elka83
14 lat temu
pozyczyłam mojej p-ce pieniądze, gdyz znalazla sie z trudnej sutuacji. Mijają
2 miesiące a ona nawet nie wspomnie o zwrocie, jak zaczynam temat to zaczyna
narzekać na kryzys, ciezkie czasy itp. aczkolwiek nie przeszkadza jej to w
kupnie kolejnych butów( bo musi w pracy dobzre wyglądac) lub jedzeniu na
miescie( bo na kanapkach nie da sie zyc). Nie umiem rozmawiać o pieniadzach,
zwłaszcza o długach wobec mnie, czuje sie wtedy zażenowana no i nie chciałabym
aby ona odebrała to źle, obraziła sie ze na nią naciskam... moze ktos mi
podpowie jakby to delikatnie zasugerowac?