Czy słyszysz co naprawdę mówisz

IP: *.4web.pl 16 lat temu
Natomiast kiedy rodzic ciepło powie (po prostu ją podpuści), że może ma rację
i to zadanie rzeczywiście jest dla niej za trudne, niech nawet nie próbuje, w
oczach córki pojawia się bunt: "Taka kiepska to ja nie jestem!". I za kilka
minut dziecko przynosi rozwiązane zadanie. Ale jest jeden warunek: rodzic
mówi to z wewnętrznym przymrużeniem oka, z życzliwością i ciepłem. Bo
życzliwość i ciepło są w terapii prowokatywnej podstawą.


Fajnei, niektórzy rodzice specjalizują sie w tym - od samego urodzenia mowią
ci, ze ci wszystko nei wyjdzie. I ciekawe dlaczego ich terapia nie osiąga
skutku opisanego w artykule, ale hoduje frustratów i samobojców:P
    • Gość: Oliveira > hermina IP: *.adsl.xs4all.nl 16 lat temu
      > Ale jest jeden warunek: rodzic
      > mówi to z wewnętrznym przymrużeniem oka, z życzliwością i ciepłem. Bo
      > życzliwość i ciepło są w terapii prowokatywnej podstawą.
      Dlatego?
      • Gość: hermina Re: > hermina IP: *.4web.pl 16 lat temu
        Doskonałej wiekszości też zawartych w artykule nie da się powiedzieć ciepło i z
        wewnętrznym przymrużeniem oka - zwłaszcza, ze ja nei wiem , a podejrzewam, z ei
        wielu innych co to jest wewnętrznie przymruzone oko...I gorzej jesli ona vel on
        naprawde nie potrafi , bo moze nas zdziwić rezultat tej terapii - lata temu
        mojej znajomej chłopak z wewnętznym przymrużeneim oka wyliczął fałdki na
        brzuchu - zakończyło sie oddziałem szpitalnym z anoreksją. Uwazałabym z tym
        przymruzaniem oka.
        • Gość: bri Re: > hermina IP: *.biuro.silverscreen.pl 16 lat temu
          Hermino, zwróć uwagę, że terapeuta tylko powtarza to, co pacjent sam o sobie
          mówi, zazwyczaj doprowadzając sprawę do absurdu. W ten sposób ciężko jest wziąć
          to do siebie.

          Gdyby to miało miejsce w związku Twojej koleżanki to powinno to wyglądać mniej
          więcej tak. Ona mówi: "Ale jestem gruba". A jej chłopak, obejmując ją
          czule "Strasznie jesteś gruba, musimy chyba kupić Ci drugi bilet miesięczny bo
          na jednym siedzeniu w autobusie się nie zmieścisz. No i trzeba będzie poszerzyć
          drzwi wejściowe. Ja się przeniosę na kanapę bo na naszym łóżku nie zmieścimy
          się we dwoje. Wezwiemy kogoś do wzmocnienia podłogi, żebyś nie wpadła do
          sąsiadów". itd.
    • Gość: jala Re: Czy słyszysz co naprawdę mówisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
      Natomiast kiedy rodzic ciepło powie (po prostu ją podpuści), że może ma rację
      > i to zadanie rzeczywiście jest dla niej za trudne, niech nawet nie próbuje, w
      oczach mojego dziecka pojawi się ulga bo już nie musi się wysilać i może
      spokojnie pograć na komputerze;))

      • Gość: nitt Re: Czy słyszysz co naprawdę mówisz IP: *.adsl.inetia.pl 16 lat temu
        Twoje dziecko, jak mu powiesz, niedasz rady, odpuść sobie, to pójdzie grać na komputerze.
        To dobrze, twoje dziecko tak reaguje, bo jest nastawione na TAK, na rozwiązywanie problemów i zdążanie do celu, więc trzeba te cele wskazywać : ). Tu opisali dzieci o innej motywacji, na NIE. Zrzędliwe, niezadowolone, jak im czegoś odmówić to oni tego właśnie chcą. Najlepiej przestawić ich na TAK, ale to trudne. Więc ironia, podbudowywanie złością wewnętrzną dziecka, co nie dam rady, to zobaczysz. Tacy ludzie dobrze działają pod presją czasu (odkładają wszystko na ostatnią chwilę) i jak nic im nie zagraża, to nie chce się im. tylko wymagają.
        Ty masz szczęście.
        • Gość: jaro Re: Czy słyszysz co naprawdę mówisz IP: *.chello.pl 16 lat temu
          A to nie jest takie troche manipulacyjne, ze niby nie wprost i w ogole?
        • zyrafa46 Re: Czy słyszysz co naprawdę mówisz 16 lat temu
          Ja byłam takim dzieckiem. Chodziłam kiedyś po wszystkich by mi pomogli rozwiązać
          zadanie (cieknące krany, wanny itp - do tej pory pamiętam - a tu czas na wnuki
          :-)). Odmawiali, odciągali. W końcu się zdenerwowałam, pomyślałam, szybko
          zrobiłam. O to im chodziło. Pamiętam do dziś: BYŁO to wewnętrzne ciepło.
    • pompompom Re: Czy słyszysz co naprawdę mówisz 16 lat temu
      Masz rację.
    • titta Re: Czy słyszysz co naprawdę mówisz 16 lat temu
      Tez o tym pomyslalam. Szczegolnie, ze mnie tez latami tak mobilizowano (nie
      zdasz, ja mozesz dopuscic ze on jest lepszy itp. z miloscia i "przymruzeniem
      oka" ktorych wtedy nie dostrzegalam. (Szkoly pokanczylam, doktorat tez prawie -
      glownie dzieki promotorom, ktozy jak manta powtazali, ze mam wierzyc w siebie,
      i ze sie uda.
      Jesli wspomniana corka naprawde mysli, ze jest beznadziejna, zamiast sie
      zmobilizowa popadnie w biernosc. Nie kazda metoda jest dobra dla kazdego.
    • zigzaur Też mi nowość! Tak zawsze było w wojsku! 16 lat temu
      Krótkoterminowa srogość - opieprzanie przez kaprala.

      Długoterminowa dobroć - uwolnienie od konieczności samodzielnego podejmowania
      decyzji:
      1. Cywil musi zastanawiać się, o której jutro wstać. Żołnierz nie ma tego
      problemu, ma pobudkę.
      2. Cywil musi zastanawiać się, w co ma się ubrać. Żołnierz nie ma tego problemu,
      ma się ubierać w mundur.
      3. Cywil musi zastanawiać się, co chciałby zjeść. Żołnierz nie ma tego problemu,
      zje to, co mu dadzą.
      4. Cywil musi zastanawiać się, jak zajmie swój czas. Żołnierz nie ma tego
      problemu, będzie wykonywał rozkazy.
      I tak dalej.
      • Gość: mis07 Re: - nie mieszajcie, bo Wam zaszkodzi - IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16 lat temu
        Przepraszam, czy to jest artykul naukowy, popularno-naukowy, czy po prostu z
        najpopularniejszej serii tzw. "podsluchane-podpatrzone"?
        Pianka sie bije wydanie za wydaniem gazetki. Cos gdzies przeczytaja potem cos
        naskrobia, a tak w ogole to nie maja na ten temat pojecia, chodzi tylko o
        zapelnienie stron do "kolejnego wydania".
        1) Uzywanie autorytetow "naukowych" w celach zrobienia na kims wrazenia bylo
        dobre w komunie dla nie wyksztalconej masy.
        2) Nie popadam w krytykanctwo - sa to ciekawe i godne wziecia pod
        uwage "narzedzia" porozumiewania sie z ludzmi, ale powinny byc troche inaczej
        przekazane (fachowo i odpowiedzialnie). Takie pojecie jak odpowiedzialnosc za
        przekazywanie informacji do spoleczenstwa to obecnie totalny anachronizm - a
        jednak tak jest. Problem w tymm, ze dzisiaj wszystko robi sie dla szmalu i w
        kazdym "periodycznym szmatlawcu" pisze kobylami ze: "redakcja nie ponosi
        odpowiedzialnosci za tresc artykulow - i bla bla bla...". Ponosi, ponosi, kto
        zna prawo prasowe to wie. Nie wspomne o odpowiedzialnosci moralnej, bo dzisiaj
        taki termin juz nie istnieje(!!!) Czym mniej moralnosci tym wiecej szmalu.
        Intrygi, afery, horrory, tragedie, upadki, kompromitacje itd. sa najbardziej
        dochodowe - to jest chore...
        3) Psychologia jako jedna z galezi medycyny (wedlug orginalnych zasad) wymaga
        przede wszystkim ABSOLUTNIE INDYWIDUALNEGO traktowania. Jesli ktos uogolnia
        jakiekolwiek terapie chcac uzywac te same metody leczenia do roznych osob
        podczas kiedy ta druga nie zostala zdiagnozowana, to sam musi sie isc leczyc
        (niebezpieczny przypadek).
        4) Te niektore wypowiedzi to jak zwykle dowod, ze czesc naszego spoleczenstwa
        to po prostu "inwalidzi umyslowi" chca cos powiedzic, a nie potrafia, bo nie
        maja na ten temat pojecia. Kochani Wy naprawde nie musicie nic pisac, to nie
        jest obowiazkowe.
        5) Oczywiscie ze ta metoda to nic nowego, ktos to spisal, jakos nazwal - i
        robi "teraz na tym kariere. A cala medycyna konwencjonalna to inaczej
        funkcjonuje, a caly przemysl farmaceutyczny!?!?!?!?! Nikt nie wymysli np.
        rumianku czy szalwii, ale zrobi z nich syropek, albo tabletki i opatentuje i na
        tym zarobi biliony!?!?!?!?
        6) Takie artykuly gdyby napisali madrzy i wyksztalceni ludzie, aby przekazac
        cos cennego spoleczenstwu, to wygladaloby to zupelnie inaczej, ale nikt taki
        nie bedzie pisal w takich gazetach takich artykulow.
        &) W pedagogice, czy w codziennym kontakcie z ludzmi angazowanie uczuc i
        intelektu jest niezbedne, o ile ktos chce osiagnac cokolwiek wiecej...
        Najwiekszym problemem w wychowaniu dzieci - bez wzgledu na wiek jest:
        a) chroniczny brak czasu
        b) brak szczerych i goracych uczuc = brak prawdziwej otwartej, bezwglednej i
        bezwarunkowej milosci, to jest to czego wszystkie dzieci najwieej potrzebuja
        c) brak cierpliwosci, co juz brzmi absurdalnie ale...
        d) !nawet!- zupelne nieangazowanie intelektu do wychowania dziecka!!!!!
        e) brak dyscypliny - wbrew pozorom dzieci bardzo lubia zdrowa dyscypline
        f) wpajanie zlych wzorcow
        g) itd. itp.
        7) Zeby byc dobrym psychologiem nie musi sie studiowac, ale nie majac dyplomu
        psychologa nie ma sie uprawnien terapeuty.
        8) Pierwsza najwazniejsza rola psychologa jest zrozumienie czlowieka, inaczej
        nie jest sie mu w stanie pomoc!!!!!!!! - Nie wolno uogolniac - kazdy czlowiek
        jest inny, kazdynastroj jest inny, kazde srodowisko jest inne, kazde
        okolicznosci sa inne itd...
        - pozdrawiam
        • Gość: ateist Re: - nie mieszajcie, bo Wam zaszkodzi - IP: *.autocom.pl 16 lat temu
          Świetne podsumowanie.
          Pozdrawiam.
        • Gość: m Re: - nie mieszajcie, bo Wam zaszkodzi - IP: *.adsl.inetia.pl 16 lat temu
          gratuluje. Nie znamy sie, a myslimy podobnie :) Artykuł mógł wzbudzić w
          niektórych czytelnikach nieodpowiedzialne uczucia, dlatego warto nadmienić w
          nim, żeby do treści podchodzić z rozsądkiem - nie dla każdego jest to
          oczywiste. Zyjemy w dość powierzchownym społeczeństwie... dlatego powinniśmy
          nie tylko kontrolować nasze odczucia względem innych, ale również te, które w
          innych wywołujemy - nawet poprzez "zwykły" artykuł! Pozdrawiam autora, przy
          okazji:)
    • allspice Czy słyszysz co naprawdę mówisz 16 lat temu
      ..."co cię nie zabije,to cię wzmocni"- tak jest ze mną,kiedy swiat dookoła się
      wali...:)
    • Gość: Gość Polacy uwielbiają samobiczowanie. Niemcy - lepsi, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
      Czesi - Lepsi, adwokaci - lepsi, lekarze - lepsi. Cały czas się cos takiego
      słyszy. Nikt nie myśli jak sprawić aby nie być gorszym. Wszyscy tylko tak
      pieprzą.
      • Gość: Gosciu nr2 Re: Polacy uwielbiają samobiczowanie. Niemcy - le IP: *.colc.cable.ntl.com 15 lat temu
        W tym miejscu Gościu musze Cię pochwalić za słuszną uwagę.

        Od wielu lat odnoszę wrażenie, że MY Polacy ... to
        sami "nauczyciele" i to w dodatku nauczyciele perfekcjoniści.

        - "Nauczyciele" perfekcyjnie krytyczni wobec inności lub
        wyjątkowości drugiego człowieka (czyżby z zazdrości, żeby inni nie
        byli lepsi od Nas?).
        - "Nauczyciele" którzy nie mają za co drugiego człowieka pochwalić
        (dobrze to tylko my robimy, inni wszystko robią źle?).
        - "nauczyciele" którzy lepsze widzą tylko u obcych Nacji ale nie u
        Polaków (może to z przekory, żeby zmotywować Polaków do dalszej
        pracy, bo "Sami Swoi" czyli Polacy mogą sie rozpuścić jak
        dziadowskie bicze i później sobie z nimi nie poradzimy?)

        Zamiast dać ludziom prawo do wolność i oddać im szacunek, to My
        uprawiamy zaborczość wobec innych lub przynajmniej chęć ich
        podporządkowania sobie i swoim interesom.
    • xnonorx Re: Czy słyszysz co naprawdę mówisz 16 lat temu
      CO za czasy: jakas szkolaca menadzerow cytuje kogos, kto mowi o "czakrze serca".(To jak odpowiem, ze takich idiotyzmow nie ma, to nie dostane dyplomu?!?!)
      Czy ten biznes kreci sie dzieki swirom, ktorzy moga mowic co im slina na jezyk przyniesie?!?!Cala ta pseudonaukowa gadanina jest zenujaca....a najbardziej zenujace jest to, ze wysoko postawione osoby bezkrytycznie przyjmuja te wszystkie idiotyczne rady w medycynie, biznesie, psychologii i jeszcze sie tym szcyca...
      Zdrowy rozsadek zawsze lepiej dziala, niz rady medialnych swirow.
    • abhaod potwierdzam, bardzo dobra metoda, najlepiej 16 lat temu

      powiedziec, "ze ci rozum dziala na poziomie genitaliow"- czasami pomaga :)
    • Gość: Delta Re: Czy słyszysz co naprawdę mówisz IP: 83.136.224.* 16 lat temu
      Może dlatego...

      "Często w praktyce klinicznej, jak i w normalnym życiu, należy odróżnić krótkoterminowe okrucieństwo i długo-terminową dobroć z jednej strony, od krótkoterminowej dobroci i długoterminowej szkody, z drugiej".
    • Gość: Marek Nic takiego nowego IP: *.dip.t-dialin.net 16 lat temu
      Postepowanie jest podobne jak np. w NLP. Albo i w analizie transakcyjnej. Opiera sie na tym ze pacjent jest przyzwyczajony grac swego rodzaju gre i ma w tej grze okreslona role. Jesli terapeuta zajmie ta role, pacjent zaczyna grac inna - zna zasady gry i tak naprawde granie innej roli wcale nie jest trudne.

      Tyle ze... to dopiero poczatek. Bo w momencie kiedy pacjent znajdzie sie znowu w swoim naturalnym srodowisku, wróci do swojej roli. Zeby go wyleczyc, trzeba go nauczyc przerywac gre.
      • Gość: anika Re: Nic takiego nowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
        wiele lat temu , jako mlodej męzatce , po dwóch porodach ,mój mąz wytknął " z
        przymruzeniem oka" wystajacy brzuszek.A skutek byl taki , że do tej pory ,
        mimo ,że brzuch jest od dawna plaski jak decha wciągam go przed nim na maxa,
        przez wiele lat wstdzilam sie pokazać mu nago, stracilam na wiele lat ochote na
        spontaniczne intymne szaleństwa ( nie umialam sie poprostu wyluzować),niby
        drobiazg , ale mocno dotknąl.To" przymrużanie oka" moze łatwiej i szczerzej
        przychodzi komuś obcemu ale jesli ktos bliski wyskakuje z takimi tekstami , to
        jest to zwyczajna złosliwość i chęc dowalenia z usmiechem na ustach!
        • Gość: nikka Re: Nic takiego nowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
          ja ostatnio stosuje metode z przymrużonym oczkiem wobec mojego męża. Po dlugim
          okresie oczekiwania na zakonczenie przez niego romansu( oczywiscie
          bezskutecznego oczekiwania),zaczęłam glosno i wyraznie mowić mu ,
          że :oczywiscie , ma prawo byc szczęsliwy, i zacząć życie z inna kobietą , skoro
          mnie juz bezpowrotnie skasowal,
          - widzę , że jest juz otwarty na nowe zycie
          - widzę , jak za nim kobiety szaleją i nawet to rozumiem , bo jest bardzo
          przystojny , na stanowisku, w srednim , czyli bardzo pożądanym wieku,
          -widzę , jak i on wodzi dzikim wzrokiem za dziewczynami , szczegolnie teraz ,
          latem i wcale sie mu nie dziwie , bo bardzo ponetne dziewczeta przechadzaja sie
          ulicami,
          -gdy mi mowi,że kazda dziewczyna na niego poleci ,że w pracy tez na niego ,
          zerkaja zalotnie , jak to ujął-" dziewczyny warte grzechu", mówię,że sie nie
          dziwie , bo w końcu jest atrakcyjnym facetem, itd.itp.
          Nie szlocham , nie próbuje juz przekonywac, że wspolnie przezyte lata, że tylko
          rodzina , ble, ble ,ble,, bo skutek byl dokladnie odwrotny .
          Ale mowie tez o sobie: że jestem bardzo atrakcyjna i facei tez mnie zauwazają(
          on tez to zauważa!)
          -że i ja mam prawo ulozyc sobie zycie od nowa , skoro nam nie wyszlo i nic z
          nas juz nie bedzie,
          -że jestem tez otwarta na miłość , na seks i na innego mężczyzne ,
          -że kiedys pewnie podziekuje mu za to , że otworzyl mi oczy na innych mężczyzn,
          że dzieki niemu obudzilam swoja uspioną seksualnośc i kobiecośc, i w ogole za
          to , że potrafie juz glosno mówic o sprawach , ktore jeszcze niedawno bardzo
          bolaly1
          Skutek jest dziwny i nieoczekiwany!!!! mąz stal sie poraz pierwszy w zyciu
          zazdrosny....o mnie!!!!! Bierze powaznie , to co mówie , juz nie kpi ,nie
          drwi , jakby bardziej zblizyl sie do rodziny, itd,
          Wie , czego juz naprawdę chcę od zycia i czego tak naprawde mi nie dał,czasem
          mam wrażenie , że on czuje sie .....zagrożony!!!
          Nie wiem jak dokladnie nazwac swoja postawe , ale chyba przyzwolenie na " owoc
          zakazany" dziala jak zimny prysznic, powoli odechciewa sie tego co budzilo
          dreszczyk emocji, np. potajemne spotkania, strzelanie dzikim wzrokiem na
          dziewczyny....moze za jakis czas dopisze ciąg dalszy , przyznam , sam ajestem w
          szoku , bo nie spodziewalam sie takiej reakcji męża!
          • Gość: luz Re: Nic takiego nowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
            Gość portalu: nikka napisał(a):
            sam ajestem w
            >
            > szoku , bo nie spodziewalam sie takiej reakcji męża!


            Jeśli naprawdę zrozumiał co może stracić, to Twój wielki sukces i szansa na
            naprawę Waszego związku. Może to być również reakcja tzw "psa ogrodnika" na
            nieznae dotąd zachowanie partnera i zagrożenie stanu posiadania.
            • Gość: nikka Re: Nic takiego nowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
              luz, i taką mozliwośc biorę pod uwage( chodzi mi o syndrom " psa ogrodnika" ),
              wiem ,ze faceci "kochajacy sie" w zdradach mają go szczególnie mocno
              rozbudowany, to chyba zamiast innego syndromu- wierności i lojalnosci:))) Na
              razie jest o.k. za jakis czas napiszę , jak sie sprawy potoczyly.Pzdr!
    • creative.easy Re: Czy słyszysz co naprawdę mówisz 16 lat temu
      rodzice często krytykują swoje dzieci, które później same przestają wierzyć że
      potrafią coś dobrze zrobić i że są wartościowymi osobami. Mamy w związku z tym
      niską samoocenę i samy sobie mówimy "jestem beznadziejna", "nie uda mi się",
      "nikt mnie nie lubi". Ale ostatnio oglądałam program w tv4 "mała czarna" na
      temat poczucia własnej wartości i są warsztaty na których można nad tym
      pracować. Czy pamiętacie może kto organizuje takie spotkania?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja