Dodaj do ulubionych

na ile sobie pozwalacie przy mężu?

IP: 193.30.160.* 16 lat temu
Jestem ciekawa czy są wśród was kobiety, które tak jak ja pokazują się mężowi
w wałkach i szlafroku albo w wekendowe poranki snują się do 10-11 rano w
koszulinie i bez makijażu po domku? Czy pozwalacie sobie na gazy w obecności
męża? (to granica której nie przekroczyłam, chyba że wypsnie mi się
przypadkiem :) albo czy korzystacie wspólnie z łazienki?
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
      nie używam szlafroka, nie cierpię paradowania w piżamie przed sobą samym
      nawet:), nie snuję się, bez makijażu wyglądam całkiem przyzwoicie (pomijając
      już fakt, że mój makijażu nie lubi), z łazienki rzadko korzystamy wspólnie (mam
      na myśli że jedno myje zęby a drugie się w tym czasie kąpie).
      • Gość: Maniana Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 193.30.160.* 16 lat temu
        Właściwie to nie wiem czy cię podziwiać czy ci współczuć...;)
        • burza4 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
          czemu mialabyś mi współczuć? skoro zaraz po przebudzeniu idę się umyć, to
          trudno żebym z powrotem ubierała się w piżamę, bo i po co?
          istnienie męża nie ma z tym żadnego związku, tak samo robiłam mieszkając sama.
          Zazwyczaj każde z nas wstaje i kładzie się o nieco innej porze, po cóż
          mielibyśmy tłoczyć się w łazience razem? Są inne sposoby okazywania zażyłości w
          małżeństwie niż np. dłubanie w nosie w swojej obecności...
          • Gość: szczęśliwa Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16 lat temu
            burza4 napisała: tak samo robiłam mieszkając sama.
            > I w tym tkwi cały problem!!! Nie jesteś sama, ale macie być JEDNO.
            • Gość: ewa Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.flashnet.pl 16 lat temu
              przeprasza, post byl dawno, ale z tym jedno.... to mit. Czyli, ze wszystko
              powinnismy razem, moja maz powinien rodzic ze mna i najlepiej tez miec
              okres.....
              mam wrazenie, ze osoba, ktora napisala tego posta nie przerobila jeszcze tematu
              odrebnosci w malzenstwie. Ja jestem z moim mezem razem, ale i osobno. Nie
              zmuszam go, by byl ciagle przy nodze, nie musi podzielac moich pasji, ja nie
              musze mu dogadzac. Jest odpowiedzialny za siebie, ja za siebie i to daje baze
              do dogadywania sie. malzenstwo to uklad dynamiczny. Tak myslę..... Ale z checia
              odgrzeje rozmowe i poznam inny punkt widzenia. pzdr
          • Gość: natka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.ols.vectranet.pl 15 lat temu
            Ja korzystam z meżem jednocześnie z łazienki, czesto razem bierzemy prysznic...po domu najczesciej chodze w bieliżnie,bez makijażu...w końcu kocha mnie taka jaka jestem i jeszcze sie nie wystraszył:-)
        • piekielnica1 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
          dla lepszego samopoczucia wsółczuj
          • misia9989 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
            Masz racje niech współczuje
          • Gość: roska Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.jutra.pl 15 lat temu
            hmm szczerze mowiac to sa chwile kiedy jestesmy jedno, a sa kiedy osobno. Kiedy oboje sie spieszymy rano do pracy to zdarza sie wspolne korzystanie z lazienki bo nie ma czasu na ustawianie sie w kolejkach. Zdarzaja sie sytuacje wspolnej kapieli, ale to naprawde sporadycznie :) Szczerze mowiac to ja lubie kiedy maz wyjdzie ze znaomymi, nie dla tego ze che sie go pozbyc, ale nie robie mu wyrzutow kiedy chce wyjsc sam, no chyba ze w tym czasie mielismy robic cos innego wspolnie. Nie siedzimi sobie ciagle na plecach bo to nuzace, fajniej jest kiedy sie wspolnie mieszka i czasami sie za soba zateskni :)
      • Gość: kiciniak Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 81.152.253.* 15 lat temu
        baki sa okej
    • Gość: Kati Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 193.151.48.* 16 lat temu
      dziwne-to co czytam?!ja przy mężu czuje się normalnie,rano wstaję jak
      zawsze,myję się jak czas pozwala to przy nim a wieczorem obowiazkowo wspólna
      kąpiel lub szybki prysznic( jedno myje drugiego)-polecam-a swoją drogą to
      zastanawim sie kobiety jak sie kochacie??? skoro jak czytam krepujecie się
      niesamowicie-czyli jak wam się chce"prytnąć"to trzymacie?!jakies to chore i
      nienaturalne:/ja zachowuje się naturalnie-dbam o siebie,stroje się jak mogę ale
      przede wszystkim jestem sobą i wszystkie człowiecze odruchy nie sa ani mi ani
      mojemu mężowi obce-myśle że powinnyście przestać udawac bo tak naprawde
      strasznie się chyba męczycie?!nie mówię żeby być odrazu "ostanim chamem" i
      bekać w restauracji ale naturalnych odruchów nie można tłumić bo to nie zdrowe-
      ja jestem bardzo zadowolona ze swojego związku bo sama pracowałam nad tym żeby
      taki był.rozmawiamy o seksie-mówimy co lubimy i co by zmienić -dlatego jesteśmy
      zadowoleni z siebie-ogólnie oboje sie staramy bo jesteśmy SZCZERZY I OTWARCI
      czego i wam drogie kobiety życze-pozdrawiam-papa
      • Gość: Matylda Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
        Acha, to w resatauracji nie należy bekać a przy mężu można? Ja uważam, że
        dozwolone jest wszystko, co odpowiada obydwojgu. Jeśli mąż (lub żona) godzi się
        na przebywanie w towarzystwie osoby, powiedzmy...niekulturalnej to zniesie też
        te gazy ale po co to robić, jeśli można się powstrzymać i załatwić to
        kulturalnie. Tym bardziej, że jego koleżanki z pracy przy nim gazów nie
        puszczają. Jeśli na tym miałaby polegać moja atrakcyjność to dziękuję. Inna
        rzecz te wspólne kąpiele, jeśli ktoś to lubi to czemu nie? Łazienka jest
        jedynym miejscem gdzie lubię być sama ale ktoś może woli inaczej. Nie kąpiemy
        się z mężem jednocześnie, nie biegam po mieszkaniu nago, nie łażę w dzień w
        koszuli nocnej, nie ulegam przy mężu niemiłym odruchom fizjologicznym i NIE
        MĘCZY MNIE TO. W zamian mam kulturalnego faceta, który traktuje mnie z
        szacunkiem. Jak byłam dużo młodsza to wydawało mi się, że na takie zachowanie o
        jakim piszesz pozwalają sobie małżeństwa z duuuuuuuuuuuuużym stażem, gdzie już
        jednemu na drugim nie zależy, gdzie wiedzą o sobie wszystko i niczego już się
        po sobie nie spodziewają. Jak również nie zależy jednej stronie na tym jak
        będzie odbierana przez partnera. Teraz wiem, że można inaczej i chociaż
        jesteśmy już dłuuuuuugo po ślubie to nadal jesteśmy dla siebie atrakcyjni. A
        szczerzy i otwarci jesteśmy ale nie musi się to objawiać problemami
        gastrycznymi. Szczerze taki model zachowania polecam.
        • Gość: dona Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
          niedawno byłam z wizytą u kuzynki gdzieś w Polsce, nocowałam u niej kilka dni i
          byłam w szoku jak zobaczyłam protezkę w szklance przy łóżku, dziewczynie jakoś
          szybko posypały się zęby i nosi coś takiego. Widujemy się rzadko, jak to z
          rodziną na różnych krańcach Polski, nie miałam odwagi zapytać czy nie głupio
          jej przed mężem, chyba przesadziła ze swobodą małżeńską
          • Gość: anika_m Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.attu.pl 16 lat temu
            U nas dominuje pelen naturalizm....
            Wszystkie chwyty dozwolone u nas, zadnej pruderii ani zadnych zahamowan w kwestii bekania, gazow, korzystania z toalety oaraz oczywiscie wspolna kapiel, mycie siebie nawzajem itp. Znamay sie jak lyse konie i nie odczuwamy przed soba wstydu:-))
            • Gość: jogi Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
              Jeśli mamy się wstydzić siebie nawzajem to po cholerę się żenić, z dziwką
              załatwię to szybko i bez skrępowania a na obiad pójdę do knajpy.
              • Gość: alifio Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                Podobne zachowania obserwowałem w zoo u szypansów, też się nie krępowały.
                Dla niektórych <swoboda> równoznaczna jest z <prostactwem>, cóż czym skorupka za
                młodu...
                • Gość: Gośka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                  a co nie wiesz o tym że pochodzimy od małpy???????
                  • kamilka_milka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
                    Ja nic o tym nie wiem. Chyba się spało na lekcji biologii.
                  • Gość: mayka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.zgora.dialog.net.pl 16 lat temu
                    Nie pochodzimy od malpy, tylko razem z malpa mamy wspolnych przodkow. A to nie to samo.
                  • Gość: Yuki Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.aster.pl 15 lat temu
                    Gość portalu: Gośka napisał(a):

                    > a co nie wiesz o tym że pochodzimy od małpy???????


                    Taaa.... mój ród zaczyna się tam, gdzie twój kończy. Coż. Pierdź dalej.
                    • Gość: srutututu Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                      Po co bąka trzymać w dupie niech se lata po chałupie :)
                • piekielnica1 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
                  I tak 24 godziny nadęty bufon?
            • tango45 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
              Gość portalu: anika_m napisał(a):

              > U nas dominuje pelen naturalizm....
              > Wszystkie chwyty dozwolone u nas, zadnej pruderii ani zadnych zahamowan w
              kwest
              > ii bekania, gazow, korzystania z toalety oaraz oczywiscie wspolna kapiel,
              mycie
              > siebie nawzajem itp. Znamay sie jak lyse konie i nie odczuwamy przed soba
              wsty
              > du:-))


              Nie chce byc zlym prorokiem ale mozesz byc pewna, ze z czasem on poszuka sobie
              partnerke ktora bedzie przeciwienstwem ciebie. Ile moze byc pociagajaca taka
              pierdzaca i bekajaca ksiezniczka, zaropiala od rana do poludnia,lazaca po domu
              w rozwleczonych przybrudzonych ciuchach. Nie wyobrazam sobie by mial na ciebie
              ochote na dluzej.
              • Gość: 123 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 213.17.180.* 16 lat temu
                Czyli wolisz, żeby Twoja żona wstawała skoro świt i robiła sobie makijaż,
                stroiła się w super ciuchy etc.- nawet jak będzie chora:-) udawała kogoś innego
                niż jest w rzeczywistości?A potem za jakiś czas, kiedy okaże się jednak, że
                jest tylko człowiekiem, to co?obudzisz się nagle i ją rzucisz?Bo sra, jak
                każdy, pierdzi jak każdy i beka jak każdy?a co jak się np, zatruje i zacznie
                rzygać?może ma połykać własne rzygowiny, żeby przypadkiem nie odkryć prawdy o
                swojej fizjologii?:-)
            • Gość: Aga -m Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
              Aniko, szukam Cie od sierpnia, a Ty na forum sobie piszesz???
          • Gość: Maniana Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 193.30.160.* 16 lat temu
            Wczuj się w jej sytuację, dzie miała tę szczenę trzymać w szafie? Wyobraź
            sobie, że budzą się razem z meżem on do niej "dzień dobry" a ona co ? wstaje i
            biegnie do szafy aby założyć szczękę? :))))
            • Gość: alla6 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.vic.bigpond.net.au 16 lat temu
              Nie musi byc szklanka(brrr).Mozna kupic nieprzezroczysty, plastikowy pojemnik.
            • Gość: misia9989 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
              mogła by schować w szufladce od stolika nocnego
          • Gość: ap Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.swedwood.konstantynow.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
            Kobiety co wy wymyślacie.Czy mąz nie jest człowiekiem? A jak zachowuje się wasz
            mmąż w waszej obecnosci?
          • misia9989 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
            Racja to lekka przesada można sie ograniczyc do chodzenia przy mężu w szlafroku
            czy bez makijażu ale proteza!!!!!!!
        • Gość: Matylda Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
          Słyszałam o facecie, który wniósł pozew o rozwód, głównie z tego powodu, że
          żona chodziła nago po mieszkaniu. Facet był już wykończony z powodu wiecznego
          podniecenia i psychicznie (a pewnie i fizycznie) już nie wyrabiał. Rozwód
          dostał. Jak byłam młodziutką dziewczyną pracowałam z o wiele starszą panią.
          Pani ta żyła od kilkudziesięciu lat w wolnym związku z pod każdym względem
          obłędnym facetem. Sama była "taka sobie". Ktoś kiedyś zapytał ją jak go
          utrzymała przy sobie bez ślubu i to tyle lat, nie mając nawet
          dzieci...odpowiedziała, że przez całe życie kieruje się zasadą "nie pokazywać
          chłopu całej dupy, najwyżej pół, wtedy ta druga połowa zawsze będzie tajemnicą,
          nieodkrytym kontynentem". Tak sobie to jakoś zapamiętałam i chyba podświadomie
          stosuję tę metodę. Wyszło na dobre. W kontaktach małżeńskich lepsza jest
          tradycyjna powściągliwość niż ostentacyjna otwartość. Niestety niektórzy
          rozumieją to zbyt póżno...
          • Gość: omni Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
            Jakie to proste - brak kultury i ogłady nazwać luzem, prostactwo - swobodą ,
            chama - człowiekiem pozbawionym przesądów;))
            A prawda jest taka, że ci pozbawienie hamulców luzacy to ludzie, którzy wyszli z
            plebejskich domów i rodzin, gdzie się bekało, pierdziało i dłubało w nosie bez
            oporów. Teraz swoje prostactwo i brak wychowania nazywają swobodą. Ale i tak
            cham pozostanie jedynie chamem, niezależnie od tego jak się sam nazwie:))
            • Gość: jogi Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
              Gość portalu: omni napisał(a):

              > Jakie to proste - brak kultury i ogłady nazwać luzem, prostactwo - swobodą ,
              > chama - człowiekiem pozbawionym przesądów;))
              > A prawda jest taka, że ci pozbawienie hamulców luzacy to ludzie, którzy wyszli
              > z
              > plebejskich domów i rodzin, gdzie się bekało, pierdziało i dłubało w nosie bez
              > oporów. Teraz swoje prostactwo i brak wychowania nazywają swobodą. Ale i tak
              > cham pozostanie jedynie chamem, niezależnie od tego jak się sam nazwie:))

              Można nie bekać, nie pierdzieć i nie dłubać w nosie a i tak jest się chamem i
              prostakiem niezależnie od tego jak się sam nazwie.
              • Gość: omni Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                Można też być prostakiem i chamem, dla którego alternatywą jest lzw. <pełen luz>
                lub dziwka:))

                <<Jeśli mamy się wstydzić siebie nawzajem to po cholerę się żenić, z dziwką
                załatwię to szybko i bez skrępowania a na obiad pójdę do knajpy.>>
                • iwonesik Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
                  Jezeli musze zakręcic włosy na wałki, to robię to. W pizamie nie paraduje w
                  domu do 10-11, tylko się myję i ubieram. Nie rozumiem, jeżeli czujesz sie
                  skrępowana przy mężu, to jest jakies dziwne???
                  • Gość: jogi Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                    Nie dziw się pewnie należy do oazy.
            • Gość: Maniana Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 193.30.160.* 16 lat temu
              Czy ja także jestem chamem bo chodzę w szlafroku i wałkach przy mężu?
              • Gość: takisobie Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                Gość portalu: Maniana napisał(a):

                > Czy ja także jestem chamem bo chodzę w szlafroku i wałkach przy mężu?>

                Raczej fleją...DDDD
                • Gość: Maniana Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 193.30.160.* 16 lat temu
                  A ty kim jesteś? Gentemanem czy chamem ? :))))))
                • design.b Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
                  Mamy teraz remont w salonie. Chodzę w ubabranych farbą ciuchach z potarganymi
                  włosami. Mąż mnie pewnie lada dzień rzuci, bo jeszcze k....mi rzucam jak mi
                  taśma z kawałkami ściany odchodzi...
                  Ciekawa jestem tylko dlaczego się ciągle do mnie dobiera... Pewnie chce się
                  zamaskować, planuje odejście i nie chce żebym to odkryła ;) ha ha ha!

                  Nie przesadzajmy - nikt nie mówi, że mamy z siebie robić prosiaki, ale nie
                  pozwoliłabym na to, żeby mojego najukochańszego Męża brzuszek bolał, bo
                  musi "wstrzymywać"...
                  • Gość: nowa Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.stat.gov.pl 16 lat temu
                    coś jest w remontach, mój mąż też miał zwiększone potrzeby na igraszki kiedy
                    tynk nam odpadał z sufitu.
                  • kath_m Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 15 lat temu
                    a to tak daleko ma do lazienki, ze nie utrzyma ?
              • tango45 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
                Gość portalu: Maniana napisał(a):

                > Czy ja także jestem chamem bo chodzę w szlafroku i wałkach przy mężu?


                Nie wiem czy jestes chamem ale napewno jestes fleja.
                • Gość: Maniana Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 193.30.160.* 16 lat temu
                  A ty NAPEWNO jesteś z towarzystwa moherowych beretów ;)
                • Gość: martha1 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.chelm.mm.pl 16 lat temu
                  nie uważam żeby chodzenie w szlafroku oznaczało ze ktos jest fleją. po to ktoś
                  wymyślił szlafroki żeby z nich korzystać.
                  • Gość: ania Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                    Rozsądne wypowiedzi, życie we dwoje nie może być męczarnią. Szanujmy się i
                    kochajmy...reszta jest tylko dodatkiem do życia. Pozdrawiam.
                  • Gość: fantagira Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                    Szlafroki sa teraz bardzo piękne - ci co mówią o flejach chyba zatrzymali się
                    na etapie peerelowskiego zawijaka typu sprany ręcznik. A kobieta w szlafroku
                    może wyglądać znakomicie. Tak samo jak w ładnej piżamce. Dlaczego od razu
                    zakładać, ze piżama musi być zgrzebna i brzydka? Ja chodze w piżamie czasem
                    nawet do południa. Jak ktoś się boi, ze go mąż zaskoczy i w pizamie zobaczy to
                    tzreb ajeszcze wiząć pod uwagę, ze mąż może sie obudzić w nocy i też w piżamie
                    zobaczy... I rozwód gotowy. :D
                    Tych co sa pzreciw piżamom zdenerwuję na maska: co kilka tygodni robimy sobie
                    piżamową sobotę i cały dzień chodzimy w pizamach - wszyscy, dzieci też. I to są
                    najmilsze dni. CZemu nie możemy sie ubrać? Ależ to proste - pizama zabezpiecza
                    przed niespodziewana koniecznością wyskoczenia z domu, przed przyjmowaniem
                    gości, przed gotowaniem godzinami, za to znakoicie spzrawdza się rpzy
                    wylegiwaniu na kanapie i czytaniu książek. Nawet listonoszowi pokazuje się
                    czasem w pizamie, jak rpzyjdzie wcześnie rano. I co?
                    Generalnie wszyscy nastawieni sa na dawanie dobrych rad - a mieliście tylko
                    napisać, co robicie, a czego nie. A nie prorokowac rozwody i oceniać za cudzych
                    mężów. Troszę skromności, nikt na tym forum nie dysponuje receptą na szczęście
                    małżeńskie i nie musi pouczać.
            • piekielnica1 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
              Gość portalu: omni napisał(a):
              > A prawda jest taka, że ci pozbawienie hamulców luzacy to ludzie, którzy
              wyszli
              > oporów. z plebejskich domów i rodzin, gdzie się bekało, pierdziało i dłubało
              >w nosie bez oporów.

              Zadna Twoja osobista zasługa , że pochodzisz z "tak zwanego dobrego domu"
              • Gość: omni Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                piekielnica1 napisała:
                > Zadna Twoja osobista zasługa , że pochodzisz z "tak zwanego dobrego domu"

                Tak masz rację, nie my decydujemy w jakiej rodzinie przychodzimy na świat.
                Nie mamy też wpływu na naszą urodę, inteligencję, talenty.
                A jednak to te czynniki decydują o naszym życiu, sukcesie, powodzeniu.
                Oczywiście liczy się też praca, włozony wysiłek, nasze starania...
                Ale cóż z próżnego i Salomon nie naleje;))
            • Gość: kaska Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
              chyba jest jakas roznica miedzy chodzeniem po domu w szlafroku, a puszczaniem
              bakow. ja mam szlafrok i w nim chodze, moj maz tez, lubimy sobie zjesc sniadanie
              na szlafroczkach, a poza tym to jest ladne co sie komu podoba.

              proponuje troche mniej agresji...
            • Gość: ginajolka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
              Zony z wyzszych sfer nie robia mezowi laski ,bo to takie prostackie ,prawda?
              Mezowie kulturalni nie wypieszcza po francusku - bo to nie wypada ,moze brzydko
              pachniec.Bufon powinien zyc z bufonka,a normalny mezczyzna z normalna kobieta.
              • Gość: arsamandi Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                Gość portalu: ginajolka napisał(a):

                > Zony z wyzszych sfer nie robia mezowi laski ,bo to takie prostackie ,prawda?
                > Mezowie kulturalni nie wypieszcza po francusku - bo to nie wypada ,moze brzydko
                >
                > pachniec.Bufon powinien zyc z bufonka,a normalny mezczyzna z normalna kobieta


                Jesli nie widzisz różnicy między ars amandi , a bekniem i puszczaniem bąków...
                to wypada mi sie tylko zgodzić z Twoim zdaniem - prostak powinien przestawać z
                prostakiem.

                A prostak to jednak nie to samo co normalny człowiek;)
                • Gość: ginajolka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                  To Ty nie widzisz, ze w malzenstwie ars amandi i codzienne zycie idzie z soba w
                  parze?Jesli sie przybiera pozy i nie jest naturalnym w zyciu ,to jak byc
                  naturalnym w lozku?Nie wiesz o tym ,ze w trakcie stosunku pochwa kobiety moze
                  wydac dzwiek podobny do puszczenia (o przepraszam )baka? No ,ale taka sytuacja
                  osobom z klasa ,badz "drewniakom"sie nie przytrafia .
                  • Gość: lammer Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                    jak Cię za 15 lat mąż zostawi dla świeżej , pociągajacej i nieco taejmniczej
                    pani to pomyśl jak wielka wartościa w twoim zyciu była owa "calkowita
                    naturalność" Życie jest okrutne, a mężczyźni są niestety na ogól powierzchowni i
                    moga nie docenić głębi Twojej fizjologii.DDD
                    • Gość: fantagira Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                      Co wy macie za radochę z przepowiadania cudzej tragedii? Jakieś kompleksiki? A
                      jak nie zostawi, to kurcze, głupia sparwa, na durnia wyjdziesz... Więc moze to
                      nie ma znaczenia jak to oceniasz?
                      Jeszcze jedno: a jak jesteście sami na osobności i wtedy puszczacie baka, to
                      co, jak się z tym czujecie? Czy jestes dumny/dumna ze swojego bąka czy się go
                      wstydzisz? Jesli bąk jest dla kogoś problemem i to takim, zeby zwracać na niego
                      uwagę i specjalnie różnicowac ludzi stoosując go jako klucz, to leczenie jednak
                      jest nieodzowne.
                    • dzemma Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 15 lat temu
                      lammer, piszesz takie bzdury, za az mi głowa puchnie! Predzej taki mąż zostawi
                      wypacykowana sztuczna lalę, przy której nie może czuć się swobodnie i przy
                      której nie może być sobą! Niewiem jak ludzie mają być razem szczęśliwi żyjac
                      nie razem a obok siebie. Jeśli Ciebie cieszy taki związek to naprawdę
                      wsółczuję.
                  • Gość: arsamandi Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                    ość portalu: ginajolka napisał(a):

                    > To Ty nie widzisz, ze w malzenstwie ars amandi i codzienne zycie idzie z soba w
                    >
                    > parze?Jesli sie przybiera pozy i nie jest naturalnym w zyciu ,to jak byc
                    > naturalnym w lozku?Nie wiesz o tym ,ze w trakcie stosunku pochwa kobiety moze
                    > wydac dzwiek podobny do puszczenia (o przepraszam )baka? No ,ale taka sytuacja
                    > osobom z klasa ,badz "drewniakom"sie nie przytrafia


                    U mnie ars amandi idzie raczej w parze wzajemną czułością, pełnym zrozumienia
                    byciem ze sobą niż wspólną defekacją. Nie jest dla mnie poza tym żadnym
                    problemem moja czy mojego partnera fizjologia, natomiast na pewno byłaby tzw
                    całkowita swoboda i ostentacja w tym względzie. Ale co kto lubi . Ja lubię
                    patrzeć w oczy ukochanego, Ty puscić mu pod nos śmierdziela. O gustach się nie
                    dyskutuje, choć o dobrym wychowaniu można by, gdyby było z kim;)
                    • Gość: ginajolka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                      Wspolczuje Ci, ze z mezem mozecie juz tylko patrzec sobie w oczy i
                      kontrolowac ,czy aby po wyjsciu z toalety nie zostawiliscie zbyt brzydkiego
                      zapachu ,ktory moglby partnera zniechecic .
                      • Gość: arsamandi Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                        Nie współczuj mi, dobre wychowanie wyniesione z domu nie ciąży, choc rozumiem,
                        że jako nauka pobrana z poradnika może doskwierać jak sztywny gorset;))
                        • dzemma Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 15 lat temu
                          hahahahahaha, arsamandi nooooo nie mogę, to taka dobrze wychowana dama -
                          "wydala" same zapachy rozumiem?! Patrz, mnie dobrze wychowano a pomimo to jak
                          wychodze z toalety to nie pozostawiam po sobie konwalii - (poza tymi w spay'u).
                          I niestety musze Cię uświadomić, że bez względu na wychowanie (i tu przepraszam
                          za wyrażenie)każde gó.. śmierdzi! - nawet jeśli jest wydalone z gracją,
                          makijażem i bez szlafroka!
                      • Gość: ola Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                        " Wspolczuje Ci, ze z mezem mozecie juz tylko patrzec sobie w oczy i
                        kontrolowac ,czy aby po wyjsciu z toalety nie zostawiliscie zbyt brzydkiego
                        zapachu ,ktory moglby partnera zniechecic" - Też z tak uważam i współczuję
                        wszystkim panią które tak pieczołowicie zabiegają o względy swoich mężów...
                        Rano, przez to wietrzenie można spóżniać sie do pracy...w konsekwencji zostać
                        zwolnionym...a wówczas mąż będzie szczęśliwym żywicielem rodziny. Pozdrawiam
                        wszystkie Panie Dulskie!!!
                        • Gość: giga Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                          Gość portalu: ola napisał(a):

                          > " Wspolczuje Ci, ze z mezem mozecie juz tylko patrzec sobie w oczy i
                          > kontrolowac ,czy aby po wyjsciu z toalety nie zostawiliscie zbyt brzydkiego
                          > zapachu ,ktory moglby partnera zniechecic" - Też z tak uważam i współczuję
                          > wszystkim panią które tak pieczołowicie zabiegają o względy swoich mężów...
                          > Rano, przez to wietrzenie można spóżniać sie do pracy...w konsekwencji zostać
                          > zwolnionym...a wówczas mąż będzie szczęśliwym żywicielem rodziny. Pozdrawiam
                          > wszystkie Panie Dulskie!!!


                          Ależ pani Dulska to właśnie był w zaciszu domowym flejtuch w brudnym szlafroku
                          i pseudo-dama na pokaz. Czyli wypisz wymaluj pierwowzór dzisiejszych "wyluzowanych".
            • Gość: misiek Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
              Wiesz jezeli dla ciebie -
              "A prawda jest taka, że ci pozbawienie hamulców luzacy to ludzie,
              którzy wyszli z plebejskich domów i rodzin, gdzie się bekało,
              pierdziało i dłubało w nosie bez
              oporów. Teraz swoje prostactwo i brak wychowania nazywają
              swobodą. " -to ja ci współczuję bo najziwdoczniej jestes zwykłą
              wsiurą która prubuje to ukryć!żali mi ciebie
              • Gość: rozbawiona Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
                Gość portalu: misiek napisał(a):

                > Wiesz jezeli dla ciebie -
                > "A prawda jest taka, że ci pozbawienie hamulców luzacy to ludzie,
                > którzy wyszli z plebejskich domów i rodzin, gdzie się bekało,
                > pierdziało i dłubało w nosie bez
                > oporów. Teraz swoje prostactwo i brak wychowania nazywają
                > swobodą. " -to ja ci współczuję bo najziwdoczniej jestes zwykłą
                > wsiurą która prubuje to ukryć!żali mi ciebie

                Drogi Miśku, to nie autor/ka wpisu który usiłujesz komentować jest "wsiurą
                prubującą(!) to ukryć", tylko Ty jesteś adwersarzem nie dysponującym widocznie
                argumentami merytorycznymi, skoro potrafisz jedynie obrażać osobę, z której
                opinią się nie zgadzasz. Budzi to moje podejrzenie, że trafiono w jakiś Twój
                bardzo czuły punkt;))
          • Gość: Maniana Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 193.30.160.* 16 lat temu
            Ale suma sumarum jakoś nie ożenił się z nią prawada?
          • Gość: dor0 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.ols.vectranet.pl 15 lat temu
            też tak sądzę i słyszałam od wielu kobiet
        • Gość: ja mam inaczej? Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.devs.futuro.pl 16 lat temu
          my z chlopakiem prawie zawsze razem sie kapiemy-jak jest czas to jedno myje
          drugie (Czas: bo przy okazji troche sie dotykamy), jak nie to kazde sobie.. nei
          chodze po domu nago bo to nie jest dla mnie naturalne;naturalne za to jest dla
          mnie spanie nago, przytulonej do niego, wstawanie z lozka bez wskakiwania od
          razu w ubranie itp
          staramy sie nie bekac( w zasadzie ja nie mam z tym problemu bo .. nigdy nie bekam)
          jesli komus jakis gaz sie wymsknie niespodziewanie mowimy przepraszam a jak..
          smierdzi , przenosimy sie do drugiego pokoju ze smiechem.
          nie wstydzimy sie siebie i uwielbiamy swoja obecnosc, swoja nagosc. ja strasznie
          lubie na niego patrzec,on na mnie-mimo ze nasz zwiazek to cos wiecej niz
          namietnosc,to braterstwo dusz i wspolne poglady na zycie.
          w zasadzie dochodze do wniosku teraz ze cale zycie chcialam miec takiego
          mezczyzne..(Dzieki za post!!)-jestesmy razem jak na razie rok i jest coraz
          lepiej..chociaz np kilka miesiecy temu nie sadzilam ze moze byc jeszcze lepiej.
          owszem,bywaja czasami jakies nieporozmuenia. wracamy do domu i strona poruszona
          zaczyna rozmowe: kochanie, wiesz, troche sie zle czuje bo zzz sprawilo mi
          przykrosc.moze przesadzam ale czuje sie tak i tak.. i to tez sa rzeczowe,
          szczere rozmowy.
          strasznie sie ciesze ze moge mojemu chlopakowi powiedziec wszystko i on mi i ze
          sie jednoczesnie przy tym nie dusimy i mimo czasami odmiennego zdania,szanujemy
          sie nawzajem i potrafimy isc wtedy na kompromis byle bysmy oboje czuli sie dobrze..
          • Gość: Gosia Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
            Ty tak masz, ja tak mam (jestem mężatką od 7 lat, mamy dwoje dzieci, znamy się
            od "piaskownicy", i życzę żeby wszystkim - i tym w szlafroku i tym bez,
            stosunki parterskie ułożyły się tak, aby pasowały obojgu, alleluja.
            Pozdrawiam,
            Gosia.
        • sil100 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 15 lat temu
          Matylda napisała: "Acha, to w restauracji nie należy bekać a przy mężu można? Ja
          uważam, że
          > dozwolone jest wszystko, co odpowiada obydwojgu. Jeśli mąż (lub żona) godzi się
          >
          > na przebywanie w towarzystwie osoby, powiedzmy...niekulturalnej to zniesie też
          > te gazy ale po co to robić, jeśli można się powstrzymać i załatwić to
          > kulturalnie. Tym bardziej, że jego koleżanki z pracy przy nim gazów nie
          > puszczają. Jeśli na tym miałaby polegać moja atrakcyjność to dziękuję. Inna
          > rzecz te wspólne kąpiele, jeśli ktoś to lubi to czemu nie? Łazienka jest
          > jedynym miejscem gdzie lubię być sama ale ktoś może woli inaczej. Nie kąpiemy
          > się z mężem jednocześnie, nie biegam po mieszkaniu nago, nie łażę w dzień w
          > koszuli nocnej, nie ulegam przy mężu niemiłym odruchom fizjologicznym i NIE
          > MĘCZY MNIE TO. W zamian mam kulturalnego faceta, który traktuje mnie z
          > szacunkiem. Jak byłam dużo młodsza to wydawało mi się, że na takie zachowanie o
          >
          > jakim piszesz pozwalają sobie małżeństwa z duuuuuuuuuuuuużym stażem, gdzie już
          > jednemu na drugim nie zależy, gdzie wiedzą o sobie wszystko i niczego już się
          > po sobie nie spodziewają. Jak również nie zależy jednej stronie na tym jak
          > będzie odbierana przez partnera. Teraz wiem, że można inaczej i chociaż
          > jesteśmy już dłuuuuuugo po ślubie to nadal jesteśmy dla siebie atrakcyjni. A
          > szczerzy i otwarci jesteśmy ale nie musi się to objawiać problemami
          > gastrycznymi. Szczerze taki model zachowania polecam."

          Zgadzam się, że mimo, że każdy chce się czuć dobrze i na luzie we własnym domu,
          to pewnych granic nie należy przekraczać. Nie należy serwować mężowi na
          śniadanie całej siebie we wszystkich szczegółach (i tak samo on nie powinien),
          bo krztyna tajemniczości podnosi temperaturę związku i powoduje, że partner jest
          bardziej zainteresowany, bo wciąż ma coś jeszcze do odkrycia. Po wielu latach
          małżeństwa jest niewiele rzeczy, których mąż czy żona nie umieją o sobie
          nawzajem powiedzieć i to odarcie z wszelkich zasłon potrafi być dla niektórych
          nużące (nie dla wszystkich na pewno). Sądzę, że zainteresowanie męża może
          wzbudzić fajny nowy makijaż czy fryzura, albo np. sytuacja, w której żona
          wygłasza swoją opinię na jakiś temat, a on nawet nie przypuszczał, że ona może
          coś w tej sprawie wiedzieć. Warto zaskakiwać, co do tego jestem przekonana.
          A odruchy fizjologiczne przy mężu - no cóż, można, ale po co? Skoro przy
          znajomych tego nie robimy, to znaczy że jest to rzecz wstydliwa i prawdę mówiąc
          nie rozumiem, dlaczego mąż ma być w tej sprawie traktowany gorzej :) Wyobraźcie
          sobie: sexy kobieta w koronkowej bieliźnie, intymny moment zbliżenia, a tu nagle
          ona psssss.......... fuj! nastrój prysł! :)
        • Gość: iwonx Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
          Brawo. Mam tak jak ty. ODruchy gastryczne jako wskaznik zazylosci
          zwiazku? Nie, dziekuje. Wole inne wskazniki. Kapie sie czasem razem
          z mezem i to jest świetna gra wstepna, ale wspólne korzystanie z
          lazienki typu- ja robię kupkę, ty sobie myj ząbki nie dla nas. Pewna
          granice musza być zachowane. Tym ludzie różnią się od zwierząt.....
      • Gość: B Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
        bardzo mi sie podoba Twoje narutalne podejscie do zwiazku mimo ze nie jestem
        mezatka
      • Gość: YYY Re: do Kati IP: *.aster.pl 16 lat temu
        Od razu widac, że twoj mąż do estetów raczej nie należy, skoro jest z tobą...
        • Gość: ania Re: YYY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
          Bardzo się mylisz, chciałabyś mieć tak zadbanego faceta. Nie oznacza to jednak,
          że mam ochotę ( z obawy, że go utracę )na życie w wiecznym stresie
          spowodowanym ciągłą kontrolą zapachów w łazience. Nie wyrywam sobie też włosów
          z glowy gdy popełnię małe fou pas, przepraszam i koniec tematu.
          • Gość: ania Re: YYY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
            Przepraszam faux pas
            • Gość: XXX Re: YYY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
              Gość portalu: ania napisał(a):

              > Przepraszam faux pas

              Za piardnięcie też przepraszasz?
              • Gość: ania Re: YYY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                Jesteś nudny/a!!! Masz problemy i masę kompleksów, w związku z tym nie bedziesz
                nigdy szczęśliwy/a. Pozdrawiam, nie mam ochoty na głupie rozmowy...szkoda mi
                czasu na dyskusje na tak niskim poziomie!!!! Życie jest piekne!!!!!
                • Gość: XXX Re: YYY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                  O, to było prawdziwe "piardnięcie" intelektualne.DD

                  ps. biorąc p[od uwagę ilość twoich wpisów w tym wątku to ty masz problem i chyba
                  nie tylko ze swoją fizjologią. Nie odpisuj już bardzo proszę...
      • Gość: an Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 62.93.42.* 16 lat temu
        popieram cię Kati w całej okazałości!!
        bo niewiem jak można wstydzić się czy krępować własnego męża
        - ja (niewiem jak reszta) mam zamiar ze swoim mężusiem spędzić resztę życia i
        niewyobrażam sobie żebym wstając rano biegła szybko do łazienki żeby mnie
        niezobaczył w rozczochranych własach czy coś innego.... - jak nam się chce
        kompać raze to wskakuje mu do wanny, śmiejemy się ze swoich "pierdziochów"
        nawzajem, żarujemy z siebie i ze swoich denerwujących przyzwyczajeń !! bo oto
        chyba chodzi, żeby się szanować i wspierać a naważniejsze każdy dzień spędzać
        razem!! (jeśli okoliczności na to pozwolą)
    • Gość: mm Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
      hmmmmm jak dla mnie dziwne pytanie.

      makijaż nosze okazjonalnie, wiec Małż mój głównie bez niego mnie widzi. zawsze
      twierdził ze jestem piękna i cały mój urok w młodzieńczej gładkiej buzi i żaden
      makijaz nie jest mi potrzebny, wiec w ogóle sie nie przemuję tym ze mnie "bez
      makijażu" zobaczy

      co do fizjologii, owszem nie pierdzimy na zawody i nie bekamy, bo to nieładnie,
      ale jak się komuś wymsknie - to chyba normalne. mówi sie przepraszami tyle. nie
      powoduje to wstydu na nastepne 2 tygodnie czy obrażania sie.

      również nie powoduja totalnego porażenia ine odgłosy tybu burczenie brzucha,
      śmieszne "mlasnięcia" podczas miłości oraz inne naturalne sprawy.

      owszem staram się wygladać jak człowiek, M. otwiera szeroko oczy z radości gdy
      się jakos szczególnie wystroję czy umaluję, ale gdy mam zły dizeń i szlajam się
      po domu w pidżamie albo wracamy z rowerów i mamy mokre spocone włosy i taki
      sobie zapach, tez nie wywołuje to straszliwego obrzydzenia. M. ja "brudna" nie
      przeszkadzam w ogóle, najchetniej by mnie własnie wtedy zaciągnął do łóżka - bo
      jak wracamy np. z rowerów to jest cały napalony, ale rozumie ze ja to tak sobie
      lubię się przytulać nieumyta czy rano nie umywszy zebów, wiec zawsze pół żartem
      mówi ze mamy na to 3 minuty :-)

      • Gość: giovanna Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.centertel.pl 15 lat temu
        Ja to tam pierdze śmierdząco, i mam 15 lat i kurde dziwi mnie wogóle ten zdowniony temat bo i faceci pierdzą i baby i każdy , i faceci brudzą kible i baby więc nie wiem o co tu chodzi bo jeśli o mnie chodzi to żyje w rodzinie wolnej i każdy sra pod siebie. KAŻDY!!!
        Ludzie te wasze głupie ideały to bezsens! baby smarują się tymi podkładami, ale nie uogólniajmy, nie wszystkie! są oble śni faceci, żule spod biedronki co codziennie piją piwo ale też nie róbmy z tego afery!!!!!!!dużo [pije piwo i wódke i pierdzą i srają i bekają i są spoceni i my mamy okresy i inn\\e dolegliwości, ale nie tylko baby mają zmiany humoru faceci tez! WSZYSTCY SĄ KURDE LUDŹMI!!! a na dole są naukowe wyjaśnienia:




        Woń bąków wywołują małe ilości siarkowodoru i merkaptanów (tiole) tworzących mieszaninę. Zawierają one siarkę. Im twoja dieta bogatsza w siarkę - tym więcej siarczków i merkaptanów wyprodukują bakterie, a co za tym idzie tym bardziej będą śmierdzieć twoje bąki. Kalafior, jajka i mięso są powszechnie znane ze swoich możliwości wywoływania cuchnących bąków. Z kolei groch, fasola czy w ogóle warzywa strączkowe produkują duże ich ilości, jednakże nieszczególnie śmierdzących.
        Skąd bierze się towarzyszący pierdnięciu odgłos? Dźwięk powstaje w wyniku drgań otworu odbytu i jest uzależniony od prędkości parcia gazów oraz napięcia mięśni zwieracza.
        Ile gazu wytwarza człowiek w ciągu dnia? Średnio dziennie człowiek wytwarza około pół litra gazów, na które składa się około 14 bąków.
        Przeprowadź następujący eksperyment: Notuj co jesz i notuj swoje każde pierdnięcie. Możesz również dodać opis siły jego smrodu. W ten sposób odkryjesz zależność pomiędzy pożywieniem, które zjadasz a ilością bąków, jak również intensywnością ich zapachu.
        Jak wygląda droga bąków do odbytu? Rzeczywiście może zastanawiać fakt podróżowania bąków w dół ku odbytowi, zważywszy, że gazy mają mniejszą gęstość od cieczy i ciał stałych, więc powinny przemieszczać się zatem ku górze. Jelito przepycha swoją zawartość w kierunku odbytu w serii skurczów tzw. ruchem robaczkowym. Proces ten jest stymulowany czynnością jedzenia, dlatego też często zdarza się, że mamy ochotę puścić bąka lub strzelić kupę zaraz po jedzeniu. Ruch robaczkowy tworzy strefę wysokiego ciśnienia zmuszając całą zawartość jelita do przesunięcia się w obszar niższego ciśnienia, czyli w dół, ku odbytowi. Małe bąbelki gazów, przemieszczających się łatwiej niż inne składniki, łączą się w większe na drodze do wyjścia. Gdy jelito nie pracuje, gazy mogą przenikać z powrotem w górę, jednak ze względu na skomplikowaną i kręta budowę jelita nie są w stanie zawędrować daleko. Dodatkowo, gdy człowiek leży jego odbyt nie znajduje się ani powyżej ani poniżej jelit.
        Czy mężczyźni pierdzą częściej niż kobiety? Gdyby tak było w rzeczywistości, oznaczałoby to, że kobiety powstrzymują się i puszczają większe bąki, gdy nikogo nie ma w pobliżu.
        Czy istnieją jakieś określone pory puszczania bąków? Najbardziej prawdopodobne jest puszczenie bąka rano, podczas toalety. Taki bąk ma miano \"porannego grzmotu\" i w odpowiednich warunkach jego odgłos może \"poruszyć ściany\".
        Dlaczego fasola wywołuje bąki? Groch i fasola zawierają cukry, których organizm ludzki nie trawi. Gdy dostaną się one do jelit, bakterie zaczynają szaleć i wytwarzają ogromne ilości gazów.
        Co oprócz pożywienia może powodować, że pierdzi się więcej niż zwykle? Ludzie, którzy połykają dużo powietrza pierdzą więcej. Lekarstwem na to jest przeżuwanie pożywienia z zamkniętymi ustami. Ludzie nerwowi wywołujący duży ruch w swoim układzie pokarmowym puszczają więcej bąków, ponieważ organizm nie nadąża zaabsorbować w całości wdychanego powietrza, które ostatecznie trafia do jelit. Niektóre choroby wywołują podwyższoną podatność na wzdęcia. Wznoszenie się samolotu lub jakiekolwiek środowisko
    • Gość: Magda Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16 lat temu
      Takie szlajanie sie w pidzamie do poludnia to objaw niechlujstwa. Rano zawsze
      pierwsze co robie to ide do lazienki i bynajmniej nie chodzi mi o makijaz, ale
      o mycie. Nie cierpie zlego zapachu z ust. Lazienki raczej nie uzywamy razem,
      chyba ze postanowimy wziasc razem shower. Mysle, ze niektorzy ludzie uzywaja
      lazienki razem bo maja ja jedna, a ja mam cztery, wiec po co sobie przeszkadzac?
      • Gość: jania Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.206.112.55.telsat.wroc.pl 16 lat temu
        Zostanę niewątpliwie obwołana niechlujem i szympansem ale tak, szlajam się po
        domu w piżamie i szlafroku, uwielbiam. Rano obowiązkowo myję ząbki i dokonuję
        oględnego zaczesu, piżamki mam bardzo schludne i wesołe, szlafroczki również.
        Raz w tygodniu mogę sobie na taki luz poranny pozwolić więc skwapliwie z tego
        korzystam. W łazience bywamy razem b. często za wyjątkiem posiedzeń, oczywiście.
        Paraduję w maseczkach i odźywkach. Jeśli komuś coś nagle "wyskoczy" nie robimy z
        tego tragedii, cóż ludzka sprawa, mówi się przepraszam i już. Nie robimy, rzecz
        jasna zawodów, kto głośniej, ale nie mam zamiaru udawać, że jestem z plastiku-
        nie trawię itp.
        • Gość: pro Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
          Abstrachując od Waszych wypowiedzi to spr€bujcie wyobrazic sobie Romea
          puszczajacego przy Julii bąka, Julie na balkonie w papilotach i maseczce na
          twarzy, bekajacą ANNę Kareninę czy Izabelle Łęcką, popiardującego Stasia
          Wokulskigo. Tak, tak fizjologia jest dla maluczkich, a i tak co sprytniejsi nie
          prZyznaja sie do niej;)
          • jadwiha Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
            a ja mam pytanie do Pań bardzo dbających o "wizerunek domowy". A co w sytuacji
            kiedy dopadnie Was paskudne choróbsko? Zrywacie się bladym świtem wykonac
            makijaż i fryzurę? A w przypadku rozstroju żołądka, który jak wiadomo zdarza sie
            czasem każdemu - ścielicie sobie lub partnerowi na przysłowiowej kanapie na
            wypadek, gdyby COŚ się miało się podczas snu wydarzyć? Pytam bez złośliwości bo
            szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie we własnym domu udawania, że mnie
            ludzkie dolegliwości nie dotyczą.
            • Gość: Magda Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16 lat temu
              Mysle, ze to nie chodzi o takie momenty kiedy jestesmy chorzy, bo wowczas to
              wiadomo, ze kazdy wyglada zle.Mimo wszystko podstawy higieny sprzyjaja lepszemu
              samopoczuciu.Partner zas powinien sie nami ( czy my nim) zaopiekowac, okazac
              czulosc, milosc, wspolczucie.Czy nie uwazacie, ze brak dbalosci o siebie w domu
              ( nie mam na mysli makijazu)swiadczy o lekcewazeniu partnera? przeciez
              wychodzac z domu kazdy stara sie wygladac jak najlepiej. DLA SIEBIE I DLA
              OBCYCH.
              • jadwiha Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
                Myślę, że higiena we wszystkich w/w przypadkach jest zachowana i bezdyskusyjna
                ;) Chodzi raczej o ostatni szlif typu makijaż, strój i o hmm.. różne
                fizjologiczne reakcje organizmu
            • burza4 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
              jak choruję solidnie to leżę w łóżku w piżamie, bo to adekwatny strój do
              sytuacji:), natomiast jeśli łażę po chałupie - to ubrana. To nie ma nic
              wspólnego z kreowaniem wizerunku dla męża - a z prostą ergonomią. Mieszkam w
              domu, i staram się ograniczać konieczność biegania po piętrach do minimum. Więc
              jak wstaję - to się myję i ubieram, bo tak WYGODNIEJ, robię makijaż, bo
              kosmetyki mam w łazience koło sypialni (makijaż u mnie sprowadza się do
              pociągnięcia 2 kresek na powiekach:)).

              Nic co ludzkie nie jest nam obce, jednak czemu sobie nie umilić wspólnego
              mieszkania w miarę możliwości? jak się coś zdarzy, to się zdarzy, bez tragedii;
              ale czy koniecznie trzeba np. robić przy sobie kupę, żeby nie było "udawania,
              że mnie ludzkie dolegliwości nie dotyczą"?

              Skoro przy znajomych nie dłubie się w zębach, nie paraduje w rozmamłanej
              koszuli czy z rozczochraną głową, to czemuż nie miałoby to dotyczyć
              współmałżonka? co on, gorszy?
              • Gość: edyta Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 15 lat temu
                buża 4 w pierwszej wypowiedzi twierdzi, że nie pozwala sobie na coś takiego w
                obecności męża, a w kolejnej temu zaprzecza. A ja nie wstydze sie spacerowania
                przy mężu w pidżamie. Co do pobytu razem w łazience bardzo lubimy brać razem
                prysznic czy też kąpiel. (na bąka jednak pozwolić bym sobie nie mogła to było
                by przegięcie). Z resztą dla swoich mężów tak czy siak jesteśmy NAJPIEKNIEJSZE
                i nie zapominajmy o tym drogie Panie.
          • kiwigirl Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
            alez oni to na pewno robili! tylko pisarz nie umieścił tego w linijkach ale
            pomiędzy nimi :-)
          • Gość: truskawka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.schulung.bildungscentrum.de / 62.225.8.* 16 lat temu
            Romeo i Julia tez byli ludzmi i z pewnoscia rzeczy przyziemskie bekanie, itd.
            nie byly im obce. Ksiazki takich sytuacji nie opisuja i dlatego myslimy bardzo
            idealnie o bohaterach.
          • Gość: Maniana Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 193.30.160.* 16 lat temu
            A Książe Karol też pewnie nie defekuje bo to zbyt plebejskie...;)
          • Gość: gość Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.pikonet.pl 16 lat temu
            Gość portalu: pro napisał(a):

            > Abstrachując od Waszych wypowiedzi to spr€bujcie wyobrazic sobie Romea
            > puszczajacego przy Julii bąka, Julie na balkonie w papilotach i maseczce na
            > twarzy, bekajacą ANNę Kareninę czy Izabelle Łęcką, popiardującego Stasia
            > Wokulskigo. Tak, tak fizjologia jest dla maluczkich, a i tak co sprytniejsi
            nie
            > prZyznaja sie do niej;)

            No toteż dlatego nigdy ta "miłość" nie miała ciągu dalszego, tylko
            nieszczęśliwe zakończenia....
          • Gość: asana Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
            To nigdy ci nie mówili czym się różni życie od literatury? To są postaci
            literackie, fikcyjne. Jak się dobrze wczytasz, to zobaczysz, ze nawet nei
            powinni rpzeżyć kilku rozdziałów, bo za mało jedzą. A skoro nie wspomniano o
            bekaniu i masz pewnośc, ze nie bekali, to z ejdzeniem to samo. Durnota poraża.
    • mikams75 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
      pozwalam sobie na czesciowy luz i taki mojemu mezowi odpowiada - czyli chodze w
      pizamie bez makijazu (maz bardzo lubi moje pizamki, sa ladne, zadne zgrzebne
      kuszuliny, makijazu nie lubi), walkow na glowie nigdy nie nosze, czasem mnie
      zastanie z maseczka na twarzy, ale staram sie to robic przed jego przyjsciem.
      Korzystamy wspolnie z lazienki z wyjatkiem dluzszych posiedzen na kibelku.
      • mmaaggddaax Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
        maz nie moze cie zobaczyc w maseczce...jakos mi sie to w glowie nie
        miesci ...ja mojemu nawet maseczki robie tzn nakladamy wspolnie :-)
        • Gość: AAA Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.lukman.pl / *.lukman.pl 16 lat temu
          hehe.. u mnie problem maseczek rozwiązał się sam:]Mąż wszedł do domu wcześniej i
          nie zdążyłam zmyć maseczki, więc żeby nie wyjść na ufo zaproponowałam że jemu
          też nałożę:] Dał się namówić po dłuższej chwili i śmiechu przy tym było mnóstwo.
          Trzebga życie traktować z przymrużeniem oka i nie wyszukiwać sobie problemów!
    • bitch.with.a.brain Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
      przy moim nie-mężu pozwalamy sobie na wszystko

      Po mieszkaniu chodze w pizamie lub nago, on w piżamie lub dresie,bo tak mu
      wygodnie.Maluje sie w ogole rzadko,walkow nie nosze.Przy korzystaniu z lazienki
      drzwi sa czesto otwarte, myjemy sie razem,albo ja siedze w wannie a on na kibelku.
      Jakies bekniecie po jedzeniu lub piwie nei jest problemem.
      • Gość: alles Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
        To już wiem dlaczego twój nick zawsze kojarzył mi się z kwiczeniem świni;)))
        • bitch.with.a.brain Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
          oryginalne skojarzenie:)Tylko nader swobodne, nie widze związku mojej wypowiedzi
          z moim nickiem
    • majella Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
      Nie używam wałków, ale nie uważam, zeby szlafrok, czy piżamka to było coś
      złego. Tym bardziej, że mnóstwo kobiet na codzień od rana wskakuje w garsonki i
      biegnie do pracy. Każdy musi mieć też trochę luzu i nie sądzę zeby facetowi
      przeszkadzał widok żony w szlafroku. Co to za mąż, który chce widzieć żonkę
      zawsze w makijażu, elegancko ubraną i pachnącą. Ja nie mówię, ze w ogóle, ale
      nie ZAWSZE.
      A jeśli chodzi o korzystanie z łazienki, toż to sama przyjemność wykąpać się z
      mężem, pobyczyć się razem w ciepłej wodzie, czy umyć przy sobie zęby. Nie ma
      też nic złego i niechlujnego w chodzeniu przy sobie na goło. Myślę, wręcz, że
      każdy mąż byłby zadowolony, mogąc popodziwiać żonkę w świetle dnia, i chyba to
      dobrze.
      Co innego bekanie, puszczanie gazów, czy nie mycie zębów. Bądźmy dla naszych
      mężów atrakcyjne, ale nie dajmy się zwariować.
    • frutinka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
      No nie. Wspólna kąpiel moze byc przyjemna - jasne, ale to róznica - raz na
      jakis czas wspólnie się wykąpać, a korzystać ze wspólnej łazienki non stop.
      Kompletnie nie wyobrażam sobie, załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych przy
      otwartch drzwiach! Tragedia! To samo z puszczaniem baków. Bekanie mniej mnie
      brzydzi, choc nigdy świdomie sobie na to nie pozwalam - czasem się zdarzy, ale
      to przez przypadek. Co do wałków nie używam. Nie uważam, by było coś złego w
      robieniu makijazu przy facecie, ale ja nie potrafię, bo od razu smiać mi się
      chce, jak na mnie patrzy - dlatego maluję się nie przy nim. A co do piżamek czy
      chodzenia nago - przeciez to fajne jest! Jak się ma fajną piżamkę lub ciałko
      przyzwoite:) to dlaczego by sobie nie poparadować. Mój facet to lubi na
      przykład. Także generalnie - dla mnie granice łazienkowe i fizjologiczne sa nie
      do przejścia! Reszta ok
      • Gość: s_vivre Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
        Pierwszy dyplom w rodzinie, pierwsze duże pieniądze, pierwsze dobre mieszkanie,
        pierwsza praca <umysłowa>. Mozolne przebijanie się przez świat konwenansów i
        etykiety. Poradniki jak jeść, jak się witać, jak siadać, jak mówić, jak się
        ubierać... Podglądanie jak robią to inni. Męka sztywnych i dotąd obcych zasad.
        Aż wreszcie w zaciszu domowym ulga i odprężenie. Można wreszcie pobekać,
        popierdzieć, podłubać w nosie, usiąść przy mężu na sedesie, połazić w brudnym
        szlafroku, podłubać w zębach . Wreszcie swojsko - jak u mamusi, JAK W DOMU
        RODZINNYM; )))
        • Gość: O Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
          myślę, że mąż jest najbliższa osobą i nie przed nim nie ma czego
          udawać, wałki czy szlafrok to żadna przesada, jedynie nie
          zapominajmy po prostu o zwykłej kulturze
      • Gość: kicia Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.cg.shawcable.net 16 lat temu
        Nie nosze walkow, bo zalatwiam to szczotka i suszarka.W koszuli nocnej
        spaceruje tylko wieczorem.Atrakcyjna koszulka nocna lub pizamka moze dodac
        wiecej seksapilu i bardziej podniecic, niz sama nagosc.A co do chamstwa to tak
        jak prykniecie, bekanie itd. tak samo wyzywanie innych od chamow, swin itd. tez
        swiadczy o byciu chamem.
    • sernik77 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
      na wszystko...bąki, wspólna kupa, golenie nóg, dłubanie w nosie, łażenie na
      golasa po domu i niewiem co jeszcze...znamy się od 10 lat, od roku jesteśmy
      małżeństwem i nie wyobrażam sobie żebym nie mogła spokojnie sobie beknąć przy
      własnym mężusiu :)
      • Gość: bleeeeeeeeeeeee Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
        Serniczku, no można się po tobie wyrzygać...błeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee...:)
        Mężuś też rzygnie wcześniej czy później;))
        • Gość: opaopa Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.chello.pl 16 lat temu
          To przez ciebie mozna by zwrocic tresc pokarmowa.
          Szczerze dziwi mnie i zniesmacza zarazem taka obluda i dulszczyzna. Ty i tobie
          podobni/e na tym forum(i poza nim) udajecie przed soba i swoimi bliskimi, ze nie
          dotyczy was fizjologia, ze jestescie z natury umalowane, uczesane i pachnace.
          Oczywiscie nog nie golicie, bo nie macie tam owlosienia.
          Mysle, ze wasi mezowie/zony zdaja sobie sprawe z waszych naturalnych odruchow, a
          takze wiedza, ze podajecie sie licznym zabiegom upiekszajacym. Zakladam tez, ze
          kiedys nawet udalo im sie zobaczyc was jak natura stworzyla. Ciagle krygowanie
          sie, udawanie jest chyba meczace i swiadczy o braku poczucia bezpiecznstwa i
          niskiej samoocenie - stad np. pomysl, ze maz cie zostawi, bo widzial jak robisz
          kupe i golisz nogi.
          Twierdze, ze nalezy czuc sie swobodnie w swoim towarzystwie, bo to gwarantuje
          dobre samopoczucie osob pozostajacych w zwiazku. Niekoniecznie nalezy zachowywac
          sie oscentacyjnie (choc czasem moze byc to zabawne), bo oscentacja w kazdej
          postaci moze razic, ale nie nalezy udawac i grac przed najblizsza osoba.
          Szczegolnie jesli sa to sprawy dotyczace absolutnie kazdego czlowieka.
          • Gość: do opaopa Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
            Prostactwo wrodzone, genetyczne i niereformowalne. Ale jeśli Ci z tym dobrze i
            Twoim bliskim to cóz...tylko pogratulować;)
            • Gość: opaopa Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.chello.pl 16 lat temu
              Prostactwo? Chamstwo? Nie bardzo rozumiem do ktorej czesci mojej wypowiedzi
              mialoby to sie odnosic? Jezeli wg Ciebie chodzenie nago, puszczanie bakow czy
              siusianie jest chamskie i prostackie, to przypuszczam, ze tez jestes chamka i
              prostaczka. I musisz sie z tym pogodzic :)
              • Gość: olek Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                Gadaj ze ślepym o kolorach, a z opapą o kulturze. Daj sobie spokój bo ona nawet
                czytać ze zrozumieniem nie potrafi.
                • Gość: opaopa Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.chello.pl 16 lat temu
                  A to jest merytoryczny komentarz. Nawiasem mowiac, prostactwo i chamstwo sa
                  terminami ekwiwalentnymi. Aby pojac znaczenie ostatniego slowa - odsylam do
                  slownika. Aby pojac sens calosci - trzeba byc inteligentnym. Wiec pozostaje
                  tylko slownik.
                  • Gość: olek Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                    Inteligentny prostak - to się też zdarza.
                    • Gość: proste Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                      Ty, Olku, nie jesteś prostakiem.
                      Ty jesteś SKRZYWIONY.
                  • annika-ja Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 15 lat temu
                    Gość portalu: opaopa napisał(a):

                    > (...) merytoryczny (...) ekwiwalentnymi. Aby pojac znaczenie ostatniego
                    slowa - odsylam do
                    > slownika. Aby pojac sens calosci - trzeba byc inteligentnym. Wiec pozostaje
                    > tylko slownik.

                    Ja też odsyłam do słownika, opaopa. Tylko osCentacyjnego i osCentacji tam nie
                    znajdziesz :DDDDDD
                  • Gość: Dorcia Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15 lat temu
                    Ja szanuje męza on mnie ,nie jesteśmy przecież własnością tz na własność .Każdy
                    ma prawo do życia ,tylko by to pasowalo do małzeństwa.Rozumiecie .pa Dorcia
                    • Gość: kitka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.chello.pl 15 lat temu
                      W końcu to mój mąż! Widział mnie nie raz nago ,przy uprawianiu stosunku
                      seksualnego, czemu ma mnie nie widzieć nago, jak wychodze z łażienki? Chyba
                      mnie nie przestniecie kochać, bo nie umyłAM WLOSÓW....
          • Gość: 123 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 213.17.180.* 16 lat temu
            wreszcie jakaś normalna wypowiedź!
        • sakis Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
          przypuszczam, że oni obydwoje sie tak zachowują, więc o co chodzi?Chyba, że wg
          Was to tylko kobieta musi ukrywac swoją fizjologię, a facet może robić co chce
      • bodzia50 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
        masz racje.wczoraj zjedliśmy 1kg pysznego bobu mlodziutkiego no i wiadomo co bylo!!
      • ojkarol Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
        pracuje z pania inzynier ktora przylazi do pracy z nieumytymi kudlami, sladami
        po zupach na spodnicy, a kiedy ma swoje dni to najczesciej "przecieka" a potem
        pierze krzesla na ktorych zdazyla usiasc - i nie uwierzycie ale maz nie widzi
        poza nia swiata...dodatkowo pani inzynier wszystko zdrabnia: miesko, godzinka,
        kawka, kupka, jedzonko itd
      • tango45 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
        sernik77 napisała:

        > na wszystko...bąki, wspólna kupa, golenie nóg, dłubanie w nosie, łażenie na
        > golasa po domu i niewiem co jeszcze...znamy się od 10 lat, od roku jesteśmy
        > małżeństwem i nie wyobrażam sobie żebym nie mogła spokojnie sobie beknąć przy
        > własnym mężusiu :)


        Maz nigdy nie jest WLASNY mozesz sie kiedys o tym przekonac.
      • Gość: misiek Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
        w częsci się zgadzam!z moim męzem znam się krucej i od rokujestesmy
        małzensstwem i zawsze łączyłonas to ze bylizmt wobec siebie szczerzy
        i naturalni. A nie udawałam jakiejś idiotki i wyfiokowanej torby. za
        coś nas ci nasi mężowie kochaja!
    • Gość: F>F>F> Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
      to zależy ;)
      jak jesteśmy oboje w dobrych nastrojach to możemy chodzić nawet nago :)
      ale tak zazwyczaj to w bieliźnie czyli mąż slipy, a ja stanik i stringi
    • kalinazkalinowa Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
      jak mam wolny dzień od pracy szlajam się nago po mieszkaniu ;) bo nie noszę
      szlafroka
      nie wstydzę się męża
      • Gość: Marian Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.man.czest.pl 16 lat temu
        A potem sie kobity zastanawiacie dlaczego mężuś was zdradził.... :) Bo facet jak
        sie napatrzy na te rarytasy w szlafrokach itp. to zadbane kobitki w pracy nęcą,
        oj nęcą.
        • Gość: truskawka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.adsl.alicedsl.de 16 lat temu
          domowy szlafroczek i bielizna moga byc calkiem sexy panie Marianie. Moze te
          panie z biura chodza w domu jak flejtuchy, tylko do pracy ubieraja sie
          zadbanie, na pokaz?
        • Gość: Maniana Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 193.30.160.* 16 lat temu
          ...szkoda że tych zadbanych kobitek w pracy nie zobaczy rano ...w szlafroku i z
          wałami...;)
    • Gość: Ikki Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 86.67.66.* 16 lat temu
      Sypiam nago, tylko i wyłącznie. Gdy wstaję zakładam satynową koszulkę i/lub
      takiż szlafroczek + czasem figi/stringi. Wałków nie używam, wszelkich czynności
      kosmetycznych każde z nas dokonuje samo, zamknięte w łazience, ale jeśli druga
      osoba akurat chce wejść to nie ma problemu. Ubikacja jest jak Pan Bóg przykazał
      oddzielna więc życia nie komplikuje.

      Podczas obecnych upałów chodzę w staniku i figach-szortach, on tylko w szortach.
      A wszelkie odgłosy fizjologiczne jeśli się da, to kontrolujemy, jeśli nie, to
      przepraszamy i życie toczy się dalej.
    • Gość: andelia Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 86.67.66.* 16 lat temu
      Do godziny jedenastej to ja w weekendy sypiam. Bez niczego przewaznie. I w
      zasadzie nie rozumiem po co to pytanie, bo to są chyba rzeczy oczywiste: nie
      można robić z siebie lalki w wiecznym makijażu i szpilkach, ale też między taką
      lalką, a bekającą barchanową żoną jest jakieś stadium pośrednie. Nespa?
    • buska71 Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
      Ja trochę z innej beczki. Mam alergię, problemy z astmą- a mój już były używał
      środkow higieny tonami. Jednocześnie palił jak smok. I strasznie dużo godał o
      tym jaki to on jest kulturalny itd....
      • Gość: bobi Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.info / *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
        Niektóre z Was są bardzo dziwne. Nigdy nie zastanawiałam się co mogę robić przy
        swoim mężu, jest i tyle. Mam inne problemy na głowie. Ciekawe czy faceci cudują
        tak jak Wy.
        • Gość: nalitoscbuzka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.ghnet.pl 16 lat temu
          Noo...
          Ja to np. wstaje o 5.30, kiedy to wybiegam cichcem z łóżka z workiem na głowie
          (wałki), lecę do łazienki na drugim końcu domu, żeby przypadkiem małżonek nie
          usłyszał czy myję zęby, siusiam etc. Następnie wkładam na siebie różowy obcisły
          gorset, w którym będę robiła śniadanie. Trochę uciska, ale jestem w nim bardzo
          seksowna - w końcu gdybym była fleją, mąż na pewno by mnie zdradził, jak te
          wszystkie brzydkie babska w piżamach. Odkręcam wałki, robię makijaż.
          Ubieram jeszcze szpileczki z różowym futerkiem i lecę budzić męża. Robię
          śniadanie. Po kryjomu zjadam żólty ser i kiełbasę wiejską (przecież nie może
          sobie pomyśleć, że ja, taka dama, jem WIEJSKĄ). Do stołu, na moim taleryzku,
          niosę już kawior oraz sałatę. Mógłby sobie pomyśleć, że się obżeram, a tego nie
          chcemy!
          W radio nastawiam TOK FM. Niech wie, że ma oczytaną (osłuchaną) żonę. Do
          śniadania czytam "GW". Kiedy wychodzi, tak tylko przypadkiem spoglądam na
          Tinę... Żeby zobaczyć co plebs czyta.
          Sytuacja powtarza się wieczorem, tylko w odwrotnej kolejności. Z wałkami
          czekam, aż mąż zaśnie. Wtedy zakładam je na głowę i cicho kładę się do łóżka.
          Przykrywam głowę poduszką, żeby w trakcie przebudzenia nie zobaczył mnie w
          takim stanie.
          W naszym małżeństwie najbardziej cenię sobie swobodę.
          • Gość: kruszynka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.softpro2.pl 16 lat temu
            Po pierwsze w piżamie wcale nie trzeba wyglądać ochydnie....wrecz przeciwnie...
            teraz są bardzo seksowne koszulki...
            po drugie idąc rano do łazienki wcale nie trzeba od razu sie ubierac,jesli nie
            musi sie nigdzie wychodzić....
            a po trzecie...jesli ktos sie ukrywa przed partnerem bo np. ma wałki na głowie,
            czy jest zle ubrany,itd. to jest to troche nienormalne...przeciez jesli facet
            Cię kocha to nie za to jak wyglądasz na codzien tylko za to JAKA jestes!
            Wygląd nie powinien sie za bardzo liczyc......ja przynajmniej nie mogłabym byc
            z takim facetem.....
            • Gość: kruszynka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.softpro2.pl 16 lat temu
              z takim facetem który jest ze mną tylko ze wzgledu na wyglad....
            • Gość: magda Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: 194.205.246.* 16 lat temu
              nie pozwalam sobie na NIC a kochamy sie przez dziure w przescieradle
          • Gość: ginajolka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
            gratuluje poczucia humoru.Swietnie.
          • Gość: matkapolka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
            współczuję ci tej bieganiny od rana!musisz mieć duży dom że potrafisz się przed
            mężem tak ukryć.ja mam tylko 40 m kw.to nie mam gdzie się schować!w dodatku
            dzieci śpią po kontach!przez takie ideały jak ty faceci puszczają nas w trąbę!
            • Gość: facet Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
              Nie przez ideały tylko przez wasze papiloty, brudne szlafroki, śmierdzące bąki
              i"świerzy" oddech po cebulce i papierosku. Fuj! Kto by to wytrzymał. Chyba
              ślepy, głuchy i pozbawiony powonienia;))
          • Gość: Mia Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.psd.vodafone.ie 15 lat temu
            O tak!!! I to właśnie jest swoboda :D
    • uasiczka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
      na wszystko...
    • Gość: grazka Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? IP: *.ca.pw.edu.pl 16 lat temu
      Zaskoczył mnie ten post, w końcu mąż kto nas kocha takimi, jakie jesteśmy, ale
      do rzeczy.
      Nie używam wałków, więc w nich nie paraduję. W weekendy bywa, że śniadanie jemy
      w piżamkach, które wcale nie są barachanowe. Jak nie ma dzieci (np. w wakacje),
      to lubimy chodzić nago. Ubikacje mamy osobno, więc potrzeby fizjologiczne
      załatwiamy osobno. Jak się komuś wymsknie beknięcie, to mówimy "Przepraszam" i
      po sprawie, staramy się jednak kontrolować.
      Jesteśmy już (a może dopiero) 13 lat po ślubie. A wstydzić przed mężem
      przestałam się kiedy to po cięciu cesarskim leżałam jak kłoda i nagle poczułam,
      że strasznie krwawię. Wtedy to mój kochany mąż tylko spytał gdzie mam podpaski
      i sam mnie "przewinął", pomimo moich słabych oporów. Stwierdził, że yo przecież
      naturalne.
      I za to właśnie m. in. Go kocham
    • mmaaggddaax Re: na ile sobie pozwalacie przy mężu? 16 lat temu
      co za glupi watek ....jestesmy rok po slubie mieszkamy z soba od 5 lat i robimy
      przy sobie wszystko-oprocz kupy :-)))
      wstydzisz sie chodzic po mieszkaniu bez makijazu i w pizamie?
    • Gość: Szczęśliwa Re: Nigdy się nie malowałam IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16 lat temu