nie lubię...

IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
...jeździć do mojego domu rodzinnego.

Nie mieszkam już w nim kilka lat.

Pewnie wynika to w duzej mierze z tego,że nigdy nie miałam tam wsparcia( i nie
mam do dziś),nie odczułam prawdziwego ciepła rodzcielskiego.Mam złe
wspomnienia z dzieciństwa. Matka wiecznie wrzeszcząca,cierpiętnica-dyktatorka
i wycofany,zahukany nie interesujacy się życiem rodzinnym ojciec alkoholik.

Wracam stamtąd zawsze zdołowana i zdenerwowana,obciążona cudzymi,negatywnymi
emocjami,roszczeniami,zawiścią...żadnych pozywtywnych odczuć.

Smutne,ale tak jest...
    • Gość: stasia Re: nie lubię... IP: *.kom / *.kom-net.pl 18 lat temu
      to poco jeżdzisz tam daj se luzu
    • Gość: woljanna Re: nie lubię... IP: *.pronet.lublin.pl 18 lat temu
      to jesteśmy dwie, bo ja też nie lubię jeździć do swoich rodziców, czuję się tam
      jak intruz.Rodzice po założeniu przeze mnie własnej rodziny i zamieszkaniu w
      drugim krańcu Polski nigdy nie zaprosili mnie z rodziną do siebie. Chodzi mi o
      zaproszenie dokonane przez rodziców a nie wproszenie się do nich na święta czy
      urlop, bo tylko w ten sposób ich odwiedzam.Po prostu pytam się czy mogę
      przyjechać.Mój syn już jest pełnoletni a nigdy do tej pory nie spędzał wakacji u
      dziadków chociaż mieszkają w nadmorskiej miejscowości.To jest taka dziwnie
      pojmowana przez nich etykieta- rodzicom należy się szacunek i to odchowane
      dzieci powinny zapraszać rodziców do siebie i dzwonić z pytaniem o zdrowie
      (nigdy na odwrót), co też często czynię, bo mimo wszystko kocham rodziców
      • eszi u mnie to samo... 18 lat temu
        tyle, matka mieszka poza domem rodzinnym (do niej nic nie ma - tyle że nie
        potrafiła wyciągnąc swoich dzieci z tego bagna) ojciec alkoholik mieszka w domu
        rodzinnym i wlaśnie to jest pies pogrzebany - zawsze to samo - chcę tam
        pojechać, bo kocham tamto miejsce pomimo złych wspomnień, ale zawsze wracam od
        ojca zła, wkurzona itp...zawsze to samo - mało tego ojciec każe dzwonić do
        siebie kiedy i o której będę jeśli chcę pojechać bo przecież on nie będzie
        siedzial cały dzień w domu i czekał a ja kluczy nie mam....jestem dorosła, mam
        dziecko, i staram się jakoś normalnie żyć, ale to jest blędne koło.... zawsze
        to samo........
Pełna wersja