In-vitr i kosciol.

IP: *.bredband.comhem.se 15 lat temu
Ostatnio przeczytalam dlugi artykul na temat in-vitro i ksiezach,ktorzy
odmawija chrztu bo to jest DZIECKO ZPROBOWKI!!! Malo szlak mnie nie trafil
czego te klery nie wymysla!Co Wy sadzicie na ten temat? Kobieta,ktora nie moze
zajsc w ciaze i jest jedyna nadzieja,ze urodzi dziecko tylko w taki sposob i
na dokladke musi zaplacic tyle tysiecy bo ksieza zaprotestowali do rzadu,aby
powstala refundacja na takie zabiegi to jeszcze na dokladke nie chca "TAKICH"
dzieci ochrzcic.I dopiero jest dziwota,ze tyle ludzi przestaje chodzic do
kosciola i nie chca sluchac tych banalow co wyglaszaja na ambonie te swietosci
a za godzine siedzi u kochanki.
Co za obluda? Ciekawe czego oni jeszcze nie wymysla?
    • malunia_pl Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
      Z tego co się orientuję (ale mogś być braki w wiedzy) to kościół
      jest przeciwnikiem in vitro. Kościół chroni życie od poczęcia do
      naturalnej śmierci, a przy in vitro tworzy się więcej zarodków,
      które później są -nie wiem, wyrzucane?
      Ale nigdy nie słyszałam żeby ksiądz odmówił chrztu dziecka z powodu
      metody jego poczęcia. Wg religii to rodzice popelnili grzech więc
      dlaczego karać dziecko? W takim przypadku trzeba by chyba powiadomić
      biskupa, bo taki ksiądz to raczej jakiś niedouczony...
      • Gość: anusia Re: In-vitr i kosciol. IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
        a czy ksiądz ma prawo pytać czy dziecko poczęło się naturalnie czy in vitro?
        przecież takie dziecko nie ma tego wypisanego na czole?
        • Gość: Gosc Re: In-vitr i kosciol. IP: *.bredband.comhem.se 15 lat temu
          Religia ponoc nakazuje,ze przy spowiedzi rodzice maja obowiazek wyspowiadac sie
          z tego,ze dziecko jest poczete przez in-vitro.I w tym przypadku nie dostaja
          rozgrzeszenia i automatycznie odmowe chrztu.Poza tym jesli rodzice nie maja
          slubu koscielnego,rowniez spotykaja sie z odmowa chrztu.Czytajcie wiece a wiedze
          na temat sobie poszerzycie.
          • joanna182-0 Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
            To do złych kościołów i księży trafiają. Ja w lutym byłam na chrzcie
            gdzie rodzice biorą ślub w maju przyszłego roku, a proboszcz który
            chrztu udzielał nie robił żadnego problemu mimo, ze rodzice
            poprosili księdza o mszę indywidualną.
          • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
            Gość portalu: Gosc napisał(a):

            > Poza tym jesli rodzice nie maja
            > slubu koscielnego,rowniez spotykaja sie z odmowa chrztu.

            I słusznie. Coraz więcej osób chce żyć bez ślubu, a dzieci chrzcić. A to bez
            sensu. Jeśli nie mają przeszkód do ślubu, a nie ślubują, to po co mają chrzcić
            dzieciaka? Zwłaszcza, ze przy chrzcie przyrzekają wychowywać go w wierze, a w
            tym momencie to jest kłamstwo.
            • Gość: ania Re: In-vitr i kosciol. IP: *.e-wro.net.pl 15 lat temu
              też się zgadzam z tą opinią ... jeśli rodzice nie mają ślubu, to
              jaki jest cel chrzczenia dziecka (chyba, że nie mają ślubu z
              jakiegoś ważnego powodu) ... Często jest tak, że dzieci są chrzczone
              bo tak wypada, albo bo co ludzie powiedzą ... a to chyba nie w tym
              sens ...
          • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
            Gość portalu: Gosc napisał(a):

            > Religia ponoc

            Ponoć...

            Może najpierw się zapoznaj z nauką Kościoła, a potem krytykuj, bo na razie się z
            lekka ośmieszasz.

            >nakazuje,ze przy spowiedzi rodzice maja obowiazek wyspowiadac sie
            > z tego,ze dziecko jest poczete przez in-vitro.I w tym przypadku nie dostaja
            > rozgrzeszenia

            Nie ma czegoś takiego jak "odmowa rozgrzeszenia" za jakikolwiek grzech. Każdy
            może być odpuszczony. Ale trzeba żałować i postanowić poprawę. Bez tego nie może
            być odpuszczony żaden grzech.

            Odpuszczenie niektórych może być zastrzeżone instancji wyższej, np.
            spowiednikowi katedralnemu. Są to zazwyczaj te związane z automatyczna ekskomuniką.
            • glasscraft Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
              dominikjandomin napisał:

              ... trzeba żałować i postanowić poprawę.

              To znaczy obiecac, ze sie wiecej dzieci nie bedzie mialo,
              bo "naturalnie" sie nie da a z probowki to grzech?
              • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                glasscraft napisała:

                > dominikjandomin napisał:
                >
                > ... trzeba żałować i postanowić poprawę.
                >
                > To znaczy obiecac, ze sie wiecej dzieci nie bedzie mialo,
                > bo "naturalnie" sie nie da a z probowki to grzech?

                Postanowić poprawę, a nie przysiąc, ze się nigdy tego nie zrobi... A o szczegóły
                pytaj księdza podczas spowiedzi.
                • glasscraft Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                  Raczej bedzie ciezko ksiedza pytac, jestem protestantka - do
                  spowiedzi nie chodze.
                  • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                    glasscraft napisała:

                    > Raczej bedzie ciezko ksiedza pytac, jestem protestantka - do
                    > spowiedzi nie chodze.

                    No to odpowiedzi nie uzyskasz. Bywa i tak.
                • glasscraft Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                  > dominikjandomin napisał:

                  ... trzeba żałować...

                  Czy to nie troche glupawe podejscie do sprawy - jak mozna zalowac,
                  ze sie ktos doczekal potomka? Rozumiem, ze trzeba zalowac, jak sie
                  spowiadalo na okolicznosc bicia zony (albo meza :-) i dzieci... ale
                  zeby poczecie nowego zycia (zwlaszcza, kiedy jest to bardziej
                  planowane i wyczekiwane niz przy wiekszosci "normalnych" poczec :-
                  )))) traktowac jako grzech i cos czego nalezy sie wstydzic?
                  • jolanta.szywala Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                    >dominikjandomin napisał:

                    >Nie ma czegoś takiego jak "odmowa rozgrzeszenia" za jakikolwiek grzech. Każdy może być odpuszczony. Ale trzeba żałować i postanowić poprawę. Bez tego nie może być odpuszczony żaden grzech.

                    Nie ma odmowy rozgrzeszenia za grzech rozwodu cywilnego, ale pozostającym w ślubie kościelnym i potem poślubienia innej kobiety biorąc ślub cywilny? Ciekawe...


                    • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                      jolanta.szywala napisała:


                      > Nie ma odmowy rozgrzeszenia za grzech rozwodu cywilnego, ale pozostającym w ślu
                      > bie kościelnym i potem poślubienia innej kobiety biorąc ślub cywilny? Ciekawe..

                      Oczywiście, ze nie. Nie ma grzechu rozwodu cywilnego. Nie ma grzechu ślubu
                      cywilnego.

                      Grzechem jest tu cudzołóstwo, a nie akt cywilny, ślubu czy rozwodu. Skoro
                      cudzołóstwo trwa, to skąd rozgrzeszenie?

                      Ale są małżeństwa, które ślubowały czystość i żyją jak brat z siostrą. I nie ma
                      mowy o grzechu czy odmowie rozgrzeszenia. Rozgrzeszenie otrzymują, do komunii
                      przystępują. Są takie, tylko się głośno o tym nie mówi, bo po co? Nawet w
                      parafii toruńskich redemptorystów są takie małżeństwa... :)
                  • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                    Żałować nie poczęcia, a tego, co przy okazji się stało. Bo to nie POCZĘCIE jest
                    tu grzechem, tylko zabicie X zapłodnionych embrionów.

                    To takie trudne do zrozumienia?

                    Przecież nikt nie mówi, ze w in vitro problemem jest poczęcie. Wszędzie się mówi
                    o tych embrionach nadmiarowych, które idą na smietnik.
                    • glasscraft Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                      Nie, nie jest to trudne to zrozumienia. Trudne jest do zrozumienia
                      to, dlaczego obarcza sie wina za "zabicie" (nie mam zamiaru zaczynac
                      dyskucji, czy embrion jest malym czlowiekiem, czy kupa komorek, wiec
                      bardzo prosze nie komentuj dlaczego uzylam zabicia w cudzyslowie)
                      rodzicow. Przeciez to nie oni wywalaja do ubikacji reszte embrionow,
                      na to co sie z nimi dzieje maja prawdopodobnie tyle samo do
                      powiedzenia co Ty i ja (zgaduje, bo nie wiem jak cala procedura
                      wyglada).

                      Trudne jest do zrozumienia, dlaczego Kosciol ma miec prawo do
                      odmawiania im stworzenia rodziny, szczesliwej, bo wymarzenej i
                      wyczekanej tylko dlatego, ze nie moga tego dokonac w naturalny
                      sposob. Czy w wiekszym grzechu nie zyja rodziny, ktore produkuja
                      dzieci bez opamietania - po pijaku (ale do kosciola chodza w
                      niedziele, spowiadaja sie i dostaja rozgrzeszenie), potem iles
                      tychze zaniedbuja, leja, zamiast otaczac miloscia i opieka?
                      • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                        glasscraft napisała:

                        > Nie, nie jest to trudne to zrozumienia. Trudne jest do zrozumienia
                        > to, dlaczego obarcza sie wina za "zabicie" (nie mam zamiaru zaczynac
                        > dyskucji, czy embrion jest malym czlowiekiem, czy kupa komorek, wiec
                        > bardzo prosze nie komentuj dlaczego uzylam zabicia w cudzyslowie)
                        > rodzicow. Przeciez to nie oni wywalaja do ubikacji reszte embrionow,
                        > na to co sie z nimi dzieje maja prawdopodobnie tyle samo do
                        > powiedzenia co Ty i ja (zgaduje, bo nie wiem jak cala procedura
                        > wyglada).

                        A czemu ci rodzice nie żądają stworzenia tylko jednego embrionu? Bo drożej,
                        jeśli się nie uda, i trzeba będzie powtarzać? Czemu ci rodzice się godzą na
                        tworzenie wielu embrionów, z których tylko jeden jest wykorzystany?

                        Myślisz, że gdyby tu postawić sprzeciw, nie miałby szans powodzenia? Gdyby
                        przepchnąć taką ustawę - nie byłoby powodu do sprzeciwu katolickiego...

                        > Trudne jest do zrozumienia, dlaczego Kosciol ma miec prawo do
                        > odmawiania im stworzenia rodziny, szczesliwej, bo wymarzenej i
                        > wyczekanej tylko dlatego, ze nie moga tego dokonac w naturalny
                        > sposob.

                        Ale nie odmawia prawa. Mówi o czymś innym.

                        >Czy w wiekszym grzechu nie zyja rodziny, ktore produkuja
                        > dzieci bez opamietania - po pijaku (ale do kosciola chodza w
                        > niedziele, spowiadaja sie i dostaja rozgrzeszenie), potem iles
                        > tychze zaniedbuja, leja, zamiast otaczac miloscia i opieka?

                        Nie wiem, co jest większym grzechem. Osobiście ocenę zostawiam Panu Bogu.
                        Bezpieczniej :)
                      • malunia_pl Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                        Widzisz... W wierze katolickiej dąży się do całkowitego zaufania
                        Bogu. Jeśli Bóg postanowił że nie mogę począć dziecka naturalnie to
                        godzę się z losem bo Bóg tak chciał.
                        To jest trudne, ale proszę nie rozpatruj tego bo jest to kwestia
                        wiary. Ty jesteś wyznania protestanckiego, więc nie musisz się
                        przejmować doktryną kościoła. Chyba że masz męża katolika.
                        Kościół daje alternatywę -adopcję.
                        A, i uwierz, że rodziny które płodzą dzieci bez opamiętania i po
                        pijaku to w kosciele raczej nie bywają ;)
                        • glasscraft Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                          malunia_pl napisała:

                          > Widzisz... W wierze katolickiej dąży się do całkowitego zaufania
                          > Bogu. Jeśli Bóg postanowił że nie mogę począć dziecka naturalnie
                          to godzę się z losem bo Bóg tak chciał.

                          Bog postanowil, ze Twoja mama, tata, maz, dziecko ma raka - godzisz
                          sie z losem i nie wysylasz ich do szpitala, gdzie moze uda sie
                          uratowac ich zycie? Gdyby Bog nie chcial, zebysmy sie rozwijali
                          naukowo, to wyposazyl by nas w mozg pantofelka. Czyli Bog godzi sie
                          na uzywanie lekarst na rozmaite choroby (iles tam lat temu
                          smiertelne) ale nie na pomoc dla dwoja kochajacych sie ludzi, ktorzy
                          chca stworzyc nowe zycie oparte na ich zwiazku?

                          > Ty jesteś wyznania protestanckiego, więc nie musisz się przejmować
                          doktryną kościoła. Chyba że masz męża katolika.

                          Nie mam, je jestem protestantka a moj maz jest ateista.

                          > Kościół daje alternatywę -adopcję.
                          Wybacz, ale jezeli mialabys wybor pomiedzy "wlasnym" dzieckiem i
                          dzieckiem kogos obcego, bez wzgledy na to ja by bylo malutkie
                          i "nowe" - naprawde usilujesz mi wmowic, ze wybrala bys to "obce" bo
                          tak Ci ksiadz, ktory o rodzinie, z punktu widzenia ojca i meza nie
                          ma zielonego pojecia (nawet jezeli po godzinach posuwa kogos na
                          plebanii) kaze?

                          > A, i uwierz, że rodziny które płodzą dzieci bez opamiętania i po
                          > pijaku to w kosciele raczej nie bywają ;)
                          Hmmm... oczywiscie, ze nie... :-)
                          • malunia_pl Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                            Głową kościoła na ziemi jest papież, i to on rozstrzyga w kwestiach
                            leczenia, zapłodnienia in vitro i innych. Wierni mają słuchać
                            papieża, przestrzegać przykazań i wierzyć w Boga. Jeśli papież
                            nakreśli zły kierunek to on będzie za to sądzony, chociaż uważa się
                            że jako następca apostołów papież podejmuje słuszne decyzje.
                            Na szczęście ja nie musiałam podejmować decyzji -dziecko albo wiara.
                            A moralność księży rzeczywiście pozostawia nieraz wiele do życzenia,
                            chociaż pewnie dla kilku będzie krzywdzącym wrzucanie ich do jednego
                            wora z tymi , co tylko liczą na kasę i wytłumaczenie do nietworzenia
                            stałego związku ;)
                            Kwestia in vitro albo aborcji zawsze budzi emocje -dotyczy
                            wszystkich.
                            • glasscraft Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                              Papiez jest tak samo czlowiekiem jak kazda inna osoba. Czy ma
                              osobisty kontakt z Bogiem, ktory Tobie jest nie dany? Podozajac za
                              logika, jezeli papiez nakresli zly kierunek to bedzie za to sadzony -
                              czyli jezeli papiez popiera zbrodnie przeciwko ludzkosci i nie
                              wypowiada sie na temat mordowania ilus tam milionow ludzi. to w
                              porzadku bedzie podazanie za jego przykladem, bo bedzie ukarany
                              kiedys tam?

                              Ludzie bladza, wszyscy takze papiez. Jezeli sie bladzi jako
                              jednostka, to konsekwencje beda ograniczone to malego kregu (mamy
                              nadzieje) ... a jezeli ma sie wplyw na masy....

                              A co maja zrobic ludzie, ktorzy musza podjac decyzje - zycie albo
                              wiara? Skad papiez wie, ze Bog potepi malzenstwo, ktore usiluje miec
                              dziecko/dzieci i zdecyduje sie na in-vitro?
                              • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                                Przyjmij zatem, że dla katolika papież cieszy się specjalną łaską Ducha św. i
                                przysługuje mu możliwość nieomylnej wypowiedzi w sprawach wiary i moralności.

                                Nie musisz w to wierzyć, ale tak wierzymy my, katolicy.

                                Czy możemy na tym poprzestać, ze nasza wiara się różni, bez wchodzenia w
                                żenująco niskie wspominki o posuwaniu kogoś na plebani?
                          • simple_woman Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                            glasscraft napisała:
                            > Wybacz, ale jezeli mialabys wybor pomiedzy "wlasnym" dzieckiem i
                            > dzieckiem kogos obcego, bez wzgledy na to ja by bylo malutkie
                            > i "nowe" - naprawde usilujesz mi wmowic, ze wybrala bys to "obce" bo
                            > tak Ci ksiadz, ktory o rodzinie, z punktu widzenia ojca i meza nie
                            > ma zielonego pojecia (nawet jezeli po godzinach posuwa kogos na
                            > plebanii) kaze?

                            Ale ten wybór nie jest taki prosty.
                            To jest wybór pomiędzy "obcym" dzieckiem, a dzieckiem własnym i zabiciem (cóż z tego, że nie własnoręcznym?) kilkorga innych własnych dzieci. Nie dlatego, że tak widzi to ksiądz, a dlatego, że tak widzi to KK i tak winien widzieć to katolik. Jeżeli widzi to inaczej to ewidentnie nie jest to religia dla niego, po co więc pchać się tam na siłę?
                    • Gość: Gość Re: In-vitr i kosciol. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu

                      A czy mordercom w celi śmierci nie udziela się rozgrzeszenia?
                      • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                        Gość portalu: Gość napisał(a):

                        >
                        > A czy mordercom w celi śmierci nie udziela się rozgrzeszenia?

                        Znowu - jak żałują i tego chcą, to się udziela. Jak nie, to nie.

                        Kat Oświęcimia po wielogodzinnej spowiedzi w celi śmierci dostał rozgrzeszenie.

                        Tu nie chodzi o wielkość grzechu, tę ludzką, tylko o wyrażenie żalu i
                        postanowienie poprawy. Poprawę łatwo postanowić mordercy w celi śmierci, tylko
                        potrzebny jest jeszcze żal.

                        Jeśli bowiem ktoś mówi "nie żałuję", to skąd przebaczenie - przecież on tego
                        przebaczenia nie chce...
                        • Gość: Gość Re: In-vitr i kosciol. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                          Jeżeli mężczyzna żałuje tego, że nie mógł mieć dzieci, a żona poszła na łatwiznę
                          i zamiast in vitro, które razem ustalili, poszła z innym do łóżka w celu
                          zapłodnienia, a o tym nie powiadomiła swojego mężczyznę znaczy, że mąż popełnił
                          grzech i nie dostanie rozgrzeszenia?
                          • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                            Gość portalu: Gość napisał(a):

                            > Jeżeli mężczyzna żałuje tego, że nie mógł mieć dzieci, a żona poszła na łatwizn
                            > ę
                            > i zamiast in vitro, które razem ustalili, poszła z innym do łóżka w celu
                            > zapłodnienia, a o tym nie powiadomiła swojego mężczyznę znaczy, że mąż popełnił
                            > grzech i nie dostanie rozgrzeszenia?

                            Przeczytałeś sam, co napisałeś? Czy to wątek pt. zadajemy głupie pytania?

                            Jaki grzech wg ciebie popełnił mężczyzna?

                            Bo kobieta, to łatwe: zdrada małżeńska, kłamstwo, cudzołóstwo, złamanie
                            przysięgi małżeńskiej.

                            A mężczyzna? Jakiego szukasz grzechu, za który nie miałby dostać rozgrzeszenia?

                            I co ma tutaj żal mężczyzny do tego, ze nie może mieć dzieci?
    • 5aga5 Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
      Kościół a Bóg to dla mnie dwie różne sprawy.
      Jestem katoliczką, nie ganiam co tydzień do kościoła, jestem
      rozwiedziona, modlę się do Boga i staram się żyć wg, przykazań
      boskich ( nie kościelnych )
      I co ?
      Po rozwodzie urodziłam dziecko ( dla kościoła-grzeszne )każdy kto ze
      mną pozostanie w związku będzie grzesznikiem.
      Pytam za co ?
      Czy jeśli ludzie raz zbłądzili, pomylili się itp. nie mają prawa żyć
      w zgodzie zBogiem ?
      In vitro ?
      Jestem całym sercem ZA i to ZA refundowanym.
      Gdybym nie miała dzieci byłby to dla mnie największa kara i
      zrobiłabym WSZYSTKO by je miec.
      Myślę że kobiety mające problemy z zajściem w ciążę przeżywają męki.
      Czasami wszystko jest tak łatwe, gdy nas nie dotyczy.
      • Gość: anusia Re: In-vitr i kosciol. IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
        masz rację w ostatnim zdaniu swojego postu. a co do wcześniej poruszonego
        problemu: Kościół już niejednokrotnie weryfikował swoje stanowisko, pewnie i
        kwestia rozwodów, in vitro itp. zostanie z czasem jakoś rozwiązana. ja zawsze
        byłam ortodoksyjną katoliczką, a życie tak mi się ułożyło, że w tej chwili
        jestem w związku niesakramentalnym i staramy się o dziecko... jest mi przykro,
        że nie mogę korzystać z Sakramentów, ale Kościół daje szansę na uregulowanie tej
        sytuacji - stwierdzenie nieważności małżeństwa. ja już takie otrzymałam, mój
        obecny mąż jest w trakcie... nie tracimy nadziei. a co to tematu wątku,
        nauczyłam się nigdy nie potępiać innych, bo nie wiem, co sama bym zrobiła na ich
        miejscu.
      • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
        5aga5 napisała:

        > Kościół a Bóg to dla mnie dwie różne sprawy.
        > Jestem katoliczką, nie ganiam co tydzień do kościoła, jestem
        > rozwiedziona, modlę się do Boga i staram się żyć wg, przykazań
        > boskich ( nie kościelnych )

        A ja jestem krasnoludkiem...

        Napisać można wszystko, ale po co? Czy nie można użyć słowa "chrześcijanin",
        skoro z Kościołem katolickim Ci nie po drodze?
        • glasscraft Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
          Dlaczego ma pisac, ze jest chrzescijanka, skoro czuje sie
          katoliczka, czyli osoba wyznania katolickiego, a nie tylko wierzaca
          z Boga bez okreslania przynaleznosci do okreslonego kosiola.
          • Gość: lola77 Re: In-vitr i kosciol. IP: *.unitymediagroup.de 15 lat temu
            no coz, to drazliwy temat i indywidualna interpretacja.

            my zostalismy rodzicami wlasnie dzieki in vitro, oboje jestesmy katolikami.
            i to, ze poddalam sie tej metodzie wcale nie bylo takieproste z pktu widzenia
            mojej wiary - dlugo sie lamalam i nie wiedzialam jak to na spowiedzi powiedziec.
            bo nie zalowalam i nie uwazam ze popelnilam grzech

            na szczescie mam cudowna parafie, OJ, rozmawialam z dwoma - uspokoilam sie.

            mlode ochrzczone bez problemu, nikt nie pytal w jaki sposob nastapilo poczecie.

            takze sa ksieza i ksieza.

            przykro mi jak czytam takie historie jaka przytoczyla zalozycielka watku - ale
            wszedzie sa odstepstwa i nie mozna generalizowac.
          • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
            glasscraft napisała:

            > Dlaczego ma pisac, ze jest chrzescijanka, skoro czuje sie
            > katoliczka, czyli osoba wyznania katolickiego, a nie tylko wierzaca
            > z Boga bez okreslania przynaleznosci do okreslonego kosiola.

            A co to znaczy "wyznanie katolickie"? Wiem, ze to trochę odbiega od tematu in
            vitro, ale zawsze mnie ciekawi, co różni ludzie rozumieją pod tymi samymi nazwami...
            • Gość: Gosc Re: In-vitr i kosciol. IP: *.bredband.comhem.se 15 lat temu
              Sluchac i stosowac sie do tego co kler wymysli i postanowi.Kazdy jeden chce byc
              madrzeszy od samego siebie.Wtracaja sie do wszystkiego co tylko mozliwe na
              swiecie.Zadko sie zdaza,aby ktorys z ksiezy byl ludzki i staral sie wykonywac
              swa powinnosc jak to mowi pismo Sw.
              Sama jestem katoliczka od urodzenia i tak zostanie,ale jak slysze i patrze na
              wielu to czasami wlosy sie jeza na glowie.Np. moj syn rok temu podawal dziecko
              do chrztu.Nie dosc,ze ksiadz sie spoznil pol godz. to jeszcze byl na dokladke
              nabuzowany jak stodola.Tlumaczyl sie,ze spotkal kolege po wielu latach.Przy
              chrzcie mylil dziecka imie 2-razy.Sam nie wiedzial co robi i co mowi.I to ma byc
              ksiadz?Ksiadz,ktory doprowadza do wiary i na ambonie sie wydziera,ze aborcja to
              grzech smiertelny,slub cywilny to nie slub itd.itd.Szkoda tylko,ze nie wspomna o
              swoich grzechach!
        • 5aga5 dominikjandomin 15 lat temu
          To czy jesteś krasnoludkiem, mało mnie obchodzi.
          Ale kto dał Ci prawo osądzania kim jestem i jak głęboka jest moja
          wiara ?
          Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
          Co zrobiłbyś gdybyś nie mógł mieć dzieci ? Sorki, Twoja żona.
          Coś tu podczytałam o papieżu.
          Jest przeciwny in vitro a toleruje przeszczepy ?
          Przecież to też ingerencja w sprawy Boże.
          Z tego co piszesz wynika-po co dawać ludziom szanse ?
          Bóg życie daje i odbiera.
          Nie lekarz od in vitro czy przeszczepów.
          • dominikjandomin Re: dominikjandomin 15 lat temu
            5aga5 napisała:

            > To czy jesteś krasnoludkiem, mało mnie obchodzi.
            > Ale kto dał Ci prawo osądzania kim jestem i jak głęboka jest moja
            > wiara ?

            Pytałem się, co to znaczy "być katolikiem". Co powoduje, ze określasz się jako
            katolika, a nie chrześcijanina?

            > Co zrobiłbyś gdybyś nie mógł mieć dzieci ? Sorki, Twoja żona.

            Obojętnie, czy ja, czy moja żona. Odpowiedź znam. Adopcja.

            > Coś tu podczytałam o papieżu.
            > Jest przeciwny in vitro a toleruje przeszczepy ?
            > Przecież to też ingerencja w sprawy Boże.
            > Z tego co piszesz wynika-po co dawać ludziom szanse ?
            > Bóg życie daje i odbiera.
            > Nie lekarz od in vitro czy przeszczepów.

            Poczytaj jeszcze raz.

            Nie chodzi o ingerencję, tylko o coś innego. Poczytaj.
            • 5aga5 Re: dominikjandomin 15 lat temu
              Adoptujesz obce dziecko a in vitro jest Wasze. Jeśli zawiodłoby in
              vitro, ok, też raczej zdecydowałabym się na adopcję.
              Co do przeszczepów. Chyba wiesz jakie jest zdanie kościoła w tym
              przypadku. Kościół dopuszcza przeszczepy.
              A poza tym.
              Jeśli ja grzeszę to ja też będę za te grzechy przed Bogiem
              odpowiadała.To księża mają decydować co mi wolno?
              Uważam że nie mają takiego prawa.
              • simple_woman Re: dominikjandomin 15 lat temu
                5aga5 napisała:
                > Adoptujesz obce dziecko a in vitro jest Wasze.

                Nie zawsze można mieć to czego się chce.

                > To księża mają decydować co mi wolno?

                Czasami roszczą sobie takie prawa, np. domagając się państwowego zakazu aborcji,
                ale w tym przypadku tak nie jest. Księża nic Ci nie zakazują, chcesz in vitro
                możesz je mieć. Tylko musisz liczyć się z konsekwencjami, także tymi
                kościelnymi. Decyzja jest Twoja - czy ważniejsze jest własne genetycznie dziecko
                czy przynależność do KK.
              • dominikjandomin Re: dominikjandomin 15 lat temu
                5aga5 napisała:

                > Adoptujesz obce dziecko a in vitro jest Wasze.

                W Niemczech coraz popularniejsze robią się testy DNA... zlecane przez ojców. W
                około 1/3 przypadków okazuje się, ze słusznie mieli podejrzenia...

                Dziecko nasze...


                > Co do przeszczepów. Chyba wiesz jakie jest zdanie kościoła w tym
                > przypadku. Kościół dopuszcza przeszczepy.

                Wiem. I co z tego? Do przeszczepu wykorzystany jest gotowy trup, albo żywy
                człowiek, nikogo się nie zabija w tym celu.


                > Jeśli ja grzeszę to ja też będę za te grzechy przed Bogiem
                > odpowiadała.To księża mają decydować co mi wolno?
                > Uważam że nie mają takiego prawa.

                W Kościele katolickim mają takie prawo. I to robią. Ale przynależność do
                Kościoła nie jest obowiązkowa. Nie należysz i TOBIE wtedy ksiądz nie określa, co
                jest dobre, a co złe...

                W czym problem?
    • Gość: ania Re: In-vitr i kosciol. IP: *.e-wro.net.pl 15 lat temu
      ta odmowa chrztu to moim zdaniem sytuacja jednostkowa, bo ja też nie
      wierzę w to, że jest zakaz ochrzczenia dzieci poczętych drogą in-
      vitro. To jak jak w przypadku braku rozgrzeszenia, gdy mieszka się
      razem przed ślubem, jedni księża "przymykają" na to oko, inni są
      bardzo restrykcyjni w tej kwestii
    • simple_woman Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
      Ależ jak najbardziej słusznie, powinny chrztu takiego dziecka odmawiać.
      Chrzest to przyjęcie dziecka do wspólnoty Kościoła, a jako że dziecko jest
      niezdolne go samodzielnego w niej udziału jest to także zobowiązanie się
      rodziców do wychowania tego dziecka w zgodzie z ową wspólnotą. Jeżeli rodzice
      sami zasady tej wspólnoty łamią to nie nadają się do wyznaczonej im roli i
      chrzest odbyć się nie może.

      Co innego gdy dziecko owo dorośnie i samo postanowi się ochrzcić - wówczas
      powinno mieć taką szansę.
      • Gość: Gosc Re: In-vitr i kosciol. IP: *.bredband.comhem.se 15 lat temu
        SIMPLE ! Ty chyba jestes stara dewota lezaca krzyzem w kosciele,albo spadlas z
        jakies planety.
        To moze wypowiesz sie na temat slubow 2-ch pedalow,ktorzy potem adoptuja dzieci?
        Jesli jest para i jedno z nich jest rozwodnikiem i nie moze brac slubu
        koscielnego a zalozyl ponownie rodzine i rodzi sie dziecko-dlaczego tego dziecka
        taki kler nie chce ochrzcic?!!!Slubu nie moze juz wziasc a chrztu mu
        nie dadza bo slubu nie ma!
        In-witro jest wynalezione po to,aby malzenstwo moglo byc palna rodzina!A taki
        jeden oszolom z drugim nie ma prawa ingerowac w to ze ja nie moge zajsc w ciaze
        w naturalny sposob.Jeszcze troche i beda zadac palenie na stosach kobiety,ktore
        nie zastosowaly sie do ich wymysllnych fanaberi.To sa oszolomy i nic dziwnego,ze
        tyle ludzi przestaje chodzic do kosciola i wysluchiwac tych beznadziejnych
        fanatykow a jednoczesnie pijusow i ertomanow.
        • simple_woman Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
          Gość portalu: Gosc napisał(a):
          > SIMPLE ! Ty chyba jestes stara dewota lezaca krzyzem w kosciele

          Hehe, to Ci się udało, nie powiem :).

          KK zabrania in vitro - jego święte, niepodważalne prawo. Jeżeli taka jego wola
          może zabronić też płodzenia we wtorki i w zielonej pościeli. Jeżeli chce się być
          katolikiem to należy się do tych zasad dostosować. Jeżeli się nie chce bądź nie
          potrafi - nie ma obowiązku być katolikiem, uczęszczać do kościółka i
          przystępować do sakramentów. Natomiast takie wybieranie sobie co z religii
          chcemy, a czego nie jest paskudne.

          PS. Jestem zatwardziałą ateistką, z KK nie mam nic wspólnego od półtorej dekady.
          • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
            simple_woman napisała:


            > KK zabrania in vitro - jego święte, niepodważalne prawo. Jeżeli taka jego wola
            > może zabronić też płodzenia we wtorki i w zielonej pościeli. Jeżeli chce się by
            > ć
            > katolikiem to należy się do tych zasad dostosować. Jeżeli się nie chce bądź nie
            > potrafi - nie ma obowiązku być katolikiem, uczęszczać do kościółka i
            > przystępować do sakramentów. Natomiast takie wybieranie sobie co z religii
            > chcemy, a czego nie jest paskudne.

            DOKŁADNIE!

            > PS. Jestem zatwardziałą ateistką, z KK nie mam nic wspólnego od półtorej dekady

            A ja pod Twoimi słowami mogę się podpisać, mimo, że ja wręcz przeciwnie. Ale
            przyjaciół mam po różnych stronach barykady, nawet wśród neopogan. Dziwne, ale
            wszyscy oni tak uważają - grupa mam prawo tworzyć zasady. Przyjmujesz albo
            odchodzisz.

            Też najbardziej wkurzają mnie "katolicy, ale..."
            • simple_woman Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
              dominikjandomin napisał:
              > Też najbardziej wkurzają mnie "katolicy, ale..."

              Mnie także. Swoją hipokryzją krzywdzą zarówno wierzących jak i niewierzących.
      • glasscraft Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
        simple_woman napisała:

        > Co innego gdy dziecko owo dorośnie i samo postanowi się ochrzcić -
        wówczas powinno mieć taką szansę.

        Nie powinno, niech grzechy rodzicow ciagna sie na nastepne
        pokolenie!!!
        Prosta to ty jestes, jak nick wskazuje.
        • simple_woman Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
          Kolejny, co nic nie zrozumiał, za to ma mnóstwo do wykrzyczenia.
          • glasscraft Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
            Kolejna, jezeli juz :-)

            W zyciu wiekszosc rzeczy nie funkjonuje na zasadzie albo czarne albo
            biale. Oczywiscie, byloby duzo wygodniej, gdyby 100% rodzicow
            katolickich problem in vitro nie dotyczyl. Dlaczego karac tych,
            ktorzy sie dowiedzieli, ze jednak ich dotyczy i odcinac ich od ich
            wyznania?
            • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
              glasscraft napisała:

              > Dlaczego karac tych,
              > ktorzy sie dowiedzieli, ze jednak ich dotyczy i odcinac ich od ich
              > wyznania?

              Jak karać? Gdzie tu mowa o jakiejś karze?
            • simple_woman Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
              glasscraft napisała:
              > W zyciu wiekszosc rzeczy nie funkjonuje na zasadzie albo czarne albo
              > biale.

              A gdzie Ty tu widzisz czarne albo białe? Chodzi wyłącznie o poniesienie
              konsekwencji swoich działań.

              > Dlaczego karac tych, ktorzy sie dowiedzieli, ze jednak
              > ich dotyczy i odcinac ich od ich wyznania?

              Po pierwsze żadne "odcinać", dla takich osób na pewno w KK też znajdzie się
              miejsce, nie można jednak oczekiwać, że nie spełniając wszystkich warunków
              dostanie się wszystkie przywileje.
              A przede wszystkim to nie jest "kara" za posiadanie problemu, a konsekwencja
              wyboru takiego a nie innego owego problemu rozwiązania.
            • Gość: anusia Re: In-vitr i kosciol. IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
              masz rację, w życiu rzadko wszystko układa się prosto, raczej nic nie jest
              czarno-białe. Kościół opiera się na wierze w przebaczenie, nikt w nim nie jest
              bez winy. podstawowym błędem krytyków Kościoła jest kategoryczne ocenianie, kto
              ma prawo mienić się katolikiem, a kto kala dobre imię Kościoła. tymczasem każdy
              ma prawo do niego należeć, jeśli tego chce, niezależnie, ile grzechów ma na
              sumieniu. KK to nie sekta, nikogo nie karze ani nie wyklucza.
              • simple_woman Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                Jasne, można mienić się katolikiem nie uczęszczając wcale do kościoła, nie
                modląc się, nie wierząc w Boga, nie przestrzegając przykazań i nie interesując
                się zdaniem KK. Tylko czy poza nazwą cokolwiek to oznacza?
                • glasscraft Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                  Przypuszczam, ze mozna sie mienic katolikiem/katoliczka uczeszczajac
                  do kosciola, wierzac w Boga i do Niego - a nie do kosciola sie
                  modlac, przestrzegajac przykazan - jak na razie nie ma
                  przykazania "nie zachadz w ciaze przy pomocy probowki" - i bardzo
                  prosze nie wspominaj mi o "innych" embrionach wywalonych to
                  ubikacji - jak sie do tego maja katoliccy chlopcy pomagajacy sobie
                  przy pomocy reki - tak zeby po imieniu nie nazywac. Przy tym
                  wszystkim - tzn uczesczaniu do kosciola, wierze w Boga i
                  przestrzeganiu przykazan moze sie zdarzyz, ze bebika sie nie da
                  normalnie... Katolicki papiez ma numer telefonu do Boga i moze
                  potwierdzic na pismie, ze Bog nie godzi sie na in vitro? Jak na
                  ateistke, to bardzo sie przejmujesz co KK sadzi i twiedzi...
                  • 5aga5 Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                    Zgadza się.
                  • simple_woman Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                    glasscraft napisała:
                    > Przypuszczam, ze mozna sie mienic katolikiem/katoliczka uczeszczajac
                    > do kosciola, wierzac w Boga i do Niego - a nie do kosciola sie
                    > modlac,

                    Ależ oczywiście, że można. Można też sobie dzieciaka samemu ochrzcić, po co do
                    tego ksiądz?

                    > przestrzegajac przykazan - jak na razie nie ma
                    > przykazania "nie zachadz w ciaze przy pomocy probowki"

                    Jest za to "nie zabijaj".

                    > - i bardzo
                    > prosze nie wspominaj mi o "innych" embrionach wywalonych to
                    > ubikacji - jak sie do tego maja katoliccy chlopcy pomagajacy sobie
                    > przy pomocy reki - tak zeby po imieniu nie nazywac.

                    No właśnie - jak?

                    > Przy tym wszystkim - tzn uczesczaniu do kosciola, wierze w Boga i
                    > przestrzeganiu przykazan moze sie zdarzyz, ze bebika sie nie da
                    > normalnie...

                    Może się też zdarzyć, że nie można i in vitro. Co wtedy? Ukraść? W końcu nie ma
                    przykazania "nie kradnij cudzych dzieci".

                    > Katolicki papiez ma numer telefonu do Boga i moze
                    > potwierdzic na pismie, ze Bog nie godzi sie na in vitro?

                    Katolicki papież ma immunitet na nieomylność.
                    Dokładnie to samo prawo, które daje mu ową nieomylność daje też jego podwładnym
                    prawo do odpuszczania grzechów, chrzczenia, udzielania małżeństw czy poświęcania
                    grobów. Jeżeli to odrzucasz to konsekwentnie odrzuć resztę.

                    > Jak na ateistke, to bardzo sie przejmujesz co KK sadzi i twiedzi...

                    A co, jakiś zakaz jest? Nie wolno ateistom mieć zdania w kwestii Kościoła?
                    • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                      simple_woman napisała:


                      > Ależ oczywiście, że można. Można też sobie dzieciaka samemu ochrzcić, po co do
                      > tego ksiądz?

                      Generalnie można. I chrzest jest ważny.

                      > > Przy tym wszystkim - tzn uczesczaniu do kosciola, wierze w Boga i
                      > > przestrzeganiu przykazan moze sie zdarzyz, ze bebika sie nie da
                      > > normalnie...
                      >
                      > Może się też zdarzyć, że nie można i in vitro. Co wtedy? Ukraść? W końcu nie ma
                      > przykazania "nie kradnij cudzych dzieci".

                      KUPIĆ :P

                      Nie ma przykazania "nie kupuj". A handel dziećmi ma się na świecie dobrze...
                      niestety.
                  • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                    glasscraft napisała:

                    > Przypuszczam, ze mozna sie mienic katolikiem/katoliczka uczeszczajac
                    > do kosciola, wierzac w Boga i do Niego - a nie do kosciola sie
                    > modlac, przestrzegajac przykazan - jak na razie nie ma
                    > przykazania "nie zachadz w ciaze przy pomocy probowki" - i bardzo
                    > prosze nie wspominaj mi o "innych" embrionach wywalonych to
                    > ubikacji

                    ALE JA WSPOMNĘ, bo to o nie chodzi! Nie o zachodzenie w ciążę przy pomocy
                    próbówki, jak głosi kłamliwie antykościelna propaganda. Kościół nie ma nic
                    przeciwko płodności, wypowiedzi są przeciw zabijaniu embrionów, bo zgodnie z
                    nauką Kościoła nowe życie powstaje w chwili zapłodnienia!

                    >- jak sie do tego maja katoliccy chlopcy pomagajacy sobie
                    > przy pomocy reki - tak zeby po imieniu nie nazywac.

                    Bez problemu... Biorąc pod uwagę naukę Kościoła o początku nowego życia - tu
                    zapłodnienia nie ma.

                    Trudno to zrozumieć, czy może się nie uważało na biologii w podstawówce?
                    Naprawdę, samotny chłopiec nowego życia nie zapoczątkuje, potrzebna jej
                    określona komórka (plemnik) od chłopca i druga (komórka jajowa) od dziewczynki,
                    a następnie ich połączenie.

                    Czy może komuś trzeba to dokładniej wytłumaczyć?
              • dominikjandomin Re: In-vitr i kosciol. 15 lat temu
                Gość portalu: anusia napisał(a):

                > Kościół opiera się na wierze w przebaczenie, nikt w nim nie jest
                > bez winy.

                Oczywiście. I ja, i TY, i ksiądz, i Kowalska z naprzeciwka...

                Tylko czasem wydaje się nam, że Kowalska to %&()^%, ksiądz to %^&*( oraz ^%&*(,
                a tylko my jesteśmy ŚWIĘCIE, NIESKALANI i BEZ GRZECHU.



                >podstawowym błędem krytyków Kościoła jest kategoryczne ocenianie, kto
                > ma prawo mienić się katolikiem, a kto kala dobre imię Kościoła. tymczasem każdy
                > ma prawo do niego należeć, jeśli tego chce, niezależnie, ile grzechów ma na
                > sumieniu. KK to nie sekta, nikogo nie karze ani nie wyklucza.

                Kościół nie wyklucza.

                Ale są określone czyny, przez których popełnienie CZŁOWIEK SAM się wyklucza z
                Kościoła. Zwie się to "ekskomunika wiążąca z mocy prawa". Najczęściej przez
                aborcję. Ale też za nielegalne święcenia i kilka innych przypadków.

                Człowiek wtedy sam, swym czynem, staje poza Kościołem.

                No i można z Kościoła wystąpić poprzez akt apostazji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja