Dodaj do ulubionych

nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie !

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16 lat temu
wprowadzili się do mieszkania pode mną. studenci (a przynajmniej w takim
wieku). Głośno - rankami, wieczorami i nocami. Poszłam do nich. Muzyka gra
ciszej nocami. Ale w dzień... tak, jakbym puszczała ją u siebie. Nie jestem
stara - mam 20 lat i studiuję, zawsze ktoś puszczał muzykę ale nie tak... czy
jest jakaś rada??
Obserwuj wątek
    • bubster Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! 16 lat temu
      czasami skutkuje tylko "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie"
      kiedyś musza spać, prawda?
      kilka razy puść im wtedy głośną muzykę
      jeżeli nie chcesz, by inni sąsiedzi mieli do Ciebie pretensje o muzykę, to
      zawsze możesz mieć remont :-)
      --
      _____________________________________
      Bubster rulez!
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15384
      • Gość: berem4 Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15 lat temu
        A ja mam problem z sąsiadką która wnosi skargi na mnie. Mieszkam w starym
        budownictwie, które wymaga remontu. Sukcesywnie w miarę możliwości finansowych
        remontuję mieszkanie (dwa lata temu cyklinowanie podłogi, w tym roku wymiana
        okien). Za każdym razem uprzedzam sąsiadów że planuję remont. I prace remontowe
        cichną zawsze przed godziną 21 -ą ( sąsiedzi z góry mają dzieci w wieku
        szkolnym). Niestety jedna starsza Pani za każdym razem wnosi do zarządcy
        skargi, że w moim mieszkaniu jest głośno. Przy czym nigdy nie dopdaje że w
        czasie remontu. Pracownik Wsólnoty mieszkaniowej wydreptuje do mnie ścieżki, po
        to tylko żeby zastać prace remontowe. Ale skarga to skarga. Bardzo mnie to
        denerwuje. Sens zaczepek ze strony tej Pani ujawinił się jednak dopiero
        niedawno. Powiedziała ona żebym się tu nie czuła za pewnie tylko dlatego że
        sobie mieszkanie kupiłam (mieszkam w tym mieszkaniu od 3 lat).
        Pozdrawiam i wszystkim życzę umiaru i odrobinę ludzkiej życzliwości.
        berem
        • Gość: gość Re: ja mam to samo zawistni ludzie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14 lat temu
          jej u mnie jest podobnie tylko że to nie jest jedna sąsiadka a całe stado
          staruszków i też im sie wydaje że jak oni mieszkają tu całe życie a ja od kilku
          lat to oni są na swoim a ja "u nich " a po drugie zawiśc przemawia akurat
          przez tych sąsiadów co mieszkają w kawalerkach i sie cisna a ja mam 50m
          mieszkanie i żal ich ściska
          '
      • laurka2005 Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! 15 lat temu
        U mnie sytuacja jest podobna, tak samo hałasy nie dają spokoju, ale...niewiem
        co robić.Tajemnicze małeżnstwo (para?) z nastoletnim dzieckiem wprowadzili sie
        do świeżo wyremontowanego mieszkania nad nami. NIe znamy ich, nie wiemy kim są
        i o co chodzi, ale często słychac awantury ( lecą wtedy k...wy, ch..uje,)
        walenia w podłogi i w drzwi ( bóg wie czym), kobita płacze wniebogłosy, chłop
        ją po chałupie gania, mury sie trzęsą!! Czasem mam wrażenie, że to właśnie dziś
        dojdzie do morderstwa!!I co? Dzwonić po policję - chyba odpada - przyjadą,
        spiszą, na tym koniec. Iść samemu i powiedzieć, żeby lekko zaniżyli ton??A może
        nie wyłaniać się i nie narażać? Miałam kiedyś podobny problem - mąż lał żonę- a
        ja się wmieszałam - niepotrzebnie, okazało się, że żona lubiła być bita:-)
    • basia553 Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! 16 lat temu
      Ja bym proponowala zaczac od metody pokojowej: idz tam i porozmawiaj
      gdziecznie. A moze to cos da? Dopiero jesli nie poskutkuje, idz do zarzadcy.
      A swoja droga cxiekawa byla Twoja uwaga "nie jestem stara.. itd".
      Tzn. gdybym ja - wiele starsza od Ciebie, miala problem z glosnymi sasiadami,
      to byloby to inaczej? Starsi musza cos takiego znosic? No pomysl! Jak sie jest
      troche starszym to jest sie upierdliwym sasiadem? Tak to myslalas?
      • Gość: ?? :( Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16 lat temu
        to stwierdzenie mialo na celu wyprzedzenie komentarzy typu "studenci to tak
        zawsze, daj zyc mlodym"... przepraszam, jesli kogos urazilam...

        rozmiawialam juz z tymi sasiadami, co napisalam w poście, moze troche
        chaotycznie, bo bylam bardzo wzburzona... nie wiem tylko czy glosna muzyka w
        ciagu dnia to cos zlego... w nocy bowiazuje cisza nocna ale w dzien? czy sa
        jakies normy halasu?
        • tyggrysio Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! 15 lat temu
          z tego co wiem, to teraz nie ma czegos stricte takiego jak cisza nocna a poza
          tym, to poziom halasu dowolny; jesli halasy Ci przeszkadzaja, masz prawo sie
          poskarzyc;
          ostatnio wlasnie byl w mieszkaniu moich rodzicow policjant/straznik miejski bo
          sie jakas sasiadka poskarzyla na druga, ze dzieci tej drugiej halasuja w
          mieszkaniu :-) i zbierali opinie wszystkich sasiadow;
          ale nie wiem, czy do policji chcesz sie posuwac; moze lepiej pogadac z
          wlascicielem mieszkania? w koncu sesja juz sie zaczyna, a potem mozna wymienic
          studentow ;-)
      • Gość: Piotr Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.tele2.pl 15 lat temu
        Jestem głośnym sąsiadem.
        Mam żonę i dwoje dzieci. Mieszkamy na pierwszym piętrze i żyjemy jak normalna
        rodzina (nie urządzamy głośnych imprez i nie słuchamy muzyki. Dzieci nie
        tupią). Kłopot w tym, że nasza sąsiadka (panna w wieku ok 45 lat)nie może
        spać i nachodzi nas z pretensjami, że zachowujemy się za głośno. Wymaga od
        nas byśmy po godz. 23 nie chodzili po mieszkaniu i nie spuszczali wody w
        łazience (mam na zapas robić siusiu do godz 23). Staram się być grzeczny ale
        powoli mi nerwy puszczają i nie wiem co
        robić. Zaczynam zastanawiać się wieczorem czy mogę iść siusiu albo czy mogę
        otworzyć szafę, a to prowadzi do obłędu.
        Dodam że ona mieszka nie bezpośrednio pod nami tylko na skos.
        Poradźcie coś bo oszaleję.
        • Gość: rada Miałem bardzo podobny problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
          Starsza pani ma bardzo dużo energii i nie wie co z nią zrobić.
          Wzywała non stop policję, która nigdy nie miała zastrzeżeń.

          W pierwszych dniach jak się tam sprowadziłem przyszła z wielkim krzykiem, żebym nie zamykał psa w łazience bo szczeka całą noc i ona spać nie może.... A ja nie miałem psa :) Jeszcze wtedy nie podejrzewałem jakie będę miał z nią problemy.

          Pewnego razu wróciłem do domu po 2 w nocy, wziąłem prysznic i położyłem się spać. Ok. 3 budzi mnie policja, że sąsiedzi się skarżą (już wtedy wiedziałem kto) że jest u mnie impreza. Ja obudzony, zaspany w slipkach.... jaka impreza? Porażające... Też już zaczynałem mieć małą paranoję i zastanawiać się czy jak spuszczę wodę wieczorem to zaraz nie wpadnie policja lub rozwrzeszczana sąsiadka.


          Sprawa wylądowała w sądzie. Dzielnicowy stwierdził, że nie może ignorować kilkunastu skarg (mimo że robił wywiad i wszystko było ok) i niech sąd rozstrzygnie. Oczywiście nic nam nie udowodniono. Sasiądka wycofała się z oskarżenia i został tylko problem dla sądu i dla nas... I zmarnowane pieniądze z naszych podatków.

          Ja się wyprowadziłem (na szczęście mogłem łatwo zmienić mieszkanie - nie mam jeszcze dzieci)

          Polecam zachowywać się normalnie i nie wpadać w paranoje. A jak przychodzi to wzywać policję i oskarżyć ją o nachodzenie i zakłócanie spokoju. Najważniejsze: zachować spokój. Jeżeli jest impulsywna i krzykliwa - nagrać na dyktafon.
        • rezurekcja sąsiedzi 15 lat temu
          Gość portalu: Piotr napisał(a):



          > tupią). Kłopot w tym, że nasza sąsiadka (panna w wieku ok 45 lat)nie może
          > spać i nachodzi nas z pretensjami, że zachowujemy się za głośno. Wymaga od
          > nas byśmy po godz. 23 nie chodzili po mieszkaniu i nie spuszczali wody w
          > łazience (mam na zapas robić siusiu do godz 23).

          Macie akustyczne stropy. To cholernie irytujaca okolicznosc. Rozumiem Twoja
          sasiadke, bo mnie tez budzi tupanie sasiada, przesunanie mebli, loskot
          wiruajcej pralki itp. I tez jestem na koncu wytrzymalosci, chyba przejde do
          niego z wizyta.
          ZMiencie obuci na takie z miekka filcowa podeszwa. Polozcie moze dodatkowa
          wykladzine. Podfilcujcie nogi mebli.
          W Paryzu w niektorych budynkach wody w kiblu nie spuszcza sie po 22.

          Twoja sasiadka moze mie cbardzo wyczulony sluch, wiem jak boli, bo sama tez tak
          mam. Jest to bardzo uciazliwe, nie wiem, skad mi sie to wzielo, przedtem nie
          reagowalam na wiele dziwekow, teraz niestety reaguje. Moi goscie niektorych
          dzwiekow nie slysza, ja tak. I nie jst to niczyja wina.


          > powoli mi nerwy puszczają i nie wiem co
          > robić. Zaczynam zastanawiać się wieczorem czy mogę iść siusiu albo czy mogę
          > otworzyć szafę, a to prowadzi do obłędu.

          A czy masz naoliwione zawiasy? SAsiedzi maja drzwi cholernie skrzypiace.
          Nie masz pojecia, jak to slychac u mnie.

          > Dodam że ona mieszka nie bezpośrednio pod nami tylko na skos.

          Niestety, w dzwiekonosnych budynkach sciany łączą a nie izoluja.

          Naoliw, podfilcuj.
          Spytaj sasiadow mieszkajacych nad nia bezposrednio, czy zglaszala sie do nich
          z powodu halasu?

          Wspolczuje sobie, Tobie i sasiadce.
          Ja usiluje choc troche zagluszac odglosy sasiadow radiem, ale nie da się
          calkowicie. Niestety.
          Ja slysze takze tych, ktorzy mieszkaja obok mnie pol pietra nizej. Nawet
          glosniejsze rozmowy... O muzyce nie wspomne.

          --
          Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś wyłażą
          garbate karzełki i szczają nam do garnków. (S. Mrożek, Z ciemności))
      • Gość: ?? :( Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16 lat temu
        Rozmawiałam już drugi raz.
        Ten Pan mówi że on musi słuchać głośnej muzyki bo z nią pracuje i że inaczej
        się nie da...
        Wreszcie doszło do kompromisu - będzie puszczał ją wtedy kiedy nie ma mnie w
        domu...
        Ale co z resztą sąsiadów, którzy jednak zostają w domu?? Chyba będą musieli
        sami z nim się dogadać. Bo ja mam już dość. Jeśli to się powtórzy jeszcze kilka
        razy to piszę do administracji.
        • Gość: tangerines Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 16 lat temu
          Cisza nocna to jedno a spokój to drugie. Miałam podobny problem. Gdyby nic nie
          pomogło zadzwoń do dzielnicowego. Wbrew powszechnemu wyobrażeniu za zakłócanie
          spokoju w dzień grozi surowa kara finansowa, poproś dzielnicowego, żeby
          uświadomił studentów, jak usłyszą o kilku tysiącach kary to się uspokoją. To
          się nazywa zakłócanie porządku publicznego czy jakoś tak i pora dnia nic do
          tego nie ma. Przypuszczam, że właściciel mieszkania nie płaci podatku od
          wynajmu, możesz postraszyć urzędem skarbowym.
          • Gość: atka Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.cirrus.com.pl / *.cirrus.com.pl 16 lat temu
            Też mi się wydawało , że problem sąsiadów - w moim przypadku mieszkających nade
            mną jest do rozwiązania. Niestety sąsiedzi uważali że ich dzieci mogą bezkarnie
            biegać po domu i skakać przez cały dzień a oni sami puszczać muzykę tak głośno
            jak im się podoba a pobobało im się bardzo głośno. Imprezy też lubili robić
            bardzo póżno i bardzo głośne.Jeszcze żeby mieli parkiet ale oni sobie skakali
            po panelach. Administracja nie chciała mieć nic wspólnego z tą sprawą, mnie
            okrzyknięto starą marudą. Najgorsze jest to, że pracuję w domu i ciągły hałas
            nie pozwalał mi na to.
            Dzielnicowy pojawiał się po wezwaniu - wtedy u sąsiadów robiło sie cicho- więc
            nie wierzył. Raz rzeczywiście przypadkowy patrol zgłosił sprawę na komisariat -
            więc wyobrażcie sobie jak było głośno ale zapomnieli spisać protokołu czy
            notatki - więc jakby nie było sprawy.
            Sprawa skończyła sie w sądzie - okazało się, że sąsiedzi byli w czasie imprez
            za granicą ( ciekawe- widziałam sobowtórów??)i są niewinni. My się
            wyprowadziliśmy - teraz jest spokój. Ale to przecież nie o to chodzi.
            • Gość: chrum Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 16 lat temu
              mój sąsiad jest lepszy: najpierw od 22 na cały regulator Anna Maria Jopek lub
              Grechuta (ewentualnie Raz, dwa, trzy), potem ona stuka bardzo głosno obcasami
              po panelach, a około 00:20 zaczynają sie głośne ryki (tak, tak, to miłość),
              ale tak głosne, że są w stanie wyrwać cie ze snu albo zagłuszyć telewizor,
              trwa to od około pół godziny do godziny. Najpierw interweniowaliśmy
              (grzecznie i kulturalnie), myślelismy ze nie wie, że tak ich sexy słychac w
              całej klatce, ale on powiedział ze mamy kompleksy i nie pozwalamy się mu
              kochac. Poźniej wzywalismy policje i nawet po wizycie dzielnicowego
              zgodzilismy sie na świadczenie w sądzie. Nie wiem jak to sie skonczy, ale
              uwazam ze nie jest zdrowy do konca: on nie widzi problemu w zagłuszaniu ciszy
              nocnej, a nasze interwencje uwaza za efekt przynaleznosci do kóła rózancowego
              (to jego okreslenie) oraz kompleksów i trudnosci w przezywaniu orgazmów
              (sic!!!). Dodam, że facet ma koło 40 i nie jest młodym, niesfornym
              studenciakiem. Proponowałam mu równiez zeby dokonał zakupu mebli do
              mieszkania, bo podejrzewam, ze puste mieszkanie jest niezłym pudłem
              rezonansowym. Byłam tez w jego sprawie w spółdzieni (zarządza blokiem).
              Co dalej? to trwa od roku dwa razy w tygodniu, a ja wstaje o 6 rano do pracy
              i ciągle jestem nieprzytomna. Ratunku!!!
              w tej samej bramie mieszka tez mnóstwo studenciaków, ale tych to sie straszy
              policją lub urzedem skarbowym (czasem wystarczy tylko uprzejmie upomniec).
              Nie kupujcie mieszkań w nowych blokach, wiekszosc z nich jest wynajeta przez
              element, syfią i kiepują na klatce brudzą sciany,, bo im nie zalezy, jest tyle
              mieszkań na rynku wynajmów, że jak ich wywalą to znajdą sobie inne
              • Gość: Madzia A ja się martwiłam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                A ja się tak martwiłam na początku, po zakupie mieszkania w starym 50-letnim
                bloku, że mam takich starych sąsiadów. Część z nich juz powymierała, niestety,
                przyszli następcy. Ale strasi ludzie ciągle stanowią większość. Tymczasem po 3
                latach, widzę same plusy - nikt mi nie skacze nad głową (mieszkam na
                parterze), nie urządza imprez i nie puszcza muzyki na cały regulator ani w
                dzień ani w nocy. Nie mówiąc już o głośnym sexie (sic!), bo im to juz tylko
                kanapa i kanapki. Sąsiedzi są natomiast nad wyraz uprzejmi, tylko czasami mam
                wyrzuty sumienia, jak puszczam film w kinie domowym, że być może obudzę
                staruszków, ale tymczasem oni - udają, że nic nie słyszeli zagadnięci na
                klatce. I jeszcze jak czytam te posty, co sięe może dziać, to tym bardziej się
                cieszę. I życzę tego samego. A o nowych blokach mam inne zdanie - niz ktos tu
                napisał, ta też można znaleźć kulturalnych ludzi, nie tylko "meneli", ich na
                pewno nie byłoby stać na takie mieszkania.
                • justynson Re: A ja się martwiłam! 16 lat temu
                  Tez mam sąsiadów staruszków, średnia wieku 80. Byloby milo, gdyby nie to, ze
                  pani z którą dzielę ścianę mojego jednopokojowego mieszkania, niedosłyszy ze
                  starości. A jako, że cierpi również na bezsenność, jestem skazany na ryki jej
                  telewizora od świtu do 2 w nocy.
                • allija Re: I tu sie mylisz Madzia 16 lat temu
                  W nowych blokach także są menele. Za moją ściana mieszka alkoholik z typowym
                  zachowaniem dla tegoż. Jego nie stac pewnie było na takie mieszkanie ale kupili
                  mu je rodzice. Sama widziałam jak go przeprowadzali. Z początku myslałam, że
                  będę miała sypatycznych starszych ludzi za sąsiadów. Dopiero później okazało
                  się,że pozbywają sie w ten sposób synalka-pijaka. Oni odzyskali spokój a ja
                  wolę nie mówic co otym myślę. Nie nadaje się do druku.
                  Tak, że i w nowych blokach trzeba uważać.
            • Gość: KeloR Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.prokom.pl 16 lat temu
              ***Niestety sąsiedzi uważali że ich dzieci mogą bezkarnie
              biegać po domu i skakać przez cały dzień***

              Ciekawe jakie atka widzi rozwiazanie tego problemu.
              Ja proponuje bieganie po domu - godzina dziennie - reszta czasu w wygłuszonej
              klatce.
              Współczuję nowym sąsiadom atki - niedługo sprawa w sądzie za zbyt głośno
              piorącą pralkę :-)
              • Gość: raisa Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
                Widać że nigdy nie dało Ci się we znaki: 4 dzieciaków biegających po mieszkaniu
                nad tobą, kiedy tylko mają ochotę (a mają często, dzień i noc), tak, że u Ciebie
                trzęsą się meble i osypują ściany (ponieważ to stare budownictwo - w moim
                przypadku) i do tego ich mamusia, która nie słyszy nawet dzwonka do własnych
                drzwi, gdyż umila sobie czas słuchaniem muzyki. Żadne argumenty do nich też nie
                trafiają. Wiem, że żyjąc w bloku jest się mimo wszystko skazanym na to, iż
                usłyszy się raz to czy tamto, ale ludzie odrobina KULTURY, nic więcej. Szkoda,
                że nie ma siły na takich "sądziadów". Dodam jeszcze, że nie są oni odosobnieni w
                tym bloku. Szkoda mi ich....
                • Gość: zosia Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.icpnet.pl 16 lat temu
                  Sama prowadziłam długą i uciążliwą batalię z sąsiadem mieszkającym piętro
                  wyżej. Nie było łatwo, ale jak się czlowiek uprze.....Twoi hałaśliwi sąsiedzi
                  mieszkają niżej, co ułatwia sprawę.Należy założyć, że rozmowy nie pomogą, bo
                  rozmawiać skutecznie można z kulturalnymi ludżmi, a Twoi sąsiedzi niewątpliwie
                  do takich nie należą, bo gdyby tak było,nie miałabyś z nimi problemu.Metoda
                  musi być dobrana indywidualnie,działania na pewno musisz powtarzać wielokrotnie
                  i nie możesz ugiąć się czy poddać, gdy zostaniesz nazwana upierdliwą marudą
                  itp.Nie proś o ściszenie muzyki, bo to sąsiad odbiera na pewno jako zamach na
                  jego wolność, żądaj respektowania swojego prawa do spokoju we własnym
                  mieszkaniu, do decydowania o tym, kiedy chcesz słuchać muzyki,a kiedy spać lub
                  odpoczywać,zarzucaj mu,że nieproszony wciska się do TWOJEGO mieszkania ze swoim
                  hałasem, przypomnij mu, że ludzkość już dawno wynalazła słuchawki, więc niech z
                  nich korzysta.Powiedz mu tonem nie znoszącym sprzeciwu, że jego sufit, to
                  jednocześnie Twoja podłoga i od tego miejsca zaczyna się Twoje mieszkanie, za
                  które Ty płacisz, więc mie ma prawa w nim być obecny w jakikolwiek
                  sposób.Musisz uzbroić się w cierpliwość i reagować za każdym razem,po jakimś
                  czasie będzie miał dość.Najpierw może robić ci na złość i szaleć jeszcze
                  głośniej, ale potem odpuści.Niestety może okazać się konieczne działanie jak w
                  bajce Fredry "Paweł i Gaweł",ale na szczęście mieszkasz "na gorze".Wystarczy
                  np. założyć drewniaki i przytupując pochodzić po gołej podłodze właśnie wtedy,
                  gdy on rozkoszuje się muzyką/może być kazdy inny hałas, który mu wyrażnie w tym
                  przeszkodzi/.Administracja czy policja są na ogół bezradne, ale nie zaszkodzi
                  pisać czy informować, aby było wiadomo, że problem istnieje.Ja miałam
                  nieumiarkowanie hałaśliwgo sąsiada nade mną, a mimo to dałam sobie
                  radę.Potrzebna jest inwencja i działania niekonwencjonalne.Także szukanie
                  towarzyszy niedoli, np. sąsiadów z dołu czy z boku./U nas po upojnej nocnej
                  imprezie u sąsiada wszyscy włączaliśmy swoje sprzęty wcześnie rano i wtedy on
                  nie mógł się wyspać; poskutkowało natychmiast, gdy potem wpadliśmy na pomysł,
                  by zjawić się u niego pod drzwiami z hasłem"O, jak fajnie, jest impreza, my też
                  chcemy się bawić, bo spać i tak się nie da, czy możemy wejść"?/.Jedno jest
                  pewne:sąsiad dziala zgodnie z zasadą "wolnoć Tomku w swoim domku", tyle że
                  domek nie tylko jego,ale Twój także, co mu musisz uświadomić, bo on na razie
                  tej świadomosci nie ma.Życzę wytrwałości i powodzenia.
                  • Gość: Ania Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.crowley.pl 16 lat temu
                    Swietny sposob :) naprawde podziwiam pomyslowosc i wytrwalosc :) Tez mam
                    problem z sasiadami a gory, z tym ze moi ciagle robia remont. Doslownie dzien
                    w dzien wierca cos, stukaja i inne odglosy :/ Od razu zaznaczam ze nie jest to
                    moim przyslyszeniem, gdyz moje wspollokatorki, jak rowniez osoby nas
                    odwiedzajace rowniez zauwazyly wzmozony halas. Probelm jest taki, ze oni to
                    robia w czasie dnia i zawsze koncza przed 22, ale ile mozna wytrzymac w takim
                    halasie. Czlowiek przychodzi do domu i chcialby odpoczac, a tu nici :(
                    Zastanawiam sie, czy jest jakiekolwiek rozwiazanie tego problemu, bo
                    teoretycznie nie zabronie im remontow, ale jest to dla mnie bardzo meczace :(
                    Dziekuje za wszelkie wskazowki
                    pozdrawiam serdecznie :)
                    • Gość: ola Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                      Niestety ja praktycznie od 14 lat przeżywam to samo. Nieustanne emonty
                      stukanie, głosna muzyka( facet grywa na weselach, więc teksty o Maryśce, która
                      zatyka se dłonią... są na porządku dziennym). Niestety to nie jest jedyny
                      sąsiad lubiący głośno żyć. Po przeczytaniu kilkunastu postów, pomyślałam, że
                      takich nieszczęśników jak my musi być cała masa. Może kiedyś poczujemy w sobie
                      siłę i postaramy się wpłynąć na stworzenie takich przepisów, które będą chronić
                      normalnych lokatorów. Przecież na zachodzie do niekórych mieszkań nie można się
                      sprowadzić ze zwierzątkami domowymi ( a propos pies jednego z sąsiadów wył
                      przez dwa lata od 7 do 14). Trzymmajcie się.
                • oka5 Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! 16 lat temu
                  Gość portalu: raisa napisał(a):

                  > Widać że nigdy nie dało Ci się we znaki: 4 dzieciaków biegających po
                  mieszkaniu
                  > nad tobą, kiedy tylko mają ochotę (a mają często, dzień i noc), tak, że u
                  Ciebi
                  > e
                  > trzęsą się meble i osypują ściany (ponieważ to stare budownictwo - w moim
                  > przypadku)

                  Otóż to! Niektórym wydaje się, że ich dzieci to pępek świata i mają prawo
                  wyprawiać w domu, co tylko zechcą. Bieganie, skoki i to takie, że szyby
                  trzęsły mi się w oknach porzerabiałam przez kilka lat nad własną głową. I
                  bezczelni opiekunowie, którzy moje uwagi kwitowali tym, że przecież jeszcze
                  nie ma 22. Bloki mieszkalne narzucają pewien reżim, któremu WSZYSCY muszą się
                  podporządkować, ale u nas ciągle panują zwyczaje chamskiego zamieniania innym
                  lokatorom życia w piekło.
              • Gość: Maggg Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: 194.246.124.* 15 lat temu
                oooo małe dzieci potrafią dać nieźle w kość. Nade mną mieszka 3 maluchów. I ja
                rozumiem ze dzieci to dzieci i biegać musza, ale problem polega na tym, ze w
                ich mieszkaniu nie ma ani jednego dywanu!!! a dzieci nie dosyć, że biegaja i
                tupia niemiłosiernie to jeszcze maja jakis rowerek albo coś z kółkami na czym
                jeżdżą po mieszkaniu. Efekt dźwiękowy w moim mieszakniu jest niesamowity -
                jakby ciagle nad głowa samolot leciał. Ja nie rozumiem, czy z dziećmi nie można
                wyjść na dwór, zeby sie wyszalały??? Dodatkowo dzieci są strasznie wrzeszczace,
                a jedną z metod wychowawczych jest chyba zamykanie ich za kare w łazience, bo
                co jakis czas dochodzi stamtad straszliwe wycie, tak, ze kiedys kilkoro
                sasiadów mieszkających pod, nad i obok tej rodziny spotkalo sie pod ich
                drzwiami - myslelismy, że cos sie stało.Jak mnie nie ma caly dzień, to niech
                sobie bigają i wrzeszcza, ale w weekendy to jest dramat. Byłam już u nich z
                grzecznym upomnieniem, zmienilo sie tylko tyle, że dzieci mniej jeżdzą i
                krzyczą i strasznie sie mnie boją - pewnie rodzcie mna strasza te dzieci. Oby
                szybko wyrosly z tego rowerka, ale jak sobie pomysle, że za pare lat zaczna
                sluchać muzyki...
    • Gość: tola Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: 195.216.96.* 16 lat temu
      Mam ten sam problem co ty. Trafili mi się nowi sąsiedzi podemną.(Też sąsiedzi)
      Nie uznaja faktu, że na klatce mieszka wiekszość straszych osób, które lubia
      ciszę. Ja należę do tych młodszych, ale też lubię spokój, szczególnie kiedy
      wracam po pracy. Zdarzyło się kiedyś, że o 18 sąsiadka zrobiła
      sobie "dyskotekę" z taką rąbanką na maxa. Poszłam na dół ze chce spokój.
      Sąsiada przeprosiła. Spokój był przez 2 tygodnie do momentu, kiedy przyszła
      koleżanka. Tym razem do rąbanki doszedł jeszcze potworny ryk (może szykowały
      sie do "Idola"). Poszłam na dół z piana na ustach, poleciała łacina i
      zagroziłam policją. Do tej pory mam spokój. Czasami sąsiadka próbuje słuchac
      głośniej muzyki, włączam wtedy bardzo ponurą muzyczkę i podłączam basy. Zaraz
      mam spokój. (Najbardziej przykro jest mi z powodu awantury którą musiałam
      wzniecić żeby uświadomić "sąsiadom" że nie są sami). Mam jeszcze jeden sposób
      rano, kiedy śpią wlaczam też muzyczke cicho ale z basami. Sąsiadkę mieszkającą
      obok przeprosiłam za te moje "metody wychowania,ale przyznała mi racje" :)
      Najlepiej bedzie jak postraszych ich policja i naślesz na właściciela Urząd
      Skarbowy - głowę daję że mieszkaja tam nielegalnie.

      Ale sie rozpisałam

      pozdrawiam
    • atropos a mnie katuje babcia zza sciany 16 lat temu
      Obrzydliwa chamska starucha, z którą trzeba by porozmawiac w stylu Brudnego
      Harry'ego, ponieważ na błagalną prośbe o sciszenie telewizora oznajmiła, że
      jest głucha i trzasnęła mi drzwiami przed nosem.
      No i nie ma na nia sposobu, interweniowałam w zarządzie TBS, pomagało na dwa
      dni, a zniecierpliwiona pani administrator poinformowała mnie, ze wolałaby
      gdybym jej zgłaszała zimne kaloryfery. Szkoda, że akurat z tym nie ma
      problemów.
      Zastanawiam się, czy nie podać sprawy do sądu, może zrobiłoby to na niej
      wrażenie.
      --
      Zapytano pana T. w jakiej trumnie chciałby być pochowany.
      "W takiej, w której zmieściłaby się moja samotność..."
    • wiedzmin7 Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! 16 lat temu
      Niestety, to typowo polski problem. Marzy mi się, aby prawo do ciszy i spokoju
      było przestrzegane tak, jak w krajach zachodnich. Tez mam ten problem. Gówniarz
      (studencik) za ścianą puszcza sobie muzykę jak chce. Na nic da się
      tłumaczenie, że nie mogę uśpić dziecka. Synalka energicznie broni mamuśka, a
      nas wyzywa od ,,nienormalnych''. Najgorsze, że jesteśmy na taką hołotę skazani,
      a z tym młodym chamem mogę się spotkać za parę lat w pracy - przecież wkrótce
      zostanie magistrem. Nie ma nich rady ani sposobu. Na wiercenie i puszczanie
      muzyki złoszczą się inni sąsiedzi. Na wyprowadzenie się (czytaj: ucieczkę) z
      bloku nie mamy szans. Jesteśmy skazani na ciągły koszmar, bo jest na to
      przyzwolenie społeczne. Gdyby wszyscy zgodnie potępiali takie zachowania i
      mówili o tym głośno - problem byłby o wiele mniejszy.
      Trudno, trzeba wzywać policję, pisac do administracji - korzystać ze swoich
      praw. Kiedy zaczniemy robić to wszyscy, młodociani bandyci i ich rodzice może
      zrozumieją, że nie są sami na świecie, a blok to nie domek jednorodzinny.
      Co do wieku - mam 34 lata. Kultura i chamstwo nie zależą od wieku.
      • Gość: pieszy Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.wbp.wroc.pl 16 lat temu
        Jest to problem dosyć częsty.Oczywiście można powiedzieć,że lokatorzy którzy
        tak zakłócają spokój to jest to dzikie chamstwo.Mogą to też być ludzie którzy
        popełniają przestępstwa.Bo jeśli ktoś na codzień igra z Kodeksem Karnym to
        czym jest dla niego popełnianie wykroczenia jakim jest zakłócanie spokoju lub
        spoczynku nocnego.On się z tego śmieje.Mogą to też być ludzie którzy mimo
        pozorów normalnego zachowania nie są zdrowi psychicznie.Dogadywanie się "po
        ludzku" z takimi ludżmi nie daje efektu.Chyba, że ktoś chciałby w jakiś sposób
        opłacać się im za spokój.Trzeba po prostu wzywać Policję i w nocy i w dzień.Bo
        głośna muzyka w dzień to jest zakłócanie spokoju (art. 51 Kodeksu wykroczeń).I
        kierować sprawy do Sądu Grodzkiego.Zebrać kilka wyroków o ukaraniu za
        zakłócanie spokoju lub spoczynku nocnego, a póżniej kierować sprawę do Sądu o
        eksmisję uciążliwych lokatorów.Jest to być może pionierska droga ale ktoś musi
        ją zacząć.A prasa powinna takie przypadki nagłaśniać dla przetrogi wszystkich
        innych łobuzów.
        • Gość: marianna Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: 81.210.100.* 16 lat temu
          Ja też na starym mieszkaniu miałam taki problem.Ale do czasu.Gdy tamtym głośnym
          lokatorom urodziło się dziecko wtedy ja przystąpiłam do głośnego
          działania.Puszczałam muzykę na cały regulator,dziecko nie mogło spać,oni
          przychodzili do mnie z pretensjami a ja im na to:wolnoć Tomku w swoim domku(a
          on naprawdę miał na imię Tomek:).Do tego zalałam im mieszkanie,hehe.Chcieli
          wojny no to ją mieli:) A w Twoim przypadku gdy za przeciwników masz studencików
          spróbuj zadziałać tak jak oni,jeśli nie chcesz wzywac policji.Pokaż im kto tam
          rządzi!
        • geti Jak uprzykrzyć życie sąsiadowi !!! 14 lat temu
          Moze macie pomysł, jak mozna uprzykrzyć życie głośnemu sąsiadowi (głośna muzyka
          7 dni w tygodniu w godzinach 7:30-23:00)?!!! Ale tak by inni, normalni sąsiedzi
          na tym nie ucierpieli. Dodam tylko, że cywilizowane formy nie przyniosły
          żadnego efektu. Mam na myśli bezpośrednią rozmowe, interwencje w spółdzielni,
          wielokrotne wzywanie policji, i w ostateczność skierowany wniosek do sądu
          grodzkiego.
        • Gość: Margaret Pelczar Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14 lat temu
          Obawiam sie ze moja sytuacja jest jeszcze gorsza bo codziennie rano o godz 600
          do godz 607 musze sluchac dzwonow koscielnych ktore sa vis a vis moich okien.
          Nikogo nie obchodzi, ze wrocilam pozno z pracy i chce pospac, a najgorsze sa
          weekendy, co godz dzwony i wysluchanie conajmniej trzech mszy pod rzad (przez
          glosniki). Nie mam do kogo sie zglosic o pomoc, przeciez nie powiem ksiedzu
          zeby nie walil w te dzwony tak dlugo skoro swit. W nocy mam coprawda cisze ale
          nie moge sie nia delektowac bo w tym czasie pracuje, gdyby byla mozliwosc to
          bym zmienila prace, ale takiej nie mam, domu tez nie moge zamienic bo zamiana
          domu jest bardzo kosztowna, a na rezygnacje z pracy tym bardziej mnie nie stac.
          Jestem bez wyjscia bo przeciez nawet nikt mnie nie poprze, ktoz by sie
          sprzeciwil kosciolowi?
          • Gość: cicha Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 14 lat temu
            Wspolczuje. Wiem co czujesz. W tym roku bylam w uroczym miejscu na wczasach.
            Jeden problem - 100 m od okien wieza koscielna. Punkt 6:00 dzwony bily: "kiedy
            ranne wstaja zorze", potem pieciomninutowe wolanie wiernych na kazda msze,
            jeden "dzwon" o polowkowych godzinach i tyle "dzwonow" ile liczy pelna godzina.
            W dzien nie bylo zdanego problemu przy normalnej aktywnosci, ale rankiem kiedy
            czlowiek jeszcze chetnie pospalby robil sie dramat. I jak mowisz - kto wesprze
            cie przy interwencji u proboszcza. Jeszcze wyklnie cie z ambony i doprwadzi do
            eksmisju z mieszkania... No moze ten ostatni wtret byl lekka przesada :))
      • Gość: barbi Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.icpnet.pl 16 lat temu
        Rzeczywiście, problem jest nasz specyficznie polski.Na ogół brak nam empatii,
        nie usiłujemy postawić się na miejscu sąsiadów i wyobrazić sobie, co oni myślą
        i czują,gdy u nas w najlepsze trwa impreza i przecież tak świetnie się wszyscy
        bawią.Tymczasem w tej samej chwili kogoś piętro niżej mogła dopaść migrena i
        głośna muzyka to jest ostatnia rzecz,o której teraz marzy.Komuś za ścianą może
        marudzić dziecko, bo właśnie ząbkuje,a "stary student" z parteru musi sie
        wreszcie nauczyć i zaliczyć dwa razy już zawalone kolokwium.Wszyscy
        potrzebujemy spokoju od czasu do czasu, ale nie wszyscy w tej samej chwili.A
        ponieważ nie wiadomo, kto kiedy, więc powinniśmy być w miarę przyzwoicie cicho
        i przed 22, i przede wszystkim po.Tego nauczono mnie już w dzieciństwie, bo
        w 'familoku' gdzie mieszkałam, wielu sąsiadów pracowało na nocną zmianę, którą
        w dzień odsypiali.Mamy pilnowały,żebyśmy nie trzaskali drzwiami, nie biegali po
        schodach, nie tłukli byle czym w podłogę czy nie ganiali po mieszkaniu.Z czasem
        weszło w krew.Istnieje też problem 'tetytorium psychologicznego' - pewnej
        przestrzeni, która należy tylko do mnie i mojej rodziny.Kazdy hałas to jej
        naruszenie, ale nie każdy drażni i wkurza, wzburza tak,że człowiek by
        gryzł.Wyprowadza z równowagi hałas świadczący wyrażnie o tym, że jestesmy
        lekceważeni,że ktoś się z nami nie liczy i ma gdzieś nasze prawa.Najbardziej
        dobija hałas, który dla sąsiada jest przyjemnością, dla nas zaś udręką, a
        który nie jest konieczny/ dokuczliwa muzyka nawet nie za głośna, ale z basami
        na full - w mieszkaniach obok czaszki pękają, taki powstaje rezonans/.Nie
        odczuwamy w wiekszości naruszenia czyjegoś terytorium psychologicznego jako
        czegoś złego i niedopuszczalnego tak długo ,dopóki ktoś nam nie zrobi tego
        samego.Dlatego metoda 'oko za oko' jest jedyną skuteczną w sytuacji, gdy trudno
        z sąsiadem wytrzymać. Natomiast najlepsze będzie inteligentne publiczne
        ośmieszenie delikwenta,nawet ten burak od nocnych sexy ryków też jest do
        pokonania.Przydługie mi to wychodzi, ale jeszcze jedno:mamy chyba kompleksy na
        tle opóżnienia technologicznego w stosunku do Zachodu, więc rekompensujemy je
        wstawiając kolumny o największej możliwej mocy do pokoju o pow. 10 m kw. i
        czujemy się nadzwyczj nowocześnie.Ot, video w szałasie, citroen w
        Skiroławkach....A jak się komu nie podoba, to zgred,zrzęda,niech się
        odczepi,wyprowadzi, zmieni mieszkanie, wyparuje, leci na Marsa....My tu sobie
        zostaniemy sami barbarzyńcy....NIe przyjdzie do głowy /pustej/,żeby wyciszyć
        własne mieszkanie,jeśli zachciewa się decybeli.Tak zrobiła moja angielska
        przyjaciółka, kóra uwielbia głośną muzykę, ale aby jej słuchać w wielorodzinnym
        domu uważała za swój zas....... obowiązek akustycznie wyciszyć swój pokój. My
        na razie hałasujemy jak dzicy odstraszający wroga przerażliwymi rykami.Boże daj
        nam rozum, bo sprzęt hi-fi już mamy!
    • Gość: zuza Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.almainternet.pl 16 lat temu
      Musiałam zadzwonic na Policję. Moi sąsiedzi zrobili sobie imprezke (rąbanka od
      17 do północy). Policjanci przyszli po tym jak wreszcie zrobila się cisza
      (przed 1.oo). Policja przyszła do mnie, spisała moje dane, do moich sąsiadów
      niestety nie zajrzeli. Powiedzcie mi kochani po co mamy Policję?? I to za moje
      podatki!! Ciąg dalszy rąbanki powtórzył się równiż dzień później w dzień. Na
      moje nieszczęście maiałam potworną migrenę i myślałam że odpadnie mi głowa!!
      Powiedzcie mi jak wykurzyć tych cholernych studentów, w jaki sposób mogę
      odnaleźć właściciela mieszkania???????????
    • Gość: eve Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
      w moim bloku wprowdzili się dziadkowie na wynajem; bardzo sie cieszyłam,że
      starsze osoby nie beda głośno słuchać muzyki i robić imprez; okazało się,ze od
      piątku do soboty zjeżdża sie do nich rodzinka, która wierci i stuka ciągle w
      ściany; dziadkowie palą na balkonie papierochy i przeraźliwie głośno słuchaja
      telewizora, ich rozmowy telefoniczne słychać na wszystkich piętrach - nie moga
      spac więc grandzą od 5 rano do 1 w nocy! pomijając że swoje wprowadzenie
      zaczeli od zalania mojego nowego świeżo kupionego mieszkania!Ps. to fajnie ,ze
      mają dziane i trosliwe dzieci, które funduja im wynajem w prestiżowej nowo
      wybudowanej dzielnicy, ale oni do nas nie pasuja są za głośni!!!!
    • Gość: Paweł Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.wroclaw.mm.pl 16 lat temu
      Też miałem podobny problem. Mieszkałem w starej poniemieckiej kamienicy na
      parterze. Mieszkańcami domu byli przweważnie ludzie starsi, jednak pechowo, na
      I piętro nademną wprowadził się "Pan ARchitekt" z żoną i bezstresowo
      wychowywaną córeczką. Ten nie puszczał muzyki jednak żoneczka chodziła w
      drewniakach po panelach, a córeczka biegała nie umiała chodzić normalnie po
      mieszkaniu, tylko biegała po nim. Uwielbiała też skakać z mebli na podłogę.
      Dodam, że strop był stary. Nie wymieniono go po pożarze w latach 70-tych,
      ponieważ dwie babcie,wcześniejsze lokatorki obu mieszkań uparły się, że się nie
      wyniosą na czas remontu ze swoich gniazdek i już! Dodatkowo pan architekt kupił
      dla swojego skarba pianino. No, żeby chociaż to była muzyka a nie rzępolenie!!!
      Nie pomogły kilkukrotne pertraktacje, stukanie kijem w sufit itp. Musiałem
      odwdzięczyć mu się za moje nieprzespane noce oraz spanie w stoperach w uszach.
      Zainstalowałem pod płytą g-k dość solidny głośnik z kolumny, od mojej strony
      wygłuszony watą. To pomogło. Sąsiad tym razem chodził do mnie, abym przestał.
      Nie jest to moze najlepsza rada, jednak w przypadku takiego chamstwa, niestety
      jedyna. Teraz już tam nie mieszkam. Wyprowadziłem się. Pan architekt też.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce o spokój.
      • czytelniczka12 Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! 14 lat temu
        ja tez mam taki sam problem jak pawel.nade mna mieszka rowniez bezstesowo
        wychowywana 10 latka, ktorej chyba jedynym zajeciem jest bieganie boso po domu
        i trenowanie skokow i to pewnie z mebli,bo az mi sie sufit trzesie!!!!i to tak
        calymi dniami i wieczorami!!dodatkowym urozmaiceniem jest gonitwa ze swym
        ogromnym psem.. rozmowy nie daja rezultatu,walenie po kaloryferach i scianach
        slysza chyba wszyscy w bloku, tylko nie oni.zaczynam miec juz nerwice tym
        bardziej, iz pode mna mieszka bardzo upierdliwe starsze malzenstwo, ktorego
        glownym zajeciem jest sluchanie co robie i w razie mocniejszego tupniecia lub
        spuszczenia wody po 22 odzewem jest natychmiastowe trzaskanie po kaloryferze!!!
        ja chodze juz na palcach by tylko nie zdenerwowac tych na dole i planuje zemste
        na tych na gorze.. chyba ten glosnik to nie bedzie zla sprawa tylko trzeba
        bedzie go dobrze wyciszyc bo sasiadka z dolu jeszcze mieszkanie zaleje gdy tak
        od trzaskania koloryfer jej peknie...
    • Gość: Miko Proszę precedens już mamy.... IP: *.qc.sympatico.ca 16 lat temu
      Oto artykuł z dzisiejszej GW:

      Ojciec skazany za głośne zabawy dzieci

      Marek Sterlingow 19-05-2004, ostatnia aktualizacja 18-05-2004 20:55

      Bawiące się dzieci mogą zaprowadzić rodziców na ławę oskarżonych. Przekonał się
      o tym Artur Wrzałek. Został skazany za "hałasy w postaci kulania czymś po
      podłodze, przesuwania i skakania" oraz "głośne krzyki" wydawane przez dwójkę
      jego dzieci w wieku 1,5 i 3 lat.

      Na ławę oskarżonych w Sądzie Grodzkim w Gdańsku Wrzałek trafił dwa miesiące
      temu. Sędzia Grażyna Kamińska skazała go za to, że w okresie od 23 września do
      18 października 2003 roku w godzinach rannych i popołudniowych dziewięć
      razy "poprzez niewłaściwie sprawowany nadzór nad dwójką małoletnich dzieci
      zakłócił hałasem spokój" państwa S. (art. 51 par. 1 kw). Za obiektywny dowód,
      że hałasy są dokuczliwe, sąd uznał zeznania przyjaciółki państwa S. Wrzałek
      musi zapłacić grzywnę (100 zł) oraz pokryć koszty postępowania sądowego.

      - Jestem zdruzgotany. Moje dzieci bawią się zupełnie tak samo jak wszystkie
      inne - mówi Wrzałek. - Owszem, od czasu do czasu krzykną czy zapłaczą, ale w
      żaden sposób nie odbiega to od normy. Rozumiem problem sąsiadów i staram się mu
      przeciwdziałać. Nie będę jednak dzieci wiązał i kneblował.

      Zdaniem państwa S. wyrok jest sprawiedliwy. - Każdy ma prawo do spokoju we
      własnym domu, także w dzień - mówi Lech S. - Zanim sprawa trafiła do sądu,
      zwracaliśmy im uwagę i napisaliśmy list. Przecież nie można dzieciom pozwolić
      na wszystko. Teraz zresztą wcale nie jest lepiej. Cały czas notujemy sobie dni,
      kiedy hałasy są nie do wytrzymania.

      Zdaniem Wrzałka blok, w którym mieszka, jest bardzo akustyczny. Specjalnie
      dlatego kupił dywan, a dzieci zamiast w przypisanym przez lekarza obuwiu
      ortopedycznym, chodzą w grubych skarpetach. Jak twierdzi, jego stosunki z
      państwem S. układają się nadal fatalnie i że zachowanie sąsiadów stwarza
      poczucie zagrożenia w jego rodzinie.

      - Dziwna sprawa. Policja ma jednak obowiązek przyjąć każde zgłoszenie. Nawet
      takie - mówi rzecznik gdańskiej policji Adam Atliński. - Po przesłuchaniu
      pokrzywdzonych kierujemy sprawę do sądu, który rozstrzyga, czy doszło do
      wykroczenia. Ale pierwszy raz słyszę, żeby skazano za bawiące się dzieci.

      Zdaniem rzecznika na skierowanie sprawy do sądu nie miało wpływu to, że pan S.
      jest byłym funkcjonariuszem policji. - To już nie te czasy - twierdzi Atliński.
      • agawyp Re: Proszę precedens już mamy.... 15 lat temu
        I to jest chore. Ja mam 2 dzieci starsza ma 4 lata i lubi bawic sie w domu
        czasami głośniej czasami ciszej. Niewyobrażam sobie sytuacji kiedy dostaje pozew
        do sądu za głośne zabawy. 20 czy 30 lat temu było tak samo dzieci bawiły się tak
        samo, ale nikt nikogo nie skarżył. Bo to tylko dzieci, które radują się z
        życia, ludzie trochę opamiętania, bo naprawde będzie coraz mniej dzieci słysząc
        takie wiadomości. Proszę jednak pamiętać, że im mniej dzieci tym gorzej żyje się
        emerytom.
    • Gość: Ja Odnośnie art. z GW z 20 maja IP: *.gisz.sti.net.pl / 217.153.85.* 16 lat temu
      Widocznie państwo S. nigdy nie mieli własnych dzieci i zapomnieli, że kiedyś
      też byli dziećmi. Czyzby w dzieciństwie byli wiązani przez rodziców?
      Kneblowani? Ja osobiście twierdze, że dziecko jest tylko dzieckiem i coś z tego
      dzieciństwa mu się należy! Co się tyczy państwa S. to proponuje domek na
      odludziu bo raczej nie są przystosowani do życia wśród ludzi! A co do wyroku
      sądu to poprostu Polska.
      • Gość: Heidi Re: Odnośnie art. z GW z 20 maja IP: *.netcologne.de 16 lat temu
        Masz racja, ze dziecku cos sie z zycia nalezy.
        Ale czemu na panelach? I w drewniaczkach? I rzucanie samochodzikiem - rodzice
        wniebowzieci a sasiedzi dostaja oczoplasu od wibracji.
        Sprawa jest prosta - brakuje nam szacunku dla innych.
        Akurat ten przypadek to sprawa precedensowa - choc czasem jestem doporowadzana
        do wscieklosci przez sasiadow, z gromadka dzieci na kamiennej posadzce -grrrr -
        to takie akcje to chyba przesada...
        Wiele wyjasnia jednak fakt, ze pan S. ma ubeckie, czy tez milicyjne korzenie.
    • pompompom Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! 16 lat temu
      Dziewczyno i tak masz szczęscie, że oni sa pod a nie nad. Ja mam sasiadke nad .
      Stare babsko, wielkie jak 3 armaty, chodzi jak czolgn nie ma dywanów, więc
      wszystko slychac, muzyki nie puszcza za to ma psa, ktory jak jej nie ma w domu
      potrafi wyc prawie bez przerwy z krótkim pauzami na zaczerpniecie oddechu.
      Teraz z psem jest lepiej, bo oddaje do sasiadow, wystraszyla sie kolegium
      (poniewaz nie pomagaly bezposrednie prosby o uciszenie pieska - pani odp. np.,
      że ona to pracuje na uczelni (podobno na SGH uczy lub uczyla ang.) - wezwalam
      straz miejska, a potem policje. Naprawde trudno bylo wytrzymac jak suka wyla w
      srodku nocy, bo pancia akurat wyszla. Z psem jak mowie spokoj, no to teraz jest
      kot, ktory miauczy rodzierająco najczesciej w srodku nocy. Kiedys myslam, ze
      ktos maltretuje niemowle i nawet zaczelam sie niepokoic, czy komus nie dzieje
      sie krzywda. W sumie rozumiem te zwierzaki, bo z taka babą pod jednym dachem...
      ja tez bym pewnie wyla.
      A dodam, ze kilka razy pani byla uprzejma prawie przytrzasnąc mi palce drzwiam
      od windy (na szczescie w pore odsunelam reke), jakis czas temu wchodze ja na
      klatkę schodową i widze, ze baba wsiada do windy i nawet czeka z zamknieciem
      drzwi, jak zobaczyla, ze to ja to w ostatniej chwili przed moim nosem puscila
      drzwi. To sie nazywa dobre wychowanie.
      I ona mieszka nad. Kiedys nawet zastanawialam sie czy nie pojsc do sasiadow nad
      nia i nie poprosic, zeby tak jej czasami potupali najlepiej w srodku nocy.
    • Gość: Nika Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.telnet / *.stanet.pl 16 lat temu
      A co my mamy powiedziec? Studentka mieszkajaca na przeciwko nas jest
      notorycznie bita "po ryju" przez swojego "chlopaka" krzyki darcia muzyka i tak
      od roku , po kazdej takiej akcji przychodzi i przeprasza mowi ze jest od
      niego "uzalezniona" hihi i miala nos zlamany 2 razy!!! I zebym ja zrozumiala!!!
      niekiedy mam wrazenie ze zaczynam miec rozstroj nerwowy, a co jest
      najsmieszniejsze mieszkam w jednym z tzw"prestiżowych" blokow w Krakowie.
      Mieszkalismy z mezem na Kzimierzu gdzie moglismy sie poodziewac tzw. lumpów,ale
      mamy sasiadke....;(
    • oliwka254525 Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! 16 lat temu
      od 1998 roku mieszkam w 100-letniej (prawie) kamienicy. Na 1-ym pietrze. Niby
      spokój cisza. Za rogiem jest MPOS i Izba Wytrzeżwień. Policja jeżdzi co
      chwile, w nocy kursuje bardzo często. Bezpiecznie. Super. Do czasu kiedy
      zaczełam normalnie żyć w domu. W 3-y pietrowej kamienicy średnia wieku 70 lat.
      Byłam najmłodsza , samodzielnie mieszkająca studentka.
      Muzyke puszczałam w ciagu dnia, imprezki były ale bez przesady z hałasem
      Z domu wynosłam poszanowanie dla drugiego.
      Problemy zaczeły się po 2-ch latach. ZAwsze byłam -jestem miła,
      uprzejma , pomoge, nic nie powiem złego na drugiego/gą. Najwyrażniej byłam za
      miła, ponieważ sąsiadki uznały że można mi wejśc na głowe z byle powodu.
      początkowo przyznawałam im rację , no bo starsze, bo dłużej tu mieszkają.
      Zawsze mogliśmy liczyc na siebie w razie czego. Tak myslałam ale cóż
      człowiek głupi jest i już.
      W 2000 roku , we wtorek wyszłam z domu na dwie godziny. Wracam . i co
      widze? Drzwi "dziwnie" otwarte. Myslałam ze to moj Kochany ich nie zamknął.
      Wchodze a tu dzrzwi wyłamane z framugi, na ziemi leżą resztki kabli z
      drykarki , komputera, i nowiutkiej wiezy stereo. Ubrania rozrzucone po całym
      mieszkaniu, brak biżuterii,.....
      Lece do sąsiadki czy kogos widziała, coś słyszała? Nic nie słyszała bo
      spała. Druga sąsiadka (moja ulubiona -Ropucha) też jej sie zasnneło. no ku...
      jak miło. Nic nie widziały nic nie słyszały. Tylko mały brzdąc widział
      jak "łysi panowie" , sztuk 5. Wychodzili z mojego miweszkania z dużą czerwoną
      torba sportowa(tez moja) i drukarka pod pachą. Zapisał nawet nr tablic
      rejestracyjnych.
      Ale wracają do sprawy. Sąsiadki nic nie słyszały, nie widziały. Pytam jak
      to możliwe skoro w ciągu dnia przszkadza im nawet jak chodze po mieszkaniu. A
      tu zostały wywarzone dzrzwi siła , zamka nie mogli otworzyc, GERDA dobry zamek.
      To jak nie słyszały. Rzeczy do dziś nie odzyskałam. Wartośc 13 000 tys. zł.
      Od tego czasu zupełnie mnie nie intereuje co mówią , co robią , co myslą
      moi "kochani" sąsiedzi. Jak oni mnie tak i ja im.

      W zeszłym roku sąsiadka pyta mnie czemu jak wciąż przestawiam "ten" fotel.
      Pytam jaki fotel? Cały czas coś szura, przestawia u pani.
      Odpowiedziałam jej że jak zaczne chodzić w chodakach to dopiero zobaczy co to
      jest hałas. Włamania , wywarzania nie słyszała ale normalne chodzenie po
      mieszkaniu tak.
      Ostatnio na zebraniu Wspólnoty stwierdziała ze prze mnie płaci za duzo za
      wode i za smieci. Paranoja. Ale to jeszcze nic takiego. ćwiczymy z mamą i
      Kochanym /co by nam waga spadła/. A ta Flądra-Ropucha ma pretensje do
      Kochanego ( wyszedł do samochodu po cos) że przez jiego płaci duzo tego i
      tego.... i dlaczego u mnie jest tyle ludzi..? (w sumie ja , mama, Kochany).
      Ona do mnie (Ropucha) że ona tu mieszka od 50 lat, a ja na to że tez tu
      mieszkam od 6 lat. Płace za czynsz i inne rachunki. podobnie jak ona. Mamy
      takie same prawa. I niestety nie ma znaczenia jak długo ona tu mieszka. A ta
      zas swoje że za wode , za smieci za........ przez mnie tyle płaci !
      Tu miarka się przebrała. Powiedziałąm jej ze jak jeszcze raz zaczepi kogos
      kto idzie do mnie to pozwe ją do SĄDu, Weze Policje. POskutkowało. Ropucha jak
      tylko mnie widzi zaraz schodzi mi z oczu. Dzień Dobry do dziś mi nie mówi. To
      nic. W końcu mam spokój.
      POzostali sąsiedzi wiedzą juz że nie dam sobie w kasze dmuchać.
      Jak mamy sie szanować to tylko wzajemnie .

      Mam 27 lat. Nie ma mnie w domu od 7.45 do 16.00 . Muzyke puszczam
      normalnie, tj tylko ja ja słyszę. Czasami puszczam głośniej , ale tylko do
      22.00 Wyjątkiem był ostatni sylwester zabawa do białego rana , tupanie, głosno
      jak to w sylwestra. Nie było żadnej skargi, telefonu. Nic.

      Nademną mieszka małżeństwo 60-cio paru latków. Lubią się bawic
      imprezować . młodzi duchem. kiedy maja gosci zawsze wiem- słychac ich, trzesie
      syfitem. I to jest OK lae niedajboże jak cos podobnego miałoby być u mnie.
      Gó..arstwo nie zna umiaru /cytat/.

      Tacy sa sasiedzi trzeba znalez sospob by z nimi zyc . Ja znalazłam.
      Powodzenia w bojach sasiedzkich. Oliwka
      • ljubav1 Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! 16 lat temu
        A ja troszkę inny problem... Mieszkam na parterze, a codziennie rano przed
        szkołą i po niej, do późnego popołudnia zbierają się pod klatką młodzi
        uczniowie. Są bardzo głośno,plują,palą papierosy jak najęci, jak jest cieplej
        to czasami ten dym wlatuje do sypialni... Jest to bardzo uciążliwe, bo czasem
        jak jeszcze śpimy z mężem to wprost nas budzą tym gwarem. Mam 25 lat i jestem w
        5 miesiącu ciąży, już teraz się martwię co będzie jak dzidzia przyjdzie na
        świat... Może jest na nich jakiś paragraf??? Parę razy zwracaliśmy im uwagę,
        ale oni odpowaidają, że zaraz sobie pójdą, ale co z tego, bo przecież
        wracają !!!! Pomocy !!!!!
        • wiwi_sekcja Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! 15 lat temu
          Co do tematu uczniów, w mojej szkole było podobnie, bo uczniowie chodzili pod
          blok naprzeciwko i palili, głośno rozmawiali, itd. Mądrzy mieszkańcy bloku
          poszli do dyrektora szkoły ze skargą, a dyrcio jeszcze mądrzejszy. Zakazał
          uczniom wychodzenia z terenu szkoły podczas trwania zajęc i zaczoł wysyłac
          nauczycieli na zwiady w tamto miejsce.
          I mieszkańcy bloków byli zadowoleni i dyrektor bo wiedział kto pali. :)
          Idź na skargę, najlepiej jeszcze z jakimiś sąsiadami.
      • Gość: joanka Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.interserv.net.pl / 62.233.214.* 16 lat temu
        Czytam i szczęka mi opada. Pól roku temu po rocznej udręce wyprowadziliśmy sie
        z mężem z pierwszego własnego mieszkania na krakowskim Podgórzu Tu było
        mieszkanie w starej kamienicy, całość miała 18 metrów, więc jasne było, że
        zostało wydzielone z większej części - ale trakcie remotu okazało się, ze jedna
        ze ścian jest drewniana... Za ścianą zaś mieszkała wstrętna, chamska straucha
        obdarzona równie wstrętną i chamską rodziną, która na jkaiekolwiek - na
        początku bardzo uniożone i grzeczne - próby zrwócenia babie uwagi odpowiadała
        wyzwiskami, wrzaskiem i innymi szykanami. Problem był ogromny, bo baba słuchała
        telewizora lub radia maryja od 7 rano do późnego wieczora - ja w tym czasie
        byłam na 3 roku studiów doktoranckich, a mój mąż zaczynał studia, więc bardzo
        potrzebowaliśmy spokoju i miejsca skupienia. Z rozrzewnieniem wspominaliśmy
        czasy mieszkania w akademiku tuż nad dyskoteką... Mało tego - okazało, że cała
        kamienica to ludzie mocno ze sobą związani i niestety tgeo samego typu, co
        babcia - więc dramat. Wśród wyzwisk, jakie słyszeliśmy, "pieorzona
        inteligencja" było jednym z najłagodnieszych. Pewnego dnia nie wytrzymałam
        kolejnej telenoweli, usiadłam na podłodze i po prostu zaczęłam płakać. Mąż sie
        przeraził, spakował nas i mimo, ze był juz późny wieczór i środek zimy, wywiózł
        mnie do znajomych, w których domu przemieszkaliśmy kątem 3 miesiące - w ciągu
        tego czasu udało się chałupę sprzedać i kupić kawalerkę na peryferiach miasta -
        Złocień. Teraz sąsiadów mamy rewelacyjnych, ale już truchleję ze strachu,
        ponieważ sąsiadka z mieszkania obok właśnie sprzedaje swoje mieszkanie -
        podobmo kupił je jakiś chłopak dla swojej mamy...
        Ale tu też jest malutki problem - dokładnie ten opisany w powyższym poście -
        dresy z papierochami i piwskiem w tzw, przełaczce - jakieś 3 m od drzwi mojego
        mieszkania. Upomnienia nie skutkują , stanowcze zwracanie uwagi czasem, ale
        kończy sie zawsze strasznym zdenerowaniem. Teraz w weekendy jest ochrona, więc
        można wezwać miłych panów, ale w dni powszednie... Zwracam uwagę tylko ja -
        reszta sąsiadów myśli podobnie (smarują tą nieszczęsną przełaczkę smołą czy
        jakimś smarem, żeby dresy nie miały gdzie usiaść) ale nikt nie chce podpaść -
        boją się o samochody. Nie wiem, jak ztym walczyć.I nie wiem, jak przestać się
        bać innych ludzi - po mieszkaniu na ul. Długosza diametralnie zmienił się mój
        stosunek do ludzi.
    • Gość: Japonka Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
      Mieszkam w powojennej kamienicy i moi sąsiedzi to też miłe staruszki. Dwie
      staruszki, które mieszkają na przeciwko mnie, słuchają telewizora tak głośno,
      że ja mogę włączyć u siebie w domu obraz wyłączyć fonię i spokojnie znam całą
      treść oglądanego programu. Co niedzielę w okolicach obiadu jest u mnie w domu
      Msza Święta, którą Panie słuchają w radio. Ten telewizor jest tak głośno
      puszczany, gdyż jedna z nich jest głucha, to żeby lepiej słyszała. Paranoja.
      Kiedyś jak miałam sesję poszłam po 22 do nich i poprosiłam o ściszenie
      PANORAMY. Obraziła się staruszka na mnie, ta mniej głucha.
      Nade mną mieszka inna bardzo miła staruszka, która swój dom traktuje jak hotel
      i o różnych porach nocy przychodzą jej tymczasowi współlokatorzy i chodzą,
      gotują, ścielą tapczany, co oczywiście powoduje, że usypiam dopiero wtedy gdy
      oni pójda spać. Ja codziennie wstaje o 6, więc codziennie wyglądam jak Zombie z
      niewyspania. Poprosiłam ją o to by oni zachowywali się zdziebko ciszej, to
      wygrałam tyle, że zamiast na obcasach chodzą po domu w klapkach.
      Napewno się stamtąd wyprowadzimy i przeniose się do bloku i to na ostatnie
      piętro !!!. A to mieszkanie postaram się wynająć komuś kto będzie się
      zachowywał jeszcze głośniej. Obiecuję.
      Ale to narazie wytrzymam, gdyż jestem w ciąży i jestem ciągle zmęczona więc
      śpię tak twardo, że tylko czasem mnie budzą.
        • Gość: niewyspana! Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.lubin.dialog.net.pl 15 lat temu
          Nade mną też mieszkają okropni ludzie, wprowadzili się rok temu.. Złośliwe
          hałasy nie dają nam żyć i spać. Nasze prośby o cisze jeszcze bardziej nasilają
          niepożądane przez nas ich zachowanie.
          Nocne imprezy / niby bez muzyki, ale tupanie i bardzo głośne rozmowy nie
          pozwalają spać/. Dziecko biega, przeraźliwie tupie nogami praktycznie przez
          cały czas ich przebywania w lokalu, aż sufit drży. W dodatku bardzo często
          wracją w nocy, przechadzki w butach na obcasach po panelach i rzucanie na
          podłogę ciężkich przedmiotów, budzą całą naszą rodzinę. Na początku
          próbowaliśmy załatwić sprawę pokojowo /grzeczne rozmowy, prośby/,
          bezskutecznie. Kiedy ojciec poszedł o 24.00 prosić o cisze /przesuwanie
          meblami/ "sąsiad" otworzył mu nago! drzwi i na prośbę mojego ojca "chce spać a
          nie moge przez pana " odpowiedział "to śpij" i trzasnął mu przed nosem
          drzwiami.
          Raz podczas głośnej imprezy zastukaliśmy w rury i zaczęło się... Bydło zostało
          sprowokowane do jeszcze większego zmaltretowania nas! Wezwaliśmy najpierw straż
          miejską i o dziwo nie stwierdziła ona zakłocania spokoju. W mieszakniu ich
          zrobiło się jeszcze głośniej. Wezwaliśmy policję i trafiliśmy na życzliwych
          funkcjonariuszy, którzy zagrozili mandatem, jeżeli goście nie rozejdą sie do
          domu. Pomogło na tę noc. Ostatnio znów była impreza. Poprsiłam o cisze i
          zostałam słownie obrażona. Zadzwoniłam na policję, tylko niepotrzebnie
          uprzedziłam o tym "imprezujących sąsiadów" bo się natychmiast rozbiegli, waląc
          po drodze pięścią lub nogą w moje drzwi i dzwoniąc długi okres czasu domofonem.
          Oczywiście policja przybyła po pół godzinie, gdy była już cisza. Sprawa jest w
          tej chwili u dzielnicowego.
          Najgorsze jest to, że "sąsiedzi" Ci oczerniają nas wśród innych sąsiadów,
          lobbują, szukają sojuszników i przedstawiają siebie jako ofiary! Dziś mieliśmy
          wizytę strażnika miejskiego /na ich prośbę/, który przeprowadził wywiad z
          mieszkajacymi na przeciw nich lakatorami i wyszło na to, że to my nie dajemy
          ludziom spokojnie mieszkać! paranoja!
          Wiem, że nie ma co kierować sprawy do Sadu Grodzkiego bowiem tego typu sprawy
          są umarzane ze względu na małą szkodliwośc społeczną, a w dodatku sąsiedzi będą
          zeznawać na naszą niekorzyść.
          CHCEMY TYLKO CISZY I MOŻLIWOŚCI WYPOCZYNKU PODCZAS NOCY
          CO ROBIĆ?
          PROSZE O POMOC!!!!!!!! może jakaś rada, proszę!!!
            • Gość: ewa Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
              Ja mam odmienny problem z sąsiadami.Wprowadziłam się do bloku zamieszkałego
              przez byłych funkcjonariuszy MO i UB. Ze względu na ilość pracy i małe dziecko
              nie robię imprez , nie słucham glośnej muzyki.Ot taka zwykła
              stabilizacja.Natomiast moi przemili sąsiedzi z dołu potrafią walić w swój sufit
              gdy dziecko w papciach przebiegnie się po pokoju, lub coś przypadkowo spadnie na
              podłogę.Nie mówiąc już o tym co się dzieje, gdy przyjdzie ktoś znajomy i w
              trójkę rozmawiamy normalnym tonem ( a dzieję się to sporadycznie i kończy się
              przed 22)
              Czuję sie jak więzień we własnym domu.Mieszkałam wcześniej w nowym bloku , gdzie
              sąsiadami byli ludzie w przediale 20- 50 lat.Oni robili czasami głośne imprezy ,
              moje dziecko pozwoliło sobie czasami na głośne próby własnego głosu, biegało jak
              oszalałe po mieszkaniu i nikt się nie skarżył.
              • Gość: amelka Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.ghnet.pl 15 lat temu
                mam dokladnie tak samo.... tylko nie mam dzieci. Mieszkamy w dwupoziomowym
                mieszkaniu,i sasiadom z dolu przeszkadza nawet zejscie po schodach,takze nie
                wspominajac o normalnych rozmowach miedzy nami (miedzy nami - czyli mna i
                mezem, nie biore nawet pod uwage wiekszej ilosci osob, po pierwszej
                miniimprezie,gdy 5 osob siedzialo i normalnie rozmawialo przy cichej muzyce i
                po wizycie policji odechcialo mi sie zapraszania gosci) Nie chce mieszkac w
                wiezieniu,gdzie nie moga do mnie nawet znajomi przyjsc i porozmawiac, dlatego
                za miesiac sie stad wyprowadzam i mam nadz ze w nowym mieszkaniu trafie na
                normalnych sasiadow..
              • Gość: La_Flaca Re: nowi, GŁOŚNI sąsiedzi - ratujcie ! IP: *.orange.pl 15 lat temu
                ja rowniez mialam taki problem ,ale sobie poradzilam w mysl zasady najlepsza
                obrona jest -atak.
                sasiad z dolu byl na tyle bezczelny ze po 23 przychodzil do mnie z zalam ze
                halasuje bo smialam wziasc prysznic,albo isc sobie (w kapciach) herbate przed
                snem zrobic. zylam w zastraszeniu chodzac na palcach po22,a znajomych
                wypraszalam juz wieczorem,czulam sie zaszczuta we wlasnym ,za ciezko zarobione
                pieniadze kupionym mieszkaniu.Za kazdym razem odpieralam grzecznie ataki ,ale
                pewnego pieknego dnia po tygodniu spedzonym w lozku z powodu choroby,(czyli
                nie moglo byc halasow bo nie mialam nawet sily na sluchanie muzyki czy
                ogladanie tv),znalazlam na wycieraczce kartke:"jezeli jeszcze raz sie powtorza
                halasy dochodzace z tego mieszkania w czasie ciszy nocnej,to wezwe policje."
                Tak mnie to zbulwersowalo ze poszlam do sasiada z dolu mowic ze ta kartka sie
                nadaje do dzielnicowego jako grozba a poza tym jezeli jeszcze raz do mnie
                przyjdzie po 23 to go oskarze o nachodzenie i nekanie.Sasiad tlumaczyl sie ze
                on wychodzi do pracy o 6 a wraca o 20 i o 21 juz spac chce,wiec ja mu na to ze
                nie interesuje mnie jego smutne zycie w ktorym nic nie osiagnal,wiec niech nie
                rozladowuje swojej frustracji na nie winnych sasiadach,
                Afere wszczelam taka ze przy okazj wyszlo na jaw ze on byl tylko wynajmujacym
                to mieszkanie ,a nie wlascicielem tak jak ja,w zwiazku z tym bez oporow juz
                nawrzeszczalam na niego tak aby cala klatka slyszala(a bylo juz po 21).
                Na drugi dzien jak przemyslal cala sprawe i zdal sobie sprawe ze mam go w
                garsci zachowujac jego kartke z grozba,przyszedl do mnie z bukietem kwiatow i
                przeprosinami.A ja wzielam kwiaty i mu dzwi na nosie zatrzasnelam.od tego dnia
                mam spokoj niebywaly.
    • eszi tak sobie to czytam 15 lat temu
      i myślę o matko jak dobrze że mam mieszkanie rogowe na ostatnim pietrze.. a
      wszyscy mi odradzali... czasem faktycznie i ja słyszę hałasy ale wiadomo jak
      to bywa ktoś gdzieś się powadzi albo inny jakiś nachla się i "rozmawia" sam ze
      sobą ale to rzadko, na szczęście.. ale gdym miała tak jak tu czytam zrobiłabym
      wszystko, żeby z takieg miejsca wiać oczywiście po uprzednim
      oddaniu "cesarzowi" co "cesarskie" z nawiązką oczywiście

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka