Czy klaps to dobra metoda wychowawcza?

IP: *.wmid.amu.edu.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
klaps to ukazanie swojej chwilowej przewagi.pokazuje, jak nie fair gra rodzic
lub opiekun.Ci, którzy biją są zbyt słabi, żeby inaczej wyegzekwować
dyscyplinę.
I nie mówcie, że tak trzeba, by wychować dziecko!!!Badź czasem trzeba, gdy
jesteście zdenerwowani.Czy ktoś daje klapsa szefowi, mężowi, sekretarce itp.?
Nie, to grozi oddaniem...
    • Gość: mama 3-latka Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.stockholm.se / *.stockholm.se 17 lat temu
      Nie uznaje klapsa jako metody wychowawczej!
      Ciekawa jestem jak Pan Tadeusz tlumaczy dziecku
      ze nie nalezy bic innych?
      - Nie bij innych synku...bo sa slabsi...bo to sprawia bol...bo jestes
      madrzejszy...
      - Wiec dlaczego ty mnie bijesz tato?????
      ........
      • Gość: mama 3latki:) Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.ostroda.pl / *.ostroda.pl 17 lat temu
        nigdy w zyciu mnie nie uderzyli rodzice ale ja niestety czasem nerwowo nie
        wytrzymuję, zgadzam się, że klaps w tyłek dany mojej córce to wyraz mojej
        bezsilności. Więc proszę mama 3-latka zdradź mi tajemnicę jak powściągasz swoje
        nerwy
        • Gość: Archi Klaps to normalna metoda wchowawcza! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
          Po pierwsze nigdy jako dziecko nie "czułem się upokorzony" dostając klapsa. Nie
          mówię żebym często dostawał w tyłek, ale zdarzało się. Nawet kilka razy pasem.
          Nie będę pisał na kogo wyrosłem, ale na pewno nie jestem ani agresywny ani nie
          mam żadnych emocji z dawnym laniem sie wiążących.
          Pamiętam tylko, że moi rodzice częściej stosowali "karę psychologiczną" - czyli
          zimne traktowanie dokąd nie zostanie mi wybaczone (musiał minąć jakiś czas
          żebym poczół a potem trzeba było przeprosić). I uwierzcie - marzyło mi się
          wtedy żeby dostać klapsa i mieć to za sobą. Zwłaszcza nie musieć tłumaczyć i
          rozmawiać a potem przpraszać...
          Jednemu z moich synoów powiedziaem kiedyś "nie rób czegoś tam bo dostaniesz
          lanie". Dziecko w wieku wówczas koniec przedszkola... przyszedł, odwrócił się
          tyłem i poprosił o klapsa bo jak zrozumiał potm bedzie mógł zrobic to co
          chce... Tak właśnie "strasznie dzici boją się klapsów" :)
          • Gość: camel Archi - dokladnie.... IP: 81.19.200.* 17 lat temu
            tez przezylem "kary psychologoczne". Po prostu nikt si edo mnie nie odzywal. I
            wolalem wtedy dostac klapsa, tylko po to, zeby sie nie czuc odizolowany.

            camel
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Archi - dokladnie.... 17 lat temu
              > tez przezylem "kary psychologoczne". Po prostu nikt si edo mnie nie odzywal. I
              > wolalem wtedy dostac klapsa, tylko po to, zeby sie nie czuc odizolowany.

              Haha, czyli po prostu zamiast jednego upokorzenia wolałeś drugie.

              → → → → → → → → → →
              Odkryjmy Białoruś!
              odkryjmybialorus.blox.pl
              • Gość: camel Re: Archi - dokladnie.... IP: 81.19.200.* 17 lat temu
                nigy nie bylo to upokorzeniem, a kara a to co innego.
                • Gość: wd_40 różne są sytuacje IP: *.broker.com.pl 17 lat temu
                  Bo co zrobić jak dziecko wchodzi np w niebezpieczne miejsce mimo wielokrotnych ostrzeżeń, tłumaczeń i próśb? Chodzi tu przecież o zdrowia (a czasem życie) dziecka. Potępilibyście takiego rodzica ? Czy zaryzykowlibyście zdrowie i życie swoich dzieci tylko po to żeby je wychować bez klapsów?

                  Oczywiście że klaps za niezjedzoną zupę albo nieposprzątany pokój, jest złym, a wręcz karygodnym rozwiązaniem, ale sytuacje są różne...
                  • Gość: gosia Re: różne są sytuacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
                    A jakie to niebezpieczne miejsce od którego nie można odizolować dziecka? lub
                    pilnować, by sobie krzywdy nie zrobiło? Jeżeli potrafisz przewidzieć
                    konsekwencje niebezpiecznej sytuacji, to spraw by jej ryzyko wogóle nie
                    istniało.

                    Nie przekonuje mnie twierdzenie, że różne dzieci muszą być różnie traktowane.
                    Jedne reagują na słowo, a inne tylko na klapsa.
                    To nie tak. To rodzice różnie traktują dzieci. Jedni mówią NIE i to NIE jest
                    konsekwentnie realizowane. Dziecko od małego jest uczone, że od NIE nie ma
                    odwołania.
                    Inni mówią NIE ale konsekwencji zastosowania brak i dzieci uczą się, że słowo
                    nic nie znaczy. Później już łatwa droga do klapsów "bo tłumaczenie nie działa".
                    • Gość: aaa mnie rodzice LALI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
                      sa z inteligenckich kregow, ale czesto ich nie bylo w domu, a kiedy byli - nie radzili sobie z niczym,
                      matka reagowala agresja i krzykiem, czesto tracila panowanie i wtedy byla zwyczajnie niebezpieczna, bila
                      czym popadnie np rzucala przedmiotami, drapala, chciala zrobic krzywde. W zycie dorosle wszedlem z
                      mnostwem agresji w sobie, strachu i nieufnosci do ludzi, czesto nienawisci, walcze z tym i nie bije
                      swojego dziecka, ale mam duzo zlosci do rodzicow za ich traktowanie mnie
                    • Gość: kate Re: różne są sytuacje IP: *.sympatico.ca 17 lat temu
                      Gosia juz ci przytaczam piekny obrazek.
                      Matka wychodzi ze sklepu.Wozek obladowany zakupami.Dzieciak dracy sie i
                      wyrywajacy bo chce sobie pobiegac po parkingu.Matka sie sprzeciwia i tlumaczy
                      ze nie bo samochody jezdza.Jedna reka prowadzi owy wozek pelen zakupow( w wozku
                      w miejscu gdzie moze siedziec dziecko siedzi drugie mniejsze) drugi dzieciak
                      sie drze i wyrywa z drugiej reki i w koncu sie jej wyrwal.I wyobraz sobie pod
                      kola samochodu.Dzieki Bogu ze kobieta miala refleks i wyhamowala i dzieki Bogu
                      ze jehala wolno.Gowniarz ku mojemu wielkiemu zdziwieniu oberwal klapsa na dupe(
                      wielkie zdziwienie bo widok klapsa na tylek w miejscu publicznym w Kanadzie to
                      prawie kryminal)i wyobraz sobie ze dopiero po oberwaniu tego klapsa sie
                      uspokoil bo bliskie spotkanie z samochodem zadnego wrazenia na chlopaczku nie
                      zrobilo zadnego wrazenia.
                      Wiec Gosia sa syt. ze jednak trzeba dac tego klapsa na tylek.Z pewnoscia matka
                      stokrotnie wynagradza temu dziecku tego klapsa w inny sposob, nie katuje go,
                      nie glodzi.CZasami nawet z bezsilnosci delikatny klaps po rekach bo dzieciak
                      pcha jakies rzeczy do kontaktow tez zadzialaja bo nic innego nie dziala -
                      maluszkowi nie przetlumaczysz a nie kazdy kontakt mozesz zaslonici zastawic
                      tymi zaslepkami, nie zawsze upilnujesz i nie zawsze odwrocisz uwage - moj syn
                      interesowal sie tylko i wylacznie kontaktami z ktorych cos wystawalo i nie
                      poszlo przetlumaczyc ze nie wolno - lekkiego karcacego klapsa po zwinnych
                      lapkach dostal , owszem rozplakal sie i sobie poszedl raz na zawsze zapominajac
                      o kontaktach , a walczylam dobre pol roku z nim.
                      I oczywiscie za pale z klasowki to idiota tlucze dziecko nawet jezeli
                      powtarzalo sie ucz sie , powtarzaj a dzieciak swoje ze nie musi.Mozna dac
                      dziecku wtedy szlaban na telewizje czy wizyty kolegow i kolezanek az poprawi
                      ocene.Oczywiscie najlepszym modelem byloby zebysmy nie musieli podnosic reki na
                      dzieci - tez bym tak chciala, ale niestety dzieciaki nie sluchaja co do nich
                      mowimy, w niektorych syt, twierdza ze sa madrzejsze i czasami zdarza sie tak ze
                      zagraza to ich zdrowiu i zyciu i nalezy ich przywolac do porzadku.
                      CZasami jest to histeria dziecka a czasami jest to tez nasza bezsilnosc.
                      Klaps nie jest nalepszym rozwiazaniem, ale czasami jest on konieczny.
                      jest to moje zdanie.oczywiscie mozesz sie nie zgodzic.
                      Pozdrawiam serdecznie
                      • Gość: gosia Re: różne są sytuacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
                        Kate, trzeba przyznać, że przytaczasz mocne argumenty za klapsem w takich
                        sytuacjach. Można by przyjąć, że klaps w takiej sytuacji to mniejsze zło. I
                        wtedy faktycznie, byłby słuszny.
                        Tylko, że ja nie dopuszczam klapsa jako metody wychowawczej (co nie znaczy, że
                        mi się nie zdarzył, owszem raz puściły mi nerwy, piszę o tym w poście niżej),
                        uznaję klaps jako porażkę rodziców, a nie jako metodę samą w sobie.
                        Dlatego uważam, że jeśli sytuacje opisane przez Ciebie się zdarzają, to błędem
                        rodziców było, że do nich dopuścili.

                        Zakupy z dwojgiem małych dzieci to własnie taka sytuacja. Podziwiam odwagę
                        matki, która zabiera dwójkę maluchów na zakupy. Ja nigdy bym się na to nie
                        zdecydowała, czasem zakupy robiłam w nocy, byle nie z dzieckiem.

                        Ale rozumiem, że czasem jest tak, że nie ma innego wyjścia (nie ma z kim
                        zostawić dzieci itp.) Ok. przewiduję, że będzie ciężko, zabieram ze sobą
                        atrakcyjne rzeczy (zabawki, słodycze, trudno się mówi :-) odwracające uwagę.
                        Nie wychodzę na ulicę z rozbrykanym, rozwrzeszczanym maluchem jeśli nie mam
                        pewności, że nie będę miała nad nim kontroli.
                        Wychodziłam z marketu dwa razy z moim wyjącym, szarpiącym się dwulatkiem, bo
                        nie dostał batonika przy kasie. Wiem jak to wygląda. Nie jest łatwo. Brałam
                        wyjące dziecko pod pachę i zanosiłam do samochodu pod pręgierzem ludzkich
                        spojrzeń. Ale nauczył się, że NIE dla batonika znaczy NIE.

                        To, że dzieciak się wyrwał oznacza, że był całkiem spory, konsekwencje swojego
                        zachowania mógł ponieść inne np. zero atrakcji z wózka zakupów, bo był
                        niegrzeczny na zakupach.

                        Odnośnie kontaktów elektrycznych. Też przerabiałam :-) najpierw pomogły
                        zaślepki, później nawet zaślepki wyciągał :-) trudno za każdym razem zabierałam
                        dziecko od kontaktu i dawałam do zabawy coś innego. Długo trwało. Kiedyś tata
                        zrobił lekcję poglądową: mały do kontaktu, tata wyłącza korki, światła nie ma.
                        Pomogło na jakiś czas. Ale najlepszą metodą było zastawianie kontaktów. Z lekka
                        przemeblowaliśmy mieszkanie i tyle. Po kilku miesiącach zainteresowanie
                        kontaktami minęło. Trudno się mówi, trzeba przeczekać :-)
                        Pozdrawiam serdecznie
                    • kiniox Re: różne są sytuacje 17 lat temu
                      Gosiu, Twoja teoria jest po prostu nieprawdziwa. Gdyby było tak, jak mówisz, to
                      dzieci tych samych rodziców wychowywałyby się tak samo. A każdy, kto ma więcej
                      niż jedno dziecko wie, że to, co działa na jedno, na drugim nie robi żadnego
                      wrażenia. Dzieci nie rodzą się jako biała karta. Owszem, nic nie wiedzą i nie
                      potrafią, muszą dopiero wszystko odkryć, ale mają pewne wrodzone cechy
                      charakteru, są mniej lub bardziej ciekawe, ruchliwe, uparte, głośne itp. itd.
                      Wychowanie to nie jest system zero-jedynkowy. Jedno dziecko wszystko przyjmie na
                      wiarę, a drugie musi wszystko sprawdzić samo. Jeśli twierdzisz, że dziecko da
                      się odizolować od każdego niebezpieczeństwa, albo wszystko przewidzieć, to
                      znaczy, że nie tylko nie masz własnych dzieci, ale nigdy nawet nie zajmowałaś
                      się cudzymi. Jeśli jednak masz dziecko, które jest potwierdzeniem Twojej teorii,
                      to pozostaje mi tylko pogratulować i pozazdrościć oraz zapewnić, że jesteś w
                      szczęśliwej mniejszości.
                • blue911 Re: Archi - dokladnie.... 17 lat temu
                  a,jaka metode stosuje Ameryka ? rodzicom nie wolno bic dzieci,ale sami jako
                  panstwo napadaja inne kraje i to zawsze o wiele slabsze od siebie zeby sobie
                  zrobic reklame najgrozniejszego mocarstwa.
                  A propos: czy moze mi ktos powiedziec,ktora z wojen potega amerykanska
                  wygrala ? mam dosc slaba pamiec...
                  Sa chetni do dyskusji?!
                  (hipokryzja ma dosc dluga historie)
                  • Gość: camel jak to ktora??? IP: 81.19.200.* 17 lat temu
                    w USA w szkolach ucza, ze USA wygrala II wojne sw..
                    a..i w Korei i w Wietnamie tez:)
                    • Gość: -.- Re: jak to ktora??? IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 13 lat temu
                      Oczywiście przecież to wszechwładny wielki jednyny związek radziecki wyswobodził nas od faszystów i amerykańskich imperialistów...
            • nills Re: Archi - dokladnie.... 17 lat temu
              Aha - i to nie było upokrzające itd. Brak akceptacji, poczucie odizolowania to
              przecież sam miód dla duszy. Byłeś zwyczajnie maltretowany psychicznie.
              Wsółczuję... :-)
              • Gość: camel_3d Re: Archi - dokladnie.... IP: 81.19.200.* 17 lat temu
                taaaaa... i to poprostu wyrylo mi na psychidze takie parowy ze do dzis sie
                lecze u 12 specjalistow:))))
            • Gość: zache Re: Archi - dokladnie.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17 lat temu
              czyli obaj przyznaliście tu, że klaps wcale nie jest ostatecznością i że są
              skuteczniej działające kary. I że po klapsie bylo po sprawie, ale jak trzeba
              było rozmawiac i przepraszać, to było gorzej. Więc chyba sparawa jest jasna,
              która metoda jest bardziej wychowawcza. Pozdrawiam
              • Gość: camel_3d obawiam sie, ze ... IP: 81.19.200.* 17 lat temu
                nie ma idealnego sposobu..
            • andrzejzb Re: Archi - dokladnie.... 17 lat temu
              Poza tym jeśli dziecko raz dostanie klapsa to potem można posługiwać się samą
              groźbą jeśli nic nie pomaga...
          • Gość: tesia Re: Klaps to normalna metoda wchowawcza! IP: *.168. / 62.69.212.* 17 lat temu
            nie jest to metoda wychowacza- ale wszystko zalezy jak przyjmuje dziecka. Dla
            jednego bedzie to bedzie metoda , dla drugiego upokorzenie .Nie kazde dziecko
            jest grzeczne niekiedy doprowadza do szewskiej pasji lub jest buntownicze .
            najlepsza jest metoda nagród a potem kar . wszystko zalezy od psychiki dzieka .
            Do mamy 3-latki -musisz poswiecic jej wiecej czasu lub uwagi - niekiedy nawet
            podczas gotowania obiadu -przerwac gotowanie i wyjsc na polgodziny na dwór .Bo
            sądze że masz nadaktywne dziecko które chce zwrócic za wszelka cene uwage. Ale
            tylko na połgodziny i wyjasnic ze teraz robisz obiad i to jest krótki spacerek
            (gorzej gdy pracujesz zawodowo)i powrócic do domu po wyznaczony , po jakis
            czsie skrócic do 15- 10 minut i tak dalej lub zajac rysowaniem , malowaniem
            układaniem puzli .
            • Gość: ojciec Re: Klaps to normalna metoda wchowawcza! IP: *.inmat.pw.edu.pl 17 lat temu
              Pierwsze moje dziecko dostawało klapsy, dwa następne nigdy nie dostały.
              Pierwsze miało poźniej wiele problemów i w szkole i w życiu osobistym. Te,
              które nie dostawały klapsów lepiej sobie radzą w życiu w róznych jego
              wymiarach. Dotąd mam wyrzuty sumienia ze wzgledu na błedy wychowawcze (klapsy),
              jakie popełnilem przy pierwszym dziecku
              • dobrotka06 Re: Klaps to normalna metoda wchowawcza! 17 lat temu
                Taa, pewnie. Biedne upokorzone maleństwa... Chcecie powiedzieć, że te wszystkie
                lejące nauczycieli, terroryzujące kolegów, niewychowane bachory to tylko efekt
                klapsów tak? Debilizm! Tylę o tym powiem!

                Dostałam w życiu cztery lania. Takie prawdziwe, pasem w tyłek. Klapsów nie
                liczę bo to było w okresie, którego nie pamiętam. Każde z tych lań pamiętam za
                to dobrze. Czy były słuszne? Jak najbardziej. Czy czułam lub czuję się
                upokorzona? Nie. Bo to była KARA. Jeden z elementów wychowawczych.
                Przekroczyłam granicę i dostałam na co zasłużyłam. I wiecie co z tego
                wyniosłam? Że jak komuś zbytnio nadepnę na odcisk to będzie bolało... Żle?
                I raz w życiu, już jako prawie dorosła osoba, dostałam w twarz. To był szok.
                Ale byłam na tyle dorosła żeby zrozumieć skąd to się wzięło. Czy czułam się
                upokorzona? Nie, natomiast upokarzające było patrzeć jak ojciec, który był
                autorem tego wydarzenia, popłakał się potem.
                Czy teraz mam traumę z powodu "przemocy w rodzinie"? Nie. Kocham moich
                rodziców. I jestem zupełnie normalną osobą. Nie chodzę i nikogo nie atakuję.
                Czy będę "dawać klapsa" swoim dzieciom? Tak, jeśli to będzie konieczne.
                • Gość: ojciec Re: Klaps to normalna metoda wchowawcza! IP: 82.210.179.* 17 lat temu
                  oczywiście zrobisz, jak uważasz. To, co napisalem jest dla ludzi myślących
          • Gość: Kasia Re: Klaps to normalna metoda wchowawcza! IP: *.torun.pl 17 lat temu
            zgadzam się z Tobą w zupełności, jak zdarzy sie dać mojemu synowi klapsa to na
            chwilę "zatrzyma sie" i można mu coś wytłumaczyś, inaczej często nic do niego
            nie docierało jakbym mówiła do ściany, ma 5 lat i powoli z tego wyrasta, od
            moich rodziców czasem też dostałam klapsa i myślę że nie wywarło to żednego
            ujemnego skutku na mojej psychice, masz też rację że lepiej było dostać klapsa
            i kara załatwiona, ale psychologiczne kary na małe dzieci nie działaję, na
            mojego syna dopiero zaczynają , przecież nikt nie ma na myśli bicia tylko klaps
            to jest tak trochę jak chwila pod zimnym prysznicem,dla rodzica i dziecka
            często rodzic ma później większe wyrzuty sumienia niż dziecko to rozpamiętuje.
        • Gość: Feki Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: 60.53.4.* 17 lat temu
          Ty bijesz 3 letnia? i do tego dziewczynke? Raczej potrzebujesz pomocy...
          • dziennikustaw A Ty nie stosujesz takich metod ? 17 lat temu
            Ja mysle ze to wlasnie Tobie potrzebna jest pomoc, bo potem Twoje dzieci bedą
            miały same problemy w zyciu.
            A pani psycholog powinna jeszcze sie duzo nauczyc, bo widze ze ma problemy z
            wiedza podstawową
            • Gość: Klocex Re: A Ty nie stosujesz takich metod ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
              Rozumiem, ze masz wyzsze wyksztalcenie w tym kierunku, ze wytykasz jej braki (?).
              A poza tym bardzo podoba mi sie polemika dwoch "ekspertow" w artykule pani
              psycholog i posel o jaskrawie prawicowych pogladach (zapewne to daje mu podobne
              kwalifikacje)
            • dobrotka06 Re: A Ty nie stosujesz takich metod ? 17 lat temu
              Z mojego doświadczenia towarzyskiego wynika, że najgorze we współżyciu są
              właśnie dzieci psychologów. I pedagogów zaraz potem......
          • Gość: hanys Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
            Od kiedy klaps to bicie ???
            • dziennikustaw Rewolucja w kosmosie 17 lat temu
              Klaps to tez bicie od dnia kiedy znikla z niebosklonu planeta Pluton. Wczoraj
              wypatrywalem przez teleskop i faktycznie - na niebie nie ma juz Plutona !!
          • silent_hill Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
            Gość portalu: Feki napisał(a):

            > Ty bijesz 3 letnia? i do tego dziewczynke? Raczej potrzebujesz pomocy...

            Ona nie napisala, ze bije, napisala, ze daje klapsa. Wyczuwasz roznice miedzy
            tymi pojeciami?
            • obaryb Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
              > Ona nie napisala, ze bije, napisala, ze daje klapsa. Wyczuwasz roznice miedzy
              > tymi pojeciami?

              bić ndk Xa, biję, bijesz, bij, bił, bity
              1. «zadawać razy, ciosy; chłostać, smagać»
              Bić kogoś — pięściami, rózgą, kijem, batem.
              Bić kogoś, coś — z całej siły, do utraty przytomności, do upadłego, ile wlezie.
              Bić po łapach; bić po plecach, po twarzy a. w plecy, w twarz.

              klaps I m IV, D. -a, Ms. ~sie; lm M. -y
              1. B.=D.
              «uderzenie dłonią na płask, wywołujące zwykle charakterystyczne klaśnięcie»
              Dostał mocnego klapsa.
              Dać dziecku klapsa.

              Art. 217 kodeksu karnego. § 1. Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza
              jego nietykalność cielesną,
              podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
              § 2. Jeżeli naruszenie nietykalności wywołało wyzywające zachowanie się
              pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności,
              sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
              § 3. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.

              Swoją drogą klapsa się "daje" albo "dostaje". A czy ktoś pyta dziecko, czy chce
              wziąć klapsa?
              • Gość: RM Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: 212.160.143.* 17 lat temu
                Ja pytam...
                Zawsze ma wybór:)
              • dziennikustaw Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
                no i co chciales przez to powiedziec ?
                "Sciganie odbywa sie z oskarzenia prywatnego" .... dziecko nie moze zaskarzyc
                rodzica .... ale moze np. pojsc do psychologa a ten, w akcie "dobroci" moze
                pojsc do sadu.
                Niech te wszystkie psychologi zajma sie swoimi sprawami bo z nimi tez nie zawsze
                jest najlepiej
          • Gość: ... Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 13 lat temu
            A jaka jest różnica pomiędzy 3 letnim chłopcem a dziewczynką -.-
      • grzechu_76 Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
        ja doskonale pamietam sowje klapsy - mialem ich kilka w zyciu ( no tak srednio
        raz na rok ) i dzisaj wiem - ze gdyby nie one - moglo by sie skonczyc inaczej.
        KAzdy rodzic ( nawe tmoi bo widzialem moja mame zaplakana po takim " klapsie " )
        bardzo przezywa taka forme perswazji.
        Mama-3latka - spoko - nie kazde dziecko, nie kazdemu dziecku klaps jest
        potrzebny - ale przyznac racje trzeba ze czasami jest - zwlaszcza kiedy
        rozbrykane dziecko krzyczy w autobusie ze ono che akurat w tym momencie " batona".
        ZObacz dzieci niemieckie - tam nie ma w wiekszosci domow - klapsow - ale jest "
        krzeslo "
        zrobiles cos zle - idziesz na krzeslo i siedzisz - nie mozesz sie ruszyc -
        odejsc - chesz siku - za pozwoleniem - to jest gorsze niz klaps - znam takich co
        mowili ze woleli by klapsa - on zaboli raz - za 2 dni nie bedzie pamietal -
        krzeslo sni mu sie dzisaj po nocach.
        NO i jeszcze jedno - czemu - w statystykach - przestepcy nieletni to mlodziez z
        " dobrch " domow.
        greg
        • wrezz Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
          > czemu - w statystykach - przestepcy nieletni to mlodziez z
          > " dobrch " domow.

          W jakich ststystykach? Rzuć jakims linkiem.

          Pozdrawiam
          wrezz
        • kauzyperda Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
          > NO i jeszcze jedno - czemu - w statystykach - przestepcy nieletni to mlodziez
          z
          > " dobrch " domow.

          Pogięło cię? 90% młodocianych przestępców pochodzi z rodzin patologicznych,
          gdzie przemoc jest na porządku dziennym. Są najczęściej od wczesnego wieku bici
          przez ojca, ojczyma, matkę i kto tam podleci. Sami zaczynają robić to ze
          słabszymi gdy tylko mogą. Nie myl statystyki i rzeczywistości z okazjonalnymi
          tekstami w gazetach o młodocianych przestępcach, które pojawiają się właśnie
          dlatego że chodziło o osobę z 'dobrego' domu. Zresztą w połowie tych ostatnich
          przypadków wychodzi zazwyczaj na jaw że w 'dobrym' domu tatuś czy mama, z
          pozoru porządni ludzie, po pracy zmieniali się w domowych oprawców.
        • Gość: Rafał Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
          grzechu_76 napisał:
          > NO i jeszcze jedno - czemu - w statystykach - przestepcy nieletni to mlodziez z
          > " dobrch " domow.

          Czy mógłyś powiedzieć, gdzie widziałeś takie statystyki? Jestem bardzo ciekaw.
          Dość trudno mi w to uwierzyć - przynajmniej z moich obserwacji.
          Dlatego proszę o źródło
      • Gość: madzix Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
        jasne, od razu najlepiej pozolic dzieciakom wlazic sobie na glowe. A pozniej
        biednij rodzice kiwaja ze zrezygnowaniem glowa nad swoimi wulgarnymi, chamskimi
        dziecmi.

        Klaps prowokuje do przemocy? Bzdura! Jakos za czasow, gdy klaps byl slynna
        metoda wychowawczą bylo mniej psychopatycznych moredercow,
        terrorystow-samobojcow i innych wariatow.

        Wychowujcie dalej swoje dzieci bezstresowo! Moze przy odrobinie szczescia
        wyklucza swoje geny z puli innych!

        Pozdrawia.
        • wrezz Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
          >Jakos za czasow, gdy klaps byl slynna
          >metoda wychowawczą bylo mniej psychopatycznych moredercow,
          >terrorystow-samobojcow i innych wariatow.

          Ooooo!? Doprawdy? O ilu mniej?
          • dobrotka06 Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
            Chodziłam do szkoły w czasach kiedy "klaps" nie był absolutnie niczym
            niezwykłym. I nie zdarzało się wtedy żeby uczeń bił nauczyciela, żeby jeden
            dziewięciolatek terroryzował całą szkołę. I jakoś nie było więcej biednych,
            pokrzywdzonych bandytów i morderców niż jest teraz. Za to było bezpieczniej
            puszczać dziecko do szkoły...

            Czasami się zastanawiam jak ja przeżyłam to dzieciństwo w całości? Dostawałam
            klapsy, dostałam i lanie, jeździłam na rowerze bez kasku, jeździłam sama do
            szkoły i ze szkoły i nikt mnie ani razu nie okradł, nosiłam klucz na szyi i od
            podstawówki nie miałam problemu, że przychodzę do domu a tam nikogo (o Boże!)
            nie ma a na rodziców trzeba chwilę zaczekać.... Cud jakiś, czy jak?
            • Gość: RM Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: 212.160.143.* 17 lat temu
              >Czasami się zastanawiam jak ja przeżyłam to dzieciństwo w całości?...

              Mam to samo! Statystcznie powinienem już zdechnąc albo co najmniej być z kaleką
              i to zgwałconym:) I tak sobie po cichu myślę, że za dzisiejszy stan rzeczy
              odpowiadają w dużej mierze rodzice zapatrzeni w autorytety typu Pani Psycholog z
              powyższego artykułu. Doświadczenie pokoleń nic nie jest warte najważniesze są
              mżonki teoretyków, którzy najlepiej wiedzą co czuje dziecko a zapominają co
              czuje rodzic oraz jaka odpowiedzialność leży po stronie rodziców za życie i
              zdrowie dzieci.
              Proponuję eksperyment: dwoje 3 letnich dzieci, dwoje rodziców ruchliwa droga a
              po drugiej stronie plac zabaw. Jednemu dziecku tłumaczymy itp, a drugie w dupę
              przy próbie wtargnięcia na jezdnię. I jak? Do trzech razy sztuka?
            • Gość: ojciec Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: 82.210.179.* 17 lat temu
              czytam Twoje komentarze - nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz
    • Gość: Jot Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
      Oczywiście , że klaps (nie mówimy o biciu) jest w niektórych przypadkach
      nieodzowny!
    • Gość: jarho Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.fonet.pl / 195.117.234.* 17 lat temu
      absolutnie nie jestem za biciem dzieci, to tragedia. Ale jednak uważam, że
      osoby wygłaszające opinie na temat "wychowywania bea klapsa" tak naprawdę albo
      nie mają dzieci, albo nigdy ich dziecko nie doprowadziło do białej gorączki (to
      chyba jakieś nienormalne musi być)
      • passionati Re: kara psychiczna lepiej skutkuje 17 lat temu
        kara psychiczna lepiej skutkuje np.
        zakaz
        -oglądania TV, komputer
        -lody, słodycze i inne smakołyki
        - różne gadżety
        - spotkanie z rówieśnikami-impreza
        i wiele , wiele innych.........
        • Gość: Ktoś Re: kara psychiczna lepiej skutkuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
          Kara psychiczna ani fizyczna nie skutkuje. A jesli, to tylko dlatego, ze dzieci
          boja sie nastepnego razu. Czują do rodziców uraz, nie chca ich znać. Ja jako
          dziecko nie byłam bita ani nie zakazywano mi niczego. Mimo, że popełniałam
          jakieś błędy, rodzcie starali się ze mną dogadać. Jeśli chciałam się uczyć
          angielskieg - szukali najlepszego nauczyciela w całym rejonie, cena nie grała
          roli. A pieniędzy zbyt dużo nie mieli. Dom i dzieciństwo? Pamiętam, że nie
          mieliśmy dużo pieniędzy. Ale rodzice mogliby jechac na koniec świata, zeby mi
          kupić zeszyt do szkoły taki, na jaki miałam ochotę. Popołudnia? NAuka
          angielskiego, gra na fortepianie, treningi w koszykówkę. Mieszkanie? Skromne,
          małe. Ale przytulne. Z małym pieskiem. Pasek był używany jedynie do zapięcia
          spodni. Do rodziców obecnie idę z każdym problemem.
          • kiniox Re: kara psychiczna lepiej skutkuje 17 lat temu
            Za co miałaś dostać? Za to, że Ci się zachciało angielskiego? Zlituj się. Tutaj
            jest mowa o klapsie jako KARZE za złe zachowanie,np. za nieposłuszeństwo, którym
            małe dziecko ściąga na siebie niebezpieczeństwo, a nie o klapsie, jako środku
            komunikacji z dzieckiem, które poprosiło o lekcje angielskiego. Część
            forumowiczów zapomina, zdaje mi się, że małe dziecko w pewnym wieku nie ma
            wyobraźni (pewnego rodzaju wyobraźni) i nie umie sobie wyobrazić konsekwencji
            swoich czynów. Sytuacją idealną jest ta, kiedy dziecko przyjmie na wiarę słowa
            rodziców i czegoś nie zrobi, ale to jest sytuacja rzadka i nienaturalna, bo małe
            dziecko to eksperymentator i często próbuje za wszelką cenę, nawet jeśli mu się
            mówi, żeby czegoś nie robiło i tłumaczy dlaczego. Jeśli strach przed klapsem
            uchroni moje dziecko na przyszłość od niebezpieczeństwa, albo od bycia
            niebezpiecznym dla innych - so be it. Oczywiście jestem zdania, że dziecku
            trzeba tłumaczyć i tłumaczyć i tłumaczyć do znudzenia, a raczej do skutku, aż
            zrozumie. Ale zanim zrozumie, trzeba też jakoś zapobiegać jego ekscesom. W
            dzisiejszych czasach ludzie są tak przywiązani do kultu jednostki, że zapominają
            o tym, że każdy jest też częścia społeczności i musi się uczyć od małego, jak w
            takiej społecznosci żyć w taki sposób, żeby innym życia nie utrudniać.
        • dobrotka06 Re: kara psychiczna lepiej skutkuje 17 lat temu
          I to już nie jest znęcanie się? Klaps to tak, ale psychiczne molestowanie to
          nie?
          Kilka wątków wcześniej ktoś wspomniał o niemieckim krześle - kara psychiczna...
          Dziękuję bardzo. Jestem dorosła a zimno mi się zrobiło na taką myśl... Już wole
          wspominać swoje historyczne lania..
      • Gość: Anicol Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
        Hmmmm ... nie uważam mojego dziecka za nienormalne, ani za ospałe. Wychowuję
        bez klapsa, co nie oznacza bezstresowo. Nie biję i nie daję klapsów, ale staram
        się być konsekwentna. Córka nieraz doprowadziła mnie do białej goraczki,
        podobnie jak szef, czy oboje powinni dostać klapsa???.
        Obecnie mała ma 9 lat, wie że jeśli mnie nie posłucha poniesie konsekwencje
        wlasnego wyboru (nie oznacza to że zawsze słucha, czasem musi sama sprawdzić,
        ale czy my nie robimy tego samego. Pozwalam jej na to wtedy gdy nie zagraża to
        jej bezpieczeństwu). I muszę przyznać że przynosi to efekty. Mała nie boi się
        klapsa, bo wie że go nie dostanie, ale zastanawia się nim coś zrobi, zwłaszcza
        kiedy słyszy nie:).
      • Gość: gosia Re: do jarho IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
        Jarho, zapewniam Cię, że moje dziecko do łatwych nie należy. A klapsa dostał
        raz i do tej pory mam poczucie osobistej porażki z tego powodu.
        I nigdy nie zapomnę załzawionych oczu mojego małego synka z wielkimi znakami
        zapytania i głosu z wyrzutem: "nikogo nie wolno bić???"
        Sama go tego uczyłam. Wiele razy tłumaczyłam, że nie wolno mu bić nikogo, że
        bicie jest złe.

        Wierz mi, dzieci da się wychować bez klapsów. Tylko potrzeba k o n s e k w e n
        c j i w tym, co się mówi i robi. Po okresie kilku pierwszych lat (zwłaszcza
        wiek dwóch, trzech lat jest najtrudniejszy) wystarczy jedno słowo czy nawet
        odpowiednie spojrzenie i dziecko wie, co mu wolno, a czego nie.
        A w tym najtrudniejszym wieku oprócz konsekwencji potrzeba jeszcze trochę
        umiejętności przewidywania niebezpiecznych sytuacji i eliminowania ich, oraz
        kreatywności w odwracaniu uwagi dziecka od niepożądanych zachowań.
        I to wszystko :-)
        Mój syn ma teraz 10 lat. Oprócz tego 1-go razu, klapsa nigdy więcej nie dostał.
    • Gość: aga Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
      uwazam ze klaps i jakie kolwiek inne bicie niszczy psychike małego człowieka .Odbije sie to kiedyś w iego dalszym zyciu.Wiem to po sobie byłam bita przez ojca mam to w pamieci do dzis.Czuje upokorzenie nienawisć i ból.
    • mellody Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
      Mój trzyletni syn nie potrafił zrozumieć dlaczego nie wolno mu wkładać paluszków i innych rzeczy do gniazdka elektrycznego. Nie pomagało żadne tłumaczenie, nie rozumiał i już...po klapsie zrozumiał wszystko w jednej chwili.
      • Gość: gaga Zrozumiał? IP: *.kdpw.com.pl 17 lat temu
        Skąd wiesz, że zrozumiał? I że nie spróbuje włożyć czegoś do kontaktu, gdy
        Ciebie nie będzie w pobliżu? Może prościej włożyć zatyczki do gniazdek
        elektrycznych i poczekać z tłumaczeniem, aż maluch trochę podrośnie?
      • Gość: Sonata Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: 94.72.105.* 13 lat temu
        Mellody to sobie kobieto kup zatyczki do gniazdek tak jak my, zamiast bić
        dziecko. Jak miało rok też go lałaś za takie przewinienia? Czy pozwalałaś to
        robić? Bo jakoś tego trzeciego roku dożyło...
        Ja i moi bracia tez dostawaliśmy lanie za grzebanie w gniazdkach - konsekwencje?
        Grzebaliśmy w nich jak mama wychodziła do sklepu...
        Nie byliśmy bici często ale np. byliśmy karani "solidnym" biciem w tyłek za
        spóźnianie sie do domu z placu zabaw - efekt? Do domu wracaliśmy krok za krokiem
        bojąc się jak diabli tego powrotu i tego lania...
        Efekt długoterminowy? Nie kochamy swoich rodziców. Odwiedzamy ich z poczucia
        przykrego obowiązku a nie tęsknoty do spotkania :(
        Jestem matką dziecka które przechodzi bunt dwulatka. Jak już trudno wytrzymać,
        najlepiej odsunąć sie od dziecka o 2 metry, wziąć kilka głębokich oddechów i
        zastanowić się jak rozwiązać konflikt.
        Klapsy to rozładowywanie swojej złości i bezsilności na dziecku.
    • Gość: Aga Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.os1.kn.pl 17 lat temu
      >Czy ktoś daje klapsa szefowi, mężowi, sekretarce itp.?

      Daje czasem mężowi jak jest niegrzeczny.

      • dobrotka06 Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
        Szefa czy sekretarkę zawsze można zmienić
    • Gość: megi Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.za.digi.pl 17 lat temu
      Mówi się, że klaps przełamuje pewną niewidzialną granicę... granicę
      nietykalności cielesnej dziecka, klaps jest sygnałem dla dziecka, że dorosły ma
      nad nim przewagę, ja jednak jestem zdania, iż czasami taki klaps jest najlepszą
      metodą wychowawczą. Wyobraźmy sobie, że małe dziecko wkłada paluszki do
      kontaktu. Jak wytłumaczyć maleństwu, że nie wolno, że to niebezpieczne skoro
      odciągamy malucha, mówimy do niego, tłumaczymy i nic... znów robi to samo.
      Jestem zdania, że pewnych rzeczy nie jestesmy w stanie wytłumaczyć maleństwu i
      wtedy klaps może być tą jedyną skuteczną metodą, która odstraszy malca od tego,
      przed czym chcemy go ochronić. Powtórzę też wiele razy powtarzaną opinię (z
      którą w pełni się zgadzam), iż od klapsa jeszcze nikomu wielka krzywda się nie
      stała, wiekszość ludzi była tak wychowywana i może też dlatego zostali
      uchronieni przed niebezpieczeństwami, a także wyrośli na pożądnych ludzi,
      którzy mogą powiedzieć, że dziękują rodzicom za takie wychowanie, bo dzięki
      temu są jacy są, są kim są.
      • Gość: kala Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
        moim zdaniem kazdy klaps jest dobry czy mocniejszy czy slabszy!!!!!!!! mam
        coreczke julke ktora jest bardzo nieznosnym dzieckiem dlatego musze czasem jej
        przylozyc.jesli tego nie zrobie potrafi mnie doprowadzic do szalu ale i tak jest
        najukochansza coreczka mamusi.Juleczko kocham cie bardzo twoja
        mamusia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
        • Gość: zuzanna Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
          Kalu ja mam bardzo niegrzecznego 5 letniego synka i nie umialam sobie z nim
          poradzic az kupilam pewna ksiazke z mmetoda wychowawcza aby za kazdy zly uczynek
          dac klapsa aby slad po gora 15 minuta znikl a przez pierwsze 3 minuty
          bolalo nalezy sprawdzic na sobie. jesli dziecko bardo zbroi slad powinien
          zniknac po 20 minutach a bolec powinno przez 5 metode utrzymuje sie do 7 lat
          kiedy dziecko idzie doszkoly i madrzeje. wtedy stosuje sie zakazy.lecz ja tez
          kocham swego synka i okazuje mu milosc oraz kupuje zabawki. a klapsy daje
          slabsze niz w ksiazce , mam wlasna metode wychowania i daje klapsy tylko za
          swiadome uczynki ,te najgorsze.kocham cie synku. ty kalu tez dobrze wychowujesz
          julke.
          • Gość: malkontent Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
            Fantastyczna musiała być ta książka. Następną kup o żywieniu dziecka i zawarte w
            niej rady też bez zastanowienia wprowadzaj w życie.

            Ręce opadają... Jak sobie nie radzisz z wychowywaniem dzieci to nie powinnaś ich
            mieć.
            • dobrotka06 Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
              To ostatnie to się tyczy chyba 90% rodziców sądząc po dzisiejszej zawartości
              pociągów, autobusów, tramwajów, restauracji, sklepów i innych miejsc
              publicznych. Nie wszyscy naprawdę muszą brać udział w wychowaniu czyjegoś
              dziecka i słuchać jego ryków kiedy nie udało się go nauczyć, że terroryzmem to
              się najwyżej siniaki wywalczy...
          • Gość: aga Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.nsa.gov.pl / *.nsa.gov.pl 17 lat temu
            brak mi słów, na bazarze od ruskich kupiłaś tę książkę?? sprawdzić na sobie?? a
            pomyślałaś kobieto że ciało dziecka jest o wiele bardziej delikatne i to co ci
            zniknie po 15 minutach jemu może zostawić siniaka na 2 tygodnie?? poza tym
            ciekawą granicę sobie obrałaś. zapewniam cię, że twoje dziecko będzie baardzo
            dobrze ci pamiętać do końca życia jak je prałaś przed siódmym rokiem. ty nie
            masz wspomnień z czasu gdy byłaś pięcio czy sześciolatkiem?? uraz psychiczny po
            czymś takim zostaje do końca życia. brak mi słów.
            • Gość: usterka Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
              A moze do roboty bys sie wziala zamiast na forach sie udzielac?
              • Gość: dominika Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
                gdyby moje dziecko nie byloby codziennie przeze mnie bite i pouczane nie
                moglabym sobie pozwolic na wyjscie na impreze, wizyte u kosmetyczki, na solarium
                czy tez spotkanie z kolezankami... gdyby nie bylo bite, ulegalabym mu przez jego
                nieustanne prosby... nie lubie dzieci i musze je wychowac tak aby w zyciu dalo
                sobie SAMODZIELNIE rade... bez niczyjej pomocy, tak jak i ja... mi nikt nie
                pomagal i wyszlam na prosta, bedac teraz na swietnym stanowisku i robiac
                kariere... przyznaje sie ze czesto daje klapsy mojej corce zuzi, nie tylko
                dlatego zeby pomoc jej w przyszlosci radzic sobie z problemami ale tez aby miec
                swiety spokoj...
          • kauzyperda Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
            ta książka miała tytuł "Malus maleficarum" przypadkiem? Ja pierdz..le jesteś
            chora kobieto żeby systematycznie i naukowo katować własne dziecko!
        • Gość: milenah Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.range81-158.btcentralplus.com 17 lat temu
          moim zdaniem kazdy klaps jest dobry czy mocniejszy czy slabszy!!!!!!!! mam
          coreczke julke ktora jest bardzo nieznosnym dzieckiem dlatego musze czasem jej
          przylozyc.jesli tego nie zrobie potrafi mnie doprowadzic do szalu ale i tak jest
          najukochansza coreczka mamusi.Juleczko kocham cie bardzo twoja
          mamusia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11

          - A TO DOPIERO PRZYKRY WPIS
        • wlodzimierz.ilicz Twoja córeczka pewno dlatego jest nieznośna bo 17 lat temu
          poświęcasz jej za malo czasu czyli źle wychowujesz.
          Rodzice malo wyksztalceni po prostu nie rozumieją psychiki swoich dzieci.
          Krzyczą na nie zamiast wywierać inteligentnie wplyw i więcej tlumaczyć. To są
          idioci, prości prymitywni buce.
          Potem trzeba dawać klapsy.
          Ja wolalem wplywać na dziecko psychologicznie i dlatego nigdy nie musialem go
          uderzyć.
          To nie znaczy, że nie stosuję przemocy - np. silą usadzając, silą prowadząc lub
          odbierając jakiś groźny dla dziecka przedmiot.
      • Gość: milenah Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.range81-158.btcentralplus.com 17 lat temu
        trzeba zabezpieczyc kontakt a nie dawac klapsy. Dorosli...z bozej laski
      • Gość: drevni.kocur Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
        Gość portalu: megi napisał(a):

        > Wyobraźmy sobie, że małe dziecko wkłada paluszki do
        > kontaktu. Jak wytłumaczyć maleństwu, że nie wolno, że to niebezpieczne skoro
        > odciągamy malucha, mówimy do niego, tłumaczymy i nic... znów robi to samo.
        > Jestem zdania, że pewnych rzeczy nie jestesmy w stanie wytłumaczyć maleństwu
        i (...)

        ... i wtedy należy kupić specjalne zabezpieczenia na kontakty.

        Jak będziesz się czuła jako stara, zniedołężniała kobieta, upierdliwa, jak to
        często schorowani staruszkowie mają w zwyczaju (kwestia wieku, nie
        chcarakteru), której własne dziecko wymierza "klapsa" (bo tak je nauczyłaś
        reagować na gniew wobec słabszego, którego ma pod opieką)??

        • Gość: megi Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.za.digi.pl 17 lat temu
          Kontakt to był jedynie przykład, a wiadomo, że w domu jest wiele
          niebezpiecznych przedmiotów, których nie da się zabezpieczyć. Z Twojej
          wypowiedzi należy rozumieć, że bedziesz wszystko zabezpieczać?? Może zaczniesz
          też wynosić meble żeby dziecko nie uderzyło się o ich róg? W pewnym monecie dom
          stanie sie niefunkcjonalny, zreszta dziecka nie można trzymać jakby pod
          kloszem, wszystkie przeszkody przed nim usuwać by się na nie nie natknęło.
          Dziecko powinno poznawać świat takim jaki on jest, w tm sprzety domowe, w
          przeciwnym razie wychowiemy małego "dzikusa", który jak wejdzie do innego domu
          na pewno wloży palce do kontaktu pownieważ bedzie ciekaw co to jest.
          • Gość: GGG Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: 195.42.249.* 17 lat temu
            Hmmm czyli jeśli dziecko uderzy się o kant mebla to należy mu dać klapsa, by
            tego nie robiło w przyszłości? Idiotyczne.
            • Gość: megi Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.za.digi.pl 17 lat temu
              Idiotyczny jest taki tok rozumowania. Mam na myśli, że jeśli dziecko robi coś
              co zagraża jego bezpieczeństwu a tłumaczenie i różne formy odciągniecia malucha
              od tego nie skutkują wtedy jeden, lekki klaps przemówi do niego, że to co robi
              jest złe i że nie wolno tak robić
    • Gość: Krzysztof Czy klaps to w ogóle metoda wychowawcza? IP: 217.116.110.* 17 lat temu
      Mój ojciec tak rozpędził się w dawaniu mi klapsów gdy byłem małym dzieckiem, że
      teraz muszę korzystać z pomocy psychoterapeuty. Czy ktoś z Was ma podobne,
      przykre doświadczenia z dzieciństwa?
      • Gość: LB Re: Czy klaps to w ogóle metoda wychowawcza? IP: 12.148.8.* 17 lat temu
        A ja chetnie dalbym klapsa panu Cymanskiemu... Ale i tak pewnie by nie
        zrozumial. Tak samo niestety jest z moim 9-o letnim synem. Przez te wszystkie
        lata dostal klapsa dwa razy. Okazji bylo o wiele, wiele wiecej, ale w
        pozostalych przypadkach staralem sie stosowac inne, "bardziej cywilizowane"
        metody. I jakos niezauwazylem zeby te dwa fizyczne skarcenia odniosly lepszy
        skutek. Wrecz przeciwnie - wplywaly na mnie przygnebiajaco.
      • Gość: drevni.kocur Re: Czy klaps to w ogóle metoda wychowawcza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
        Moje siniaki były koloru atramentowego i schodziły tygodniami. Z bólu czasem
        nie mogłam się umyć, bo nawet dotyk wody był nieznośny w obolałych miejscach.

        A on (ojciec) do dzisiaj uważa, że to była świetna metoda wychowawcza. Smieje
        się z mojej nienawiści.

        On to robił świadomie, chciał bić mocno. Ale wy wszyscy, dający "tylko" klapsa,
        uważajcie, bo w złości łatwo o utratę kontroli i można pobić kogoś znacznie
        mocniej, niż początkowo miało się zamiar. Poza tym ten sposób "rozwiązywania
        problemu" łatwo się generalizuje na inne sytuacje i inne osoby. Ani się nie
        obejrzycie, jak dacie "klapsa" w twarz partnerowi podczas kłótni.
        • dobrotka06 Re: Czy klaps to w ogóle metoda wychowawcza? 17 lat temu
          To o czym piszesz nie ma wiele wspólnego w klapsami...
      • metokard Re: Czy klaps to w ogóle metoda wychowawcza? 17 lat temu
        Krzysztof,
        Niestety zbyt wiele osob w tym kraju ma takie doswiadczenia. Mam je ja, moj mlodszy brat, moj
        chlopak. Radze sobie dobrze, ale upokorzenie i nienawisc gdzies zostaja.. Jak czytam wypowiedzi
        niektorych forumowiczow, to mi sie chce krzyczec z poczucia bezsilnosci. Do tego mamy rzad, ktory
        pielegnuje w narodzie ideologie ciemnogrodu. Straszne.
      • mms741 Re: Czy klaps to w ogóle metoda wychowawcza? 17 lat temu
        Myślę, że wiele osób potrzebuje takiej pomocy, ponieważ bicie - czy jak
        niektórzy to nazywają klapsy są w naszym kraju uznawane za zupełną normę. Byłam
        bita przez swoich rodziców i jest to jedyna rzecz, której nie potrafię im
        wybaczyć. "Klapsami" zabijali we mnie poczucie własnej wartości, szacunek do
        siebie i do nich. Dzisiaj mam 2,5 letnią córeczkę i nigdy bym jej nie uderzyła.
        Wiem, że mój brat, który też był bity, sam stosuje takie kary. Wprowadza mnie
        to w gigantyczne zdumienie. Ale z drugiej strony trochę go rozumiem - on tak
        jak większość bitych dzieci, jest b. nerwowy - nie potrafi radzić sobie z
        emocjami i złością.
        kocham swoich rodziców ale nigdy nie czułam się bezpiecznie we własnym domu,
        nigdy nie miałam do nich zaufania. Nawet dzisiaj, po latach przechodzą mnie
        ciarki gdy widzę w szafie schowany pas, którym byłam bita. Pewnie u nas w domu,
        też zaczęło się od "klapsów"...
    • Gość: pofur NIE, NIE i jeszcze raz NIE! IP: *.softlab.gda.pl 17 lat temu
      Klaps jest:

      1. Okazaniem naszej przewagi nad dzieckiem - ono nie może nas uderzyć...

      2. Brakiem chęci zrozumienia dziecka - klapsem kończymy wszelką dyskusję,
      dziecko zostaje samo ze swoimi problemami...

      3. Ciosem dla dziecka - osoba kochająca zadaje mu ból...

      To nawet nie kwestia braku dyscypliny, ale braku szacunku dla dziecka. A dziecko
      bite i nie szanowane i tak sie zemści...
      • pelka-ka A czemu dyskutujemy tylko oklapsach? 17 lat temu
        Własnie - skoro juz są tu zwolennicy karania i wychowywania bólem - czemu tylko
        klapsy?
        Co powiecie np.na - szczypanie za karę?
        Takie lekkie - żeby bolało 5 mniut - że zacytuję jednego z przedmówców...
        Czy to jest Waszym zdanie dopuszczalne, czy juz nie?
        Bicie jest lepsze od szczypania?
        Słuszniejsze?
        A może lekkie sparzenie dziecka? Takie , ze by nie było śladu?
        Jeśli bicie jest w pewnych oklicznościach OK, to czemu nie parzyć i szczypać?
        • Gość: lilimeye Re: A czemu dyskutujemy tylko oklapsach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
          Albo czemu nie stosować takiej obrózki jak dla psów, która za nieposłuszeństwo
          karze impulsem elektrycznym? Przecież to świetne rozwiązanie - tak jak klaps...
          I potem się dziwią niektórzy, skąd tyle przemocy na świecie, skąd te wojny? ehhh!
          • agata.s1 Re: A czemu dyskutujemy tylko oklapsach? 17 lat temu
            Wydaję mi się, że klapsy akceptują osoby, które nie mają czasu i ochoty
            poczytać na temat wychowywania dzieci dobrych książek jak również mają małe
            pojęcie o możliwościach swoich dzieci. Jak napisał ktoś, że małe dziecko nie
            jest w stanie zrozumiec przekazu werbalnego to uważam go za niedouczonego
            ignoranta i lenia bo nawet nie czytając książek a pilnie obserwując swoje
            dziewięciomiesięczne dziecko wiem, że doskonale rozumie słowo nie wolno i do
            niego się stosuje. No oczywiście często jest tak, że rodzice nie radzą sobie z
            emocjami i mówiąc nie wolno uśmiechają się (bo rozrabiający malec jest bądź co
            bądź zabawny) i wtedy taki przekaz nie skutkuje - i potwierdzenie teorii, że
            małe dziecko nie rozumie przekazu werbalnego gotowe.
            • agata.s1 Re: A czemu dyskutujemy tylko oklapsach? 17 lat temu
              Poza tym często trudno się jest przyznać przed sobą, że nie potrafimy sobie
              radzić z dzieckiem dlatego akceptujemy przemoc jako władzę nad nim.
              Statystyczny Polak z reguły wszystko wie i umie - taka nasza cecha narodowa.
              Więc skoro uznał, że klapsy są ok to tak jest. Naukowcy, którzy robią na ten
              temat badania to nieuki a psycholodzy to pijaki (jak przeczytałam na tym
              forum). To jakby potwierdza moją teorię. A tak na marginesie jestem
              psychologiem i socjologiem więc mam prawo tworzyć teorie ale muszę jasno
              zaznaczyć, że to tylko teorie.
            • dobrotka06 Re: A czemu dyskutujemy tylko oklapsach? 17 lat temu
              Sama sobie przeczysz...

              Nie zrozumie. Nie ma siły. To tak jakbyś próbowała zrozumieć komunikat po
              japońsku choć w ogóle nie znasz języka. Dziecko rozumie kompletny przekaz -
              niewerbalny, jeśli jest powtarzany konsekwentnie w podobnych sytuacjach. Co nie
              znaczy, że czasem najszybszym środkiem reakcji nie może być klaps. Bo czasem
              możesz nie mieć czasu na cwiczenie swojego niewerbalnego języka... Nie mówiąc
              już o tym, że owszem, prawdą jest, że ludzie żadko kiedy panują nad językiem
              niewerbalnym... A szkoda. Może ta cała dyskusja byłaby niepotrzebna...
      • Gość: mama trzylatki:) Re: NIE, NIE i jeszcze raz NIE! IP: *.ostroda.pl / *.ostroda.pl 17 lat temu
        Zgadzam się z Tobą dlatego zadałam na forum pytanie matce, która dziecka
        nie "klapsa" jak ona potrafi opanować swoją złość. I co, nikt mi nie
        odpowiedział. Oprócz Pani, która kazała mi wychodzić z dzieckiem na spacer w
        trakcie gotowania obiadu ( jasne !!) i stwierdziła, że gorzej jeśli pracuję - a
        pracuję . A to kluczowa sprawa - jak się opanować. Nigdy nie uderzyłam córeczki
        mocno ale chciałabym w ogóle nie dawac jej nawet tych lekkich klapsów. Ktoś wie
        jak to zrobic?
        • Gość: pofur Jak nie bić dziecka. IP: *.softlab.gda.pl 17 lat temu
          Nie jest to proste.

          Po pierwsze trzeba dziecka słuchać. Każdy jego czyn jest tylko efektem tego,
          czego się dziecko nauczyło. Jeśli robi coś źle to albo źle je nauczyliśmy
          (najczęściej nieświadomie, bo nam się nie chciało) albo nie zwracamy
          dostatecznej uwagi na potrzeby dziecka i ono chce na siebi zwrócić uwagę.

          Po drugie musimy się wczuć w dziecko. Przecież też kiedyś byliśmy mali,
          ciekawość gnała nas w różne zakazane miejsca. Rozbijaliśmy sobie kolana,
          darliśmy ubrania. Czy dostawaliście wtedy klapsy? Jeśli tak, to jak się czuliście?
          • Gość: wredna Re: Jak nie bić dziecka. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
            > Jeśli robi coś źle to albo źle je nauczyliśmy
            > (najczęściej nieświadomie, bo nam się nie chciało
            Tjaa, nauczyłam dziecko ukręcac łeb kotu, wydzierać gniazdko ze ściany razem z
            kablami i wychodzić z balkonu przez barierke...
            • Gość: pofur Re: Jak nie bić dziecka. IP: *.softlab.gda.pl 17 lat temu
              Ukręca łeb kotku? Bo nie nauczyłaś go szacunku do pluszowych zabawek oraz
              różnicy pomiędzy nimi a żywymi istotami. W wieku 12 lat porani kogoś albo
              zabije, bo będzie myślało, że to gra komputerowa...

              Wyciąga gniazdko ze ściany? Albo jest ciekawe - wtedy należy je rozebrać razem z
              dzieckiem i wytłumaczyć, jak działa. Ale w połączeniu z przełażeniem przez
              balkon wydaje mi się, że po prostu stara się zwrócić na siebie uwagę. Jak jest
              grzeczne, to się nim po prostu nie zajmujesz...
              • Gość: wredna Re: Jak nie bić dziecka. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
                To były też przykłady wyzbierane po rodzinie i znajomych :P

                I najbardziej mnie śmieszy to tłumaczenie, tłumaczenie, tłumaczenie - gdy mówi
                sie o 2 letnim [max] dziecku :)))
                Prawda jest taka, że dziecko "testuje" na ile może sobie pozwolić :)
                Jak rodzic tego nie zauważa, to sorki, klaps sie należy... najpierw rodzicowi...

                > balkon wydaje mi się, że po prostu stara się zwrócić na siebie uwagę. Jak jest
                > grzeczne, to się nim po prostu nie zajmujesz...
                Hmmm, takie teorie zazwyczaj wygłasza ktoś, co nie ma dzieci, albo... ma gosposię :D
                • dobrotka06 Re: Jak nie bić dziecka. 17 lat temu
                  Jak będzie chciał z ciekawości zrobić ci dziurę w brzuchu scyzorikiem to też
                  będziesz się w niego wczuwał? Czy pozwolisz mu zrobić tę dziurę i razemi z nim
                  obejrzysz zawartość?

                  Proces wychowawczy jest bardzo skomplikowany i zadawanie prostego pytania:
                  dawać klapsy czy nie? Jest bez sensu. Znajdzie się wiele przykładów
                  będących "za" jak i takich co będą "przeciw". Wszystko zależy od tego jakie
                  jest dziecko, a żeby je dobrze wychować trzeba się charakteryzować na pewno
                  dwoma cechami - być konsekwentnym (czasem aż do bólu) oraz posiadać morze
                  cierpliwości...
                  • Gość: gosia Re: Jak nie bić dziecka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
                    > Jak będzie chciał z ciekawości zrobić ci dziurę w brzuchu scyzorikiem to też
                    > będziesz się w niego wczuwał? Czy pozwolisz mu zrobić tę dziurę i razemi z
                    nim
                    > obejrzysz zawartość?
                    >

                    A kto dał małemu dziecku scyzoryk? Kto połozył scyzoryk w takim miejscu, że
                    dziecko miało do niego dostęp? A nie można tego scyzoryka zwyczajnie dziecku
                    zabrać?
          • Gość: Pąki ręce opadają IP: *.hydrobudowa6.com.pl / *.hb6.pl 17 lat temu
            ...
        • Gość: GGG Re: NIE, NIE i jeszcze raz NIE! IP: 195.42.249.* 17 lat temu
          Twoja złość to Twój problem głupiutka istotko, ktoś ma za Ciebie go rozwiązać?!
          Czy swojemu szefowi też dasz klapsa jak Cie wkurzy? A czemu dziecku dajesz? Bo
          dałaś sobie na to swoje ciche przyzwolenie.
          • Gość: Ktos Re: NIE, NIE i jeszcze raz NIE! IP: *.gl.digi.pl 17 lat temu
            Szefowi klapsa nie dasz, ale to on ma prawo ukarac Ciebie, a nie Ty jego (w
            pewnym uproszczeniu). W koncu to On wyznacza granice w ktorych sie poruszasz w
            pracy, On ocenia i nagradza lub karze. Tak samo ty jestes Szefem swojego
            dziecka i masz obowiazek wyznaczenia mu pewnych granic oraz oceniac i nagradzac
            lub karac.
            Niestety pewnie wszyscy znaja jakies przyklady "szefa", ktory na niczym sie nie
            zna, ale o wszystko ma pretensje, moze jeszcze mobuje i molestuje.
            Tak samo sa slabi rodzice, ktorzy tylko bija, upokarzaja, niszcza swoje dzieci.
            Caly problem jest w tym, ze nie odrozniamy dobrych rodzicow od zlych rodzicow w
            calym tym sporze, a z szefami w pracy idzie nam jakos lepiej.
            Mialem juz kilku szefow w swoim zyciu i byli i dobrzy i fatalni. Kiedy sie
            otrzymuje kare od zlego szefa, jest to zawsze upokarzajace, kara od dobrego
            szefa - niekoniecznie (tak bylo w miom przypadku).
            Trzeba sie starac, aby oprocz kar dac tym ponizej siebie, tak w pracy jak i w
            rodzinie), swiadomosc, ze ta druga osoba jest CZLOWIEKIEM-PODMIOTEM a nie
            przedmiotem. Nawet kiedy wiedza i swiadomosc takiej osoby jest nizsza od
            naszej, to jest to pelnoprawny czlonek spolecznosci. Udzielajac w takiej
            sytuacji kary (w przypadku dziecka od zagniewanej miny az do klapsa) po prostu
            przestrzega sie granic wczesniej ustalonych - bez niszczenia kogokolwiek.
            Pisze to z perspektywy osoby, ktora obenie ma 2 dzieci - w wieku 13 oraz 7 lat
            i pare osob, ktorymi kieruje w pracy. Jak na razie jestem oceniany dobrze,
            aczkolwiek wiem, ze w przeszlosci popelnilem kilka bledow. Jednakze staram sie
            caly czas uczyc i rozwijac, o czym wiele osob caly czas zapomina.
        • metokard Re: NIE, NIE i jeszcze raz NIE! 17 lat temu
          przeciez nie ma na to jakiejs recepty typu ziolowa herbatka, no chyba ze ty masz problemy z nerwami,
          to wtedy waleriana :) ale na serio. jak moge nie bic? po prostu nie bic! inaczej sie nie da, po prostu
          trzeba nauczyc sie PANOWAC NAD SOBA. jesli dziecko przejawia jakies zachowania, z ktorymi sobie nie
          radzisz, to zawsze mozna pojsc po fachowa porade, poczytac fachowa literature, a na codzien po
          prostu obserwowac dziecko i wyciagac wnioski.
        • Gość: Gosia Re: do mamy 3-latki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
          Mamo 3-latki,
          sposób na opanowanie każdy powinien znaleźć sam, najlepszy dla siebie. Ja mogę
          napisać o swoich.
          Kiedy mój 2 czy 3-latek zaczynał rozrabiać tak, że już pojawiały się granice
          mojego opanowania i ręka mnie świerzbiła by mu przylać, klaskałam mocno w swoje
          dłonie. Skutek był właściwie natychmiastowy. Dzieciak reagował zdziwiony na
          hałas zaprzestając swoich czynności. A ja skupiałam się na rozcieraniu bolących
          dłoni, dziękując sobie w duchu, że to nie pupa mojego dziecka.
          Innym sposobem było wyjście do łazienki i policzenie do 10 czasem 20 a bywało,
          że do 50. Dziecko w tym czasie musiało być bezpieczne.

          Ja wiem, że 3-lata to ciężki okres. To taka próba sił, kto kogo :-)
          Oczywiście nie możesz dać sobie wejść na głowę ale nie bij swojego dziecka.
          Widzę to u niektórych znajomych. Najpierw jest jeden klaps na kilka miesięcy,
          później przeradza się w kilka klapsów dziennie, bo to najprostszy sposób. Po
          jakimś czasie dziecko na jednego klapsa przestaje reagować i potrzeba kilku.
          Błędne koło.

          O wiele lepszym sposobem jest odwracanie uwagi. Nie pozwalam na to, ale daję
          coś innego. Nie bijesz, ale nie znaczy, że pozwalasz. Pokazujesz inną
          alternatywę.
          Trzeba też przewidywać niebepieczne sytuacje.
          To wcześniej opisane gniazdko elektryczne to fundamentalny przykład. Czy tak
          trudno przewidzieć, że dziecko będzie pchało do niego paluszki? A przecież
          wystarczy kupić zatyczki lub je po prostu czymś ciężkim zasłonić. Wcale nie
          trzeba bić.

          Cierpliwości życzę :-)
          • Gość: wredna Re: do mamy 3-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
            > To wcześniej opisane gniazdko elektryczne to fundamentalny przykład. Czy tak
            > trudno przewidzieć, że dziecko będzie pchało do niego paluszki? A przecież
            > wystarczy kupić zatyczki lub je po prostu czymś ciężkim zasłonić. Wcale nie
            > trzeba bić.
            Hahahahaha, mowa o dziecku wydzierającym gniazdko ze ściany :P
            • Gość: gosia Re: do mamy 3-latki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
              A co to za różnica? Zabrania się dzieciom kontaktu z kontaktami :-)
              cha, cha, cha, jeśli już :-)


        • Gość: karina Re: NIE, NIE i jeszcze raz NIE! IP: *.pb.bialystok.pl 17 lat temu
          Nie wiem jak można bić dzieci, tym bardziej jeśli sa top nasze dzieci. Ja nigdy
          dziecka nie uderzyłam i nie uderzę. Pamiętam, że jako mała dziewczynka
          dostawałam klapsy za wszystko, za to, że nie zjadłam obiadu, że nie położyłam
          lalki na półce A tylko na półce B, za to, że nie mogłam zasnąć, za to, że
          wypiłam sok przed jedzeniem itd. Nie było dnia żebym nie dostała "w tyłek" i
          teraz jako osoba dorosła i w pełni świadoma mówię, że dawanie dzieciom klapsa
          jest zachowaniem wysoce nieodpowiednim. Ja się bałam cokolwiek powiedzieć i
          zrobić bo wiedziałam, że i tak dostanę w tyłek. A więc mamo 3latki przypomnij
          sobie jak się czułaś kiedy ty dostawałaś klapsa, co wtedy myślałaś, albo
          wyobraź sobie w chwili kiedy zrobisz coś złego stojącą nad sobą 3 razy większą
          i silniejszą osobę z ręką gotową do uderzenia
      • Gość: Pąki tak, tak, tak IP: *.hydrobudowa6.com.pl / *.hb6.pl 17 lat temu
        O ile jest to pomocne, czy wręcz konieczne!
      • dobrotka06 Re: NIE, NIE i jeszcze raz NIE! 17 lat temu
        Ad.1 - nieprawda. Poczytaj sobie statystyki policyjne....

        Czasem ból jest jedynym sposobem wytłumaczenia sprawy. I czasem bliscy zadają
        ból. Z miłości. Nie tylko rodzice dzieciom... Ale to trzeba rozumieć i trzeba
        rozróżniać szarości, a nie tylko białe albo czarne...
        • Gość: ojciec Re: NIE, NIE i jeszcze raz NIE! IP: 82.210.179.* 17 lat temu
          rozumiem, że Twoje tu komentarze uzasadniajace klapsy mają w gruncie rzeczy na
          celu zachowanie u Ciebie dobrego wizeruku Twoich rodziców, którzy Cię tłukli,
          jak sam napisałaś.
    • rozmowy_kontrolowane Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? 17 lat temu
      Klaps to zła metoda.
      Nie biję syna.
      Nie karcę go klapsami.
    • Gość: Jacek Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.asta-net.com.pl 17 lat temu
      Boję się, że jestem niedouczony albo zmęczony dzisiaj, ale obie wypowiedzi w tym
      artykule zawierają tę samą myśl, to samo przesłanie. Wychowanie to trudny
      problem, a klapsy to zła metoda wychowawcza, ale klaps może się zdarzyć. Poseł i
      pani psycholog inaczej akcentują, ale mówią to samo.
    • Gość: furman Lubię swojej żonie dac klapsa od czasu do czasu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
      to jest sexy .
    • Gość: Ojciec Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.chello.pl 17 lat temu
      Wy chyba żyjecie w jakichś wieżach z kości słoniowej i o prawdziwym życiu tylko
      czytacie z książek.
      Zupełnie czym innym jest danie klapsa czterolatkowi, a czym innym
      dziesięciolatkowi. W pewnym wieku możesz wytłumaczyć dziecku dlaczego nie
      powinno niektórych rzeczy robić, ale jak jest za małe to tego nie zrozumie. W
      pewnym wieku klaps po prostu nauczy go że czegoś nie wolno robić, w innym uzna
      go za niesprawiedliwą karę i zacznie się buntować.

      Dlatego nie generalizujmy. Porównywanie dziecka z osobą dorosłą jest nie na
      miejscu, bo dziecko zupełnie inaczej patrzy na świat.
      Wychowanie wymaga karania za niewłaściwe zachowanie - bo inaczej dziecko nauczy
      się że wszystko mu wolno. A akurat karanie psychiczne może być znacznie
      boleśniejsze dla dziecka niż fizyczne.
      • Gość: ref Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.zurich.pl 17 lat temu
        No ja pie.. !!!!!
        Jak czytam tych posty tych wszystkich "kochających" rodziców
        to słabo mi się robi.
        Mam dwuletnią córkę, nigdy jej nie uderzyłem i nigdy tego nie zrobię.
        A jak mnie wyprowadza z równowagi (bo nie jest aniołkiem)
        to biorę głeboki oddech (albo dwa) i uspokajam się.
        Jeżeli robi coś czego nie powinna, to wymyślam jej inne zajęcie.
        Pewnie, że to trudniejsze niż danie klapsa (przy klapsie nie trzeba
        wytężać wątłego móżdżku), ale równie skuteczne i nie krzywdzi dziecka.

        Do dzisiaj nie mogę zapomnieć wątku na forum, gdzie kilka mam nawzajem
        pocieszało się, że nie są złymi matkami tylko dlatego, że dały klapsa
        swoim 7-miesięcznym (sic!) dzieciom.

        Bo pewnie, że nie jesteście złymi rodzicami, dlatego że bijecie swoje dzieci!
        Ale bez przemocy bylibyście jeszcze lepsi!!!!!!!

        Poyślcie o tym patrząc w oczy Waszych dzieci po następnym klapsie....
        Nie zobaczycie tam miłości....

        ref
        • Gość: Ojciec Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
          Najwyraźniej nie rozumiesz o czym jest ta rozmowa. Klapsa nie daje się "bo
          dziecko wyprowadziło cię z równowagi". To byłaby patologia. Klapsa daje się bo
          dziecko zrobiło coś czego nie powinno, i chcesz żeby zapamiętało że tak nie może
          robić. Klapsa daje się całkowicie na spokojnie, i żadne twoje emocje NIE MOGĄ
          być w to zaangażowane.
          No i dwuletniemu dziecku nie ma sensu dawać klapsa, bo ono jest jeszcze za małe
          żeby zapamiętać taką karę. Będzie to dla niego po prostu niezrozumiała krzywda.
          Rzeczywiście znacznie lepiej odwrócić jego uwagę. Za to jak podrośnie,
          odwracanie uwagi już nie wystarczy - dziecko dalej będzie robiło źle, i w jakiś
          sposób będziesz musiała je ukarać. Jeśli mówisz że nigdy jej nie uderzysz to ok
          - znajdź inny sposób karania. Bo bez żadnych kar dziecko wyrośnie po prostu na
          bandytę, który wrzaskiem wymusza wszystko czego mu się zachce.
          Możesz poszukać innego sposobu. Tylko uważaj żeby ten inny sposób nie odbił się
          naprawdę źle na jego psychice.
          • Gość: ref Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.zurich.pl 17 lat temu
            No i właśnie o to chodzi. Ty uważasza, że 2 lata to za mało,
            inni zaczynają klapsy poniżej 1 roku życia.
            A ja uważam że klaps jest w ogóle bez sensu.

            To nie jest kwestia bezstresowego wychowania (takie coś
            istnieje tylko z nazwy), ale ogólnej zasady
            - traktowania dziecka jak pełnowartościowego człowieka.

            Przemoc w jakiejkolwiek postaci (fizycznej czy psychiczej)
            jest poniżaniem. Ja mojego dziecka nie poniżam
            i nie pozwalam na to też dziadkom.

            Nie wiem jak Wasze dzieci, ale moje uczy się naśladując
            dorosłych. Jeżeli robi coś niewłaściwego to je teraz
            odciągam do czegoś innego (bo tłumaczenia nie zrozumie),
            a jak będzie starsze to będę tłumaczył.

            Tylko proszę bez udowadniania, że czasami jedynym argumentem
            jest klaps - sam byłem dzieckiem i wiem, że klaps jedynie
            powoduje krycie się z zakazanymi czynnościami, a nie ich
            eliminację.

            Ludzie uwierzcie trochę w swoje dzieci!!!!
            One wierzą w Was!!!!
            Każdym klapsem oddalacie je od siebie.

            pozdr.
            ref
            • Gość: Ojciec Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.chello.pl 17 lat temu
              > Przemoc w jakiejkolwiek postaci (fizycznej czy psychiczej)
              > jest poniżaniem. Ja mojego dziecka nie poniżam
              > i nie pozwalam na to też dziadkom.

              Jak chcesz wymusić jakiekolwiek zachowanie na dziecku nie korzystając z żadnej
              przemocy (fizycznej czy psychicznej)? Przecież nawet kazanie mu czegokolwiek -
              np. posprzątać swój pokój, jeśli nie ma na to ochoty, to jest przemoc. W każdym
              poleceniu jest ukryta groźba "co się stanie jeśli tego nie zrobisz". Jeśli
              dziecko sprawdzi że może wszelkie twoje polecenia i prośby ignorować, to będzie
              to robiło. Będziesz mu tłumaczyć że źle robi? Wstanie i wyjdzie, bo nie będzie
              chciało tego słuchać.

              Będzie gorzej. Dziecko które tak chronisz przed "poniżaniem", nauczy się że w
              domu to ono rządzi, i będzie rodziców traktować jak swoich służących. Na
              podwórku natknie się na rówieśników którzy zupełnie inaczej je potraktują, i
              uzna (logicznie) że najwyraźniej oni są ważniejsi. Po prostu dlatego że człowiek
              jest stworzeniem stadnym, i instynktownie zawsze wymyśla sobie jakąś hierarchię.
              Oczywiście można zrozumieć mechanizmy tworzenia się tej hierarchii i je ominąć,
              ale to wymaga więcej wiedzy niż posiada dziecko.

              W dorosłym życiu człowiek często nie może robić wszystkiego co sobie zażyczy,
              ponieważ wisi nad nim groźba zwykłej fizycznej przemocy - wtrącenia do
              więzienia. Jeśli będziesz trzymać dziecko w klatce, utrzymując je w przekonaniu
              że żadne groźby nad nim nie wiszą, zrobisz mu wielką krzywdę.
      • Gość: megi Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.za.digi.pl 17 lat temu
        Zgadzam się!! Nareszcie któś, kto nazwał rzeczy po imieniu!
    • Gość: madzia Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.85-237-182.tkchopin.pl 17 lat temu
      Moja mama czesto bila mnie po twarzy.
      i co z tego wyniklo? Sama ja uderzylam w twarz. nie umialam pochamowac zlosci.
      Wstydze sie tego, cos mna pokierowalo...zapewne przeszlosc.
    • Gość: amaroid od kiedy cymanski jest znawca psychologii dziecka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
      szok i skandal
      od kiedy cymanski jest znawca psychologii dziecka?
      dlaczego poradnik publikuje te bzdurna wypowiedz jako glos w dyskusji o klapsach?
      • vitmik klapsy uratowały mi życie 17 lat temu
        będąc gó..arzem wchodziłem na barierkę na balkonie a mieszkalismy na 8 piętrze.
        nie docierało do mnie hasło : nie wchodz bo zlecisz, potem hasło nie wchodz bo
        dostaniesz w tyłek itp.
        jak zobaczyli mnie jedną noga za balkonem to dostałem taki wpie...rdol ze przez
        kolejne kilka lat nie zblizałem sie do tej zasranej barierki.

        dodam, ze za kazde klamstwo w zywe oczy (rodzice wiedzieli ze klamie a ja
        patrzac im w oczy kłamałem) dostawałem z otwartej w policzek i wiedzialem za
        co. i tak oduczylem sie klamac.


        • obaryb Re: klapsy uratowały mi życie 17 lat temu
          vitmik napisał:

          > dodam, ze za kazde klamstwo w zywe oczy (rodzice wiedzieli ze klamie a ja
          > patrzac im w oczy kłamałem) dostawałem z otwartej w policzek i wiedzialem za
          > co. i tak oduczylem sie klamac.

          No cóż, jeżeli twierdzisz, że nie kłamiesz, to kłamiesz.
          • vitmik Re: klapsy uratowały mi życie 17 lat temu
            masz czym podeprzeć twoje bzdurne stwierdzenie?

            jak nie wiesz to się nie odzywaj
        • Gość: zimbawe zuzka Re: klapsy uratowały mi życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
          słuchaj , każdy ma swoją metodę wychowawczą , klaps - proszę bardzo , nie
          patologia ,ale bicie w twarz - juz tak !
      • Gość: hehe Re: od kiedy cymanski jest znawca psychologii dzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
        Cymański ma dzieci, w przeciwieństwie do ciebie filozofie :)
      • jusup Re: od kiedy cymanski jest znawca psychologii dzi 17 lat temu
        Nie chcę dyskutować o klapsach, bo uczciwie powiem, z eni ewiem... Mam w tej
        kwestii swoj ezdanie, mogę się mylić... Czytam i może sie uczę
        Odpowiem Ci jednak na pytanie postawione w tytule Twojego postu
        Tzn opowiem, dlaczego ten artykuł tak wygląda
        Gazeta chce upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu... Propogować wychowanie bez
        klapsów (słusznie, czy nie - inna sprawa) - więc zwolennikiem tej tezy jest
        psycholog, naukowie - a przeciwnikiem polityk i z gatunku tych typowo
        politycznych (bez znanych osiągnięć poza polityką, w dodatku z ośmieszanego od
        miesięcy PiS) i jednoczesnei dalej walczyć z PiS ("patrzcie, naukowcy mówią
        jedno, a PiSowcy to wsteczniacy itd itp)
        Nie wie akurat w tym sporze kto ma rację, ale jestem przekonany, ze wśród
        posłów PiS znaleźliby się i przeciwnicy klpasów, a przede wszystki - znaleźliby
        się psycholodzy z opcji "za klapsami"... Ale tak wygodniej...
    • lekarzzewsi Psycholodzy muszą wynajdywać sobie problemy... 17 lat temu
      ...bo inaczej zostaną bez pracy. To normalne zachowanie w każdym zawodzie, ma
      swoje źródło w instynkcie samozachowawczym. Myślę, że nie jeden psycholog
      mógłby na ten temat napisać nie jedną psychologiczną pracę. A wracając do
      tematu. Klaps naprowadza dziecko na właściwa drogę i jasno wskazuje, że dziecko
      zachowuje się źle. Klaps przerywa histerię dziecka. Cała europa zachodnia pełna
      jest bezczelnych gnojków, których rodzice zawierzyli uczonym psychologom.
      Polskie szkoły - niestety - terz zaczynają się już nimi wypełniać. 2-3 letniego
      dziecka nie można traktować jako partnera do rozmowy, który zrozumie, że 50-ty
      samochodzik do zabawy nie jest mu potrzebny. Nie zrozumie, bo nie jest w
      stanie...Rzuca się na podłogę, wali nogami i rękami i ryczy. Jeśli rodzic nie
      reaguje - dziecko uważa że takie zachowanie jest OK, bo przecież gdyby nie było
      rodzic by reagował - logiczne. Człowiek dorosły ma na tyle rozwiniętą korę
      mózgową (no, może nie wszyscy jak wiemy..) że wszystko mozna mu wytłumaczyć.
      Dziecku nie. Małe dziecko podlega tylko emocjom. Dziwne, że zapominają o tym
      uczeni psycholodzy.
      Każdy normalny człowiek powinien mieć prawo do odstrzelenia jednego psychologa
      w roku, bo inaczej w naszych szkołach pozostaną sami bezstresowo wychowani
      dyslektycy, dyskalkulicy, dysWFicy, dyshistorycy, dysgeograficy, dysfizycy z
      ADHD, HDAD, DAHD, DDHA, HHDA... ;)
      • Gość: kkl Re: Psycholodzy muszą wynajdywać sobie problemy.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
        > rodzic by reagował - logiczne. Człowiek dorosły ma na tyle rozwiniętą korę
        > mózgową (no, może nie wszyscy jak wiemy..) że wszystko mozna mu wytłumaczyć.
        > Dziecku nie. Małe dziecko podlega tylko emocjom. Dziwne, że zapominają o tym
        > uczeni psycholodzy.
        > Każdy normalny człowiek powinien mieć prawo do odstrzelenia jednego psychologa
        > w roku, bo inaczej w naszych szkołach pozostaną sami bezstresowo wychowani
        > dyslektycy, dyskalkulicy, dysWFicy, dyshistorycy, dysgeograficy, dysfizycy z
        > ADHD, HDAD, DAHD, DDHA, HHDA... ;)

        szkoda że nie startujesz w wyborach, z miejsca miałbyś mój głos!

        W dupę jako dziecko dostawałem sporo razy - również pasem. Przemawiało to do
        mnie bardziej niż wszelkie tłumaczenia, dyskusje itp. Swojego czasu zaczałem
        podbierać pieniądze rodzicom, znajomym... Gdyby nie manto od Rodziców i
        symulacja zastraszenia (ojciec zaczał prowadzić mnie na Policję, przerażony w
        czasie drogi wyspowiadałem się z tego do czego przyznać się nie chciałem i
        obiecałem poprawę) - kto wie czy nie dłubałbym w więziennej celi kolejnej kreski
        oznaczającej następny rok wyroku...
      • zbig72 co złego jest w klapsie? 17 lat temu
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=46799959&a=47329442
        taka dyskusja była niedawno na forum wychowanie gazety.pl
      • zbig72 co złego jest w klapsie? 17 lat temu
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=46799959&a=47329442
        taka dyskusja była niedawno na forum wychowanie gazety.pl

        w zasadzie dyskusja sprowadza się do tego czy dawać klapsy, czy nie, ale nie
        wiem z jakich powodów dawanie klapsów zostało niemal przez wszystkich
        dyskutantów a priori zaklasyfikowane jako jednoznacznie negatywne lub
        przynajmniej wstydliwe???

        a w zasadzie co złego jest w niezbyt mocnym, jednorazowym klapsie stosowanym
        rzadko i w wyjątkowych stuacjach?

        padały stwierdzenia, że to przemoc fizyczna i jako taka powinna być całkowicie
        wyeliminowana z procesu postępowania z dziećmi... co w takim razie z
        przytrzmyaniem dziecka wybiegajacego na ulicę, co z trzymaniem wyrywajacego się
        dziecka podczas niezbędnego mu zastrzyku? to też jest stosowanie przemocy -
        stowsowanie DLA DOBRA dziecka, a nie w celu jego upokorzenia czy zadania mu
        bólu - tak samo jak ten opisywany klaps...

        padały stwierdzenia że to upokarzanie dziecka - są sytuacje w których inne,
        alternatywne kary moga być dużo bardziej upokarzające. można dziecka nigdy nie
        uderzyć a latami malteretować je psychicznie i wtedy jest ok???

        z własnego dzieciństwa pamiętam, że klapsa dostałem moze kilka razy, w naprawdę
        wyjatkowych okolicznościach - i jakoś z tego powodu strasznie nie cierpiałem,
        wręcz przeciwnie, kiedy mój zazwyczaj szalenie cieprliwy i tłumaczący mi
        wszysko po 1000 razy Tata wreszcie dał mi klapsa było to dla mnie naprawdę
        dajace do myślenia przeżycie, bo uświadomiłem sobie że skoro ten wspaniały,
        spokojny człowiek zdecydował się na coś takiego to naprawdę musiałem zrobić coś
        bardzo niedobrego - miało to ogromny walor wychowawczy, myślę że większy i
        szybszy, niż gdybyśmy wałkowali temat w rozmowach...

        z kolei kiedy otrzymywałem inne, proponowane na tym forum, kary typu "zakaz
        obejrzenia jakiegoś programu w TV" to miały one naprawdę mierny skutek. kiedyś
        napyskowałem cioci i za to musiałem ja przeprosić przy całej rodzinie, a potem
        nie mogłem obejrzeć jakiegoś strasznie ważnego dla 5-latka programu. Pomijając
        upokorzenie jakim były dla mnie publiczne przeprosiny, przez cały czas
        siedzenia w pokoju myślałem, że w drugim leci "mój" program, a ja nie mogę go
        zobaczyć - w rezultacie winna całej sytuacji była dla mnie "głupia ciocia",
        efekt wychowawczy był żaden, a sytuacja dużo bardziej traumatyczna niż w
        przypadku klapsów - najlepszy dowód że pamiętam ja DO DZISIAJ... naprawdę
        wolałbym w tej sytuacji dostać klapsa :)

        kończąc chcę zauważyć, że są różne dzieci i tak naprawdę tylko rodzice wiedzą
        co i w jakiej sytuacji najlepiej zadziała wychowawczo. jeśli macie złote
        dzieciaki, którym ani razu nie musieliście dawać klapsa - serdeczne gratulacje!
        ale pamiętajcie że nie każdy ma takie dzieci (a przynajmniej są sytuacje kiedy
        nawet najspokojniejsze z nich dostaje szału albo robi coś bardzo niedobrego) i
        nie odbierajcie innym rodzicom prawa do stosowania innych ALTERNATYWNYCH metod.
        nie zgadzam się z potepianiem klapsów i uznawaniem ich za porażkę wychowawczą,
        bo autorzy tych wszytskich światłych książek posługują się dużymi
        uproszczeniami (jak to zawsze w psychologii) - a przecież nie widzieli każdego
        pojedynczego dziecka, więc z natury rzeczy to co piszą to pewien przekrój
        statystyczny, który może być kompletnie nietrafiony w przypadku pojedynczego
        Stasia czy Karolinki bo KAŻDY CZŁOWIEK JEST INNY.

        pozdrawiam
        • sopel55 mądra wypowiedź 17 lat temu
          zbig72 napisał:

          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=46799959&a=47329442
          > taka dyskusja była niedawno na forum wychowanie gazety.pl
          >
          > w zasadzie dyskusja sprowadza się do tego czy dawać klapsy, czy nie, ale nie
          > wiem z jakich powodów dawanie klapsów zostało niemal przez wszystkich
          > dyskutantów a priori zaklasyfikowane jako jednoznacznie negatywne lub
          > przynajmniej wstydliwe???
          >
          > a w zasadzie co złego jest w niezbyt mocnym, jednorazowym klapsie stosowanym
          > rzadko i w wyjątkowych stuacjach?

          Rozwijając tą wypowiedź, moim skromnym zdaniem należy rozpocząć wszystko od
          początku. Dziecko rodzi się jako biała karta. Umysł jego na samym początku
          rozróżnia tylko pierwotne instynkty. W miarę dorastania te pierwotne instynkty
          zanikają poprzez poznawanie otaczającego go świata. Poznaje świat poprzez bodźce
          bezpośrednie i pośrednie. Zaczna rozróżniać dzień i noc, sucho i mokro, głodny i
          syty. W miarę dalszego rozwoju przyswaja następne doznania w sposób barzdiej
          bezpośredni. Musi się sparzyć aby wiedzieć co jest gorące a co zimne, musi
          poczuć ból i ulgę jak się uderzy. Są to zdarzenia które klasyfikują jego
          doznania z zostają zapisane na białej karcie jego umysłu. W późniejszym czasie
          już nie będzie musiał się zastanawiać nad wieloma czynnościami ponieważ będzie
          potrafił przewidzieć ich skutek. To samo dotyczy kontaktów z otoczeniem. Mały
          "urwis" bada na ile to otoczenie jest wobec niego uległe. Rozpoczyna się mała
          pierwotna walka o prym w stadzie. Tu posłużę się odwołaniem do stada wilków.
          Młode szczeniaki po wyjściu z matecznika rozpoczynają walkę o swoją pozycję w
          stadzie, tak jak dziecko walczy o swoją pozycję pomiędzy rówieśnikami. W miarę
          wzrastania walka o prym sięga coraz wyżej do coraz wyższych regionów. W stadzie
          wilków gdy młody wilczek za bardzo atakuje starsze wilki jest karcone. Tak samo
          dziecko musi poznać zakres swobody którą mu określają rodzice. Klaps dany w
          odpowiedniej chwili zapisuje się w tym pierwotnm instynkcie jako znak graniczny,
          dalej nie wolno. W późniejszym czasie podejrzewam, że ten klaps przechodzi w
          odpowiedzialność za swoje czyny. Ten bodziec fizyczny, tak jak ciepło, zimno,
          słodki, gorzki, musi być zapisany. Poznanie otaczającego świata zawsze związane
          jest ze stresem (ból, radość, płacz, ulga). Nie ma jednakowej recepty na
          wychowanie wszystkich dzieci. Tu musi działać instynkt przetrwania który jest
          najbardziej w tym momencie rozwinięty u rodziców. Jestem przeciwny biciu, ale
          dobry klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. To my jako rodzice określamy granice
          swobody w których może poruszać się dziecko, w późniejszym czasie w miarę
          dorastania doznaje innych doświadczeń które pozwalają mu określić swoje
          położenie "w stadzie". Bardzo często szykana psychiczna zostawia gorsze ślady w
          umyśle dziecka niż klaps. Będzie toczył się bardzo długi spór o to czy bić, czy
          nie bić i tak jak w hamletowskim pytaniu nie ma na to uniwersalnej odpowiedzi.
          • Gość: pofur Re: mądra wypowiedź IP: *.softlab.gda.pl 17 lat temu
            Cała Twoja mądra wypowiedź sprowadza się do problemu, czy kara fizyczna jest
            gorsza od psychicznej.

            Ale jest trzecie wyjście - rozmowa, nie kara. Słuchanie dziecka i tłumaczenie mu
            świata. Takiego dziecka nie trzeba karać, wystarczy mu powiedzieć, że robi źle i
            pokazać, jak jest dobrze. I NAGRADZAĆ!!!!
            • sopel55 Re: mądra wypowiedź 17 lat temu
              Gość portalu: pofur napisał(a):

              > Cała Twoja mądra wypowiedź sprowadza się do problemu, czy kara fizyczna jest
              > gorsza od psychicznej.
              >
              > Ale jest trzecie wyjście - rozmowa, nie kara. Słuchanie dziecka i tłumaczenie m
              > u
              > świata. Takiego dziecka nie trzeba karać, wystarczy mu powiedzieć, że robi źle
              > i
              > pokazać, jak jest dobrze. I NAGRADZAĆ!!!!

              I tak napisałem na końcu swojego posta, nie ma uniwersalnej odpowiedzi. Twoja
              metoda może również odnieść pozytywny skutek. Ja chciałem zwrócić uwagę na to o
              czym często zapominamy przy okazji takich dyskusji. Nasze działania, czy to jako
              dziecka, czy osoby dorosłej podorządkowane są niestety naszym pierwotnym
              instynktom - najważniejszy jest instynkt przetrwania. Matka Natura tak nas
              niestety zaprogramowała.
              Czy jest uniwersalne wyjście - wydaje mi się, że zależy to od każdego z nas z
              osobna. Porady psychologów, pedagogów, socjologów czy prawników mogą wskazywać
              nam tylko drogę. Reszta zależy od postawy człowieka.

      • 123martaw Re: Psycholodzy muszą wynajdywać sobie problemy.. 17 lat temu
        nie mam dzieci więc trudno mi polemizować czy można wychowac dziecko bez klapsa.
        chciałabym tylko zwrócić uwagę, że jest wielu "światłych" rodziców, którzy
        wypowiadają się przeciwko jakimkolwiek karom cielesnym i karzą dziecko zamykając
        gdzieś, nie odzywając się do niego, wrzeszcząc i ubliżając mu. ciekawe co będzie
        dłużej pamiętało i co wyrządzi mu większą szkodę psychiczną. Do wszystkich
        psychologów: najłatwiej jest dyskutować o tym że klapsy wyrządzają dziecku
        krzywdę, a tak naprawdę przeciętny człowiek nie wie jak karać dziecko inaczej
        nie wyrządzając mu wielkiej krzywdy. to jest dla was pole do popisu. piszcie o
        tym jakie kary stosować zamiast ciągle o tym samym że klapsy to wielka krzywda.
        przecież wszyscy wiedzą że kara psychiczna wymierzona dziecku może być jeszcze
        większą krzywdą.
      • Gość: Asia 76 Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.net.upc.cz 17 lat temu
        Kiedy byłam mała dostałam 2-3 razy lanie pejczem, który wisiał koło drzwi.
        Dzisiaj wspominając te wydarzenia nie czuje strachu, tamtego smutku tylko
        upokorzenie. Pamięam za to bardzo dobrze jak mama przez tydzień po tem
        traktowała mnie jak cień i nie dawała się przeprosić. I to było gorsze niż
        lanie. Mam jej to do dzisiaj za złe. Teraz sama jestem matką. Pejcza nie mamy a
        za przeskrobanie czegoś przez moje dzieci daje się szybko udobruchać i
        wybaczyć. Co do klapsów, to uważm że są wyrazem bezsilności rodziców. Zdażyło mi
        się być bezsilną.
      • merivel Lejmy dzieci, dzieci to nie ludzie przeciez! 17 lat temu
        'Male dziecko podlega tylko emocjom,' rzekl 'Lekarz ze wsi.' No tak. Male
        dziecko to zwierzatko, nie czlowiek. Male dziecko to nie jest czlowiek, ktory
        wie, kiedy sie traktuje go niesprawiedliwie, jak glupa, niekiedy gorzej niz
        psa, bo niektorzy ludzie swoim psom cos tlumacza, natomiast swojemu dziecku
        pirdut w dupe lub przez leb - drogi lekarzu ze wsi, nieokielznane wrzaski i
        tarzanie sie dziecka po podlodze wynika z tego, ze rodzice nie umieja
        KONSEKWENTNIE nakreslic WYRAZNYCH GRANIC. Maly dzieciak jest tak bezbronny,
        fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie, ze po WYRAZNYM wytlumaczeniu
        dziecku zasad, wystarczy odstawic je na kilka minut (jedna minuta na jeden rok
        zycia dziecka) w odosobnione miejsce (na przyklad krzeslo w rogu pokoju), a
        potem za kazdem razem, kiedy dzieciak zlamie zasade, KONSEKWENTNIE stosowac
        takie chwilowe odosobnienie. Przeciez rodzice dla dzieciaka to bogowie,
        dzieciak jest w stanie zrobic dla rodzicow wszystko, no ale jezeli ludziom sie
        wydaje, ze 'male dziecko ulega tylko emocjom' i nie ma mozliwosci rozumowania,
        no to chowajmy te dzieci jak prosiaki: nakarmic, zdzielic motyka, zeby nie
        kwiczalo i wystarczy. Jak sie chce byc rodzicem, to nalezy sie troche
        zainteresowac psychologia dziecieca a nie pieprzyc bzdury - jak nas tak chowano
        i wyrosl ze mnie przyzwoity czlowiek, to i ja tak bede chowal. Przyzwoity
        czlowiek to bardzo dobrze, ale czy szczesliwy?
        • Gość: Pąki Merivel - "zlałbym" Ciebie za Twoją histerię! IP: *.hydrobudowa6.com.pl / *.hb6.pl 17 lat temu
          Jestem absolutnie za legalnością klapsa, ale nie za biciem dzieci.
          To zadanie dla rodziców - umieć rozgraniczać te dwie sparwy.
      • Gość: jagulec Re: Psycholodzy muszą wynajdywać sobie problemy.. IP: 213.77.28.* 17 lat temu
        > 2-3 letniego
        > dziecka nie można traktować jako partnera do rozmowy, który zrozumie,
        > że 50-ty samochodzik do zabawy nie jest mu potrzebny. Nie zrozumie, bo
        > nie jest w stanie...Rzuca się na podłogę, wali nogami i rękami i ryczy.
        > Jeśli rodzic nie reaguje - dziecko uważa że takie zachowanie jest OK,
        > bo przecież gdyby nie było rodzic by reagował - logiczne.

        Oj fachowiec z ciebie jak z koziej d* waltornia... Alez w takiej sytuacji jest
        reakcja: nie kupujesz samochodzika i wynosisz dzieciaka ze sklepu, ew.
        wytrzymujesz wrzaski i spojrzenia innych klientow, i kontynuujesz zakupy
        powtarzajac jak zdarta plyta 'nie, nie kupie ci samochodziku bo...'. 2-3 takie
        akcje i dziecko wie, ze moze sobie wierzgac i wyc do upojenia, a jak
        matka/ojciec mowi NIE to samochodzika nie dostanie. I o to chodzi. Koniec
        awantur. Chodzi o KONSEKWENCJE.
        Oczywiscie nie jest to rozwiazanie dla tych rodzicow, ktorzy wyobrazaja sobie,
        ze skuteczna metoda wychowawcza to taka, ktora wywola skutek natychmiastowy
        typu: klaps -> koniec wrzaskow o samochodzik (zamiast tego wrzask z powodu
        klapsa, czyli skutek zaden).
        PS. Mam 2,5 roczna corke. Nigdy nie mialam sceny hipermarketowej.
      • dobrotka06 Re: Psycholodzy muszą wynajdywać sobie problemy.. 17 lat temu
        Jestem Za!
      • Gość: lilimeye Re: Psycholodzy muszą wynajdywać sobie problemy.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
        .bo inaczej zostaną bez pracy. To normalne zachowanie w każdym zawodzie, ma
        > swoje źródło w instynkcie samozachowawczym. Myślę, że nie jeden psycholog
        > mógłby na ten temat napisać nie jedną psychologiczną pracę.
        I zapewne niejeden lekarz. Po prostu nauka się rozwija, odkrywane są nowe
        zagadnienia i nic tu do rzeczy nie ma instynkt samozachowawczy, po prostu świat
        nie stoi w miejscu.
        "Klaps przerywa histerię dziecka."
        Albo ją wzmaga.
        Cała europa zachodnia pełna
        >
        > jest bezczelnych gnojków, których rodzice zawierzyli uczonym psychologom.
        Żaden psycholog z prawdziwego zdarzenia nie powie, że nie należy w ogóle karać.
        Wręcz przeciwnie należy, należy i jeszcze raz należy stawiać granice. Tylko
        istnieją ku temu lepsze sposoby niż bicie.
        2-3 letniego
        >
        > dziecka nie można traktować jako partnera do rozmowy, który zrozumie, że 50-ty
        > samochodzik do zabawy nie jest mu potrzebny. Nie zrozumie, bo nie jest w
        > stanie...Rzuca się na podłogę, wali nogami i rękami i ryczy. Jeśli rodzic nie
        > reaguje - dziecko uważa że takie zachowanie jest OK, bo przecież gdyby nie było
        >
        > rodzic by reagował - logiczne.
        Tak, uderz takie rozhisteryzowane dziecko, to zacznie płakać jeszcze głośniej.
        Jego zachowanie rzeczywiście wynika z chęci wywarcia przymusu na rodzicach,
        zwrócenia na siebie uwagi i dlatego najlepsze w tej sytuacji jest zignorowanie
        tego postępowania. Po kilku próbach dziecko samo dojdzie do wniosku, że takie
        zachowanie nie skutkuje. Dzieci naprawdę nie są głupie i umieją wyciągać
        wnioski. Znów - bicie nie jest konieczne, po prostu trzeba trochę cierpliwości,
        żeby dziecko "przeczekać".
        Człowiek dorosły ma na tyle rozwiniętą korę
        > mózgową (no, może nie wszyscy jak wiemy..) że wszystko mozna mu wytłumaczyć.
        > Dziecku nie. Małe dziecko podlega tylko emocjom. Dziwne, że zapominają o tym
        > uczeni psycholodzy.
        Tłumaczyć trzeba zawsze, jeśli to nie daje natychmiastowego skutku, istnieją
        metody zdyscyplinowania dziecka znacznie lepsze od bicia. Ale jeśli będziesz
        tłumaczyć za każdym razem, to wreszcie dotrze i w główce dziecka zostanie.
        Wychowanie dziecka wymaga oooogromnej cierpliwości. Bicie to droga po linii
        najmniejszego oporu, pójście na łatwiznę, które na dodatek krzywdzi dziecko.
        Dziwne, że zapominają o tym
        > uczeni psycholodzy.
        Uczeni psycholodzy nie zapominają, poprostu znają lepsze metody dyscyplinowania
        niż bicie. Może czas się z nimi zapoznać, a nie krytykować nie znając.
        Każdy normalny człowiek powinien mieć prawo do odstrzelenia jednego psychologa
        > w roku, bo inaczej w naszych szkołach pozostaną sami bezstresowo wychowani
        > dyslektycy, dyskalkulicy, dysWFicy, dyshistorycy, dysgeograficy, dysfizycy z
        > ADHD, HDAD, DAHD, DDHA, HHDA... ;)
        Coś mi się wydaje, że twoi rodzice stosowali klapsy :-) i nie podziałały one na
        ciebie najlepiej :-)
        Aby krytykować, trzeba mieć pojęcie, co się krytykuje.
      • xapur Dokładnie. 17 lat temu
        Trudno mi sobie wyobrazić sytuację nieustannych negocjacji z dzieckiem na temat
        co robi źle, czego robić nie powinien itd. Oczywiście od tego się zaczyna, ale
        dziecko pewnych spraw nie rozumie i nie zrozumie. Pomijam już fakt, jak różne
        są dzieci. Jednemu wystarczy powiedzieć słowo innemu trzeba dać klapsa. Po
        prostu trzeba zacząć od tego, że dziecko ma być posłuszne rodzicom. Nie na
        zasadzie, że robi tylko to, co oni chcą lecz się nie sprzeciwia. To jak różnica
        między nakazem i zakazem. Pewnych rzeczy robić nie można i już. Jeżeli teraz
        widzę 3-latka, który decyduje o tym czy rodzice wyjadą w weekend tam gdzie chcą
        czy nie, to dla mnie świadczy to fatalnie o umiejętnościach wychowawczych
        rodziców. Zastanawiam się wtedy na kogo wyrośnie ktoś taki. Zapewne w wieku
        dorosłym uzna się za wszystko wiedzącego i co więcej wszystko mu się będzie
        należało, a jego zdanie będzie najważniejsze. Gorzko się rozczaruje.
    • tees1 klaps to nie metoda, ale bywa niezbedny 17 lat temu
      Bezmyslny manipulator nazywa klaps "metoda". A klaps bywa niezbedny, bo dziecko
      tez jest czlowiekiem. Dorosli gdy potrzeba dostaja mandat, wiezienie, lub pala w
      plecy od policjanta. Jesli ktos uwaza policje za aparat represji a nie
      regulacji, to i klapsa w pupe uzna za wyraz przesladowania, a nie regulacji w
      sytuacjach skrajnych.

      Nieuznajacy w ogole klapsow to
      - osoby bezdzietne, lub
      - osoby obdarzone dziecmi - przewrazliwonymi aniolkami, lub
      - cyniczni anarchisci, lub
      - bezmyslni idealisci.
    • silent_hill ale bzdury 17 lat temu
      Bzdury wypisujesz Janusiu. Wielu pschylogow uwaza, ze klaps, jako ostatecznosc,
      majacy "postawic dziecko do pionu" np. w momencie, gdy robi cos dla siebie
      niebezpiecznego jest dopuszczalny. Inne sa nieco normy zachowan wobec dzieci i
      wobec doroslych, bo nieco inny jest ich poziom rozwoju, prawda? Gdy twoj szef
      chce dotknac goracego piekarnika, zlapiesz go za reke i bedziesz trzymac, do
      momentu, gdy nie zrezygnuje z tego zamiaru? Albo czy wezmiesz go na rece i
      wyniesiesz z biura, gdy zacznie byc wobec ciebie niemily? Nie, ale z dzieckiem
      bys tak zrobila, prawda? Sama wiec widzisz, ze nie mozna ta sama miara
      traktowac dzieci i doroslych.
      Artykul jest stronniczy - zestawia bowiem poglady posla (czyli nie -
      specjalisty) z pogladami jednego ze specjalistow. To klasyczna manipulacja
      odbiorca. Dlaczego nie zestawiono opinii specjalisty, ktory dopuszcza klapsy?
      Bo i takich jest wielu.
      • Gość: ! Re: ale bzdury IP: 90.156.116.* 15 lat temu
        To zestawienie jest bardzo dobore ponieważ obrazuje myślenie zwykłych ludzi i
        pokazywanie ich koncepcji na wychowanie z tym co mówią pedagodzy, psychologowie
        czyli osoby które wiedzą jak powinno sie prawidłowo wychowywać dzieci. Ja uważam
        że dawanie klapsów jest Twoja porażka wychowawczą jeżeli nie potrafisz zbudować
        więzi z dzieckiem opartej na szacunku i autrytecie.
    • Gość: Basia nie bij a nie będzesz bity IP: *.dip.t-dialin.net 17 lat temu
      Klaps to przemoc, chamstwo i głupota.
      Dziecko uczy się przede wszystkim przez przykład. Jeżeli rodzic mówi "nie wolno
      bić słabszych" a potem daje klapsa czyli de facto bije słabszego - dziecko traci
      do niego szacunek i zaufanie. Poza tym uczy się barbarzyńskich zachowań.
      Mnie nikt dorosły nigdy w życiu nie uderzył i tak było w mojej rodzinie już od
      kilku pokoleń. Ja też nidgy nikogo nie biję i nikomu nie pozwolę uderzyć dziecka
      w mojej obecności.
      • silent_hill Re: nie bij a nie będzesz bity 17 lat temu
        > nie bij a nie bedziesz bity

        No to sie ubawilem ;-))) Naprawde.... Znasz powiedzenie - jesli chcesz pokoju,
        szykuj sie do wojny? To tak a'propos przemocy w ogole.


      • Gość: camel Re: nie bij a nie będzesz bity IP: 81.19.200.* 17 lat temu
        to ze u ciebie to skutkuje nie znaczy, ze wszyscy rodzice potrafia wychowac
        dziecko bez klapsa. A smiem nawet stwierdzic, ze wielu, anawet wiekszosc tego
        nie potrafi, albo nie umie. Niektprzy staraja si etak zrobic i udaje im sie
        stworzyc male potworki.
      • Gość: Pąki Masz dzieci? IP: *.hydrobudowa6.com.pl / *.hb6.pl 17 lat temu
        Ja jeszcze nie mam. Ale jestem za klapsem całym sercem - o ile jest pomocny lub
        wręcz konieczny.
        NAJWIĘKSZĄ ZBRODNIĄ WYRZĄDZANĄ SPOŁECZEŃSTWU PRZEZ WSPÓŁCZESNYCH RODZICÓW JEST
        TZW. "BEZSTRESOWE WYCHOWANIE". Często efektem takiego "WYCHOWANIA" są gnojki o
        maksymalnie egoistycznym, hedonistycznym podejściu do życia, zachłanne,
        nieżyczliwe - NIENADAJĄCE SIĘ DO ŻYCIA POŚRÓD LUDZI!!!
        Ja z takimi gnojami do czynienia nie chcę mieć. Budzą we mnie złość i agresję,
        a z natury jestem człowiekiem spokojnym.
        Proszę Was rodzice, abyście dobrze wychowywali swoje pociechy.
      • Gość: wredna Re: nie bij a nie będzesz bity IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
        Widac, że nie masz dzieci i nikt w twojej rodzinie nie ma małego dziecka :P
    • Gość: giewont Jeżeli bicie /= klaps/ jest takie złe a perswazja IP: *.acn.waw.pl 17 lat temu
      taka dobra to dlaczego policja obstawiająca mecze pod stadionem wyposażona jest
      w pały?
      • Gość: camel Re: Jeżeli bicie /= klaps/ jest takie złe a persw IP: 81.19.200.* 17 lat temu
        zeba rozmawiac:)))
    • silent_hill trzeba oddzielic 2 rzeczy 17 lat temu
      Bicie - jako metoda wychowawcza, czyli regularne traktowanie w ten sposob
      dziecka, czyli tlumaczenie wszystkiego "przez tylek".
      I pojedyncze klapsy, jako pewna suplementarna, sporadyczna metoda wplywania na
      zachowanie dziecka, by np. nie zrobilo sobie krzywdy.
      Zrownywanie tych dwoch pojec i mowienie o obu jako o biciu to rowniez
      manipulacja odbiorca.
      Super inteligentnej pani psycholog, ktora wypowiada sie w artykule, bardzo
      latwo jest pouczac innych rodzicow. Jakze czesto mamy dla wszystkich innych
      zlote rady na zycia, tylko kurcze, jakos dziwnie nam samym nie idzie.
      Ja jestem za braniem pod uwage opinii psychologow w kwestii wychowania dzieci,
      ale nalezy rowniez nieco zaufac rodzicom - ich intuicji. Wychowanie dziecka to
      nie matematyka, nie jest nauka scisla. Nie ma 1 zlotej metody. Ta sama metoda
      skuteczna wobec 1 dziecka, bedzie calkowicie nieskuteczna wobec 100 innych.
      Jezeli mamy do czynienia z niezaburzonymi psychicznie rodziacmi, ktorzy
      naprawde kochaja swoje dzieci, wtedy z duza doza prawdopodobienstwa mozemy
      przypuszczac, ze to oni, a nie slawna pani psycholog, beda wiedziec najlepiej,
      jaka metoda wychowawcza jest najlepsz wobec ich dziecka.
    • Gość: Marianna Re: Czy klaps to dobra metoda wychowawcza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
      Ostatnio modna jest metoda wychowywania typu usuwania wszystkich
      niebezpieczeństw spod nóg: kontakty zabezpieczone, schody zamknięte bramkami,
      szafki pozamykane przemyślnymi zamkami, meble bez kantów itd. Stwarza się przez
      to Małym Ludziom jakieś sztucznie wyidealizowane warunki. A, o dziwo, dziecko
      które miało 'okazję' przewrócić się na pierwszym schodku, po wytłumaczeniu co i
      jak, jeśli ma kontakt z rodzicem, na drugi schodek nie wejdzie, poprosi o 'swój'
      drewniany nożyk do smarowania masłem, a metalowego nie weźmie, wie, że są rzeczy
      wyłącznie dla dorosłych (kawa, piwo).
      Naprawdę, dajmy dzieciom możliwość eksperymentowania ze światem, tylko bądźmy
      blisko i pokazujmy co i jak.

      Ale to na razie nie na temat. Wracając do niego.
      Rodzic też jest człowiekiem. Ma dni lepsze i gorsze. Wychowanie dziecka wiąże
      się z bardzo dużymi skokami emocji i uczuć (od radości przy obserwowaniu
      bawiących się berbeci w piaskownicy, do skrajnego przerażenia gdy zaraz któryś
      rozpędza się w kierunku pobliskiej ulicy, albo zażenowania, poczucia klęski, gdy
      akurat Twój bąbel przyłoży drugiemu łopatką. Emocje te, są chyba równie
      naturalne, co zachowania dziecka. Więc dlaczego 'Wielcy Psychologowie' mówią, że
      rodzic ma być zawsze opanowany? Czyli co? Ma być zaprogramowanym robocikiem,
      który zawiera program od 'ojej, syneczku, jestem na Ciebie zła' do 'kocham Cię
      bardzo'. I nic poza to? Czy to nie jest stwarzanie dziecku równie sztucznych
      warunków w postawach emocjonalnych ludzi?

      Klapsy są różne. Nie bardzo rozumiem czemu 'Pani Psycholog' twierdzi, że to
      zaraz musi się skończyć eskalacją brutalności.
      Sama jako dziecko byłam różnie karana. Od 'klapsów na szybko' do 'w domu
      dostaniesz'. Czasem zdarzały się kary, które uważam za psychiczne znęcanie się
      (budzenie w nocy do mycia naczyń, nieodzywanie się do mnie, odwołanie wcześniej
      danych obietnic). Prawdę mówiąc te na 'zimno' dawane kary niezwiązane z biciem
      były dla mnie, jako dziecka, najbardziej upakarzające, dające poczucie
      niesprawiedliwości. Przecież dzieci raczej broją nie ze złośliwości, tylko z
      niewiedzy, niezrozumienia działania świata, zasad w nim panujących. Czasem ostre
      pokazanie, że zasady są takie a nie inne, jestem przekonana, że jest
      skuteczniejsze, bo odwołuje się do instynktownych zachowań zarówno nas -
      dorosłych, jak i dziecka. I nie chodzi tu tylko o bicie, ale krzyknięcie (nawet
      takie, które spowoduje, że dzieciak się rozpłacze z przerażenia), szarpnięcie za
      kaptur uciekającego w kierunku ruchliwej drogi bąbla, nawet jeśli ten się
      przewróci - to znikoma szkoda, w porównaniu do tego co mogłoby się stać.
      Oczywiście, wg niektórych, można stwarzać kolejne klosze, usuwać kanty, zamykać
      szuflady, a mama, z przyklejonym uśmiechem po raz setny będzie tłumaczyć co to
      jest prąd i co się stanie, jeśli synusia 'popieści' 230V... A ten i tak kiedyś
      wydłubie zatyczkę i sprawdzi na własnej skórze czym jest stress.
    • Gość: Tadzik nie raz dostałem klapsa! IP: *.aster.pl 17 lat temu
      ... i nie mam o to do rodziców żadnej pretensji! Dzisiaj nikogo nie okładam
      pięściami, a do rodziców, ludzi starszych, i do każdego innego człowieka mam
      duży szacunek.
    • Gość: camel_3d rozwrzeszczene dziecko ma racje? IP: 81.19.200.* 17 lat temu
      ok. staram si ezrozumiec psychologow i innych intelektualistow, ale.---
      obawiam sie, ze wiekszosc z nas nei jest psychologami i nigdy nie bedzie.
      Czasem widze w sklepie dziecko rzucajace si ena podlogi i krzyczace..matka
      stara sie tlumaczyc i mowi, mowi, mowi..i nic. W koncu dla swietego spokoju
      kupuje dzeiciakow..cos tam. No i juz mamy problem rozwiazany bez klapsa.
      Dzieciak dostal co chcial... i to ma byc wychowanie?

      Obawiam sie, ze klaps czasem jes po prostu skuteczniejszy. Dostalem kilka razy
      klapsa..coz..lanie sie tez zdarzylo. I tak, o ile klaps zadzialal..to
      lanie..coz, ale nie, bo jak to bylo w teksie - po prostu staralem sie, zeby do
      ojca nie dotarlo ze np nie odrobilem lekcji i dostalem lufe.

      I szczerze mowiac...nie znam ani jednej rodziny, ktora by swojemu dziecko nie
      dala klapsa. Trudno, ja jestem za klapsem, ale w ostatecznisci.


      • kowmis święta prawda 17 lat temu
        Święta racja!!! Mądry z Ciebie człowiek. Ja równiez mam takie samo zdanie wtym
        temacie. Klaps to ostateczność a jeśli bachor zawsze bedzie dostawał to czego
        chce i to za wszelka cenę to wychowamy sobie społeczeństwo złożone z Hitlerów.
      • Gość: tesia Re: rozwrzeszczene dziecko ma racje? IP: *.168. / 62.69.212.* 17 lat temu
        Nic nie tłumaczyłam tylko takie dziecko wyprowadziłam z zakupów nie dostało
        nic , a za awanturem musiało posiedziec sobie w łazience i musiało przyjsc
        przeprosic za złe zachowanie - metoda bardziej skuteczna niz klaps . Przed
        wyjsciem do sklepu tłumaczyłam ze nic nie moge kupic lub dzisiaj jest słodki
        dzień i kupie kilka słodyczy które dziecko samo wybierz, np batonik ,lod i
        ciastka lub cukierki do trzech rzeczy w tym dniu .
        • Gość: camel i tez nie dobrze.... IP: 81.19.200.* 17 lat temu
          bo gdzies byl znow atrykul, ze zamykanie dzieci w pokoju lub w lazience tez
          jest zla metoda. Nalezy tlumaczyc tlumaczyc tliumaczyc... :))
          Z tych wszytskich pseudopradnikow psychologocznych wynika tylko, ze dziecka nie
          mozna ukarac w zaden sposob, bo to zle wplywa na jego psychike i ma pozniej w
          doroslym zyciu koszmary:)))) heheeh
        • silent_hill Re: rozwrzeszczene dziecko ma racje? 17 lat temu
          Gość portalu: tesia napisał(a):

          > Nic nie tłumaczyłam tylko takie dziecko wyprowadziłam z zakupów nie dostało
          > nic , a za awanturem musiało posiedziec sobie w łazience i musiało przyjsc
          > przeprosic za złe zachowanie - metoda bardziej skuteczna niz klaps

          To jest dopiero maltretowanie psychiczne dziecka! Zamykanie w lazience, moze
          jeszcze ciemnej? To nie lepiej juz zamknac w piwnicy? Albo w chlewie? I nie
          dawac nic do jedzenia przez 2 dni?
          (zauwazcie ze tym samym tropem ida przeciwnicy klapsow - klaps zrownuja z
          katowaniem pasem...)
          A tak na powaznie, to zamykanie dziecka "gdzies tam" za kare uwazam ze duza
          wiekszy wystepek przeciwko jego poczuciu wlasnej wartosci, niz klaps. Z tego co
          pamietam, to kilku seryjnych mordercow bylo wlasnie zamykanych w dziecinstwie
          przez rodzicow w jakis ciemnych pomieszczeniach...
        • Gość: dawid klaps & słodki dzień a racjonalne odżywianie IP: *.echostar.pl 14 lat temu
          Humanitarność obu kar raczej wątpliwa. Ciekawe czy naukowcy zmierzyli ile trwa
          pół godziny dorosłego a ile dziecka. Jeżeli o mnie chodzi, to jeżeli się nie
          spieszę czekanie 15 minut na autobus nie sprawia mi problemu, natomiast mój
          3-letni syn "wychodzi z siebie" po 3 minutach.

          Myślę, że każdy radzi sobie jak może. Nikt normalny nie marzy o dawaniu klapsa.
          Jeżeli to się zdarza, to raczej z braku innych możliwości w danym momencie.
          Oczywiście zawsze się znajdzie ktoś mądrzejszy po fakcie. Z resztą przeważnie
          później taki rodzic sam dochodzi do wniosku, że mógł daną sytuację rozwiązać lepiej.

          W każdym razie, mi się jeszcze nie zdażyła taka sytuacja, żebym strasznie
          żałował, że nie dałem klapsa lub żebym był dumny z siebie, że go dałem, bo to
          było najlepsze co mogłem zrobić. Jak będzie dalej, zobaczymy.

          Zastanawia mnie też "słodki dzień". Nie jestem dietetykiem, ale biologia na
          poziomie LO dała mi taką wiedzę - 3 główne składniki naszego pokarmu to
          węglowodany, białka i tłuszcze. Zachowanie odpowiednich proporcji pomiędzy tymi
          składnikami daje nam np dobre samopoczucie, dobrze przyswajamy białka, nie mamy
          problemów ze spaniem itd.
          Przegięcie z którymś ze składników skutkuje np "zamuleniem" - np po zjedzeniu
          zawalonej serem pizzy :) Lub np jak przeginamy z węglowodanami (szczególnie
          prostymi), np wypijemy 1l coli, do tego zjemy paczkę ciastek, chipsów czy
          czekolady to raczej ciężko jest zasnąć. W ten sposób można też bardzo łatwo
          utyć, ponieważ organizm nie radzi sobie z tak dużą ilością cukru i o ile nie
          skończy sie to wymiotami, to ten cukier upycha gdzie popadnie, czyli tam gdzie
          najłatwiej, czyli do tkanki tłuszczowej.
          Dlatego też zastanawiam się na słusznością takiego słodkiego dnia. Oczywiścię
          zdaję sobie sprawę z korzyści, które z niego płyną (zęby).
          Ale czy nie wydaje wam się dziwne, to że przez cały tydzień organizm dziecka
          otrzymuje mniej więcej racjonalne dawki pożywienia, po czym przychodzi dajmy na
          to sobota i dostaje bombę cukrową w postaci np batonika, loda i ciastka lub
          cukierków?
      • carton A nie przyszło Ci do głowy... 17 lat temu
        Gość portalu: camel_3d napisał(a):

        > ok. staram si ezrozumiec psychologow i innych intelektualistow, ale.---
        > obawiam sie, ze wiekszosc z nas nei jest psychologami i nigdy nie bedzie.
        > Czasem widze w sklepie dziecko rzucajace si ena podlogi i krzyczace..matka
        > stara sie tlumaczyc i mowi, mowi, mowi..i nic. W koncu dla swietego spokoju
        > kupuje dzeiciakow..cos tam. No i juz mamy problem rozwiazany bez klapsa.
        > Dzieciak dostal co chcial... i to ma byc wychowanie?

        A nie przyszło Ci do głowy inne rozwiązanie? Odmowa kupna i konsekwencja.
        Dzieciak w końcu zrozumie, że jak rodzic mówi nie, to znaczy nie i kropka, więc
        następnym razem nie będzie robił takich cyrków, bo i po co.
        • Gość: camel nie przyszlo... IP: 81.19.200.* 17 lat temu
          odmowa kupna konczy sie krzykami i wrzaskami. Nie zawsze, ale sie zdarza. I co
          wtedy? Bedziesz stal 20 minut do kasy z dzieciakiem, ktory sie drze , a nie daj
          boze jescze sie rzuca po podlodze?
      • metokard Re: rozwrzeszczene dziecko ma racje? 17 lat temu
        > Dzieciak dostal co chcial... i to ma byc wychowanie?

        no wlasnie, to nie jest wychowanie! tak samo jak klaps to nie wychowanie. a wystarczylo, jak juz ktos
        wczesniej napisal, NIE KUPIC tej rzeczy. to chyba logiczne, dziecko wrzeszczy w sklepie, bo wie, ze to
        skuteczny sposob. tutaj potrzeba KONSEKWENCJI a nie klapsa, a to juz niestety trudniejsze. jesli
        dziecko nigdy nic nie zdola wymusic wrzaskiem, to nie bedzie stosowac takiej metody, proste i
        logiczne.
        • Gość: camel jazu, ludzie... IP: 81.19.200.* 17 lat temu
          niemoze i nie kupisz, ale jak dziecko bedzie sie 20 minut darlo, a ty stoisz do
          kasy...to ciebie i innych w koncu cholera wezmie.. i jeszcze ty dostaniesz
          klapsa:)
          • metokard Re: jazu, ludzie... 17 lat temu
            no niewykluczone :) ale na ogol bywa tak, ze dzieciak wrzeszczy, bo juz wczesniej sie nauczyl tej
            metody i teraz my, zamiast klapsa mamy obciach.
      • Gość: lilimeye Re: rozwrzeszczene dziecko ma racje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
        ok. staram si ezrozumiec psychologow i innych intelektualistow, ale.---
        > obawiam sie, ze wiekszosc z nas nei jest psychologami i nigdy nie bedzie.

        Co nie znaczy, że nie mamy szukać informacji na ten temat. Najłatwiej powiedzieć
        sobie - nie jestem psychologiem i stosować bicie. Jest mnóstwo dobrej literatury
        na temat wychowywania dzieci, trzeba tylko poszukać.

        Czasem widze w sklepie dziecko rzucajace si ena podlogi i krzyczace..matka
        > stara sie tlumaczyc i mowi, mowi, mowi..i nic. W koncu dla swietego spokoju
        > kupuje dzeiciakow..cos tam. No i juz mamy problem rozwiazany bez klapsa.
        > Dzieciak dostal co chcial... i to ma byc wychowanie?

        I na takie postępowanie matki dobry psycholog złapałby się za głowę.
        Ludzie, niestosowanie klapsów nie oznacza braku kary, czy pozwalania dziecku na
        wszystko. Granice stawiać trzeba, tylko są na to lepsze sposoby niż klapsy!

        > Obawiam sie, ze klaps czasem jes po prostu skuteczniejszy. Dostalem kilka razy
        > klapsa..coz..lanie sie tez zdarzylo. I tak, o ile klaps zadzialal..

        Inna, lepsza metoda też zadziałałaby :-)

        > lanie..coz, ale nie, bo jak to bylo w teksie - po prostu staralem sie, zeby do
        > ojca nie dotarlo ze np nie odrobilem lekcji i dostalem lufe.

        No, właśnie, i tak uczy się kłamstwa, a oducza tego, że dzieciak powinien z
        problemami przychodzić do rodziców...

        > I szczerze mowiac...nie znam ani jednej rodziny, ktora by swojemu dziecko nie
        > dala klapsa.

        To nie znaczy, że to jest dobra metoda.

        >Trudno, ja jestem za klapsem, ale w ostatecznisci.

        Naprawdę, są lepsze metody, tylko trzeba je poznać.

        >Trudno, ja jestem za klapsem, ale w ostatecznisci.
        • Gość: camel Re: rozwrzeszczene dziecko ma racje? IP: 81.19.200.* 17 lat temu
          > Co nie znaczy, że nie mamy szukać informacji na ten temat. Najłatwiej
          powiedzie
          > ć
          > sobie - nie jestem psychologiem i stosować bicie. Jest mnóstwo dobrej
          literatur
          > y
          > na temat wychowywania dzieci, trzeba tylko poszukać.



          kochana, takie teksty to ty sobie mozesz pisach. Psychologia i poragy jedno.
          Umiejetnosc ich zastosowania to drugie.
          A tobie to sie pewnie wydaje, ze w ksiazkach znajdziesz recepte na wychowanie.
          Guzik prawda. Ksiazki to jedno, a zycie drugie.


          > Inna, lepsza metoda też zadziałałaby :-)

          JAKA?

          > No, właśnie, i tak uczy się kłamstwa, a oducza tego, że dzieciak powinien z
          > problemami przychodzić do rodziców...

          Nie, tak sie uczy, ze odrabiasz lekcje, bo wiesz, ze dostaniesz lanie. Ale nie
          myl klapsa z laniem. Bo o tym tu mowa. Nie napisalem, ze to bylo wlasciwe
          podesjscie.

          > To nie znaczy, że to jest dobra metoda.

          To znaczy, ze jest skuteczna. A dzieci tych ordzin, nie mocza sie w nocy i nie
          maja koszmarow zwiazanych z klapsem.
          • Gość: lilimeye Re: rozwrzeszczene dziecko ma racje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
            Psychologia i poragy jedno.
            > Umiejetnosc ich zastosowania to drugie.

            Pełna zgoda. Dlatego róbmy użytek z rozumu i łączmy jedno z drugim.

            >A tobie to sie pewnie wydaje, ze w ksiazkach znajdziesz recepte na wychowanie.

            Nie szukam recepty, bo takiej nie ma. Szukam inspiracji i rady ludzi, którzy na
            ten temat wiedzą więcej.

            > Guzik prawda. Ksiazki to jedno, a zycie drugie.

            Zależy jakie książki. Dobra literatura, opracowana przez specjalistów, nie jest
            oderwana od życia, a raczej to życie analizuje na podstawie wiedzy zdobytej
            przez pokolenia naukowców.

            Przepraszam, że nie mogę odpisać więcej, bo wzywają pilne sprawy. Odezwę się później

          • Gość: lilimeye Re: rozwrzeszczene dziecko ma racje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
            > > Inna, lepsza metoda też zadziałałaby :-)
            >
            > JAKA?

            Nie znam szczegółów, więc trudno mi stwierdzić jaka. Jeśli chodzi o
            przypuszczenia, to stawiam na szczerą rozmowę i adekwatną do przewinienia karę
            (zabronienie robienia czegoś co lubiłeś)

            > Nie, tak sie uczy, ze odrabiasz lekcje, bo wiesz, ze dostaniesz lanie.

            Ale sam napisałeś, że ukrywałeś przed ojcem stopnie, a więc lanie prowokowało
            twoje kłamstwa. Zapewne takie zachowanie twojego ojca nie zachęcało cię do
            dzielenia się z nim swoimi problemami. Więc podtrzymuję to co napisałam wcześniej.

            Ale nie
            > myl klapsa z laniem. Bo o tym tu mowa. Nie napisalem, ze to bylo wlasciwe
            > podesjscie.

            Zrozumiałam, że uważasz to za niewłaściwe.
            Nie mylę klapsa z laniem. Może się czasem zdarzyć, bo jesteśmy niedoskonali
            (jednak powinniśmy zdawać sobie sprawę, że to nasza porażka). I to przyznaje
            psycholog w artykule, który zainicjował tę dyskusję. Jednak dawanie klapsów nie
            może być uznawane za metodę wychowawczą.

            > > To nie znaczy, że to jest dobra metoda.
            >
            > To znaczy, ze jest skuteczna.

            Skąd możesz wiedzieć, czy inny sposób dyscyplinowania dziecka nie byłby
            skuteczniejszy? Może znacznie lepiej podziałałaby wspomniana wyżej szczera
            rozmowa i wytłumaczenie dziecku, co było złego w jego postępowaniu i
            zastosowanie adekwatnej kary?

            A dzieci tych ordzin, nie mocza sie w nocy i nie
            > maja koszmarow zwiazanych z klapsem.

            Nie muszą mieć koszmarów nocnych, czy moczyć się w nocy, mogą np. mieć niskie
            poczucie własnej wartości, różne kompleksy, problemy z relacjami z innymi ludźmi
            i można tak długo wymieniać. Często sami nie zdają sobie sprawy ze swoich
            problemów, po prostu czują się nieszczęśliwi, pełni zahamowań, nie potrafią
            sobie ułożyć życia. I nie mówię tu o osobach, które dostały klapsa dwa razy w
            życiu, ale o takich, w stosunku do których "dawanie klapsów" stosowano jako
            metodę wychowawczą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja