jak dzielicie sie wydatkami z facetem?

    • Gość: Bożenka Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: 195.245.217.* 18 lat temu
      Z FACETAMI NIE NALEŻY SIĘ DZIELIĆ. Jestem z moim ukochanym trzy lata. Moje
      pieniądze są wyłącznie na moje przyjemności!!!I są również nasze pieniadze
      tzn.ukochanego i moje utrzymanie domu, wyjazdy, na jego wydatki, na moje
      również i na przyjemności.
    • krasnov Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
      Jak dzielić się wydatkami z facetem? Otóż bardzo prosto: kobieta wydaje na dom, facet wydaje na piwo. Wilk syty i owca cała… zjedzona. ;)
    • tintin Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
      Hmmmm,
      Przyznam sie że nie bardzo rozumiem dyskusję. Jestem facetem, mieszkaliśmy z
      żoną przed slubem, zawsze od samego poczatku mielismy wspólne konto. Przez
      bardzo długi czas ja zarabiałem wielokrotnie więcej, ostatnio więcej zarabia żona.
      Wybaczcie, ale zupełnie nie rozumiem problemu. Skoro decydujemy się razem żyć -
      nawet jesli to nie jest małżeństwo no to jak mozemy traktować rzeczy na zasadzie
      moje-twoje? Ja rozumiem, że wtedy łatwiej się rozstać i podzielić: mój jest
      telewizor i wieżą, a twoje biurko i lampa. Ale przeciez skoro kogoś kocham, to
      ja przynajmniej nie podchodze do tego na zasadzie: jak się podzielimy przy
      rozstaniu.
      Nie bardzo wiem co mam robić ze "swoimi" pieniędzmi w sytuacji kiezy moja
      dziewczyna zarabia kilkakrotnie mniej. Ja mam sobie kupić ciuchy od bossa, a ona
      niech kupuje w ciuchlandzie? Albo ja mam jej "fundnąc" ekskluzywne buty bo jej
      nie stać i przy tym pokazać, kto tu ma kase?
      A teraz - kiedy ona ma więcej - a trzeba naprawić samochód to mam chodzić i
      prosić o pozyczkę? darowiznę :)
      Wytłumaczcie mi prosze bo głupi jestem. Co się robi z tymi "swoimi" pieniędzmi.
      Bo my na przykład ze wspólnych kupilismy mieszkanie, urządziliśmy je, kupiliśmy
      samochód, jeździliśmy na wakacje, kupowaliśmy płyty i książki które razem słuchamy.
      A wy? Jak kupujecie mieszkanie to co? Wieksza czesc kupuje ten co wiecej zarabia?
      • z.sadystka Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
        nie mogę generalizować, ale głupi przykład przychodzi mi do głowy - eksluzywny
        kosmetyk, który łechce tylko jedną stronę, a stanowi wyrwę w budżecie.
        źle bym się czuła, biorąc na niego kasę z tzw. wspólnego konta, wiedząc, że w
        przypadku 6 na 1 (przy stosunku płac 6:1 na moją niekorzyść) wyciągam jego
        ciężko zarobione pieniądze.
        Zapytać, poprosić? Właśnie darowizna, wstyd.
        Obserwując posty na forum troszkę skłaniam się do przekonania że 1 (wspólne
        konto) + 2 (na pierdoły) to nie jest zła myśl... :)
      • Gość: toska Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.utwente.nl / *.civ.utwente.nl 18 lat temu
        Ja tez nie rozumiem tego pytania. Mojego ju teraz meza poznalam w zeszlym roku.
        Po dwoch miesiacach przyjechal do mnie. Zamieszkalismy razem i od razu
        pobieglam do banku po karte dla niego. Od poczatku wszystko bylo wspolne.
        Cztery miesiace pozniej pobralismy sie. Rewelacyjnie sie rozumiemy i nigdy nie
        bylo problemu z pieniedzmi mimo, ze przez prawie rok nie mogl znalezc pracy.
        Smieszy mnie styl zycia Holendrow, oni wlasnie maja system trzech kont: jedno
        dla niej, drugie dla niego i trzecie wspolne. Nawet zdjecia slubne robia sobie
        osobno, bo nie trzeba ich rozdzierac po rozstaniu, a jak trafi sie nowa zona
        czy maz to zdjecia sa ciagle aktualne.
    • Gość: Dlaczego Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: 212.75.114.* 18 lat temu
      Proponuję Ci ustalić taryfę za swoją dupę i w ten sposób określić podstawę
      kwoty, jakiej będziesz domagać się od Twojego "partnera".
      To żenujące, na jakim poziomie są dzisiejsi ludzie, a kobiety (zwłaszcza te z
      porwincji) to już dno dna.
      • Gość: aga Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.atman.pl / *.atman.pl 18 lat temu
        Nie myslalam ze zadając takie pytanie wątek sie aż tak rozwinie. W takim razie
        teraz ja opisze swoja sytuacje.
        My z narzeczonym mieszkamy razem 2 lata. Teraz od ok 2 miesiecy we wlasnym
        mieszkaniu , wczesniej 2 lata w wynajmowanym.Wydatkami dzielilismy sie w miare
        sprawiedliwie, tzn za wynajem proporcjonalnie do naszych zarobków , tzn ja ok
        30%, za rachunki typu prad, gaz , tel itp po polowie. Zakupy robilismy tez
        mniej wiecej po połowie. Z tym ze mój narzeczony mógł co miesiac odłozyc sporą
        kwote, kupic sobie cos itp. Ja niestety wydawałam wszystkie zarobione
        pieniadze. Oczywiscie mamy osobne konta, gdy gdzies wychodzilismy to albo ja
        placilam za siebie albo placilismy na zmiane. Jesli chcialam kupic sobie
        cos z ubrania itp oczywiscie zawsze za swoje. Poniewaz zarabialam malo nie
        zawsze mi starczało. Moj narzeczony wszelkie rozmowy na ten temat kwitował ze
        on przeciez musi odlozyc pieniadze na mieszkanie, nasz slub itp.A jesli mi nie
        starcza to zebym zmienila prace na lepiej płatna, bylo i wtedy bardzo przykro.
        Oczywiscie sobie kupowal rzeczy na ktore mial ochote. Mi raczej nic nie
        kupował, no chyba ze na jakies imieniny itp .
        Teraz sytuacja jest troszke inna. Kupilismy mieszkanie , tzn on kupil, a do
        tego moje dochody niestety jeszcze zmalaly ( na dodatek, musze do konca roku
        znalezc nowa prace inaczej zostane bez swoich wlasnych pieniedzy). Na poczatku
        ja mialam placic czynsz , on kredyt i inne rachunki. Ja na razie nie jestem w
        stanie placic czynszu, wiec ''wspanialomyslnie'' moj narzeczony placi wszystkie
        rachunki ja robie zakupy. Przypomne ze nasze zarobki sa mniej wiecej jak 1:4
        Oczywiscie ze zgledu na moja sytuacje w pracy , nie stac mnie teraz praktycznie
        na nic, nic nie moge sobie kupic, nawet rzeczy ktore po prostu sa mi
        potrzebne.Moj narzeczony nie raczy mnie nawet zapytac czy mam pieniadze , czy
        moze nie.Wbrew temu calemu opisowi my naprawde bardzo sie Kochamy, w przyszlym
        roku bedzie nasz slub,ale cala ta sytuacja finansowa jest dla mnie dziwna.Ja
        oczywiscie najchetniej bym dzielila sie wydatkami po polowie, ale skoro teraz
        mam trudna sytuacje finansowa to dlaczego on mi ciagle o tym przypomina , jest
        to dla mnie bardzo przykre. Najbardziej sie boje co bedzie jak nie znajde do
        konca roku nowej pracy i gdy zostane bez dochodu. Znam go i wiem ze taka opcja
        ze przez jakis czas bedzie regulowal wszystko nie wchodzi w gre.
        Ja uwazam ze na tym etapie to powinnismy miec jakies wspolne pieniadze.
        Chcialabym miec w nim wsparcie a przede wszystki zrozumienie. Nie chce by
        kwestie finansowe nas poróznily. Z drugiej strony jest mi przykro ze ona ma
        takie podejscie do pieniedzy.Co o tym sadzicie , czy powinnam sie czuc winna ze
        zarabiam duuzo mniej od niego ?
        • racota Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
          Aga, ja bym przemyslała ten ślub dogłębnie. Rzuć okiem na mój post wyżej.
          Jeśli Twoj facet uznaje tylko rowny podzial wspolnych kosztow, to albo zmien
          faceta, albo zacznij zarabiac tyle co on. Ciekawe jak zachowywalby sie, gdybys
          to Ty zarabiała więcej - może warto z nim o tym porozmawiac albo
          przetestować? ;)
          Powodzenia.
          • Gość: anka Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
            A my od samego początku mamy wspólną kasę i się sprawdza w 100%.
            Mieszkamy razem od 4 lat.
            Wspólnie założyliśmy firmę rok temu, razem w niej pracujemy, więc nasze zarobki
            są równe.
            Nie muszę się prosić o kasę na moje wydatki, ale przeważnie pytam czy ma coś
            przeciwko temu, bym kupiła np nowe buty. I nie słyszę nigdy odmowy. To są nasze
            wspólne pieniądze i wspólne decyzje - i nawzajem to szanujemy.
            Zawsze uzgadniamy, np. czy w tym miesiącu możemy kupić dla mnie odtwarzacz mp3
            lub dla niego jakieś części do kompa.
            Nie chciałabym osobnych kont i uzgadniania :ty w tym mies płacisz rachunki a ja
            w przyszlym. Dla mnie to nienaturalne.
            pzdr
        • Gość: toska Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.utwente.nl / *.civ.utwente.nl 18 lat temu
          Dziewczyno, zastanow sie nad slubem jesli od poczatku sa takie problemy i brak
          zrozumienia. To nie wrozy pomyslnie, skoro on nie potrafi ciebie zrozumiec.
          Malzenstwo to dzielenie wszyskiego, szczerosc i zaufanie, zaufanie nawet w
          takich kwestiach jak zakupy. Jesli ono jest to nie ma sensu dzielic pieniedzy i
          wydatkow na moje i twoje. Zycze Ci szczescia w podejmowaniu dobrych wyborow.
          Spojrz na to wszystko z perspektywy, z dystansu, czy tego na prawde chcesz?
          • Gość: aga Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.atman.pl / *.atman.pl 18 lat temu
            Nie mam sie nad czym zastanawiac, bardzo sie kochamy i nie wyobrazam sobie
            zycia bez niego . Fakt ze kwestia pieniedzy wiele razy juz nas poroznila. Z
            jednej strony rozumiem go , bo gdyby tak nie oszczedzal nie mielibysmy
            pieniedzy na kupno mieszkania i wykonczenie. Na slub ja raczej tez nie odloze
            za wiele, na rodzicow nie mamy co liczyc. Idealnie by bylo gdybym znalazla
            lepiej platna prace. Ja np w przyszlosci jak juz bedziemy malzenstwem jestem za
            tym by nadal miec swoje oddzielne konto. Nie wyobrazam sobie by z pieniedzy
            faceta kupywac sobie jakies np kiecki.Chodzi mi o to ze po pierwsze ja sama sie
            z tym zle czuje. Po drugie , troszke mi przeszkadza fakt ze jesli ja sobie nie
            zarobie to nie moge sobie nic kupic.Przeszkadza mi np to ze ja teraz zyje od
            pensji do pensji a on tego nie rozumie.
            Z drugiej strony w trakcie zakupu mieszkania i wszystkich rzeczy do niego to
            zawsze decydowlaismy razem, nawet z przewaga mojego glosu. I oczywiscie moj
            narzeczony wyraznie twierdzi ze to jest nasze mieszkanie , to ja czasami mowie
            ze to Jego , a nie nasze.
            • Gość: DDDD Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: 195.42.249.* 18 lat temu
              POMYŚŁ TEŻ O TYM CO BĘDZIE JAK BEDZIESZ MIAŁA DZIECKO I NIE BEDZIESZ PRACOWAĆ???
              CZY BĘDZIESZ MOGŁA WTEDY NA IEGO LICZYĆ???
        • Gość: Anna Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.ipt.aol.com 18 lat temu
          Jedno pytanie , jesli mieszkanie kupil on , i nastapilo to przed slubem ,
          naleza 4 sciany do niego w razie rozwodu. Z opisu wynika, ze twoj narzeczony
          jest egoista i jesli teraz nie mozesz liczyc na jego wsparcie,
          najprawdopodobniej w przyszlosci nie bedzie lepiej. Moze bedzie lepiej
          przemyslec sytuacje i wycofac sie teraz , rozwod moze byc kosztowny, a
          perspektywa bycia kopciuszkiem w zwiazku tez nie jest zachecajaca
        • Gość: Zygier Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.devs.futuro.pl 18 lat temu
          Oj, zastanów się dziewczyno.
          coś nie tak z tym facetem.
          Kiedy pobieralismy się moja dziewczyna studiowala -zero zarobków. Ale ponieważ
          byla moją żoną to po prostu to co zarabialem musialo wystarczyć na nas dwoje. I
          chociaż to ja zarabialem pieniądze, wydatki planowaliśmy wspólnie. Teraz każde
          z nas pracuje i ma wlasne konto, ale pieniądze wydajemy nadal razem, tzn. nie
          ma tak że któreś z nas kupuje sobie bez jakiejś chociaż konsultacji (przecież
          to bylby egoizm). Większość rachunków idzie z mojego konta, bo zauważyłem że
          dobrze jest jak jedna osoba pilnuje terminów. Jedzenie i wydatki na dzieci też
          raczej w większości placę ja, bo po prostu mi łatwiej wybrać pieniądze z
          bankomatu. Dzięki temu co jakiś czas okazuje się że na koncie mojej żony udaje
          nam się coś zaoszczędzić w sposób zupelnie nieświadomy :)! w sumie to jest
          fajne, bo wówczas możemy sobie pozwolić na coś ekstra.
          Jakoś nie wyobrażam sobie w normalnym malżeństwie wydzielania pieniędzy albo
          dzielenia w zależności od zarobków, trzech kont itp. Ponieważ nie mamy
          nieograniczonych zasobów finansowych (a wręcz przeciwnie :-), to pilnujemy się
          żeby nie wydawać pieniędzy bez sensu, chociaż czasami robimy sobie prezenty -
          spełniamy sobie marzenia, jeśli wiemy że drugiej stronie naprawdę na czymś
          zależy.
        • Gość: ja Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
          > Chcialabym miec w nim wsparcie a przede wszystki zrozumienie. Nie chce by
          > kwestie finansowe nas poróznily. Z drugiej strony jest mi przykro ze ona ma
          > takie podejscie do pieniedzy.Co o tym sadzicie , czy powinnam sie czuc winna ze
          >
          > zarabiam duuzo mniej od niego ?

          popieram, kogoś wyżej - zostaw go, to egoista i materialista
          będziecie małżeństwem, pojawią się dzieci(studnia bez dna) i dopiero pojawią się problemy
          nic nie wspominasz o wieku - jego postepowanie świadczy o tym, że jest młody i bardziej ceni sobie przyjemności ponad rodzinę - uważaj, niektórym to pozostaje!

          a wracając do pytania to cię rozumiem - ja mam na miesiac ok.1100 (chwilowo), narzeczona ok.2000
          ale ja jako facet mam o tyle lepiej, że nie potrzebuję tyle wydawać na siebie
          mam mało i nic nie odkładam, ale płacę ponad połowę rachunków (mieszkanie jest narzeczonej i czysz jest na szczęście niewielki), połowę bieżących wydatków (a może nawet więcej bo moja narzeczona ma skłonność do oszczędzania i inwestycje /np.nowe AGD/ to "moja działka")
          na bieżące naprawy i remont mieszkania to już sam wykładam pieniądze (na materiały, bo robocizna jest moja)
          czasem nawet (jak mam tyle w portfelu, że mnie stać - zapłacę za coś z jej ubrania)
          moja narzeczona to docenia - pyta czasem czy nie potrzebuję pieniędzy, na szczęście nie muszę od niej pożyczać
          jednak oboje czulibyśmy się bardziej komfortowo gdybym zarabiał więcej - a gdy zostaniemy małżeństwem to zapowiedziałem jej, że to ona będzie trzymać kasę
        • Gość: m Aga IP: *.smstv.pl / 81.210.104.* 18 lat temu
          Pozycja Twoja jest taka: mieszkasz w jego mieszkaniu. Jeżlei jesteś tam zameldowana, to pół biedy, jeżeli nie on może zmienić zamki i .....
          Myślę, że jeżeli zależy mu na Tobie, to nie czuj się winna nie płacąć, powiem więcej, nawet jeżeli możesz nie płać, odłóżna inne konto. Jeżeli facet to przetrawi, to Wasz związek dobrze rokuje, wtedy po ślubie możesz powiedzieć, że dajesz te pieniądze na coś domowego...uważam, że to niezłe rozwiązanie.
          Jeżeli tego nie przetrawi, to będziesz coś mieć...na otarcie łez.
          Może wydaje się to wyrachowane, co piszę, ale kochasz go, a powoli jesteś coraz bardziej podporządkowana, a status żony-daje równouprawnienie!

          Czarny scenariusz:
          ślub, dziecko, on chce byś za wszystko płaciła, wspaniałomyślne, coś kapnie na gwiazdkę...co kupisz to za drogie...(wg niego), potem zarzuci Ci niegospodarność...a mieszkanie tylko jego...ani Ty, ani dziecko ....
          Nie daj się!
      • mellon_collie Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
        Dnem dna jest twój post, to dopiero pachnie prowincją i prymitywizmem. Dlaczego
        od razu tak agresywnie? Czytam te posty, widać, że większość ludzi
        inteligentnie zabiera głos, no i świetnie, ale prędzej czy później musi pojawić
        się ktoś rzucający chamskim tekstem. Nie przyszło Ci do głowy, że są różne
        podejścia do tematu? Tolerancja, człowieku!!
    • Gość: bez partnera. Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: 192.160.110.* 18 lat temu
      ja spotykalam sie bez zobowiazan przez lata z gościem. on nigdy nie mial kasy,
      ja bylam zmuzona placic za piwo zeby bylo wesolo. jak poddalam to pod
      watpliwosc, to przestalo mu zalezec na spotkaniach. nie tylko dziewczyny sa
      merkantylne.
    • Gość: bez partnera. Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: 192.160.110.* 18 lat temu
      ja spotykalam sie bez zobowiazan przez lata z gościem. on nigdy nie mial kasy,
      ja bylam zmuzona placic za piwo zeby bylo wesolo. jak poddalam to pod
      watpliwosc, to przestalo mu zalezec na spotkaniach. nie tylko dziewczyny sa
      merkantylne.
    • Gość: bez partnera. Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: 192.160.110.* 18 lat temu
      ja spotykalam sie bez zobowiazan przez lata z gościem. on nigdy nie mial kasy,
      ja bylam zmuzona placic za piwo zeby bylo wesolo. jak poddalam to pod
      watpliwosc, to przestalo mu zalezec na spotkaniach. nie tylko dziewczyny sa
      merkantylne.
    • Gość: bez partnera. Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: 192.160.110.* 18 lat temu
      ja spotykalam sie bez zobowiazan przez lata z gościem. on nigdy nie mial kasy,
      ja bylam zmuzona placic za piwo zeby bylo wesolo. jak poddalam to pod
      watpliwosc, to przestalo mu zalezec na spotkaniach. nie tylko dziewczyny sa
      merkantylne.
    • welcometopoland Wiadomo: KONKUBINAT :) 18 lat temu
      wóda, kondomy, gazety, kiełbasa, TV kablowa - ON
      podpaski, waciki i reszta - ONA
    • Gość: BuBu Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
      My płaciliśmy (i płacimy, ale juz jako małżeństwo) w sposób lekko unormowany, lekko przypadkowy a mianowicie: telefon, prąd, kablówka ja, czynsz on, zakupy duże (supermarket) zwykle on, bo jeździ sam, zakupy codzienne - chleb, warzywa, wedliny - ja, bo ja to kupuję, wydatki inne - różnie. Podział płacenia rachunków dokonał się przypadkowo - ponieważ on ciagle zapominał o płatnościach ja zaczęłam płacic te rachunki, których beneficjenci grozą "natychmiastowym odcięciem dostaw" w razie zaległości. Ponieważ zarabiam 1/3 tego co on, jak mi się kończy kasa to mu mówię i wtedy on płaci, albo przelewa mi kasę na konto na płatności "z konta", tankuje mi samochód, kupuje mi rzeczy potrzebne, ale na które w tej chwli nie mam pieniędzy itp. Oczywiście żyjemy na poziomie wynikającym z sumowanych zarobków, a właściwie z jego zarobków i nigdy nie ma problemów typu: przecież Cię nie stać na te torebkę albo ja decyduję jakie meble kupimy, bo ja płacę. Ogólnie nia ma sztywnych podziałów i rozliczania nakładów i taka sytuacja wydaje mi się optymalna dla ludzi, którzy wspólnie dzialą życie.
    • Gość: kwiat Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: 83.222.36.* 18 lat temu
      A my z obecną żoną w okresie wspólnego mieszkania a nawet przed mieliśmy po
      prostu wspólną kasę bez żadnych podziałów procentowych czy innych (choćja
      akurat zarabiam sporo więcej, kiedyś może to się odwrócić)- czyli nawzajem
      pełen dostęp do swoich kont. Nigdy nie było żadnych tarć ani problemów na tym
      tle; to sprawa zaufania i poczucia wspólnoty. Nie wyobrażam sobie "składek"
      proporcjonalnych czy po połowie na czynsz, jak jacyć współlokatorzy z
      przypadku.
      • Gość: aga Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.atman.pl / *.atman.pl 18 lat temu
        To gratuluje takiej zgody i zrozumienia. Też bym tak chciala ale niestety to
        niemozliwe z moim narzeczonym...
        • gattino83 Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
          no to moze on nie jest wlasciwa osoba dla Ciebie? moj chlopak (jestesmy kilka lat ze soba ale jeszcze jestesmy za mlodzi na malzenstwo) jest zawsze gotow kupic to na co mam ochote bez zadnego rozliczania mnie i sam mnie zacheca do kupowania jakis rzeczy, ktore mi sie podobaja... w naszym zwiazku to on ma zawsze pieniadze (pracuje) ale nigdy mi nie dal odczuc ze, skoro ja nie mam kasy, to jest ze mnie niezadowolony itp. inna sprawa, ze ja staram sie tez szanowac jego pieniadze i wydaje je rozsadnie (w miare;)
      • Gość: piotrek bera Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: 192.168.* / *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
        a my jak robimy zakupy to wspolnie wkladamy do koszyka, a potem tuz przed kasa,
        jedno z nas (czasem ja, czesciej ona) udaje ze nie wzielo portfela, i po prostu
        wychodzi ze sklepu, no i wtedy druga strona (70/30% na moja niekorzysc) musi
        zaplacic. raz sie uparlismy ze nikt z nas nie wzial portfela i pozostawilismy
        pelen wozek zakupow przed kasa... coz zycie ))
        pozdrawiam
    • Gość: agilka Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.chello.pl 18 lat temu
      jak nie byliśmy małżeństwem(to było ponad 18 lat temu) to po prostu wydawaliśmy
      całą jego i moją kase na przyjemności,bo każde z nas mieszkało u mamy,potem po
      ślubie mąż zarabiał 6 razy więcej niż ja i było z czego poszaleć ,2 lata po
      ślubie pojawiło się dziecko i trzeba było nauczyć się wydawania (nie pracowałam
      tylko półtora roku)i na szczęście było z czego się rządzić(wszystko zawsze było
      i jest do dziś na mojej głowie,męża nie obchodzą wydatki,byle by miał coś w
      lodówce i mydło oraz pastę do zębów),on oddaje dość dużą pensję od lat i w nic
      się nie wtrąca,a ja jestem osobą której taki układ pasuje,bo lubię byc
      niezależna i móc decydowac sama,ja załatwiłam za pół ceny mieszkanie kilka lat
      po ślubie a potem on namówił swoją mamę ,żeby zamieniła się z nami po śmierci
      swego męża i oddała nam swoje duże a my jej 2 pokojowe.W międzyczasie urodziłam
      drugie dziecko i nie miałam przerwy w dochodach,bo jak mały miał pół roku
      wróciłam do pracy na 1/2 etatu i tak jest do dzis,mam komfort psychiczny,że
      nigdy nie byłam na utrzymaniu męża,nigdy nie mieliśmy kłopotów finansowych,bo
      mąż jest człowiekiem bardzo zaradnym i pracowitym a ja głównie staram się
      obsługiwac nasze sprawy związane z domem i dziećmi jednocześnie pracując dla
      przyjemności i własnej satysfakcji,od początku nie roztrząsałam tematu
      pieniędzy,traktowałam je jako coś wspólnego,ale nie mam np.pretensji jak mąż
      wyjmie z konta 5 tysięcy i bez konsultacji ze mną kupi telewizor.
      • ola_zosia Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
        Ja i mój - jeszcze - narzeczony (zamierzamy wkrótce wziąć ślub) uwzględniamy w
        wydatkach domowych dysproporcje w zarobkach. Ja zarabiam łącznie (1/2 etatu +
        korepetycje) około 1/3 tego, co on, więc na połowę dzielimy wyłącznie opłacanie
        czynszu. Dokładam do "kasy domowej" tyle, ile jestem w stanie, pieniądze
        wydajemy dość oszczędnie, zapisujemy wydatki i tak się żyje od pierwszego do
        pierwszego. Nie chodzi o to, żeby mieć węża w kieszeni, ale o to, żeby
        rozsądnie gospodarować finansami. Mamy swoje małe przyjemności: stałe łącze
        internetowe, kot w domu, ulubione czasopisma, dość często nabywane książki. Na
        szczęście nie wynajmujemy mieszkania (co w stolicy jest upiornie drogie), więc
        opłaty mieszkaniowe nie "zjadają" naszych comiesięcznych zarobków.
        Myślę, że najlepiej jest zawsze uwzględniać dysproporcje w zarobkach - to
        oczywiste, że osoba, która zarabia więcej, więcej wkłada do domowej kasy. A
        konta w banku chyba lepiej mieć osobne - ja tam nie lubię, jak mi ktoś zagląda
        w wyciąg bankowy bez mojej zgody i wiedzy. A potem marudzi: "Po co kupiłaś to,
        a po co wydałaś pieniądze na tamto?" albo próbuje mnie na coś naciągnąć.
        Ogólnie rzecz biorąc, pieniądze na drzewach nie rosną, trzeba je zarobić. A
        potem mądrze nimi gospodarować.
        • Gość: kinga Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
          ja mam cały czas porblem z podziałem, zaraz po ślubie mój mąż zwolnił się z
          pracy. twierdził że bedzie prowadził działalność gospodarczą, ale jak dotąd,(
          już trzy lata ) nic sensownego nie wymyślił, i jest na moim utrzymaniu i do
          tego ciągle ma mnustwo moim zdaniem niepotrzebnych, a jego niezbędnych do życia
          wydatków . Mimo że sprawiał wrażenie wcześniej pracowitego, takim się nie
          okazał. Przed ślubem moje zarobki kilkakrotnie przekraczały jego, może myślał,
          że uda mu sie też więcej zarabiać, ale nic ztego. Ale najgorsze jest nie to że
          brakuje nam pieniędzy, bo ja zarobie tyle że mogę go utrzymac, ale ta jego
          totalna bezczynność i jego frustracja. cały czas licze że może kiedyś się
          zmobilizuje.
          • pawel1803 Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
            niestety mocno sie obawiam że na tę mobilizację raczej nie możesz liczyć. Ale
            oby było inaczej...
            • Gość: Hubertus Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.wirtualny.dzierzoniow.pl 18 lat temu
              U mie miesiace parzyste płaci żona a pozostałe ja :)
              żarcie - jak wypadnie -wieksze zakupy raz ja raz ona drobne - kto idzie ten
              płaci
              dodatki typu kosmetyki - ona chce ona płaci
              dataki typu olej silnikowy itp - ja potrzebuje ja place

              niestety w ten sposób nie da si ekontrolowac wydatków
              zakupy czesto sie powtarzaja (przynajmniej te drobne) podwójny chleb czy masło

              wg mnie lepiej jes zrobic tak
              wspólne konto
              z prywatnych kont przelewy na konto wspołne w wysokości 70% poborów itp
              ze wspolnego oplaty i zakupy - ewentualne oszczednosci na lokate lub wspołne
              przyjenosci typu kino wakacje wycieczka

              reszta czyli 30% na wydatki wlasne i bieżace potrzeby

              ale to jest bajka
              • szajba666 Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
                Zrzuta i fenito.
            • xan11 Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
              My generalnie po połowie, czasem troszkę więcej ja, czasem On.
              Ja płacę za mieszkanie, on za internet i doładowania naszych komórek, razem
              zakupy, na dziecko i wyjścia (On więcej), ja płacę za nasze kosmetyki i
              za "głupotki" na dziecko (7 l.)... za dużo by wymieniać ;) , samochód też
              wspólnie, na początku ja płaciłam więcej a że zarabiałam niewiele to było
              ciężko, On po prostu nie wiedział że życie tyle kosztuje, że trzeba, pomogła
              rozmowa ze to związek a nie mieszkanko u rodziców.
              Miłość miłością, ale za coś trzeba żyć a dorośli i kochający się ludzie nie
              pozwolą by poróżniły ich pieniądze :))) .
            • Gość: mamba Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
              to i moja historię dorzuce...

              on - był za ganicą, wrócił, była kasa. potem sie skończyła. od kilku lat, odkąd
              jest tutaj - nie pracuje na stałe, czasem trafia coś dorywczo. ostatnio zaczął
              chyba na dłuzej pracować. Zobaczymy. zarabiał w ostatnich miesiacach 400-900pln.
              w tym być może przekroczy 1000pln. moze nawet dojdzie do 1500pln.

              ja - mam stała pracę, płatną średnio 1700 miesięcznie. od tych kilku lat płacę
              za wszystkie rachunki i większość zakupów plus przyjemności, no bo on nie
              zarabiał nic, albo prawie nic.

              Kasa którą przywiózł skończyła się bardzo szybko. po pirwsze nie było jej aż tak
              duzo (nei wiem na co on tam wydawał) plus w zeszłym roku wybraliśmy się w super
              podróz, bardzo bardzo dorga, to fakt. Płacona była praktycznie po połowie choć
              dla mnie to były oszczędności "całego życia" czyli kilku ostatnich lat, plus max
              limitu na karcie kredytowej czyli kolejne dwie pensje, dla niego raptem ostatnie
              dwa czy trzy miesiace pracy za granicą.

              kochamy sie planujemy ślub. wiem ze mu cieżko, bo nie jest polakiem więc jest
              traktowany inaczej niż nasi przy rozmowach o pracę. Ale wiem też ze pracy nie
              szukał tak jak powinien. jeśli mu nie podetknełam pod nos ogłoszenia i nie
              dopilnowałam zeby odpisał, to nic nie robił. po kilku awanturach wziął sie w
              garść - chyba już miał dosyć "kieszonkowego" na piwo ze znajomymi - i cos
              znalazł, jak pisałam wyzej. kasa zaczyna powoli spływać.

              wydawało mi sie ze juz jest dobrze, odbijamy się od dna. jeśłi tylko on ma
              pieniądze to płaci za zakupy, ja nadal opłacam rachunki zleceniami z konta bo
              wygodnie i regularnie. zaczełam mieć oszczędności i kase na własne wydatki jak
              nowa kurtka czy buty, albo kosmetyczka dla "rozpusty". on ma kasę jak chce
              gdzieś wyjść sam albo na zapłacenie za bilety do kina gdy tamidziemy razem.
              wydawało mi się ze jest fajnie. zaczyna sie układać.

              a tu nagle coś mnie tknęło. leży na jego półce plik rachunków z zagranicznego
              banku. nieotwartych. pytam co to jest, czemu nie otwiera. po jakis pokrtnych
              tekstach już mocno zdenerwowana prosze zeby powiedział co jest w środku i
              otworzył ostatni z rachunków.
              okazuje sie ze... jest to list z banku z probą o zwrot kart, ze względu na
              niepopłacony kredyt na karcie kredytowej od prawie roku... długa rozmowa, on
              mówi zenie wie czemu tego nie spłacił, czemu mi o tym nie poweidział. potem mówi
              ze się wstydził... ale przeciez sam ten debet nie zniknie (a wciaż rośnie) przez
              ignorowanie listów z banku... pomogłabym mu - jak to robiłam wczesniej, z
              nadzieja ze jak zacznie zarabiać to spłaci ten kredyt u mnie.

              załamałam sie. myślałam ze jest już "z gorki", ze teraz będzie tylko lepiej. a
              tu taka niespodzianka...

              dodam ze to nie była strasznie duza suma. około półtorej mojej pensji,moze
              dwie... już nawet nie chodzi o to ze to kolejne pieniądze których on nie tylko
              nie zarabia ale wręcz odwrotnie... chodzi o to ze gdzies w diabły poszło
              zaufanie. jak mam wyjść za mąż za faceta który zachowuje się jak dziecko i udaje
              ze jak czegoś nie widać to ego nie ma...???

              mam dość bycia sponsorem... bo to już przestaje być pomoc jak jest ciężko, ale
              właśnei jest jakby zycie na czyjś koszt. do tego niestety moje zarobki nie są
              takie zeby zyc za nie komfortowo w dwie osoby. przeżyc się da, nawet bez
              strasznych cięć, ale nie życ komfortowo...
              • a.polonia Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
                U nas kazdy ma swoje konto, plus jedno wspolne, na ktore co miesiac wplacamy
                okreslona kwote (nie po polowie, tylko w zaleznosci od zarobkow, zarabiam sporo
                mniej) i z tego robimy oplaty, placimy za wszelkie wspolne zakupy. Uwazam to za
                idealne rozwiazanie.
              • racota Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
                Rety mamba. Ja sie wcale nie dziwie, ze spadlo zaufanie. I zycze Ci zebys je
                odzyskala w 100%, jesli naprawde macie sie pobrac. Masz glowe na karku, wiec
                nie daj sie skrzywdzic! Powodzenia.
                • Gość: mamba Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
                  to chyba nie jest specjalnie, nie chodzi o krzywdzenie czy naciaganie specjalnie
                  i z premedytacją...
                  mam wrażenie ze on ma "bład w systemie" - jakoś pewne rzeczy (szczególnie
                  niemiłe czy wymagające większego wysiłku typu - kilka telefonów do osób mało
                  pomocnych itp) odkłada "na później". ja tez tak mam, ale jak mus to mus. A on
                  robi "strusia" głowa w piasek i może samo zniknie...
                  wczoraj się wziął w garść, podzwonił w kilka miejsc, napisał do banku itp itd...
                  jak dostanie batem to się za wszystko bierze... chyba trzeba go po prostu
                  pilnowac...
                  tylko martwi mnie że nic o tym nie powiedział. rozumiem ze się wstydził, że to
                  wychodzi że on jako facet który powinien wedle przyjętych kanonów utrzymywać
                  rodine itp itd tego nie zrobił a wręcz przeciwnie, ale cóż, chyba po to jestesmy
                  razem żeby sobie mówić o problemch o których innym nie możemy powiedzieć...
    • Gość: ja po co dzielić? IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 18 lat temu
      za darmo chce ru..?
    • Gość: mrowkojad2 Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.medical / *.crowley.pl 18 lat temu
      U nas jest tak, że ja zarabiam więcej, tzn. mam wyższą pensję i dorabiam, mój
      chłopak pracuje i też sobie dorabia, czasami nawet sporo, ale są to dochody
      nieregularne. Przez pewien czas, gdy zaczęlismy razem mieszkać, on nie
      pracował, a cały ciężar utrzymania spoczął na mnie. Było ciężko, to fakt, ale
      świadomie podjęłam te decyzję. Teraz jest tak: kupilismy mieszkanie: ja spłacam
      ratę, on płaci czynsz, a rachunkami teoretycznie dzielimy się pół na pół, ale
      mój chłop w sumie nie jest drobiazgowy i najczęściej przy okazji płacenia
      czynszu płaci rachunki. Generalnie jest u nas tak, że ja jestem raczej
      oszczędna, a on rozrzutny, ogólnie jest to miłe, bo robi mi prezenty, zaprasza
      do knajp itd, ale czasami denerwuje mnie, że tak przepuszcza pieniądze na
      bzdury. Ale z drugiej strony tłumacze sobie, że to jego kasa i jeżeli tak lubi,
      to nic na to nie poradzę. Ogólnie kasa nie jest jakimś głównym naszym tematem,
      a mój chłopak, stwierdził nawet,po tym, jak cały weekend ślęczałam nad
      chałturką, że on woli, nie mieć tych pieniędzy, tylko spędzać ze mną te dwa dni.
      A i jeszcze jedno, ja sporo wydaję na ciuchy, więc tak sobie myslę, że on też
      może uważać, że jestem rozrzutna, kiedy przychodzę z 50 koszulką.
    • nglka Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
      Najpierw była zasada - każde z nas daje np po 300 zł na miesiąc od siebie,
      reszta jest na dowolne wydatki każdego z nas (ja jeszcze studiuję i
      dofinansowują mnie rodzice, On pracuje). Ten system jednak się nie sprawdza bo
      okazuje się, że czasem trzeba coś kupić ponad program i kasy nie starcza a
      "własne kieszonkowe" juz zarezerwowane na coś innego.
      Ustaliliśmy, że wrzucamy wszystko do wspólnego wora bez względu na to kto ile ma
      - raz ja coś chapnę dodatkowego, raz On. Nie wyliczamy sobie jak mamy ochotę coś
      sobie kupić więc jako tako z kasą nie jest największy problem jeśli chodzi o
      "nie dzielenie" się :)
    • oliwka254525 czuje sie jelonikem po przyczytaniu.... 18 lat temu
      waszych technik wspolnego placenia.
      ja zarabiam 3500 on 1000 zl/m-ac. ja place za:
      -tel. <ok. 100zl>
      -gaz <200-900zl w zaleznosi od zimy>
      -energia <150-250>
      -czynsz<160>
      -cyfra +<58>
      -zakupy codzienne , wekkendowe <30-200>
      -extra zakupy <buty, ubranie itd.> dla mnie i dla niego <1-2000>
      -srodki czystosci.<30>
      -moja komorka teefon <150>
      ~wychodzi ok ~ 2300zl/m-ac
      on placi na:
      -siebie
      -samochod
      -stale naprawia naszego gazika
      -swoj telefon
      -czasem kupi cos do jedzenia
      - ---//----
      • nglka Re: czuje sie jelonikem po przyczytaniu.... 18 lat temu
        Brzydko napiszę - durna jesteś. Żeby pocieszyć napiszę, że ja mam za sobą dwa
        lata takiej durnoty - nie dość, że nie płacił, to nie pracował bo nie chciał a
        potem zwiał z moimi oszczędnościami, więc aż tak durna nie bądź :)

        Wówczas też wychodził z założenia, że moje mieszkanie = ja płacę. O zgrozo -
        nawet próbowali mnie do tego przekonać jego rodzice! Wymusiłam wkład w
        mieszkanie (200 zł miesięcznie) i wszyscy (z jego rodziny) wokół kwiczeli, że
        przesadzam. Czynsz wiadomo.. z wszystkimi opłatami wynosi sporo, u mnie około
        650 zł miesięcznie. Czyli płacił mniej niż 1/3 a mieszkaliśmy wspólnie, gdzie tu
        sprawiedliwość?

        Facet powinien się cieszyć, że mieszkanie jest Twoje bo inaczej płaciłby nie
        tylko za sam fakt mieszkania w lokalu ale i używalność rzeczy jak i powierzchni.
        Jeśli na prawdę nie rozumie to właśnie to mu powiedz.
        Mój obraził się śmiertelnie ale dopiero wtedy dotarło, że wypadałoby dołożyć
        choćby to minimum.

        Aktualnie jestem w związku ze zrównoważonym psychicznie facetem - ustaliliśmy,
        że dokładamy się do życia niezależnie od tego kto ile zarabia, wiadomo że jakaś
        tam część jest "dla siebie i nie dotykaj bo łapy utnę" ale na jedzenie idzie z
        obu portfeli, ciężko powiedzieć że po równo bo ja jednak studiuję a On pracuje
        ale - za mieszkanie płacimy RÓWNO po połowie i uważam, że to jest uczciwe! Na
        pół opłacamy więc nie tylko czynsz ale i rachunki telefoniczne, kablówkę,
        internet, energię, gaz, wodę, nie liczymy kto ile dzwonił, kto więcej gazu - bo
        to nie ma sensu, i tak gdzieś po zsumowaniu wyjdzie na równo.
        Powinnaś sprawę postawić jasno - nie daj się wykorzystywać. Jeśli nie
        przedstawisz sprawy jasno - sytuacja sama się nie zmieni.
        • Gość: oliwka254525 Re: czuje sie jelonikem po przyczytaniu.... IP: 62.233.231.* 18 lat temu
          masz racje. jestem durna. moja wina ze tego nie uzgodnilam wczesniej. teraz
          jestesmy malzenstwem i nie chce miec obrazonego chlopa w domu. a z drugiej
          strony wkurza mnie ta sytuacja.

          przemysle co powiedzialas . dziekuje za rade.
    • cetka Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
      mamy wspolne konto i to jest swietne rozwiazanie. jesli nie ufam mojemu
      mezczyznie to mam dzielic z nim, zycie, miec dziecko???
    • dominika8 Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
      najlepiej mieć oddzielne konto ze wspólną kasą, na wspólne wydatki, na które
      wpłacacie kasy po równo.
      nie widzę powodu, żeby osoba, która więcej zarabia płaciła więcej, czy to jakaś
      kara??
      mimo, że mam meża, dalej ten układ funkcjonuje, mam swoją kasę na osobnym
      koncie, i nikt mi się nie krzywi, po co mi kolejna para butów:)
    • pisz_na_berdyczow Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
      mamy prosty uklad
      ONA reguluje wszystkie rachunki a ja jej nie przeszkadzam w tym
    • nika.i Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? 18 lat temu
      Wydaje mi się, że cały problem polega na tym, jakie kto wyniósł wzorce z domu
      rodzinnego. U mnie w domu było niestety tak, że to ojciec zabierał mamie całą
      albo prawie cało pensje ( oboje zarabiali tyle samo) i wydzielał jej jakieś
      grosze na jakieś drobne wydatki. Bardzo często jednak nie chciał dać jej
      pieniędzy na nawet najpotrzebniejsze rzeczy. A po swojej stronie miał jeszcze
      swoich rodziców (wtedy dziadkowie i my mieszkaliśmy w tym samym domu).
      I jako dziecko zrozumiałam, jak wielkie znaczenie mają pieniądze.
      Obecnie nie jestem w żadnym związku, ale bardzo trudno jest mi sobie wyobrazić
      tzw. "wspólną kasę". Chyba cały czas bałabym się, że facet będzie chciał
      wyłącznie decydować o wydatkach. A na coś takiego na pewno nie pozwolę.
    • Gość: dd Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
      Witam, jeżeli jest ktoś zainteresowany zarobieniem dodatkowej kaski siedząc
      kilka minut dziennie przed komputerem znam prosty, bezpieczny i PEWNY sposób!
      Choć nie są to może powalające pieniądze, to jednak wysiłek włożony w ich
      zarobienie też jest raczej wątpliwy Wystarczy wejść na: www.logomedia.pl.
      Pomagając sobie w zarobku exstra kaski pomóżcie też mi Przy rejestracji trzeba
      podac nr. osoby, od której dowiedzieliście się o logomedii. Skromnie zaznaczam,
      że mój nr. ID: 355094.
      ps. Życzę miłego wydawania zarobionych pieniędzy!!!!
    • Gość: m Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.smstv.pl / 81.210.104.* 18 lat temu
      Dla chcących ślubować: ślub daje wspólnotę majatkową. Niby jasne i oczywiste, ale dla wielu, gdy nadejdzie przykre rozstanie-powoduje ona kłopoty, ból stres, trzeba udowodnić, że dzielimy na pół, bo tak jest prawnie.
      Wiele osób mówi-ona/on nie pracował(a).....oj ciężko niektórym, ciężko to zrozumieć.

      Propozycja inna-intercyza. Czasem warto pomyśleć.
      Nie każdy ma ideał-wspólna kasa, pełne zaufanie.
      Dla mojej koleżanki pełne zaufanie mężowi skutkuje 80tys wspólnego długu. Męża już nie ma jest dług....tragedia.
      Czyli złoty środek-zasada ograniczonego zaufania w kwestiach finansowych-w sumie łatwo sprawdzalnych. To nie gdybanie, czy on ogląda się za innymi, czy jest mi wierny, ale konkretne sprawy-zarobki-wydatki itd.

      Jeżeli dwoje ludzi nie dogaduje się finansowo, to nic nie uratuje ich związku!
      • Gość: m Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? P.S. IP: *.smstv.pl / 81.210.104.* 18 lat temu
        A jak się dzielić?
        Małżeństwo różni się od wolnego związku. Model podziału będzie inny w zależności o ile jest u Was różnica między małżeństawem, a niemałżeństwem.

        Metoda trzech kont jest wg mnie najlepsza, zaraz po jednym wspólnym(ideał).
        A jakie sumy w stosunku do zarobków? Może odwrócić, najpierw każdy mówi ile potrzebuje niezależnych-uzgadniają to ze sobą, bo trzeba realnie patrzeć na zachcianki i wydatki, a reszta na wspólne-jak zostanie-to super, jak za mało-no to mają o czym myśleć.
        Tym sposobem nawet w małżeństwie on/ona może kupić prezent ze swoich a nie z domowych:) Choć i tak może wszystko wspólne.



    • Gość: MysiaPysia Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
      Ja mieszkam ze swoim facetem juz jakies 2 lata i pieniadze nie przeszkadzaja
      nam w zwiazku. Nie dzielimy sie wydatkami pół na pół po prostu za coś płaci ten
      który ma akurat na to ochote. Nie ma ze coś jest moje albo jego, wszystko jest
      nasze wspólne. Jesli chodzi o kupowanie sobie rzeczy tylko dla siebie to nie ma
      z tym zadnych problemów. Przecierz kazddemu w miesiacu nalezy sie przynajmiej
      jakis fajny ciuszek. Na całe szczescie on też uwielbia zakupy...............
      wiec wiecie. A jesli chodzi o jakis powazny zakup albo o oszczednosci to
      przemyslamy to razem. W końcu to razem chemy sobie zaplanować przyszłosc :):):)

      Natomiast jesli chodzi o podział obowiązków............. hmmmmmmm By facet coś
      robił to od poczatku trzeba go do tego przyzwyczaic. Ja nie jestem kurą domową
      a on nie jest osobą zarabiającą na mnie. Razem pracujemy wiec i razem sprzatamy
      nie zaleznie od tego ile któres z nas zarabia..... bo przeciez kobiety tez moga
      byc czasami zmeczone praca. Nie mozna rozpiescic faceta non stop robiac
      wszystko za niego........ to raczej on powinien starac sie o Twoje wzgledy. A
      tak na marginesie jest równouprawnienie, wiec nie bójcie sie czasami posłac
      swojego faceta "do garów" Pozdrawiam......
    • Gość: lexa-ola jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: 80.53.61.* 18 lat temu
      najlepiej to żeby każdy z Was dawał co miesiąc pewną kwote, zależnie od Waszych
      dochgów i właśnie tę wspólną wkote przeznaczajcie na rachunki i podstawowe
      wydadki.
      • Gość: madeleine Re: u nas jest tak IP: *.jmdi.pl 18 lat temu
        składamy sie każde po 1000 zł (mąż daje mi tysiaka do łapy) i z tej kasy
        zyjemy. Reszte wpłacamy na nasze wspólne konto na samochód, wycieczki itd. Tego
        konta nie ruszamy na życie. I tak to funkcjonuje.
    • Gość: paulina Re: jak dzielicie sie wydatkami z facetem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
      uczciwie-po połowie; wygodnie-nie dzielić, a niech sie chłop czymś wykaże:)
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja