Gość: niewiasta_piasta
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14 lat temu
Natchniona obecną, bardzo deszczową i błotną pogodą, oraz niedawną bardzo
obficie zaśnieżoną, postanowiłam zapytać zagorzałych i jedynie kulturalnych
ludzi wyznających zasadę, że idąc w odwiedziny nie zdejmujemy butów – jak przy
obecnej pogodzie postępują?. W wątkach o tej tematyce, pojawiały się argumenty
posiadania dobrej wycieraczki (hmm, to jakaś super-hiper wycieraczka musiałaby
być), ew. posprzątanie po gościach – co nie jest żadnym problemem. Owszem,
jeśli ktoś ma gołą podłogę, to problem ze sprzątnięciem nieduży (pomijając
niezbyt efektowny obraz rozciapcianego błota czy śniegu podczas spotkania), z
dywanami jednak jest gorzej (kto czyścił błoto z dywanu ten wie).
Rozsądnym pomysłem byłoby zabieranie własnego obuwia na zmianę, nikt nie
będzie wtedy miał pretensji do nas że ładujemy się w butach i nie będzie
problemu z brudzeniem. Ale tu też może być problem, bo często taka wizyta jest
ustalana (lub nie) na szybko, gdy nie wyruszamy z domu, albo gdy wkalkulowana
jest w jakiś nasz dzienny harmonogram, a nie dysponujemy autem więc dodatkowa
para butów byłaby niepotrzebnym obciążeniem
I jak tu pogodzić interesy zwolenników zdejmowania i niezdejmowania butów?
P.S. Od razu zaznaczam, że nie rozpatrujemy oficjalnych wizyt czy
uroczystości, bo zawsze pojawiają się głosy podające takie przykłady. To są
odrębne przypadki, których nie biorę tu pod uwagę.