Dodaj do ulubionych

mój nie kupuje kwiatów

11 lat temu
czasem kupi mi michalki-bo lubię.Ale nie w tym rzecz.Gdy mu wypomnę
że nie kupuje mi prezentów to mówi przecież masz remont, masz aparat
telewizor nowy itp.Niby to mam,ale mąż chyba uważa że daje mi duzo
bo az telewizor, który wspolnie kupiliśmy ,co prawda za jego
pieniądze bo nie pracuję,ale i tak uwaza że to dla mnie kupuje.Tylko
że on z niego częściej korzysta to juz szczegol I co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • just-for-fun Re: mój nie kupuje kwiatów 11 lat temu
      Są tacy co kupują, a są tacy co im trzeba jasno powiedzieć. Powiedź mu dobitnie,
      że od czasu do czasu chciałabyś jakiegoś szaleństwa, niespodzianki, czegoś
      innego niż codzienność. Może właśnie kwiaty, teraz konwalie są po 2 zł za
      pęczek, wystarczy jedną bułkę sobie odmówić;), albo jakieś czekoladki.
      Mówią, że mężczyznę trzeba sobie wychować, ja w to nie wierzę, ale jeśli Twój
      nie domyśla się, to wychowaj go:).

      Polecę Ci mój sposób, który kiedyś wdrożyłam w życie, poskutkował:). Otóż, jako,
      że On używa kalendarza, bo ma dużo zajęć, daty opłat czy terminów też tam
      wpisuje to kiedyś wspólnie z Nim wpisałam w ciągu całego roku tekst - "Kwiaty
      dla K.", "Niepodzianka dla K." I nie chodzi o to, że muszę dostawać dowody
      miłości w postaci właśnie tych rzeczy, tylko o to, że jest miło, taki gest
      prawie nie kosztuje, a ja mam uśmiech przez cały tydzień. Zapamiętałam te daty i
      dokładnie wtedy dostałam kwiaty, czy coś słodkiego, nawet batonika:). A później
      to były zupełnie inne dni:). Tak więc podziałało. Obecnie nie ma z tym problemów.
    • eastern-strix Re: mój nie kupuje kwiatów 11 lat temu
      idz do pracy i sama sobie kup :)

      koles Cie utzymuje,wiec chyba i tak ma sporo wydatkow. nie zebym nie rozumiala
      tego,ze lubisz kwiaty,ale jak Ty bys sie czula, gdyby on byl na bezrobociu, Ty
      utrzymywalabys caly dom a on by jeczal,zebys mu kupila batonika w dowod milosci?
      • axio-mat Re: mój nie kupuje kwiatów 11 lat temu
        Zdarzylo sie, ze moja zona byla na bezrobociu, na bezrobociu bylem ja, ale nigdy
        nie zdarzylo mi sie powiedziec, ze UTRZYMUJE zone. Niektorzy zapominaja, ze
        malzenstwo zyje RAZEM. Moja zona, nawet jesli byla bezrobotna, pracowala w domu
        - prowadzenie domu to rowniez praca i nigdy nie podkreslalem, ze skoro ja
        zarabiam, ona ma siedziec cicho i nie ma prawa niczego oczekiwac, poniewaz nie
        zarabia.

        Jesli natomiast komus nie pasuje, ze nie pracuje, powinien sam isc do pracy i
        zarobic na siebie, jesli juz tak to trzeba nazwac.

        Zas w temacie - temat wydaje mi sie banalny. Jak wiemy, mezczyzni nie sa
        wrozkami. Nalezaloby wspomniec, powiedziec, pokazac cos, co Ci sie podoba,
        przypomniec, ze lubisz dostawac prezenty, ktore nie musza kosztowac kupe kasy.
        Powiedz, nie oczekuj gwiazdki z nieba.
        • Gość: Ania Re: mój nie kupuje kwiatów IP: 170.162.33.* 11 lat temu
          Szczerze, to tekst o utrzymywaniu domu to jest mydlenie oczu i
          oszukiwanie partnera. Mam kilka koleżanek na utrzymaniu męża, z
          czego jedna ma dwoje dzieci i uwierz mi, że ich domy są mniej
          utrzymane niż mój. Nas jest dwoje i we dwoje dbamy o czystość, o to,
          żeby lodówka była pełna, pranie wyprane, itd. Sorry, ale nie wierzę
          w to, że ktokolwiek 8 godzin dziennie każdego dnia szoruje podłogi,
          myje okna, trzepie dywany i gotuje. To jest zwykłe kłamstwo, albo
          nieliczne wyjątki gdzie dom ma kilkaset metrów kwadratowych i nie ma
          gosposi.
          Pracujemy oboje, ale zawsze jest u nas posprzątane, a ja codziennie
          gotuję obiad dwudaniowy. Ugotowanie pełnego obiadu to maks. 2
          godziny, chyba że ktoś codziennie robi pierogi albo kluski.
          Zaś moje koleżanki niepracujące: jedna całymi dniami czyta książki,
          druga chodzi na plotki z innymi niepracującymi, zaś matka dzieciom
          wysyła pociechy do przedszkola (tata je odwozi jak jedzie do pracy i
          odbiera jak wraca), zaś sama codziennie łazi po sklepach ze swoją
          matką również niepracującą. Żadna nie zajmuje się domem więcej niż
          ja.

          Rozumiem, że są kobiety, które mają dzieci i same siedzą z tymi
          dziećmi w domu, nie chcą nianiek, żłobków ani przedszkoli, one mają
          prawo mówić o utrzymaniu domu. Ale cała reszta wysypiająca się do
          12, spędzająca pół dnia na przyjemnościach i odgrzewająca w
          mikrofali mrożonki to zwykłe obiboki. Mnie osobiście to nie
          przeszkadza, pracuję, bo chcę, jeśli nie przeszkadza to ich mężom,
          to również ok, ale nazywajmy rzeczy po imieniu i nie mydlmy oczu
          enigmatycznymi określeniami, które nie mają wiele wspólnego z
          prawdą.


          A co do prezentów, moim zdaniem mąż ma rację.
          • rikol Re: mój nie kupuje kwiatów 11 lat temu
            2 godziny dziennie na gotowanie obiadu to jest 14 godzin tygodniowo, to prawie
            pol etatu. Trudno nazwac leniem kogos, kto tyle spedza tygodniowo na
            przygotowaniu obiadu. A gdzie sprzatanie, robienie zakupow, pranie, prasowanie?
            Do tego dochodzi jeszcze opieka nad dziecmi, jesli ktos te dzieci ma. Z tego
            wszystkiego spokojnie wychodzi caly etat - nieplatny.
            • Gość: Ania Re: mój nie kupuje kwiatów IP: 170.162.33.* 11 lat temu
              Cały problem w tym, że da się połączyć pracę z utrzymaniem domu,
              jeśli pod utrzymaniem domu nie kryje się również opieka na dziećmi.
              Nikt nie pierze, nie sprząta i nie prasuje codziennie, więc nawet
              jeśli się naciągnie 14 godzin do pół etatu (pół etatu to jest 20
              godzin), to i tak wychodzi na to, że pół dnia jest przebimbane.
              Naprawdę uważam, że niepracowanie pod hasłem prowadzę dom w
              gospodarstwie dwuosobowym jest oszukiwaniem i naciąganiem
              rzeczywistości. Szczególnie, że gotowanie jakoś specjalnie męczące
              nie jest.
              • opal1977 Re: mój nie kupuje kwiatów 11 lat temu
                Gość portalu: Ania napisał(a):

                > Cały problem w tym, że da się połączyć pracę z utrzymaniem domu,
                > jeśli pod utrzymaniem domu nie kryje się również opieka na dziećmi.
                > Nikt nie pierze, nie sprząta i nie prasuje codziennie,

                Ja piorę i sprzątam codziennie. Wprawdzie nie prasuję codziennie, bo nie lubię
                prasować i staram się kupować ubrania, których nie trzeba prasować. Ale za to
                czasami sprzątam np 2 razy w ciągu dnia.
                Mam dwójkę dzieci i zgadzam się z tym, że zajmowanie się domem gdy nie ma się
                dzieci nie jest aż tak czasochłonne. Jednak moja 'praca' trwa praktycznie cały
                dzień.
            • de.bill za podcieranie tylka tez chcesz zaplaty? 11 lat temu
              wtf?
              sa pewne czynnosci ktore sie robi DLA SIEBIE.

              1.
              za seks z mezem/zona tez chcesz kase?
              a wg ciebie kto komu ile i na jakich zasadach powinien placic?
              a jak sobie zrobisz (zalozmy, ze jestes kobieta) np. woskowanie brazylijskie coby sie chlopina bardziej podniecil to czy odliczysz sobie to od podatku?

              2.
              ktos cie zmusza zeby gotowac obiad 2 h dzien w dzien?
              a nie laska zrobic wiecej jednego dnia, i miec jeszcze na drugi?
              albo zrobic cos prostszego/szyszego (ale nie mikrofalka!)?

              3.
              to co maja powiedziec osoby stanu wolnego, pracujacy (pelni i samotni z roznych powodow) rodzice, wdowy/wdowcy?
              jak to w ogole wg ciebie mozliwe ze oni maja czas na prace, na zadbanie rodziny/domu, i nawet czasami na jakis relaks?
              kto IM ma placic za sprzatanie/gotowanie/zakupy?

              4.
              skad i na jakiej zasadzie rzad mialby wziasc na wyplaty tych twoich pensji?

              czekam niecierpliwie nia iluminujace odpowiedzi.
              moze dzieki tobie znajde sens zycia?
              • Gość: Ola Re: za podcieranie tylka tez chcesz zaplaty? IP: *.adsl.inetia.pl 11 lat temu
                de.bill napisał:

                > 1.
                > za seks z mezem/zona tez chcesz kase?
                Mówiąc eufemistycznie: bez sensu piszesz.

                > ktos cie zmusza zeby gotowac obiad 2 h dzien w dzien?
                > a nie laska zrobic wiecej jednego dnia, i miec jeszcze na drugi?
                > albo zrobic cos prostszego/szyszego (ale nie mikrofalka!)?
                Są mężczyźni, którzy chcą mieć dziennie inny obiad i do tego nie
                odgrzewany.
                Zanim się urodziły dzieci, to dużo czasu spędzałam przy gotowaniu,
                bo niestety nie rodzimy się z umiejętnością gotowania. Trzeba się
                tego po prostu nauczyć. Teraz nie potrzebuję już tyle czasu na
                gotowanie (choć gotowanie sporo czasu pochłania) oraz wiem jak sobie
                życie ułatwić.

                > to co maja powiedziec osoby stanu wolnego, pracujacy (pelni i
                samotni z roznych
                > powodow) rodzice, wdowy/wdowcy?
                o samotnych bez dzieci nie dyskutuję.
                Samotni z dziećmi, pracujący - oddają dzieci do żlobka/przedszkola i
                odpada im syf, jak potrafią zrobić w ciągu dnia dzieci o czym się
                dopiero przekonałam, gdy mam własne i gdy sobie jakiś
                czas "posiedziałam" z nimi w domu. A wierz mi, potrafia narobić
                bałaganu. W skrajności - wystarczy kilka chwil, gdy pójdziesz do
                ubikacji za potrzebą, a możesz mieć potem sprzątania na dobrych
                kilka godzin. Do tego ciągłe ich bieganie, rozwalanie, kłótnie,
                skargi z jednoczesną kontrolą by nic sobie nie zrobiły albo by domu
                nie zrujnowały wykańczały mnie bardziej niż kilkugodzinna bieganina
                w pracy, bo szef chce "na wczoraj".
                Dzieci są wspaniałe, ale to nie są spokojne lalki.

                > skad i na jakiej zasadzie rzad mialby wziasc na wyplaty tych
                twoich pensji?
                ???
      • Gość: kate Re: mój nie kupuje kwiatów IP: *.dsl.bell.ca 11 lat temu
        Jakie to typowe.Kobieta nie pracuje to znaczy sie obija?A wszystko co
        jest porobione w domu to pryszcz?Samo sie zrobilo?Rozumiem twoj bol
        bo nawet wylozyc jak cieleciu na rozdrozu i tak nie wie czego sie od
        niego chce.Najbardziej mnie wkurza jak slysze tekst ze wszystko na
        mojej glowie.Wiec wtedy przypominam, ze owszem utrzymanie rodziny to
        wielki obowiazek, ale to ze ja pracuje na pol etatu i nie przynosze
        takiej kasy jak on nie znaczy ze sie obijam, bo czyste gacie ,
        skarpetki i poprasowane wszystko, porzadek w domu samo sie nie
        zrobilo.Ktos to zrobil i komus za to nikt nie zaplacil.
    • plastelinka.czerwona Re: mój nie kupuje kwiatów 11 lat temu
      Myślę, że mój po tylu latach nadal lubi robić mi prezenty, bo niezależnie od
      tego czy, to droga biżuteria czy guzik za złoty czterdzieści, zawsze się z nich
      cieszę. Dla mnie ważne jest tylko to, że każdy drobiazg od niego mówi "znam cię".
    • pyzz Re: mój nie kupuje kwiatów 11 lat temu
      A dlaczego Ty nie pracujesz?
      Bo wnoszę, że skoro nie pracujesz, to Ty mu prezentów też nie kupujesz...
      Twoje narzekania (bez urazy) przypominają mi dowcip o trzech ulubionych
      zwierzątkach kobiety...
    • netfun Re: mój nie kupuje kwiatów 11 lat temu
      A moze Ty po prostu nie zaslugujesz na prezent, co?
      Moze nie sprawdzasz sie jako malzonka, matka, partnerka (wybierz
      sobie).
      A moze on nie ma glowy do takich blahych spraw?
      Moze ma problemy finansowe, o ktorych nie wiesz?
      Moze ten remont i telewizor tak nadwerezyly domowy budzet, ze
      wydanie nawet 2 zlotych na peczek konwalii przerasta jego mozliwosci
      finansowe?
      Zastanow sie i przestan jeczec.
    • Gość: akraw Re: mój nie kupuje kwiatów IP: 80.72.39.* 11 lat temu
      Nie rozumie Twojego poblemu. NIKT nie sluzy do kupowania Ci prezentow, nikt nie jest do tego zobligowany, nie jestes pepem swiata a oczekiwanie ze ktos bedzie to robil oznacza dla mnie bezkrytyczny zachwyt nad sama soba.
      Jezeli oczekujesz milych gestow, proponuje - zacznij robic je sama. Mowie o milych gestach, oznakach zainteresowania, pamieci o tej 2 osobie, checi wywolania usmiechu a nie o "twardych" prezentach w stylu telewizor czy motocykl. POzdrawiam.
      • Gość: literka_m Re: ma rację IP: *.sttb.pl 11 lat temu
        trzeba wreszcie dorosnąć i zostawic w tyle mentalność dzieciaka
        który jest przyzwyczajony do prezentów. niestety (a może całe
        szczęście ?) w naszym kraju kobiety przyzwyczaja się do specjalnego
        traktowania i w skrócie wygląda to tak:

        W szkole jest pomaganie tam gdzie można zabłysnąć siłą, noszenie
        teczki, lanie po gębie konkurentów. ona sie wdzięczy

        Na koloniach "podwalający" się chłopak udowadnia jak mu zależy przez
        fundowanie lodów, wycinaniu na ławkach napisów. Tu też pojawiają sie
        pierwsze kwiaty. ona się wdzięczy.

        Facet w liceum idący na randke musi zadbać żeby było ciekawie i skąd
        na to wziąść. Ona może co najwyżej opowiedziec przyjaciółką jaki on
        nudziarz/fajny.

        Potem już poważniej, to on zabiega, on nosi kwiaty (o zgrozo czasem
        też mamusi !!!) bo on się stara. On łaskawie przyjmuje (lub nie)
        zaloty.

        Potem jest dom, rodzina... ale jak ktoś przywykł że przez ostatnie
        20 lat skakało się nad nim jak nad kimś specjalnej troski, to mu
        nagle brakuje niespodzianek . Halloo tu ziemia, czas dorosnąć !
        • Gość: M Re: ma rację IP: *.smrw.lodz.pl 11 lat temu
          Po nicku ciazko poznac jaka plec reprezentujesz... ale domyslam sie
          ze jestes tak "bestialsko" traktowanym przez cale zycie przez
          kobiety facetem... jesli chcesz wiedziec to np ja czesto robie
          mojemu facetowi mile niespodzianki, kupie mu cos slodkiego, zaprosze
          na lody czy chociazby do mcdonalda, pomoge mu w nauce w miare moich
          mozliwosci... a od niego niestety dostaje wszelkie oznaki milosci
          duzo rzadziej... wiec moze jednak nie wszytskie kobiety sa od
          wczesnego dziecinstwa rozpuszczone?... moze maja prawo od czasu do
          czasu oczekiwac oznak milosci? zalamuje mnie to ze facet jak chce
          byc z kobieta to sie stara (robiac wszytskie te rzeczy o ktorych
          pisales) a jak juz ja ma to uznaje ze sie dalej starac nie musi,
          milosci okazywac nie musi bo bycie z nia "mu sie nalezy" za te
          wczesniejsze starania...
        • Gość: kate Re: ma rację IP: *.dsl.bell.ca 11 lat temu
          literka_m, ty tak na powaznie?Czy uwazasz ze raz na jakis czas jakis
          drobiazg to jakas ekstrawagancja?Wlasnie ten durny bukiecik kwiatkow na
          ktore nie trzeba wcale wydawac majatku.Nikt sie nie dopomina co tydzien
          pierscionka z diamentem, czy jakiegos innego drogiego swiecidelka.
          Mnie to denerwuje, bo jak zobacze cos fajnego to mezowi kupuje, on
          jakos zapomina ze moglby tez cos ze swojej strony.
      • sandino w kontekście jej wypowiedzi Twój komentarz jest 11 lat temu
        słuszny. A skoro nie lać, to inwestować w kochankę, bo mając tak próżną babę w
        domu są opcje rozwodu lub kochanki.

        Gość portalu: polaczek napisał(a):

        > babę to trzeba lać raz w tygodniu bo inaczej jej wątroba gnije. Tobie to już si
        > ę
        > we łbie kompletnie przewróciło
    • Gość: Luli Uff... IP: *.chello.pl 11 lat temu
      Mam 21 i jak czytam takie posty, to bardzo się cieszę... że nie spiep**ę sobie
      życia (mam nadzieję).
      Jak można nie pracować?! Nie wiem, czy kupowałabym prezenty komuś, kto siedzi w
      domu i ma wymagania. Nie chcę komentować Twoich relacji z mężem, ale dla mnie to
      paranoja, że jesteś dorosła, a ktoś Cię utrzymuje, a do tego Ty jeszcze wymagasz
      "prezentów".
      • myfanawy Re: Uff... 11 lat temu
        Gość portalu: Luli napisał(a):

        > Mam 21 i jak czytam takie posty, to bardzo się cieszę... że nie spiep**ę sobie
        > życia (mam nadzieję).
        > Jak można nie pracować?! Nie wiem, czy kupowałabym prezenty komuś, kto siedzi w
        > domu i ma wymagania. Nie chcę komentować Twoich relacji z mężem, ale dla mnie t
        > o
        > paranoja, że jesteś dorosła, a ktoś Cię utrzymuje, a do tego Ty jeszcze wymagas
        > z
        > "prezentów".

        Przyznam, ze mialam podobne odczucia czytajac tego posta.

        Oboje z mezem pracujemy. Nie wyobrazam sobie, ze jedno siedzi w domu, nic nie
        robi i narzeka na forum, ze pracujaca polowka nie obsypuje jej prezentami. Czemu
        i po co w ogole miala by to robic ?
          • Gość: Mark Re: Uff... IP: *.tek.sdu.dk 11 lat temu
            Tak sadze ze w tym jest wlasnie problem. Klasyczne zdanie w stylu "telewizor
            przeciez kupilismy razem, tyle ze za jego pieniadze".

            Chodzi wlasnie o to, ze nie pracujesz, wiec maz i tak kupuje Ci "prezenty" caly
            czas, bo musi do Ciebie na kazdym kroku dokladac. Gdybys zarabiala na siebie, to
            jestem pewien, ze latwiej byc Ci bylo meza przekonac do "romantycznych gestow".
      • Gość: M Re: mój nie kupuje kwiatów IP: *.smrw.lodz.pl 11 lat temu
        Moze i bedzie sobie mogla kupic co bedzie chciala ale co z tego?
        przeciez ona nie wymaga gwiazdki z niebo tylko niedrogich drobiazgow
        bedacych oznaka milosci!! nie chodzi o to ze brakuje jej czegos do
        zycia tylko brakuje oznakow milosci, czegos co by mogla DOSTAC OD
        MEZA a nie KUPIC SOBIE SAMA. to dwie zupelnie rozne rzeczy bo nie
        chodzi o przedmiot tylko o gest. lubi kwiaty to ma je sobie kupic
        sama? a maz jest zwolniony z okazywania milosci "bo utrzymuje dom"?
        chyba nie na tym ma polegac milosc i przywiazanie:| a jak Ty masz
        urodziny to rodzina mowi Ci "pracujesz, zarabiasz, to sam sobie cos
        kup za swoje pieniadze. wszystkiego naj"? a moze Ty tak robisz?
        jesli tak to wspolczuje Twoim bliskim:|
        • Gość: mixxer Re: mój nie kupuje kwiatów IP: 217.17.46.* 11 lat temu
          jak dla mnie oznaka miłości to świadomość, że zawsze mogę na niego
          liczyć, wsparcie, zrozumienie etc., a nie prezent... Zeby było
          jasne, też lubię dostawac kwiaty i niespodziewna prezenty, ale jeśli
          go ich nie ma nie widze powodu do tragedii, tym barzdiej, do żalenie
          się na forum Gazety...
      • Gość: anja Re: mój nie kupuje kwiatów IP: *.ssp.dialog.net.pl 11 lat temu
        uuu
        ale zazdrosnicy sie odezwali....
        hahah
        haruja panienki za marne grosze calymi dniami i jak ktos ma lepiej
        niz one to trzeba sie na nim wyzyc wyzywajac od nierobow.
        Trzeba bylo sobie znalesc PRAWDZIWYCH MEZCZYZN a nie leserow nie
        potrafiacych zarobic na rodzine i jej utrzymanie.
        Prawda jest taka ze kazda w Was by chetnie posiedziala w domku-majac
        czas na wszystko i wydajac pieniazki na spa i fryzjera ale niestety -
        life is brutal i nie kazdej jest to dane.
        • Gość: Luli ambicje? IP: *.chello.pl 11 lat temu
          Tylko widzisz, niektóre kobiety mają jakieś ambicje i po prostu źle czułyby się,
          będąc w 100% na czyimś utrzymaniu. Naprawdę, wolę nie mieć kasy MĘŻA/PARTNERA na
          spa, ale za to swoją - przynajmniej na podstawowe utrzymanie. Rozumiesz różnicę?
          A poza tym, nie każda "posiedziałaby w domku" i ograniczyła swoje życie do
          fryzjera i plotek. Ja osobiście czułabym się śmieciem, w sensie społecznym i
          osobistym. Ale to też różnica w mentalności.
          • lia.13 Re: ambicje? 11 lat temu
            ty "czułabyś się śmieciem", bo już nim jesteś. Moja mama pracowała przed ślubem,
            a także przez 3 lata po ślubie, do czasu urodzenia się drugiego dziecka.
            Później, z dwójką małych dzieci już sobie nie mogli z ojcem poradzić, aby
            obydwoje pracowali. Mama została w domu, a po czterech latach pojawiłam się ja,
            zatem o powrocie mamy do pracy już w ogóle nie mogło być mowy. Uważasz, że matka
            trójki dzieci, zajmująca się domem o wielkości 150 m2, gotująca codziennie
            obiady, sprzątająca, piorąca, prasująca, piekąca ciasta co niedziela,
            utrzymująca piękny ogród, odrabiająca z dziećmi lekcje to śmieć społeczny? I nie
            mów mi tutaj, ze kiedyś były inne czasy, bo nadal są kobiety wartościowe, w
            pełni oddające się domowi i rodzinie, które chcą na urodziny dostać OSOBISTY
            PREZENT, a nie odkurzacz, czajnik elektryczny czy też odbiornik tv albo remont,
            bo to NIE są prezenty. I jak mój tato kupił kiedyś mamie w ramach prezentu
            patelnie z tefala, to wyleciał razem z nią za drzwi ;) Zaraz zrozumiał swój
            błąd, zadzwonił do kwiaciarni i po pół godzinie przyjechał kurier z bukietem ;)
            • inkwizytorstarszy Re: ambicje? 11 lat temu
              lia.13 napisała:

              > ty "czułabyś się śmieciem", bo już nim jesteś. Moja mama pracowała przed
              ślubem
              > ,
              > a także przez 3 lata po ślubie, do czasu urodzenia się drugiego dziecka.
              > Później, z dwójką małych dzieci już sobie nie mogli z ojcem poradzić, aby
              > obydwoje pracowali. Mama została w domu, a po czterech latach pojawiłam
              się ja,
              > zatem o powrocie mamy do pracy już w ogóle nie mogło być mowy. Uważasz,
              że matk
              > a
              > trójki dzieci, zajmująca się domem o wielkości 150 m2, gotująca
              codziennie
              > obiady, sprzątająca, piorąca, prasująca, piekąca ciasta co niedziela,
              > utrzymująca piękny ogród, odrabiająca z dziećmi lekcje to śmieć
              społeczny? I ni
              > e
              > mów mi tutaj, ze kiedyś były inne czasy, bo nadal są kobiety
              wartościowe, w
              > pełni oddające się domowi i rodzinie, które chcą na urodziny dostać
              OSOBISTY
              > PREZENT, a nie odkurzacz, czajnik elektryczny czy też odbiornik tv albo
              remont,
              > bo to NIE są prezenty. I jak mój tato kupił kiedyś mamie w ramach
              prezentu
              > patelnie z tefala, to wyleciał razem z nią za drzwi ;) Zaraz zrozumiał
              swój
              > błąd, zadzwonił do kwiaciarni i po pół godzinie przyjechał kurier z
              bukietem ;)
              ---do"lia 13"-była kobieto,nigdy nie miałaś prawdziwego mężczyzny,lepiej
              spójż w lustro,Twój maż jest świętym,albo "niepełnosprawnym"no, to go
              rozumiem,i współczuję...(jemu)
            • Gość: Ania Re: ambicje? IP: 93.86.48.* 11 lat temu
              Sorry lia13, ale ona o zupie, a Ty o du.pie. Pięknego posta
              napisałas, tylko bez kompletnego zrozumienia do czego się odniosłaś.
              Wspaniale, że Twoja Mamusia siedziała z trójką dzieci w wielkim
              domu, ale jakoś mi się wierzyc nie chce, że jeszcze oprócz tego
              latała do spa i fryzjera co drugi dzień i zbijała bąki na kanapie.
              To są dwie różne sytuacje, mieć wielki dom i trójkę dzieci, a mieć
              mieszkanie i być tylko we dwoje.
          • inkwizytorstarszy Re: ambicje? 11 lat temu
            Gość portalu: Luli napisał(a):

            > Tylko widzisz, niektóre kobiety mają jakieś ambicje i po prostu źle
            czułyby się
            > ,
            > będąc w 100% na czyimś utrzymaniu. Naprawdę, wolę nie mieć kasy
            MĘŻA/PARTNERA n
            > a
            > spa, ale za to swoją - przynajmniej na podstawowe utrzymanie. Rozumiesz
            różnicę
            > ?
            > A poza tym, nie każda "posiedziałaby w domku" i ograniczyła swoje życie
            do
            > fryzjera i plotek. Ja osobiście czułabym się śmieciem, w sensie
            społecznym i
            > osobistym. Ale to też różnica w mentalności.
            !!!Brawo Luli,zaczynam wierzyć że istnieją mądre kobiety-Pozdrawiam..i
            zazdroszczę Twojemu mężczyżnie...
        • Gość: aska Re: mój nie kupuje kwiatów IP: *.chello.pl 11 lat temu
          te niepracujące,niemające zawodu czasem się budzą z ręką w nocniku,jak pan mąż
          poszuka sobie bardziej zaradnej babki!wtedy takiej paniusi na chlebek nie
          wystarczy nie mówiąc o spa!Nie wyobrażam sobie abym mogła być zależna od faceta
          i nie mieć własnego grosza,być na czyimś utrzymaniu-straszne!Jednak to jest moje
          zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.
      • Gość: marajka Re: mój nie kupuje kwiatów IP: *.cityconnect.pl 11 lat temu
        Naprawdę nie rozumiecie o co chodzi? Nie o to, że ona chce jakiejś rzeczy, tylko
        chce jakiegoś gestu. GESTU. Prezenty to nie tylko przedmioty, to też miłe gesty,
        pamięć, chęć sprawienia radości. Ja lubię dostać kwiatek od faceta, choć sama
        mogę sobie kupować codziennie, ale to nie o to chodzi. A wy się tej pracy
        czepiacie kompletnie nie znając jej sytuacji. Wstyd po prostu, ale w necie łatwo
        rzucić w kogoś obelgą. To nic nie kosztuje, a jak poprawia humor, nie?
    • puma-2008 Re: mój nie kupuje kwiatów 11 lat temu
      Mam przyjaciół którzy sobie nie kupują prezentów bo tak się umówili. Tak samo jak u Ciebie On pracuje a Ona nie. Dla mnie sprawa jest prosta, wnioskuje że jemu prezentów nie robisz to dlaczego On ma Tobie kupować prezenty? Moim zdaniem jesteś rozkapryszona i dąsasz się o wszystko w domu, zgadzam się że prezenty są miłe ale jeśli Wasze wzajemne stosunki bazują na prezentach to coś jest nie tak.
      --
      Tapety na pulpit
      Aktualności - komentarze
    • Gość: JW Re: uwielbiam kobiety :D IP: 193.184.4.* 11 lat temu
      ...nie ma to jak z g****a zrobic problem :)

      poza tym, skoro sa michalki to jednak kupuje :) rozumiem, ze
      musialby przyniesc 100 roz w zebach albo jakich diament bys byla
      ustasysfakcjonowana :)

      nic nie piszesz o Waszej sytuacji wiec sobie podaruje glebsze
      analizy.

      ha ha ha :))) faktycznie, sprobuj prace znalezc bo masz ciekawe
      mysli :))) i generalnie "jestem pod wrazeniem" :D
    • Gość: anek80 Re: mój nie kupuje kwiatów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
      Jeżeli twój mąż ogólnie stara się być dobrym mężem, to uważam że
      przesadzasz. Wielu facetów ma praktyczne podejście i dla nich
      remont, telewizor, itp. to rzeczywiście jest prezent. Poza tym, jak
      nie mówisz o swoich oczekiwaniach to nie oczekuj, że facet się
      domyśli.

      A jeśli chodzi o kwiaty, to ja miałam tak samo, ale dałam sobie z
      tym spokój. Na urodziny, dzień kobiet, itp. owszem kwiaty dostaję,
      ale poza tym nie, choć lubię i chciałabym częściej. Trudno, mąż tak
      ma, że sam z siebie i "bez okazji" kwiatów nie daje. Za to nigdy nie
      odmawia mi pomocy, każdego dnia okazuje mi swoją miłość (słowem i
      czynem) i w tym kontekście kwiaty nie mają już dla mnie większego
      znaczenia...
      • inkwizytorstarszy Re: mój nie kupuje kwiatów 11 lat temu
        Gość portalu: loncia1 napisał(a):

        > ciesz się, że chce mu się jeszcze wracać do domu...
        !!!
        BRAWO "LONCIAL"-ciekawe jaka ona jest w łożku bo o tym cisza,może "ryba'
        bez orgazmu,a do bużi no to wogóle,fe....żenada...
    • troll_bagienny Mój mi nawet życzeń nie składa 11 lat temu
      Więc jak widzisz, może być gorzej. Ostatni prezent, jaki dostałam od
      męża - majtki "Atlantic" sprzed 6 lat. I długo, długo nic, aż do
      teraz...i dalej nic. Wkrótce mam urodziny, pewnie nawet życzeń mi
      nie złoży, jak co roku zresztą. O imieninach nie wspomnę. Za to sam
      się co roku z okazji swoich urodzin, imienin i Gwiazdki upomina,
      żeby mu coś kupić albo odpalić kasę na prezent. Nie wiem, jak to
      nazwać? Chorobliwym egoizmem? Dzieciom też nic sam z siebie nie
      kupuje ani na urodziny, ani pod choinkę. W ogóle kasy nie lubi
      dawać, woli dla siebie przeznaczać, a nie się dzielić. To przykre,
      ale wciąż są tacy faceci. Rozmowy oczywiście nie pomagają. Jest
      obietnica poprawy, ale zawsze chwilowa i potem jest po staremu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka