Doba na Centralnym

    • Gość: Belladonna Centralny to SYF IP: *.chello.pl 15 lat temu
      Nie ma bardziej zaniedbanego, śmierdzącego i niebezpiecznego miejsca
      w centrum Warszawy. To siedlisko brudu, chorób zakaźnych i
      psychicznych, raj dla przestępców, noclegownia dla meneli, wielki
      dom publiczny najniższego sortu, kiepska jadłodajnia i tandetny
      bazar. Strach tam wejść, bo rozmaite męty i psychole czekają
      na "frajera", żeby go okraść, pobić, naciągnąć na parę złotych,
      wcisnąć kit. Zdemoralizowana młodzież - nieletni złodzieje i
      prostytutki. Stare dworcowe lumpy, których policja toleruje, choć na
      kilometr czuć od nich przetrawionym alkoholem i nie jest to
      bynajmniej tradycyjna wódka, lecz wyrób zastępczy (denaturat lub
      kompozycja własna). Sławna na całą Polskę pani Krysia to też niezłe
      ziółko, woli straszyć smrodem przechodniów niż skorzystać z pomocnej
      dłoni, którą jej zaoferował komendant posterunku. Ta baba jest
      pewnie chora psychicznie, ale nikogo nie zaczepia, więc może
      roznosić fetor i obrzydzać życie pozostałym. Idąc Centralnym można
      dosłownie zwymiotować na tę mieszaninę moczu, kału, starego brudu,
      przetrawionego alkoholu i wymiocin, które produkując codziennie
      lumpy, którym się nie chce funkcjonować w społeczeństwie w inny
      sposób niż tylko poprzez pasożytowanie na jego zdrowej tkance.
      Kiedyś współczułam tym ludziom, bo wydawało mi się, że nie mają
      alternatywy, którą przeważnie jest zaprzestanie picia i podjęcie
      jakiejś pracy, która by na tyle zaabsorbowała delikwenta, że
      przestałby myśleć o chlaniu i/lub ćpaniu. Wyjście z nałogu jest
      możliwe i wiele organizacji wyciąga rękę, ale odwyk to nie wczasy, a
      noclegownia czy ośrodek dla bezdomnych to nie Beverly Hills z
      basenami i odnową biologiczną, wystarczy nie pić i pracować, a
      poprawa losu przyjdzie z czasem, jest na to większa szansa niż na
      Dworcu Centralnym z butelką jabola albo samogonu na codzień.
      • Gość: hanwon4 Re: Centralny to SYF IP: *.centertel.pl 15 lat temu
        Belladonna,przedstawicielko Radia Maryja.Oni tak jak Ty-wszedzie
        widza tylko syf.Inni,mniej sprzęgnięci z ruchem nawracania
        społeczeństwa na drogę cnoty-inaczej widzą zabytek z czasów PRL-)))))
    • madissa Doba na Centralnym 15 lat temu
      Cuchnie, przeraźliwie cuchnie. I nigdy jeszcze czekając na pociąg nie usiadłam
      na żadnym peronie, bo się brzydziłam.

      A przed paru laty codziennie rano jadąc do pracy musiałam korzystać z przejścia
      podziemnego przy Dworcu, które TAK KOSZMARNIE CUCHNĘŁO, że byłam bliska zakupu
      samochodu tylko dla celów dojazdu do pracy ....

      I tego nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, dlaczego takie duże miasto
      przegrywa z paru menelami, którzy postanowili urządzić sobie na schodach
      prowadzących do dworca WC.

      Nie rozumiem też, dlaczego w Katowicach, w środku nocy, można spokojnie
      posiedzieć na czystym krzesełku (co prawda za cenę kawy albo herbaty, ale
      niezbyt drogiej) i nawet zostawić na chwilę bagaż w czystym miejscu przed
      wejściem do łazienki, a w Wa-wie to jest niemożliwe (chociaż miejsca nie brakuje).

      • Gość: Belladonna Re: Doba na Centralnym IP: *.chello.pl 15 lat temu
        To jest kraj promenelski (patrz: prędzej zasiłek dostanie śmierdzący
        żul niż biedna, ale niepijąca rodzina), menel rządzi, bo śmierdzi, a
        nasza władza smrodu nie lubi i zatyka im zasiłkami te śmierdzące,
        wrzeszczące o więcej i więcej gęby. Parę lat temu nawet jakiś ksiądz
        z menelami protestował i de facto wygrali batalię o nieusuwanie żuli
        z DC. Co tam podróżni, dworzec nie jest dla nich, to miejsce
        zamieszkania marginesu społecznego i wara przeciwnikom ochlejstwa,
        narkomanii i prostytucji od tych "spokojnych" ludzi. I co z tego, że
        nie można normalnie zjeść, bo menel jak glonojad dokleja się do
        stolika i prosi o drobne albo paluch wsadza mi do zupy, trzeba być
        tolerancyjnym. Tolerancja i róbta co chceta. Moja koleżanka jeżdżąc
        na studia zaoczne do Warszawy ,przez 5 lat co 2 tygodnie niemal za
        każdym razem była zaczepiana przez drobnych pijaczków albo
        narkomanów, młodzież "na gigancie" i, co najgorsze, przez starych
        dziadów, którzy jej oferowali nocleg za usługi seksualne. Potem już
        poznawała te mordy, stałych bywalców, których nikt i nic nie było w
        stanie wykurzyć z "rewiru". Kolega wszedł kiedyś do toalety na
        Centralnym i został złapany przez jakiegoś zboka za genitalia. Tak
        wspomina właśnie wycieczkę do Warszawy. Smród, brud i ubóstwo. I nie
        żal mi tych ludzi. GW nie raz pisała o dworcu i jego mieszkańcach.
        Podawane nawet były adresy hosteli dla młodych uciekinierów i
        prostytutek, które chciałyby zacząć normalne życie. Jest wiele
        możliwości. No,ale niektórym trudno byłoby się przestawić na
        przeciętne zarobki z dochodów czerpanych z dilerki, kur...twa, a
        nawet żebractwa. Policja też parę razy próbowała coś zrobić, ale
        zaraz jakieś kółka różańcowe i rozmaite pismaki pochylały się
        nad "ciężkim losem bezdomnych", których władza pałuje i wyrzuca "na
        mróz". A to, że 99,9% tych "owieczek" to degeneraci funkcjonujący
        dzięki wódzie, dragom, żebractwu albo złodziejstwu jest
        niedostatecznym argumentem, żeby zatroszczyć się o zwykłych
        podróżnych, którzy codziennie padają ofiarą tej "specyficznej grupy
        społecznej". Bo ileż razy można być nagabywanym, okradanym? Kogóż
        obchodzi zwykły obywatel, na biednego przecież nie trafiło, tak?
      • Gość: adamschodowy katovitz? tez slaaabo IP: *.chello.pl 15 lat temu
        ja np pamietam z katowic parę nocnych godzin w poczekalni, kiedy to wśród
        względnej ciszy (buczenie jarzeniówek rzucających trupie światło) zaczął harczeć
        i wyginać się w pałąk jeden z bezdomnych lokalsów bo akurat nawiedził go atak
        padaczki. jego kompani podeszli do problemu na luzie - widać znali temat. parę
        sekund później dotarła fala fetoru bo oczywiście facet w trakcie ataku sfajdał
        się w spodnie.
        można sobie kupić każdy bilet na każdą klasę ale takie doznania są BEZCENNE!
    • zywiolak Doba na Centralnym 15 lat temu
      Widze, że "dworzec centralny" to taki archetyp w polskich miastach.

      Byłem raz na D.C. w Warszawie - ale tylko przez moment i jakoś opisywany syf mnie nie zdziwił...bo w Krakowie jest to samo.

      Najbardziej odstręczający i uporczywy jest lepki smród będący mieszaniną różnych, parujących w upalne dni, płynów fizjologicznych (szczególnie uryny) oraz gotowanego, smażonego żarcia czy też różnych spowżywczych przysmaków, rozłożonych na pokrytej zjełczałym tłuszczem tekturze (oscypki itd.). Wszystko poobijane, wytarte, oblepione warstwą brudu. Toalety odwiedziłem raz w życiu - więcej tam moja noga nie postanie.

      W przejściach zaczepiają menele, od których zionie takim bukietem zapachów, że człowiek ucieka z ręką przy ustach. Czy w tym mieście nie ma noclegowni dla bezdomnych? Kiedyś przystanek bodajże Lubicz oraz ciąg Plant wzdłuż ulicy Westerplatte okupowali menele bez zażenowania oddający tam mocz lub wymiotujący alkoholową mieszaniną niewiadomego pochodzenia.

      Na szczęscie ostatnio widać sporą poprawę w tym względzie.

      A artykuł nie jest taki zły =].
      • panzwarszawy A pro po toalet... 15 lat temu
        Jako, że często korzystałem służbowo z PKP - zwiedziłem bardzo wiele
        dworców i stacji.
        Kiedyś Kaziu Staszewski spiewał o ... dworcu w Kutnie ( "czy byłeś w
        Kutnie na dworcu w nocy - jest tam brudno i brzydko, aż pękają
        oczy " ).
        Czekając na pociąg poszedłem to tamtejszego WC, bo myślałem, że po
        piosence Kazika coś tam się może na lepsze zmieniło ?...
        Powiem Ci, że całkiem obrazowo napisałeś komentowanego przeze mnie
        posta, ale nie wiem, czy byłbyś w stanie opisać to, co ja tam
        poczułem i zobaczyłem.
        Tego nie da się opisać. Jak ktoś lubi ekstremalny hardcore...
        zapraszam w to miejsce - niespotykanie szybko poszerzy swoje
        horyzonty myślowe i wzbogaci się o niezapomniane doświadczenia.
    • Gość: Knedl Nietykalnym Prezesem PKP jest wach IP: 212.75.100.* 15 lat temu
      powołany na to stanowisko za rządów SLD, przetrwał PiS bo się z nimi
      ułozył tworząc dodatkowe zbędne stanowiska dyrektorskie dla rodzin
      aparatczyków a teraz podobnie postępuje, wodząc za nos Platformę
      Obywatelską. To jest wina PO, która pozwala na nieróbstwo
      oportunisty A.W.
    • panzwarszawy Pan Komendant chyba sobie robi jaja... 15 lat temu
      ... i myśli, że wokół sami ociemniali debile - oczu nie mają i nie
      potrafiąc logicznie myśleć - bez żadnej krytyki przyjmą jego
      samochwalne wypowiedzi za fakt ostatecznie udowodniony.

      Pod Pana komisariatem przez lata było WC, gdzie spotykali się geje,
      pedofile, narkomani, gangsterzy, prostytutki i nieletnie dzieci
      handlujące swoją pupą. Raz tam wszedłem - jak już nie mogłem
      wytrzymać " z potrzebą " - wchodzisz, a tu kilkanaście zakazanych
      mord ( takich po wieloletnich wyrokach ) wlepionych oczami w Ciebie,
      szepczących między sobą i śledzących każdy Twój ruch. Młode
      chłopaczki robiące lachę za 20 zł. w kiblach i narkomani dawający
      sobie w żyłę. Odlałem się w pisuarze z duszą na ramieniu - choć
      udawałem zdecydowanego i bezpośredniego twardziela; myślałem, że
      zaraz zablokują drzwi wejściowe i mi coś zrobią.
      Wyszedłem z tamtąd i pomyślałem sobie, że następnym razem pójdę się
      odlać do komisariatu - w końcu naprzeciwko.
      50 m od komisariatu znajduje się salon gier.
      Młodzi chłopcy jak zarobią pupą idą prze.. kasę na automatach.
      W samym salonie - amfa, hera, koka sypią się normalnie kilogramami.
      Jak masz podły nastrój, to pytasz się pierwszego, lepszego z "
      salonowiczów " i już masz działkę, albo " fifę " - i wcale nie
      musisz się pie..ć z ukrywaniem.
      Przy wyjściu z Centralnego w stronę Jerozolimskich stoi zawsze
      kilkunastu narkomanów - po wyglądzie... zarazonych HIV ( śnieżno
      białe twarze, wychudzeni, znamiona barwnikowe na twarzy, wzrok
      szaleńca ). Podchodzą do przechodniów z zakażonymi igłami i chcą
      pieniędzy. Jak jesteś głupi i nie dasz, to możesz dostać igłą, albo
      i kosą... co lepsze nie wiem.
      Ale najgorsze jest to, że Policja sobie chodzi; upomina tego, co
      wyrzucił papierek od lodów na podłogę, ale jak ma już podejść do "
      HIVowców " to omija ich szerokim łukiem.

      Tak więc nie wiem, czy jest się naprawdę czym chwalić Panie
      Komendancie? Chociaż gdybym był takim posterunkowym, to ten dworzec
      traktowałbym jako zesłanie do piekła i wątpię, czy na każdym kroku
      narażałbym życie za te 1300 zł.
      Tam chyba powinno się wysłać jakiś specjalny oddział komandosów, a
      policjantom wypłacać dodatki za pracę w skrajnie szkodliwych i iście
      frontowych warunkach.

      Reasumując nie ma się czym chwalić, ale nie ma też co zbyt wiele od
      Pana oczekiwać.
      Ten dworzec trzeba wysadzić w powietrze, a na jego miejsce zbudować
      nowy - od podstaw - mający w najwazniejszym założeniu zapobiegać
      przede wszystkim w/w patologiom, a dopiero później wygodzie
      pasażerów.
      • Gość: Belladonna Re: Pan Komendant chyba sobie robi jaja... IP: *.chello.pl 15 lat temu
        Brawo! Ten tekst oddaje cały "urok" DC. Strach się bać. Współczuję
        policji, bo, co już zostało ujęte w innych postach, jak
        już "chłopaki" chcą coś zrobić, to zaraz różne organizacje i pismaki
        podnoszą lament. A co się dziwić, że patrole omijają tych z HIV-em?
        Nikomu nie spieszy się na tamten świat, a normę trzeba wyrobić, więc
        się wlepia mandaty babciom za handel pietruszką albo roztrzepanym
        podróżnym za nie trafienie papierkiem do kosza. Współczuję też
        obsłudze dworca - sprzątaczkom, babciom klozetowym, kwiaciarkom,
        kioskarzom, bufetowym i innym zatrudnionym że marnują życie na
        obcowanie z hołotą, która rządzi tym przybytkiem.
      • Gość: m Re: Pan Komendant chyba sobie robi jaja... IP: *.pse.pl 15 lat temu
        Masz bardzo bujna wyobraźnie a DC widziałeś tylko na zdjęciu, że wypisujesz
        takie głupoty.
        • Gość: Gremlin Re: Pan Komendant chyba sobie robi jaja... IP: *.chello.pl 15 lat temu
          Najdalej to chyba zabrnąłeś do stanowisk z kasami? Bo taki
          jesteś "mundry", że aż boli. DC to nie Wersal, mało tego, to nawet
          nie są stajnie w Wersalu.
    • Gość: lavinka z nielogu Architekt nie pomyślał o niepełnosprawnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
      Po pierwsze wtedy nie było niepełnosprawnych tylko inwalidzi i nic nie było na
      ich temat w przepisach tyczących się projektowania budynków użyteczności
      publicznej(takich jak dworce). Te przepisy są od niedawna. Nawet gdyby
      architekt pomyślał, to nikt by mu nie pozwolił ot tak zaprojektować kilku wind
      (po 2 na jednym peronie). Nawet dziś inwestorzy krzywią się na te przepisy.
      Smutne ale prawdziwe.

      lav
      • Gość: gigi Re: Architekt nie pomyślał o niepełnosprawnych IP: *.chello.pl 15 lat temu
        I dziś się nic nie zmieniło. Często urządzenia takie się instaluje,
        ale nie uruchamia. U mnie w biurze na przykład jest podjazd dla
        niepełnosprawnych i łazienka (zamknięta na klucz, a klucz gdzieś
        zginął), przy wejściu do przedszkola koło mojego domu stoi mini-
        winda, ale ciasno zapakowana w folię i owinięta taśmą. No, zgodnie z
        przepisami, jak najbardziej, przyczepić się nie można, bo urządzenie
        istnieje, ale nie funkcjonuje. To tak jak z wysuwaną platformą w
        większości autobusów MZA w W-wie.
    • Gość: poranek Doba na Centralnym IP: *.aster.pl 15 lat temu
      A ja lubię nasz dworzec Centralny. Na pewno panuje na nim mniejszy
      smród niż na dworcu we Wrocławiu, i innych, równie brudnych i
      zaniedbanych dworcach. Tutaj przynajmniej jest gdzie usiąsć, zjeść,
      napić się kawy czy pójść na zakupy. Centralny jest OK. Pan redaktor
      zdaje się, mało podróżuje...
    • Gość: bratek4 modna spódniczka w kwaitki IP: *.t2.dsl.vodafone.it 15 lat temu
      "Kiedy pytam, dlaczego ich nie chce, macha tylko rękami i odwraca
      się. To koniec rozmowy. Przykro mi, ale pocieszam się buszowaniem po
      maleńkich sklepikach. Wyszperałam modną spódniczkę w haftowane
      kwiatki".

      Jest to wspaniala obserwacja: niestraszne cudze tragedie dopoki
      mozemy kupic sobie modna sukienke w kwiatki. I w tym miejscu
      skonczyl sie (dla mnie) reportaz.
      • kasia.mi Re: modna spódniczka w kwiatki 15 lat temu
        Najlepiej nie ingerować, jeśli ktoś sobie tego nie życzy. Ot co! Na tym polega
        szacunek.
        • Gość: bratek4 Re: modna spódniczka w kwiatki IP: *.t2.dsl.vodafone.it 15 lat temu
          a ja sadze, ze najlepiej sobie kupic modna sukienke w kwiatki. Albo
          w groszki.
    • Gość: gosc Doba na Centralnym IP: *.poczta-polska.pl 15 lat temu
      wystarczy byc tam dwa razy, zeby to zobaczyc i napisac toto bez
      wychodzenia z domu. centralny w pigulce...gdyby to jednak byla
      prawda taka osoba dostalaby niezly wp***ol za weszenie po katach.
      ciekawe ile za toto zaplacili. nedza.
      • Gość: agent Re: Doba na Centralnym IP: *.chello.pl 15 lat temu
        Bez przesady, w przypadku niektórych wystarczy flaszka albo dwie
        fajki, co bardziej "honorowi" wyciągnęli pewnie od autorki artykułu
        ze 20 złotych, a i tak mogła się targować. Pewnie chodziła też z
        obstawą, jakimś wysokim i umięśnionym facetem, poza tym wśród
        bezdomnych czy meneli nie ma solidarności, jest ciągła rywalizacja o
        jedzenie, alkohol, narkotyki, miejsce do spania, żebrania, odpadki
        ze śmietnika, które potem można sprzedać itd. To nie mafia Al'a
        Capone, tylko żuliki utrzymujące się z datków od innych ludzi lub
        złodziejstwa albo drobnych pseudoprac (tzw. "popilnowanie" auta)
        albo prostytucji. Im niewiele do szczęścia potrzeba.
    • Gość: wilczyskowyt <a href="http://wilczyskowyt.blox.pl/html/1310721,262146,21" targe IP: 91.198.179.* 15 lat temu

      wilczyskowyt.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?413141
    • Gość: LUBLIN Doba na Centralnym IP: 212.32.82.* 15 lat temu
      DWORZEC W LUBLINIE JEST PIEKNY CZYSTY I PRZYJEMNY - WSCHOD ZNOWU GORA!!!
      SPOJRZCIE NA ZDJECIA OSIEDLI W LUBLINIE - SZWAJCARIA SIE CHOWA -
      www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=532064
    • moreroom dwie godziny na centralnym 15 lat temu
      ja miałam okazję przed tygodniem spędzić dwie godziny na dworcu centralnym.
      Moje wrażenia: 1) choć miałam bilet (kupiony miesiąc wcześniej) musiałam stać w
      kolejce do kasy aby dowiedzieć się czy bilet jest ważny, na "szczęście" nie był,
      bo tak stałabym na darmo przez ok. 20 min i w ten sposób miałam już spędzoną
      część czasu oczekiwania na pociąg.
      2) następnie szukałam miejsca do siedzenia, zmęczona podróżą, która trwała już
      od wczesnych godzin rannych, z dwiema walizkami obeszłam halę główną aby znaleśc
      coś do picia, jedzenia, względnie posiedzenia właśnie przy kawie, szczególnie że
      przez następne parę godzin musiałam być jeszcze przytomna, takiego miejsca
      czynnego po godzinie 20 nie znalzłam.
      3) nie wiem czy jest to poczekalnia, ale przed ciągiem kas jest taka "wyspa" z
      kilkunastoma siedzieniami dla pasażerów, parę krzesełek, które są szczelnie
      wypełnione pasażerami i skrzynek ze sztucznymi kwiatami. Ucieszyło mnie jedno
      wolne krzesełko, bo nie miałam odwagi ani ochoty czekać dwóch godzin na peronie,
      nawet nie wiem czy są tam ławki. Czas oczekiwania na pociąg spędziłam na
      obserwowaniu ludzi, może miałam szczeście? w hali było spokojnie, pasażerowie
      poruszali się o tej porze leniwie czekając na nocne pociągi, widziałam tylko
      jednego bezdomengo, który wszedł i zaraz wyszedł, w hali nie śmierdziało, od
      czasu do czasu z głośników ćwierkały ptaki po co? nie wiem, wyjaśniłam sobie, że
      może dla odprężenia pasażerów... zauważyłam, że nad kasami jest galeria, są tam
      a raczej były (tak to wygląda) sklepy, bary? wszystko zamknięte na cztery
      spusty, okratowne, wygląda jakby człowiek nie bywał tam od lat, już schody które
      prowadzą na górę są zablokowane łańcuchem. Tunel łączący perony z holem głównym
      też nie jest szczególnie reprezentatywny, wygląda jak składowisko mydła i
      powidła, w każdym razie nie zaprasza na kawę.

      Reasumując: podróżny z potrzebą poczekania na pociąg nie bardzo ma co ze sobą
      zrobić ani gdzie przeczekać. Szkoda, bo bo taki budynek ma wielki potencjał w
      sobie, to kwestia oragnizacji a nie budowli. Po co rozbierać, są architekci, są
      technologie, są remonty. Ale wygląd nie zapewni poczeklani, kawiarni,
      bezpieczństwa itd. To kwestia decyzji, organizacji, władzy i służb na dworcu i
      oczywiście samych ludzi.
      Szkoda, że dworzec w centrum stolicy uważany jest za kloakę miasta a nie za
      wizytówkę. Szkoda, że nikt nie wykorzystuje dworca do promowania miasta.
      Na "pocieszenie" dodaję, że to nie jest jedyny dworzec w Polsce, dobrze znane mi
      dworce w Toruniu czy w Aleksandrowie Kujawiskim przez ostatnie lata umarły. I są
      wszystkim innym niż wizytówką miast.




      • Gość: p1111 Re: dwie godziny na centralnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
        Jeeezuu, co za głupoty... Zdecydowana większość Dworca mieści się pod ziemią, to
        pokaźny kompleks korytarzy łączących się z jednej strony z pasażem handlowym pod
        Marriotem, a z drugiej ze Złotymi Tarasami, czyli to, co przedpiszczyni
        inteligentnie opisała jako "zejście na perony" - i czego najwyraźniej w ogóle
        nie widziała.

        Hala jest pustawa i częściowo nieczynna właśnie dlatego, że cała aktywność
        koncentruje się pod ziemią. I o każdej porze można tam coś zjeść, kupić
        gazetę/książkę/mapę, posiedzieć w internecie itp. Halę mogliby zamknąć choćby
        jutro i niewiele by się zmieniło.
    • velda8 Doba na Centralnym 15 lat temu
      Mi się to na Centralnym nie podoba jak się zmieniają perony nieraz tuż przed
      odjazdem pociągu, czasami trzeba biec szybko na Śródmieście.. Nie ma to jak w
      Krk, wszystko zawsze w tym samym miejscu :)
    • Gość: xy Re: Doba na Centralnym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15 lat temu
      plasciutki ten artykul;/
      zaloze sie ze autorka nie siedziala tam doby tylko wyskoczyla se do
      tarasow.Przejaskrawiony, nienaturalny,sztampowy. Noc to prostytutki i złoczyncy
      - dzien to zebracy i smród kebaba/wc.
      Kiedy wyjdziemy w koncu ze schematycznego myslenia i nazwywania
      "dziennikarstwem" czegos,co niem nie jest?
    • Gość: Marta Doba na Centralnym IP: *.chello.pl 14 lat temu
      A ja go nie cierpię. Ponury, granitowy klimat PRLu i kotłujący się tam ludzki
      żywioł przytłaczają. Do tego wszechobecny brud i bezdomni. Komunikacyjnie
      pokręcony i niewygodny, za mały dla wielu spieszących się podróżnych z
      bagażami. Ilekroć się tam znajdę, szlag mnie trafia i chcę uciekać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja