Dodaj do ulubionych

kot za i przeciw

IP: *.010-494-73746f2.cust.bredbandsbolaget.se 12 lat temu

witam
zastanawiam sie nad kupnem kotka... ale poniewaz bedzie to moj pierwszy kot
...mam doswiadczenie tylko z psami... wiec prosze o wszelkie opinie na temat
tych tajemniczych dla mnie stworzen... jak narazie nasluchalam sie tylko
mnostwa stereotypow i mitow o tym zze koty to niewierne, wredne bestie
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: kania bania Re: kot za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
      Jetsem posiadaczka dowch kotow i podstawa to odbre wychowanie. Kota
      tzeba uczyc od malego zeby pozniej nie wszedl nam na glowe wiedzial
      gdzie kuweta i gdzie ma spac.Wazne jest rowniez wykastrowanie albo
      wysterylizowanie co pozwoli uniknac nam znaczenia terenu albo
      nocnych syrenad.Jedzenie latwo dostepne na spacer nie tzeba
      wyprowadzac.Ładnie mruczy lubi byc glaskany same pozytywy;)
      • tetlian Kotów już miałem kilka 12 lat temu
        Kotów już miałem kilka, to i kilka informacji dam.

        Koty bardzo szybko się uczą, toteż nie ma problemu nauczyć kota o których porach
        dnia wolno mu przebywać w domu, i że w nocy nie ma do niego wstępu. Tak samo
        łatwo je nauczyć, które miejsce jest ich kącikiem do spania i że nie wolno
        wchodzić na fotel, czy kanapę.

        Jeśli chodzi o sterylizację, to miałem kiedyś niewysterylizowaną kotkę i
        przynajmniej raz w roku miała młode. Potem zawsze był problem w szukaniu
        chętnego na przygarnięcie kociaka. Natomiast jeśli nie wysterylizujesz kocura,
        to będzie dość wredny. A po sterylizacji, miły i potulny.

        Największymi plusami w posiadaniu kota jest to, że nie śmierdzi tak jak pies, ma
        o wiele przyjemniejszą sierść w dotyku, i nie trzeba go wyprowadzać na spacer
        (sam się wyprowadza :)).
        • Gość: Łodzianka Re: Kotów już miałem kilka IP: *.4web.pl 12 lat temu
          tetlian napisał:
          > Największymi plusami w posiadaniu kota jest to, że nie śmierdzi tak jak pies, m
          > a
          > o wiele przyjemniejszą sierść w dotyku, i nie trzeba go wyprowadzać na spacer
          > (sam się wyprowadza :)).
          >
          Większych bzdur dawno nie czytałam. Pies nie śmierdzi! Pies nigdy nie nasika Ci
          do buta ani na poduszkę, tak jak kot! I każdy pies ma inną sierść w dotyku, więc
          jak można napisać taką "prawdę objawioną" Głaskałeś Ty kiedyś na przykład shih
          tzu?! I między innymi po to ma się psa, żeby chodzić na spacer leniuchu.
          • Gość: karol Re: Kotów już miałem kilka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
            Lodzianko, nie zaklinaj rzeczywistosci, psow mialem wiele i prawie kazdy z nich
            potrafil sie zesrac na dywan, o szczaniu to juz w ogole nie mowie, bo podlogi
            czasami przypominaly dorzecza Amazonki. Jesli chodzi o koty, to co by o nich nie
            mowic (ze drapia, niszcza meble, laza po meblach zrzucajac durnostojki etc.) to
            zaden z nich nigdy nie nasral i nie naszczal poza kuweta. Zawsze mnie to
            dziwilo, jak te zwierzeta sa czyste, np. moj aktualny to potrafi 20 godzin na
            dobe spac, spedzic 2 godziny na dworze i 2 na czyszczeniu sie.
                • mmascarpone Re: Kotów już miałem kilka 12 lat temu
                  Koty u nas w domu rodzinnym byly od kiedy pamietam. Ja posiadam
                  swojego osobistego od 9 lat,mieszkal ze mną i męzem w W-wie,co 2
                  tygodnie jeździl z nami do Olsztyna,potem przyzyl 2
                  przeprowadzki,ostanią do domku z ogrodem.I Czuję że tu jest naprawdę
                  szcześliwa-schudla,ale wychodzi w koncu na zewnatrz,podżera sobie
                  trawkę.Mamy dwojkę dzieci ktore nie raz dostaly od kocicy
                  pazurem,ale nauczylo je to respektu do zwierząt.Nie mialam problemow
                  z kotem w ciazy,bo jak lekarz uslyszal,ze koty mam od zawsze
                  ucieszyl się (?),ze juz pewnie przeszlam toksoplazmozę i juz mam
                  przeciwciala co okazalo się rzeczywiscie prawdą.Kota polecam dla
                  leniuchow i spiochow takich jak my,a takze czesto wyjeżdzających-kot
                  moze siedzieć w domu sam,wystarczy tylko dobra sasiadka posypująca
                  czasem żarcie.
                  Jeden minus mojej wielkiej milości to kotow to sytuacja w ktora
                  wpedzilam się po przeprowadzce na wies.Zaczelam dokarmiać okoliczne
                  koty czego skutkiem jest teraz 6 kotow mieszkających u mnie w szopie
                  na drewno.Musielismy je wszystkie wysteryliwać,ale i tak sie dziwnie
                  sklada,ze kazda zablakana ,ciezarna kotka akurat nasz dom wybiera
                  sobie na porodowkę! Sa koszty,bo taka ilość kotow zzera 2 puszki
                  duze dziennie,w lato mniej -za to mam duzo dowodow wdzieczności na
                  wycieraczce typu nornice,myszy,ptaszki....
            • zielony.raj Zwierzęta nie nadają się do domu! 12 lat temu
              Koty niesamowicie są czyste, powiadasz? Ciekawe... Przecież wchodzą łapami do
              kuwety, gdzie załatwiają swoje potrzeby, a potem tymi samymi łapami wchodzą ci
              do łóżka, albo chodzą po szafkach w kuchni gdzie jest jedzenie.
              Psy podobnie, tyle, że załatwiają swoja potrzebę na dworze, ale często zdarza im
              się wdepnąć w swoje gów.no, albo kawał odchodu przyczepi im się do sierści na
              zadzie. A potem taki piesio wchodzi na fotele, kanapy, do łóżka... Psy lubią tez
              wszystkie rzeczy wąchać, niekoniecznie te smakowite, albo liżą się wiadomo
              gdzie...A potem taki pieseczek daje wam buzi LOL

              Jednym słowem, obrzydliwe te sierściuchy!
              Fajnie jest mieć psa na podwórku, gdzie może się wybiegać, ma swoją budę i nie
              musi wchodzić do domu na wszystkie kanapy czy do łóżka.
              Przecież sami jak przychodzicie z dworu, nie wchodzicie do domu w butach, a już
              na pewno nie wchodzicie w nich do łóżka! Dlaczego więc pies może?
            • zielony.raj Re: Kotów już miałem kilka 12 lat temu
              Owczarki niemiecki cholernie śmierdzą! Pogłaszczesz takiego to nie dość, że ci
              ręka śmierdzi, to jeszcze jest jakaś tłusta!
              Niektórzy ludzie bez wyobraźni trzymają takie duże psy w mieszkaniach. Psy w
              domach/mieszkaniach się męczą!
              One potrzebują się wybiegać i załatwić
              swoją potrzebę częściej niż 3 razy na dobę!

              Kot to co innego, ale pies w domu? To niehumanitarne!
              • kasiek_the_cat Re: Kotów już miałem kilka 12 lat temu
                serdecznie się uśmiałam czytając odpowiedź birmańskiej mamy.
                muszę przyznać, że doskonale opisała swoje perypetie z kotem
                birmańskim. U mnie jest podobnie.

                Przylepa to chyba określenie najtrafniej oddające charakter tego
                kota. Gdy chce się bawić - w pyszczku przynosi sznurek - ulubioną
                zabawkę i prosi o zajęcie się nim. W najmniej odpowiednim momencie
                potrafi ułożyć się na klawiaturze komputera i domagać pieszczot.
                Wierny i oddany. Jest przeciwieństwem mojego drugiego kota -
                typowego outsidera ;)

                minusem jest jego apetyt. Trzeba uważać żeby go nie przekarmić bo
                niestety wsuwa jak "mały odkurzacz". Mój w zimie troche nabrał
                sadełka ale gdy tylko robi się ciepło spala w trakcie zabaw w
                ogrodzie.

                Kot towarzyski i oddany. Z czystym sumieniem mogę polecić tę rasę :)
              • Gość: Łodzianka Re: Kotów już miałem kilka IP: *.4web.pl 12 lat temu
                Całe mnóstwo ras nie śmierdzi. Na przykład foksterier, albo wspomniany wcześniej
                shih tzu, albo lhasa apso, albo pon. Jak o psa się dba to jest czysty. A
                większego przyjaciela niż pies nie ma.
                Co do reszty to się zgadzam, Psa powinny trzymać osoby odpowiedzialne i chętne
                do spacerów a nie kanapowcy. Dla takich tylko koty!
      • Gość: em Re: kot za i przeciw IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 12 lat temu

        Kota kastruje sie tylko wtedy, gdy jest uciazliwy, znaczy i jest agresywny. Nasz
        kocur ma ponad 2 lata i nie przejawia zadnego z tych zachowan.
        Jesli kota sie wykastruje, to nie powinien on wychodzic na zewnatrz. Mimo braku
        dzialania hormonow o odpowiednich porach wciaz bedzie sie wdawal w bojki z
        innymi i strasznie obrywal.
        • agnes315 Re: kot za i przeciw 12 lat temu
          > Jesli kota sie wykastruje, to nie powinien on wychodzic na
          zewnatrz. Mimo braku
          > dzialania hormonow o odpowiednich porach wciaz bedzie sie wdawal w
          bojki z
          > innymi i strasznie obrywal.
          Co za bzdury wypisujesz? mój wykastrowany kot wychodzi na dwór i
          nigdy nie wdaje się w bójki, tylko przygląda się z daleka, a przed
          kastracją ciągle przychodził do domu z "ranami wojennymi", albo
          znikał na kilka dni
    • allija Re: kot za i przeciw 12 lat temu
      Zaletą kota jest przede wszystkim to, że nie trzeba wychodzić z nim
      na spacer oraz że może sam długo przebywać w domu bez złych
      konsekwencji, po prostu wtedy śpi. Poza tym kot zachowuje się jak
      inne stworzenia np pies, jest milusiński, domaga się pieszczot i
      miłości człowieka, zainteresowania, zabawy.
      Koty maja swoje charakterki i nie są w stanie całkowicie zrezygnować
      ze swojego "ja" dla człowieka tak jak psy ale potrafią tak samo
      kochac i to okazać. Kot zadomowiony, kochany i czujący się
      bezpiecznie w swoim "stadzie" nie zrobi krzywdy człowiekowi, jeśli w
      jakims momencie coś mu nie pasuje to po prostu odchodzi więc nie
      powiedziałabym że kot jest wredny. Ani niewierny, potrafi tak samo
      jak pies czekać pod drzwiami kiedy jego pan zbliża się do domu, tak
      samo jest nieswój kiedy ktos z domowników wyjedzie na kilka dni.
      Koty są też niezwykle mądrymi stworzeniami jednak młokosy wymagają
      duuuużo cierpliwości i tolerancji więc jeśli ci tego brak to polecam
      raczej kota od roku wzwyż, z juz ukształtowanym charakterem bo koty
      różnią się pod tym względem, przy czym te rasowe z założenia mają
      określone cechy, jeśli chcesz kupic kota to rozumiem, że ma byc
      rasowy, wybierz więc rasę starannie tak, zeby dobrać do swoich
      oczekiwań. Ja mam 2 dachowce, jeden to kot spokojny , łagodny i
      niezwykle mądry, drugi póki co to łobuziak ale ma dopiero rok.
      Wadą kotów jest to samo co w przypadku psów, mianowicie kłaki na
      meblach ubraniach chociaż może przy systematycznym szczotkowaniu
      jest ich mniej, ja nie robie tego systematycznie. No i pazury,
      niestety, meble tapicerowane najlepiej żeby miały pokrowce, ktore
      mozna co jakiś czas wymienić, szczególnie te meble łatwo dostępne, u
      mnie kanapa pod ścianą jest względnie bezpieczna ale fotele stojące
      na środku już nie. Koty mają drapaka ale i tak chętnie korzystają z
      oparć foteli mimo naszych interwencji. Podczas zabawy także trzeba
      uważać na te pazurki bo, zwykle niechcący, kotek może podrapać.
      Uważam, że dla osób zapracowanych, w miastach, kot to idealne domowe
      stworzenie.
      • mala_mocco jak najbardziej za 12 lat temu
        ja mam kotkę 1,5 roku trafiła przez przypadek mała i zagubiona. jest po
        sterylizacji i choć na początku to był "diabeł wcielony" tak szalała po
        mieszkaniu teraz jest grzeczna i potulna..moze się zestrzała. Nie wychodzi na
        dwór jedynie na balkon (mieszkamy na 3 piętrze), poza tym ulubioną zabawą jest
        kulka z jakiegoś papierka którą można tarmosić i uwierz mi uroczo wygląda jak
        zaczyna żebrać żeby jej dać nową. Zawsze też przybiega pod drzwi jak wracamy z
        pracy. Co prawda prawie cały czas jest sama ale wieczory na ogół są nasze, a
        wtedy jej mruczenie potrafi poprawić najgorszy humor. Na prawdę bardzo polecam,
        choc nie miałam psa jej nie zamieniłabym na żadne inne zwierzę.
      • Gość: EM Re: kot za i przeciw IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 12 lat temu
        Dla kota nie egzystuje pojecie "stada". W przeciwienstwie do psa, ktorego
        zachowanie polega na podporzadkowaniu sie spelnianiu pewnej roli "w stadzie",
        kot postrzeha nas nie co najwyzej jako silniejszego kota, ktory ma dostep do
        pozywienia i nim dysponuje. Kot zawsze bedzie sie z nami "przekamarzal", bo nie
        uznaje w zasadzie, jak pies, raz na zawsze, naszego autorytetu, tylko
        kazdorazowo bada, na jak wiele moze sobie pozwolic.
        Mimo pozorow, kot jest bardziej wrazliwy na srodowisko i nieswiadome zachowania,
        niz pies. Zmiana wlasciciela i otoczenia moze czasami nawet wywolac zmiany w
        zachowaniu.

        Co do pazurow: mozna obcinac, wtedy robia znacznie mniejsze szkody.
    • jaagna Re: kot za i przeciw 12 lat temu
      A ja właśnie czekam na moje trzy nowe kociaki... mają przyjechać z dotychczasową opiekunką. :-) Dwa pozostaną na stałe, trzeci będzie u mnie na "tymczasie" i postaram się znaleźć mu dobry dom. Wcześniej miałam koty (w sumie od 1994 r.) i nie wyobrażam sobie domu bez nich. Ostatnie 6 tygodni "bezkocia" były smutne i puste. Polecam Ci wziąć koty w "pakiecie" czyli minimum dwa: lepiej się wtedy wychowują, nie "zadręczają" tak człowieka ;-), potrzebują kociego towarzystwa do ciagłych zabaw.
      Polecam Ci forum forum.miau.pl/ tam poczytasz o niebezpieczeństwach czyhających w domu na kota (okna i balkony, trujące rośliny, itp.), dowiesz się o zaletach sierściuchów, poznasz adresy sprawdzonych weterynarzy w twoim mieście i może znajdziesz dla siebie jakiegoś przyjaciela :-)

      Kot nie jest wrednym stworzeniem! On po prostu wychowuje człowieka ;-)
      • Gość: Azorek Re: kot za i przeciw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
        Dobra decyzja.
        Jeśli sama masz charakter i osobowość - pokochasz kota.
        Ludzie z kompleksami kotów mieć nie powinni, to oni właśnie opowiadają potem bzdury o kocim fałszu.
        Kot ma osobowość, jest indywidualistą i będzie wspaniałym partnerem dla innej osobowości.
        Ale jeśli oczekujesz małego niewolnika u swoich stóp - szukaj jednak psa...Kot NIGDY nie będzie niewolnikiem. To wolne i dumne stworzenie. Kiedy - w swej wolności wyboru - wybiera człowieka, to jest to przyjaźń doskonała, z zachowaniem własnych granic, odrębności, własnej woli.
        Kot jest stworzeniem przezabawnym, kreatywnym, inteligentnym, doskonałym obserwatorem. Dwa koty w domu to jeszcze lepszy pomysł niż jeden - nie będzie czasu na nudę, będą mieć w sobie oparcie, a widok przytulonych kotów jest słodki jak czekoladka... :)
        Pzdr
          • sloneczna.dziewczyna Re: kot za i przeciw 12 lat temu
            Za to pies zrobi kupę na podłogę. Ta sama logika. Z kilku rodzin
            znajomych, które mają koty żadnen nie sikał na łóżko.
            Poza tym, odpowiadasz nie ntemat. Autorka wątku pisze, że ma dwa
            psy.
            Polecam kota. Tak jak pisali forumowicze wyżej, to wyjątkowo
            wdzięczne pupile.
            • fuga27 Re: kot za i przeciw 12 lat temu
              kot nasika na łóżko - jak czuje się zagrożony lub jest chory i
              potrzebuje ochrony -wtedy może nasikać na rzeczy, ktore mocno pachną
              jego opiekunem; jeżlei jest nieprzyuczony, zostawiony sam sobie -
              może sikać wszędzie - brudna kuweta również może stwarzac
              zagrozenie; więc kot tak do konca nie jest bezobslugowy...
            • Gość: maciej Re: kot za i przeciw IP: 80.50.15.* 12 lat temu
              Ale tu pies jednak jest lepszy od kota - może kupę na podłogę zrobi, ale zaraz
              żeby posprzątać ją zje ;) A potem przyjdzie poprzytulać się tym pyszczkiem do
              swojej pani...

              Polecam koty, mają dumę, charakter i inteligencję.
              • Gość: ***k*** Re: kot za i przeciw IP: 10.201.59.* 12 lat temu
                za to koteczek poliże się tu i tak zaraz po wyjściu z kuwety i od
                razu do pańci buzi buzi leci... ;] albo pupką na poduszeczkę po
                wyjściu sie uwali :]

                a ja tam sobie myślę, ze i psi i koty my wychowujemy i one nas
                wychowują. źle, jeśli jest inaczej. najgorzej, jak traktuje się
                zwierzę jak przykry obowiązek. masz psy - spróbuj kota ;]

                i to, z czym się zawsze zgadzam, to że lepsze dwa zwierzaki niż jeden
                - bo to są zwierzęta stadne ;] sama mam dwa shih tzu - polecam :]
                z kotem widzę jeden problem - te, które nie są nauczone wychodzić na
                szelkach, ciężko wziąć na wakacje... więc trzeba mieć osobę, która
                zaopiekuje się podczas naszej nieobecności. i nieprawdą jest, że kot
                może zostawać sam na długi czas - zawsze się obraża i dziczeje. koty
                tez potrzebują ludzkiego towarzystwa - przynajmniej te, które ja znam
                ;]
            • turbo_wesz Re: kot za i przeciw 12 lat temu
              mój kot nie tylko nigdy nie nasikał w mieszkaniu (oprócz prysznica, ale to się
              nie liczy) ale absolutnie nigdy nie wchodzi na pościel (tak miała od kiedy ją
              przygarnęliśmy, czyli od 6-go miesiąca życia) a jak wraca z dworu i jest mokro,
              to obtrzepuje łapki z błota i wilgoci :D komicznie to wygląda
            • Gość: gosc Re: kot za i przeciw IP: *.gl.digi.pl 12 lat temu
              Jezeli w domu kot zalatwia sie w innych miejscach niz kuweta to
              znaczy, ze albo faktycznie jest chory, abo ma za brudno w kuwecie,
              albo poprostu zwirek lub piasek, ktory jest w kuwecie mu nie
              odpowiada.
              Uwielbiam koty-ale musialam je oddac poniewa stwierdzono alergie na
              Koty ;-(. One zyskaly wolnosc ( sa na wsi) a ja odzskuje zrowie)
          • ideefiks Re: kot za i przeciw 12 lat temu
            Gość portalu: Posiadaczka psa napisał(a):

            > Ja jednak polecam psa.Bezapelacyjnie.
            > Oczywiście jeśli chcesz mieć przyjaciela w domu.Kot nim niestety
            > nie będzie.

            A dlaczemu? Możesz rozwinąć tą interesującą teorię?


            Przychodzi baba do sklepu i mówi "poproszę dwa filety z kurczaka" a
            pani sprzedawczyni na to: "ja jednak zdecydowanie polecam ośmiornicę
            marynowaną" - jeśli wyczuwasz złośliwą ironię to słusznie... :P
          • Gość: bOb i po co te stereotypy? IP: *.acn.waw.pl 12 lat temu
            "Kot ci nasra", "nie, to pies sra na lozko" "kot jest wredny" "kot
            wybiera czlowieka" "pies nie ma charakteru, a kot tak" No bzdury do
            kwadratu :-)

            Zarowno kot jak i pies to wspaniale zwierzaki - mam oba - zyja jak
            pies z kotem czyli sie lubia. Oba kochane i dobrze ulozone. Zaden za
            wyjatkiem choroby i wieku dzieciecego nie nasral w domu. Kota latwiej
            nauczyc robienia do kuwety, co nie znaczy ze pies bedzie walil klocki
            po mieszkaniu. Psy po prostu trzeba wyprowadzac, bo nie maja jelit z
            gumy.

            Pies to zwierze stadne i inaczej sie zachowuje ale oba zwierzaki sa
            tak samo kochane i nie ma co porownywac. Kot mi przynosi do domu
            ptaki, parowki i sie nimi dzieli. Pies ostatnio podarowal mi kreta...
            Sama radosc.

            Jak sie nie ma czasu na spacery i mieszka w bloku to kot jest
            swietnym wyborem. Po prostu trzeba zwierze traktowac jak zwierze, a
            nie czlowieka i bedzie wszystko jak trzeba. Bedzie kochany i nie
            wlezie na glowe. To nie wyzszosc swiat bozego narodzenia nad
            wielkanoca, to kot i pies.
            • turbo_wesz Re: i po co te stereotypy? 12 lat temu
              dobre podsumowanie. mi kiedyś nawet udało się przysposobić wrednego jamnika do
              lubienia przygarniętego kota. na początku trochę zgrzytało, ale się po paru
              tygodniach polubili...
          • janek344 Re: kot za i przeciw 12 lat temu
            Mylisz się!Kot, w każdym razie mój-obecnie juz jedenasty-to prawdziwy kumpel i
            przyjaciel.Oczywiście trzeba go wykastrować i karmić tym co on polubi. Jeżeli
            zmusisz go do spożycia tego,co dla niego jest niedobre będzie rzygał.Prawie
            każdy kot bardzo lubi surową drobno pokrojoną wątróbkę.
          • Gość: gość Re: kot za i przeciw IP: *.toya.net.pl 12 lat temu
            aż mnie krew zalewa kiedy czytam brednie o sikaniu na łóżko czy do butów. Nam z
            naszym kocurem zdarzyłą się taka historia tylko raz. Zabraliśmy go na działke
            bez kuwety. W ciągu dnia biegał po podwórku i było ok, ale w nocy zamkniety w
            domku nie miał swojej kuwety i załatwił się w miejsce które mu pachniało
            domem,,,do torby z naszymi rzeczami. I to niestey była ewidentnie nasza wina.
            Kot niewykastrowany będzie znaczył teren, poza tym koty znacza tren kiedy czują
            sie niezbyt pewnie w danym miejscu. I na pewno brudzą jeśli kuweta nie jest
            sprzątana regularnie. Jeśli komuś kot narobił na łóżko to ja bym najpierw zajrza
            ła do kuwety, moze biedny kociak tam po prostu brzydzi sie wejść... Osobiscie
            nie preferuję kotów czy psów, to są inne zwierzęta i trzeba przemyśleć za i
            pzreciw żeby siebie i zwierzaka nie unieszczęśliwić. Teraz mieszkam w bloku,
            mamy dwa koty. zACZynamy budowe domu i po przeprowadzce będziemy tez mieli psa.
            Teraz byłoby to niemożliwe.
            Pozdrawiam!
        • agnes315 Re: kot za i przeciw 12 lat temu
          Cudnie to napisałaś(eś). Nic dodać, nic ująć. O. Wilde powiedział,
          że ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie - miłośników
          kotów i osoby poszkodowane...

          Pzdr
          Właścicielka dwóch kotów
        • Gość: ja i KOTKA Re: kot za i przeciw IP: *.chello.pl 12 lat temu
          Kociarze jako specyficzna grupa ludzi stanowią niemal jedność z tym zwierzęciem
          .Dzielą się na dwie grupy ,na tych co śpią z kotami i na tych co śpią ale się do
          tego nie przyznają.Nie chcę być stronniczy ale powiem ci tylko jedno po
          przeczytaniu wszystkich wpisów.Osoby które piszą negatywnie nie mają absolutnie
          racji szkoda czasu na czytanie ich wypowiedzi.Każdy z pozytywnych natomiast
          pisze prawdę o tych wspaniałych zwierzakach.Wymaga trochę pracy ale to żaden
          problem.Jakbym miał polecić to kotkę zwykłego dachowca ,każdego dnia odpłaci ci
          za opiekę dobrem ,miłością,przywiązaniem,humorem .Pozdrawiamy ja i moja Kotka
          siedząca obok komputera pojadłszy na pewno zaraz będzie się układać do
          snu.Kocham to zwierzę.....
          • agnes315 Re: kot za i przeciw 12 lat temu
            Zdecydowanie polecam kotkę, kocur nawet wykastrowany potrafi
            próbować znaczyć teren, mój na przykład obowiązkowo musi obsikać
            każdy nowy mebel bądź sprzęt, który pojawi się w domu. Musi
            zaznaczyć, że to jego, niech kocica sobie nie myśli, on był w tym
            domu pierwszy :))) Poza tym jak prawdziwy chłop (wybaczcie panowie):
            naje się, wyśpi i w długą, a kociczka, od kiedy tylko się pojawię w
            domu z pracy, asystuje mi we wszystkich czynnościach, które robię.
            Czasem wręcz przeszkadza, bo wchodzi pod ręce, ale wszystko musi
            widzieć: co kroję, co zmywam, co wkładam do szafy, co przyniosłam ze
            sklepu, gdy się kąpię siedzi na brzegu wanny i bawi pianką, taka
            moja córcia... Wiem, wiem, mam szajbę, jak każda kociara, ale dobrze
            mi z tym :)))
    • Gość: ania Re: kot za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
      Wpierw dowiedz się, czy Ty, ani nikt z członków rodziny nie ma
      alergii na kocią sierść (o ile nie mieszkasz sama), to wyjątkowo
      wredny alergen. Przywiążesz się do kotka i może się okazać, że
      niestety będziesz musiała oddać go...W mojej rodzince tak właśnie
      było, długo tęskniliśmy za naszą kicią, a moja córka jeszcze przez
      ponad rok od oddania kotka miała silne objawy alergii.
    • Gość: ann Re: kot za i przeciw IP: *.warszawa.mm.pl 12 lat temu
      chciałam dodać, że kot domowy - tzn wykastrowany - też może być
      zwierzęciem wychodzącym na dwór. mój dachowiec wychodzi codziennie i
      na dworrze załatwia swoej potrzeby, co jest super wygodne, bo odpada
      czysczenie kuwety, a ja mieszkam w kawalerce. jak zgłodnieje, wraca.
      wystarczy zagwizdać :)
      można tego nauczyć młodego kota - pokazać mu (najpierw prowadząc na
      smyczce) okolicę, żeby wiedział, gdzie mieszka.
      mój bury wychodzi też zimą, w największy mróz - wtedy spacer trwa 15
      min. nigdy nie zrobił siku ani nic innego w domu. nawet nie drapie
      mebli - oduczyłam go tego (prośbą)
      jest szalenie miłym towarzyszem - lubi się bawić, umie wyrażać
      uczucia - a kot ma wieelkie serce, wbrew pozorom.
      generalnie kot jest dla ludzi, którzy chcą poznać i uszanować
      odrębną osobowość. miłość kota to wielkie wyróżnienie :)))
      • Gość: Natkabatka Re: kot za i przeciw IP: 213.61.29.* 12 lat temu
        Nie bardzo rozumiem, czemu uważasz że kot samotnie wychodzący i
        załatwiający się na dworzu to świetne rozwiązanie...? Sprzątasz po
        nim wszystkie siuśki i kupy? A może załatwia się komuś w rośliny na
        balkonie albo do piaskownicy?

        Jak sama piszesz, kota można nauczyć wielu rzeczy, także tego, że na
        dwór wychodzi dopiero po zrobieniu do kuwety siku i kupy. Należy go
        regularnie szczepić i odrobaczać. I wtedy można go wypuszczać.

        Zwierzę to odpowiedzialność, np. z psem trzeba wyjść na spacer i
        sprzątnąć po nim kupę, a kota "załatwiać" w kuwecie we własnym
        mieszkaniu a nie wypuszczać żeby załatwił się na zewnątrz.

        Zdaj sobie sprawę, że takie postępowanie jak Twoje przysparza kotom
        wrogów i trucicieli... i jest bezdennie bezmyślne! Gdybym znajdowała
        kocie czy psie kupy gdziekolwiek, w swoim ogródku czy na balkonie, w
        piaskownicy czy na chodniku, chyba by mnie szlag trafił więc nie
        dziwię się innym. Raz - estetyka, a dwa - higiena.

        Żeby nie było: mam kota, właściwie Kota :) i wypuszczam go,
        wyłącznie na ściśle określonych zasadach.

        Jeśli kochasz swojego kota, to naucz go czystości i szanuj prawa i
        zdrowie innych osób.
        • Gość: Ania Re: kot za i przeciw IP: 170.162.33.* 12 lat temu
          Gość portalu: Natkabatka napisał(a):

          > Żeby nie było: mam kota, właściwie Kota :) i wypuszczam go,
          > wyłącznie na ściśle określonych zasadach.

          Z całą pewnością Twój Kot zrozumiał, że ma całkowity zakaz sikania i
          robienia kup na podwróku i nigdy, przenigdy się nie załatwia.
          Chodzisz za nim krok w krok? Czy prowadzasz na smyczy? Bo jeśli nie,
          to wybacz, ale bujdy piszesz. Kot będzie lał tam gdzie ma na to
          ochotę i bynamniej nie będzie wracał do domu tylko dlatego, że mu
          się właśnie zachciało. Wykopie dołek tam gdzie mu odpowiada i zrobi
          co potrzebuje. Dla kota żyjacego w domu to duża radość wysikać się
          tak raz porządnie we własnołapnie wykopany dołek i nawet jak by
          sikał dopiero co, zawsze znajdzie w sobie zapasy moczu. To tak jak z
          kuwetą. Możesz się wysprzątać w chwilę po tym jak kot się do niej
          załatwił, ale jak tylko wysypiesz mu cały żwirek i dasz świeży, on
          natychmiast nasika jakby godzinami się powstrzymywał.
      • Gość: bOb Re: kot za i przeciw IP: *.acn.waw.pl 12 lat temu
        moj kot, dachowiec sam sie wyprowadza - jak chce wyjsc na dwor to
        mialczy pod drzwiami balkonowymi. Jak wraca jest podobnie, tylko z
        drugiej strony. Z kuwety korzysta jak jest zimno lub nie chce moknac.
        Psa juz musze wyprowadzac, co w sumie lubie :)
      • Gość: hmm Re: kot za i przeciw IP: *.ssp.dialog.net.pl 12 lat temu
        Mam 2 koty rasowe , kot birmański i devon rex.
        Kot to nie tylko przyjemnosc ale i obowiazki , a takze czasem niemiiłe niespodzianki.
        Poza tym kot kotu nie rowny.
        Zalezy co lubisz , jakie preferujesz cechy charakteru kota .
        Miałam wczesniej psa , dozył u nas 11 lat , nigdy jednak na 2 psa sie nie zdecyduje.
        Pies wymaga moim zdaniem zdecydowanie wiecej uwagi i czasu , ktorego ja nie mam .
        Ja jestem osoba wygodna i nie chce mi sie wstawac o 6-7 rano , zeby wyprowadzic psa , to samo poznym wieczorem . W ciagu dnia nie mam tez czasu na dwor z psem , no chyba , ze tylko w weekendy.
        Dlatego dla mnie tylko kot.
        Pierwszy moj kot to birman , kot wymagajacy , albo jak kto woli domagajacy sie uwagi. Momentami jest meczacy. Sprawia nam tez czasem psikusa i potrafi zsikac sie na łozko. Niestety takie rzeczy tez musisz wziac pod uwage, ze moze sie to zdarzyc. Ta kotka rowniez drapie/ niszczy mi kanpae , z czego nie jestem happy .
        Jednak zdecydowalam sie na kota , dlatego mam , znosze wszystkie jej wybryki i staram sie poswiecac duzo uwagi, bo to taki charakter.
        Kot devon to inna bajka , zupelnie inny charakter , cichy , nie niszczacy , nie sikajacy poza kuwete , nie domagajacy sie zabawy ,nie wybredny , pod wzgledem zwirku, jedzenia , ale za to niesamowita przylepa , kleila by sie do ciala 24h . Spi pod koldra jak pies , druga zreszta tez w łozku.
        Mi np. devon z charakteru odpowiada , ale wiem , ze dla niektorych moglby byc meczacy / namolny itp.
        Dlatego zanim wybierzesz rase, zorientuj co do charakteru tej rasy , jednoczesnie musisz pamietac , ze kazdy kot z tego samego miotu , tej samej rasy moze miec inny charakter.
        Ja np. nie wyobrazam sobie domu bez kota , a devon jest dla mnie kocim idealem .
        Co do hodowli , przyjzyj sie im uważnie , bo tez mialam z hodowlami rozne przeboje (nie mylic z pseudohodowcami) . Pamietaj rowniez o rodowodzie kota.
        Pozdrawiam

      • Gość: g Re: kot za i przeciw IP: *.010-494-73746f2.cust.bredbandsbolaget.se 12 lat temu
        Kupnem poniewaz tu gdzie mieszkam kazdy kociak kosztuje bez wzgledu na to czy
        jest rasowy z rodowodem czy zwykly dachowiec...tutaj kotkow za darmo nie
        ma...wlasciciele nie sprzedaja kotkow mlodszych niz 12 tygodni wiec w wiekszosci
        przeszly juz one pierwsze szczepienia... moze dlatego ta oplata w przypadku
        dachowcow. W schronisku koty tez sporo kosztuja a to po to zeby udowodnic z
        jest sie naprawde zainteresowanym posiadaniem zwierzecia i cena nie gra roli.
        • azonka1 Re: kot za i przeciw 12 lat temu
          kot jest ok (właśnie jeden taki siedzi u mnie na kolanach), jest
          wredny, kradnie gumki do włosów córki, nie słucha i grzeje, śpi
          kiedy jesteśmy w pracy, nie sika nigdzie po za kuwetą, pogada
          zawsze chętnie, powygłupia się kiedy myślisz że wszystko jest do
          d...y, polecam.
          Pisanie ą, ę ś,ć jakoś mi nie wychodzi, proszę o wyrozumiałość.
          Joanna
        • Gość: lena Re: kot za i przeciw IP: *.bredband.comhem.se 12 lat temu
          zainteresuj sie katthemmet w Twoim miescie, tam od razu mozesz pogadac, czy wolisz innekatt, czy utekatt (przy wychodzacym na zewnatrz, powinno sie po nim sprzatac - sa podobne woreczki jak dla wlascicieli psow...). Wzielismy 8-miesieczna kotke wlasnie z takiego miejsca w naszym miescie. Odebrana pierwszym wlascicielom przez policje (zaniedbanie), nie byla nauczona higieny i do dzis (drugi miesiac u nas) zdarza sie jej zrobic kupe poza kuweta. Ale widzimy tez jak z dnia na dzien uczy sie nam ufac, i czuje sie coraz lepiej w naszym domu.

          Teraz zaczyna byc "dobry czas" na kontakt z katthemmet, bo do tych miejsc zaczynaja wlasnie teraz trafiac ciezarne kotki (lub swiezo urodzone kociaki) - z katthemmet dostaniesz kotka najwczesniej po 12 tygodniu zycia (jak juz wiesz zreszta). Z reguly kocieta tam sa juz zaszczepione i z ksiazeczka zdrowia, a jesli bierze sie doroslego kota/kotke, to najczesciej jest tez wykastrowany. Ceny na poziomie ca. 500-800 sek za jednego. Polecam dwa - robota tak sama, a dwa razy wiecej radosci :).
          Sa tu tez rozne hotele/schroniska, gdzie kota mozesz oddac na pare dni, jesli wyjezdzasz (jesli nie znajdziesz chetnego wsrod znajomych/sasiadow na czas swojego wyjazdu - u nas zajela sie ostatnio sasiadka i b. sie cieszyla, ze ja poprosilismy; na wakacje krajowe czesto mozesz wziac kota potem ze soba).
          Zwiekszy Ci sie tez ilosc tematow do rozmow ze szwedzkimi znajomymi ;).
          Dla nas obecna kotka to trzeci kot w naszej rodzinie, kazdy rownie kochany, nawet jesli trzeba sie liczyc z pewnymi zniszczeniami (notorycznie zapominamy obcinac pazury :)...)

          Powodzenia w szukaniu nowego przyjaciela do domu! :)
      • ambivalent Re: kot za i przeciw 12 lat temu
        Podpisuje sie pod wiekszoscia wypowiedzi na forum za przygarnieciem
        kota.
        Jedna prosba tylko: jezeli sie zdecydujesz to na zawsze. Nie ma to
        sensu jezeli przewidujesz, ze mozesz zawsze kota oddac, albo
        wyrzucic. Nie wiesz jaki kot Ci sie trafi, moze byc
        najspokojniejszym kotem na swiecie, ale moze tez byc rozrabiaka,
        ktory pomimo calej pracy wlozonej w wychowanie nigdy sie nie
        zmieni. Zaloz taka mozliwosc i zastanow sie czy masz cierpliwosc.
        I prosze zajmij sie kotem w nalezyty sposob. Zapewinij mu
        odpowiednie jedzenie (nie Whiskas czy Kit Kat), uwage i pomoc
        weterynarza, jezeli zajdzie potrzeba.

        Nie chce nikogo obrazic, ale niestety duuuuzo osob nie zastanawia
        sie nad tym z czym moze sie wiazac adopcja kota. A potem jest
        placz, wywozenie kotow "do cioci na wsi" lub tez po prostu wykopanie
        z domu, bo nagle okazuje sie, ze kot cos stracil z polki i zbil albo
        drapie kanape. Tudziez, zdarzylo mu sie nasiusiac na wycieraczce.
        Koty to zwierzeta madre, szybko sie uczace, ale tez charakterne.
        Sama jestem szczesliwa posiadaczka (blee slowo) kota. Mlodego
        jeszcze, ktory przez trzy tygodnie po naszej jednotygodniowej
        wycieczce sikal na wszystkie torby zostawione na podlodze. Pewnie
        nie podobal mu sie fakt naszego wyjazdu. Ale coz, uspokoil sie i
        przestal.
    • salimis Re: kot za i przeciw 12 lat temu
      Gość portalu: g napisał(a):
      jak narazie nasluchalam sie tylko
      > mnostwa stereotypow i mitow o tym zze koty to niewierne, wredne bestie

      Wredne bestie to "życzliwe" sąsiadki a koty są wspaniałe.Mam w domu trzy i nie
      zamieniłabym ich nawet na psa z rodowodem.Nie mam nic przeciwko psom bo miałam z
      nimi wiele razy styczność ale kiedyś niespodziewanie pojawił się w moim domu kot
      i od tamtej pory koty są moją miłością.
    • stara-a-naiwna Re: kot za i przeciw 12 lat temu
      Jako dziecko (trochę mnie poniosło, bo kota mieliśmy 18 lat - więc
      nie jako dziecko, tylko do 7 roku życia do połowy studiów)
      mieliśmy kota
      to był jedyny kot jakeigo w karierze domowych zwierzatek mieliśmy
      (też zawsze tylko psy)
      kot reagował na swoje imie, po powrocie do domu któregoś z członków
      rodziny łasił się jak pies, witał z domownikami. Nasz kot był bardzo
      przymilny i domagajacy się pieszczot (nie wszystkei koty takie są -
      niektóre są nietykalskie, co u psów się nie zdarza) Nasz kot był
      bardzo delikatny i nie zdazrało się żeby kogoś podrapał (nie licząc
      moze kilku skranych przypadków kiedy zmuszliąmy go jako dzieci do
      zabaw)

      W porównaniu do psa kot jets dużo mniej kłopotliwy i nie tzreba mu
      poświęcać tak dużo czasu (z psem trzeba wychodzić a kot albo sam
      wychodzi albo ma kuwete)
      KOt jest czstszy niż pies, ale też kot nie wychodzący moze być
      szkodnikiem w domu (niszczenie kanap jak sobie ostrzy pazury - nie
      zawsze koty zadowalają się drapkami - bardziej niszczą ; mohgą
      niszczyć meble koty nie wycodzące)
      KOta nie da rady zabierać ze sobą na wakacje (ani na spacery - co
      jest plusem tak samo jak i minusem)

      KOt jest indywidualistą (moze głupio w to uwierzyć, ale w
      przeciwieństwie do psa nie bedzie się łasł za wszelką cenę)
      KOty nie są niewierne ani wredne. W przeciwieństwie do psa kot nie
      będzie wierny właścicielowi który się nad nim znęca - koty są na
      swój sposób dumne.

      Jeśli lubisz mieć zwierze w domu i w ogóle lubisz zwierzęta to na
      pewno sposoba Ci się posiadanie kota (źle... kota się nie posiada, z
      kotem się pomieszkuje, psa się posiada)

      w zasadzie "obsługa" kota i psa jest bardzo podobna. Trzeba karmić,
      dbać, przytulać i kochać :-)





        • agnes315 Re: kot za i przeciw 12 lat temu
          Gdyby ktoś trzy lata temu powiedział mi, że będę miała w domu kota
          popukałabym się w głowę. Nie lubiłam kotów, bo kiedyś mnie ugryzł
          kot koleżanki, gdy go głaskałam, stwierdziłam, że to rzeczywiście
          tak, jak ludzie mówią wredne fałszywe bestie. Dziś mam dwa koty,
          kota i kotkę, oba przygarnięte w stanie agonalnym. Jeden zakradł się
          do garażu, a gdy go zobaczyłam nie uciekał, tylko spojrzał,a w
          oczach miał napisane: albo mnie dobij, albo mnie uratuj. Z nosa
          leciała mu krew, miał zapalenie płóc. Zawiozłam do weterynarza,
          dostał zastrzyki, wyzdrowiał (na które codziennie jezdziłam!!! JA CO
          NIE LUBIĘ KOTÓW - SZOK). Równo za rok syn znalazł zdychającą na
          ulicy kocicę. Myślałam, że potrącił ją samochód, bo jęczała przy
          każdym dotknięciu. Zawiozłam do weterynarza, okazało się, że ma
          martwą ciążę i zatrucie organizmu. Zoperowana, trzy tygodnie
          walczyła o życie i udało się. Teraz mam w domu dwa cudne, kochane
          dachowce, które witają mnie przy drzwiach, gdy przychodzę z pracy i
          dają tyle radości, że dziś nie wyobrażam sobie, jak mogłam zmarnować
          tyle lat bez kociaków w domu.
          • Gość: danar Re: kot za i przeciw IP: *.era.pl 12 lat temu
            To ja trochę ostudzę te ochy i achy. Mamy kota od pół roku -
            przygarnięty kotek (kotka) z ulicy. Pomimo konsekwencji w
            wychowywaniu (tzn. określeniu gdzie jest kuweta) mamy z nią
            problemy. Oboje w swoich domach rodzinnych mielismy juz koty, tak
            wiec nie mozna powiedziec ze nie mamy doswiadczenia. Kociak, ktorego
            przygarnelismy jest w dalszym ciagu zdziczaly i zlosliwy. Potrafi
            przyjsc do nas, lasic sie i w pewnej chwili, kiedy jest glaskany
            ugryzc nas - zeby bylo jasne, glaskany jest w sposob ktory lubi i
            nie robi mu sie nic innego. Po takim ugryzieniu zrywa sie i ucieka.
            • turbo_wesz Re: kot za i przeciw 12 lat temu
              szalone koty (pokaźny odsetek) tak mają:
              jak im za dobrze to gryzą :D ale i tak je lubię, te szalone wykonują
              najciekawsze akrobacje przy zabawach (mój kot - co prawda nie szalony - kiedyś
              wykonał rzut psem w locie, ciężko to opisać słowami, łatwiej machając rękami).

              aha - i nie wiem jak odróżnić kota szalonego od nieszalonego, inaczej jak po
              zachowaniu (w tym gryzieniu przy głaskaniu) :D
            • Gość: ag Re: kot za i przeciw IP: *.multimo.gtsenergis.pl 12 lat temu
              mój kot też tak robi, ale nauczyłam się wyczuwać moment, kiedy przestaje mu się
              podobać
              zaczyna machać ogonem, "rusza" mu się skóra w miejscu po głasku i wzrok już nie
              taki rozanielony ;)
              wtedy przestaję go dotykać, bo wiem, że zaraz mnie użre i działa, za chwilę po
              prostu schodzi z kolan
              Trzeba pamiętać, że to my jesteśmy dla kotów, a nie one dla nas :D
            • Gość: spokospoko Re: kot za i przeciw IP: *.echostar.pl 12 lat temu
              > Kociak, ktorego
              > przygarnelismy jest w dalszym ciagu zdziczaly i zlosliwy. Potrafi
              > przyjsc do nas, lasic sie i w pewnej chwili, kiedy jest glaskany
              > ugryzc nas - zeby bylo jasne, glaskany jest w sposob ktory lubi i
              > nie robi mu sie nic innego. Po takim ugryzieniu zrywa sie i ucieka.

              To coś słabo wychowujesz swojego kota. Moja kotka również była małym dzikusem
              zabranym z ulicy. Na początku gryzła i drapała, ale dzięki stanowczemu
              zachowaniu i cierpliwości udało się ją tego oduczyć. Za każdym razem, gdy
              próbowała, łapałem ją (lekko) za skórę na karku, podnosiłem/przyciskałem do
              ziemi i powtarzałem "nie wolno". Efekt jest taki, że kot nie gryzie, nie drapie
              (chowa pazury podczas zabawy), a na dźwięk "nie wolno" zeskakuje ze stołów,
              przerywa dobieranie się do talerzy itp.

              Poza tym - koty to cudowne stworzenia. Jeszcze rok temu byłem zdecydowanie
              przeciw, teraz nie wyobrażam sobie życia bez.
            • agnes315 Re: kot za i przeciw 12 lat temu
              To, że mieliście koty w domach rodzinnych nie znaczy, że wiecie o
              nich wszystko. Każdy kot jest inny, to co jeden lubi drugi będzie
              nienawidził. Przeczytaj parę książek na temat kotów, a szczególnie
              ich psychice, to wiele rzeczy zrozumiesz. Widocznie trafił Ci się
              jeden z tych "skomplikowanych". Gdy głaszczesz kota za długo, może
              Cię odruchowo ugryźć, bo staje się to dla niego nieprzyjemne a wręcz
              bolesne,to normalne, a potem ucieka bo wie, że zrobił źle. Mój kocur
              jest np. niedotykalski, gdy chcę go pogłaskać, kiedy on nie ma na to
              zupełnie ochoty, też potrafi ugryźć, lub drapnąć.
            • Gość: gość portalu Re: kot za i przeciw IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12 lat temu
              Gość portalu: danar napisał(a):

              > To ja trochę ostudzę te ochy i achy. Mamy kota od pół roku -

              Od dopiero pół roku? I był to dziki kot z ulicy? Rany, jeszcze wiele wody z Wiśle upłynie nim z takiego kota zrobi się wyleniały kanapowiec... Takie zachowanie można od biedy porównać do choroby sierocej u dzieci, pomijając czynniki genetyczne oraz doświadczenia z ulicy (ludzie czasem dają jeść, ale najczęściej są śmiertelnymi wrogami). Tu trzeba czasu, cierpliwości oraz akceptacji, choć może to potrwać nawet wiele lat. A może nawet nigdy się nie zdarzy, zwłaszcza jeśli zrazicie się do kota...
          • eszka_ko A ja się prawie popłakałam... 12 lat temu
            Agnes315, i wszyscy, którzy w tym wątku się wypowiadają: tak sobie
            siedzę, i prawie się popłakałam (sic!) widząc, co piszecie o
            kotkach. Ja od niecałych dwóch jestem dumną właścicielką kota
            rosyjskiego, choć właścicielka to chyba złe słowo. Mam kompana,
            faceta, towarzysza, maskotkę, złośnika i zadziornika w zależności od
            nastroju mojego i jego:) Nigdy wcześniej nie miałam żadnego
            zwierzęcia, a mój mąż na słowo kot lub pies uciekał w popłochu. Po
            roku dyskusji że jesteśmy zapracowani, że kot to obowiązek, że
            siamto i owamto zdecydowaliśmy się na kotka. Myślę, że była to jedna
            z najlepszych decyzji w naszym życiu. Od razu mówię: to nieprawda,
            że nie będzie obowiązków - kotek zachorował nam po miesiącu, przez
            tydzień to był jakiś koszmar (wymioty, biegunka, cały brudny dom
            itp.), ale wreszcie, po stu wizytach u lakarza (pamiętaj - forsa!)
            udało mu się wydobrzeć. Mimo to wszyscy, którzy piszą na tym forum o
            kocich zaletach, mają całkowitą rację. Nasz słodziutki, który jest
            typem kota chodzącego własnym drogami, dzień po tym, jak wydobrzał,
            od rana do wieczora się do mnie tulił, jakby chciał
            powiedzieć: "dzięki, że się mną zajęłaś; jesteś dobrą kocią mamą"
            (interpretacja własna:)). Poza tym to najwspanialszy odstresowywacz
            na świecie: nie da się nie uśmiechnąć jak się bawi, wskakuje na
            meble, łasi itp. A w nocy... Wskoczy takie toto do łóżka (mąż: kot
            nigdy z nami spał nie będzie!), przytuli się całą długością ciała,
            lub zwinie w kłębuszek (w taki sposób, że tyłeczek ma na wysokości
            mojego nosa, ale to już nieistotne:)) i najpierw mruczy, a później
            pochrapuje. I jak czegoś takiego nie kochać???
            I szybkie podsumowanie:
            zalety - słodki, śliczy, kłębuszek, mruczy, łasi się, nie wymaga
            wyprowadzania, czyścioch, korzysta tylko z kuwety, nie gryzie, nie
            drapie;
            wady - wskakuje wszędzie, i np. trzeba uważać, jeśli ktoś jest
            miłośnikiem bibelotów: strąca, zwala, rozszarpuje; zjada kwiatki,
            więc kwiatki są albo 10 cm od sufitu, albo do rozdania; drapie meble
            tapicerowane (mój nowy fotel prz biurku, drogi, wygląda jak po ataku
            stada myszy), kołysze się na firankach (niedawno kupionych), sporo
            kosztuje (szczególnie gdy choruje, plus karma, plus milion innych
            rzeczy: drapaki, zabawki, kocyki, pasty do odkłaczania itp.).
            Ale nic tylko mieć kota!
            Pozdrawiam wszystkich kocich towarzyszy!
    • miriam_73 Re: kot za i przeciw 12 lat temu
      Niestety, o kotach krąży bardzo wiele głupich i niesprawiedliwych opinii, które
      w rzeczywistości nie mają nic wspołnego z prawdą, tzn. tym, jakie koty są naprawdę.

      Kot jest ogromnym indywidualistą, jest dumny i niezależny, daleko bardziej niż
      psy. Ja najpierw miałam psa, dopiero od 1,5 roku mam kotkę i powiem tak: nie
      zamieniłabym jej na jakiekolwiek inne stworzenie :) Być może mam model
      nietypowy, ale moja Kocia jest mega przylepcem i miziakiem, to jak okazuje
      radość i przywiązanie do mnie jak wracam np. z wyjazdu służbowego jest
      niesamowite. Okazuje też duzo czułości, przywiązania i akceptacji tym, których
      uważa za "swoich". Uwielbiam jak się przytula, włącza wewnętrzny traktorek i
      wywala brzusio do głaskania.
      Kot jest bardzo czysty, wystarczy, co do zasady, utrzymywac w czystości kuwetke
      i nie powinno byc problemu. Siusianie czy kupa może się zdarzyć zarówno psu, jak
      i kotu, cóż wypadki się zdarzają. Na ogół tego typu zachowanie jest wynikiem
      stresu, czy sygnałem, że coś się dzieje.
      Kot to oczywiście obowiązek (ajk kazde zwierzątko, małe czy duże), ale i
      naprawdę ogrom radości i przyjemności - dbałość i okazywanie czułości
      czworołapemu domownikowi na pewno nie pozostanie bez odpowiedzi. Pozytywnej :)
      • Gość: luuuu Re: kot za i przeciw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
        Sam mam kota, rasowiec, z hodowli, przyjechal jak mial 3 miesace :)
        Jest to rasa syberyjska.

        Nigdy mi sie nie zesikal do lozka, zawsze robi do kuwety.

        Problem z pazurkami mozna rozwiazac, podcinajac je, oczywiscie nie cale, tylko
        same koncoweczki.
        Zreszta Aston, bo tak sie nazywa nigdy nie drapal tapet, firanki tez go nie
        interesuja, zdarza mu sie jednak podrapac obicie krzesel.

        Nawet jak wymiotuje to biegnie na kafelki, do przedpokoju lub lazienki, zeby sie
        nie zrzygac na dywan czy panele :)

        Ma swoj charakterek, momentami jest tak leniwy, ze swiat nie widzial.
        Ale potrafi tez zaczepiac, trzeba mu poswiecic czas dla zabawy, nie mozna go
        olewac. Tam gdzie byl wychowywany nie bylo kwiatow, wiec jak u nas zobaczy cos
        zielonego, to oczy wielkie jak 5zlotowki i juz chce obgryzac, ale trawki dla
        kotow sie nie chwyci ;-)

        Nie zamienilbym go na nikogo innego :)
        Kochany Zbój :)
    • Gość: dex Re: kot za i przeciw IP: *.arr.gov.pl 12 lat temu
      Piszesz że zastanawiasz się nad 'kupnem kota', proponuje wziąść
      jakiegoś małego/młodego kotka przybłęde, znajdkę. Są ogłoszenia na
      allegro.pl na forum miau.pl. Jak jesteś z warszawy to wpisz w
      googlach Kocia Mafia Tarchomińska
      Ja taka małą kicie wziołem i jest cudownym, kochanym zwierzakiem
    • tash77 Re: kot za i przeciw 12 lat temu
      każdy kot jest inny i nie ma czegoś takiego jak uogólnienia. generalnie
      bycie z kotem to mała podróż w nieznane. warto bo ich miłość i
      wdzięczność jest wielka
    • delgosik Re: kot za i przeciw 12 lat temu
      Kot niewierny i wredna bestia? Cóż to za pomówienia? Kot chodzi po prostu swoimi
      ścieżkami, jak będzie miał ochotę się połasić jak nie będzie miał ochoty to się
      odwróci i pójdzie w swoja stronę. Ale to nie znaczy że jest wredna bestia! Koty
      to najcudowniejsze zwierzęta, o niebo przewyższają psy - są nie tylko
      inteligentne, ale w odróżnieniu od piesków mają charakterek. Miałam
      doświadczenia zarówno z jednymi jak i drugimi. Faktem jest że kot sam wybiera
      sobie właściciela. Nie będzie ślepo zakochany w każdej ludzkiej istocie, ale sam
      wybierze sobie osobę którą warto kochać i której warto zaufać. Polecam, te
      zwierzęta są niesamowite!!!!!
    • quasi.modo Re: kot za i przeciw 12 lat temu
      Ja miałam w życiu kilka kotów (w domu rodziców) i zamierzam dalej je mieć, jak
      tylko ustabilizuje się moja sytuacja mieszkaniowa. Bo ja po prostu uwielbiam te
      stworzenia.

      Zacznę więc od pozytywów:
      1. Kot, tak jak pies, jest zwierzęciem komunikatywnym. To znaczy, że jest w
      stanie nawiązać kontakt z człowiekiem i nieustannie to robi, dostosowując swoją
      komunikację do konkretnej osoby (np. inaczej traktuje różnych domowników).
      Wszelkie chomiki, rybki, czy króliki już tego nie potrafią.
      2. W odróżnieniu od psa jest jednak znacznie mniej absorbujący. Nie trzeba z nim
      chodzić na spacery i kąpać. Niektóre rasy trzeba szczotkować, ale na szczęście
      nie wszystkie.
      3. Jak powszechnie wiadomo, jest to zwierzę bardzo czyste. Przy regularnym
      sprzątaniu jest szansa, że w ogóle obecność zwierzęcia pozostanie bez wpływu na
      stan (i zapach!) mieszkania. No chyba, że ktoś trzyma naprawdę dużo kotów.
      4. Odpowiednio wychowany kot potrafi być naprawdę przyjacielski, wskakuje na
      kolana, łasi się, mruczy. Ale nie oczekujmy od niego rezygnacji z pewnej
      indywidualności. To znaczy, że jak kot ochoty nie ma, to nie zmusisz go do
      przytulanek.

      A teraz negatywy:
      1. Alergia. Choć istnieją podobno rasy hypoalergiczne. Sama zacznę wkrótce
      eksperymenty z wpływem kotów syberyjskich na mojego narzeczonego, który niestety
      cierpi z powodu alergii.
      2. Niemożność wyjazdu ma urlop w towarzystwie kota. W praktyce wygląda to tak,
      że albo prosi się sąsiada o zaglądanie do mieszkania i dosypywanie żarcia,
      albo... hotele dla zwierząt. Ale z tymi ostatnimi nie mam doświadczenia w
      Polsce. Również przeprowadzki są z kotem problematyczne, ponieważ zwierze to
      przywiązuje się do miejsca zamieszkania i w przypadku jego zmiany może próbować
      uciekać. Ale słyszałam o przeprowadzkach z kotem zakończonych sukcesem, również
      tych połączonych ze zmianą trybu życia (np. nagłe umożliwienie kotu wychodzenia
      na zewnątrz).
      3. Ciąża i obecność małych dzieci to niedobry moment na wprowadzenie kota do
      domu. Ciąża ze względu na zagrożenie toksoplazmozą. Małe dzieci dlatego, że
      zwykle nie potrafią się z kotem obchodzić (ciągną za ogon, ściskają, noszą na
      rękach, generalnie nie szanują kociej indywidualności) i w efekcie kot trzymać
      się może na dystans od wszystkich ludzi.

      Na koniec coś, co trudno jednoznacznie zaliczyć do minusów, ale uważam, że warte
      jest odnotowania. W moim przekonaniu dla kotów najlepiej jest, kiedy mogą jednak
      wychodzić na dwór (a więc domek jednorodzinny lub parter). Takie rozwiązanie
      może także wyeliminować problem wątpliwie pachnącej kuwety, którą bądź co bądź,
      trzeba czyścić. Co nie zmienia faktu, że koty znacznie lepiej znoszą zamknięcie
      w mieszkaniu, niż psy.
      • claire_de_lune Re: kot za i przeciw 12 lat temu
        Popieram wszystko co w powyzszym poscie, poza malym sprostowaniem.

        Moje dwa kocury towarzyszyly mi w czasie ciazy. Filon spal
        przytulony do brzucha grzejac w ten sposob mojego synka. Widok:
        bezcenny :-)

        Wieksze zagrozenie toxo jest podczas jedzenia brudnych owocow i
        warzyw. Jedyna osoba, ktora znam i ktora miala toxo w ciazy- nigdy
        nie miala w domu zwierzat! Zadna ze znanych mi milosniczek kotow w
        ciazy nie miala zadnej odzwierzecej choroby. Jak to obrazowo ujal
        moj ginekolog: "musialaby pani jesc kupy swojego kota, zeby sie
        zarazic". A zatem wystarczy mycie rak.

        Dodaje natomiast plusy:
        Jasiek jest zdrowy jak rydz. Nie ma zadnej alergii. Smiem twierdzic,
        ze to z powodu kocich klakow fruwajacych po domu, ktore dzialaly na
        niego jak antyalergen :-)
        Uczy sie odpowiedzialnosci od pierwszych miesiecy. Wie, ze kotka
        mozna tylko miziac.

        Pierwsze slowo Jaska: "kizia"!

        Filon, pomimo czesto wystepujacej u mojego dziecka nadmiernej
        czulosci - przychodzi do niego sie ocierac. Nie boi sie.

        Polecam!
        • quasi.modo Re: kot za i przeciw 12 lat temu
          Ja wiem, że jak ktoś już ma kota i zachodzi w ciążę, to to nie jest zagrożenie.
          Bo prawdopodobnie dawno się już jest zarażonym i uodpornionym. Najgorzej jest
          decydować się na wzięcie zwierzaka, kiedy się już jest w ciąży a przedtem mało
          sie miało z kotami do czynienia.
          Wierzę też, że dzieci można nauczyć odpowiedniego postępowania z kotem.
          Zwłaszcza jeżeli kot jest w domu od zawsze i dziecko nie widzi w nim nic nowego.
          Niestety moja opinia na temat dzieci i kotów wynika z mojego własnego
          doświadczenia. Pierwszego kota dostałam w wieku... czyba siedmiu lat. Niestety,
          rodzice nie przypilnowali żebym go nie dręczyła i kot wychował się na
          "dzikuska". Drugi kot przyszedł, kiedy byłam już bardziej odpowiedzialna i
          wyrozumiała dla jego indywidualizmu i wyrósł na milusińskie stworzenie. Ale
          możliwe, że różnica we wrodzonym charakterze tych dwóch kotów też miała wpływ na
          różnice w zachowaniu.
          • ideefiks Re: kot za i przeciw 12 lat temu
            quasi.modo napisała:

            > Pierwszego kota dostałam w wieku... czyba siedmiu lat. Niestety,
            > rodzice nie przypilnowali żebym go nie dręczyła i kot wychował się
            > na "dzikuska".

            Trudno winić kota za głupotę rodziców dziecka... :)
          • Gość: eh eh Prawdopodobnie? IP: *.tvgawex.pl 12 lat temu
            <i>Ja wiem, że jak ktoś już ma kota i zachodzi w ciążę, to to nie jest zagrożenie.
            Bo prawdopodobnie dawno się już jest zarażonym i uodpornionym.</i>

            Prawdopodobnie to bezedura.

            Nie każdy kot to kot półdziki, który codzień może przynieść toksoplazmozę.
          • sylwia_ps Re: kot za i przeciw 12 lat temu
            My mamy koty w domu od 7 lat. Wychowało się też przy nich i dziecko - nie
            dręczyło, nie ciągało za ogon, nie jadło z nim z jednej miski. Koty zadowolone,
            dziecko zadowolone, zadowolona ja. Oczywiście, trzeba poświęcić im czas, zadbać
            , nakarmić zaciągnąć do weterynarza.
            Ale warto!
      • Gość: Natkabatka Re: kot za i przeciw IP: 213.61.29.* 12 lat temu
        czarna rozpacz... kolejna osoba, która uważa, że wypuszczanie kota
        na zewnątrz rozwiązuje problem kuwety... przestaję się dziwić, że
        nikt nie wierzy że mój kot wychodzi na dwór jedynie "załatwiony"...

        ludzie, popatrzcie na sprawę z punktu widzenia innych osób, waszych
        sąsiadów, matek z dziećmi, właścicieli balkonów...
      • ideefiks kobieto,miej litość!!! :) 12 lat temu
        quasi.modo napisała:

        > 2. Niemożność wyjazdu ma urlop w towarzystwie kota. W praktyce
        wygląda to tak,
        > że albo prosi się sąsiada o zaglądanie do mieszkania i dosypywanie
        żarcia,

        no to czemu piszesz że "niemożność" skoro są proste rozwiązania?

        > Również przeprowadzki są z kotem problematyczne, ponieważ zwierze
        > to przywiązuje się do miejsca zamieszkania i w przypadku jego
        > zmiany może próbować uciekać.

        "Srali muchi - będzie wiosna!"
        Dwa razy przeprowadzałem sie z sierściami i ani razu nawet nie
        przyszło im do głowy żeby wracać do starego miejsca. Sierście wiedzą
        że ich dom jest tam gdzie ja, "miejsce" ma dla nich drugorzędne
        znaczenie.

        Co więcej, sierść który dorastał jako kot podwórkowy jest teraz
        szczęśliwym kotem blokowym i nikt by nie pomyślał, że ten leń na
        kanapie kiedyś łaził po drzewach i przynosił do domu zaskrońce, ale
        to tak przy okazji tego co pisałaś o tym że koty powinny mieć
        możliwość wychodzenia na dwór...

        > 3. Ciąża i obecność małych dzieci to niedobry moment na
        wprowadzenie kota do
        > domu. Ciąża ze względu na zagrożenie toksoplazmozą.

        Gdybyś miała choć minimalne pojęcie o toksoplazmozie, to
        wiedziałabyś, że oocysty są praktycznie wszędzie - choćby w kurzu
        jaki wdychasz idąc ulicą po osiedlu, na którym są półdzikie koty
        osiedlowe. Co więcej, prawdopodobnie ty też już chorowałaś na
        toksoplazmozę (jak większość populacji) tylko nie miałaś o tym
        pojęcia, albo pomyliłaś objawy z przeziębieniem.
        Kot nie ma tu praktycznie żadnego znaczenia, chyba że akurat
        pierwotniaki, których jest nosisielem (o ile jest) są w fazie
        rozrodu (co ma miejsce jedynie przez dwa-trzy tygodnie podczas
        całego okresu, w którym kot jest nosicielem, nawet przez całe kocie
        życie) - wtedy faktycznie wystarczy tylko zjeść świeżą kocią kupę i
        masz jak w banku, że się zarazisz toksoplazmozą. A biorąc pod uwagę
        że przecież wszystkie kobiety w ciąży szczególnie uwielbiają jeść
        świeże kocie kupy, to pewnie stąd ten przesąd o kocie,
        toksoplazmozie i ciąży...

        > Na koniec coś, co trudno jednoznacznie zaliczyć do minusów,
        > ale uważam, że warte jest odnotowania. W moim przekonaniu

        Jakie to szczęście, że to jedynie twoje - do bólu błędne
        przekonanie :)

        > dla kotów najlepiej jest, kiedy mogą jednak wychodzić na dwór
        > (a więc domek jednorodzinny lub parter). Takie rozwiązanie
        > może także wyeliminować problem wątpliwie pachnącej kuwety,
        > którą bądź co bądź, trzeba czyścić.


        No właśnie - problem wątpliwie pachnącej kuwety prawdopodobnie
        doskonale eliminuje jej czyszczenie, zresztą nie wiem, bo kuwety
        moich kotów nigdy "wątpliwie nie pachną", więc może się nie znam
        albo mam jakieś dziwne sierście...


        Co nie zmienia faktu, że koty znacznie lepiej znoszą zamknięcie
        > w mieszkaniu, niż psy.

        Ufff, przynajmniej jedną zgodną z prawdą rzecz byłaś jednak w stanie
        napisać poza bzdurami, które tu spłodziłaś... :)
        • quasi.modo Re: kobieto,miej litość!!! :) 12 lat temu
          I po co zaraz ta agresja?
          Odnośnie toksplazmozy: Naczytałam się o toksoplazmozie i stwierdziłam, że w
          ciąży wolałabym jednak dmuchać na zimne.
          Odnośnie kuwety: Dobra, w mieście wolałabym używać kuwety. Na wsi wolałabym
          wypuszczać.
          Odnośnie urlopu: Napisałam wyraźnie, że nie można wyjechać z kotem, a nie że w
          ogóle nie można wyjechać. Dla mnie konieczność rozstania z milusińskim i
          zdawania się na obce osoby w sprawie opieki jest jednak minusem.
      • rr1976 Re: kot za i przeciw 12 lat temu
        Popieram wszystkie kocie za i za i przeciw na tym forum. Musze
        jednak zdementowac, ze kot zle znosi przeprowadzki. Nie ma takiego
        problemu wcale (przynajmniej u kastratow). Ja ze swoim 12letnim
        szczesciem zaliczylam ich KILKANASCIE i warunkiem jest nie
        zmienianie kuwety i zwirku w tym samym momencie. Tzn - kuwety na
        nowa a zwirku na jakis inny; dajmy na to z Benka na krystaliczny...,
        zeby mi tu ktos nie zrozumial ze "skupiony" zwirek kaze komus
        przeprowadzac. Targalam wiec jakas stara kuwete nawet do Irlandii.
        To byla nasza najwieksza przeprowadzka i jedyny problem to fakt, ze
        kot do latania stworzony nie jest, ale jak sie potem wyspi i sobie
        podje to zapomni. Mieszkalismy przez te 12 lat jak popadlo; w
        mieszkaniu, w domu, z innymi kotami, psem...pajakami i muchami ;-)
        Nie ma problemu. W duzej mierze pewnie dzieki temu, ze znalazlam go
        ok 4-6 tygodniowego, czyli kociaka. Problemem sa tylko dzieci, bo te
        rzeczywiscie sie nad zwierzetami znecaja, no chyba ze sa wychowane
        na ludzi to wtedy jest ok.

        Ponizszy opis mojego autorstwa wymyslony oczywiscie w chwili
        radosnej z kotem zabawy, np robieniem cieni na scianie. Czegos co w
        sumie da sie nawet zlapac, ale nie ugryzc!

        -
      • Gość: mika Re: kot za i przeciw IP: *.mzdw.pl 12 lat temu
        Moja kotka myje sie ze mną rano w łazience, jak tylko wejdę to
        skrobie w drzwi żeby ją wpuścić a potem włazi do umywalki i pije
        wodę z kranu:) potem wszędzie za mną chodzi i ociera sie o nogi. Jak
        wracam z pracy to siedzi na wycieraczce i wita mnie głosnym
        miauczeniem a potem długo mruczy i wije sie po dywanie żeby ja
        głaskać. Z minusów najbardziej zapamiętałam rujkę (2 tygodnie :/),
        pocharatane kwiaty z wysypaną ziemią i podrapane ręce. Wiecej
        łobuzów nie pamiętam:)
    • henneshemskhet Re: kot za i przeciw 12 lat temu
      nie mam swojego kota - za to mam dochodzacego kociego wielbiciela.
      zaczelo sie od tego, ze moja sasiadka pojechala na narty i poprosila
      mnie o opieke nad jej kocurkiem. jak weszlam po raz pierwszy do jej
      mieszkania to zawolalam na kota i poswiecilam czas na zapoznanie sie
      z nim, zanim mu wydalam posilek. drugiego dnia kot wszedl mi juz na
      kolana kiedy przysiadlam na podlodze. od tej pory stalismy sie
      przyjaciolmi. jak tylko sasiadka wypuszcza kocisko na pole, to
      czarne zwierze wbiega pedem do mnie na pietro, zeby sie przywitac i
      dac popiescic - dopiero potem udaje sie na podboj kociego swiata. j
      b komunikatywny i od razu wiem, czy przyszedl dac sie poglaskac,
      pobawic sie czy tez cos by zjadl. j b milym, nieklopotliwym
      towarzyszem.

      zanotowalam tylko dwa mniej pozytywne zachowania. po pierwsze kot ma
      napady drapania pazurami dywanow, a czasami nawet sofy. na razie nic
      nie zniszczyl i czasami j b smieszny, gdy walczy ze szmacianym
      dywanikiem niczym tygrys z obrusem. drugi negatyw to drzemki na
      sofie albo w poscieli. usilowalam kota przekakwaterowac na fotel,
      ale uprzejmie pozwala sie przeniesc, a nastepnie wraca na sofe
      niczym bumerang. machnelam jednak reka, poniewaz nie mieszka u mnie
      na stale, a umila mi zycie

      w kazdym razie, jak to juz napisalo wiele osob, przyjazn kota daje
      ci uczucie, ze jestes osoba wyjatkowa i wybrana. bywa i tak, ze
      kocur ignoruje polecenia swojej prawowitej wlascicielki i reaguje na
      moj glos (nawet na szept). nie wiem jak on to robi, ale pojawia sie
      niemal natychmiast jak wstaje albo wracam do domu. to b madre
      zwierze i szanujemy sie na wzajem. natomiast corki sasiadki
      opowiadaly, ze kot ich nie lubi i ze nawet gryzie. sadze, iz wtedy,
      kiedy chca go podnosic, zaglaskiwac na smierc i ogolnie mietosic.
      szanujacy sie kocur sobie nie pozwala na traktowanie jak zabawke - i
      ma racje

      a jak mi kot patrzy prosto w oczy, to mam wrazenie, iz zaglada w
      glebokie zakatki duszy - polecam serdecznie przyjazn z kotem!
      • turbo_wesz Re: kot za i przeciw 12 lat temu
        jakby ktoś oczekiwał śmieszności i wszędobylskości kota, i stadnego instynktu
        psa, i najlepiej jak lubi smród - polecam fretkę. fajne zwierze, ale cuchnie
        • Gość: Azja Koty są boskie!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
          Mam 5 kotów.
          Każdy to zupełnie inna z charakteru istota.
          Jeden jest agresywny a inny uwielbia sie przytulać.
          Jeden tłusty żarłok a drugi chudy niejadek.
          Łączy je jedno.Chodzą swoimi ścieżkami niewiadomo dokąd.O wszytskie
          martwię się tak samo żeby nie zostały zabite przez pseudokierowców
          szalejących na drodze obok mojego domu.:(


    • Gość: Gość Re: kot za i przeciw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
      Jestem zdecydowana przeciwniczką kotów (choć oczywiście żadnej
      krzywdy nigdy bym nie zrobiła!). Nie chciałabym mieć kota w domu.

      1)Kocia sierść to jeden z największych alergenów.
      2)To żaden mit - koty są fałszywe. Potrafia sie łasić a za chwilę
      nie wiadomo dlaczego użreć albo podrapać.
      3)Z kotem NIGDY nie osiągnie się takiego stopnia komunikacji jak z
      psem.
      4)Koty niszczą meble. Głównie tapicerowane. Koszmar.
      5) Łaża po meblach. Fuj..... Nie wyobrażam sobie, żeby zwierzę
      łaziło mi po stole. Niektórzy ludzie wypuszczaja swoje koty na dwór
      a one później łażą po stołach. Bleeeeeee.
      6) Kocia kupa śmierdzi straszliwie - i nie ma znaczenia, że zrobi do
      kuwety (w której są granulki). I tak ta kupę trzeba posprzatać
      (wyrzucić).
      7. Kiedy wchodzę do mieszkania w którym jest kot zawsze to
      poczuję....
      • Gość: Natkabatka Re: kot za i przeciw IP: 213.61.29.* 12 lat temu
        Ble, ble, ble...

        Ad.1) i wywołują alergię samym swoim pojawieniem się ;)
        Ad.2) nie przypisywałabym zwierzakom ludzkich cech ;) pies też macha
        ogonem a za chwilę dziabie w tyłek. Szczególnie pies głupiego
        człowieka.
        Ad.3) Bzdura. Całe życie z psami i kotami i komunikacja równie dobra
        choć zupełnie inna.
        Ad.4) Niszczą albo nie niszczą.
        Ad.5) To już każdego własna sprawa czy lubi kota na stole czy nie...
        Ad.6) Psie kupy pachną Chanel No 5 i sprzątać ich nie trzeba.
        Ad.7) Gratuluję zmysłu powonienia
        • Gość: Gość Re: kot za i przeciw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
          Nie żadne ble, ble

          Koty są w mojej rodzinie i to sa moje obserwacje.
          Medycznie udowodnione, że kocia sierśc jest silnie alergizujaca.
          A odnośnie zapachu kocich odchodów. Żadne nie pachną ale kocie to
          już naprawdę okropny i specyficzny smród.
          Jesli pies ugryzie swojego własciciela to jest ewenement. U kotów to
          jest na porządku dziennym. Może nie tyle gryzienie co drapanie!.
            • Gość: leewus Re: kot za i przeciw IP: *.adsl.inetia.pl 12 lat temu
              Zarzuty, które tu czasami padają wobec zarówno psów jak i kotów są naprawdę
              absurdalne. Jeśli ktoś uważa, że psia, albo kocia sierść jest niemiła w dotyku,
              to po prostu nie powinien mieć żadnego zwierzęcia. Podobnie jest z czystością -
              moim zdaniem koty trochę bardziej dbają o higienę niż psy, ale absolutnie nie
              powiedziałbym, że psy są zwierzętami brudnymi. Zarówno kot jak i pies może być
              przyjacielem człowieka, ważne tylko jak się go wychowa. Moja kotka na przykład
              (wcześniejszy kot również) rozpoznaje zarówno silnik samochodu jak i kroki
              domowników na schodach i zawsze już waruje pod drzwiami. Wziąłem ją do siebie
              jak miała 7 tygodni i nigdy nie zdarzyło się, żeby załatwiła się poza kuwetą,
              podobnie jak i z poprzednim kotem. Niemniej jednak bywają na pewno takie koty,
              którym się to zdarza - nie wydaje mi się jednak, żeby jednostkowe wypadki były
              takim problemem, podobnie jak małemu dziecku zwierzęciu trzeba wytłumaczyć, co
              mu wolno, a czego nie. Z psami zresztą sprawa wygląda tak samo. Z mojego
              doświadczenia wynika, że niestety, ale zawsze kot znajdzie sobie jakiś mebel
              (dobrze, jeśli tylko jeden), na którym będzie ostrzył pazury - trzeba się na to
              przygotować, że choćby się go nie wiem jak długo oduczało i tak będzie
              przynajmniej co jakiś czas próbował. Mi osobiście to nie przeszkadza, bo jakoś
              bardziej przywiązuję się do kota niż do przedmiotów martwych. Da się to
              oczywiście ograniczyć, ale mi osobiście nie udało się zwalczyć do końca.
              Generalnie jeśli właściciel, czy to kota, czy psa jest w porządku i to zwierzę
              nie będzie robić problemów, a dyskusja, czy koty, czy psy są lepsze, jest
              kompletnie bez sensu
          • allija Re: kot za i przeciw 12 lat temu
            śmierdzi to zmień karmę. Jeśli karmicie kota byle czym z marketowych
            półek to śmierdzi, spróbuj dać mu przez kilka dni, w ramach
            eksperymentu, normalne żarcie, domowe, np mieso z rosołu, to i
            jechać z paszczy nie będzie i z kuwety. Oczywiście, nie trzeba kotu
            gotować ale warto poszukać dobrej karmy, mokrej lub suchej.
            Poza tym kuwetę trzeba sprzątać, jak najczęściej, nie spuść wody w
            kibelku po sobie i wejdź do łazienki za czas jakiś, sama zobaczysz
            jak będzie cudnie pachniało, jeśli kuweta stoi cały
            dzień "nienaruszona" to śmierdzi. Poza tym żwirek, jego jakość nie
            jest obojętna, szczególnie jeśli kuweta stoi w użyywanej przez nas
            łazience a nie gdzieś na uboczu dużego mieszkania/domu. Może warto
            też zainwestować w kuwetę zamykaną?
            Kot alergizuje albo i nie. Mój syn jest alergikiem, kota u babci
            nawet na kolana nie może wziąć bez płakania i swędzenia oczu
            natomiast nasze koty nie wywołują u niego reakcji alergicznych, to
            zależy jaki kot ma podszerstek, nasze domowe b. mały, mają gładką
            jedwabistą sierść, nie są "puchate". Z medycznymi dowodami to
            byłabym ostrożna, część lekarzy jest zdania, że, jak ktoś już
            wcześniej pisał, małe dziecko wychowywane w towarzystwie kota ulega
            swoistemu "szczepieniu".
            Koty gryzą? Trzeba kota traktowac poważnie jeśli już zdecywaliście
            się dać im swój dom a to znaczy jedno - wychowanie. Z twojego postu
            odnoszę wrażenie, że wasze koty po prostu egzystuja w waszym domu.
            Żeby cokolwiek robic trzeba miec o tym pojecie, jeśli decydujesz się
            na opieke nad kotem to warto poznać co to zwierzę, warto poczytać
            trochę książek, choćby na pewno dostępną "Szczęśliwy kot" D.
            Sumińskiej, czy "Dlaczego kot mruczy" Morrisa, "zaklinacz kotów"
            Bessanta. Wtedy dowiesz się co oznacza konkretne zachowanie kota
            np "pieszczenie - gryzienie" i co zrobić żeby do takich sytuacji nie
            doprowadzać. Oczywiście jeśli cię to w ogóle obchodzi bo myślę że
            jesteś z tych co raczej mają to w nosie uważając że to zwierzak
            powinien dostosować się do człowieka, mało tego, powinien sam na to
            wpaść i jak to zrobic.
      • Gość: spokospoko Re: kot za i przeciw IP: *.echostar.pl 12 lat temu
        Moja droga, kota można nauczyć, aby nie wchodził na meble ani niczego nie niszczył. To, że nie potrafisz zrozumieć intencji zwierzaka, motywacji rządzących jego zachowaniem oznacza tylko, że nie powinnaś mieć kota, psa ani świnki morskiej.

        Bawi mnie argument ludzi, którzy wypisują, że kocia kupa śmierdzi i trzeba ją sprzątać. Owszem, śmierdzi i trzeba ją sprzątać, czego niesetty nie robią właściciele większości psów srających na trawnikach, chodnikach i placach zabaw.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka