Dodaj do ulubionych

Byc zona bezrobotnego!

15 lat temu
Jestem zona bezrobotnego faceta a wlasciwie rozleniwionego Piotrusia pana.
Moj maz 3 tyg.przed naszm slubem stracil prace,na poczatku pocieszalam go
zreszta slub mial byc niebawem wiec temat pracy zszedl na 2 plan.W duchu sie
pocieszalam ze to tymczasowe, ze napewno cos najdzie i problem minie.Po za
tym dopiero po slubie czlowiek przekonuje sie jak wazne sa finanse zwlaszcza
jak jest na swoim garnuszku.
Niestety problemy narastaja poniewaz moj mlzonek z pelnego wigoru mlodzienca
zamienil sie w kanapowca czekajacego na cud.
Dopiero teraz przejzalam na oczy,a moze po prostu gdzies zapodzialy mi sie
rozowe okulary.Rodzina ciagle prawi jakies zlosliwe uwagi typu ze jestem zona
TURKA tz.ja pracuje on sie byczy.Wszyscy wokol nam wspolczuja a wlasciwie
mi,ale te ich wspoczucie jeszcze bardziej mnie dobija.Moj mazonek moze na
poczatku staral sie cos znalezsc,teraz jakby troche spasowal,wysle z 5 CV na
tydzien i wyczekuje cudu.Ja ciezko pracuje ,dobrze zarabiam ale wiaze to sie
z czestymi wyjazdami.Wracam do domu i ......zastaje kanapowca z pilotem w
reku.W domu nie ma podzialu obowiazkow,o wszystko jest awantura a ja mam joz
dosyc.Oczywiscie to ja jestem najgorsza bo mu dokuczam,bo go niewspieram i
ciagle cos wymagam.Zaluje czasami tego slubu,przeklinam w duchu i modle sie o
sile.Byc moze za duzo oczekuje?Ale przeciez kazda kobieta pragnie poczucia
stabilizacji,biezpieczenstwa i pewnego komfortu psychicznego.Pragne takze
dziecka na ktore teraz niemam szans.Coraz wiecej we mnie zalu,pretensji i bog
wie czego jeszcze.Ale najgorsze jest to poczucie rozczarowania nie wiem czy
bardziej mezem czy zaistniala sytuacja.
Obserwuj wątek
    • hyacinth.bucket Re: Byc zona bezrobotnego! 15 lat temu
      To bardzo proste : zwolnij sie z pracy i powiedz , ze cie wyrzucili
      a teraz troche sobie odpoczniesz w domu .
      Bedziesz siedziala caly dzien mezowi na karku to szybko sie zlapie za
      robote :-)
      Na razie mysle , ze bawi sie komputerem , siedzi na czatach czy grach
      kto wie co on tam robi caly dzien ale widac , ze wcale mu sie nie nudzi .
      Jak nie bedzie co do garnka wlozyc to sie facet zmobilizuje
      a jak nie to chleb z woda ... ciekawe jak dlugo wytrzyma ?
      • kol.3 Re: Tylko rozwód pozbawi go kanapy 15 lat temu
        Miła Pani, niedawno był ślub i przysięga że "w zdrowiu i w chorobie i w
        nieszczęściu", a jak człowieka spotkało coś złego (bezrobocie) to już
        rejterada. Może on i jest Piotruś Pan, ale czy Pani taka dojrzała?
        • ardzuna Re: Tylko rozwód pozbawi go kanapy 15 lat temu
          Skąd wiesz, co Pani przysięgała? A może było to: "Świadoma praw i obowiązków z
          założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z
          (...imię Pana Młodego) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo,
          było zgodne, szczęśliwe i trwałe."
        • pdshka PORADA 15 lat temu
          JA MIALAM PODOBNA SYTUACJE, TYLKO ZE NIE DOSLO DO SLUBU..
          MOJ CHLOPAK TEZ STRACIL PRACE PO 3 LATACH W DUZEJ KORPORACJI,.. NA POCZATKU
          BYLO MI PRZYKRO, ALE STARALAM SIE GO MOTYWOWAC I POMAGAC.. PO KILKU TYGODNIACH
          ZDALAM SOBIE SPRAWE ZE JEMU JEST WYGODNIE ZEROWAC NA MOIM I WCALE NIE RWAŁ SIE
          DO PRACY
          OTWORZYLY MI SIE OCZY ZE ZAMIAST FACETA MAM W DOMU PASOZYTA..
          NATYCHMIAST SIE WYPROWADZILAM I RADZE WSZYSTKIMKOBITKOM W PODOBNEJ SYTUACJI
          ZROBIC TO SAMO!!!
    • beretzantenka Re: Byc zona bezrobotnego! 15 lat temu
      Zaproponj mu role gosposi , pisz liste zakupow do zrobienia , gotowanie
      obiadow i sprzatanie .
      Moj maz tez jakis czas nie pracowal ale wykazywal sie w domu , przyprowadzal
      i odprowadzal , szykowal obiadki i kolacje przy swiecach , zakupy ,
      pranie - wszystko .
      Do sprzatania moglam miec zastrzezenia bo robil niedokladnie ale
      dobrze nam bylo , zawsze dysponowal dla mnie czasem i potem bardzo
      zalowalam , ze on idzie do pracy ale widoczne tak potrzebowal :-)
      Obowiazkow nie ma co dzielic bo jedna osoba pracuje a druga prowadzi
      dom i zwykle jest to kobieta ale dzisiaj wszystko jest mozliwe
      i mezczyzni tez sie sprawdzaja w tej roli .
      Mysle , ze jak bez krzykow nauczysz go czego od niego wymagasz i wytlumaczysz
      co i jak to obydwoje mozecie byc bardzo zadowoleni
      a podejrzewam , ze twoj maz nie wie za co sie zabrac , trzeba go nauczyc
      i na pewno chetnie pomoze .
    • Gość: czajka74 Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.lama.pl 15 lat temu
      Oj kochana! ja czekam już 8 lat aż mój wezmie się do roboty .. nie znam
      dokładniej Twojej sprawy ale .. radzę Ci bądź zdecydowana i radykalna, czekanie
      jest bez sensu. Ja złożyłam właśnie pozew do Sądu. nie godzę się na takie
      życie. Uciekaj póki jesteś młoda jeśli nie chcesz mieć pasożyta na karku. :) a
      na początek odetnij mu fundusze. Koniec. Niech zobaczy jak to fajnie gdy nie ma
      co do gęby włożyć, a na to trzeba pracować. Sprawa jest jasna. Powodzenia!
    • Gość: Adzia Re: Byc zona bezrobotnego! IP: 195.116.106.* 15 lat temu
      Dzień dobry! Bardzo Ci współczuję. Miałam podobną sytuację. Mąż 2 lata na
      bezrobotnym. Wysyłał i zanosił sam mnóstwo CV , niestety bez skutku. Sytuacja w
      domu była niedozniesienia. Bezradny w obecnym świecie. Właściwie robiłby
      wszystko tylko nikt mu tej pracy nie chce dać. W końcu za moją protekcją udało
      się.Pracuje. Może i TY spróbuj mu coś załatwić. Ja mam już za sobą - naście lat
      małżeństwa .W tym wszystkim przykre jest tylko to, że ten energiczny,
      przedsiębiorczy facet , za którego wychodzimy za mąż nagle okazuje się bezradny
      i potrzebuje zamiast żony drugiej mamusi.Trzymaj się , wszystko będzie dobrze.
      • Gość: p.bera Re: Byc zona bezrobotnego! IP: 192.168.* / *.internetdsl.tpnet.pl 15 lat temu
        no dupa blada, ja akurat mialem odwrotna sytuacje, pani nie garnela sie przez 2
        lata do pracy. najpierw bylem winny ze wywieralem presje ze ma szukac pracy,
        potem bylem winny (jak juz przestalem te presje wywierac) ze sie nie angazuje,
        po dwoch latach ogladania Pani domu, podlewajacej kwiatki i piorącej 3 razy
        dzienie, ukladajacej z nudów koszule grzbietami co do centymetra powiedzialem
        dosc.
        mam satysfakcje ze od kiedy zamknalem za nia drzwi to dziwnie szybko prace
        znalazla, ale to juz nie moj temat.
        i tego samego wszelkim Paniom zycze, pozbyc sie tematu, bo dlugie czekanie nie
        ma sensu (poza strata Waszego czasu, mlodosci, urody, szansy na lepsze zycie)
    • Gość: Magda A jak to jest byc mezem bezrobotnej? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15 lat temu
      Finanse sa wazne. Prawdopodobnie wasi faceci byli zawsze tacy jacy sa dzis.
      Kwestia jedynie czy rzeczywiscie jest w nich zla wola i lenistwo czy tez sa
      tzw. trudnosci obiektywne.Pytanie jak traktujecie swoich mezow w tej sytuacji.
      Bo jesli rzeczywiscie ciezko jest znalezc prace a wy dolujecie ich dodatkowo
      to niczego dobrego to na przyszlosc nie wrozy. Wyobrazcie sobie sytuacje
      odwrotna ze to on jest w tym szczesliwym polozeniu ze ma prace i poczucie
      wlasnej wartosci a wy tej pracy nie dosc ze nie mozecie znalezc to jeszcze
      zamiast wsparcia z jego strony macie pogarde i wieczne pretensje.
      • Gość: Magda Re: A jak to jest byc mezem bezrobotnej? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15 lat temu
        Ps. jesli jest to len i was jedynie wykorzystuje to dowodzi ze nie jestescie
        zbyt bystre. Wobec tego pretensje mozecie miec jedynie do siebie. Jesli zas
        jest to wartosciowy , pracowity ale nieco zagubiony czlowiek to przestancie
        zrzedzic i pomozcie mu znalezc te cholerna prace bez wymawiania do konca
        zycia .No i przestancie go ponizac, bo zranione meskie ego nie dziala
        mobilizujaco drogie panie.
            • kiniox Re: A jak to jest byc mezem bezrobotnej? 15 lat temu
              Dziękuję za dedykację. Tak się składa, że w ogóle nie lubię narzekania, ale
              jeszcze bardziej nie lubię takiego obwiniania i wywoływania poczucia winy. Bez
              względu na to, czy obwiniana jest kobieta, czy mężczyzna. Według mnie każdy
              odpowiada za siebie. Inni nas wspierają albo nie, utrudniają albo nie, ale w
              ostatecznym rozrachunku mamy własny rozum i sumienie. A twój tekst brzmi właśnie
              tak, że obwiniasz tę kobietę o zaistniałą sytuację. Taka filozofia typu "jak on
              zdradził i odszedł do innej , to jest jej wina, bo chłopa nie umiała utrzymać
              przy sobie". Ty masz prawo do takiej opinii, a ja mam prawo cię za nią
              skrytykować i tyle. Pozdrawiam.
              • Gość: Magda Re: A jak to jest byc mezem bezrobotnej? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15 lat temu
                Dokladnie moja droga sie z toba zgadzam. Dlatego te powyzsze obwiniania o
                wszystko mezczyzn przez kobiety nie spodobaly mi sie . Badz konsekwetna. Owszem
                rozumiem potrzebe wyzalenia sie innym, czy rozladowania wlasnej niemocy, ale to
                do niczego nie prowadzi.Wcale nie obwiniam o wszystko ani kobiety ani mezczyzn,
                ale faktem jest ze nie mozna nagle wymagac aby len i nieudacznik nagle zmienil
                sie w super faceta.Nie wiem dlaczego posluzylas sie przykladem zdrady, bo nie o
                niej tutaj mowa.Wcale tak nie uwazam jak piszesz na ten temat.Wina za rozpad
                zwiazku nigdy nie lezy dokladnie po jednej stronie.Z tym, ze odejscie od zony,
                czy meza do innej czy innego bez walki o utrzymanie zwiazku uwazam za
                swinstwo.Ps. ty tez masz prawo do swoich opini, a ja do ich krytyki. Pozdrawiam
                    • kiniox Re: A jak to jest byc mezem bezrobotnej? 15 lat temu
                      W zasadzie nie. Twój pierwszy post mi się nawet spodobał. To drugi post, a
                      szczególnie fragment "jesli jest to len i was jedynie wykorzystuje to dowodzi
                      ze nie jestescie zbyt bystre. Wobec tego pretensje mozecie miec jedynie do
                      siebie. " uznałam za niesprawiedliwy. I nadal tak myślę. To za duże
                      uproszczenie. Zbyt wiele czynników wchodzi w grę w takich sytuacjach, żeby tak
                      łatwo rzucać takie mocne słowa. Pozdrawiam.
                      • Gość: Magda Re: A jak to jest byc mezem bezrobotnej? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15 lat temu
                        Jesli myslisz ze jestem zwolenniczka panow ktorzy wykorzystuja kobiety i nic
                        nie robia to jestes w wielkim bledzie. Przeczytaj moze na koncu tego watku co
                        radze jednemu takiemu ktory pisze ze nie oplaca mu sie pracowac za 500 zl.Nie
                        jestem rowniez zwolenniczka pan ktore utrzymuja darmozjadow (Katarzyna P), czy
                        wrecz ich psuja nic od nich nie wymagajac. To co chcialam powiedziec w zdaniu
                        ktore cytujesz to, to ze zanim kobieta wychodzi za maz za faceta powinna
                        przyjrzec mu sie z roznych stron. Strona finansowa, wyksztalcenie, czy
                        pracowitosc, zaradnosc itp. sa zbyt istotne aby to pomijac i marzyc o tym ze on
                        sie przy mnie zmieni po slubie. Napewno sie nie zmieni i jest dokladnie taki
                        jaki byl. Uwazam ze i maz i zona powinni wnosic swoj wklad do wspolnego domu.
                        Czasami jednak moze sie zdarzyc, ze czlowiek jest pracowity, ale straci prace i
                        nie jest mu z tym dobrze. Czasami wrecz sie zalamie i potrzebuje wsparcia. Moze
                        to dotyczyc zarowno kobiety jaki i mezczyzny. Wowczas nie ma co ponizac
                        partnera i odwracac sie do niego plecami, drwic itp.Trzeba pomoc na ile tylko
                        mozemy . Korzysci beda wowczas obopolne.Pozdrawiam
    • orinus Re: Byc zona bezrobotnego! 15 lat temu
      Poradzę ci coś jako facet, który kidyś stracił pracę, został bezrobotnym,
      szukał, ale nie chciał znaleść, miał dobrze zarabiającą żonę i dobrze mu sie
      wiodło. Od tamtego czasu minęło wiele lat. Teraz jestem po rozwodzie, sam, na
      swoim garnuszku. Rada jest jedna. Wywal go z domu. Walizki z drzwi,zmienione
      zamki, zero kontaktów. Jak alkoholika. Oczywiście, jest ryzyko że się załamie,
      wpadnie w depresję, powiesi się ( co będzie znaczyło, że jednak miał trochę
      odwagi). Ale jest wielce prawdopodobne, że go to sprowadzi na ziemię. Jak
      kocha, to znajdzie pracę zrozumie i ci wybaczy. A jak nie kocha - to po co żyć
      z takim facetem. Spróbuj. Chyba że jest tak dobry w łóżku, że nie możesz się
      bez niego obejść. W takim przypadku, niestety, musisz jego nałogi zaakceptować.
      I jeszcze jedno. Jeśli pewnego dnia przyjdzie i oznajmi ci,że właśnie znalazł
      pracę i od jutra będzie zamiatał ulice (myślałaś, że znajdzie sobie od razu
      posadę menadżera) to potraktuj ten fakt, jako wielkie święto rodzinne, a nie
      rób mu dzikiej awantury pod hasłem "Wyszłam za faceta bez ambicji!!!".
      • Gość: Biblio Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.blakes.com 15 lat temu

        Kolega powyzej ma racje. Prawda jest taka ze albo mezczyzna moze byc
        niesamowicie bystry, i wtedy bezrobocie mu nie grozi, albo potrzebuje ostrogi i
        tylko zona go moze postawic do pionu. Po pierwsze, moze pomoc w szukaniu pracy,
        po drugie caly czas motywowac (ba, przymuszac) do szukania, po trzecie
        naciskac, ale nie ponizac.

        Mozliwe zakonczenia sa dwa: albo w koncu znadzie prace (i wtedy trzeba go
        bezwarunkowo poprzec, jaka by ta praca nie byla), albo zalamie sie pod presja
        zony i ucieknie, rozwiedzie sie, albo cos takiego.

        Wiem co mowie. Gdyby nie wsparcie i upor mojej zony to pisalbym ten post z
        tapczanu, a nie z pracy.
      • marzycielka20 Tez jestem zona bezrobotnego 15 lat temu
        i to od siedmiu lat. U mnie w domu tak samo sie zaczelo jak u autorki watku.
        Moj maz zaczal szukac pracy na poczatku dosc intensywnie a po kilku
        niepowodzeniach (mniej wiecej pol roku) mu przeszlo. Wiekszosc dnia zaczal
        spedzac na internecie i roznych czatach. Musze dodac, ze gdy stracil prace to
        naprawde marnie zarabialam, takze siegnelismy po oszczednosci. Po mniej wicej
        roku namowilam go abysmy wspolnie wzieli kursy informatyczne na co sie laskawie
        zgodzil. Szlo mu switnie, jest niezwykle utalentowany. Na kursach niestety sie
        skonczylo, gdyz nie jest latwo dostac pracy bez doswiadczenia zawodowego a
        wszelkie prace ktore mu proponowali znajomi (niektore w swietnych firmach i
        dajace dobre perspektywy) odrzucal. Ja w miedzyczasie awansowalam i teraz
        zarabiam bardzo dobrze.
        Jak wyglada nasze zycie "rodzinne". Otoz nie mamy dzieci z przyczyn
        oczywistych. Nie mamy tez zadnych znajomych. Starych znajomych maz wyploszyl,
        gdyz stal sie z czasem coraz bardziej konfliktowy, nowych sobie nie zyczy. Co
        wiecej kazdy nowo spotkany czlowiek to najgorszy wrog, gdyz moze sie spytac
        gdzie maz pracuje a on nie lubi tego pytania. Rodzina mieszka bardzo daleko.

        Jesli chodzi o meza charakter to tez nie zmienil sie na lepsze. Stal sie
        wybuchowy i nie znosi zadnego slowa sugestii o krytyce nawet nie wspomne. W
        domu prawie nic nie robi, tylko to co JEMU jest potrzebne, pod pozorem ze...nie
        ma czasu. Wszystkie projekty domowe, ktore zacznie nie skonczy. Od roku musze
        brac prysznic w pracy, gdyz zdemontowal lazienke i nie moze skonczyc remontu.
        Na moje sugestie, zeby kogos wynajac do wykonczenia wpada w dzika wscieklosc.

        Plany na przyszlosc: jest juz pewne ze maz pracy nie znajdzie bo nie szuka. Od
        pieciu lat ma zamiar otworzyc swoja wlasna firme ale nie ma czasu gdyz wiekszosc
        dnia (i nocy) spedza na internecie. Dodam tylko, ze tu gdzie mieszkamy jest
        bardzo niski wskaznik bezrobocia.

        Gość portalu: trill napisał(a):

        > Pogon dziada i tyle!

        Patrzac z mojej perspektywy rada trilla jest calkiem rozsadna. Nie tylko
        zmusisz meza do oderwania sie od telewizora i dzialania, ale byc moze ulozysz
        sobie normalne zycie.

        Zycze roswaznej i stanowczej decyzji.
    • Gość: iwona Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.chello.pl 15 lat temu
      Jestem z moim kochanym mężem już ponad 14 lat. Tylko raz pokłóciliśmy się i to
      o bzdurę. Przez ten czas zarówno ja byłam w roli bezrobotnej jak i mój mąż.
      Znam odczucia i rozterki z każdej strony. Najważniesze są szczere rozmowy i
      przede wszystkim wsparcie. Szukajcie razem pracy dla niego, nie ma znaczenia w
      początkowej fazie wysokośc osiąganego dochodu, ważne aby nie zamykał się w
      sobie i przebywał między ludźmi.Z czasem dzięki innym wasza sytuacja napewno
      zmieni się. Ja przez 4 miesiące pracowałam za 200zł miesięcznie w porównaniu z
      wcześniejszymi dochodami ponad 3000 zł. Mój mąż nie potrafił pojśc do pracy
      nawet za 1000zł. Mężczyźni są bardzo skryci i w tak trudnych sytuacjach
      nieporadni jak dzieci. Ich psychika jest dośc słaba, nawet jeśli się do tego
      nie przyznają potrzebują naszej pomocy. Popytaj znajomych, pomóż mu a zobaczysz
      że nabierze pewności siebie. Jeśli w waszym związku jest prawdziwa miłośc
      przetrwacie te trudne chwile. Jeśli natomiast Twój partner jest leserem i
      będzie się z tobą sprzeczał i nie przyjmował Twojej pomocy lub wciąż wynajdywał
      preteksty nie podejmowania żadej pracy rzucaj go natychmiast, nie marnuj sobie
      życia.
    • petobicoke1 Re: Byc zona bezrobotnego! 15 lat temu
      Wypowiem sie tutaj jako pierwszy chyba z rasy meskiej.Nie chce nikogo obrazac
      ale widac malzonek jest po prostu len i tak mu wygodniej.ja sobie takiej
      sytuacji nie wyobrazam wzialbym sie na przyklad za byle co do roboty i szukal
      lepszej pracy ale widac ludziska sa rozni.
      Postaraj sie z nim porozmawiac najlepiej poza domem zamiats wszystko obracac w
      awanture.Albo postrasz rozwodem mowie Ci jako facet to podziala bo wzbudzisz w
      chlopie strach paniczny przed pozostaniem samym jak palec i to do tego bez
      pracy.
      Powodzenia!
      • Gość: Jurus Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.skjoldhoej.dk 15 lat temu
        bez pracy i bez tapczanu - ale jazda bedzie :)).
        Droga żono bezrobotnego - sprzedaj tapczan i telewizor - na pewno twoj samiec
        zrozumie sygnał i albo znajdzie prace zeby kupic sprzet albo znajdzie inna pani
        z tapczanem i telewizorem!!
        Co wy na to?



        > Wypowiem sie tutaj jako pierwszy chyba z rasy meskiej.Nie chce nikogo obrazac
        > ale widac malzonek jest po prostu len i tak mu wygodniej.ja sobie takiej
        > sytuacji nie wyobrazam wzialbym sie na przyklad za byle co do roboty i szukal
        > lepszej pracy ale widac ludziska sa rozni.
        > Postaraj sie z nim porozmawiac najlepiej poza domem zamiats wszystko obracac w
        > awanture.Albo postrasz rozwodem mowie Ci jako facet to podziala bo wzbudzisz w
        > chlopie strach paniczny przed pozostaniem samym jak palec i to do tego bez
        > pracy.
        > Powodzenia!
    • Gość: lampka_wina Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
      Trudna sprawa! Sama przez to przeszłam z moim mężem. Trwało to 8 m-cy.
      Przezyliśmy to razem, ale nie było łatwo. Na przemian to nim poniewierałam, to
      wspierałam go i dodawałam otuchy przy kolejnych podejściach. Oboje mieliśmy
      tego dosyć. Ale mieliśmy (i mamy nadal!) 2 dzieci, kredyty, mnóstwo rachunków
      bieżących i niestety musieliśmy przez to przechodzić razem. Dzis jest już ok.
      Mąż ma bardzo dobrą pracę, ja prowadzę swoją działalność, a banki same do nas
      dzwonią z ofertą wysokich kredytów.
      Oczywiście tamten stres był tak głęboki,że przypłaciłam to depresją i stanem
      przedzawałowym (miałam wtedy 36 lat). Ale niesamowicie zblizyliśmy się do
      siebie z miom mężem i dopiero teraz mamy do siebie prawdziwe zaufanie.
      Dziś powiem tak: w zyciu różnie bywa. Raz się nam kłaniają, innym razem ty się
      musisz kłaniać. Dziś mam do takich niespodzianek ogromny dystans, nabrałam
      pokory i umiem sobie powiedzieć: trudno, najwyżej sprzedam to czy tamto. Grunt
      to zdrowie. I to psychiczne też.
      Jednak gdybym nie miała tej świadomości, że jemu zależy na pracy, gdybym nie
      widziała jak cierpi i jest załamany tym,że koledzy pracują a on nie, to nie
      wiem czy dziś bylibysmy razem. Nie pomogłam mu w znalezieniu tej pracy, bo nie
      miałam takiej mozliwości. Mąż ma wysokie kwalifikacje w swoim zawodzie i w
      końcu dostał kontrakt o którym zawsze marzył od początku swojej kariery
      zawodowej. Szczęście? Chyba tak.
      Szukanie tej pracy, czas bez pracy, to ciągłe czekanie i to zabijanie myśli
      czymkolwiek, pozyczanie pieniędzy i to straszne upokorzenie.. Nikomu tego nie
      zyczę.
      Zyczę wam wytrwałości, szczerej z mężem rozmowy i cokolwiek nie postanowisz:
      siły i wiary ,że postępujesz słusznie.
      Trzymam kciuki:-)
      • Gość: też taka żona Re: Byc zona bezrobotnego! IP: 148.81.20.* 15 lat temu
        Ciągnę tak już 7 rok. Dwoje dzieci chodzących do szkoły, ja codziennie do
        pracy, a mąż siedzi w domu, czyta swoje ulubione książki, wychodzi z psem na
        spacer, odbiera dzieci ze szkoły, gotuje, sprząta, prasuje i nie chce już
        więcej marnować czasu na jeżdżenie na pseudo-rozmowy kwalifikacyjne. Ma dosyć
        drukowania i wysyłania kolejnych c.v., czekania na stale powtarzające się
        obietnice kolejnych pracodawców, wykorzystywania przez różne firmy
        pośredniczące i "szkolące" bezrobotnych.Przeżyłam już okres największej
        wściekłości na niego i na siebie i całą tę sytuację.Nadal okresowo wybucham,
        ale nie mam narazie alternatywy, więc akceptuję tę sytuację (z trudem), widząc
        też z tego jakieś profity, na których mi też zależy. I obmyślam plan...
          • markosciel Re: Byc zona bezrobotnego! 15 lat temu
            Moąe i nie mają. Ale ja (jako faacet przez dwa lata zarabiałem na życie myciem
            okien i jakoś nikt nie miało to pretensji. A jak spojrzysz kto myje okna w
            sklepach lub biurowcach - to proaktycznie sami faceci! Widocznie nie jesteśmy w
            tym tacy źli!. Bardziej bałbym się o sprząranie i prasowanie (jakkolwiek to
            akurat idzie mi całkiem niaźle)
        • quebec4 Re: Byc zona bezrobotnego! 15 lat temu
          Hej, zaraz, "ciągnę to już 7 rok?????" Dla sporej części facetów to właśnie tak
          wygląda i zdaje się, że z tym własnie walczą feministki. A teraz okazuje się
          nagle, że zamiana ról to już nie jest ok! Obódź się, to właśnie znaczy
          emancypacja.

          Sam byłem bez pracy 7 miesięcy!!! A moja żona przez cały czas wspierała (i
          pracowała). Teraz mam dobrą pracę, stać nas na to by ona zajmowała się dziećmi,
          ale do głowy mi by nie przyszło narzekanie w stylu "ciągnę to już 7 rok"
      • Gość: jasia Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.org / *.internetdsl.tpnet.pl 15 lat temu
        Wyszłaś za mąż za swoje wyobrażenia o tym człowieku,teraz jest konfrontacja.Dajesz
        z siebie wszystko a on czeka i w swojej łaskawości konsumuje to co Ty wypracujesz.
        Nawet pokłócić trzeba się nauczyć. Nie obrażaj go bo zamknie się w swojej skorupie
        jak ślimak i tyle go widzieli. Musisz dawać mu wiarę w siebie wtedy będzie miał
        postawę przy szukaniu pracy. Jak masz jakieś wątpliwości to zawsze zadaj sobie
        pytanie czy chciałabyś aby Twój mąż Cię tak traktował. Musisz wiedzieć język
        kobiety jest największym ostrzem na tym świecie. Urażona duma długo boli
        rycerza. Teraz macie Egzamin Dojrzałości nie mylić z maturą. Wszystko się ułoży.
        Będzie dobrze. Musisz poznać mocne strony męża i na tym bazować. Ja tak
        zrobiłam. Udało się i jesteśmy najlepszym małżeństwem pod słońcem. Powodzenia!!!!
        • Gość: marta Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
          Ech.....Sami eksperci...W dzisiejszych czasach trzeba mieć po prostu trochę
          szczęścia. Jestem osobą, która długo nie mogła znaleźć pracy i wiem, o czym
          mówię. Na początku wysyłasz CV, chodzisz na te cholerne rozmowy, słyszysz:
          "zadzwonimy do pani" po raz n-ty i załamujesz się....Po jakimś czasie nie
          wierzysz, że w ogóle uda Ci się znaleźć pracę...W takiej sytuacji słuchanie od
          drugiej połówki: "Jesteś do dupy, nie masz pracy", nie jest najmilsze. Tym
          bardziej, że małżonek na pewno chciałby pracować i mieć poczucie własnej
          wartośći utrzymane na właściwym poziomie. To bardzo trudna sytuacja. Radziłabym
          Ci pomóc mężowi w szukaniu pracy, jestem pewna, że Ty w chwili obecnej masz dużo
          więcej energii niż on. Mąż powinien czuć, że to Wasz współny problem, nie tylko
          jego własny. Zaproponuj mu też zajęcie się domem, wytłumacz mu, że pói nie ma
          pracy może się świetnie sprawdzać w pracach domowych, ale bądź wyrozumiała!
          Chwal go za to co robi w domu, nabierze pewności siebie i chętniej będzie
          zajmował się domem, a może wyrwie się z marazmu i poszuka pracy? Pomyśl też
          czemu brałaś z nim ślub? Kochasz go, prawda? To wspieraj go. W Waszym wspólnym
          życiu pewnie będzie wiele sytuacji, w których będziesz się czuła źle, ale
          niestety; takie jest życie. Raz jest lepiej, raz gorzej. Warto pamiętać, że
          małżeństwo to instytucja, która ma się wzajemnie wspierać (przede wszysstkim w
          trudnych sytuacjach). Nie chciałabyś być sama w takiej sytuacji uwierz mi, a
          przecież może się zdarzyć,(czego Ci oczywiście nie życzę), że Twój mąż znajdzie
          pracę, a Ty ją stracisz. W tej sytuacji chciałabyś żeby Cię wspierał,prawda?
            • kiniox Re: Co robisz wieczorem Marto ? :) 15 lat temu
              Zgodziłabym się bez dyskusji, gdyby nie to, że takim typem cudownej kobiety
              przez całe lata była moja mama. Aż usłyszała od taty, że po co on ma się
              wysilać, skoro wszystko ma i bez pracy, bo ona zapewnia mu jedzenie, ubranie i
              dach nad głową. Ludzie są różni i - choć przykro to stwierdzić - niektórzy po
              prostu nie zasługują na nasz wysiłek i pomoc. Najgorzej, jeśli kimś takim
              okazuje się własny mąż lub ojciec. Pozdrawiam.
          • Gość: WelcometoDisneyPL Szukanie pracy to też praca !!! IP: *.era.pl 15 lat temu
            W wielu krajach można sie już ubezpieczyć od bezrobocia (żeby jeszcze tylko
            można było sie ubezpieczyć od wrednych, jedzowatych bab ! :)

            ~ rejestracja na setkach portali dot. pracy - ZAJMUJE CZAS
            ~ przeglądanie setek, tysiecy ogłoszeń (prasa, www) aby wyłowić coś
            adekwatnego - ZAJMUJE CZAS (codziennie min. 4-5h)
            ~ w tych czasach firmy olewają sztampowe CV a napisanie dedykowanego listu i CV
            do każdej oferty pracy - ZAJMUJE CZAS (3h/szt.)
            ~ interview (chocby raz w tyg.) - ZAJMUJE CZAS
            ~ dokształcanie sie aby nie wypaść z rynku, czytanie prasy fachowej - ZAJMUJE
            CZAS

            Łatwo sobie wyobrazić że prowadzenie domu, zakupy, opieka nad dzieckiem (ja)
            czy praca dorywcza za grosze JESZCZE ZABIORĄ BEZROBOTNEMU TEN CENNY CZAS !
            Robiąc za kurę domową facet wpada w błędne koło bezradności - powinien max.
            szybko spierniczac np. do Anglii lub do rodziny - byle z dala od zrzedzącej
            baby i tam spokojnie szukać pracy. JA ŻAŁUJE ŻE TAK NIE ZROBIŁEM (pewnie z
            miłości do niemowlaka)...

            Fakt - oglądanie TV to jest ciut przegiecie ale np. moja "żona" (ówczesna
            sponsorka / włascicielka) opierd..a mnie za siedzenie przy komputerze !!! GŁ.
            NARZEDZIU SZUKANIA PRACY !
            Chciała abym zapierd... pieszo z CV's w łapie po firmach ! BO JAK ONA SZUKAŁA
            OSTATNIO PRACY (1990) to tak sie to robiło...

            Jak miałem wysprzątane i zajmowałem sie chorym dzieckiem to opierd..a mnie ile
            dziś wysłałem CV, jak miałem dzień z duża liczba ofert na które warto było
            zareagować to opierd.. mnie że nie posprzątałem !

            Jej rodzina wyśmiewała mnie że nie odłożyłem nic na czarną godzine (15000
            wydałem na wesele bedac już na wypowiedzeniu - wtedy byłem swój chłop !)
            Rok po slubie byłem "nieudacznik"... Jej rodzina ironizowała że nie kupujemy
            domu (wszak taką kase stukalismy przed slubem) a ją to nakrecało.

            "Bieda" (jej 5500/m-c netto na 2 os. + niemowle) wpedziła ją w depresje
            ekonomiczna !! Musiała ciut gorsze perfumy, waciki kupować i mniej par butów !

            Każdy baboląg, który tego nie rozumie powinien sam stracić pracę to sie
            przekona !!!!!!!!!!!!!!
            • anissa1 Re: Szukanie pracy to też praca !!! 15 lat temu
              czarujesz..

              CV masz jedno - dla wszytskich pracodawcow. Napisanie Listu tez nie trwa 3h,
              wiec nie wciskaj kitu.
              Przegladanie ogloszen 5h????? tysiace, mowisz?
              To chyba przegladales tez z drobnymi o skrecaniu dlugopisow - chociaz wczensiej
              zdaje sie pisales, ze to strata czasu i jest glupota - wiec jak to jest?
              Resjestrujesz sie na portalu raz i zajmuje to jakies 10 minut...

              Mocno to naciagane.

              Nooooo - ale juz wymagac prac domowych? No w morrrde.... Wredna, jedzowata
              baba! Zabiera bezrobotnemu jego cenny czas !!!!

              Co do wesela - to jesli wiedziales, ze stracisz prace i wydales 15 tys na ten
              cel, to sorry - ale odpowiedzialne to nie bylo. A to byla Twoja dezyja, wiec
              czemu masz teraz pretensje do zony i jej rodziny?
              • welcometopoland życze ci anisso utraty posady i wysyłaj 1 CV... 15 lat temu
                ..do wszystkich firm :))

                Mam znajomych w Dziale Personalnym u siebie (3,5 tys. pracowników) oraz znam
                kilku headhunterów w Ag. Posred. Pracy.

                Takie uniwersalne CV kasują bez czytania ! Na 1 ogłoszenie dobrej pracy w
                Warszawie (pow. 3500 brutto) przychodzi 300-400 CV z całej kaczej Polski. I co
                jako rekruter byś zrobiła - czytała to wszystko po nocach ????

                powodzenia.

                p.s
                i nie wciskaj mi że "czaruje" ! ja przeszedłem PIEKŁO kobieto i nie na żarty tu
                wypisuje. Jak sie starasz o robote ochroniarza lub GEANT kasjera/sprzataczki za
                800/m-c to sztampowe CV jest OK - nie jak chcesz zapewnic lepszy standard
                rodzinie i masz waskie specjalizacje !

                do twej łepetynki nie dociera że szukałem pracy w całej Polsce, Irlandii,
                Anglii oraz u Arabów byle tylko cos mieć !
                ciekawe jak szybko ty czytasz w 2 jezykach że byłabys w stanie przerzucić tą
                mase ogłoszeń w przerwie m-y serialami ??! WPIERW SPRÓBUJ A POTEM GADAJ -

                na ilu portalach pracy byłaś kiedyś zarejestrowana ??????????? (ja na 33
                POLSKICH I 56 ANGIELSKICH. Z KAŻDEGO CODZIENNIE LUB RAZ W TYG. PŁYNĄ
                POTENCJALNE OFERTY.. UMIESZ MNOŻYĆ ??????

                Chciałem też dorabiać w necie i na allegro wiec szukałem informacji jak można
                by dorobić np. robiąc strony www - nie uczyli mnie tego na studiach, moja baba
                też mnie tego nie nauczyła - TO TAKŻE ZABIERAŁO CZAS !

                p.s.

                Moja luba by wynajeła drechów by mnie zabili gdybym nie zasponsorował weseliska
                bo "co by rodzina i koleżanki powiedziały ?!" Jasne ?
                • anissa1 Re: życze ci anisso utraty posady i wysyłaj 1 CV. 15 lat temu
                  welcometopoland,

                  wyrazy wspolczucia.
                  nie rozumiem tylko jednego - po kiego zeniles sie z kobieta, ktora wynajela by
                  drechow, zeby Cie zabili, jesli bys nie zrobil wesela ????????????
                  Zeby jej kolezanki byly zadowolone?
                  Pogielo Cie?
                  Nie masz zadnego pomyslu na swoje zycie?

                  Kurcze - po cholere ci takie pseudo-malzentswo?
                  I Ty sie dziwisz, ze Ona Cie tak traktuje?
                  Zasluzyles sobie na to.
                  Dales soba pomiatac od samego poczatku... Skoro hajtnales sie, zeby jej
                  kolezanki zazdroscily, a oplaciles weselicho, bo ci kazala/grozila, to sam
                  sobie jestes winien.
                  W moich oczach wyglada to karykaturalnie,
                  jak takiego faceta powaznie traktowac?

                  Sorry za ostre slowa,
                  tak to wyglada...
                  • etykieta.zastepcza profesjonalne cvki pisze się oddzielnie do firm! 15 lat temu
                    Witaj anisso,

                    No niestety, ale kolega "welcometopoland" ma sporo racji, zresztą czytajac jego
                    historię odnajduję również sporo ze swojej.
                    A co do cv... W zasadzie to do potencjalnego pracodawcy wysyła się dwa
                    dokumenty: cv generalnie niezmiennne, chyba, ze kończysz kursy i takie tam; oraz
                    LIST MOTYWACYJNY, moim zdaniem ważniejszy, bo to w nim piszesz O SOBIE I O TYM,
                    DLACZEGO CHCESZ PRACOWAĆ U DANEGO PRACODAWCY. Nie wyobrażam sobie wymieniania
                    tylko adresata w takim piśmie. Owszem, generalne założenia są te same, ale
                    jednak staram się każdy taki list zredagować pod konkretnego pracodawcę i jego
                    zapotrzebowanie (rzeczywiste gdy odpowiadam na ogoszenie, lub potencjalne, gdy
                    walę w ciemno). Wierz mi, przynosi to spore efekty - w moim przypadku takie, ze
                    każdorazowo, gdy starałem się o pracę (czy to po studiach, czy będąc dwukrotnie
                    na bezrobociu) miałem 2-3 oferty konkretnego zatrudnienia jednocześnie do
                    wybrania natychmiast - tylko decydować gdzie.
                    Nadmienię, ze w moim przypadku 2-3 oferty to dużo, ze względu na wąską
                    specjalizację :-).
                • piotr.ny "co by rodzina i koleżanki powiedziały ?!" 15 lat temu
                  >>> Moja luba by wynajeła drechów by mnie zabili gdybym nie zasponsorował
                  weseliska
                  __________________________________________________________________________

                  Od samego poczatku nauczyles ja jak ma cie traktowac, wiec co sie dziwisz.
                  Ciagnij to do konca zycia, he, he.


      • Gość: koko Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.fiber-lan.vnet.lk.85.194.51.67.stunet.se 15 lat temu
        tak.wiadomo,ze bezrobocie jeste prawie 18 % i pracy nie ma,ale zamiast lezec na
        lozku ogladajac telewizje i degradowac,to lepiej podjac jakakolwiek prace a 500,
        600, lub 800 zlotych miesiecznie,niz siedizec i nic nie robic.Albo wyjechac za
        granice na kilka miesiecy czy pol roku.Teraz-wbrew pozorom- jest mnostwo
        mozliwosci,jakich wczesniej nie mielismy.Prawdziwy mezczyzna zawsze znajcie
        wyjscie w takiej sytuacji, a len i nierob bedzie zwlekal.Woli raczej lezec i byc
        twoim utzymankiem.Straszne-ale to prawda!
        • Gość: PRAca i motywacja Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.saint / 195.117.38.* 15 lat temu
          do pracy powiązana z obawami (np otwarcie wlasnej dzialalnosci mogącej
          przyniesc straty ,czyli wiekszego dola).To codzienność
          takiego "lenia".Najważniejsze nie dać sie zwariować. Mam 30 lat przez 2 byłem
          bezrobotny a w wykształcenie i talent jestem uzbrojony po zeby i co ???? to co
          zawsze czyli zadzwonimy do pana,i co po 20 latach edukacji (w tym studia trzy
          kierunki) Praca za 1000pln,,,,,"szczyt marzeń" ,oram fizycznie po 12 godzin na
          dobę za byle gó..,po to żeby mieć usta powyżej poziomu gówna....
          POZDRAWIAM "Leni" takich jak ja.....
    • Gość: Alicja Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.chello.pl 15 lat temu
      Uważam, że nie masz lekko - naprawdę. Z jednej strony to twój mąż - a zdrugiek
      wrzód na tyłku. Daj mu poczyać to forum. Powiedz, że jakaś kobitka jest w
      identycznej sytuacji. Ja rozumiem, że jest bezrobocie ale OSTATECZNIE zawsze
      można pracować w Geanat, Tesco lub Carrefour. Zmuś lenia do działania. Twoja
      obecna sytuacja to również swoisty test pt. na co kogo stać i czy można na
      partnera liczyć. Czy chcesz dalej z nim żyć? Czy da radę utrzymac rodzinę w
      przyszłości? A jak rzyjda na świat Wasze dzieci??? Jeżeli Ci na nim zalezy -
      walcz, jeżeli nie- daj sobie spokój. Trzymam kciuki i życzę powodzenia.
      • Gość: aniula Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15 lat temu
        Rozumiem Cie w pelni. Sama mialam taka sytuacje przez 2 lata, tyle ze to nie
        byl jeszcze moj maz, ale mieszkalismy razem jak malzenstwo. Wspolne mieszkanie,
        rachunek w banku..... Stracil prace i szukal.... ja motywowalam, pomagalam,
        zalatwialam ale jakos niewiele z tego przyszlo. Potem stwierdzil, ze ON jest
        artysta. Bedzie rewolucjonizowal rynek rock & rolla w kraju. To milo ze ma
        pasje i marzenia. Jest serio dobrym muzykiem. Ale z tego nie bylo pieniedzy. Ja
        zarabialam, chodzilam do pracy i coraz bardzije czulam sie sama z ta cala
        sytuacja. Skonczylo sie na ciezkiej depresji. Nie wytrzymalam zycia z wiecznym
        chlopcem. Odeszlam. To bylo ponad 2 lata temu. On nadal jest bez pracy, na
        garnuszku u rodzicow, ndal rewolucjonizuje ten rynek muzyczny z takim samym
        skutkeim (czyli marnym). Ale jest szczesliwy. Jesli sytuacja trwa juz dluzszy
        czas i nie ma widokow na zmiane, a Ciebie to boli. Odejdz. Oboje partnerzy
        powinni sie o siebie troszczyc. Moze mam konserwatywne poglady, ale to facet ma
        do domu znosic te przyslowiowe mamuty, kobieta ma prawo nie dac sobie z tym
        rady. Wiem, ze to bedzie trudne. Mnie zajelo ponad rok zeby przestac codziennie
        o Nim myslec, przestac go kochac. Ale co mialam zrobic w imie tej milosci?????
        Pozdarawiam
        • Gość: fem Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 15 lat temu
          Ale patrzcie jakie to dziwne, wiele kobiet tak żyje, tzn. bez pracy poza domem
          i wszystko jest w porządku, a facet siedzi w domu, gotuje, sprząta, zajmuje się
          dziećmi i jest źle, wszyscy wpadają w depresję. Siła stereotypu jest straszna.
          Nie piszę oczywiście o sytuacji gdy facet spędza dzień na kanapie, a żona ma
          drugi etat w domu. Poza tym pensja kobiety to jednak nie to samo co
          wynagrodzenie faceta i na dwoje czy więcej nie wystarczy. Ale zdarzały się
          tutaj głosy od pań rzucających mężów, bo nie odpowiadał im taki podział
          obowiązków. Czyli jednak facet ma gorzej, kobieta nie jest w stanie znieść jego
          obowiąków? (odpowiedzialności)
          • zigzaur Krótki kurs szukania pracy: 15 lat temu
            Lekcja 1: Jak przyszłemu pracodawcy zaprezentować życiorys.

            Lekcja 2: Jak przyszłemu pracodawcy zaprezentować kosztorys.

            Lekcja 3: Jak przyszłemu pracodawcy zaprezentować klitorys.
          • Gość: Do Gościa Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
            Mylisz sie kobieta jest w stanie znieść odpowiedzialność, tylko są kwestie
            ktorych się nie da zmienic bo natura ma swoje prawa. To kobieta bedzie w ciązy
            i to ona jest niezbędna dziecku w pierwszym okresie życia i mężczyzna nie moze
            jej w tym zastąpić, więc niestety to mężczyzna musi wtedy zapewnić byt rodzinie
            i tego żadne dywagacje nie zmienią. Nie jest to stereotyp ale brutalna fikacja.
            Ja nawet jako kobieta i będąc w ciązy nie umiem zbytnio zrezygnowac z pracy by
            nie być na utrzymaniu męża bo czuje się glupio a co dopiero będąc zdrowym
            mężczyzną leżec sobie na kanapie.
          • Gość: asa Re: Byc zona bezrobotnego! IP: 217.11.135.* 15 lat temu
            a mnie bardzo taki stan odpowiada, przychodzę do domu z pracy, jest
            posprzątane, mam wyprasowaną bluzkę czy sukienkę i od progu słyszę: odświerz
            się, zaraz podaję obiad - naprawdę cudo, a moje zarobki starczą na nas oboje
            bezrobotny mężczyzna w domu to naprawdę nic strasznego
            • cristi Re: Byc zona bezrobotnego! 15 lat temu
              tak, pod warunkiem, że coś w domu robi a nie wykłóca się o każdą nieumytą
              szklankę, w myśl zasady, że prace domowe powinna wykonywać kobieta. Wtedy to
              jest straszne.
        • emeryt21 Re: Byc zona bezrobotnego! 15 lat temu
          Jako emeryt nie moge tutaj wymadrzac sie,bo juz minely moje problemy.Nie moge
          sie jednak powstrzymac od pewnych uwag pod adresem "pracowitych" zon.Otoz 15
          lat temu znalazlem sie w podobnej sytuacji jak ci "lenie".Z dnia na dzien
          zlikwidowano moj zaklad pracy.Jako "komucha" ze zbyt wysokimi kwalifakacjami
          (dwa fakultety techniczne) nikt mnie nie potrzebowal.Zona nie szczedzila
          mi "uwag".Podjalem karkolomna decyzje.Wyjechalem z kraju.Tam bez trudu
          znalazlem prace,na drugim koncu swiata.Moja malzonka nie chciala opuscic
          swoich "pieleszy domowych" i przyjechac do mnie,chociaz zalatwilem rowniez dla
          niej dobra prace.Odbylo to sie na zasadzie "gdzie,na stare lata".I tak mijaly
          lata,mnie bylo szkoda zostawic to co osiagnalem,jej bylo dobrze,bo plynal
          strumyczek dolarow,bo dziecmi trzeba opiekowac sie (wiek okolo 30-tki).W koncu
          wszystko rozsypalo sie.Ja juz nie mialem do czego wracac,ani do niej,ani do
          dzieci,bo zly tatus je opuscil w trudnym momencie.
          Wniosek z tego taki.Trzeba babe wziac za kark i nie pytac jej o zdanie.Gdybym
          tak zrobil mialbym rodzine a tak mam smiertelnego wroga do dzisiaj i jestem sam
          na stare lata.nawet moje pieniadze nikogo juz nie kusza.zastanawiam sie czy nie
          wrocic "tam" na stare lata,bo "tutaj" juz mnie nic nie trzyma a tam mam chociaz
          znajomych.
          • ardzuna Re: Byc zona bezrobotnego! 15 lat temu
            Ja jestem córką właśnie takiej osoby, jak ty. I powiem ci jedno: żadne
            pieniądze (w naszym przypadku nie było ich zresztą tak wiele, choć ojciec
            wyobrażał sobie, ze daje złote góry) nie zrekompensują czasu, którego mój
            ojciec ze mną nie spędził. Teraz się rzuca i chciałby być dla mnie osobą
            znaczącą. Niestety, za późno.

            • Gość: M Re: Byc zona bezrobotnego! IP: 167.206.206.* 15 lat temu
              A ja jestem najstarsza corka kobiety ktora wyjechala by zarobic na godziwy byt,
              studia moje i szkole mojego rodzenstwa. Bylo bardzo ciezko ... finansowo i pod
              wzgledem rodzinnym. Podziwiam jednak moja mame, ktora sie zdecydowala na taki
              krok.
              Nie rozumiem jak mozna byc tak pozbawionym szacunku ... zwlaszcza w stosunku do
              rodzicow. Pieniazki ktore dostawalas ... podobaly sie .... A teraz jak stanelas
              na wlasne nogi - to zauwazasz jedynie brak czasu ... A co ma powiedziec Twoj
              tata, czy jemu nie brakowalo czasu z Toba??? Czy jemu nie bylo smutno bez Was ,
              calej rodziny. Na obczyznie jest sie samym jak palec. Nie zrozumiesz dopoki nie
              wyjedziesz ... A teraz kiedy chcialby cos naprawic ... to piszesz ze za
              pozno ... hmmm za pozno bedzie jak Twoj tata umrze.
            • kiniox Re: Byc zona bezrobotnego! 15 lat temu
              Popieram! Babę należy trzymać krótko - zwłaszcza tę z nosa! Ale kobietę...no
              cóż, taki prymityw jak ty o prawdziwej kobiecie, z którą dzieli się życie, może
              sobie tylko pomarzyć.
                • niemyte_mohery nie cpaj juz wiecej ciulu 15 lat temu
                  Gość portalu: KR$ napisał(a):

                  > Jestes zbyt glupiutka by wiedziec czego potrzebujesz - nalezysz do wiekszosci
                  > kobiet ktorym wydaje sie ze rozmemlany facet lizacy swojej kobiecie dupe to
                  > najfajniejsza rzecz jaka moze sie przytrafic. Ale jestes w bledzie - nie wiesz
                  > czego chcesz.

                  Madra baba to by wybrala takiego mocnego faceta jak ty, co to pryzjdze do domu
                  charchnie siarczyscie na podloge, rzuci kilka ku* i ch* zonie i dzieciom. Potym
                  krotkim wstepie nazre sie, beknie po czym wezmie babe za leb i zadowoli
                  seksualnie. A jak nie bedzie chciala to przywali w pysk i juz bedzie chciala.

                  Spadaj ciulu do swojej blondynki.
                  • Gość: KR$ Re: nie cpaj juz wiecej ciulu IP: 213.158.197.* 15 lat temu
                    Widac ze tez gowno wiesz o meskosci - widzisz - w przeciwienstwie do ciebie ja
                    nosze spodnie i nie ma kobiety ktora bylaby w stanie sprawic ze te spodnie
                    zamienilbym na spodnice. Nie ma to nic wspolnego z charaniem na podloge,
                    rzucaniem ku..mi czy waleniem w pysk kobiety. Zapewne w twojej katolickiej
                    rodzince te wszystkie zachowania o ktorych pisales byly norma - coz byt
                    ksztaltuje swiadomosc.

                    Jeszcze jedno - 'ciulu' to sobie do taty mozesz mowic a nie do mnie, gdyz mnie
                    nie dorastasz do piet.

                    No i drugie - tu mnie zupelnie rozsmieszyles - moja kobieta (btw nie jest
                    blondynka ale to ma znaczenie tylko dla ciebie) gwalci mnie jak tylko moze -
                    nigdy jej nie musze prosic o seks - ale to wynika z roznicy miedzy mna a toba -
                    ja jestem meski. Ostatnio chciala bym przyjechal do niej do domu wiec kazalem
                    jej by sie ubrala w podwiazki i przywitala mnie w drzwiach lodem bez zadnego
                    slowa na powitanie. Bylo dosyc fajnie - szczegolnie fajne jest to ze to
                    wyksztalcona, inteligentna i super atrakcyjna dziewczyna (ty o takiej mozesz
                    tylko marzyc) a mam ja pod zupelna kontrola (zreszta tak samo jak wszystkie
                    poprzednie dziewczyny).


                    Ciao - put your ass up in the air.
                    • niemyte_mohery Re: nie cpaj juz wiecej ciulu 15 lat temu
                      Erotomanie Gawedziarzu, twoja (chocby mentalnie tylko) blondynka jest glupia jak
                      but, jesli zadaje sie z facetem ktory glosi Urbi et Orbi szczegoly wspolnego
                      seksu. No chyba ze pracuje w agencji towarzyskiej i jej to wisi, w takim razie
                      przepraszam. O inteligencji baby ktora chce miec z toba cokolwiek wspolnego w
                      realu nie mam najwyzszej opinii, a ze ty ja uwazasz za inteligentna to nie
                      dziwota, trudno byc glupszym od ciebie.
                      • Gość: KR$ Re: nie cpaj juz wiecej ciulu IP: *.eranet.pl 15 lat temu
                        Jestes glupszy niz but. Seks nie jest niczym wstydliwym - zapewne nie slyszales
                        o takim klasyku - 'jestem czlowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce'. Moge
                        ci tez tutaj 'publicznie' napisac ze oprocz bzykania swojej kobiety i innych
                        kobiet systematycznie sie onanizuje i mam w czwartym zakamrku dwunastnicy to
                        jakie jest twoje zdanie o mnie.

                        Poza tym w Internecie ja jestem praktycznie anonimowy dla 99% tych ktorzy
                        czytaja moje wynurzenia, natomiast ona jest anonimowa dla 100% czytajacych.

                        Masz po prostu durny, zapozniony, moherowy leb z jednym zwojem mozgowym jak to
                        nam juz wczesniej objawiles.

                        Moze trudno byc glupszym ode mnie ale byc madrzejszym od ciebie to zadna sztuka.
                        • niemyte_mohery Re: nie cpaj juz wiecej ciulu 15 lat temu
                          Gość portalu: KR$ napisał(a):

                          > Jestes glupszy niz but. Seks nie jest niczym wstydliwym - zapewne nie slyszales
                          > o takim klasyku - 'jestem czlowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce'. Moge
                          > ci tez tutaj 'publicznie' napisac ze oprocz bzykania swojej kobiety i innych
                          > kobiet systematycznie sie onanizuje

                          Nie wiem czemu zwracasz sie do mnie jak do faceta. Jestem kobieta, wobec czego
                          nie stane z toba do pissing contest. Twoje onanizowanie mi powiewa, mozesz to
                          nawet robic publicznie. Mam tylko nadzieje ze nie bedzie mnie wtedy w poblizu,
                          bo wiem ze Gawedziarze Seksualni w realu nie maja zbytnich powodow do dumy.

                          > Poza tym w Internecie ja jestem praktycznie anonimowy

                          A to ciekawa teoria, Krzysiaczku.

                          > Masz po prostu durny, zapozniony, moherowy leb z jednym zwojem mozgowym jak to
                          > nam juz wczesniej objawiles.

                          Mowilam juz ci, nie cpaj tyle bo dostajesz klopotow z pamiecia; to ja pierwsza
                          pisalam o polowce twojego zwoju mozgowego.
                          BTW, moj nick to test na kretynow, ktorzy z ksiazek czytaja tylko poradniki.

                          Odnosnie twojej wypowiedzi do Kiniox ze jest glupiutka, i od ktorej to
                          wypowiedzi wlasciwie nasza wymiana opinii sie zaczela, to polecam ci poradnik z
                          cyklu for Dummies "How to Talk to Women". Skoro nie czytasz innej literatury
                          (co widac) da ci to pewne obeznanie w normach.

                          I to by bylo na tyle. Nie poswiece ci juz wiecej BW. bye

                          • Gość: KR$ Re: nie cpaj juz wiecej ciulu IP: 213.158.197.* 15 lat temu
                            > Nie wiem czemu zwracasz sie do mnie jak do faceta.

                            ----> pisze do ciebie jak do faceta bo w swoich wypocinach do tej pory nie
                            uzylas formy gramatycznej ktora pozwolilaby mi na zidentyfikowanie twojej plci,
                            nick rowniez wybralas dosyc bezosobowy co jest raczej czestsze wsrod facetow.

                            Jestem kobieta, wobec czego
                            > nie stane z toba do pissing contest. Twoje onanizowanie mi powiewa, mozesz to
                            > nawet robic publicznie.

                            -----> ja ci to juz wczesniej napisalem - twoja opinie mam w czwartym zakamrku
                            dwunastnicy.


                            Mam tylko nadzieje ze nie bedzie mnie wtedy w poblizu,
                            > bo wiem ze Gawedziarze Seksualni w realu nie maja zbytnich powodow do dumy.

                            -----> nie dziwie sie - zapewne w realu masz do czynienia tylko z gawedziarzami
                            seksualnymi


                            > A to ciekawa teoria, Krzysiaczku.


                            -----> oj popatrz, skojarzylas KR$ z Krzysiaczkiem???? Coz za intelekt!!! Nawet
                            jesli mnie kojarzysz lub znasz z realu to nie zmienia to faktu iz dla 99.99 osob
                            ktore przeczytaja ten watek jestem anonimowy. A nawet jak dla ciebie nie jestem
                            anonimowy to wyzej ci napisalem gdzie mam twoja opinie na swoj temat.


                            > Mowilam juz ci, nie cpaj tyle bo dostajesz klopotow z pamiecia; to ja pierwsza
                            > pisalam o polowce twojego zwoju mozgowego.

                            -----> nie imputuj mi tu cpania - to jest moze popularne w twoim srodowisku nie
                            w moim. I zrob cos z ta swoja pamiecia - moze rzeczywiscie - przestan cpac.
                            Przypomne ci - ty pisalas o tym ze mi sie przegrzeje pol zwoju na co ja ci
                            odpowiedzialem ze mam pare miliardow innych w glowie, ktore nie przegrzewaja sie
                            od zadan o wiekszym stopniu komplikacji, po czym stwierdzilem iz widocznie ty
                            masz tylko jeden zwoj w swoim pustawym lbie.

                            > Odnosnie twojej wypowiedzi do Kiniox ze jest glupiutka, i od ktorej to
                            > wypowiedzi wlasciwie nasza wymiana opinii sie zaczela, to polecam ci poradnik z
                            > cyklu for Dummies "How to Talk to Women".


                            -----> dziekuje za zla rade - potrafie sobie znalezc poradniki sam - w dodatku
                            te ktore czytam to dobre poradniki, ktore pomagaja MI w osiagnieciu sukcesu i
                            osiagniecia korzysci, nie takie ktore mowia o tym jak sprawiac by inni osiagali
                            korzysci. Dodatkowo - takich kobiet jak Kiniox staram sie uniknac w realu wiec
                            wiem jakiego rodzaju komunikaty wysylac by szybko przebrnac przez szlam i
                            wylapac diament - zycie jest krotkie i nie ma w nim czasu na to by go marnowac
                            na zadawanie sie z takimi skrzywiencami.

                            Skoro nie czytasz innej literatury
                            > (co widac) da ci to pewne obeznanie w normach.

                            ----> zabciu, jak zwykle kula w plot - akurat nawet wczoraj przeczytalem ksiazke
                            od deski do deski (i nie byl to poradnik tylko ksiazka historyczna), w tym
                            miesiacu dziabnalem juz kilkanascie pozycji - w tym jeden poradnik, kilka
                            pozycji z literatury faktu, kilka pozycji naukowych.
                            Co do norm - akurat normy postepowania z kobietami ktore sa wpajane facetom
                            przez ich mamusie sa kompletnie niewlasciwe i sa przyczyna tego ze faceci koncza
                            w toksycznych zwiazkach z ktorych nie moga sie potem uwolnic bez grozby
                            zniszczenia swojego zycia (inaczej zwiazki te nazywa sie malzenstwem). Mam
                            gdzies takie normy i nie bede sie do nich stosowal - im wiecej facetow bedzie
                            tak robic tym lepiej dla ludzkosci, jesli tylko ja bede tak robic - tym lepiej
                            dla mnie.

                            A teraz spadaj bo jest w miare pogodny dzien i chce skorzystac ze swojego
                            roadstera by poczuc wiatr we wlosach.
    • Gość: konrad Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.crowley.pl 15 lat temu
      witam
      sam byłem bezrobotny, ale miałem wsparcie przyszłej żony, miałem tez ochote
      pracować. Choc jak sie ma juz jakies kwalifikacje pracodawcy szukają kogoś o
      mniejszym doświadczeniu bojąc się ze ich wygryziesz itd. To takze pewien
      sprawdzony model blokady osb które spadają z wysokiego stołka. Miałem dużo
      szczescia i sie udało, teraz znowu pracuje na dobrym stanowisku. Jednak nie za
      bardzo wiem jak ty wspierasz męża. Własciwie czytam tylko jak go nie wspierasz.
      Oczywiscie Panie na forum juz go skazały na okreslenie: leń. Ot panie nie mają
      pojecia o tej konkretnej sytuacji ale łatke przypną. Zenujące. A zatem napisz
      jak go wspierasz..., czy on sam sie motywuje. Aha i najwazniejsze pogadaj z nim
      zamiast opisywac obcym ludziom te swiadczącą zle o waszym zwiazku historie.
      Powiedz mu czego oczekujesz, czego ci brakuje itd. Od Pan z tego forum dowiesz
      sie tylko, że w ich zyciu było podobnie. Podobnie nigdy nie znaczy tak samo.
      Pozdrawiam Konrad
      aha to ze jak wracasz siedzi z pilotem i oglada telewizje co w tym złego, jezeli
      wczesniej przez cały dzien szuka pracy. Ma juz nie ogladac TV bo jest
      bezrobotny? tez bys chciała byc tak traktowana?
    • Gość: ola Re: Byc zona bezrobotnego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
      Mój mąż traci co chwile pracę bo jest typem antyspołecznym - nie lubi ludzi, nie
      umie z nimi wspólpracować. Poza tym jest wrednym typem żerującym na mojej
      naiwmości. Mamy dziecko, kupę zobowiązań na głowie - w tym kredyt na samochód,
      który był mu potrzenby do pracy, sprawę w sądzie, gdzie potrzebny jest adwokat -
      a mężuś mówi - zwolnię adwokata. Szantażuje mnie i mało co robi. Piotruś Pan i
      tyle. Jestem z nim 8 lat i chyba czas najwyższy skonczyć to co wydaje sie
      beznadziejne. Inaczej wiem, że nie mam szans na stabilizaję, na poczucie
      bezpieczeństwa.
      Co Tobie radzię? Miłość miłością i kiedyś się i tak skończy - w końcu
      dostrzeżesz jakiego lenia masz w domu. Póki czas skończ z tym, wyslij go do
      mamusi. Jak zobaczy co się dzieje i nie zmądrzeje - jesgo strata. Skończy z
      mitem matki Polki - my kobiety nie musimy dźwigać wszytskiego na swoich barkach.
      Ja też jestem coraz bliższa spakowania mężusia i odesłania go w diabły.
    • ardzuna Re: Byc zona bezrobotnego! 15 lat temu
      kozlowiecka napisała:

      Wracam do domu i ......zastaje kanapowca z pilotem w
      > reku.W domu nie ma podzialu obowiazkow,o wszystko jest awantura a ja mam joz
      > dosyc.

      Skoro siedzi w domu, a ty na niego zarabiasz, to powinien wcielić się w role
      dobrej żony i czekać na ciebie w wysprzątanym mieszkaniu i wykrochmalonym
      fartuszku.

      Mój mąż też miewa problemy z pracą, ale zawsze, kiedy nie pracuje, przejmuje na
      siebie lwią część obowiązków domowych. Skoro ma wolny czas, nie widzę powodu,
      zebym to ja miała pracować na niego i jeszcze go obsługiwać w domu.
    • Gość: Heniutek Re: Byc zona bezrobotnego! IP: 80.48.247.* 15 lat temu
      Teraz to sama jesteś sobie winna, mogłaś go lepiej przed ślubem poznać to bys
      się teraz nie użerała. Ale kobiety maja już to do siebie, że nie myślą
      racjonalnie. Np. dziewczyny z mojej klasy (3 liceum) oglądają tylko telenowele
      i te beznadziejne komedie romantyczne, siedzą na czatach i marzą o wielkiej
      miłości. Brak im racjonalnego myślenia, przed ślubem to sie nie zastanowi nawet
      czy narzeczony ma pracę, albo chociaż jakieś predyspozycje, albo czy potrafi
      coś w domu zrobić, ważne tylko że go kochają i nic się innego nie liczy. A
      otrzeźwienie przychodzi jak zwykle za puźno, gdy jest taka rozczarowana
      mężusiem który gwoździa wbic nie potrafi i sie zalewa co 2 dzien a o pracy nie
      ma mu nawet co wspominać.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka