wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny

IP: *.sdl.vectranet.pl / 81.15.159.* 18 lat temu
Moj maz mial wypadek samochodowy. Potracil pieszego w wyniku czego ten
czlowiek zmarl. Sprawa moze wydawac sie prosta. Niestetytaka nie jest.Dwa
lata juz trwa sprawa przeciwko mojemu mezowi.Oskarzony jest o to ze jechal z
nadmierna predkoscia i niezatrzymal sie na miejscu wypadku. Natomiast pan
ktory zginal mial prawie 3 promile alkoholu we krwi. Fakt ze moj maz jechal
troche za szybko tu jest winny, ale ucieczka...? Hmmmmmm jest cos takiego
jaks szok ja tez nie wiem jakbym sie zachowala w takiej sytuacji. Bronie
mojego meza poniewaz chca dac mu dwa lata do odiadki, juz dwa razy sie
odwolywalismy. Mamy male dziecko nasze zycie tez przez ten wypadek popadlo w
ruine zyjemy na skraju nedzy. Nic juz nie bedzie takie jak kiedys, nie mamy
juz sil, ale walczymy. Rozumiem zal tamtej rodziny, ale przeciez to ze moj
maz pojdzie siedziec nie zwroci temu czlowiekowi zycia, a moje dziecko na dwa
lata zostanie osierocone. Czy nikt tego nie rozumie? Kazda matak, zona , czy
corka bronila by bliskiej osoby tak jak to robie ja nawet gdyby wiedziala ze
ta osoba jest winna. Ten czlowiek ktory zginal tez jest winny tyle ze jego
nikt nie osadzi bo on nie zyje. Prawda jest taka ze zrujnowal ten pan zycie
sobie swojej rodzinie i nam. Przeciez nikt nie chcial zeby tak sie stalo. Moj
maz do konca zycia bedzie zyl ze swiadomoscia ze kogos zabil czy to nie jest
wystarczajaca kara?Wiem ze tamtej rodzinie jest cezko ale dlaczego nie chca
zrozumiec nas? Nastawiaj swiadkow smieja sie za naszymi plecami przychodza na
sprawe ubrani na czarno a na miescie widze ich ubranych na kolorowo
wypicowanych i wesolych. Nic juz nie rozumiem. Powiedzcie jak sie bronic ale
nie osadzajcie. Pomozcie nam bo nie wiemy co robic
    • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.sdl.vectranet.pl / 81.15.159.* 18 lat temu
      Dodam moze jeszcze ze moj maz jest zawodowym kierowca jezdzil na tirach po
      calej europie nigdy mu sie nic nie przydazylo takiego, przez ten nieszczesliwy
      wypadek starcil prace, prawo jazdy i swoja pasje, bo on kochal swoja prace.
    • strzelec-29 Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny 18 lat temu
      Proponuje przenieść ten wątek na Auto moto- bezpieczeństwo na drodze- myśle że
      większy będzie odzew.Pozdrawiam.
      • agrest15 Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny 18 lat temu
        Dziwnie rozumujesz, standard Twojego zycia sie pogorszyl.Twoj maz zawinil, zabil
        czlowieka i uciekl.Wiedzial, ze nie powinien uciec z miejsca wypadku.Moze tez
        byl pijany? Tamten czlowiek stracil zycie, a jego dzieci stracily ojca na
        zawsze. Nie mam nawet odrobiny wspoczucia dla Twego meza.
        • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.sdl.vectranet.pl / 81.15.159.* 18 lat temu
          Wiesz co nic nie wiesz na ten temat. Tamten czlowiek mial prawie trzy promile
          alkoholu we krwi wbiegl na jezdnie prosto pod kola samochodu ten czlowwiek mial
          54 lata dorosle dzieci ja nie mowie ze moj maz nie jest niewinny ale jest
          wspolwinny. Postaw sie w mojej sytuacji gdyby to ktos z twoich bliskich mial
          taki wypadek to co robisz sama zakladasz mu kajdanki na rece? A co z moim
          dzieckiem i ze mna?
        • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.sdl.vectranet.pl / 81.15.159.* 18 lat temu
          jeszcze jedno ja tez wiem ze nie wolno uciekac z miejsca wypadku ale czy bym
          sie zatrzymala nie wiem, moze strach w takim momencie paralizuje czlowieka moze
          odruchem jest chec ucieczki i pozostawienia tego za soba, nie wiem co czlowiek
          mysli w takiej sytuacji
          • agrest15 Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny 18 lat temu
            Napisalas, ze maz Twoj jest zawodowym kierowca.Wiedzial, ze z miejsca wypadku
            sie nie ucieka, chyba, ze.Wedlug Ciebie, facet mial 54 lata, dorosle dzieci wiec
            o co chodzi? A co by bylo, gdyby Twoje dziecko zostalo zabite, przez kogos, kto
            jedzie z nadmierna predkoscia? Mialabys tyle samo rozumienia? Twoj maz zawinil i
            musi poniesc kare.Mysle, ze 2 lata to jest bardzo mala kara.
            • nglka Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny 18 lat temu
              Stanę pomiędzy. Nie napiszę, że nie mam współczucia dla męża, bo mam - dla
              Niego, dla Ciebie i dla dziecka. Bo to jest tragedia. I jest tak jak napisałaś -
              będziecie z tą tragedią żyli wszyscy do końca.
              Ale.
              Sądy NIE MOGĄ uginać się ze względu na to, że Tobie i dziecku stała się również
              tragedia. Niech nie urazi Cię skala porównania, bo jest dość ostra, ale... żona
              i dzieci pedofila będą żyły z tym piętnem do końca. Z podwójnym, bo 1. zostali
              oszukani jako rodzina 2. ludzie będę ich wytykać palcami... Czy to jest powód,
              by takiego człowieka wypuścić na wolność? Nie.
              Człowiek był pijany - kara powinna być łagodząca ale fakty, że mąż: 1. jechał z
              nadmierną prędkością 2. uciekł z miejsca wypadku - mówią same za siebie. Jest winny.
              Bardzo często pierwsza pomoc jest decydująca w życiu ofiary wypadku, nie ważne
              czy jest pijany... musisz się z tym pogodzić.
              Może i "łatwo mi mówić" i fakt, nie potrafię postawić się w Twojej sytuacji bo w
              niej nie jestem. Ale mogę to sobie wyobrazić i stoję "z boku" - co pomaga
              obiektywnie spojrzeć na sprawę.
              • nglka Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny 18 lat temu
                I dodam.
                Owszem, 2 lata za ucieczkę z miejsca wypadku to jest na prawdę niska kara. O ile
                się nie mylę za pozbawienie życia i ucieczkę z miejsca wypadku grozi nawet 15
                lat więzienia (ale mogę się mylić). Nie sprawdzałam, jednak 2 lata zazwyczaj
                dostają ludzie za drobne przestępstwa...
                Przykro mi, że jesteście na skraju nędzy i wyczerpania nerwowego ale odwrotu nie ma.
                Po prostu musisz się z tym pogodzić. Inaczej sama się zniszczysz od środka. Myśl
                o dziecku.
              • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.sdl.vectranet.pl / 81.15.159.* 18 lat temu
                Ja wszystko rozumiem wiem ze sad musial uznac wine mojego meza i kara jaka
                dostal jest bardzo mala, ale opierwsza sprawa byla ugodowa, jezeli zona tego
                pana ktory zginal zgodzialaby sie na wyrok ktory proponowal sedzia czyli trzy
                layta w zawieszeniu na piec, sprawa by juz sie dawno zakonczyla mogla ta pani
                poprosic nas o jakies zadosc uczynienie finansowe, dalibysmy. A tak my kupe
                forsy wlozylismy w kaucje i adwokata sparawa sie ciagnie trzy lata i wszystko
                jest dla mnie jakies bez sensu.Przeciez to ze m oj maz bedzie siedzial nie
                zwroci nikomu zycia, a co do pedofila to taki czlowiek wie co robi i robi to
                celowo a moj maz mial wypadek. Dziekuje za dobre slowo i pozdrawiam
            • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.sdl.vectranet.pl / 81.15.159.* 18 lat temu
              powiem tak bnie majac rzadnego doswiadczenia w tej materii pewnie myslalabym
              tak jak ty i napewno mialabym wielki zal do kogos kto zabilby mi bliska osobe,
              ale bedea po drugiej stronie czyli po stronie "winnego" teraz jakby nie daj
              Boze zdazyloby sie cos takiego ze ktos z moich bliskich zgonalby pod kolami
              samochodu mialabym zrozumienia dla sprawcy wypadku kto wie moze nawet bym mu po
              jakims czasie wybaczyla?, chyba ze sprawca wypadku bylby kompletnie pijany. Moj
              maz jkilka godzin po wypadku sam sie zglosil na policje zostaly przeprowadzone
              wszelkie badania i nie stwierdzono u niego alkoholu we krwi.
              • Gość: lekarka Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.chello.pl 18 lat temu
                Twój mąż , niestety, zasłuzył na karę. Pozbawił życia człowieka, uciekł z
                miejsca wypadku. I w żaden sposób nie mozna traktować tego jako szok
                powypadkowy!
                Zabił człowieka - nieważne- starego czy młodego ( na marginesie mój mąż jest
                niewiele młodszy, i ma wielką ochotę żyć), trzeźwego czy pijanego, prostego czy
                wykształconego - prawo jest równe wobec wszystkich.
                Czyn Twojego męża zniszczył życie innej rodzinie ) nie wiem jakie ma znaczenie
                czy dzieci są odchowane czy też nie - czy mojego 18 letniego syna uważasz za na
                tyle dorosłego, że strata ojca byłaby dla niego mniej bolesna niz dla Twojego
                dziecka? Czy mojemu synowi ojciec, według Ciebie jest już niepotrzebny?
                Za winę ponosi się karę. Jeśli Sąd uzna, że więzienia - trudno.
                A już oburzające jest to, że użalasz się nad swoim losem, że czujesz się
                nieszczęśliwa, bo zapłaciliście kaucję czy honorarium adwokatowi, że masz żal
                do zony zabitego człowieka, że nie chce ugody - a więc praktycznie zwolnienia
                Twego męża z jakiejkolwiek odpowiedzialności.
                Ja- na jej miejscu wystapiłabym dodatkowo jako oskarzyciel posiłkowy. I
                postaraj się to zrozumieć.
                • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.sdl.vectranet.pl / 81.15.159.* 18 lat temu
                  Ja jestem w stanie wiele rzeczy zrozumiec ale dlaczego nikt nir chce zrozumiec
                  mnie. Sytuacja hipotetyczna Pani maz ma wypadek taki jak moj maz(tylko prosze
                  mi9 nie mowic ze Pani maz nigdy by nie uciekl bo nigdy nioe wiemy jak czlowiek
                  sie zachowa w sytuacji ekstremalnej i ze Pani maz nigdy nie przekracza
                  dozwolonej predkosci) i co Pani robi w takiej sytuacji broni Pani za wszelka
                  cene swojego meza czy sama Pani zaklada Mu kajdanki na rece? Mozliwe ze takby
                  bylo nie znam Pani, ale ni litosc Boska ja tak nie potrafie. Bede go bronila ze
                  wszystkich sil mimo tego ze wiem ze nie jest wylacznie bez winy. Jest jeszcze
                  jedno ale Sedzia powiedzial na sprawie ze gdyby ten Pan zyl siedzialby tak samo
                  jak moj maz na lawie oskarzonych. Chce Pani dac prawo pijanym do robienia co im
                  sie chce. Malo razy tak jest? Nawet niedawno bylo w moich okolicach takie
                  zdarzenie ze Pjany chlopak wyszedl z baru wsiadl na rower wyjechal na droge
                  ktora jest miedzynarodowa przejechal pare metrowi zabil go samochd, ktorym
                  jechal mlody czlowiek z rodzicami z wakacji i co zostanie ukarany za co, za to
                  ze nieodpowiedzialni ludzie pija alkohol a pozniej wlaza ludziom pod kola?
                  Ciekawa jestem czy Pani nie mialaby zalu jak jakis pijaczyna zmarnowalby Pani i
                  calej waszej rodzinie zycie . Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi.
                  • Gość: lekarka Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.chello.pl 18 lat temu
                    Nie popieram pijaństwa. Tym nie mniej, nie pijaczyna zmarnował Państwu życie,
                    ale Pani mąż. I proszę to zrozumieć. To on zabił człowieka. I nie jest to
                    istotne czy ów człowiek był po alkoholu czy nie. W wyniku dochodzenia ustalono
                    sprawcę wypadku - zupełnie inna by była kwalifikacja prawna, gdyby człowiek (
                    nieważne trzeźwy czy pijany) wtargnął Pani mężowi pod koła. W tej sytuacji to
                    on byłby uznany za sprawcę.
                    Wypadek samochodowy może się zdarzyć każdemu, i każdy siadając za kierownica
                    powinien być tego świadom. Ucieczka z miejsca wypadku jest dodatko
                    okolicznością obciążającą. I nie usprawiedliwia tego szok! Może być to np.
                    rozumiane jako próba zatarcia śladów, "zorganizowanie" świadków, itp.
                    Do zakładania kajdanków jest policja. Gdyby ktos z moich bliskich znalazł się w
                    podobnej sytuacji nie narzekałabym na swój los, lecz znalazła bardzo dobrego
                    adwokata, a rodzinie zmarłego starała się, choć brzmi to dziwnie, zadośćuczynić.
                    Być może zaproponowałabym ugodę- oni nie występuja jako oskarzyciele posiłkowi,
                    ja wypłacam im jakąś sume pieniędzy przez określony czas ( wszystko to da się
                    załatwić legalnie w sądzie).
                    I nie darłabym szat, że moja sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła -
                    trudno jest wina musi być i kara. A karę czasem płaci cała rodzina i przez
                    bardzo długo.
                    Czy nie rozumiesz kobieto, że ów zabity człowiek też miał prawo do zycia, też
                    miał kogoś kogo kochał, kogoś kto go kochał? I, że nie masz prawa wydawać
                    wyroków, że "pijaczyna" zmarnowała Wam życie. Czy mąż oby napewno nie zmarnował
                    zycia tamtej rodzinie?
                    Mój kolega też mial wypadek - taki ze skutkiem śmiertelnym. Wtargnął mu pod
                    koła (!) człowiek- nie wiem pijany czy trzeźwy, ale wtargnął. Kolega był
                    trzeźwy, jechał z dozwoloną prędkościa, nie uciekł z miejsca wypadku, sam
                    powiadomił policję i pogotowie, próbował ratować ofiarę.
                    W wyniku dochodzenia okazało sie, że to nie on jest sprawcą wypadku ( bywa, że
                    sprawcą jest osoba poszkodowana najbardziej). Nikt nie zabrał mu prawa jazdy,
                    nie był karany.Przez pewnien czas miał uraz do prowadzenia samochodu.
                • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.sdl.vectranet.pl / 81.15.159.* 18 lat temu
                  Wdowa po tym Panu przychodzi na sprawe ubrana na czarno bez makijazu pograzona
                  w wielkim smtku tym czasem na miescie na codzien widza ja wyczesana ubrana na
                  kolorowo piekny makijaz i fryzura. Nie wiem po co ten caly spektakl. Bo dla
                  mnie to juz nie jest czysta walka o sprawiedliwosc pezrodzilo sie to w wielki
                  spektakl ktory wcale nie jest zabawny. Pani ta rozmawia ze swiadkami wiem ze
                  pod jej naciskiem zmieniaja zeznania. Jeden ze swiadkow po trzewch latach
                  trwania sprawy zeznal ze jest w 100% pewien ze tego wieczoru kiedy byl wypadek
                  na miejscu zdrzenia palily sie wszystkie latarnmie. Przeciez to paranoja. Moze
                  jeszcze powymienial te ktore sie nie swiecily. wychodzi na to ze zamiast
                  udzielac pomocy ofiarze wypadku swiadek liczyl zaroweki w latarniach. Dla mnie
                  jest to wielka tragedia i dla mego meza tez. Prosze mi nie mowic jak mam sie
                  czuc mam prawo miez zal, mam prawo byc smutna bo nie widze rzadnych perpektyw.
                  Nie daj Boze by sie w Pani rodzinie cos takiego stalo ciekawa jestem czy nadal
                  upieralaby sie Pani przy swoim zdaniu. Nie zycze tego nikomu.Pozdrawiam
                  • agrest15 Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny 18 lat temu
                    Nie jest wazne jak "ta pani" sie ubiera, maluje. To Twoj maz spowodowal wypadek
                    i uciekl.Napisalas, ze maz Twoj jest kierowca zawodowym.To jest cos co umie
                    robic, jesli uciekl z miejsca wypadku, to widocznie mial powod. Czy zdajesz
                    sobie sprawe jak okrutna jestes piszac: pijany, 50lat, dorosle dzieci, ta spawa
                    rujnuje Twoje zycie.Czesto tak jest, ze morderca nie wini siebie tylko sad.To
                    wina prokuratora i sadu, ze on musi isc do wiezienia.
                    • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: 80.50.250.* 18 lat temu
                      A czy zdajesz sobie sprawe z tegp jak okrutna jest twoja ocena? Morderca? Zajzyj do slownika i zobacz znaczenie tego slowa. Jakby co moj maz jest oskarzony o nieumyslne spowodowanie smierci. Nie wyjechal na trase z zamiarem o dzisiaj sobie kogos stukne samochodem a co!To ze moj maz jest kierowca zawodowym w takiej sytuacji nie ma rzadnego znaczenia a czy lekarze nie popelniaja bledow lekarskich?, a czy matki nie popelniaja bledow w wychowywaniu swoich dzieci?Moj maz byl trzezwy w dniu wypadku czytaj dokladnie pare godzin po wypadku zglosil sie sam na komende i mial przeporowadzone badanie krwi, ktore nic nie wykazalo.Natomiast pan ktory zginal w trzeciej dobie po smierci mial robione badanie na alkohol i stwierdzono prawie trzy promile, a biegly sadowy stwierdzil ze z umarlego szybciej uciekaja promile niz z zywego, wiec pytam sie w jakim stanie byl ten czlowiek w dniu wypadku
                  • Gość: anitka Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
                    Mój mąż jadąc z dozwolona predkoscią najechał na nieoświetlony samochód stojący
                    w poprzek drogi. Gość zawracał i zgasł mu silnik mimo ze uderzenie było w bok
                    samochodu ciąga nas po sądach twierdząc że stał na poboczu. Robi odwołanie za
                    odwołaniem chce podważyć ekspertyzy biegłych i to jest zwykłe chamstwo
                    zawiniłes to trzeba ponieść konsekwencje a poprzez takie rozumowanie jak pani
                    sady rozpatrują odwołania i boję się że będąc niewinnym można sprawę przegrać
                    • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: 80.50.250.* 18 lat temu
                      Ja nie podwazam rzadnych opini, ja staram sie przyjac wszystko do wiadomosci, ale wiem ze niektore rzeczy mijaja sie z prawda.Jezeli Pani maz jest niewinny to prosze sie nie martwic. Sad w koncu ktoras apelacje uzna za bezzasadna i bedzie po sprawie. Nie wiem jak dokkladnie tam bylo w Pani meza sprawie, chce tylko powiedziec ze nie zawsze czysta teoria pokrywa sie z rzeczywistoscia. Ja sama niedawno jechalam samochodem i musze zaznaczyc ze jestem bardzo ostroznym kierowca, tym bardziej ze jechalam z dzieckiem nie swoim samochodem, bylo ciemno droga niby oswietlona jechalam z dozwolona predkosci i nagle na srodku drogi po mojej lewej stronie zobaczylam czlowieka. Bylam w niesamowitym szoku, musialam sie zatrzymac i ochlonac.I co byloby gdyby ten czlowiek szedl zybciej? Takze gdybac sobie mozna, ale fakty sa faktami. Tak jak Pani wierzy w niewinnosc swojego meza tak ja bede bronila swojego i niedlatego ze jest niewinny tylko dlatego ze jest bliskim mi czlowiekiem. A co do winy juz pisalam owszem jest winny ale nie mozna za ta sytuacje obarczac tylka jego.
                  • Gość: lekarka Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.chello.pl 18 lat temu
                    A czy do Pani nie dociera, że sprawca wypadku zabił człowieka(!!!). Odebrał mu
                    życie! Dokonał nieodwracalnego czynu! Co ma być okolicznością łagodzącą- czy
                    to, że zabił 50 latka? Czy to, że ofiara była pod wpływem alkoholu? A może to,
                    że sprawca ma rodzinę? Bo chyba nie fakt ucieczki z miejsca wypadku!
                    Z jednym się zgadzam - spektakl w śdzie nie jest dla nikogo zabawny - także dla
                    rodziny zabitego człowieka. A to, że Państwa rodzina nie ma żadnych (
                    przez "ż") perspektyw nie jest sprawą bliskich ofiary.
                    Gdybym była sędzią lub ławnikiem domagałabym się kary i to bez zawieszenia.
                    Może surowe wyroki zmniejszyłyby ilość drogowych morderców.
                    • Gość: avro Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
                      Kierowcy, który spowodował wypadek można odebrać prawo jazdy, a co odebrać
                      pijanemu-pieszemu?
                      • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: 80.50.250.* 18 lat temu
                        Nie mam pojecia wiem ze rowerzyscie pijanemu zabieraja prawo jazdy, a pijany pieszy no coz wychodzi na to ze samowolka. Napatoczy ci sie taki prosto pod kola a ty za to odpowiadasz
                    • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: 80.50.250.* 18 lat temu
                      A kim pani jest do cholery jasnej zeby sadzic mojego meza. Sluchaj paniusiu nie wiedzaca o zyciu chyba nic. Sad uznal za okolicznosci lagodzace to ze facet byl zalany kompletnie to ze naruszyl warunki ruchu drogowego, to ze moj maz jest mlodym czlowiekiem ktory ma na utrzymaniu male dziecko i zone. Zastanow sie kobieto. Morderca? zajrzyj do slownika i zobacz znaczenie tego slowa. Wczoraj ogladalam na tvn program pod napieciem o trzech trzynastolatkach ktorzy zakatowali czlowieka. Ta sa mordercy i jaki jest odzew spolexczenstwa na to ze oni tylko bili ze nie chcieli zabic ze jeden kopnika za duzo itp. To sa mordercy, ludzie ktorzy ida i spremedytacja zabijaja czlowieka. a rodzice tych chlopcow? Wiedza co ich dzieci zrobily a mimo to jestem swiecie przkonana ze porusza Niebo i Ziemie aby pomoc swoim dzieciom mordercom.Moj maz nie jest morderca ma postawiony zazut o nieumysle spowodowanie smierci i zanim zacznie pani sie wypowiadac na ten temat niech pani m,oze najpierw zaznajomi sie z kodeksem prawa karnego.
                      • Gość: lekarka Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.chello.pl 18 lat temu
                        W tym momencie jestem uczestniczką w dyskusji ( a jasną cholerę niech Pani
                        sobie daruje- dobrze).Sąd skazując Pani męża wziął pod uwagę okoliczności
                        łagodzące, ale uznał go winnym. Gdyby nie znalazł okoliczności łagodzących -
                        zabicie człowieka+ ucieczka z miejsca wypadku zasługiwałoby na znacznie
                        surowszy wyrok.
                        Okolicznością obciążającą było zgłoszenie się na policję po kilku godzinach -
                        istnieje domniemanie, że po to, aby np. wytrzeżwieć. Mąż mógł być ( nie
                        twierdzę, że był) po 1 piwku, po którym nie pozostało śladu po kilku godzinach,
                        a które daoby się wykryć i we krwi i w wydychanym powietrzu w chwili wypadku.
                        W dalszym ciągu będę się upierała, że Pani mąż jest mordercą. I przypominam, na
                        podstawie Pani słów, że złamał zasady ruchu drogowego ( jechał za szybko,
                        uciekł, nie udzielił pomocy).
                        A teraz niech sobie Pani wyobrazi następującą sytuację( broń Boże nikomu tego
                        nie zyczę). Pani dziecku upadła na przejściu dla pieszych lalka. Gwałtownie się
                        cofa ( a więc łamie kodeks drogowy). Jadący z nadmierną prędkością samochód nie
                        wyhamowuje ( kierowca zdążyłby zahamować gdby dziecko się nie cofnęło). Efekt
                        jest tragiczny. Kierowca - młody człowiek, uprzednio nie karany, mający na
                        utrzymaniu rodzinę jest w szkoku i ucieka z miejca wypadku. Po kilku godzinach
                        sam zgłasza się na policję. Sąd uznaje, że są okoliczności iłagodzące -
                        dotychczasowa niekaralność, dobra opinia oraz fakt, że współwinne wypadkowi
                        jest dziecko. Jest też zdania, że są i obciążające- zbyt szybka jazda, ucieczka
                        z miejsca wypadku, nieudzielenie pomocy.
                        Czy uważałaby Pani, ze nie powinien ponieść kary? Obawiam się, że- stosując
                        filozofię Kalego - domagałaby się Pani BARDZO SUROWEJ KARY.
                        Uprzedzajac Pani prawdopodobne wywody , dodam, że wobec prawa wszyscy jesteśmy
                        równi, zaś zabicie czy ciężkie uszkodzenie ciała człowieka zawsze jest
                        przestępstwem - i to nieważne czy zrobi się krzywdę dziecku czy pijakowi, czy
                        sprawcą jest dwudziestolatek czy pićdziesięciolatek. Niech sobie to Pani
                        przemyśli.
                        P.S. Każdy ma oczywiście prawo do obrony . Są adwokaci z wyboru ( którym trzeba
                        często słono zaplacić) i z urzędu - za darmo ( nie oznacza to, że gorsi).
                        Oskarzony ma prawo się bronić, ale wyrok wydaje Sąd ( sędzia zawodowy +
                        ławnicy).
    • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: 80.50.250.* 18 lat temu
      Jedna jeszcze sprawa nasunela mi sie na mysl- mianowicie wypadek Otyli. Wedlug kryteriow w jakich oceniacie mojego meza wychodzi na to ze Otylia jest morderczynia? Dziewczyna jechala waska droga z tego co wiem 180km/h. i co ukamienujcie moze ja za to! Tyle ze w naszym spoleczenstwie istnieje dziwny jeszcze podzial na klasy i sama nie wiem jak to nazwac. wiem ze Otylia nie odpowei karnie za smierc swojego brata dlatego tylko ze jest slawna i jest mistrzynia swiata.
      • Gość: klara Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: *.bas502.dsl.esat.net 18 lat temu
        piszesz o swiadku w sprawie:
        zamiast udzielac pomocy ofiarze wypadku swiadek liczyl zaroweki w latarniach.

        Twoj maz za to zamiast udzielac pomocy uciekl z miejsca wypadku - co jest
        gorsze? Liczenie zarowek czy zostawienie osoby ktora sie potracilo samochodem
        zeby sobie zmarla bez pierwszej pomocy??
        • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: 80.50.250.* 18 lat temu
          nawet jesli mopj maz by sie zatrzymal i tak by nie pomogl bo ofiara zginela na miejscu, a jesli chodzi o tego swiadka to chodzilo mi o to ze dla mnie to poprostu paranoja ze po trzech latach swiadek pamieta ze wszystkie zarowki sie tam swiecily. Kto na ltosc Boska na miejscu tragicznego wypadku sprawdza zarowki w latarniach, a swiadek ten przed rozprawa siedzial z rodzina ofiary i ich adwokatem takze mam prawo podejzewac ze zeznania swiadka nie sa wiarygodne lecz podyktowane przez tamta strone. Logika!!!!!
          • nglka Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny 18 lat temu
            Gość portalu: edyta napisał(a):

            > nawet jesli mopj maz by sie zatrzymal i tak by nie pomogl bo ofiara zginela na
            > miejscu,

            - Osoba jest karana za czyn a nie za to, że ma szczęście (gdyby mężczyzna nie
            zginął na miejscu - przypuszczam, że mąż otrzymałby surowszy wymiar kary, bo nie
            udzielił pomocy). Niestety tak jest. Odbieram wrażenie, że domagasz się czegoś
            co nazywasz sprawiedliwością co tak na prawdę sprawiedliwością nie jest. Nie
            musisz nam tłumaczyć ileś tam razy o co Ci chodzi - większość z nas doskonale to
            rozumie ale przy okazji próbuje piokazać,m że nie jest do końca tak jak piszesz.
            Ja jako sprawca wypadku w chwili wypadku NIE MAM PRAWA sugerować się kwestią, że
            "może ten człowiek zginie na miejscu". A z tego co napisałaś wuyżej taki wniosek
            się nasuwa. Nie ważne, czy człowiek umarł czy nie. Ważne, że Twój mąż nawet tego
            nie sprawdził.

            > a jesli chodzi o tego swiadka to chodzilo mi o to ze dla mnie to
            > poprostu paranoja ze po trzech latach swiadek pamieta ze wszystkie zarowki sie
            > tam swiecily. Kto na ltosc Boska na miejscu tragicznego wypadku sprawdza
            > zarowki w
            > latarniach, a swiadek ten przed rozprawa siedzial z rodzina ofiary i ich
            > adwoka tem takze mam prawo podejzewac ze zeznania swiadka nie sa wiarygodne
            > lecz podyktowane przez tamta strone. Logika!!!!!

            - Masz racje, że jest to paranoja. Zgadzam się. Co nie zmienia jednak faktu, że
            Twój mąż musi ponieść karę za nadmierną prędkość i ucieczkę z miejsca wypadku.
            Niepotrzebnie wplątujesz w to sprawę świadków bo to może i ma znaczenie dla
            Ciebie, prywatnie, ale nie ma większego znaczenia dla sprawy. Sam fakt
            przekroczonej prędkości i ucieczki to zupełnie odrębna sprawa. Mam wrażenie, że
            nie bardzo chcesz w to uwierzyć i próbujesz bronić się czymś, co uderza w Twoją
            ocenę sprawiedliwości OSOBOSITEJ a nie w ocenę rzeczywistej sytuacji, w jaką
            wplątał się Twój mąż.
            Nie łącz tego, to dwie różne sprawy - fakty ucieczki i prędkości a zeznania
            świadka odnośnie latarni.
            • Gość: edyta Re: wypadki sprawca i ofiara, kto jest winny IP: 80.50.250.* 18 lat temu
              dziekuje uswiadomilas mi cos czego ja nie umiala ubrac w slowa a wlasnie o to mi chodzi. Wiem ze z punktu widzenia prawa moj maz jest winny ze maly wyrok dostal itp. ale mi chodzi wlasnie o moje osobiste odczucie bo wydaje mi sie ze tak naprawde w tym wypadku moj maz sprawca jest jednoczesnie ofiara
Pełna wersja