Dodaj do ulubionych

Sąsiadka i kwiaty

IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14 lat temu
Mieszkam na drugim piętrze i mam skrzynki z kwiatami powieszone na
balustradzie od zewnętrznej strony. Tak samo ma zawieszone skrzynki sąsiadka
na pierwszym piętrze. Kwiaty mają to do siebie, że bez wody nie chcą rosnąć
więc trzeba je podlewać. I tu jest problem. Na parterze mieszka babsko, które
zamontowało sobie blaszany daszek. Jak podlewamy kwiaty to zawsze trochę z
tych skrzynek wykapie i bębni w ten daszek z piętrowym lub dwupiętrowym
przyspieszeniem. Baba drze się jak opętana, że jej lejemy wodę na głowę i że
ona nie lubi hałasu. Raz, że nie na głowę tylko na daszek, dwa, że nie robimy
tego specjalnie trzy, że po co jej ten daszek bo ani ja ani sąsiadka z
pierwszego piętra nigdy jej balkonu nie zalewałyśmy. My uważamy, że nie
robimy nic złego a Wy jak myślicie? i jak z tego wybrnąć? Zaznaczam, że
likwidacja kwiatów nie wchodzi w grę, z tego nie zrezygnujemy.
Obserwuj wątek
        • f.l.y Re: Sąsiadka i kwiaty 14 lat temu
          jak się babsko uprze, może doprowadzić do tego, żebyście przewiesiły skrzynki
          do wewnątrz swoich balkonów...

          albo podlewajcie kwiaty częściej a mniejszą ilością, żeby nie przelatywało...

          sama zastanawiałam się nad pelargoniami, ale powstrzymało mnie to, że z kwiatów
          często same odlatuja płatki i może sie podnieść krzyk z parteru, że zaśmiecam
          ogródek....
      • passionati Re: Sąsiadka i kwiaty 14 lat temu
        Lej jak najwięcej tej wody zwł. przy takich upałach. O kwiaty przecież trzeba
        dbać. Może poczuje się jak nad górskim strumykiem, a jak nie to jej strata. A
        po co jej ten daszek? na Ip nie ma takiego słońca jak wyżej?
    • bratne Re: Sąsiadka i kwiaty 14 lat temu
      ... Jak podlewamy kwiaty to zawsze trochę z
      > tych skrzynek wykapie i bębni w ten daszek z piętrowym lub dwupiętrowym
      > przyspieszeniem. ...............
      "Olej babę", ale tak nie na temat nie ma czegoś takiego jak "piętrowe
      przyspieszenie nawet dwupiętrowe" ciała spadają w próżni z przyspiesziem
      ziemskim około 10 m/s2 a twoje krople może mają trochę mniejsze przyspieszenie
      ale zbliżone. POzdrawiam

      Ja mam kwiaty w doniczkach w których nie robiłam dziurek i przy takich upałam
      im to nie przeszkadza jezcze nie "chorowały" z tego powodu że je "przelałam"
    • allija Re: Sąsiadka i kwiaty 14 lat temu
      skrzynki są po zewnetrznej stronie więc nie bezposrednio nad balkonem sasiadki.
      Jesli ona ma tam daszek /ktory wystaje poza obreb balustrady/ to jej sprawa,
      ciekawe czy administracja wyrazila na to zgode?
      ja tez mam kwiaty, staram sie nie lać wody na zewnatrz ale przeciez zawsze moze
      troche po listkach spłynąć, wiec co? mam zrezygnowac z tego powodu z kwiatów?
      Pewnie lepsze sa szaro-bure budynki z balkonami zawalonymi rupieciami...
      Podlewaj kwiaty tylko za dnia, kiedy dobrze widac gdzie te wode lejesz i jest
      wieksze prawdopodobienstwo, że nie wylejesz poza obreb skrzynki. Resztą bym sie
      nie przejmowała, zawsze trafi sie jakis burak, ktoremu nic sie nie podoba,
      takze na forum.
    • Gość: Matylda Re: Sąsiadka i kwiaty IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14 lat temu
      Skrzynki na zewnętrznej stronie balustrady gwarantują właśnie to, że woda nie
      będzie kapała sąsiadom po balkonach, tylko na trawnik. Z moich skrzynek nic na
      balkon pierwszego piętra nie kapie więc na parter też by nie kapało, gdyby nie
      ten daszek. Daszek jest zrobiony z blachy. Jego walory estetyczne są wątpliwe
      ponieważ zaczął rdzewieć (mam nadzieję, że raczej od deszczu a nie od mojego
      podlewania kwiatków). Oczywiście jego właścicielka nie pytała w administracji o
      pozwolenie na zamontowanie. Wystaje jakieś 80cm poza linię balkonów. Z
      tym "dwupiętrowym przyspieszeniem" to oczywiście żart, wiem, powinien być w
      cudzysłowiu. Kwiaty podlewam ostrożnie ale jak te krople spadają z wysoka na
      blachę to słychać, rzeczywiście. Ja też mam sąsiadów na III i IV piętrze, też
      im się różne rzeczy zdarzają ale nie robię awantur. Kiedyś wylali mi całą miskę
      wody na moje pranie. Okazało się, że w tej misce zrobili basenik dla dziecka a
      ono wylało. Z ich prania kapie nagminnie bo chyba nie wirują a nic nie
      podstawią, żeby ociekało. Kwiaty też mają a ich syn wyrzucił niedopałek
      papierosa na trawnik ale trafił na mój parasol i zrobiła się dziurka. Nie robię
      awantur bo to walka z wiatrakami. Cierpię w milczeniu, tym bardziej nie
      chciałabym sama komuś dokuczać. Jednak wydaje mi się, że baba z parteru mocno
      przesadza.
      • anies81 Re: Sąsiadka i kwiaty 14 lat temu
        guzik prawda,
        mieszkam na 5p., mam powieszone skrzynki po wewnętrznej stronie balkonu i mam
        podstwki.Nic się nie wylewa. Za to taka kochana sąsiadka z 6 piętra, typ ja ty,
        ma na zewnątrz i co?? i moje białe pranie na balkonie przestaje być białe - bo
        gdy woda przeleci przez ziemię w skrzynkach nabiera pewnego brunatnego koloru,
        leci w dół i dobija się od poręczy balkonu i mam zacieki jeśli suszarka z
        praniem stoi za blisko krawędzi (poręczy) :@
        I że co? ze jestem "wrednym babskiem" bo się wściekam?? że muszę pamiętać jak
        ustawić suszrkę by mieć czyste pranie??kurcze mam prawo mieć swój balkon nie
        zalany, a pranie czyste. Tak samo a Pani ma prawo sie wściekać.

        Postaw się na jej miejscu
        • allija Re: Sąsiadka i kwiaty 14 lat temu
          Anies, przekwalifikowałas sie z miski? bo język podobny.
          Ze skrzynek nigdy woda nie bedzie kapała, chyba, ze po jakms deszczowym
          katakliźmie ale te rzadko sie zdarzaja. Normalnie woda nie kapie bo wsiaka w
          ziemie. Po to sie zreszta podlewa, nie po to zeby przleciala przez skrzynke jak
          przez sito. Jesli woda przelatuje przez dziurki w dnie to znaczy, że to
          podlewanie jest za rzadkie a ziemia przesuszona. Oczywiscie, moze zdarzyc sie
          sytuacja odwrotna ale chyba nikt widząc, ze ma w juz błoto skrzynce nie bedzie
          tej wody lał dalej, więc taka opcja jest mniej prawdopodobna. Trzeba więc
          zacząc dbac o swoje kwiatki na balkonie lub z nich zrezygnowac bo i tak nie ma
          sie, jak widać, dla nich czasu i serca.
          Mozna tez nie robic dziurek w dnie, ja przez wiele lat nie miałam i bylo
          dobrze. Zrobilam dopiero kiedy jakas szalejąca burza z ogromna ulewa uczynila z
          moich skrzynek blotnista pulpę.
          Woda zwykle kapie z roslin, spływa po lisciach a na to i podstwki nie pomoga.
          Podstwki zreszta moim zdaniem nie bardzo nadaja sie do stabilnego montazu na
          balustradzie balkonu. Jesli podstwka wystaje poza skrzynkę to uchwyty trzymaja
          własnie ją, nie skrzynke, jest prawdopodobieństwo, ze skrzynka moze spaść, sama
          widziałam taka spadajacą skrzynke z zawartoscią. Dobrze, ze w nikogo nie
          trafiła.
          Swoja drogą ciekawe jak babsko wytrzymuje z tym daszkiem podczas deszczu?
          U mnie w budynku byl taki blaszany daszek nad wejsciem. Jednak szybko
          zlikwidowano te blache bo w czasie deszczu i po, kiedy woda kapała z wyzszych
          części budynku, bylo to nie do wytrzymania. Wszyscy sie skarżyli i w koncu adm
          wymienila blachę.
          • anies81 Re: Sąsiadka i kwiaty 14 lat temu
            allija napisała:

            > Anies, przekwalifikowałas sie z miski? bo język podobny.

            Bez komentarza
            > Ze skrzynek nigdy woda nie bedzie kapała, chyba, ze po jakms deszczowym
            > katakliźmie ale te rzadko sie zdarzaja. Normalnie woda nie kapie bo wsiaka w
            > ziemie. Po to sie zreszta podlewa, nie po to zeby przleciala przez skrzynke jak
            >
            > przez sito.

            oo???? no ciekawa teoria

            Jesli woda przelatuje przez dziurki w dnie to znaczy, że to
            > podlewanie jest za rzadkie a ziemia przesuszona. Oczywiscie, moze zdarzyc sie
            > sytuacja odwrotna ale chyba nikt widząc, ze ma w juz błoto skrzynce nie bedzie
            > tej wody lał dalej, więc taka opcja jest mniej prawdopodobna. Trzeba więc
            > zacząc dbac o swoje kwiatki na balkonie lub z nich zrezygnowac bo i tak nie ma
            > sie, jak widać, dla nich czasu i serca.

            poza tym...pisałam wyraźnie, że kapie ze skrzynek mojej sąsiadki, a wiesz nie
            chodzę i nie zglądam ludziom jaką mają ziemie i czy wkłada w pielęgnacje kwiatów
            serce. Wiem, że poprostu kapie i już
            Ja mam podstwki na wszelki wypadek, przezorność - chyba tego pojęcia nie znasz.
            Przynajmniej nikomu nie robię problemu. Ale co Ciebie to obchodzi...ważne, ze ty
            masz piękne kwiatuszki

            > Mozna tez nie robic dziurek w dnie, ja przez wiele lat nie miałam i bylo
            > dobrze. Zrobilam dopiero kiedy jakas szalejąca burza z ogromna ulewa uczynila z
            >
            > moich skrzynek blotnista pulpę.
            > Woda zwykle kapie z roslin, spływa po lisciach a na to i podstwki nie pomoga.
            > Podstwki zreszta moim zdaniem nie bardzo nadaja sie do stabilnego montazu na
            > balustradzie balkonu. Jesli podstwka wystaje poza skrzynkę to uchwyty trzymaja
            > własnie ją, nie skrzynke, jest prawdopodobieństwo, ze skrzynka moze spaść, sama
            >
            > widziałam taka spadajacą skrzynke z zawartoscią. Dobrze, ze w nikogo nie
            > trafiła.
            I dlatego na nie których osiedlach jest ZAKAZ wieszania na zewnątrz balkonu
            jakichkolwiek doniczek!

            > Swoja drogą ciekawe jak babsko wytrzymuje z tym daszkiem podczas deszczu?


            A to już jest jej sprawa, tylko jej i nic i do tego.

            > U mnie w budynku byl taki blaszany daszek nad wejsciem. Jednak szybko
            > zlikwidowano te blache bo w czasie deszczu i po, kiedy woda kapała z wyzszych
            > części budynku, bylo to nie do wytrzymania. Wszyscy sie skarżyli i w koncu adm
            > wymienila blachę.

            Sąsiedzi....byle Twoje na górze, czy nie?
        • Gość: Matylda Re: anies81 IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14 lat temu
          Żebym postawiła się na jej miejscu nawet na głowie to i tak nie zmieni faktu,
          że ona ma daszek w związku z czym nic jej nie kapie na balkon tylko na ten
          daszek a chyba od tego on jest, żeby na niego kapało (nawet deszcz). Babie
          chodzi o to, że jej spadajace krople robią hałas! a ona jest nerwowa. Nic nigdy
          nikomu nie zalałam i współczuję Ci z powodu sąsiadów. Ty masz się o co
          wściekać.
    • iglonus Re: Sąsiadka i kwiaty 14 lat temu
      Z tym olewaniem sąsiadów to takie podejście Polaków do życia. Byle nam było
      dobrze, a jeśli komuś to przeszkadza, to jego sprawa? Ręce opadają. Ludzie,
      bądźcie trochę bardziej życzliwi, pomyślcie o drugim człowieku. Inaczej zawsze
      wszyscy będą naburmuszeni i będą krzywo patrzeć na drugiego człowieka. Co za
      problem zainstalować podstawki? Bo ja nie widzę żadnego. Ty kwiaty bedziesz
      miała, a podlewanie ich nikomu nie będzie wadziło i niszczyło.
      Zastanawiające jest to, że często Ci sami ludzie mieszkający na osiedlu nagle
      potrafią pomysleć o drugim człowieku, jeśli się przeprowadzą np. na osiedle
      domków jednorodzinnych pod miastem. Tam jakoś ludzie sobie pomagają, pomyślą o
      drugim człowieku, zmieniają się. Ale na osiedlu jest ogólna walka z sąsiadem.
      Czy nie lepiej żyć w zgodzie? Dużo lepiej - obu stronom.

      Pozdrawiam
      • Gość: Matylda Re: Sąsiadka i kwiaty IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14 lat temu
        Moja sąsiadka ma hm...orginalne hobby - dokuczanie ludziom. Kiedyś hydraulik
        zmieniał mi kaloryfer. Zakręcił zawór w piwnicy i powiesił kartkę "Proszę nie
        odkręcać". Mąż sąsiadki pobiegł do piwnicy i jeśli piszę, "nie odkręcać" to
        właśnie odkręcił. Cała masa tego rdzawego świństwa wylała się na mój jasny
        dywan i parkiet. Ktoś inny urwałby idiotom głowy, ja pomyślałam sobie starsi
        ludzie, przeprowadzili się z jakiejś wywłaszczanej rudery, nie potrafią się
        przystosować. Darowałam im a szkoda. Trzeba było zrobić okropną awanture to
        może poczuliby respekt. Jeśli ktoś jest delikatny to taki cham poczytuje sobie
        tę cechę za słabość. Oni nie mają w klatce (10 mieszkań) ani jednej rodziny z
        którą wymieniają choćby ukłony. Z wszystkimi są skłóceni to znaczy, że wszyscy
        są nienormalni?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka