"Strzykająca" lodówka

18 lat temu
Rok temu kupiłam lodówkę (Amica) i jakiś miesiąc temu zaczęła "strzykać"
(odgłos zgniatanej butelki-peta). Co kilkanaśnie minut "strzyka" 4-5 razy.
Poza tym pracuje bez zarzutu. Spotkaliście się z tym kiedyś? Co to moze być?
    • angelab Re: "Strzykająca" lodówka 18 lat temu
      mam to samo,zaprosilam serwis i powiedzialno mi ze to normalna praca tej
      lodowki. I w dodatku kazano mi dokonac oplaty za wizyte serwisanta. Ja
      niezaplacilam i prawdopodobnie utracilam gwarancje .
      Trzaski sa straszne , kiey mieszkalam w mieszkaniu z aneksem bardzo uciazliwie,
      na szczescie inne mieszkanie, zamykam kuchnie i nic mnie nieinteresuje.
      Znow wyszlo co polskie to... !!!
      • Gość: ancymonka Re: "Strzykająca" lodówka IP: *.legnica.um.gov.pl 18 lat temu
        Tez to mam, jak zresztą b. wiele osób i już to dawno wyjaśniłam :)
        To nie jest żadna wada lodówki - te druty z tyłu (agregat?) :) są oizolowane
        tworzywem z dodatkiem plastiku, który pod wpływem ogrzania i oziębienia
        odpowiednio się rozszerzają i zwężają i to wywołuje właśnie te trzaski. Także
        poza tym, że jest to dość wnerwiajace, nie ma się czym przejmować.
        Aha, póki lodówa jest nowa, to to tworzywo przez jakiś czas wykazuje na tyle
        giętkości, że te procesy odbywają się bezdźwięcznie, później niestety zaczyna
        się szaleństwo.
        Pozdrawiam.
    • Gość: mm a niedomykające sie drzwi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
      też Amice mam, nic dzięki bogu nie strzyka, za to od jakiegoś czasu mam w domu
      "dyskotekę" z lampek na lodówce.
      są trzy jedna na stałe - że włączona, druga jak się domraża i trzecia - czerwona
      gdy drzwi nie są domknięte. owszem jak był przeładowany ciężkimi butelkami czy
      kartonami dolny balkonik to potrafiły sie niedomknąć przy lekkim pchnięcie ale
      to norma.
      teraz za to czerwona lampka zapala się "sama z siebie" nawet po uprzednim
      dokładnym zamknięciu drzwi. np. zamykam, jest ok, minutę później zapala się
      lampka. gaśnie przy najdelikatniejszym dotknięciu drzwi, prawie nie
      wyczuwalnym... a po odsunięciu sie od niej - znów zapala...
      próbowaliśmy ja wypoziomowac, chwilowo pomaga, a godzinę później znów to samo.
      przesuwaliśmy zawartość półi /balkonika z ciężkimi rzeczami - podobny efekt. nie
      wiem od czego zależne jest to właczanie/wyłączanie lampki.
      dodam ze drzwi nie wyglądają na otwarte...
Pełna wersja