Mamy, będzie wam lżej!

15 lat temu
Bzura, bzdura, bzdura!

Więcej przywilejów dla kobiet-pracowników to więcej kosztów dla
pracodawców, którzy nie są organizacjami charytatywnymi! Więcej
przywilejów, przełużania urlopów dezorganizujących pracę w firmie,
wymagających zatrudniania ludzi na zastępstwo albo dociążanie
obowiazkami osoby na urlopie reszty zespołu, to w rezultacie GORZEJ
dla kobiet!

Primo - większa niechęć do zatrudniania kobiet w wieku
reprodukcyjnym., bo będą generować długie przerwy w zatrudnieniu i
związane z tym koszty: zatrudnienia zastępców lub spadku motywacji
reszty pracowników, którym dojdą obowiązki np. koleżanki na
wychowawczym.

Secundo - jak akurat masz pracę, to w ramach swojego etatu
wykonujesz swoją pracę i połowę pracy koleżanki na
macierzyńskim/wychowawczym itp., bo pracodawcy nie stać na
zatrudnienie zastępcy (poza tym ta umowa nie jest szczytem marzeń
poszukujących pracy) i ma ręcę związane kodeksem pracy, jakby chciał
zatrudnić kogoś nowego (wymagana umowa na czas nieokreślony po 3 na
określony, a umowa na czas określony na 3 lata (żeby zastąpić
kobietę na wychowawczym) jest traktowana przez PIP jak ta na
nieokreślony, więc po niej masz 2 pracowników na 1 etat... i weź z
tego wybrnij!).
    • Gość: joannabieniek Mamy, będzie wam lżej! IP: 87.204.6.* 15 lat temu
      Mieszkam w Warszawie. Przedszkole publiczne, do którego chodzą moje
      dzieci, jest otwarte 7.00-18.00. Odprowadzam je na godzinę 9.00, po
      czym idę do pracy. Nie ma problemu ze spóźnieniem się i nie ma
      żadnej kucharki, ktora liczy ziemniaki. Tak się szczęśliwie składa,
      że pracuję i mieszkam niedaleko przedszkola. Każdemu rodzicowi życzę
      tak świetnie przygotowanej merytorycznie placówki publicznej, która
      rozumie potrzeby dzieci i ich pracujących rodziców.
      Martwię się natomiast, czy nie będę musiała zrezygnować z pracy lub
      ją znacznie ograniczyć, co jest niemożliwe w mojej branży i rowna
      się bezrobociu- w związku z planowaną reformą edukacji, która ma
      wejść w życie we wrześniu 2009 roku. Szkoły publiczne - już teraz
      pracujące na zmiany- będą dodatkowo dociążone 2 rocznikami (bo
      zerówki przedszkolne też mają być zlikwidowane). Ściany się same
      rozciągną i powstaną w budynkach nowe sale, świetlice, dodatkowe
      sale lekcyjne. A to wszystko za dotknięciem magicznej różdżki
      minister Hall. Ciekawe, czy wypłaci mi zasiłek dla bezrobotnych o
      równowartości mojej obecnej pensji, spłaci za mnie kredyty i kupi
      dzieciom podręczniki ...
Pełna wersja