finanse w małżeństwie

IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
chyba coś jest nie tak. jesteśmy prawie rok po ślubie. mamy intercyzę. mój mąż
jest właścicielem sporej firmy, ja nauczycielką. mamy dwa mieszkania, ja
utrzymuję swoje w innym mieście, bo muszę tam bywać w związku z pracą,
dokładam sie do wspólnego gospodarstwa (robię zakupy). i trafia mnie, że on
wydaje jednego dnia 2 tysiace na ciuchy, a ja kupuję używane rzeczy na
allegro, bo na nowe mnie nie stać. fakt, na początku byłam zbyt honorowa,
nigdy nie naciągałam go na zakupy, nigdy nie prosiłam o pieniądze, ale on też
mógłby sie domyślić, że sprawiłoby mi przyjemność, gdybym mogła kupić sobie
coś droższego? chyba ta nasza rozdzielność jest nieco zbyt rygorystyczna. i
jak zmienić ten stan rzeczy?
    • joanna182-0 Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
      to masz problem. Ja na szczęście takiego raczej mieć nie będę i
      bardzo się cieszę z tego. Dodam, że mój woli mi kupić niż sobie, a
      ja i tak zawsze coś sobie kupuje i jemu oczywiście też.
      • Gość: jestem Re: finanse w małżeństwie IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
        dzięki! nie ma to,jak ktoś cie podtrzyma na duchu:))
    • Gość: ANIA Re: finanse w małżeństwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
      Gość portalu: jestem napisał(a):
      > ale on też mógłby sie domyślić, że sprawiłoby mi przyjemność,
      > gdybym mogła kupić sobie coś droższego?
      W żadnym wypadku się nie domyśli! Nie znasz facetów, oni niedomyślni
      są jak nikt inny, z kolei kobiety uważają, że ich myśli facet w lot
      powinien odczytać ;)

      > chyba ta nasza rozdzielność jest nieco zbyt rygorystyczna. i
      > jak zmienić ten stan rzeczy?
      Po prostu mu powiedz! Zapytaj na przykład, czy może Ci kupić (dać
      pieniądze) na tę piękna garsonkę, którą widziałaś w XXX i jak
      przymierzyłaś to wyglądałaś w niej cudownie :) Rozmowa w związku
      jest najważniejsza. Tam gdzie nie ma dialogu, nie ma porozumienia,
      zaczynają się niedopowiedzenia, żale, skrywane niechęci itd. A wtedy
      już tylko krok do rozpadu związku.
      Z drugiej strony uważam, że intercyza nie ma nic wspólnego z
      wydatkami codziennymi. Przecież to nie ma oznaczać, że każde z was
      utrzymuje się z własnych pieniędzy i "każde sobie rzepkę skrobie".
      No ale nie wiem, może właśnie tak u was jest...
      • Gość: jestem Re: finanse w małżeństwie IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
        masz rację, to chyba dobry pomysł, żeby poprosić o coś konkretnego. zresztą na
        pewno mi nie odmówi. ja po prostu źle to rozegrałam na początku, ale to wina
        mojej chorobliwej ambicji. nigdy nie chciałam, by ktokolwiek myślał, że jestem z
        nim dla pieniędzy, dlatego dałam mu parę razy do zrozumienia, że nie chcę od
        niego kasy. ostatnia kretynka!
        • Gość: ANIA Re: finanse w małżeństwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
          Gość portalu: jestem napisał(a):
          > ostatnia kretynka!
          Zaraz tam kretynka. Rozumiem Ciebie, bo charakter mam podobny ;) To
          dopiero początek wspólnego życia, więc czasu na naukę jeszcze
          sporo :) No i trzeba przywyknąć, że faceci są jednak z Marsa :)
          Pozdrawiam.
          • Gość: e tam Re: finanse w małżeństwie IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
            i uzgodnijcie jak z wakacjami, bo jak on będzie chciał jechać na
            droższe to Ty zostaniesz w domu? a jak z dziećmi? Ty będziesz
            utrzymywać jedno, on drugie? powinniście bardzo szczerze
            porozmawiać. i zabezpiecz się kobieto dobrze na przyszłosć bo jak
            tfu mężowi się odwidzi to zostaniesz z niczym po iluś latach
            harówki. całą swoją pensje będziesz na bieżąco wydawać i nic na
            później nie zaoszczędzisz.

            a obowiązkami domowymi się dzielicie? czy Ty robisz wszytko?
            • claratrueba Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
              Nie martw się! Tez byłam taka "honorowa"- zakupy za moje, czesne za szkołe
              dziecka za moje, rachunki, weterynarz, karma, ogrodowe rosliny i dziesiatki
              innych. Bardzo dużego problemu nie było- zarabiam nie najgorzej. Ale złapałam
              sie na tym, że nie kupię ciucha bo drogi, na kosmetyczkę ciułam, odmawiam sobie
              drogich perfum chociaz uwielbiam, a pan małżonek przecież zarabia, delikatnie
              mówiąc, dużo. I po prostu powiedziałam "słuchaj, nic mi nie zostaje na siebie
              jak wydam na nasze wspólne potrzeby". Nawet miałam wymienic na co, ale nie
              musiałam. Od razu powiedział "to ja ci będę przelewał co miesiąc na konto".
              Minęło z 5 lat, przelewa więcej niż potrzebuję, nie kontroluje na co wydaję.
              Wie, że nie jestem rozrzutna. Czasem mam wyrzuty, że chcę kupić coś naprawde
              drogiego- to pytam, co o tym sądzi. Zawsze odpowiada, "jak chcesz to kup, jak ma
              ci sprawic przyjemnośc, przeciez nie jesteśmy biedni". Pogadaj i tyle.
              • Gość: kk345 Re: finanse w małżeństwie IP: *.echostar.pl 15 lat temu
                Nie rozumiem: skoro oboje dobrze zarabiacie, to nie moglibyście składać tej sumy
                razem i z niej pokrywać wydatki i brać na swoje potrzeby? skąd w małżeństwie
                potrzeba zaznaczenia: moje-twoje? Czy małżeństwo to nie powinna być wspólnota,
                także finansowa?
                • Gość: jestem Re: finanse w małżeństwie IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
                  masz rację, tylko mi rozmowy o pieniądzach zawsze przychodziły z trudnością, bo
                  on zarabia wielokrotnie więcej ode mnie. ale kiedyś proponował, że będzie mi
                  dawał równowartość mojej pensji na dom. a ja głupia jakoś ucięłam temat...!!!!!
                  po prostu nie ma kto mi skopać tyłka.
                  • Gość: kk345 Re: finanse w małżeństwie IP: *.echostar.pl 15 lat temu
                    A dlaczego tylko równowartość Twojej pensji? Reszta byłaby tylko jego? Dziwny
                    układ, tak, czy inaczej. Ja z mężem mam wszystko wspólne, niezależnie od tego,
                    ile kto zarabia, z tych pieniędzy wydajemy na siebie i na wspólny dom, dziecko
                    itp.To się sprawdza już 17 lat, każdy inny układ wydaje mi się kontraktem a nie
                    związkiem. "Na dobre i na złe" oznacza także -nieważne, ile zarabiasz, będę z
                    Tobą tak czy inaczej.
                  • real_virginia7 Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
                    To jemu ktos powinien porządnie skopac tylek! Tak jak i mojemu!
                    Kobieto, jestes dzielna, ale swiat jest glupio urzadzony, rzadza nim
                    ci, co maja kase, mozemy sie pocieszac, ze duchowo kobiety sa wyzej
                    etc. a oni i tak zrobia swoje :(((
                • Gość: kowianeczka Re: finanse w małżeństwie IP: *.lodz.msk.pl 15 lat temu
                  Gość portalu: kk345 napisał(a):
                  skąd w małżeństwie
                  > potrzeba zaznaczenia: moje-twoje? Czy małżeństwo to nie powinna być wspólnota,
                  > także finansowa?

                  Ale tu chodzi o to, że oni się przed ślubem umówili, że chcą rozdzielność majątkową, a poza tym autorka wątku sama z siebie powiedziała, że nie chce, by on jej dawał pieniądze, bo ona ma "ambicje". Więc skoro ktoś się na coś umawia, a później zmienia zdanie o 180 stopni? Małżonek może się czuć wobec tego oszukany, bo przed ślubem mówiła co innego, a po ślubie się rozmyśliła.
              • handi Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
                Ale fajny facet. Zdrowe podejście do kasy, tak trzymać. Pozdrawiam.
            • Gość: jestem Re: finanse w małżeństwie IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
              masz absolutną słuszność, moja mama też mi radzi pomyśleć o sobie. a jeśli
              chodzi o wakacje - to on płaci, jakieś większe wydatki na dom też. ogólnie to
              chyba wynika z jego niedomyślności.
        • Gość: kowianeczka jak chorągiewka na wietrze IP: *.lodz.msk.pl 15 lat temu
          Gość portalu: jestem napisał(a):
          to wina
          > mojej chorobliwej ambicji. nigdy nie chciałam, by ktokolwiek myślał, że jestem
          > z
          > nim dla pieniędzy, dlatego dałam mu parę razy do zrozumienia, że nie chcę od
          > niego kasy. ostatnia kretynka!

          Na ostatnią kretynkę to dopiero wyjdziesz, jak zaczniesz od niego wołać pieniędzy, choć wcześniej sama mówiłaś, że ich nie chcesz. Zmieniasz zdanie w kwestii swoich ambicji jak chorągiewka na wietrze. Gdzie twoja konsekwencja? Nie wstyd ci?

          Potrzebujesz więcej pieniędzy, to zacznij zarabiać więcej - zmień pracę albo znajdź dodatkową.
        • real_virginia7 Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
          Nie jestes kretynka (albo ja tez jestem), ja tez mojemu
          powiedzialam, ze nic od niego nie chce, a prosic o ciuchy nie bede
          (musialabym trafic na jego dobry humor, bo jak 2 x prosilam o
          drobiazgi typu szalik za 40 zl, to mi pokazal gdzie moje miejsce :
          ((( Więc sama sobie kupilam i juz o nic nie prosze).
          Ciągle myślę, ze dla kobiety najwazniejsza jest godnosc, jezeli on
          poniza mnie i jej pozbawia, to po co trwac w takim związku? Czekac
          20 lat, az przejrzy na oczy?
    • Gość: maja22 Re: finanse w małżeństwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
      Nie wiem czego uczysz, ale mam nadzieję, że nie polskiego. Nie wiesz
      o istnieniu wielkich liter, które m.in rozpoczynają zdania?
      • Gość: jestem Re: finanse w małżeństwie IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
        a może mam zepsuty capslock?:))))
    • allija Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
      faceci sa mało domyślni, musisz mu powiedzieć. Jesli nie umiesz
      wprost to kup sobie za swoja pensję jakis ciuch zamiast domowych
      zakupów a kiedy zobaczy pusta lodowke to powiedz, ze nie miałas na
      nie pieniedzy i tyle.
      Intercyza intercyzą ale chyba ona dotyczy ew spraw po ślubie a nie w
      czasie trwania małżeństwa, przecież ty także "pracujesz" w domu,
      chocby robisz codzienne zakupy, gotujesz, więc masz takie samo prawo
      korzystać z jego pieniedzy jak on.
      Zresztą dziwi mnie fakt, że rok po ślubie nie potrafisz szczerze
      porozmawiac ze swoim męzem i powiedziec jak sprawy sie mają.
      • claratrueba Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
        Z wiekszości wpisów wynika "ona głupia a on skapy" a przeciez wcale
        niekoniecznie tak jest. Rok po ślubie niewiele "jest ułożone" i trzeba to
        ustalić- jasno i wprost, jak dorośli ludzie. Demonstracje typu "pusta lodówka",
        "komornik u drzwi" to dziecinada."Wspólne"- słusznie,ale ja i mąż mamy dwa
        oddzielne konta, trzecie mamy zakładać- "wspólne"? Żeby bank dorabiać? Autorce
        radzę "wiesz, proponowałeś, że będziesz mi przelewał równowartość mojej pensji,
        nie chciałam, ale to był mądry pomysł, przy tych cenach teraz to chyba
        konieczność".1. podkreslasz, że to był jego pomysł (słowo sie rzekło..) a do
        tego mądry (koniecznie uzyj tego słowa) 2. o cenach nie ma pewnie pojęcia, a
        narzekania na drożyznę słyszy wszędzie. Sprawa załatwiona.


        • jajki-ewicz Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
          pamiętaj o jednej rzeczy - faceci z reguły się nie domyślają :):) tacy już są i o to nie ma się co na nich wcale złościć
        • Gość: ania claratrueba - racja n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
          • Gość: zorka Małzeństwo to wspólnota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15 lat temu
            i w ogóle nie rozumiem, że mozna mieć finanse osobno, jakieś dziwne
            podziały kto co kupuje, to chyba jakaś nowa moda, nagle ludzie
            się "wzbogacili" i teraz zaznaczają co jest ich a co męża/żony?

            dobre rady dały ci przedmówczyni, najlepiej porozmawiać szczerze, w
            koncu przed wami całe zycie a sprawy finansowe są bardzo ważne,
            życzę powodzenia :)
        • allija Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
          nie bardzo wiem czym różni sie pusta lodówka od oszukiwania meża w
          sprawie kosztów zakupów /o cenach nie ma pojecia itd/, dla mnie
          moralnie to dokładnie to samo, tylko srodki do osiagniecia celu
          inne, a to juz co kto lubi.
          Najuczciwiej byłoby zarosic meża do rozmowy i wprost powiedzieć o co
          chodzi i co o tym myslisz i tyle. To o czym piszemy to rada na twój
          strach przed taką rozmową. I to właśnie mnie dziwi, dlaczego nie
          powiesz wprost kochanemu /rok po slubie/ człowiekowi o swoich
          rozterkach.
    • emma115 Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
      Może jestem zbyt ostra,ale;
      Jesteście małżeństwem od roku i nigdy nie poruszyłas tej kwestii?
      Aż wierzyć sie nie chce.
      Takie sprawy owamia się grubo przed zawarciem związku małżeńskiego.
      A wiesz ile on wogóle zarabia?
      Kochani.
      Przestroga dla innych.
      A jeśli twój mąż okazałby się totalnym skąpcem i sam pławił się w
      luksusie-to co wtedy-duma by nie pomogła.
      Z drugiej strony zawsze mnie ciekawiło po co ludzie spisują
      intercyzę?
      Zwłaszcza w twoim przypadku.(chyba,że chodzi o niedziedziczenie
      długów).
      Myślę, że z czasem to nie będzie tylko jeden twój problem w życiu,aż
      strach pomysleć o czym jescze nie rozmawialiście przed slubem?
      • Gość: ania Re: finanse w małżeństwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
        emma115 napisał:
        > Jesteście małżeństwem od roku i nigdy nie poruszyłas tej kwestii?
        > Aż wierzyć sie nie chce.
        A cóż to za okres małżeństwa - 1 rok? Tyle co nic.

        > Takie sprawy owamia się grubo przed zawarciem związku małżeńskiego.
        Hmm, to zależy. Jeśli ktoś bardzo chce to może, a często jest tak że
        gdy jest wielkie uczucie, rozum śpi ;)

        > Z drugiej strony zawsze mnie ciekawiło po co ludzie spisują
        > intercyzę?
        Po to, aby się zabezpieczyć. Dziwne pytanie, ale chyba mało znasz
        związków takiego typu. Ja znam i uważam, że to jest dobre
        rozwiązanie, bo przy ślubie wszystko wygląda pięknie i ładnie. Ale
        życie różnie się później układa i taki układ baaaardzo ułatwia wiele
        spraw.

        > Myślę, że z czasem to nie będzie tylko jeden twój problem w
        życiu,aż
        > strach pomysleć o czym jescze nie rozmawialiście przed slubem?
        Hahaha, można przed ślubem rozmawiać o wszystkim, a i tak czas
        pokaże jak to będzie wyglądać w praktyce. Takie jest właśnie życie...
      • Gość: jestem Re: finanse w małżeństwie IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
        muszę dodać, że mnie rozmowy o pieniądzach krępowały tylko z tego powodu, że on
        jest znacznie lepiej sytuowany ode mnie. nie chciałam aby wyglądało, że wychodzę
        za niego dla kasy. intercyzę spisaliśmy, by się zabezpieczyć z jednej strony
        przed upadłością firmy, z drugiej (oboje jesteśmy po rozwodach) ze względu na
        ewentualne roszczenia ze strony mojego byłego. po krótkim okresie naszej
        znajomości ja mając świadomość, że strona finansowa może być źródłem problemów w
        naszym związku zerwałam, ale cóż, uczucie było silniejsze... wówczas wyraźnie mu
        powiedziałam, że mnie nie stać aby na równi partycypować w naszych wspólnych
        wydatkach. on zawsze podkreślał, że najważniejsze, abyśmy byli razem, a
        pieniądze to rzecz drugorzędna. może i tak, ale obecna sytuacja ociera się o
        absurd. ja odmawiam sobie podstawowych rzeczy i liczę każdy grosz, a on nie wie,
        ile setek(czasem tysięcy) ma w portfelu. zabrnęłam w sytuację, z której nie
        umiem wyjść...
        • linn_linn Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
          Nie mozna miec wszystkiego. Cos za cos.
        • real_virginia7 Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
          Czytam to ze ściśniętym sercem, to moja sytuacja, z tym że mój mi
          nigdy nie proponował żadnych przelewów. Próbuj rozmawiać, może się
          uda, małżeństwo powinno opierać sie na zaufaniu i wspolnocie. A gdy
          jedno z malzonkow zostaje bez pracy albo ma wypadek i malą rentę, to
          co, won z małżeństwa, bo nie przynosi dochodów? A co z pracą domową
          kobiet: żmudną, nudną, niezauważaną i niedocenianą? Może ją wycenić?
          Ale to oczywiscie konfrontacyjna polityka, a Ty chcesz kompromisu.
          Życzę powodzenia!
    • Gość: Kate1972 Re: finanse w małżeństwie IP: *.chello.pl 15 lat temu
      Z jednej strony rozumiem, że nie umiesz prosić o pieniądze (jestem
      taka sama), z drugiej zaś nie rozumiem dlaczego taka sytuacja ma
      miejsca ROK PO ŚLUBIE..?!! JA też nie mam wspólnego konta z moim
      facetem i składamy się po stałej kwocie co miesiąc na zakupy oraz po
      połowie na opłaty, ale my nie jesteśmy po ślubie.
      Musisz rozwiązać ten problem i to szybciutko, bo im dłużej taka
      sytacja będzie trwać tym większy "kwas" będziesz czuła!
      Ale cholera jak...?
      Możesz:
      1) spróbowac to wyartykułować, ale to trudne skoro dotąd tego nie
      zrobiłaś
      2) możesz robić smutne minki - może facet sam pociągnie Cię za
      język....albo i nie
      3) możesz napisać do niego list i mu go podrzucić np. jak będziesz
      szła do pracy - dłuższy objaśniający albo króciutki np."musimy po
      pracy pogadać o finansach" - temat będzie rzucony i sądzę, że będzie
      Ci łatwiej
      no i mam jeszcze pare niekoniecznie mądrych pomysłów, dlatego sobie
      już daruję :)
      Trzymam kciuki!
    • Gość: mimmmi Re: finanse w małżeństwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
      ja napisze bez ogródek- twoj mąż jest albo mega-cwany, albo mega-głupi. wie,
      jaki wykonujesz zawod (chyba ze to tez go nie interesuje), (chyba) zdaje sobie
      sprawe ze utrzymujesz jeszcze jedno mieszkanie. jesli jest biznesmenem wystarczy
      5 minut kalkulacji by zorientowac sie w sytuacji finansowej własnej zony (chyba
      ze jest to "biznesmen" z bozej łaski i z tytułu). cos tu jest nie "halo". kiedy
      się naprawde kocha, myśli sie w nieco inny sposob niz twoj malzonek.
      • claratrueba Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
        Bardzo proste widzenie świata. Mój małzonek jest b. biegły w finansach swojej
        firmy ale ceny masła nie zna, podobnie wys. rachunku za prąd, ceny szczepień
        psów itd. Co z tego, że zna moje zarobki, skoro wydatków nie zna? I nie musi.
        Nie jestem niemową, w małżeństwie sie rozmawia a nie liczy, że "jak kocha to sie
        domyśli". Albo sprawdzi cenę na ceneo.pl.
    • Gość: hazzard Re: finanse w małżeństwie IP: *.aster.pl 15 lat temu
      u mnie sytuacja wygląda odwrotnie - to ja w naszym związku zarabiam lepiej od
      mego partnera. Nie są to oczywiście kokosy, bo nie prowadzę firmy i nie jestem
      businesswoman, ale jednak...;) Nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, mieszkamy razem
      od ponad m-ca i docieramy się cały czas, ale od początku ustaliliśmy kwestię
      finansów - czyli rachunki po połowie. Ponieważ on jest właścicielem mieszkania,
      ja mu przelewam na konto połowę środków na rachunki, a on przelewa całość. To
      samo z codziennymi zakupami. Wiem, że ciężar utrzymania domu spocznie bardziej
      na mnie, ale nie widzę problemu, gdy on nie ma już środków na koncie, to ja
      robię zakupy, gdy jest na odwrót - on robi zakupy lub wypłaca z konta. Też
      unosiłam się honorem, bo miałam świadomość, że przyszłam na gotowe, ale to on
      uczy mnie pojęć "nasze wspólne", a nie "moje i twoje", i to nie pod kątem tylko
      pieniędzy. Wydaje mi się, że takie rzeczy trzeba ustalać od razu, jeśli facet
      jest mało domyślny (aczkolwiek w Twoim przypadku facetowi jest wygodnie -
      zabezpieczył się spisując intercyzę i ma gdzieś Twoje potrzeby finansowe oraz
      ile zarabiasz na swoim stanowisku. )Albo powiedz jasno, że taki układ Ci nie
      odpowiada i czego oczekujesz - konkretnie, bez awantur i wyrzutów - biznesmen
      lubi cyferki - powiedz mu że zarabiasz tyle, na wydatki idzie tyle i tyle, nie
      starcza Ci na Twoje własne potrzeby etc. A jak zacznie Ci przekazywać jakieś
      środki na konto, to zacznij odkładać, tak żebyś nie została po latach z niczym.
      Utrzymuj swoje mieszkanie, może wynajmij?-to będą dodatkowe pieniądze, o których
      nie musisz wspominać mężowi - w dzisiejszych czasach kobiety muszą być
      pragmatyczne.
      • Gość: kowianeczka Re: finanse w małżeństwie IP: *.lodz.msk.pl 15 lat temu
        Gość portalu: hazzard napisał(a):
        > A jak zacznie Ci przekazywać jakieś
        > środki na konto, to zacznij odkładać, tak żebyś nie została po latach z niczym.
        > Utrzymuj swoje mieszkanie, może wynajmij?-to będą dodatkowe pieniądze, o któryc
        > h
        > nie musisz wspominać mężowi - w dzisiejszych czasach kobiety muszą być
        > pragmatyczne.

        No ładnie, według ciebie mężczyźni muszą się spowiadać ze swoich dochodów, a kobiety już nie. Może załóż wątek "Jak kobieta może się dorobić na małżeństwie?". I wklej tam swoją radę - "wołaj od męża pieniądze i po kryjomu odkładaj je sobie na konto, o swoich dodatkowych dochodach, np. z wynajmu mieszkania, nie wspominaj ani słowem".
        • Gość: hazzard Re: finanse w małżeństwie IP: *.aster.pl 15 lat temu
          a czy ja twierdzę, że faceci muszą się spowiadać z dochodów???? Wystarczy jeśli
          facet zacznie bardziej partycypować w kosztach utrzymania domu i nie zrzuci
          wszystkiego na barki kobiety, zwłaszcza znacznie gorzej sytuowanej. Ja nie
          wnikam, ile i na co wydaje mój facet i vice versa. Najważniejsze, że rachunki
          popłacone i lodówka pełna.
    • elam1 Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
      Poza tym, że jest to dla mnie niezrozumiała sytuacja, bo jak wyglada
      podział opłat za rachunki? nurtuje mnie brak nici - nawet nie wiem
      jak to nazwać porozumienia, bliskości, partnerstwa wreszcie
      przyjaźni. Jak ze sobą rozmawiacie? Bo mam wrażenie, że nie
      jesteście ze soba swobodni. Czy są sprawy oprócz finansów o których
      nie umiesz rozmawiać ze swoim wybrankiem serca? czy nie tu tkwi
      problem, czy nie jesteście obok siebie zamiast razem ze soba - to
      takie moje skojarzenia. Czy jest miedzy wami to zaufanie i
      bliskośc , czy ty ufasz swojejmu mężowi? Czy oprócz finansów(bo tu
      się zacinasz) mówisz mu o swoich problemach, uczuciach, potrzebach ?
      • Gość: jestem Re: finanse w małżeństwie IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
        pisałam, że mamy dwa mieszkania - ja opłacam swoje, w którym mieszałam przed
        slubem, bo muszę tam nocować dwa- trzy razy w tygodniu ze względu na pracę. on
        pokrywa rachunki za drugie. ja mam zaufanie do męża na dzień dzisiejszy, choć
        wiem, że w życiu różnie bywa, czasem ludziom się odmienia po iluś latach bycia
        razem. a jeśli chodzi o więź między nami - to poza finansami nie ma tematów,
        które by były u nas kłopotliwe. pisałam, dlaczego tak jest.
        • Gość: karolcia Re: finanse w małżeństwie IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
          Ja Ci powiem tak, zostaw te ambicje i pogadaj ze swoim mężem tak
          normalnie, szczerze....zostaw ambicje z boku i ciesz sie , ze masz
          dobrze zarabiajacego meza. Skoro wczesniej, przed slubem nie liczyly
          sie dla niego Twoje pieniadze tylko Ty, to sprawa jest prosta, kocha
          Cie taka jaka jestes. A to ze ma kase to tylko plus zwiazku, nie
          macie problemow finansowych. Narazie Tobie jest ciezko, bo nie
          stawiasz sprawy jasno, pogadaj z nim i to szybko, sytuacja jest
          chora. Zwiazek na tyle mlody, ze wszystko jest do zalatwienia,
          trzymaj sie...
        • elam1 Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
          Przeczytałam to co napisałaś o powodach swojej decyzji. Przeczytałam
          tez Twoja odpowiedź. I nie wiem, ale na mój rozum nie ufacie sobie,
          albio Ty nie ufasz mężowi. O co mi chodzi ? Nawet jeżeli nie
          chciałaś byc posądzona o złe motywacje zamążpójscia, to podpisałaś
          intercyzę - nie masz nic do tego co było jego przed slubem,
          natomiast wasz wspólny dorobek po slubie jest wasz - wspólny.

          Jest tak, jeżeli nie wiesz jak Twój mąz podejdzie do Ciebie w
          jakiejkolwiek kwestii , to znaczy, że go nie znasz i właśnie mu nie
          ufasz, nie wiesz jakie zajmie stanowisko - jak zostaniesz przez
          niego potraktowana. To jest blokada. Blokadą jest również to, że Ty
          jesteś w drugim związku, umknęło mi jesli chodzi o osobę twojego
          męża. To niestety tez potrafi dzielić ludzi nawet gdy sobie nie
          zdają z tego sprawy.


          Jeśli jest tak jak twierdzisz, że jest między wami więź i zaufanie -
          to po prostu z nim porozmawiaj. I nie masz sie czego obawiać jesli
          wasze uczucia są szczere i nie polegaja tylko na "kontrakcie" ale na
          prawdziwym i szczerym oddaniu " na dobre i na złe, w bogactwie i
          biedzie, w zdrowiu i w chorobie", bo co będzie jeśli zabraknie Ci
          zdrowia i co wtedy - przyjmiesz jego pomoc bo wiesz że Cię kocha -
          czy bedziesz kombinowała ?
          • Gość: anusia Re: finanse w małżeństwie IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
            jeśli chodzi o chorobę, to już się sprawdziliśmy, wydał trochę kasy na moich
            lekarzy. a poza tym - ja nie mam wątpliwości, że dla niego nie będzie problemem
            wyłożenie pieniędzy na moje czy nasze potrzeby, to mój opór czy też ambicja
            (żeby nie prosić o kasę)są temu winne.
            • matylda1001 Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
              Intercyza to dobra rzecz, szczególnie jak się prowadzi biznes, ale
              powinna byc barierą dla ewentualnego komornika, a nie dla żony.
              Zazwyczaj powinno być tak: jedno zarabia i ryzykuje, a drugie te
              pieniądze wydaje i zabezpiecza dla obojga. Intercyza nie wyklucza
              ani wspólnego konta, ani wrzucania pieniędzy do wspólnej skarbonki.
              Tak to już jest w małżeństwie, że jedno zarabia więcej, drugie
              mniej, ale nie wyobrażam sobie, żeby te pieniądze nie miały być
              wspólne. Czułabym sie bardzo upokorzona, gdyby mąż miał mi fundować
              wakacje, czy dawać pieniądze na buty. Takie wydatki muszą być
              opłacane pieniędzmi ze wspólnej kasy, a wspólna kasa to jest
              wszystko, co uda się zarobić obojgu. Wszystko! Jeszcze jedno. Twoja
              mama ma rację. Zabezpiecz się, bo Twój mąż wygląda na człowieka
              przebiegłego. Nie jesteś małą dziewczynką, swoje przeszłaś więc
              wiesz, że w życiu bywa różnie. Co będzie jak coś się popsuje? Z czym
              zostaniesz? Wszyscy obłudnie twierdzą, że ambicja jest ważniejsza od
              pieniędzy, a co szkodzi mieć i ambicję i pieniądze?
              ----------------------------------------------------------
              Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
            • mgg1 Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
              to rozmawiamy z "Anusia"? czy tez "jestem"?
    • Gość: xx Re: finanse w małżeństwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
      przeczytałam problem i wszystkie odpowiedzi i zastanawiam się w
      jakim świecie my żyjemy - wszędzie kontrakty, umowy, intercyzy, a
      gdzie zaufanie, poczucie wspólności itp. Ja sobie wręcz nie
      wyobrażam czegoś takiego jak osobne konta i na wszystko "zrzutka".
      To po co ślub? Chyba po to, żeby mieć papierek i zrobić fajną (albo
      i nie imprezę).
      • Gość: hela Re: finanse w małżeństwie IP: *.adsl.inetia.pl 15 lat temu
        Gość portalu: xx napisał(a):
        > To po co ślub? Chyba po to, żeby mieć papierek i zrobić fajną
        (albo
        > i nie imprezę).
        A po co są rozwody? A nie zauważyłaś że ich całkiem sporo? Bo w
        dzisiejszych czasach nikt nie piętnuje już kobiet po rozwodzie, m.i.
        dzięki temu mają one odwagę na taki krok.
        A propos tematu z pierwszego wątku, to nie wiem na jakim świecie
        żyjesz, ale mało rozumiesz widocznie dzisiejsze realia...Mnie co
        prawda nie dotyczą tego typu sprawy, Ciebie pewnie też nie, dlatego
        napisałaś w taki sposób, miałam nawet kiedyś podobne poglądy. Ale
        odkąd znam przypadki życiowe różne i różne komplikacje - zmieniłam
        zdanie.
        • Gość: xx Re: finanse w małżeństwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
          mam nadzieję, że żyję w miarę normalnym świecie - swojego męża
          znałam ponad 2 lata, zanim się pobraliśmy, widziałam jego zachowanie
          w różnych sytuacjach, mimo, że nie mieszkaliśmy razem przed ślubem
          (jak co niektórzy, żeby się sprawdzić) i jestem w tej chwili 15 lat
          po ślubie i nie ma moje-twoje tylko nasze. Może po prostu dzosiejsze
          kobiety zbyt szybko decydują się na bycie razem, a potem włąśnie są
          intercyzy i rozwody (obojętnie w jakiej kolejności).
          Mam też znajomych, z którymi byłam na wakacjach tuż po ich ślubie -
          oni właśnie dalej hołdowali zasadzie moje-twoje i w związku z tym
          ciągle się kłócili, kto ma ile dołożyć. Zepsuli mi wakacje, ale
          akurat nie to jest najważniejsze. Po kilku latach takiego życia ich
          małżeństwo istnieje na papierku, a i to myślę, że się nie długo
          zmieni.
          Myślę więc, że po prostu ludzie wskutek szybkich decyzji, wybierają
          niewłaściwe osoby i potem mają problemy.
          • Gość: jestem Re: finanse w małżeństwie IP: *.chelm.mm.pl 15 lat temu
            Twoja teoria nie do końca ma zastosowanie do mojej sytuacji, jeśli chcesz, to
            przeczytaj moje wszystkie wpisy w tym wątku, będziesz wiedziała dlaczego. a poza
            tym okoliczności same spowodowały zmianę naszych stosunków i wątek jeśli chodzi
            o moje problemy już jest nieaktualny. pisałam, że mój były ma skomplikowaną
            sytuację finansową i wywołałam wilka z lasu - dwa tygodnie temu komornik zajął
            mi konto za jego długi powstałe podczas naszego małżeństwa. do tego może
            prowadzić brak intercyzy!!!! i pomógł mi kto? ... mąż oczywiście! poza tym
            dzięki radom Forumowiczek zaczęłam więcej mówić o codziennych moich potrzebach i
            jest już zupełnie inaczej. tak w iec u mnie happy end, dziękuję za życzliwe rady
            i pozdrawiam.:)))
            • Gość: ania Re: finanse w małżeństwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
              Bardzo się cieszę, że Twój problem był "przejściowy". No i przyniósł
              jednak jakieś korzyści, zaczęłaś więcej mówić o swoich potrzebach.
              Ja wiem jak to jest, niby ja wiem co mi potrzeba, czego chcę, a nie
              mówię o tym. Odkąd mam świadomość, że druga osoba nie ma pojęcia o
              tym, staram się więcej o tym mówić. Im więcej jasnych sytuacji, tym
              mniej niedomówień i nieporozumień na tym tle.
              Pozdrawiam.
              • Gość: ada Re: finanse w małżeństwie IP: 212.160.172.* 15 lat temu
                komornik zajął konto mimo intercyzy?
                • Gość: jestem Re: finanse w małżeństwie IP: 213.76.172.* 15 lat temu
                  nie, intercyzę mam z obecnym mężem, a długi dotyczą byłego, powstały
                  w trakcie naszego małżeństwa (do 2003 roku).
    • real_virginia7 Re: finanse w małżeństwie 15 lat temu
      Dziewczyno, podajmy sobie ręce! Ja 1,5 roku po ślubie, on dochody 10
      x wyzsze ode mnie, osobne konta, ja muszę przelewac mamie, ktora
      mieszka u mnie i ma b. niska emeryture, w zeszlym roku ja kupowalam
      żywnosc, a nadwyżkę budzetowa za sprawdzanie matur przeznaczylam na
      rosliny na dzialke (rownowartosc mojej pensji!), w tym roku jestem
      na urlopie zdrowotnym i mam dochody o polowe mniejsze, czyli prawie
      nic :((( co gorsza nic nie mogę dorobic. Marzę o powrocie do pracy i
      nadgodzinach, bo jako panna mialam tyle, ze na wszystko mi starczalo
      (nie mam wielkich wymagan). Duzo rzeczy z ciuchbudy :))) A teraz on
      sobie nie życzy, zebym kupowala w ciuchbudzie, ale na prosbe,
      zebysmy mieli wspolne konto, pokazal mi fige (naprawde gest byl duzo
      brzydszy), wylicza mi forse na zywnosc (ja oczywiscie gotuje,
      sprzatam, prasuje, no bo siedze w domu, a on PRACUJE).
      Zrozumialabym, gdyby np. tez byl nauczycielem albo na bezrobociu,
      ale czlowiek zarabiajacy ok. 16 tys. miesiecznie zaluje wydac stowkę
      na swiateczne ozdoby (moja siostra, jak sie o tym dowiedziala,
      kupila mi paczke bombek), natomiast wydaje 8 tys. zl na wielką
      ohydna plazme, ktora straszy w duzym pokoju (ja nie ogladam
      telewizji). Inny problem to zamieszkiwanie z teściową, ktora
      wszędzie wsciubia nochal, nie mam wplywu na urzdzenie naszego niby
      wspolnego domu, tesciowa wstawia nawet świeczki wg swego gustu do
      moich świecznikow no i oczywiscie adoruje syna, np podziwia, ze ma
      najwiekszy (!!!) telewizor na calej ulicy (sprawdzala u sąsiadow).
      Najbardziej boli brak zaufania z jego strony, choc nigdy nie dalam
      mu ku temu powodow. Pierwsza zona go ponoc oskubala, mieli wspolne
      konto, ale twierdzi, ze nie ma traumy na tym punkcie. Ciekawe więc,
      dlaczego tak mnie traktuje, wlasciwie czuje sie jak sluzaca - dobra
      do sprzatania, gotowania etc., ale do decydowania o waznych
      wspolnych sprawach juz nie. Jestem zalamana, nie chce mi sie żyć,
      nie czekam na święta, na samą myśl plakac mi sie chce. Najgorsze
      jest to, ze probuje z nim rozmawiac, a do niego nie dociera,ze czuje
      sie upokorzona jak nigdy. Trzymam kciuki za Ciebie, siostro w
      niedoli, może choć Tobie sie uda :)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja