Macocha kontra Kopciuszek?

17 lat temu
Od 23 lat jestem macochą. Kiedy poznałam mojego obecnego męża, nie zdawałam
sobie sprawy z ogromu problemów jakie stoją przede mną. Mój mąż miał wtedy
dwie dorastające córki o dość silnych, bardzo różnych osobowościach. Jego
związek się rozpadał przez alkoholozm byłej żony, ale mimo tej świadomości, i
wielu zapowiedzi odejścia ze strony ojca, dziewczyny przyjęły mnie wrogo. Nie
próbowały mnie zaakceptować, a mnie się wydawało, że poprawa albo choćby
lekkie ocieplenie stosunków nie nastąpi nigdy. Po siedmiu latach związku
urodziłam syna, dla nich przyrodniego brata. Obie wtedy już były żonami i
matkami. Stosunki zaczęły się powoli ocieplać. Można je uznać za całkiem
poprawne, chwilami nawet bardzo bliskie i zażyłe. Intuicyjne wybierałam
zasady o których piszecie. Ale po latach przestrzegania i stałego
wprowadzania do dnia codziennego wypunktowanych przez Poradnik zasad
współżycia na linii macocha - pasierbice straciłam zapał i cierpliwość. I
choć obie moje "pasierbice" odnoszą się do mnie przyjaźnie, u mnie wracają
jak żywe w pamięci chwile w których musiałam zaciskać zęby, kiedy było mi
przykro, kiedy łezka zakęciła się w moim oku. I choć nie chcę, wszystkie
zadry wyłażą jak macki i zarządzają moją pamięcią. Bardzo to trudne, a
decyzja bycia macochą jest jeszcze trudniejsza. Ale gdybym drugi raz miała
dokonać wyboru, wybrałambym taką samą drogę. Jestem z mężczyzną który okazał
się bardzo porządnym i przyzwoitym facetem. Mój syn ma kochających się
rodziców i fajne dwie przyrodnie siostry z którymi powoli układa swoje
relacje. Tworzymy dużą, trochę pokręconą - mój syn jest wujkiem dla dzieci
sióstr - uczymy się wzajemnie tolerancji, miłości. Jesteśmy wobec siebie
krytyczni. Ale możemy na siebie liczyć. A że czasami boli. No cóż to znaczy
że żyjemy. A życie takie dało nam wybory i z nich skorzystaliśmy.
    • alterpars i taki zly ten Kosciol ze nie pozwala na rozwody? 17 lat temu
      Trudno. Wybralo sie i trzeba byc z tym kims do konca zycia a nie fruwac z
      kwiatka na kwiatek i wplatywac w swoje popaprane zycie coraz to nowe osoby.
      Osobiscie uwazam ze powinno byc prawo zakazujace osobom po przejsciach
      poslubianie ludzi bez nazwijmy to doswiadczen w tej swerze. To wysegreguje
      wlasciwy model rodziny. Mam nadzieje ze LPR do tego doprowadzi. Niech sobie tzw
      rozwodnicy i rozwodki zyja z kim chca i nawet w komunie wychowujac dzieci
      chociazby i z osmiu poprzednich zwiazkow. Nie krzywdzic prose tylko tych ktorzy
      maja szanse na normalne rodziny.
      • Gość: chude mleko Re: i taki zly ten Kosciol??? IP: *.natpool7.outside.ucf.edu 17 lat temu
        Slusznie, slusznie... po calkowitym i bezwzglednym
        zakazie aborcji przyjdzie w Katolandzie czas na
        calkowity i bezwzgledny zakaz rozwodow!
        • alterpars Re: i taki zly ten Kosciol??? 17 lat temu
          I slusznie. Jak sie nie podoba odwieczna wiara w Polsce i jej zasady to won.
          • wd_07 Re: i taki zly ten Kosciol??? 17 lat temu
            alterpars napisał:

            > I slusznie. Jak sie nie podoba odwieczna wiara w Polsce i jej zasady to won.


            taaaa nie ma to jak tolerancja głoszona przez tą "odwieczną wiarę", którą ty sobie "przyswoiłeś"
            • Gość: Jeden z Arian Jak się nie podoba tolerancja to won IP: *.mnc.pl 17 lat temu
              Tak bym powiedział tym wszystkim fundamentalistom, którzy zawsze wiedzą lepiej
              jak wszyscy mają żyć, co myśleć i co lubić.

              Wkurza mnie to ciągłe wpieprzanie się w życie innych. W końcu wszyscy mają swoje
              życia i dokonują swoich wyborów. Nie wyobrażam sobie ustawy, która sprawi, że
              ludzie będą się kochać przez całe życie i będą dobrymi ojcami i matkami.

              Myślę, że musimy teraz świadomiej dbać o tradycyjną i bardzo dawną (niemal
              wymarłą) polską tolerancję. To nasze pozytywne dziedzictwo musi wyprzeć
              nienawiść. Nawet jeśli nie całkowicie, to chociaż powinno ją mocno zmarginalizować.
              • alterpars na szczescie liberalowie i tolerancyjni nie rzadza 17 lat temu
                raz na zawsze w Polsce. Polska jest katolicka i rzadzi w niej kosciol katolicki
                i nic tego nei zmieni.
                • Gość: abc Re: na szczescie liberalowie i tolerancyjni nie r IP: *.zax.pl 17 lat temu
                  Ty głupi zacofany imbecylu. Paciorek i do wyrka pajacu !!
                  • alterpars Re: na szczescie liberalowie i tolerancyjni nie r 17 lat temu
                    mozesz sobie gadac i tak nie zmienisz faktu ze katolicy wreszcie moga sie poczuc
                    w Polsce jak we wlasnym domu i odwaznie glosic dobra nowine komunistom i liberalom.
                    • Gość: ala Re: na szczescie liberalowie i tolerancyjni nie r IP: *.netinfo.pl 17 lat temu
                      chłopie to co tuywyrazasz to nie jest katolizm to jakas twoja zadufana duma
                      kaze tobie mowic co inni maja robic . Pomodlę się za ciebie . Troche wolnosci
                      daj ludziom to ze ktos tu mieszka to nie znaczy ze jest skazany na katolicyzm
                • magdateclaw tak Ci sie tylko wydaje 17 lat temu
                  wiekszosc tego Koscioła to bezrobotni,
                  duza czesc to alkoholicy. Jakie to ma znaczenie?

                  Ano takie, że gdyby to było opłacalne
                  to za swoją roczną pensje kupiła bym ich
                  i ich decyzje polityczne na 10-15 lata.

                  To nie mozliwe? Popytajcie socjologów,
                  którzy badali dawne PGRy.

                  Taka jest siła tego Twojego Koscioła.
                  Nikt tego nie robi przede wszystkim daltego, ze nie oplaca sie
                  inwestowac w te Wasze bezdroża.


                  mt,
                  ny
                  • pmonroe Magda - zachowuj sie i nie chwal sie kasa 17 lat temu
                    magdateclaw napisała:

                    > wiekszosc tego Koscioła to bezrobotni,
                    > duza czesc to alkoholicy. Jakie to ma znaczenie?
                    >
                    > Ano takie, że gdyby to było opłacalne
                    > to za swoją roczną pensje kupiła bym ich
                    > i ich decyzje polityczne na 10-15 lata.
                    >
                    > To nie mozliwe? Popytajcie socjologów,
                    > którzy badali dawne PGRy.
                    >
                    > Taka jest siła tego Twojego Koscioła.
                    > Nikt tego nie robi przede wszystkim daltego, ze nie oplaca sie
                    > inwestowac w te Wasze bezdroża.
                    >
                    >
                    > mt,
                    > ny
          • Gość: Sławo Re: i taki zly ten Kosciol??? IP: *.os1.kn.pl 17 lat temu
            kretynizm debilizm czy wodogłowie?? co sobie wybierzes?? innej drogi nie masz
            chyba ze jestes schizofrenikiem. Ale nie sądzę. Nie pozdrawiam kretynów
          • Gość: fpitt Re: i taki zly ten Kosciol???alterpars IP: *.devs.futuro.pl 17 lat temu
            .. tak myslalem. Masz duzy problem z wiara- w mamusie, tatusia. potrzebujesz
            autorytetu transcendentnego - aby cie powstrzymywal przed gwaltem, przemoca itp
            . ku..twem dnia codziennego. Jesli nie masz Odgornego paradygmatu, to pewnie
            LATWO BYS SIE SKU..L. Ale to da sie leczyc. Idz do lekarza...we wczesnym
            stadium jest, podobno, wyleczalne. (a historie Polski - to moze przeczytaj-
            Nareszcie). Takie jedno powstanie, jakies wieki srednie ( i nie ciemne), gdy
            prosty lud "rzezal" kaplanow za ich chciwosc,ku..two itp. ( Ten lud nie byl z
            SLD ;-)) A bylo to pare wiekow po "chrystianizacjii" Polski. A do tego by kogos
            "wypedzac" z Polski masz najmniesze prawa. Z tego co piszesz - to nie jestes
            dziedzicem tej czesci Polski, ktora miala cokolwiek do powiedzenia. Jestes
            zalosna karykatura, nawiazujaca do najbardziej szowinistycznych i
            ksenofobicznych zachowan.. Pewnie zaraz wysle wiadomoasc do Admina o twoim
            nawolywaniu do nienawisci i agresji. Spadaj
          • wrzaskd Re: i taki zly ten Kosciol??? 17 lat temu
            Dziecko, jaka znowu odwieczna? Raptem tysiąc lat?
            I kim ty do jasnej anielki jesteś, żeby wyganiać stąd kogokolwiek?
            • alterpars a gdzie wy byliscie do cholery jak byly wybory???? 17 lat temu
              skad sie wzeiela koalicja, panowanie czarnych i blogomani pokroju Wierzejskiego.
              Gdzie byli Ci rozsadni ludzie ktorzy maja wyraziste i nowoczescne poglady. Gdzie.
              Teraz mozecie sobie posac na tym forum....Wybory za 4 lata i mam nadzieje ze
              wybierzecie madrzej.
          • werbus Re: i taki zly ten Kosciol??? 17 lat temu
            Masz nie tylko chora głowę,odbyt ale i narządy płciowe.Beznadziejny
            przypadek,tylko eutanazja rozwiąże twoje problemy definitywnie.

            alterpars napisał:

            > I slusznie. Jak sie nie podoba odwieczna wiara w Polsce i jej zasady to won.
          • Gość: najka Re: i taki zly ten Kosciol??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
            jak to odwieczna? a noc Kupały, modły do drzew i kamieni?
          • Gość: Mariusz Re: i taki zly ten Kosciol??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
            Alterpars skoro popierasz LPR to chyba jesteś katolikiem w dodatku
            praktykującym. Ale chyba słabo Ci to wychodzi skoro bucha od Ciebie taka
            nienawiść do innych ludzi. Ale tak to już jest z pseudokatolikami, członkami
            klanu ojca dyrektora. Nienawiść, nienawiść i jeszcze raz nienawiść. Szkoda mi
            Was, ale sami sobie zgotowaliście ten los. Rydzyk, ten od pieniądza zamotał Wam
            w głowach.
      • Gość: :) Re: i taki zly ten Kosciol ze nie pozwala na rozw IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17 lat temu
        ty serio czy dla jaj?
      • remedium57 Re: i taki zly ten Kosciol ze nie pozwala na rozw 17 lat temu
        bzdura, te nowe osoby nie są ubezwłasnowolnione, jeśli się godzą na to, to już
        ich sprawa...... jestem w odwrotnej sytuacji, to mój facet ma byc ojczymem dla
        moich dzieci i też nie jest za wesoło. Czy ktoś się znalazł w podobnej
        sytuacji????
      • Gość: fpiff Re: i taki zly ten Kosciol ze nie pozwala na rozw IP: *.devs.futuro.pl 17 lat temu
        Alterpars. Jakis ty biedny i pokrecony. Mamusia cie zbyt wczesnie odstawila od
        piersi? A moze cie molestowala? no, nie dala ci szansy rozwoju. To fakt.
        • alterpars Re: i taki zly ten Kosciol ze nie pozwala na rozw 17 lat temu
          szczekajcie liberalni piewcy praw pederastow i srzywionych rozwodnikow a rzadzi
          i wychowuje wasze dzieci minister Giertych i wreszcie nastapi porzadek i normalnosc
      • Gość: mig29a Re: i taki zly ten Kosciol ze nie pozwala na rozw IP: 80.72.34.* 17 lat temu
        alterpars napisał:

        > Trudno. Wybralo sie i trzeba byc z tym kims do konca zycia a nie fruwac z
        > kwiatka na kwiatek i wplatywac w swoje popaprane zycie coraz to nowe osoby.
        > Osobiscie uwazam ze powinno byc prawo zakazujace osobom po przejsciach
        > poslubianie ludzi bez nazwijmy to doswiadczen w tej swerze. To wysegreguje
        > wlasciwy model rodziny. Mam nadzieje ze LPR do tego doprowadzi. Niech sobie tzw
        > rozwodnicy i rozwodki zyja z kim chca i nawet w komunie wychowujac dzieci
        > chociazby i z osmiu poprzednich zwiazkow. Nie krzywdzic prose tylko tych ktorzy
        > maja szanse na normalne rodziny.



        a za walenie konia proponuje odjecie prawej dloni (czylo prawicy) no i niech
        wtedy delikwent sprobuje samogwaltu hehe. to wyselekcjonuje nasienie,
        przepraszam - ziarno, od plew. mam nadziej ze lpr do tego doprowadzi. a kto by w
        niedziele na tace poskompil temu dwa chciwe palce odciac ku nauce pospulstwa.

      • Gość: Gość Re: i taki zly ten Kosciol ze nie pozwala na rozw IP: 212.160.236.* 17 lat temu
        O Matko ! A cóż to znowu za oszołom toruński???
    • Gość: macias Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
      Twoj syn jest wnukiem dla dzieci swoich siostr?
      O Boze! To bardzo jestescie pokreceni. Czyli one te dzieci maja ze swoim ojcem,
      a Twoim mezem? Niezle!... Łoł!
      • Gość: Anja Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
        Baranie - WUJKIEM nie wnukiem. Wsteczny analfabetyzm ... W jakim kraju ja
        żyję...:)))
        • wd_07 Re: Macocha kontra Kopciuszek? 17 lat temu
          Gość portalu: Anja napisał(a):

          > Baranie ... W jakim kraju ja
          > żyję...:)))

          no własnie - wszędzie chamstwo ;)
    • Gość: ki Lubiłam inne bajki IP: *.aster.pl 17 lat temu
      "Kopciuszek" i "Królewna Śnieżka" to nie były moje ulubione bajki w dzieciństwie.
      Wolałam "Calineczkę" i "Brzydkie kaczątko".
      Moje życie napisane jest w/g innego scenariusza :)
    • Gość: joanna do elizet: IP: *.gtconnect.net 17 lat temu
      Elu, bardzo ladny list. Bardzo cieply, prawdziwy, nieprzeslodzony. Przyda mi
      sie. Dzieki.
      • Gość: Mea culpa Re: Ukarany i uratowany IP: *.telia.com 17 lat temu
        Historia nie tak znow nadzwyczajna.Jestem faktycznie ,mezczyzna po przezyciach.
        Z pierwszego malzenstwa pozostala mi gorycz i poczucie winy,oraz dorosly juz
        syn.Powodem rozwodu bylo odejscie zony.Zaczelo sie od fascynacji zyciem
        politycznym w pracy-a skonczylo odejsciem do kolezanki z ktora,dzielily z
        entuzjazmem i zaangazowaniem swiatopoglad.Jestem duzo starszy od mojej ex.Byc
        moze bledem bylo
        moje zwiazanie sie z duzo mlodsza kobieta.Czas,jak wiadomo leczy rany. Na
        glupiego nie ma rady.Znowu zwiazalem sie z duzo mlodsza kobieta.Postanowilem tez
        probowac zycia na wsi.Przydalo mi sie moje wyksztalcenie i wszystko ukladalo
        sie normalnie.Gospodarstwo pieknie funkcjonowalo,zona dalej pracowala w sluzbie
        zdrowia.No moze nie bylo to tak normalnie,miala ciagle nocne dyzury w klinice
        umiejscowionej w pobliskim miescie.Zapomnialem dodac ,ze moja nowa zona,wniosla
        mi w posagu razem z kilkudziesiecioma hektarami prima ziemi uprawnej,Tesciowa.
        Mila i zawsze usmiechnieta ,zgrabna kobiete w srednim wieku.Nie rozciagajac
        historii,tak jak to bywa w zyciu,zony wieczne dyzury jakos tak bezwiednie
        zblizyly mnie do atrakcyjnej tesciowej.Moj syn,doskonale zapowiadajacy sie
        zlotnik-artysta,czesto nas odwiedzal.Mieszkal i mial swoja pracownie w tym
        samym miescie w ktorym to pracowala moja zona.Czesto jadac do nas z wizyta
        umawial sie ze swoja macocha i przy okazji przywozil ja z pracy.Zona w takim
        przypadku pozostawiala swoje auto w jego garazu.No coz wypada konczyc
        historie.Doszlo do kulturalnej awantury.Zona delikatnie mowiac,wymowila mi i
        swojej mamie mieszkanie.odeszlismy ,praktycznie w tym co mielismy na
        sobie.Czasy sa takie jakie sa,nie moglismy znalezc pracy i gdy skonczyly sie
        pieniadz<e ,ktore mielismy ,wyladowalismy doslownie na ulicy.Niestety
        usilowalismy utopic nasze problemy w alkoholu,co tylko pogorszylo
        sytuacje.Bylismy zbyt dumni ,by prosic ex w miedzyczasie zone o pomoc.Zreszta
        ambicja i wstyd by na to nie pozwolily.Zyjac jako bezdomni i w ciaglych
        oparach,coraz gorszego gatunku alkoholu stracilismy kontakt z rzeczywistoscia.
        Przypadkowo spotkani byli sasiedzi,powiadomili nas ( nie bez zlosliwej
        satysfakcji)ze moja ex jest teraz zona mojego syna.Tylko dzieki ludzkiej
        zyczliwosci ,w koncu trafilismy do AA i wybrnelismy z bagna.Od roku juz zyjemy
        za granica i powoli wracamy do normalnego ludzkiego zycia.
        • Gość: abhaod i to jest bajka dla doroslych:) IP: *.adsl.alicedsl.de 17 lat temu
          powodzenia
    • abhaod wole Sniezke;) 17 lat temu
      i zycie singla....
    • Gość: Pan Trufel Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.toya.net.pl 17 lat temu
      Miłe Panie ze złudzeniami.
      To dość popularna prawda, że życia po rozwodzie nie da się zacząć od nowa. To
      znaczy, spotyka się na ulicy przyjaciółki byłej żony, dzieci wspominają ulubione
      wakacje spędzone z Mamą i.t.p. . Cóż... Tak właśnie jest.
      Ale i tak bywa pięknie. Moja trójka dzieci z przyjemnością spędza wakacje z moją
      Panią, która niespecjalnie piękna, piękna jest duchowo. Pływa z nimi na
      kajakach, choć trudzi ją to, gotuje im cokolwiek zapragną, ( pierdoły jakieś
      piszę), jest dla nich, jak najkochańsza Mama - to ważniejsze chyba.
      Rozwód to jak na razie najohydniejsza rzecz jaka spotkać może dorosłego
      człowieka. Gdybym znał konsekwencje w momencie podjęcia decyzji, chyba
      stchórzyłbym. nie wiedziałem, że będzie aż tak okropnie.
      Zazdroszczę moim znajomym starszym o 10-15 lat ich trzydziesto, czterdziesto
      letnich związków. Bez winy nie jestem, ale jak nisko upadła najważniejsza w
      życiu instytucja- małżeństwo, że jej los zależy od p...ch finansów. Co to
      wspólnego ma ze związkiem ludzi na całe życie. Jeśli to samo spotka me dzieci,
      chyba się załkam na śmierć.
      I tyle .
      Pozdrawiam
      • alterpars Re: Macocha kontra Kopciuszek? 17 lat temu
        O tym mowie rozwodow nalezy zkazac.
        • Gość: czytelniczka Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.gtconnect.net 17 lat temu
          Prosze - nie psuj tych przyjemnych postow i dobrej atmosfery. Po co?
        • Gość: Kerstin Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
          Masz rację. Rozwodów trzeba zakazać. Ale tylko tobie. Będzie przynajmniej
          gwarancja, że skrzywdzisz nie więcej niż 1 osobę. Więc proszę - zakazuję ci.
          Zakazuję ci mieć również dzieci. Szkoda, żeby dziadostwo się szerzyło.
      • Gość: aska Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.gtconnect.net 17 lat temu
        Mily Panie Truflu,

        Przykro mi, ze przezyl Pan tak bolesnie swoj rozwod. Po raz ktorys uswiadamiam
        sobie, ze moj byl w porownaniu z innymi wyjatkowo latwy (na pewno nie byl
        przyjemny...) Jestem wiec w jakis sposob szczesciara. Chociaz z drugiej
        strony - malzenstwo (i rozwod) dokladnie obrzydzily mi idee powtornego wyjscia
        za maz. Jakas wiec cene kazdy placi na swoj sposob.

        Pozdrawiam serdecznie, spodobalo mi sie, jak Pan lubi swoja nowa zone.
    • Gość: gms Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.chello.pl 17 lat temu
      bzdura, macocha, która rozbila rodzine, na dodatek tysiac razy gorsza od żony i
      matki zasluguje na wieczne potępienie przez corki i niech się nie dziwi, ze je
      to spotyka. A czy ojciec ma prawo do szczęścia unieszczęsliwiając po drodze
      wszystkich i zonę i córki? To nie jest takie oczywsite.
      • Gość: zaskoczona Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.gtconnect.net 17 lat temu
        A skad ty wytrzasnales te historie? Chyba jestes z innej bajki.

        Gdzie jest mowa o rozbijaniu rodziny? Gadasz ot, zeby sobie pogadac. Bez
        sensu, bez zwiazku ale za to wyraznie.
    • Gość: kasiakonwalia tu macoszka IP: *.89.51.226.ptr.us.xo.net 17 lat temu
      Po pierwsze - wkurza mnie nieziemsko, kiedy "swiete" osoby z jedynego slusznego
      kosciola wrzeszcza w temacie, o ktorym prawdopodobnie nie maja pojecia. Nie
      sadze, ze znalazly sie kiedykolwiek w sytuacji, kiedy sie jest z powodu drugiej
      osoby calkiem na dnie i nie ma znikad pomocy, wszedzie sciany i wlasnie taka
      milosc blizniego, jak widac w niektorych postach. Poki sie tego samemu nie
      przezyje - prosze uprzejmie pozamykac pyszczki i sie nie wypowiadac nazbyt
      krytycznie. Bo okolicznosci moga sie zmienic i pokarac. Co mowie z wlasnego
      doswiadczenia, bo jakies 10 lat temu palalam swietym oburzeniem na rozwodnikow,
      po czym sama znalazlam sie w sytuacji nie do zniesienia.
      A teraz bedzie temat cieply i przyjemny. Od niemal dwoch lat jestem z moim
      obecnym mezem, malzenstwem jestesmy od czterech miesiecy. Wiem, wiem - to
      bardzo niewiele. Zapowiada sie jednak calkiem normalne zycie, ktore oboje
      doceniamy, bo oboje zostalismy w pierwszych zwiazkach niezle poobijani.
      Maz ma dwoje doroslych dzieci - corke 21-letnia i syna dziewietnastolatka.
      Corka jest w Polsce, syn mieszka z nami w Stanach. Jest po prostu normalnie: z
      corka mamy bliski kontakt, wyslalysmy do siebie ponad 400 maili do tej pory :).
      Z synem mamy dlugasne pogaduchy, wspolne wyprawy czy wspolna praca nad matura,
      kiedy jeszcze byl w Polsce. Mysle, ze mam przy tym kupe szczescia, bo mogloby
      byc o wiele gorzej, ale chyba wszyscy postanowilismy po prostu zaczac w tym
      wspolnym zyciu pisanie na czystej kartce. I zaczelismy od... wykpienia slow
      macocha i pasierby.
      Przeciez te wyrazy kojarza sie prze-paskudnie! Macocha MUSI byc zla, a
      pasierby - wredne. I na szczescie udalo sie - za pomoca maili zaczynajacych sie
      od slow "tu macocha", "czesc macoszka", czy "to ja, pasierbiczka".
      Fakt, ze trzeba pojsc czasem na kompromis, przyjac do wiadomosci, ze zarabiane
      przeze nas pieniadze sa nie tylko dla nas dwojga, ale czesc idzie na dzieci.
      Podobnie jest z podzialem czasu. Wiec cos za cos :)
      A potem bywaja chwile zwalajace z nog, kiedy Mlody poszedl na zakupy i
      spontanicznie zakupil mi moje ulubione Toblerone :) - tylko dla mnie. Trzeba
      takie chwile zapamietywac, wkladac sobie do wspomnieniowego "banku", bo jak
      kiedys w przyszlosci zazgrzyta, to bedzie mozna sobie wyciagnac.
      • Gość: MM fluidy macochy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
        Mieszkam z ojcem, po rozwodzie moich rodziców, i zgadzam się, że nie wszystkie
        macochy są nie do zaakceptowania, ale też nie wszystkie są do zaakceptowania.
        Tę, którą wybrał mój ojciec, charakteryzuje wciskanie na siłę nosa w
        sprawy "pasierbów" oraz niepohamowana zazdrość granicząca z zawiścią, jeśli
        chodzi o relację dzieci - ojciec. Pomijając takie przypadłości jak
        przemądrzałość i złośliwość oraz chęć pozbawienia dzieci dobrych relacji z
        ojcem, sytuacja jest nie do zniesienia. Mam nadzieję, że częściej zdarzają się
        pozytywne relacje tych "drugich" z dziećmi z "poprzedniego". Pozdrawiam
        forumowiczów.
      • Gość: Jeden z Arian lubisz toblerone? IP: *.mnc.pl 17 lat temu
        te wielkie co ważą prawie pół kilo ? ;)
        • Gość: kasiakonwalia Re: lubisz toblerone? IP: *.89.51.226.ptr.us.xo.net 17 lat temu
          e nie, wole poprzestawac ma tych mniejszych, bardziej standardowych :)
    • Gość: :) Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17 lat temu
      puenta troche bez sensu, zresztą jak większość artykułu
    • Gość: artek Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
      A ja zaczynam coraz bardziej żałować rozwodu.

      Nie chce mi się wszystkiego zaczynać od początku z moją nową żoną.
      Na początku było super, tak myślałem, ale teraz widzą, ze chyba była "plastrem
      na rany".
      Ciągle ma pretensje o spotkanie moje z dziećmi, jak przychodzą do nas, to źle,
      bo ona ma prawo odpocząć w weekend, to głowa ją boli, to ma okres itd.
      Potem się zaczyna - jak one się zachowuja, jak moja eks je ubiera, a czemu nie jedzą nożem i widelcem tylko ręką, ona się nudzi, a co z wakacjami, a czy jak będę miał z nią dzieci, to będę je tak samo kochał, a to znowu wymyśla ja już przeżywałem narodziny dzieci i miałem niemowlaka na ręce, to pewnie z nią to nie będzie nowość i nie będę się tak ekscytował jak ona, bo już to przeżyłem itd. itp.

      A jeszcze niedawno gdy mówiłem, ze nie wiem czy będę kiedyś chciał mieć jeszcze dziecko, kiwała głową. Myślałem, że zgadza się ze mną, ale okazuje się że ona chce udowodnić mi, że miłością wyleczy mnie z cierpienia jakie zgotowała mi moja eks i że dzieci chcieć będę a ona okaże sie największą miłością mojego życia - w związku z czym wyniosła moje zdjęć z moją byłą i przemalowała ściany w sypialni pod moją nieobecność na różowy (teraz twierdzi że to podobno jakiś wrzos) po tym jak nieopatrznie powiedziałem że niebieski to ulubiony kolor moje ex, ale do cholery - mój też!

      Ale teraz tak myśle, że wcale aż tak bardzo nie cierpiałem, mądry polak po szkodzie, wpadłem z deszczu pod rynne, jak zaczeła się proza życia to okazało się, ze ta druga jest zadziwiająco podobna do pierwszej.
      • Gość: nano Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
        Czytam te posty i sam juz nie wiem. Zona zdradzała mnie dwa lata (10 lat
        małżeństwa), miałem podejrzenia, sam to wykryłem, przyznali sie do wszystkiego.
        Złożyłem pozew o rozwód. Ostatnio okazało się ze gościu olał ją dokumentnie, i
        najspokojniej jej oświadczył że z nią nie będzie ...co teraz? iśc dalej,
        rozwieść się i układać sobie życie od nowa? czy sklejac to co jest teraz ?
        (dwójka dzieci,dom itp) to jest dylemat... co robić? bo sprawa w sądzie jeszcze
        sie nie odbyła.
        • Gość: Mariusz Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
          Nano nie wymagaj od forumowiczów żeby kierowali Twoim życiem. Ty wybierasz Ty
          decydujesz. Musisz kierować się wewnętrznym głosem. Może żona zrozumie swój błąd
          i więcej nie dopuści się zdrady, a może spodobało jej się to i za jakiś czas
          znajdzie sobie kolejnego fircyka. A Ty znowu będziesz cierpiał. Decyzja trudna,
          ale człowiek musi się cieszyć życiem a nie trwać w marazmie. Pozdrawiam.
      • Gość: monika..ta drug:( Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.toya.net.pl 15 lat temu
        choc minelo wiele czasu od tego wpisu...mam nadzieje ze ktos to
        przeczyta...sprobuj postawic sie w jej sytuacji...wszystko w domu
        podporzadkowane jest..bylo bylemu zwiazkowi...ona sama musiala
        przemalowac sciany w sypialni:( -czy naprawde niewpadlo ci do
        glowy...porozmawiac z obecna zona...co jej przeszkadza...jakie ma
        plany..marzenia-zamiast wracac ciagle do czasu przeszlego, warto
        zastanowic sie nad przyszloscia..
        CZY MY DRUGIE NIE MAMY SZANSY POCZUC SIE WYJATKOWO...
        pozatym tez jestem szczesliwa"posiadaczka"corki...z poprzedniego
        zwiazku...zawsze jej mowie ze tatusia ma jednego...i wiesz co...ona
        go BARDZO KOCHA...mimo ze niewchodzimy z butami w jego zycie...
    • magdateclaw W Polsce? To heroiczne 17 lat temu
      W Poslce to niemożliwe, a przynajmniej heroiczne.

      W społecznym wartościowaniu bycie z kimś po przejsciach, czy bez przejść :-)
      ale kimś starszym, jest pomiedzy "normalnym" związkiem a homoseksualizmem.

      Jest to do przejscia, gdy ten ktoś ma pieniądze i utrzymywał całą rodzinę
      wybranki, wtedy jako tako patrzy sie przez palce.

      Taka wasza katolicka hipokryzja.

      Magda,
      NY
      • alterpars Re: W Polsce? To heroiczne 17 lat temu
        no coz zyjesz w Panstwie katolickim. Zaakceptuj to badz emigruj.
      • pmonroe Re: W Polsce? To heroiczne 17 lat temu

        Magda, niepotrzebnie obrazasz religie katolicka,
        jestes z NY czyli miejsca o wielkich tradycjach tolerancji,
        a prezentujesz nietolerancje ( to takie prowincjonalne skarbie ).



        magdateclaw napisała:

        > W Poslce to niemożliwe, a przynajmniej heroiczne.
        >
        > W społecznym wartościowaniu bycie z kimś po przejsciach, czy bez przejść :-)
        > ale kimś starszym, jest pomiedzy "normalnym" związkiem a homoseksualizmem.
        >
        > Jest to do przejscia, gdy ten ktoś ma pieniądze i utrzymywał całą rodzinę
        > wybranki, wtedy jako tako patrzy sie przez palce.
        >
        > Taka wasza katolicka hipokryzja.
        >
        > Magda,
        > NY
        >
      • plisowanka Re: W Polsce? To heroiczne 15 lat temu
        magdateclaw napisała:
        > W społecznym wartościowaniu bycie z kimś po przejsciach, czy bez przejść :-)
        > ale kimś starszym, jest pomiedzy "normalnym" związkiem a homoseksualizmem.
        > Taka wasza katolicka hipokryzja.

        Hipokryzją byłoby uważać, że układanie sobie życia z rozwodnikiem/rozwódką nie niesie dodatkowych problemów do pokonania.
    • Gość: Vera Macocha kontra Kopciuszek? IP: 209.89.159.* 17 lat temu
      Ja rowniez przezylam w swoim zyciu dramat.
      Nie przypuszczalam,ze z moim usposobienie,pelnym ufnosci i milosci do ludzi,
      bede tak zle potraktowana przez moja synowa,ktorej przy kazdej najblizszej
      okazji okazywalam duzo serca, a spotkalam sie z bezdusznoscia.
      Traktowala mnie jak piate kolo u wozu,jak zlo konieczne. Za grosz nie okazala
      mi serca. Rozmawiala od niechcenia,najczesciej unikala ze mna kontaktow.
      Wyczuwalam,ze wyszla za maz za mojego syna nie kierujac sie uczuciem lecz
      wyrachowaniem. Przeliczyla sie,bo procz wyksztalcenia,zadnego bogactwa do
      malzenstwa nie wniosl. Wszystkiego,czego sie dorobil-to zasluga ciezkiej pracy.
      Malzenstwo trwalo ok.10 lat.Poczym znalawszy sobie kochanka - odeszla.
      Nieszczescie polega na tym,ze syn potraktowal swoje malzenstwo powaznie.
      Robil wszystko,co w jego mocy,aby rodzinie zapewnic godziwe zycie. Jednak to
      nie wystarczylo. Byla synowa chciala zyc w dostatku nie pracujac lecz ciagle
      wymagajac wiele od syna. Ostatecznie wybrala sobie kochanka / pewnie bogatszego/
      i na razie z nim zyje,ale nie wroze,by trwalo to dlugo,gdyz ona kocha dopoki sa
      pieniadze,odchodzi,gdy ich nie ma.
      W taki sposob zmarnowala mlode zycie. Synowi trudno sie otrzasnosc z tego,co go
      spotkalo.Nie mysli o ulozeniu sobie zycia z inna kobieta,gdyz juz im nie wierzy.
      Skoro okazal swojej zonie tyle serca,moze go to samo spotkac z nastepna kobieta.
      Teraz na zimne na pewno bedzie dlugo dmuchal.
      Ja jestem niepocieszona,ze czlowieka z gruntu dobrego,spokojnego,madrego mogl
      spotkac taki zawod.
    • Gość: moja męska .. IP: *.toya.net.pl 17 lat temu
      Stygnie po kobietach serce
      słabsze nowej miłości oznaki
      i zębów czasem już myć się nie chce
      po wódce... dla niepoznaki
      Stygnie tęsknota za nimi
      gaśnie chęć życia odmiany
      myślę, chyba nie warto już
      lecz problem mały , co w zamian....
    • Gość: tzw.tata Z "Kobietami z Przeszłością" też nie jest łatwo... IP: *.localnetwork.pl 17 lat temu
      W drugą stronę też nie jest łatwo (mężczyzna bezdzietny w związku z matką z
      dzieckiem/dziećmi). Śmiem twierdzić, że nawet trudniej. Matczyna miłość do
      dziecka to najsilniejsza z form miłości i jeżeli mamy do czynienia z pożądną
      Mamą (kochającą swoje dzieci), to mężczyźnie jest niezwykle trudno
      wygospodarować sobie przestrzeń w takim związku.

      Brak przestrzeni na miłość to chyba jeden z poważniejszych powodów rozpadu
      takich związków.

      Osobiście - właśnie z tego powodu - "wyleczyłem się" całkowicie z chęci
      przeprowadzania jakichkolwiek kolejnych prób studiowania tego tematu w warunkach
      praktycznych.

      Chociaż znam wyjątki...

      tzw.tata
    • Gość: Iga Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
      Na początku było trudno...Bardzo trudno. teraz po 17 latach, to moja przyjaciółka, serio. Miała 11 lat, kiedy wyszłam za jej ojca i widać było, że jej matka ją źle do mnie nastawia. Wredny babsztyl, to ona odeszła od męża, ale on powinien zostać do końca życia sam...I tęsknić do niej, zapewne...
      Córeczka nie miała nic z Kopciuszka, ale za to dużo ze złej macochy i próbowała uczynić ze mnie ofiarę. To była sprawa między nami i nie pozwoliłam mężowi się wtrącać. Poradziłam sobie z humorami, pyskowaniem. Nie było łatwo. Udało się.
    • Gość: Ewa Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.lubin.dialog.net.pl 17 lat temu
      Pani Elazet - gratuluje Pani powodzenia w takim zwiazku. W moim przypadku nie
      udalo się. Związałam sie z mężczyzna po rozwodzie, jego byla zona wychowywala 3
      jego dzieci i zatracala sie w alkoholu. Wydawaloby się, że dzieci akceptuja
      nasz związek. Przyszedl moment, że moj wybranek musial odebrac dzieci bylej
      zonie. Nagle bylam w zwiazku z meżczyzna z trojgiem dzieci i na dodatek okazalo
      się, że sama jestem w ciazy. Po dlugich przemysleniach postanowilismy razem
      zamieszkac i sprobowac. Niestety jako macocha nie zdalam egzaminu, po prostu
      nie dalam sobie rady z dziecmi, ktore obarczone byly duzymi problemami natury
      psychicznej i emocjonalnej. W krotkim czasie okazalo się, że dzieci kradną,
      klamia, oszukuja. Moj partner nie potrafil sprostac tym problemom, a na moje
      proby dzialania (psycholog, rozmowy, system kar i nagrod itp) zaczal reagowac
      negatywnie. Uwazaj, że wymagajac od nich czepiam sie ich. Dalam spokoj.
      Zaplacilam za to rozstrojem nerwowym. Na szczescie powoli z tego wychodze i
      zajmuje sie wychowaniem syna.... na spokojnie potrafie docenic uroki
      macierzynstwa.
      Teraz z doswiadczenia wiem, że to musi byc wyraźna wola obojga partnerow, muszą
      dzielić sie i wspierać w wychowaniu dzieci z innych zwiazkow, pomoc dotrzec w
      koncu obcej osobie do swoich dzieci i odwrotnie.
      • Gość: danka Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.chello.pl 17 lat temu
        Ja byłam wychowywana przez macochę i była to najgorsza rzecz jaka mnie spotkala
        w życiu. Ojciec gdy owdowiał, miał dwie córki mnie wówczas 4-letnią i moją
        2-letnia siostrę. Z nowego małżeństwa urodziło się jeszcze 2 dzieci. Obie z
        siostrą byłyśmy wiecznie poniżane. Ojciec często wyjeżdżał, a my nie mogłyśmy
        się mu nawet poskarżyć, bo po jego kolejnym wyjeździe byłyśmy karane, często
        biciem. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, ze macocha do dziś uważa siebie
        za wzór matki. Tyle razy to wszystkim wokół powtarzała, że chyba sama w to
        uwierzyła. Kazała do siebie mówić mamusiu, nie wolno było zwracać się do niej w
        3 osobie. Obecnie jestem już dojrzałą osobą i proszę wierzcie mi, gdy słyszę gdy
        ktoś mówi "mamusiu", to jest mi nidobrze
        • Gość: Agni Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.ds10.univ.gda.pl 17 lat temu
          Ech, jak ja cię rozumiem... Jeśli będę miał jakieś wątpliwości rozwiodę się
          przed dziećmi i nigdy nie wezmę baby z dzieckiem :?. W 80% (tak na oko ;))
          przypadkow związki, gdzie jedno ma bachory, a drugier nie to porażka, a juz na
          pewno ktos w nich cierpi...
    • Gość: kaja Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.polskieradio.pl 17 lat temu
      Ja także byłam w związku z mężczyzną z dziećmi. On był ode mnie 21 lat starszy,
      bardzo się kochaliśmy. Poroku spotykania się zamieszkaliśmy ze sobą, po
      kolejnych dwóch, czy trzech miesiącach wprowadziła się do nas jego córka z
      pierwszego małżeństwa, 7 lat młodsza ode mnie. Do tego druga, kilkuletnia
      córka, z drugiego małżeństwa, spędzała u nas pół tygodnia, miała swoje meble,
      książki, rzeczy, wszystko. Żeby miała poczucie domu. Fajnie. Tylko że mój
      ukochany nie zapytał mnie nawet co ja na to, żeby dziewczynki u nas
      zamieszkały. Nie raz usłyszałam, że nie jestem ich matką, nie raz, kiedy i ja i
      któraś z nich była chora, ona była zabierana do lekarza, ja zawsze byłam druga,
      nie raz błagałam narzeczonego, żeby spędzał ze mną sam chociaż co drugio
      weekend, bo cały czas spędzamy w tłumie. Jego matka mieszkała naprzeciwko nas,
      była więc obecna w naszym życiu non stop. Nawet sama nie przychodziła... Tylko
      wydzwaniała, żeby do niej przyjść. Mój ukochany nie widział chyba problemu.
      Tłumaczył mi, że miłość do kobiety jest czymś innym niż miłość do dziecka. To
      prawda, ale czas i uwaga są te same. I nie były dzielone sprawiedliwie...
      Po roku odeszłam, po tym jak ostatniej nocy zalana łzami wykrzyczałam,
      że "nienawidzę tych pier.. bachorów", coś się w nas wypaliło.
      To było trzy lata temu. Mamy ze sobą kontakt, widuję się czasem ze starszą
      córką, jest bardzo ok. On się ożenił po raz trzeci, jego żona (bezdzietna, w
      jego wieku, 47-letnia) podobno miała też z tym problem, ale niedługo. Starsza
      córka jest juz pełnoletnia i ku jej radości wynajęli jej mieszkanie, żeby
      mieszkała osobno, z chłopakiem. Mnie nie starczyło cierpliwości. Chyba byłam za
      młoda na ten związek, on chciał mieć gotową rodzinę 2+2, ja chciałam najpierw
      poczuć się bezpiecznie w związku. Za szybko te dzieci... Szkoda, bo to świetny
      facet, ale widać tak miało być. Ja za to odżyłam, wreszcie nie czuję się
      stłamszona...
      • Gość: młoda Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
        a co jeśli żona umarła 2 lata temu i zostawiła go z 4 letnim dzieckiem? do tego
        jest znaczna różnica wieku miedzy nimi? ona 18 on 29 i chciałaby spróbować?
      • dosada kaja 15 lat temu
        Nie zaloj wyboru. Ja zyje w zwiazku gdzie sa dorosle corki mojego
        partnera. Nie jest lekko. I nawet z uplywem lat kobieta chce byc
        kobieta. A nie ta druga ktora ma milczec. Jego dzieci nie sa
        wychowane przezemnie. Ich matka wpoila im ze kazda kobieta ich ojca
        to wielkie zlo. Choc ja poznalam go 18 lat po rozwodzie z ich matka
        to daly mi odczuc co sadza o zwiazku ich ojca ze mna. Ich matka juz
        nie zyje. Ale to nie zmienilo sytuacji. Moze nawet pogorszylo od
        dnia smierci tej kobiety.
    • meg81 Macocha kontra Kopciuszek? 17 lat temu
      SZUKAM PASIERBOW !!! Sama jestem pasierbica i pisze prace magisterska na temat
      relacji macocha - pasierb. Jesli jestes pasierbem, moze zgodzisz sie wypelnic
      anonimowa ankiete? Jesli tak to prosze o kontakt na maila magdalena3@op.pl Z
      gory dziekuje za pomoc
    • Gość: sylwia Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
      najwyzszy czas zmazac te mity,a sady rodzinne powinny przestac traktowania
      pelnoletnich pasierbow i pasierbic jako wieczne skrzywdzone dzieci, zamiast
      nabijac im kase alimentami kosztem nowych dzieci, ktore czesto sa zmuszone do
      zycia w prawie ze nedzy z powodu zawyzanych alimentow na przyrodnie rodzenstwo.
    • Gość: Martusia Naura kobiet jest taka, ze nie tolrują w domu dzie IP: *.0-85.cust.bluewin.ch 16 lat temu
      Natura kobiet jest taka, ze nie toleruja w domu dzieci innych, niż swoje wlasne. Relacja Macocha-Pasierbowie jest zatem z gory skazana na niepowodzenie. Sytuacja jest tym gorsza, gdy kobieta ma swoje dzieci z poprzedniego małżeństwa. Wowczas w najlpeszym wypadku będą to dwie rodziny pod jednym dachem, a nie nowa rodzina. Artykuł jest porażająco płytki. W analizie psychologicznej na poziomie najwyżej gimnazjalnym. A bajka o złej macosze jest niestety prawdziwa i zawsze będzie. Taka jest natura kobiet - chronić swoje dzieci i zabiegać o swojego partnera, którego dzieci z poprzedniego związku zawsze pozostaną wrogami tej nowej rodziny.
      • trzpjotka Re: Naura kobiet jest taka, ze nie tolrują w domu 16 lat temu
        Swieta prawda Martusia. Pasierby sa jak wrzod na du.pie.
        • Gość: Martusia Natura kobiet jest taka... (do Trzpiotki) IP: *.79-83.cust.bluewin.ch 16 lat temu
          ha ha. muszę przyznać , że z satysfakcją śledziłam , czy po Twoim wpisie na tym forum ktoś jeszcze coś napisze. I nic :)! po kilkudziesięciu opiniach po Twojej aroganckiej odpowiedzi cisza. Słuchajcie, apeluję do tego, aby forum służyło do wyrażania opinii, poglądów, doświadczeń, a nie wypowiedziom w stylu trzpiotki. Swoją drogą, przyjmując Twoją, Trzpiotko , retorykę można by powiedzieć, że to te macochy, które wnikają w życie już uformowanych rodzin są wrzodami, ale oczywiście tak nie uważam, bo sytuacje są bardzo różne i nie chcę absolutnie oceniać drugich "matek" i "ojców"- część z nich robi wielką pracę i wysiłek, aby w tych nowych domach wszsytko działało. Pozdrawiam wszsytkich.
          • trzpjotka Re: Natura kobiet jest taka... (do Trzpiotki) 16 lat temu
            > i. Swoją drogą, przyjmując Twoją, Trzpiotko , retorykę można by powiedzieć, że
            > to te macochy, które wnikają w życie już uformowanych rodzin są wrzodami

            Nie wydaje mi sie, abym jakos brutalnie wniknela w rodzine pasierbow. Zyja one
            sobie szczesliwie z mamusia i nowym tatusiem daleko, daleko (cale szczescie) ode
            mnie i mojego partnera :)
      • Gość: ta druga;( Re: Naura kobiet jest taka, ze nie tolrują w domu IP: *.toya.net.pl 15 lat temu
        niekoniecznie zawsze sie to spradza...ale kiedy to ta "pierwsza" ma
        wiecej do powiedzenia w twoim "wlasnym" domu..kiedy to ona zawsze
        jest gora...z czasem moze zlamac nawet najtrwalszy zwiazek....
    • dosada Macocha kontra Kopciuszek? 15 lat temu
      Co zrobic gdy nie ma mozliwosci kontaktu z corkami partnera? On od
      samego poczatku stworzyl taka sytuacje ze bylysmy na siebie skazane.
      Chodzi o prace. Byla mozliwosc ograniczenia kontaktow. Jednak nie
      odemnie to zalezalo. 5 lat sielanki zakonczyla sie okropna klutnia.
      Domyslam sie tylko ze byla to klutnia zaaranzowana. Takie szukanie
      powodu do odizolowania mne. Stalo sie. I co dalej? Corki chca sie
      mnie pozbyc. Robia u siebie spotkania taty i innych pan z nadzieja
      na zmiany. Zapraszaja ojca pod pretekstem uroczystosci na przybycie
      ktorych nie wypada mu odmowic. On w swojej naiwnosci nie widzi
      podstepu. Rani mnie ich i jego postepowanie. Wiem tylko ze stajac po
      miedzy, to ja bede ponosic jeszcze wieksze konsekwencje. Nie
      oczekuje przyjaznych kontaktow z jego corkami. Szczerze mowiac nie
      potrafie przelamac strachu przed daniem im ponownej mozliwosci do
      podobnego konfliktu. Ja juz nie chce z nimi zadnego kontaktu. Tylko
      ze moj partner jest wciagany w spotkania z falszywym podtekstem.
      Nawet gdy ich nie ma to i tak dobrze wiedza jak mnie zranic. Rozumie
      to ze ich ojciec jest w trudnej sytuacji. Chcialam odejsc by nikogo
      nie stawiac przed wyborem. I ciezko mi jest zaakceptowac mysl ze
      jego dzieci pragna mojego nieszczescia. -Blagal bym zostala i
      obiecal zrobic wszystko bym nie odczula tej nowej przykrej dla mnie
      sytuacji. Jest inaczej. Obietnice poszly w niepamiec. Tlumaczy sie
      przymusem rozsadnego wychodzenia z sytuacji. Pytam gdzie jest
      rozsadek jego dzieci? Czy ja zawsze musze byc ta wyrozumiala? I
      dlatego nikt inny tylko ja ponosze konsekwencje i wine calego
      zajscia. One wiedza ze ja to wszystko przezywam. I takie
      postepowanie jest ich celowym zamiarem. Jak ja mam zyc? Nie na walce
      przeciez polega zycie. Nie chce walczyc. Pragne spokoju i chocby
      akceptacji. Przypuszczam ze chodzi o majatek. Ale ja nie mam nic do
      tego. Niczego nie rzadalam i nie rzadam. Domyslam sie ze stworzenie
      obecnej sytuacji jest: "tak na wszelki wypadek". Moj partner, to juz
      wiekowy czlowiek. Skoro nie potrafi rozwiazac tego calego
      galimatiasu za zycia: To jak bedzie wygladala moja dalsza
      egzystencja gdy go zabraknie? Odnosze wrazenie ze on sie boi
      wlasnych dzieci.
    • Gość: niki Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.gprs.plus.pl 15 lat temu
      witam!! mam pytanie: jestem z chlopakiem ktory sam wychowuje syna!!
      jego matka, zostawiła go na dwa lata! obecnie dziecko ma trzy latka.
      Po dwuch latach przypomniała sobie o dzicku i jego ojcu!!przez te
      dwa lata nie dawała znaku zycia i nie interesowała sie nimi!!
      Obecnie bardzo zedko spostyka sie z dzieckiem ponioewaz ma
      ograniczone prawa. Dzieko całkiem dobrze reaguje na spotkania zemna,
      narazie nie spotykam sie z nim za czesto, nie chce zeby zbyt szybko
      sie do mnie przywiazal jesli wogule mnie zakceptuje tak do konca!!
      Boje sie tego ze gdy bedziemy sie czesciej spotykac w troje to
      bedzie mnie odbieral ze chce odebrac mu ojca!! to tylko małe dziecko
      nigdy w zyciu ani za zadne skarby swiata nie chciala bym zeby tak
      mnie odbierał dlatego ze bardzo kocham jego ojca i jego bardzo mi
      zalerzy na nich obu chce byc z nimi. chceb dzielic z nimi swoje
      zycie!!! Tylko nie mam pojecia co mam robic zeby było
      dobrze!!!!!!!!!!!!!! Błagam niech mi ktos pomoze!!
      • Gość: abpa Re: Macocha kontra Kopciuszek? IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
        Nawet gdybyś była aniołem i stanęła na głowie to nie masz ZADNEJ gwarancji, że
        będzie dobrze. Tym bardziej, że czym starszy będzie syn Twojego faceta, tym
        będzie gorzej. Z własnym nastolatkiem jest trudno wytrzymać, a co dopiero z było
        nie było, obcym.
    • bavarde Udany zwiazek z rozwodnikiem? 15 lat temu
      Dziewczyny, pisze to z wlasnego doswiadczenia - nie miejcie zludzen -
      zwiazek z facetem z dziecmi jest bardzo trudny. Bedziecie zawsze na
      drugim miejscu, w sytuacji konfliktu on wybierze dzieci. Za granica
      jest latwiej niz w Polsce - relacje miedzy rodzicami a dziecmi sa
      luzniejsze i ludzie daja sobie wiecej swobody , nie roszcza sobie
      praw do czyjegos zycia. Mentalnosc jest inna - mam 2 przyjaciolki
      zamezne z facetami z dziecmi - jest ok- ale zaden z nich nie jest
      Polakiem i nie mieszkaja w Polsce. U nas jest zbyt silna tradycja i
      relacje rodzinne i zwiazane z tym oczekiwania spoleczne.
      Z wlasnego doswiadczenia nauczylam sie jednego - UDANY ZWIAZEK Z
      ROZWODNIKIEM Z DZIECMI MOZE MIEC TYLKO KOBIETA ROZWIEDZIONA KTORA
      ROWNIEZ WNOSI BAGAZ. Oboje sobie postawia te swoje dzieci na
      pierwszym miejscu. Ona bedzie lykac lzy, nie bedzie sie czula w
      pelni kobieta,ale wytrzyma dla dobra swojego dziecka, bo np. drugie
      malzenstwo polepszy jej sytuacje materialna, da dziecku wzor
      mezczyzny, moze wakacje za granica i lepsze warunki mieszkaniowe -
      czyli to czego ona nie mogla dac wychowujac dziecko sama.Czyli reka
      reke myje. Dla dziewczyny z czystym kontem, ktora jest skarbem i
      cala siebie ma do oddania to NIGDY nie uszzczesliwi. Zawsze bedzie
      sie czula gorsza. Poza tym pamietajmy, ze wiekszosc facetow po
      przejsciach jest bardzo ostrozna. Pozdpisuja z druga zona
      rozdzielnosci majatkowe itd. I po co to dziewczynie, ktora nigdy nie
      miala meza i chce miec normalna rodzine? Status takiej lepszej
      kochanki, ktora przed ludzmi bedzie nazywac sie zona, ale tak
      naprawde z zona niewiele bedzie miec wspolnego? Sa wyjatki, ale one
      potwierdzaja regule.Nie odmawiam rozwiedzionym prawa do szczescia
      ale to jest prawda - dzieciaci powinni wiazac sie z dzieciatymi,
      bezdzietni i bez obciazen z bedzietnymi.Szukajmy ludzi, ktorzy sa w
      taiej samej sytuacji jak my. Milosc? Hm, tak naprawde to wiazac sie
      z facetem / kobieta po przejsciach nie wiesz na ile to jest
      prawdziwe szczere uczucie a na ile chec polepszenia sobie jakosci
      zycia Twoim kosztem. A ze sie kocha? Z milosci jak z kazdej choroby
      z czasem da sie wyleczyc. A milosc nie jest choroba smiertelna.
      Pozdrawiam wszystkie dziewczyny z dylematem czy tkwic w zwiazku z
      gosciem z dziecmi czy nie? Pomyslcie o sobie - same w sobie
      jestescie wartoscia i zaslugujecie na cos lepszego niz "zaszczytne
      drugie miejsce".Buzka
      • Gość: justa Re: Udany zwiazek z rozwodnikiem? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10 lat temu
        super rozważania, niezwykle mądre, teraz już wiem co robić, nie chcę mężczyzny z bagażem, który i tak pewnie chce się zabawić kosztem mnie, a co ze mną, ja też chcę mieć swoją rodzinę
    • k1967 Macocha kontra Kopciuszek? 15 lat temu
      Witam was wszystkich, zastanawiam dlaczego jest tyle smutku i
      pesymizmu w tym co piszecie. Moim zdaniem dwoje ludzi jesli sie
      kocha to potrafi ze soba rozmawiac i potrafia sie dogadac, to co na
      poczatku jest trudne to przy wsparciu tej drugiej połowy jest do
      przezwyciężenia. Ja tez układam sobie zycie z drugi raz, poczatki
      były trudne i spedzilismy razem duzo czasu na sprzeczkach,
      rozmowach, tłumaczeniu swego punktu widzenia czym sie kierujemy
      podejmujac decyzję. Często dokonywalismy wyboru co jest wazniejsze
      ale zawsze okazywało sie ze najwazniejszy jest nasz zwiazek. Nie
      zapominalismy o dzieciach bo oboje kochamy dzieci są one wazna
      czescia naszego zycia. Ja mam dwóch synów w szkolnym wieku moja
      partnerka ma tez ma dzieci. Każde z nas wychowywało w inny sposób
      swoje dzieci ale kiedy zderzamy sie z innymi pogladami zawsze mozemy
      to przemyślec, znaleśc kompromisowe rozwiązanie, które zadowoli
      wszystkich.
      • glasscraft Re: Macocha kontra Kopciuszek? 15 lat temu
        Jestem - po wlasnym rozwodzie, bez dzieci z rozwodnikiem majacym 8
        letnia corke, ktora mieszka z byla zona i jej nowym mezem w Glasgow -
        odwiedzamy obydwoje corke (i tesciow) w weekendy co jakies 4
        tygodnie. Mala (czy osmiolatke powinno sie tytlowac mala? :-) widzi
        we mnie cos w rodzaju starszej siostry a ostatnio zazyczyla
        sobie.... prawdziwa siostre bo ma od zeszlego roky braciszka (byla
        zona) a jak wiadomo chlopcy nie nadaja sie do niczego :-))))))
        Mozliwe, ze jest rozowo bo jest jeszcze mala, nie mieszka z nami i
        ja nie bylam powodem rozwodu jej rodzicow - nie wnikam, ciesze sie,
        ze sie uklada i mam nadzieje, ze tak samo bedzie gdy przybedzie jej
        siostra (mam nadzieje :-) ze siostra a nie nastepny nie przydatny do
        niczego brat :-)))))))).

        Wydaje mi sie, ze duzo zalezy od tego jak sie ukladaja stosunku
        pomiedzy "macocha" i matka/ojcem "pasierba" - jezeli dziecko (uzywam
        jako ogolnego terminu bez wzgledu na wiek) slyszy caly czas, ze
        kazda nowa osoba w zyciu bylego partnera to k...wa albo lobuz to
        musi sie to odbic niegatywnie na sposobie w jaki dziecko bedzie
        postrzegac nowa partnerke/ra. I oczywsicie, jak osoba ktora wnosi do
        zwiazku dziecko z poprzedniego zwiazku zachochowuje sie kiedy jest-
        nas-troje... Na szczescie dla mnie, kiedy spedzamy weekendy z mala
        moje NIE ma taka sama wage jak NIE taty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja