Żyję, aby tańczyć

IP: *.noname.net.icm.edu.pl 18 lat temu
Ja też tańczę, pwrawdzie dopiero od roku, ale już teraz taniec pochłania mnie
całą. Doskonale rozumiem bohaterki artykułu i marzę, aby dojść do takiej
formy, jak one. Pozdrawiam wszystkich miłośników tańca.
    • Gość: niunia Re: Żyję, aby tańczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
      ja jestem takiego samego zdania.Tancze od dziecka i nie umiem przestac.To jest jak nalog.Teraz mam 20 lat i sama ucze tanczyc inne dzieci.Zadna inna praca nie dawala mi tyle satysfakcji i nie pochlaniala mnie tak bardzo.
      • Gość: jaona27 Re: Żyję, aby tańczyć IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 17 lat temu
        taniec jest moim zyciem.Rowniez nie wyobrazam sobie zycia bez niego,tancze we
        wannie,na ulicy,jak ide wszdzie z discmanem imoimi ulubionymi plytami...to 2/3
        mnie...nigdy nie usiedze na miejscu gdy muzyka gra i nigdy nie czekam kto
        pierwszy zacznie tanczyc,gdy jestem np.na imprezie...tylko ide i sama tancze,a
        ludzie niech sie patrza...
    • Gość: ciuci17 Re: Żyję, aby tańczyć IP: *.sistbg.net / 80.51.159.* 17 lat temu
      ...nie ma dnia ,żebym nie tańczyła przynajmniej 2 godz, taniec jest jak mąż jak
      kochanek i tu zgadzam sie z Anią, ja tak bardzo chciałabym tańczyć
      profesionalnie ,ale w moim mieście jest tylko jedna taka szkoła tańców
      latynoamerykańskich w których sie specjalizuje , ale ona jest zbyt
      droga...niestety i to jest ta bariera, która mnie blokuje ,z jednaj strony mam
      chęć wyjechać z domu by dalej się kształcić, by podnosic sobie poprzeczkę w
      tym warsztacie,ale pieniądze zbyt wielką rolę odgrywają tu- w tym momencie i to
      jest najgorsze ,że nie mogę sie zrealizować z powody braku kasy...a to mnie
      boli najbardziej/kocham tańczyć(wiele osób mówi mi że ja się tu marnuje,ale
      jestem między młotem,a kowadłemem czyli między rodzicami a tańcem....i kogo ja
      mam słuchać?! rodziców, którzy wolą gorliwie żebym poszła na psychologię, czy
      siebie samej,bym tańcząc czerpała z tego satysfakcję/bo ja wiem taniec to moje
      życie,gniewu ukojenie,kołysanie zmysłów i radości spojrzenie!!!!nie poddam
      się...wy też tego nie róbcie(w końcu nikt nie powiedział ,że będzie łatwo)
      • Gość: Madźka taniec jest wolnością duszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
        Słuchaj siebie i tylko siebie. Ja posłuchałam rodziców (z wielką niechęcią +
        doszły problemy z partnerem, ale co z tego) i przestałam walczyc.
        Zrezygnowałam. To było już 6lat temu. Lat, które spędziłam, próbując zając się
        czyms innym niż taniec (studia, judo, karate) i żałując niemal każdego dnia, że
        nie mogę wieczorem pójś na trening i po prostu się wytańczyc.

        Piszę to dzisiaj tak spokojnie, ale to jest koszmar. Ja, tak jak jedna z Pań z
        powyższego wywiadu, jestem zamknięta w sobie i tylko w tańcu mogę wyrzucic z
        siebie wszystkie uczucia i naładowac akumulatory. Ale rodzice ciągle tylko
        czekali, kiedy zrezygnuję z "zabawy" i zajmę się nauką. Chcieli, żebym miała
        same piątki przed maturą, nie widzieli dla mnie innej roli niż skończy studia i
        znaleź dobrą pracę. Byli tak stanowczy, że kiedy czasem niechcąco wygadałam
        się, że mam nazajutrz sprawdzian - nie zawozili mnie na trening (miałam
        niedaleko, ale w sąsiednim mieście, brakowało wspólnych autobusów NIESTETY).
        Nawet nie miałam odwagi powiedziec im, że najbardziej chciałabym zostac
        nauczycielką tańca. Uczyłam dzieci i dorosłych od kiedy skończyłam 16lat.
        Lubiłam to, oni lubili lekcje ze mną - nadawałam się to tego.

        Jestem na Vr. studiów filologicznych na Uniwersytecie Warszawskim. Mój rozstrój
        nerwowy pogłębia się. Jest to niezależne od tego, że jestem we wspaniałym
        związku, mam nową pracę i naprawdę interesuje mnie wiele rzeczy poza tańcem.
        Żadna z tych rzeczy nie może zapewni mi tego uczucia, jakie się ma na
        parkiecie. W moim życiu jest dziura po tańcu.

        Pojawiła się iskierka nadziei - wczoraj poszłam na pierwsze zajęcia na kursie
        tańca brzucha. Podoba mi się. Będę chodzic. Muzyka porywa.

        Namawiam narzeczonego na kurs tańca towarzyskiego - nie będę się przyznawała,
        ile umiem (kl. C ST/LA, powoli podchodząca pod B w momencie odejścia). Może uda
        mi się tyle, że mój przyszły mąż będzie ze mną tańczył na poziomie
        rekreacyjnym. Może - jest bardzo utalentowany, ale niechętny na kurs.

        Z perspektywy tych 6-ciu lat od zrezygnowania z tańca (po 6-ciu latach
        tańczenia) mogę powiedzi tylko tyle, że wciąż żałuję i chyba zawsze będę tego
        żałowac. No chyba że zrobię karierę w tańcu brzucha ;-) Walcz o to, żeby
        tańczyc! Pokaż rodzicom możliwości kariery, zdobywania sponsorów dla pary,
        otwarcia szkoły tańca. To jest lepszy sposób na życie, niż więdnięcie w jakimś
        biurze nad stosem papierów. Walcz o to! Znajdź w sobie siłę, żeby przekona
        rodziców do swojej decyzji. Poproś o wsparcie trenera, niech porozmawia z
        rodzicami, niech pomoże znaleź sponsora. Trzymam za Ciebie kciuki. To się musi
        udac.

        Pozdrawiam.
    • Gość: kk Re: Żyję, aby tańczyć IP: 82.139.45.* 17 lat temu
      A ja nie umiem tanczyć, nie mam poczucia rytmu. Mam juz swoje lata i
      przeszkadza mi ta ułomność. Uwielbiam patrzec na ludzi w tancu, a sama jestem
      jak kłoda. Czy jest dla mnie nadzieja? czy mozna to wycwiczyc? czy sa jakies
      kasety? Od czego zacząć? Tylko nie wysyłajcie mnie na kurs tańca, bo mam prawie
      50-tke i u mnie nie ma takich kursow.
    • Gość: ewelina Re: Żyję, aby tańczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
    • Gość: ewelina Re: Żyję, aby tańczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
      taniec jest czyms najpiekniejszym co moze zdażyć sie w życiu.Tańczę od 12lat
      tango argentyńskie inie wyobrazam sobie że ktoś lub coś mogłoby mnie tego
      pozbawić.To muzyka duszy i z tym trzeba się urodzić.
    • kowianeczka Re: Żyję, aby tańczyć 17 lat temu
      Super!

      kowianeczka
    • Gość: Karola Re: Żyję, aby tańczyć IP: *.plock.mm.pl 17 lat temu
      Taniec to pasja, taniec to życie...Zupełnie rozumiem bohaterki artykułu...Sama
      kocham taniec i nie widzę świata poza nim.....Tańczyć może każdy i w każdym
      wieku...Walczcie o swoje marzenia i nigdy z nich nie rezygnujcie!!!!!:) :)





    • Gość: maciek Re: Żyję, aby tańczyć IP: 87.207.82.* 17 lat temu
      po pierwsze Marysia Foryś studiuje na Akademi Muzycznej w GDAŃSKU a nie w Gdyni
      a po drugie jak sie niemyle jest juz jej absolwetką
      Pozdrawiam Marysie :)KseroMen
      • Gość: abc Re: Żyję, aby tańczyć IP: 87.207.80.* 17 lat temu
        Absolwentką jeszcze nie jest.Juz niedługo ale jeszcze nie.
    • Gość: kuna do roboty !!!! IP: *.lan.net.pl 16 lat temu
      Nie zesraj się czasem .....Do roboty rury a nie tylko dupskami zapoconymi kręcić...
      • Gość: e. Re:A ja tańczę, żeby żyć... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
        A raczej tańczyłam. Mam 40 lat i uczę tańca w szkole baletowej. Niegdyś solistka, dziś pedagog i choreograf. Taniec był moim życiem, zaczęłam jako dziecko. I taniec się na mnie zemścił...Balet to nie taniec towarzyski - balet to nieludzkie powyginanie, ciągły ból, pogruchotane stawy i kręgosłup, który po pewnym czasie kwalifikuje tancerkę na rentę.
        Pierwsze siadły mi kolana. To one wysłały mnie na rentę w wieku 36 lat.

        Gdybym miał wybierać jeszcze raz - nie wybrałabym tańca. Zero dzieciństwa, zero wolnego czasu...
        Tańczyłam sporo i można powiedzieć, że zrobiłam karierę. Ale wolałabym cały kręgosłup...I kolana...
    • Gość: JaRo.... Żyję, aby tańczyć IP: *.ipt.aol.com 16 lat temu
      Maria wielki szacunek...Zaje..biscie tanczysz w teledysku.Pozdrownionka
    • Gość: natalka Żyję, aby tańczyć a tancze zeby zyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
      nie wydawalo mi sie nigdy ze taniec daje tak WIELE radosci.Tancze juz prawie 5
      lat i mimo nie wielkiego wieku zdobylam juz wiele pucharow kocham taniec i
      biegac to tez kocham .
    • Gość: Andrzej Kubica Żyję, aby tańczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14 lat temu
      Tak mi smutno,że nie żyje już pani Barbara Olkusznik. W latach 70-tych
      wybrałem się z Nią łódką na grzyby. Była znakomitym kompanem, skromnym i
      ciepłym człowiekiem. Te wspomnienia dodaję do Jej epitafium - chociaż nie
      wiele mają wspólnego z tańcem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja