Być mamą mężczyzny

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17 lat temu
Mój synek ma dopiero trzy miesiące , ale całkowicie zgadzam się treścią
artykułu. Mimo wszystko na samą myśl, że będę musiała kiedyś przerwać , a
właściwie to stopniowo przerywać tą więż (którą teraz buduję)łzy napływają mi
do oczu. Każda matka chciałaby być najwspanialszą kobietą dla swojego
dziecka, ale tu rodzi się właśnie problem - różnicy płci. Trzeba mieć w sobie
dużo ,bardzo dużo tolerancji,konsekwencji,oddania, żeby wciąż
(w różnych etapach życia) "przerwać pępowinę" i to w róznych punktach tak
żeby znikneła w całości...Chciałabym być taką mądrą MAMĄ.
    • Gość: SARA Re: Być mamą mężczyzny IP: *.aster.pl 17 lat temu
      Ja od roku jestem mamą małego mężczyzny - i już wiem ,że był to najpiękniejszy
      rok w moim dotychczasowym życiu. Ze spontanicznej dziewczyny zmieniłam sie w
      odpowiedzialną kobietę.Korzystam z każdej chwili zeby go przytulać i całować w
      te wystające, mięciutkie policzki - bo wiem, że kiedyś mój maleńki chłopczyk
      stanie się męzczyzną i poszuka kobiety swojego życia. A ja nadal będe jego mamą
      i chciałabym zeby tak już zostało. Będę najszczęsliwsza kiedy ON będzie
      szczesliwy u boku młodej dziewczyny i nie mam zamiaru z nią konkurować.Kocham
      mojego synka - teraz smacznie śpi
    • Gość: gigi Re: Być mamą mężczyzny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
      Co za żałosny, seksistowski, mizoginiczny wręcz artykuł. 'Mamo, ty się na tym
      nie znasz, bo jesteś kobietą.' - za taką odzywkę mój synuś (gdybym go miała),
      dostałby w papę. Era, gdy kobiety znały się na gotowaniu, szydełkowaniu
      sprzątaniu i prasowaniu, a mężczyźni na 'odkrywaniu świata' i sporcie chyba
      dawno już minęła? A może autorka tekstu cofnęła się kilkadziesiąt lat wstecz? Po
      co wpajać dzieciom od maleńkości stereotypy, po co w ogóle powtarzać te
      nonsensowne, irracjonalne, krzywdzące i kobiety, i mężczyzn stereotypy?
      Podsumowujac - bardzo, bardzo zły artykuł. Mam nadzieję, że nikt nie będzie się
      nim sugerował, bo wychowa kolejnego prymitywnego 'faceta' - mizoginistę. Jestem
      rozczarowana.
      • anette444 Re: Być mamą mężczyzny 16 lat temu
        Gigi ma rację jeśli chodzi o to jedno zdanie. Też mnie zakłulo, tym bardziej
        że sama mam dwóch synów i staram sie ich wychować na porządnych facetów. Różnie
        to wychodzi, ale tego typu uwagi na temat kobiet są niedopuszczalne.Starszy
        (16 lat) już to rozumie, młodszy 10-latek jeszcze jest na etapie walki z
        dziewczynkami Wychowanie mizogina byłoby moją osobistą porażką.
    • e._ Re: Być mamą mężczyzny 16 lat temu
      Umarłam ze śmiechu.
      A potem wezbrała we mnie fala współczucia dla autorki artykułu, Ewy Klepackiej,
      z powodu jej doświadczeń i nieco chybionego efektu wychowawczego, w każdym
      razie, jak można wnioskować z artykułu, dość odległego od jej oczekiwań.
      Jako matka dziewiętnastolatka nie uciekałam ani od pochlebnych ani od
      krytycznych uwag o mężczyznach. O kobietach też. To jedyny, prosty spsób by go
      nauczyć pewnych wartości, pokazać co ziarno a co plewy, udowodnić że nie
      wszystko złoto co się świeci.
      Dziś z czułością mi dziękuje że była jego "mamusią i tatusiem", uczyłam go
      naprawiać korki, piłować, czytać wiersze, łatać dętki rowerowe, smażyć
      naleśniki, rozumieć co to giełda papierów wartościowych. Do jasnej Anielki, jak
      mogłabym uczyć go tylko "damskiej" strony życia pozwalając mu być fajtłapą w
      tej drugiej niby "męskiej"?! Co to wogóle za dziewietnastowieczny podział?
      A opiekowania się mną, czułego pamiętania o mnie od czasu do czasu z kwiatkiem
      uczyłam go od kiedy zaczął być w wieku umozliwiajacym komunikowanie sie
      wzajemne.
      Jeszcze raz współczuję autorce tekstu i uwierzcie mi drogie forumowiczki, że
      nie jestem odosobniona w zupełnie, ale to zupełnie odmiennym bagażu doświadczeń
      i obserwacji z cudownej podróży przez życie z moim synem.
      Z tymi dziewczynami i zazdrością matek to też niezupełnie prawda. Jasne, że
      miełatwo przełknąć decyzję dzieciątka o tym, że zamiast wyprawy z mamą za
      miasto woli iść na spacer z dziewczyną, ale cała sztuka w tym, by od kiedy to
      możliwe, mieć też własne, odrębne przyjaźnie, wyjścia na miasto i jemu pozwalać
      na to samo, w rozsądnych granicach.
      Warto!
Pełna wersja