------ściąganie butów u mnie w domu....-------

15 lat temu
mam problem z jednym znajomym. to nowy znajomy od kilku miesiecy. czasem do
mnie przychodzi do domu i tu zaczyna sie dla mnie wielki problem. mieszkanie
jest mojej mamy, ladnie urządzone co wazne-na podlogach dywany, a ten znajomy
przychodzi sobie i nawet nie probuje sciągnąć butow tylko ryje mi sie do
srodka w nich..nie wiem jak powiedziec mu RAZ na zawsze ze w tym mieszkaniu
ściąga sie buty kroopka..bo mnie obrzydza po prostu taki zwyczaj nie sciagania
butow i przynoszenia sobie na dywan wszysto w co sie wdepnęlo na zewnątrz
:\\\\\ jestem zła
    • gweeny Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      no to powiedz mu to co napisałaś w tym poście, że to mieszkanie
      Twojej mamy i tu się ściąga buty i tyle
    • kol.3 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      Zasięgnij porady na forum SV. Tam ci wyprostują światopogląd.
      • bubster Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
        to jest mieszkanie jej matki
        więc nie ona ustala reguły
        a tez się do reguł musi dostosować
        więc zamiast dogryzać powiedz jej, jak ma to przekazać
        • matylda1001 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
          >więc zamiast dogryzać powiedz jej, jak ma to przekazać<

          Wcale nie ma przekazać! Jak przekaże to wyjdzie z niej chamstwo,
          które posiada zapewne i w innych dziedzinach życia, ale chłopak
          jeszcze tego nie zauważył. Piszesz, że to mieszkanie
          matki...Nistety, ona wygłasza tu własne poglądy, nie matki. ONA TEŻ
          TAK MYŚLI. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąca.
          Ona w swoim mieszkaniu też będzie kazała gościom zdejmowac buty.
          Jedno, co powinna zrobic, to wytłumaczyć matce, że zdejmowanie butów
          to nieprawdopodobne buractwo!!!


          ----------------------------------------------------------
          Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
      • li_lah Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
        gosciu ktos moze miec w d... swiatopogląd, bo to nie przyjecie ani nie bankiet,
        tylko jakas wizyta znajomego, po ktorej laska pewnie ma chlew w domu. jak tak
        lubisz lazic po blocie i ewentualnych psisch odchodach to zamieszkaj w lepiance
        • matylda1001 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
          Oh, Ty... Jeśli nie chcesz, żeby ktoś przynosił Ci do domu na butach
          psie odchody, to nie wyprowadzaj swojego pieska na trawnik, czy
          osiedlową alejke! Jakoś tak się składa, że najbardziej wyczuleni na
          higienę własnych podłóg sa ci, których pieski (za przeproszeniem)
          zasrywaja wszystko, co poza wycieraczką. Wiem, zapewne nie posiadasz
          pieska...
          ---------------------------------------------------------------
          "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
    • Gość: kika Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.aster.pl 15 lat temu
      A mnie obrzydza podstawowy brak kultury. Mieszkasz w meczecie?
      • li_lah Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
        powiedz co zrobilabys wchodząc do meczetu? nie zdjęłabyś butow? nie
        uszanowalabys odmiennej KULTURY?>>?? to jest dopiero BURACTWO i wiesniactwo
        narzucac komus swoj SV
        • matylda1001 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
          No to powiedz mi, WIELKA DAMO, jak można w takim razie nie uszanować
          ODMIENNEJ KULTURY GOŚCIA i narzucać Mu własny SV, każąc zdejmować
          buty?
          ---------------------------------------------------------------
          "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
      • Gość: aniak Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.pl 15 lat temu
        Nie ma widok mężczyzny w garniturze i skarpetkach i do tego dama w wieczorowym
        stroju ( ale nie nocnym )w pończoszkach. Super!!!
    • Gość: gość Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.aster.pl 15 lat temu
      Tak na marginesie - wolę mieć podbudzony dywan niż zagrzybiony.
      Co trzeci Polak ma grzybicę stóp i paznokci, pod różnymi postaciami.
      A ta jest cholernie zagrzybiona. A może Ty, Twoja mama lub inna
      odwiedzająca Ciebie osoba paradująca bez butów ma np. żółte
      paznokcie albo łuszcząca się skórę lub nieprzyjemny zapach bądź
      świąd skóry nóg? Statystycznie rzecz biorąc - to oczywiste!
      Dobrze więc czyni znajomy, że nie zdejmuje obuwia, tym bardziej, że
      zdejmowanie obuwia przychodząc z wizytą jest niezgodne z zasadami
      dobrego wychowania, a domaganie się od gościa zdjęcia butów to,po
      prostu chamstwo.
    • naprawdetrzezwy Może on z dobrego domu jest? 15 lat temu
      I dlatego zachowuje się prawidłowo i nie ściąga obuwia?


      Ale kto go tam wie - może to zwykły cham, a o niezdejmowaniu butów
      tylko wyczytał w poradniku s-v?
    • dominikjandomin Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      Powiedz mu, że u ciebie dywan ważniejszy jest od człowieka i albo odda hołd
      boskiemu dywanowi, albo wypad z domu.
    • y3y Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      Nie mieszkam w Polsce . Tutaj nikt nigdy nie sciaga butow !!
      Pewnego razu sciagnelam buty gdy pojechalam do tesciowej ( byla wtedy brzydka
      pogoda i nie chcialam jej pieknych dywanow ubrudzic) , ona ze zgroza zawolala :
      "nie sciagaj butow !!!! "

      Wiesz kochana , skoro macie takie wymagania powinnas mu to zwyczajnie powiedziec
      a nie wytrzasac sie na forach internetowych ze swoimi fochami ..... brak mi slow
      . Niekulturalne jest wymaganie od kogos aby sciagal buty .
      • Gość: zapamiętać Nie ściągać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
        łomatkojedyna człowiek myśli, że to tylko strasze pokolenie ma takie
        przyzwyczajenia a tu czytam coś innego, ile trzeba tej edukacji,żeby
        raz na zawsze zapamietać: goście NIGDY nie zdejmują butów ale są
        zobowiązani dobrze je wytrzeć, kiedy wchodzą do domu

        który to już wątek jest o tych butach? 15 ? i dalej nikt nie kuma?
        • salimis Re: Nie ściągać 15 lat temu
          Oj żebyś nie żałowała gdy wreszcie ściągnie buty,bo możesz mieć do wyboru
          wdychanie smrodku z uśmiechem na twarzy albo co gorsza proszenie aby je z
          powrotem założył.Myślę ze jesli zwrócisz mu w żartobliwy sposób uwagę aby
          dokładniej wycierał buty,to wystarczy.
          Nie chcę tu nikogo obrażać ale pamiętacie film "Co ludzie powiedzą" ?
          Nie jeden się śmiał oglądając go ale Takich Hiacynt niestety jest więcej.
    • chicarica Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      Majtki też mu każesz ściągać?
      • Gość: brak.slow Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: 83.2.157.* 15 lat temu
        a powiedz laleczko, jak mi wskoczy do łóżka to powinien zostać w tych butach
        jednak czy nie?
        • Gość: anusia Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
          brak.słów. nic dodać, nic ująć.
        • dominikjandomin Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
          Gość portalu: brak.slow napisał(a):

          > a powiedz laleczko, jak mi wskoczy do łóżka to powinien zostać w tych butach
          > jednak czy nie?

          A to już jak lubicie, wasza sprawa. Generalnie buty do tego potrzebne nie są,
          ale i nie przeszkadzają.

          A jeśli nadal masz wątpliwości, spytaj się mamy, jak to było z tatą. I nie daj
          się zmylić poszukiwaniami w kapuście dzidziusia przyniesionego przez bociana!
    • allija Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      jeśli ci przeszkadza, ze nie sciaga butów to go nie zapraszaj.
      Ja w ogóle nie rozumiem jak mozna wymagać, a nawet poczytywać sobie
      za brak kultury, jeśli gość nie zdejmuje butow. Poczytaj sobie
      jakikolwiek savoir-vivre. Po to przed drzwiami jest wycieraczka żeby
      buty w nia wytrzeć. Jeszcze troche a każesz swoim gosciom zdejmować
      spodnie zeby nie zabrudzili ci kanapy bo przeciaż nie wiadomo gdzie
      wcześniej siadali, albo bedziesz im pod siedzenie wtykała jakas
      narzute ochronną.
      Jeśli gość jest mocno zaprzyjaźniony /ale ten raczej nie jest jak
      widać/ to mozna mu to zaproponować i wręczyc kapcie.
      • Gość: :/ Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15 lat temu
        Proponuję gazety. Albo folię. Zakrywasz dywan i cześć. Dobrze też folię położyć na kanapie, fotelach, stole.


        Zaiste, brak słów. Ściąganie butów to typowo wiejski obyczaj, przywieziony przez migrujące w latach 60-tych tłumy. Tam się ściągało, bo się wracało z chlewika. Ale też tylko gumofilce, nigdy buty!

        Ludzie, dla których dywany są ważniejsze niż przyjaciele, nie powinni nikogo zapraszać. W pubach się spotykać. Albo w parku.
        • izek26 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
          ja tez miałam taki problem z jednym znajomym i nie wytrzymałam,to ja szoruje
          podłogi,bo dzieci łażą na czworakach potem wszystko biora do buzi z podłogi a tu
          przyjdzie taki kto wie z czym pod butem
          u mnie sie ściaga buty!!
          • dominikjandomin Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
            izek26 napisała:

            > ja tez miałam taki problem z jednym znajomym i nie wytrzymałam,to ja szoruje
            > podłogi,bo dzieci łażą na czworakach potem wszystko biora do buzi z podłogi a t
            > u
            > przyjdzie taki kto wie z czym pod butem
            > u mnie sie ściaga buty!!

            I dziecko wylizuje ślady po skarpetkach :)

            Wrzuć se na luz ze sprzątaniem i okruszynami piasku, i mniej roboty, i dzieci
            będą zdrowsze od piasku niż od chemii ze środków do mycia.
    • matylda1001 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      Rzeczywiście, temat wałkowany aż do bólu. Kto miał zrozumiec, to już
      zrozumiał, buractwo pozostanie byractwem. Najlepiej to niech te
      swoje persy z tureckimi wzorkami poprzyklejają do sufitów, albo
      niech okręcą folia. Gdyby z folią były za śliskie to zawsze mogą
      posypać piaskiem. Gdy ktoś przychodzi do mnie pierwszy raz, to przy
      drzwiach przechodzi test. Jeśli wchodzi "na sralony" normalnie, jak
      człowiek to zyskuje u mnie miano dobrze wychowanego. Jeśli próbuje
      ściągać buty to proszę, żeby tego nie robił. Jeśli pozostaje w
      butach, to wiem, że kulturalny, ale badał, czy ja też kulturalna.
      Jeśli ściąga mimo wszystko, i to z uwagami typu "tak nie można,
      gdzieżby w butach po mieszkaniu...itp" to CHAM. Dalsze kontakty
      potwierdzaja, że pierwsze wrażenie było trafne.
      ---------------------------------------------------------------
      "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
    • mloda_gosposia Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      matylda1001 napisała:

      > No to powiedz mi, WIELKA DAMO, jak można w takim razie nie uszanować
      > ODMIENNEJ KULTURY GOŚCIA i narzucać Mu własny SV, każąc zdejmować
      > buty?

      no wlasnie u siebie w domu mozna wszystko
      • Gość: Kobra Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.w90-10.abo.wanadoo.fr 15 lat temu
        Jak "u siebie w domu można wszystko" to od jutra u mnie zdejmuje się staniki :D
        • dominikjandomin Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
          Gość portalu: Kobra napisał(a):

          > Jak "u siebie w domu można wszystko" to od jutra u mnie zdejmuje się staniki :D

          U siebie można wszystko - to znaczy, ze ty możesz... gość nie jest "u siebie" i
          nie może :)

          Ty gościa mozesz przyjąć w stroju Ewy (sprzed grzechu pierworodnego) i wcale to
          nie oznacza, ze gość musi również się dostosowac do rajskich zwyczajów...
    • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      Przygotuj pantofle i zaproponuj mu je gdy przyjdzie następnym razem.

      Ja jestem niewychowana i jak idę w gości to zawsze pytam czy zdjąć buty czy nie.
    • matylda1001 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      Zawsze sie zastanawiam z czego sie wzięło to wstrętne, prostackie
      zachowanie. W pałacach, szlacheckich dworkach, domach
      inteligenckich, miejskich domach robotniczych, nikt nigdy tego nie
      robił. W domach chłopskich też chyba nie, bo trudno byłoby chodzic
      bez łapci po klepisku wysypanym piaskiem i sosnowymi igiełkami. Bez
      butów chodził tylko ten, kto ich nie miał. Kto i kiedy zapoczątkował
      to buractwo, które jak wrzód na tyłku rozpanoszyło sie po polskich
      domach, i dlaczego tak trudno przetłumaczyć niektórym, że to dowód
      na brak elementarnych podstaw kultury?
      ----------------------------------------------------------
      Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
      • anmarys Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
        Nie przebieram swoich gości i nie sugeruję zdejmowania butów, jednak dziwi mnie
        zbyt emocjonalna wypowiedź matylda1001. Kiedyś goście zawsze mieli ze sobą buty
        na zmianę, bo truno było balować na salonach w ciepłym obuwiu, zimą nawet idąc
        do teatru kiedyś zabierało się pantofle a po wyjściu ponownie zakładało buty na
        ulicę chyba, że prosto ze środka lokomocji (powóz,samochód) wchodziło się na
        dywany. W Skandynawii buty na zmianę nosiło się w bardzo ozdobnych woreczkach. A
        bardzo prostackie to jest pokazać się w brudnych butach, skoro nie ma się na
        zmianę to w czasie błotnistej pogody jest problem, który rozwiązuje dobra
        wycieraczka.
        • matylda1001 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
          Zbyt emocjonalne, powiadasz... byc może, ale dlaczego niektorym tak
          trudno zrozumieć, że tego nie powinno sie robić? Kiedyś goście
          zawsze mieli buty na zmianę... tak, jako uzupełnienie stroju, jak
          odpowiednia torebka. Nikt jednak nie zabierał ze sobą butów na
          zmianę idąc z normalną wizytą do rodziny czy przyjaciół. Buty są
          częścią stroju i mają obowiązek byc na nogach, a pani domu jest od
          tego, żeby mimo wszystko jej podłoga była czysta. Zresztą tu nie ma
          mowy o sytuacjach ekstremalnych, typu śnieżyca, błoto, ale o dniu
          codziennym. Są tacy, ktorzy nawet listonoszowi, czy ksiedzu
          przychodzącemu z kolędą chętnie kazaliby wyskoczyc z butow. W
          dalszym ciągu zastanawiam sie z czego sie to wzięło.
          ---------------------------------------------------------------
          "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
          • anmarys Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
            Uśmiałam się z księdza, czy listonosza w kapciach. Nie miałam okazji bywać w takich domach ale sama kiedyś zdjęłam gościowi buty, bo nie zauważył kiedy na ulicy wdepnął w psie odchody głęboko rowkowaną podeszwą. Sprzątanie to tu nie problem ale wytrzymać ten zapach miło uśmiechając się to już było ponad moje możliwości. Gość po chwili swoje buty dostał oczyszczone, to dowód jak bardzo lubię tego gościa:)
            • claratrueba Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
              Zasady dobrego wychowania sa proste i jednoznaczne- nie prosimy o zdejmowanie
              butów, nie podsuwamy demonstracyjnie kapci, protestujemy kiedy gość chce zdjąć.
              Jesli uprze się i zdejmie dopiero wtedy podajemy kapcie. Coś trzeba wybrać: albo
              sterylnie albo gościnnie. Życie towarzyskie bywa uciążliwe. Skoro persy czy
              wykładziny są nam tak drogie trzeba się spotykać w lokalach a nie narażać gości
              na zepsucie stroju przez zmuszania do zakładania jakiś filców czy szydełkowców
              (po innych gościowych nóżkach) albo ujawniania wełnianych skarpet pod starannie
              dobranymi botkami.
              • dominikjandomin Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                claratrueba napisała:


                > Jesli uprze się i zdejmie dopiero wtedy podajemy kapcie.

                Absolutnie nie. Niby skąd masz je brać? Ja się uprze, to niech chodzi boso.
          • Gość: Karola Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.eltronik.net.pl 15 lat temu
            Obyczaj-bo chyba zwyczajem nazwac tego nie mozna-zdejmowania butow wzial sie
            chyba z Turcji,poniewaz Turcy zdejmuja obuwie tuz przed drzwiami
            wejsciowymi,pozostawiajac swoje buty w specjalnie zadaszonej "altance"
            (zadaszonej-logiczne,z uwagi na deszcz). Zgadzam sie iz obowiazek -badz jak kto
            woli "kultura"zdejmowania butow jest dla wielu obytych ludzi wrecz
            niegrzeczna.Dziekuje ,ze znalaz sie ktos ,kto mysli podobnie...
      • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
        W pałacach czy domach szlacheckich rzeczywiście nikt się ściąganiem butów nie
        przejmował, bo od sprzątania była służba. Dziś służby prawie nikt nie ma.
        Doprawdy nie rozumiem skąd taka agresja przeciwko praktycznemu zwyczajowi nie
        brudzenia innym podłóg.
        • salimis Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
          Jedyne rozwiązanie jakie mi przyszło żeby wilk był syty i owca cała to
          spotykanie się na mieście w pubie lub restauracji.Gość nie będzie musiał ściągać
          butów a gospodyni zachowa w czystości swoje mieszkanie.Jedyny minus że lekko
          trzepnie ją to po kieszeni.
        • claratrueba Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
          Służba prała również obrusy i zmywała naczynia. Czy w zw. z tym podajesz gościom
          obiad na gazetach i talerzach jednorazowych? Chyba nikt nie kocha odkurzacza i
          "ludwika" ale "praktyczność" nie powinna ustępować pewnym cywilizacyjnym formom.
          Skoro zaprasza sie gości to zasadą naczelna powinno byc ich dobre samopoczucie,
          nie wygoda gospodarza.
          • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
            Wybacz, ale nie widzę nic cywilizowanego w brudzeniu innym dywanów. Nie widzę
            też nic złego, trudnego czy problematycznego w zdjęciu tych cholernych butów (no
            chyba, że ktoś ma skarpety brudne czy dziurawe).

            Naczelną zasadą spotkania towarzyskiego jest, aby wszyscy - tak goście jak i
            gospodarze - dobrze się czuli.
            • Gość: aniulka simple_woman - Popieram! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
              Ponadto przykład z talerzami i sztućcami jest niezbyt trafiony, gdyż
              użyte przez gości odkładane są do zlewu/zmywarki i po kłopocie. A z
              podłogą (z dywanem zwłaszcza) już trochę gorzej. To taka minimalna
              różnica...
              Ja jestem niewychowana, nie znam się na SV i 99% moich znajomych,
              rodziny mojej i mojego męża również. Nie mam więc podobnych
              dylematów. Ale wiem, że "dobrze wychowane" osoby mogą czasem zapukać
              do drzwi (w domu zjawiają się nie tylko znajomi i rodzina oraz inne
              zaproszone osoby, prawda?). Gdybym miała większe mieszkanie, wówczas
              jeden pokój przeznaczony byłby do przyjmowania gości (w butach), ale
              na podłodze absolutnie żadnych dywanów (mimo że lubię). Po ich
              wyjściu posprzątam i po sprawie. Za to pozostałe pomieszczenia
              pozamykam na klucz, żeby przypadkiem mi tam nie włazili w butach
              (znam takich co to lubią całe mieszkanie "oblecieć" pod byle
              pretekstem) i tam będę miała ulubioną puszystą wykładzinę na całej
              powierzchni...mmmmm wybornie :)))))
              • Gość: kryska Re: simple_woman - Popieram! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                Popieram ! Gdybym mogła, też urządziłabym salon bez dywanów do
                przyjmowania gości w każdych butach i o każdej porze roku, ale nie
                mogę. A ciekawe, jak czuje się gość, który patrzy, jak wokół jego
                butów rosną kałuże z brudnej wody i stopionego śniegu?
                Nie zapominajmy, że te gościnne narody, które nie pozwalają gościom
                zdejmować butów, rzadko kiedy zapraszają gości do domu, w którym
                mają przecież tzw. living room.
            • dominikjandomin Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
              simple_woman napisała:


              > Naczelną zasadą spotkania towarzyskiego jest, aby wszyscy - tak goście jak i
              > gospodarze - dobrze się czuli.

              To dlaczego każesz gościom źle się czuć?

              A jesli aż tak martwisz się o dywan, to go zwiń.
              • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                dominikjandomin napisał:
                > To dlaczego każesz gościom źle się czuć?

                Po pierwsze nic nie każę.
                Po drugie nie za bardzo rozumiem co za problem te buty zdjąć. Reumatyzm?
                Dziurawe skarpety? Śmierdzące stopy?
                • dominikjandomin Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                  simple_woman napisała:

                  > dominikjandomin napisał:
                  > > To dlaczego każesz gościom źle się czuć?
                  >
                  > Po pierwsze nic nie każę.
                  > Po drugie nie za bardzo rozumiem co za problem te buty zdjąć. Reumatyzm?
                  > Dziurawe skarpety? Śmierdzące stopy?

                  A spodnie? A majtki? Też można? Nie dziurawe. I nie śmierdzi :)

                  Dla mnie buty to część ubioru. Zwłaszcza wizytowego.

                  Idąc do przyjaciół zdejmuję buty i czuje się jak u siebie w domu.

                  Ale na wizycie?

                  A jeśli jest błoto, to potrafię wziać buty na przebranie. Zresztą idąc na
                  wieczór zawsze tak robię, lakierki tak czy inaczej się by zakurzyły.
                  • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                    dominikjandomin napisał:
                    > A spodnie? A majtki? Też można? Nie dziurawe. I nie śmierdzi :)

                    Tylko PO CO? Bo w przypadku butów przesłanki za są jasne.

                    > Ale na wizycie?

                    No i widzisz - cały problem w odmiennym zrozumieniu problemu.
                    Imprezy czy inne zaplanowane wizyty to kompletnie insza inszość - wówczas goście
                    winni przynieść obuwie na zmianę z sobą, to jasne.
                    Tutaj sprawa tyczy się wpadnięcia do znajomych "z biegu", bez worka z kapciami.
        • matylda1001 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
          Jedna hrabina nie byłaby w stanie zapanować nad porządkiem w całym
          pałacu, gdyby nawet zechciała zniżyć sie do poziomu podłogi. Służba
          była niezbędna. Dziś służby prawie nikt nie ma, ale nie tylko w
          Polsce. Jednak to my, Polacy, szokujemy całą Europę tym, jak
          napisałaś, praktycznym zwyczajem. Czy uważasz, że gdyby zdejmowanie
          butów było w dobrym tonie to inne narody nie wpadłyby na taki
          genialny pomysł? Jeśli już, to pójdzmy dalej. Poszyjmy sobie wszyscy
          takie worki na kapcie, jak maja dzieci w szkole, i paradujmy z tymi
          workami po ulicy. Uwielbiamy spacerować z reklamówkami, to i do
          worków z kapciami przywykniemy.
          ----------------------------------------------------------
          Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
          • Gość: aniulka Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
            matylda1001 napisała:
            > Poszyjmy sobie wszyscy
            > takie worki na kapcie, jak maja dzieci w szkole, i paradujmy z
            > tymi workami po ulicy.
            Niestety nic odkrywczego nie wymyśliłaś. Niedaleki przykład: gdzieś
            na Pudelku jest zdjęcie Moniki Olejnik paradującej po ulicy z
            workiem na buty, które zakłada w TV. Bo po ulicy idzie w kaloszach.
            Wpuszczasz do domu gości w kaloszach?
            ;D
          • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
            matylda1001 napisała:
            > Służba była niezbędna.

            Tylko cóż to ma wspólnego z tematem dyskusji?

            > Jednak to my, Polacy, szokujemy całą Europę tym, jak
            > napisałaś, praktycznym zwyczajem.

            To ciekawe co piszesz, możesz podać jakieś dowody na ten szok?
            Bo z tego co mnie wiadomo Polska nie różni się specjalnie w tym temacie od
            reszty świata.

            > Poszyjmy sobie wszyscy takie worki na kapcie, jak maja
            > dzieci w szkole, i paradujmy z tymi workami po ulicy.

            Nie wiem jak Ty, ja skarpetki mam czyste i całe, więc nie potrzebuję nosić z
            sobą kapci.

            Wróćmy do meritum sprawy - CO tak przeszkadza Ci w zdejmowaniu obuwia?
            • matylda1001 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
              Ta rozmowa nie ma sensu. Jak napisałam wcześniej, kto miał
              zrozumieć, to zrozumiał. Reszta zemrze w buractwie, uprzednio
              nauczywszy buractwa własne dzieci. Trudno, zdejmujcie sobie buty
              nawet na schodach, pijcie sobie herbatkę lub kawkę w szklankach,
              koniecznie z wyprostowanym małym palcem, wręczajcie sobie kwiaty w
              pięknych, foliowych "koszulkach", oczywiście łodyżkami do góry i
              spacerujcie z reklamówkami. Panowie, przy powitaniu niech pierwsi
              wyciągają rączkę do kobiety a panie niech chodzą na pierwszą,
              oficjalną wizytę z własnoręcznie wykonanymi smakołykami. Tylko nie
              dziwcie sie, że wychodzicie na prostaków. Serdecznie pozdrawiam i...
              juz znikam, pa.
              ----------------------------------------------------------
              Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
              • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                Rzeczywiście rozmowa nie ma sensu, jeżeli jedynym Twoim "argumentem" jest "bo to
                buractwo".
              • Gość: aniulka To nawet herbaty w szklance pić nie wolno??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                A swoją drogą matyldo1001, to co Ty uważasz za buractwo,
                niekoniecznie musi nim być. Możesz się pomylić, każdy może. Masz
                prawo do własnego zdania, własnej postawy. Ale nazywanie innych
                buractwem tylko z tego powodu, że "odstają" od Twoich wzorców jest
                najzwyczajniejszym brakiem wychowania (o którego brak tak chętnie
                posądzasz innych).
                • anna-sara Re: To nawet herbaty w szklance pić nie wolno??? 15 lat temu
                  A swoją drogą matyldo1001, to co Ty uważasz za buractwo,
                  > niekoniecznie musi nim być

                  Jednak jest. Matylda ma rację, to ty nie znasz zasad dobrego
                  wychowania i zamiast poczytac sobie odpowiednią lekturę kłócisz sie
                  bez sensu. Butów sie nie zdejmuje i gościom nie daje sie kapci.
                  Herbaty i kawy nie podaje się w szklankach, to obyczaj, który
                  zrodził się w wiejskich klubo-kawiarniach, nawet ostatnio nasmiewali
                  się z tego w TV. To nie są wzorce tylko Matyldy ale ogólne zasady
                  ludzi kulturalnych.



                  • Gość: aniulka Re: To nawet herbaty w szklance pić nie wolno??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                    anna-sara napisała:
                    > to ty nie znasz zasad dobrego
                    > wychowania i zamiast poczytac sobie odpowiednią lekturę kłócisz
                    > sie bez sensu.

                    Chwileczkę, pomyłka. Po pierwsze: nie kłócę się a przedstawiam swoje
                    zdanie, po drugie: napisałam wyżej (chyba nie doczytałaś) że jestem
                    niewychowana z wymienionych tam względów (moi znajomi i rodzina
                    również), po trzecie: masz jeszcze braki w wiedzy (a to zasady
                    podstawowe!) skoro nie wiesz, że zwracając się do kogoś, piszemy z
                    wielkiej litery. Troszkę jeszcze za mało widocznie poczytałaś, a i
                    TV może za dużo oglądasz...
                    • Gość: anitah Re: To nawet herbaty w szklance pić nie wolno??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                      Skoro już tak innych pouczasz polonistko, to wiedz, ze nie mówimy "pisać z
                      wielkiej litery" (to rusycyzm), tylko "pisać dużą literą".
                      Chwalenie się brakiem dobrego wychowania pozostawiam bez komentarza.
                      • dominikjandomin Re: To nawet herbaty w szklance pić nie wolno??? 15 lat temu
                        Gość portalu: anitah napisał(a):

                        > Skoro już tak innych pouczasz polonistko, to wiedz, ze nie mówimy "pisać z
                        > wielkiej litery" (to rusycyzm), tylko "pisać dużą literą".

                        A co złego w rusycyzmach?
                  • simple_woman Re: To nawet herbaty w szklance pić nie wolno??? 15 lat temu
                    anna-sara napisała:
                    > Jednak jest. Matylda ma rację, to ty nie znasz zasad dobrego
                    > wychowania i zamiast poczytac sobie odpowiednią lekturę kłócisz sie
                    > bez sensu.

                    Jeżeli zasady są bez sensu, kłócą się ze zdrowym rozsądkiem i szacunkiem dla
                    bliźniego to należy je olać.
                  • Gość: kryska Re: To nawet herbaty w szklance pić nie wolno??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                    To obyczaj pochodzący z Rosji. A ci "niekulturalni" Włosi to nawet
                    poranną kawę piją w szklance z uszkiem. Proponuję też zrezygnować z
                    białych sukien ślubnych i ozdabiania choinki bombkami, bo to
                    zwyczaje niemieckie.
              • dominikjandomin Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                matylda1001 napisała:

                > pijcie sobie herbatkę (...) w szklankach,

                Ty przegięłaś. Herbatę z rosyjska podaje się wyłącznie w szklance, w metalowym
                koszyczku. Chociaż... kto dziś jeszcze ma i UŻYWA samowar?
                • Gość: aniulka Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                  dominikjandomin napisał:
                  > Chociaż... kto dziś jeszcze ma i UŻYWA samowar?
                  U nas może już nikt, ale wiem że na wschodzie (za granicą - żeby nie
                  było wątpliwości) tradycja jest kultywowana niezmiennie. Bez
                  samowaru ani rusz! :)
              • anna-sara Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                Panowie, przy powitaniu niech pierwsi
                > wyciągają rączkę do kobiety

                Masz racje. Czy tym "panom" nikt nigdy nie tłumaczył, że facet nie
                ma prawa pierwszy wyciągac ręki do kobiety, tylko ma obowiązek
                czekac?
              • Gość: kryska Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                A co z "burakami", którzy jeszcze czasem całują kobiety w rękę? Jak
                im wytłumaczyć, że to tylko Polacy kultywują ten niekulturalny i
                buracki zwyczaj?
            • allija Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
              po pierwsze w skarpetkach, a już na pewno cienkich rajstopach, jest
              zimno. Po drugie ty nie chcesz miec przybrydzonych podłóg a ja mam
              sobie skarpetki/rajstopy brudzić? podloga /i dywany/ nigdy nie jest
              idealnie czysta, kurz, paprochy, chyba, ze odkurzarz kilka razy
              dziennie. Potem wkładam stopy w brudnych skarpetkach/rajstopach w
              buty i brudze je w środku a tam ich juz później nie wymyję.
              Reasumując, ty mnie zapraszasz, żadasz abym uszanowała twoje podłogi
              ale ty moich czystych skarpet/rajstop nie chcesz uszanować, to ja
              dziekuję za takie zaproszenie.
              • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                Zimo to jest w zimie i wtedy właśnie włażenie w butach do mieszkania należy
                uznać za zwyczajne chamstwo - wbity w traktory butów śnieg roztapia się w
                mieszkaniu i szkodzi nie tylko dywanom, ale i parkietom.
                W takim okresie, jeżeli podłoga rzeczywiście jest zimna gospodarz powinien
                zaproponować pantofle.
                • dominikjandomin Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                  simple_woman napisała:

                  > Zimo to jest w zimie i wtedy właśnie włażenie w butach do mieszkania należy
                  > uznać za zwyczajne chamstwo - wbity w traktory butów śnieg roztapia się w
                  > mieszkaniu i szkodzi nie tylko dywanom, ale i parkietom.
                  > W takim okresie, jeżeli podłoga rzeczywiście jest zimna gospodarz powinien
                  > zaproponować pantofle.

                  To znowu zależy. Jesli to tylko listonosz, to wpuścić, załatwić, wypuścić. Za
                  duzo się nie zniszczy.

                  Ale jeśli to goście z oficjalną wizytą, to ICH ZADANIEM jest miec buty domowe,
                  nie gospodarza. Jeszcze mam mieć zestaw pantofli dla każdego? Z pelna rozmiarówką?

                  To gość ma sobie zabrać eleganckie pantofle ze sobą, a w holu kalosze /
                  śniegowce / inne buciory zdejmuje i wkłada pantofle.
                  • Gość: aniulka Dominikjandomin - Prawda! n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                  • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                    dominikjandomin napisał:
                    > To znowu zależy. Jesli to tylko listonosz, to wpuścić, załatwić, wypuścić. Za
                    > duzo się nie zniszczy.

                    Z tym nikt nie polemizuje. Listonosz i tak zwykle nie wchodzi dalej jak obszar
                    zdejmowania butów, zwykle (szczególnie w zimie) jakoś przed zniszczeniem
                    zabezpieczony.

                    > Ale jeśli to goście z oficjalną wizytą, to ICH ZADANIEM jest miec buty domowe,
                    > nie gospodarza. Jeszcze mam mieć zestaw pantofli dla każdego? Z pelna rozmiarów
                    > ką?
                    >
                    > To gość ma sobie zabrać eleganckie pantofle ze sobą, a w holu kalosze /
                    > śniegowce / inne buciory zdejmuje i wkłada pantofle.

                    Z tym też nikt nie polemizuje.

                    Co z wizytą "nieoficjalną"?
              • Gość: aniulka Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                allija napisała:
                > Po drugie ty nie chcesz miec przybrydzonych podłóg a ja mam
                > sobie skarpetki/rajstopy brudzić? podloga /i dywany/ nigdy nie
                > jest idealnie czysta, kurz, paprochy, chyba, ze odkurzarz kilka
                > razy dziennie.
                Nie trzeba kilka razy dziennie odkurzać, aby było czysto. Nie musi
                być "idealnie" a i tak skarpetek/rajstop nie pobrudzisz. Chyba że
                byłby to kurz pieczołowicie "hodowany" przez miesiąc. I też wątpię,
                żeby to było bardziej "brudne" niż kiszenie nóg w tych ponoć
                czyściutkich wewnątrz bucikach. Siedząc niejednokrotnie przez kilka
                godzin w ogrzewanym (zimą) domu w kozakach na nogach to na pewno
                jest czyściutko, sterylnie i higienicznie wewnątrz buciorków...
                • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                  Gość portalu: aniulka napisał(a):
                  > Siedząc niejednokrotnie przez kilka
                  > godzin w ogrzewanym (zimą) domu w kozakach na nogach to na pewno
                  > jest czyściutko, sterylnie i higienicznie wewnątrz buciorków...

                  A to kolejny wyznacznik "dobrego wychowania" - smrodek wydzielający się z
                  eleganckich kozaczków :).
                  • allija Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                    mnie jest zimno w nogi nie tylko zima. i chcialabym zobaczyc te
                    idealnie czyste podłogi po ktorych biała skarpetka białą pozostanie.
                    Tak czy siak to ja do znajomych chodze co najwyzej z kwiatkiem,
                    butelka czy ciastkami a nie z papuciami. To zadziwiajace ale nigdy
                    nikt ze znajomych nie prosił mnie o zdjecie butow, nigdy ja nikogo
                    nie prosilam, jakos ich i moje podlogi to wytrzymywały chociaz nie
                    było to klepisko. Podlogi nie były zaświnione, a my nie dostalismy
                    grzyba od siedzenia w obuwiu. Ciekawe, w pracy tez zakladacie
                    papucie czy jednak jestescie w butach? oczywiscie, jak siedzi sie
                    kilka godzin za biurkiem czy w okienku to można sobie pozwolic na
                    łapcie, jesli jednak poruszamy sie wśród ludzi to dosyc zabawne były
                    takoweż na naszych nogach, muszą byc buty. Przy czym przy dobrych
                    jakosciowo butach zadne smrodki z nich nie wydzielają sie, byle co
                    ze sztucznych materiałów moze powodować kiszenie nóg i grzyba, tak
                    nawiasem.
                    A swoja drogą to jakos nikomu nie przeszkadza taki np pies, ktory
                    chodzi czy to dom czy podwórko w tych samych "butach", poleguje w
                    nich na kanapie a czesto i w łóżku i wszyscy uważają, że wytarcie
                    jego łap po spacerze całkowicie wystarcza, dlaczego wytarcie naszych
                    butów w wycieraczkę nie wystarcza? chociaz nie włazimy w nich na
                    kanape?
                    • Gość: aniulka Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                      allija napisała:
                      > Przy czym przy dobrych
                      > jakosciowo butach zadne smrodki z nich nie wydzielają sie, byle co
                      > ze sztucznych materiałów moze powodować kiszenie nóg i grzyba, tak
                      > nawiasem.
                      No wiesz, nie wszyscy kupują dobre jakościowo buty i ja nie mam na
                      to wpływu...

                      > Ciekawe, w pracy tez zakladacie
                      > papucie czy jednak jestescie w butach?
                      No właśnie w pracy zmieniam obuwie, wyobraź sobie :)
                      Nawet "poruszając się wśród ludzi" nie oznacza dla mnie tego, że
                      muszę paradować przez 8godz. w kozakach na przykład, w których
                      przyszłam do pracy.

                      Co do psów się nie wypowiem, bo takowego w domu nie posiadam. Myślę,
                      że miałabym właśnie kłopot z tymi łapami ;)) Mam za to koty, które
                      nie muszą wychodzić na dwór tak często jak pies i łapki mają myte
                      (nie wycierane) po każdym spacerze :)
                      • Gość: mozambique n/z Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15 lat temu
                        czyli w pracy zakłądasz laczki, bambosze, papcie czy co tam ?

                        czy moze jednak buty ?
                        • Gość: aniulka Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                          Gość portalu: mozambique n/z napisał(a):
                          > czyli w pracy zakłądasz laczki, bambosze, papcie czy co tam ?
                          > czy moze jednak buty ?
                          Wszystko :) No nie, zawsze ładne klapki miałam, a ostatnio "jednak"
                          buty ;) Jednak nie są to kozaki, jak pisałam, w których do pracy
                          przychodzę i kiszę się w nich cały dzień...
                          Wątek nie mówi o nienoszeniu butów wewnątrz pomieszczeń, a o
                          wchodzeniu w (brudnych) butach do domu.
                    • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
                      allija napisała:
                      > Ciekawe, w pracy tez zakladacie papucie czy jednak jestescie w butach?

                      Ja zakładam papucie. Oczywiście w nie każdej pracy to możliwe, ale zawsze można
                      w pracy założyć buty eleganckie. W lecie nie ma to większego sensu, ale w zimie
                      ogromny.
          • bubster Japonia 15 lat temu
            Japonia to przykład państwa, która ma taki zwyczaj.
    • adelinda Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      matyldo_iles_tam
      tyle piszesz o buractwie a twoje posty, ton wypowiedzi, tez traca buractwem
      • Gość: aniulka adelinda - Racja! n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
    • Gość: ela Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15 lat temu
      mam taka jedną znajomą, która żąda zdjęcia obuwia,
      byłam u niej tylko raz i więcej nie zamierzam,
      myslicie że swietnie się czułam ubrana w sukienkę i chodząc w samych
      rajstopach? bo kapci "przechodnich" nie chciałam,

      mam pytanie do sterylnie sprzatajacych: czy jak robicie imprezę typu
      odświętnego to też każecie wszystkim swoim gościom zdejmować buty?
      czy goscie w garniturach i wizytowych sukienkach chodzą boso
      (skarpetki, rajstopy) lub w waszych kapciach ?
      • Gość: aniulka ela: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
        Gość portalu: ela napisał(a):
        > mam taka jedną znajomą, która żąda zdjęcia obuwia,
        > byłam u niej tylko raz i więcej nie zamierzam,
        > myslicie że swietnie się czułam ubrana w sukienkę i chodząc w
        samych
        > rajstopach? bo kapci "przechodnich" nie chciałam,
        > mam pytanie do sterylnie sprzatajacych: czy jak robicie imprezę
        typu
        > odświętnego to też każecie wszystkim swoim gościom zdejmować buty?
        > czy goscie w garniturach i wizytowych sukienkach chodzą boso
        > (skarpetki, rajstopy) lub w waszych kapciach ?

        Sprawa imprez to zupełnie osobna sytuacja. My mówimy raczej o
        codziennych wizytach, takich niezobowiązujących. "Odświętne" imprezy
        nie odbywają się wszak co tydzień, na taką sytuację uważam że można
        zwinąć dywan i w ogóle przygotować się, tak jak do całej imprezy też
        inaczej się przygotowujemy. Znam jednakże sytuacje, gdzie na
        sylwestra wszyscy goście paradowali boso po mieszkaniu.
        Co do kapci, to sama nie bardzo lubię noszenie "po kimś", więc
        znalazłam wyjście i proponuję klapki piankowe (czy z czego one są),
        które myję i dezynfekuję po gościach. Sama zresztą takich używam, bo
        lubię mieć na nogach coś co często mogę myć i żadne detergenty im
        nie straszne :)
      • simple_woman Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
        Jak aniulka słusznie zauważyła impreza to oddzielny przypadek. Zresztą na
        imprezę goście zwykle przynoszą obuwie własne.

        To teraz Ty racz odpowiedzieć - włazisz komuś do domu (na imprezę czy nie) w
        butach, z których cieknie roztapiający się śnieg? Godzinami siedzisz w
        ocieplanych kozakach?
        • Gość: aniulka Chyba długo wymyśla swoją odpowiedź, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
          aby nie wyjść na buraczkę. Hahaha.
    • joanna182-0 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      może najlepiej będzie jak mu to powiesz wprost
      • Gość: jola Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: 80.48.94.* 15 lat temu
        Jak ja bym miała u znajomych siedzieć parę godzin w butach zimowych to miałabym
        wizytę zrypaną!!!! Lubię usiąść wygodnie na kanapie, czasami z nogami pod
        "tyłeczkiem", śmiać się , wypić drinka a nie " kisić" się w kozakach do kolan-
        bo tak wypada!!! Ludzie trochę luzu!!! a skarpety pierze się z tego co wiem
        codziennie!!!
        Jak idę na bal do znajomych, dywany są pozwijane - bo lepiej tańczyć i wtedy
        pantofelki mam na nóżkach.
        • Gość: halinka Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
          Odwieczny temat.....dyskusja bez konca.
          W moim domu zdejmujemy buty ja, maz i dziecko bo to nasz dom a nie
          ulica.Goscie tez to zauwazyli, ze w domu podloga nie przypomina
          chodnika i automatycznie zdejmuja buty. Nie widze w tym nic zlego,
          albo czysto , albo sprzatanie po gosciach przez caly tydzien -
          codziennie ktos u nas jest! Wole jednak czysto i tyle....
          • Gość: halinka Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
            Dodam dla jasnosci, ze nigdy nikomu nie kazalam zdejmowac butow, oni
            robia to automatycznie, widocznie tak samo traktuja moj dom jak
            swoj. Poza tym nigdy nie nabawilam sie od ich skarpet zadnej
            grzybicy i moze mam gosci wyjatkowych, ale nogi tez im nie smierdza,
            hahhaha...... Takich gosci tez Wam zycze, pozdrawiam.

            Dodam, ze pisze o zwyklych spotkaniach, a nie oficjalnych imprezach.
            • Gość: jola Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: 80.48.94.* 15 lat temu
              A jak koleżanki które butów nigdy nie zdejmują radzą sobie z wizytami u
              starszych / schorowanych osób ?? ? Przecież dla nich to musi być szok- włazi
              sobie taka w butach a biedna babcia resztkami sił sprząta po takiej eleganckiej/
              światowej/dobrze wychowanej/ butów niezdejmującej osobie!!!.
              • Gość: halinka Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
                Hahahaha....
                A jak koleżanki które butów nigdy nie zdejmują radzą sobie z
                wizytami u
                > starszych / schorowanych osób ?? ?

                Dobre pytanie, ale mysle, ze te panie kiedys zdejmuja te buciki,
                choc na chwile, bo jezeli nie, to nie dziwne, ze panuje grzybica,
                ktora zarazic sie mozna jako nastepny myjacy sie po takiej pani.
                Swoja droga to chcialabym zobaczyc mine tych babc, ktore zapraszaja
                nowoczesne i tak bardzo miastowe wnuczki paradujace w zabloconych
                butach. Dodam, ze z osobom, ktore chodza po mieszkaniu w butach ,
                nigdy w rozmowie nie dorownasz w czystosci, one sa najczystsze....
    • Gość: tulipan85 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.klc.vectranet.pl 15 lat temu
      Matyldo 1001.Wydaje mi się , że jesteś przemądrzała , uparta ,
      zawzięta , nie tolerująca poglądów innych osób. I w tych to cechach
      wychodzi Twoje b u r a c t w o jak to Ty nazywasz. Podejrzewam ,
      że po prostu śmierdzą Ci nogi , stąd Twój upór. Myślę , że przyjdzie
      czas zmiany poglądów i większej tolerancji dla zachowań innych osób.
      Ty, z mało znaczącego tematu ,zrobiłaś pępek świata i koniecznoie
      chcesz udowodnić jaka to jesteś światowa i dobrze wychowana.
      Tymczasem dobre wychowanie polega głównie na dyskrecji i
      tolerancji.Następnym razem radzę zastanowić się nad sposobem
      wyrażania swoich emocji.
      • Gość: aniulka Nic dodać, nic ująć :D n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
        • Gość: jaija Re: Nic dodać, nic ująć :D n/t IP: *.ssp.dialog.net.pl 15 lat temu
          A ja poprę matyldę. Może i broni swego zdania w dość ostentacyjny sposób, ale ma rację z punktu widzenia savoir-vivre'u, a Wy zawsze czegoś możecie się nauczyć, choćby tego, że czasem się ośmieszycie w towarzystwie, proponując i propagując zdejmowanie obuwia.
          Ja sama, gdy przychodzę po raz pierwszy z wizytą np. do koleżanki, albo koleżanki mamy czy babci, ściągam. Bo nie wiem, z kim mam do czynienia. Oczywiście, jeśli nic nie mówi, tylko aprobuje, swoje pomyślę, ale jeśli nie ma większych wad, to i tę przeżyję ;) są ludzie, dla których czysty dywan jest obsesją, trudno. Zdejmuję też u starych przyjaciół, gdzie mogę sobie giry wywalić na fotelu bądź wyrku.
          Ale jak wiem, że przychodzę do człowieka kulturalnego, to nawet nie markuję ściągania, tylko wchodzę.
          • Gość: a Re: Nic dodać, nic ująć :D n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
            Gość portalu: jaija napisał(a):
            > Zdejmuję też u starych przyjaciół, gdzie mogę sobie giry wywalić
            > na fotelu bądź wyrku.
            > Ale jak wiem, że przychodzę do człowieka kulturalnego, to nawet
            > nie markuję ściągania, tylko wchodzę.
            To jak to w końcu z Tobą jest: u kulturalnych ludzi nie zdejmujesz
            butów, a u przyjaciół zdejmujesz, czyli u tych niekulturalnych???
            • dorota.alex Re: Nic dodać, nic ująć :D n/t 15 lat temu
              To chyba nie jest trudne do zrozumienia. Wizyty u przyjacio rzadza ie
              wlasnymi prawami - mozna sciagnac buty zeby siedziec po turecku.
              Ja tez czesto markuje zdejmowanie butow i czekam na reakcje gospodarza
              - i tez odpowiednio sobie mysle gdy mnie nie powstrzymaja przed
              zdejmowaniem. Z automatu rozbieram sie tylko tam gdzie sa raczkujace
              dzieci - tam rzeczywiscie buty z ulicy moga zaszkodzic. I tylko tam :-
              )
    • Gość: ale prostactwo! Re: do zwolenników zdejmowania butów IP: 195.93.162.* 15 lat temu
      Pilnujecie gości, żeby zdjęli buty. Wasze dywany będą czyste, ale
      tylko pozornie. Proponuję, żebyście kupili odpowiednią ilość czepków
      kąpielowych i wręczali je gościom przy drzwiach na wypadek, gdyby im
      się łupież sypał z koafiury. Dobrze też podłożyc gościowi coś pod
      pupę, jak będzie siedzial na kanapie. Może idąc do Was przysiadł na
      ławce w parku, albo na siedzeniu w autobusie. A tak w ogóle to ja na
      Waszym miejscu bym sie spaliła ze wstydu.
      • Gość: jaa Re: do zwolenników zdejmowania butów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
        Gość portalu: ale prostactwo! napisał(a):
        A tak w ogóle to ja na
        > Waszym miejscu bym sie spaliła ze wstydu.

        Tak więc całe szczęście, że nie jesteś na "naszym" miejscu!
        A kanapę przykrywa się pokrowcem lub kapą na wypadek gdyby gość
        przysiadł na ławce w parku lub na siedzeniu w autobusie. Czepków
        używamy wyłącznie na basenie :D
        • Gość: Nina A wycieraczek w... IP: *.toya.net.pl 15 lat temu
          ...waszych miastach nie sprzedają??
          Ściąganie butów przez gości to najokropniejsza rzecz, z jaką się spotykam. Dla
          mnie oznacza jedno- gość zamierza poczuć się domownikiem, a ja niekoniecznie mam
          na to ochotę. Niekompletny ubiór akceptuję u najbliższych.
          W castoramie zaś sprzedają po kilkanaście złotych wycieraczki typu trawka,
          skuteczne nadzwyczajnie.
          • Gość: jaija Re: A wycieraczek w... IP: *.ssp.dialog.net.pl 15 lat temu
            można jeszcze potem położyć chłonną szmatkę w przedpokoju, coby ludzie po tej trawce jeszcze osuszyli obuw i tyle.
    • Gość: hazzard Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.waw.cdp.pl 15 lat temu
      Czytanie tych wypowiedzi jest lepsze niż oglądanie niejednego kabaretu w TV.
      A tak serio chodząc do kogoś nigdy nie zdejmowałam butów, chyba że weszłam
      prosto z zabłoconej czy zaśnieżonej ulicy. Nie każde obuwie da się dokładnie
      wytrzeć za pomocą wycieraczki;) Nie czułabym się komfortowo paskudząc komuś
      podłogę czy dywan. Ale to też w sytuacji, gdy wpadam do znajomych, a nie gdy
      bywam gdzieś oficjalnie. Teraz gdy będę się wybierać na święta do rodziny
      narzeczonego, wezmę swoje pantofle. U mnie w domu nie ma dywanów (jeszcze), ale
      to nie oznacza, że goście mają mi paskudzić podłogę brudnymi, upaćkanymi błotem
      pośniegowym buciorami!!!! może wyjdę na prostaczkę, buraka etc. ale tego
      naprawdę bym nie zdzierżyła. Co innego latem, gdy jest sucho i ciepło, poza tym
      nikt na bosaka też nie będzie chodził, więc tu nawet najzagorzalszy przeciwnik
      łażenia w butach po mieszkaniu mnie nie przekona, że trzeba ściągać buty czy
      sandały;)
      • Gość: nicola Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.aster.pl 15 lat temu
        W każdym domu są inne zasady i należy ich przestrzegać. Ja też nie
        życzę sobie żeby ktoś z moich znajomych wparował w butach na dywan.
        Co innego jeżeli ktoś przychodzi z oficjalną wizytą, kogo np nie
        znam, wtedy trzymam język za zębami chociaż się we mnie gotuje ze
        złości. Wychowałam się w biedzie i nauczona jestem szanować każdą
        rzecz. Mam na podłodze 18-letni dywan i każdy się pyta czy jest
        nowy, gdybym pozwoliła komuś chodzić w buciorach i sama bym w nich
        paradowała to bym miała brudną szmatę na podłodze a nie dywan.
        Szanuję też swoją i czyjąś pracę - kiedy idę do kogoś znajomego na
        dłuższe posiedzenie zawsze zabieram ze sobą kapcie. I w nosie mam
        ten savoire vivre, dla mnie dobrym wychowaniem jest szanować czyjś
        trud i tyle.
    • Gość: SVvvv na forum kobieta tez byl podobny watek IP: 93.159.133.* 15 lat temu
      niedawno na forum kobieta tez byl podobny wątek, ale wiecie co? tam dziewczyny
      mialy wiecej kultury, jak tlumaczyly autorce watku te wszystkie zasady. tutaj
      siedza jacys znawcy SV, ale za grosz kultury w wypowiedzi nie maja, tylko
      zarzucaja haslami w stylu "buractwo, prostactwo, wiesniaki, sloma z butow"
      te wypowiedzi swiadcza tylko o was, radze doczytac rozdzial o kulturze wypowiedzi
      • Gość: ja też Aby kogoś pouczać o kulturze,samemu trzeba ją mieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
    • Gość: Kate1972 Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15 lat temu
      Nie rozumiem Twojego dylematu i czemu wahasz się (chamowi) zwrócić
      uwagę! Przetrzymaj go w przedokoju długo, jak nie zajarzy i będzie
      parł do mieszkania to wystarczy krótka uwaga BUTY! I tyle. Swoją
      drogą to niezły prostak.
      • kajkai Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
        Nie wiem kto tu prostak :D
        • Gość: glany Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
          Czytam te niektóre wasze wypowiedzi i jestem zaskoczona. Nigdy nie chodzę w
          butach po swoim domu, a po cudzym tym bardziej! Na wizytę do przyjaciółki
          zabierałam ze sobą kapcie, teraz już nie muszę, bo mi kupiła:) Jak wychodzę z
          wizytą do rodziny, to zawsze dostaje buty na zmianę. Wręcz domagam się tego. Na
          specjalne okazje - czyli jakieś eleganckie przyjęcie zabieram ze sobą
          odpowiednie (CZYSTE!!!) buty na zmianę, to samo robi mój mąż. Szanuję cudzą
          pracę i nie mam zamiaru wchodzić do kogoś w zabłoconych buciskach! A zaznaczę,
          że często noszę glany. Nie wiem, czy byłybyście zadowolone, gdybym wparowała do
          was w takich butach. Po śnieżycy i po deszczu z tych butów spływa brud chyba 20
          minut. I co? Mam stać tyle czasu u was w przedpokoju, żeby wszystko ociekło?
          Wasze niezawodne wycieraczki niestety nie radzą sobie z butami tego typu. Pewnie
          powiecie, że jestem źle wychowana, bo w sytuacjach ekstremalnych: deszcz,
          śnieżyca proszę o kawałek ręcznika papierowego i kładę na nim buty, żeby
          przypadkiem nie zabrudzić komuś dywaników.
          • kajkai Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
            i chwała Ci za to...
            Uważam jednak, ze nietaktem jest wymagać od gości ściagania obuwia.
            Takie juz sa zasady i tyle.
            Chwala jednak tym, ktorzy w zabloconych glanach nie wchodzą do
            mieszkań :))
    • anna-sara Re: ------ściąganie butów u mnie w domu....------ 15 lat temu
      Byłam kiedyś z córką u krawcowej, takiej młodej dziewczyny. Mieszka
      w domu jednorodzinnym, do pracowni wchodzi się przez przedpokój na
      parterze. Było piękne lato, suchutko na ulicy, zresztą
      przyjechałyśmy samochodem. Na podłodze była jakas tam wykładzina
      dywanowa. Córka mierzyła sukienkę, ja usiadłam sobie na kanapie i
      czekałam. Gdy wstałam, szykując sie do wyjścia krawcowa spojrzała na
      moje nogi i zbladła... PANI WESZŁA W BUTACH! powiedziała tragicznym
      głosem... Tak, proszę pani, ja zawsze wchodze w butach, bo jestem
      dobrze wychowana - odpowiedziałam i wyszłam. Moja noga więcej tam
      nie postała, a szkoda, obopólna szkoda, bo chciałam zamówić suknię
      na wesele a dziewczyna dobrze szyje i sporo za to szycie bierze. W
      całym problemie z butami nie chodzi o sytuacje ekstremalne, jak
      niezobowiązująca wizyta u przyjaciółki, zimą lub w czasie deszczu.
      Po prostu są ludzie, którzy myślą, że BUTY SIĘ ZDEJMUJE! Oni
      przechodzą katusze jak w butach wejdzie ksiądz po kolędzie (jak ktoś
      tu wspomniał), lekarz, czy facet od rachunków za energię
      elektryczną. Problem w tym, że zwolennicy zdejmowania butów myślą,
      że to oni mają rację, a ktoś wchodzący w butach to cham. Niech oni
      we własnym gronie zdejmują sobie buty. W końcu przyjaciół dobieramy
      sobie w/g jakiegoś klucza, na zasadzie "swój swojego zawsze
      znajdzie". Niech jednak wiedzą, że nie mają prawa tego wymagać od
      ludzi, dla których dywan jest przedmiotem wygody, ale nigdy
      ołtarzykiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja