Juz w szpitalu - nie karmię piersią

06.11.09, 10:09
Mam pytanie do tych mam, które od początku wiedziały, e nie bedą
karmiły swoich dzieci piersią. Nawet jeszcze bedąc w ciązy. Czy juz
lekarzowi to mówiłyście? Czy tylko połoznej? Jaka była reakcja
personelu? Czy w takiej sytuacji dziecko było bez problemu
dokarmiane czy miałyście terror laktacyjny?
ja jestem migrenowcem i oprócz lekow doraźnych cały czas jestem na
lekach profilaktycznych. Chce natychmiast po porodzie wrocic do
leczenia bo nie wyobrazam sobie miec atak bez mozliwisci przerwania
go przy małym dziecku. Poza tym chce wrocic do profilaktyki a to
wyklucza karmienie piersią.
    • kugorki Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 06.11.09, 11:55
      ja się trochę nie dziwię, że personel negatywnie ocenia taką decyzję, bo na
      pierwszy rzut oka jest to decyzja gorsza dla dziecka.
      ale Twoja sytuacja wg mnie nie pozostawia cienia wątpliwości co do podstawy
      takiej decyzji!
      sądzę jedynie, że w takiej sytuacji dobrze byś była do takiego karmienia od razu
      przygotowana idąc do szpitala. wcześniej skontaktuj się z pediatrą co do rodzaju
      mieszanki do podania.
      życzę skutecznej profilaktyki!!! :)
      • ngrzeczna Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 06.11.09, 12:03
        dlaczego ta decyzja jest "GORSZA DLA DZIECKA?"
        • izak31 Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 06.11.09, 12:48
          no własnie. dziecko ma dokładnie w d.... jak jest karmione grunt, ze
          nie jest głodne. Poza tym z moich obserwacji małych dzieci wokół
          mnie zauwazyłam, ze wiecej alergików jest wsrod dzieci karmionych
          piersią.
          Poza tym jak czytam o tym jak dziecko moze wisiec przy cycu 24h, o
          mekach z laktatorem, o niewyspaniu itp...to sie dzwie...co matka
          chce przez to osiagnac? medal dostanie za zrujnowane brodawki,
          totalne niewypsnie i zjechaną psychikę.
          Mam siostrę rodzona, ktora ma 3 dzieci i zadnego nie karmiła bo nie
          chciała i dzieci sa b. zdrowe, rzadko chorują i nie jedza...po
          prostu wpieprzaja ;) i nie posiedza 5 min spokojnie :0 Samo
          patrzenie na nie męczy ;). nie mowiac o tym, ze psychicznie bardzo
          szybko dochodziła do siebie po kazdym porodzie i dzieciak bardzo
          szybko zaczynały przesypiac po 5h w nocy.
          • malesa.m Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 06.11.09, 14:12
            Ja poszłam rodzić z podjętą decyzją że nie będę karmiła piersią.Była
            to świadoma decyzja od chwili gdy sie dowiedziałam o ciąży.Pierwsze
            dzieci (bliźniaki) próbowałam karmić ale zaraz zaniechalam prób.
            Dlatego teraz postanowiłam od razu podać butlę. Najpierw
            poinformowałam o tym mojego lekarza prowadzącego ciąże (mówił
            "poczekamy zobaczymy, może jeszcze zmienisz zdanie)a potem położnej
            zaraz po porodzie.Moja decyzja była bardzo nie miło odebrana ale
            miałam to w nosie. Musiałam nawet podpisać oświadczenie, że nie
            wyrażam chęci karmienia piersią (nawet mój mąż musiał wyrazić zgodę-
            paranoja).Trzeba poinformować lekarzy (położne) zaraz po porodzie ze
            względu na fakt podania leku na zatrzymanie laktacji.Przeważnie
            Bromergon. Strasznie wkurza mnie ta nagonka na karmienie piersią
            wrrrrrr. To tłumaczenie się każdemu "a dlaczego pani nie karmi?".
            Jestem zadania że dobre samopoczucie matki jest równie ważne jak
            stan zdrowia. Lepiej jak mama jest radosna, uśmiechnięta i pełna
            miłości do dziecka a nie patrząca na swoje maleństwo z myślami "przez
            ciebie chodzę niemal z piersiami na zewnątrz, bolą mnie brodawki,
            jestem nie wyspana (bo przeciez tata w nocy ani nigdy nie nakarmi),
            nie mam chwili dla siebie, jestem uwiązana itp itp...Można być
            wspaniałą matką bez wyrzekania się własnej osobowości.Udanej walki z
            nagonką :) Pozdrawiam
            • melba76 Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 07.11.09, 01:44
              Jakiś koszmar. To jakby żona nie chciała karmić, a mąż by się
              domagal i nie podpisał, ciekawe, co by zrobili w tym szpitalu? ;)
              Paranoja....
              • malesa.m Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 07.11.09, 18:37
                Dokładnie, byłam tak zszokowana jak mąż mi powiedział, że dostał
                wykład (którego ja odmówiłam słuchania) i kazali mu wyrazić zgodę na
                moje "niekarmienie" . Myślałam, że te wszystkie położne tam zagryzę
                ale tylko zacisnęłam zęby, kazałam przywieźć mężowi butelkę i mleko
                (nie chcieli mi udostępnić w szpitalu)i czekałam do wyjścia do domu.
                Były to okropne 4 dni. Od drugiej doby sama chodzilam robic małemu
                jedzenie,myłam i wyparzałam butekę (w nocy też . Ale było minęło.
                Pozdrawiam
      • kugorki Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 06.11.09, 17:50
        napisalam

        > na pierwszy rzut oka jest to decyzja gorsza dla dziecka.
        • bweiher Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 06.11.09, 20:40
          Ja powiedziałam najpierw mojemu lekarzowi prowadzącemu,że karmić
          nie będę(pierwszego syna karmiłam piersią i więcej nie miałam
          zamiaru)a potem w szpitalu tuz po porodzie poinformowałam że chcę
          karmić butelką,że mam już to uzgodnione z moim lekarzem i czy
          jakieś akcesoria mam dostarczyć(ale nie musiałam).Położna była miła
          i wszystko mi wytłumaczyła jak się będą odbywać karmienia,gdzie mam
          pójść po mleko i takie tam.
          Tylko raz jedna z połoznych,podejrzewam ze z ciekawości zapytała
          czemu nie chcę karmić piersią.Powiedziałam jej jak to było z
          pierwszym dzieckiem i ze wiem jak to jest.Środków żadnych nie
          brałam,po prostu nie rozpoczynałam i nie pobudzałam laktacji.Pod
          prysznicem piersi polewałam chłodną wodą.
          Musisz być pewna siebie i swojej decyzji.Nie bój się personelu,na
          siłę cie nie zmuszą.A jesli będziesz miała jakies nieprzyjemności
          po prostu się poskarż.I pamiętaj że nie musisz się tłumaczyć ani
          przepraszać za twoją decyzję.To Twoje dziecko i Twoje zycie.
          • melba76 Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 07.11.09, 01:51
            W przypadku pierwszej córki przeżylyśmy w szpitalu horror
            laktacyjny, bo próbowałam karmić, wiedząc, że może się nie udać
            (pierś pooperacyjna) i mimo że nie szło, zmasakrowali nas tam a
            dziecko głodzili dwie doby.
            Stąd mój bunt i akcja (szczegóły w sygnaturce).

            Teraz jestem mamą 12 tygodniowej dziewczynki. Wiedziałam od razu, że
            karmić ani nie mogę, ani już nie zamierzam probować. Szpital, w
            którym rodziłam obie córki, jest wspaniały, ale mega laktacyjny.

            Moja lekarka wiedziała od lat. Wynajmowałam położną do porodu, więc
            w dniu zakładania dokumentacji omówiłam z nią sytuację. Wpisałam w
            swojej karcie, że z przyczyn medycznych nie wyrażam zgody na
            karmienie naturalne.
            Do szpitala wzięłam swój podgrzewacz i buteleczki, żeby od nikogo
            nie byc zależną.
            Po porodzie położna wyparzyła mi flaszkę i przygotowała pierwszą
            porcję mleka. Tam dają Bebilon Pepti w takich porcyjkach w szklanych
            pojemniczkach. Potem twardo chodziłam po kolejne porcje, nastawiałam
            w podgrzewaczu i karmiłam. Jedna pielęgniarka coś fochowała, nie
            chciała mi dac zapasu pokarmu, ale pogoniłam ją i stała się miła i
            przepraszała.

            Jesli jesteś nastawiona na niekarmienie, przygotuj się psychicznie i
            bądż konsekwentna. Nikomu nie musisz się tłumaczyć, ja też nie mam
            obowiązku opowiadać o kanalikach w mojej piersi.
            Mów - nie karmię piersią, proszę o przygotowanie mleka. Jeśli będą
            męczyć, odpowiadaj - taka jest moja decyzja, lub takie są zalecenia
            lekarza prowadzacego - i nie wchodź w szczegoły. Metoda zdartej
            płyty dziala najlepiej ;)

            Powodzenia, bo wiem, że ten temat potrafi stresować.
            • magdaksp Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 07.11.09, 22:32
              to moze szpital sw. zofii:)?jak ja tam lezalam, to tez mieli bebilon pepti w
              buteleczkach
              • melba76 Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 08.11.09, 00:54
                Tak, to św. Zofia :)

                Jeszcze jedno - przez dwa tygodnie przyjmowałam Bromergon, żeby
                zahamować laktację. Laktacja nierozbudzana jest dość łatwa do
                zahamowania.
    • echo1111 Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 08.11.09, 15:17
      Ja chciałam karmić piersią. Pierwszego dziecka nie karmiłam piersią
      bo nie miałam pokarmu. Ale potem przez wiele lat zastanawiałam się
      czy faktycznie nic się nie dało zrobić, może była to moja wina, może
      źle przystawiałam i przyczyną były pogryzione brodawki? Wszyscy
      dookoła się dziwili - to ty nie karmisz? W odpowiedź że nie miałam
      pokarmu jakby nikt nie chciał wierzyć...usłyszałam kiedyś jak
      teściowa tłumaczyła swojemu znajomemu dlaczego nie karmię -"a bo
      teraz te dziewczyny takie wygodne się porobiły".
      Drugie dziecko też chciałam karmić i dobrze się przygotowałam do
      tego: naczytałam się jak sobie radzić, pokupowałam osłonki, kremy na
      popękane brodawki, biustonosze do karmienia. A pokarmu znowu nie
      było. W szpitalu panował terror laktacyjny, położne nie chciały dać
      mleka modyfikowanego chociaż widziały że nie mam mleka. W kółko
      słyszałam :przystawiać, przystawiać, ciągle
      przystawiać....przystawiałam a dziecko wyło z głodu. Na trzecią dobę
      udało mi się wyprosić trochę mleka od jakiejś bardziej ludzkiej
      położnej. W domu znowu pytania rodziny, znajomych - nie karmisz?
      Pediatra która przyszła zbadać w domu dziecko zareagowała niemiłym
      zdziwieniem - nie karmi pani? hmmm baaardzo rzadko zdarza się żeby
      kobieta nie miała pokarmu. A za chwilę pytanie - dlaczego dziecko w
      szpitalu tyle spadło na wadze? Ręce opadają. Wolę sobie nie
      wyobrażać nagonki położnych w szpitalu a potem znajomych i rodziny
      gdybym z góry postanowiła nie karmić :(
      • izak31 Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 10.11.09, 10:32
        Po wpisach na wątkach o terrorze laktacyjnym myślałam, ze będzie
        sporo matek mogacych wypowiedziec sie na ten temat. Jesli ktoras z
        Was od razu podjeła decyzje o niekarmieniu prosze podzielcie się
        Waszymi doświadczeniami.
        • mammajasia Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 10.11.09, 10:59
          ja decyzje o karmieniu butelka podjelam po 2 miesiacach. Terrorysci laktacyjni
          wygrywali ze mna przez 2 miesiace. ?G?dy zmieniłam sposob karmienia poczułam
          ulgę - moje dziecko tez w koncu przestało płaka podczas karmienia. Żałuję, że
          dałam ponieść się emocjom na początku i robiłam coś wbrew sobie

          pozdrawiam
        • minerwamcg Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 10.11.09, 22:04
          Jesli ktoras z
          > Was od razu podjeła decyzje o niekarmieniu prosze podzielcie się
          > Waszymi doświadczeniami.

          Spełniam połowę Twoich warunków :) To znaczy "od razu". Natomiast
          decyzji nie podjęłam - podjęła się za mnie: brak laktacji i kropka.
          Po pięciu dniach dantejskich mąk i obietnic całego personelu od
          ordynatora po najmłodszą położną że "będzie dobrze", wcale dobrze
          nie było, kapiące z piersi kropelki mleka nie zmieniły się w nawał
          czy choćby normalną laktację. Karmienie mieszane przy pomocy rurki
          doprowadzanej po piersi do buzi maleństwa (jerum, jakie ja przy tym
          sztuki wyczyniałam! Rozpaczliwie brakowało mi trzeciej ręki)
          pzestało wystarczać, córka potrzebowała coraz więcej jedzenia.
          Powiedziano mi zatem, że muszę karmić butelką, bo z karmienia
          piersią nic nie będzie - no i nie było.
          Nie mam wyrzutów sumienia, po prostu żałuję, że się nie udało.
          Zrobiłam (i ja, i personel szpitala) w swoim przekonaniu wszystko,
          żeby było ok - no ale nie chciało być, siła wyższa. Córka ma siódmy
          miesiąc i rośnie pięknie.
        • natalia2080 Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 11.11.09, 10:41
          ja już przed porodem podjęłam decyzje o niekarmieniu piersią-naczytałam się
          wiele różnych artykułów na temat karmienia piersia i butelką-i wybrałam
          butelkę.Mała rosnie i rozwija sie bardzo dobrze a ja mam więcej czasu dla siebie
          i dla domu.mała ma skończone 3 miesiace i w nocy przesypia już 8 godzin-z
          drobnymi pobudkami bym ja na drugi boczek przełożyła-lub herbatka.
          Tylko że ja jestem w anglii a tu jest inaczej.Tu się grzecznie pytaja jak pani
          będzie karmić i nikt nie neguje twojej decyzji.
          Ogólnie jestem zadowolona ze swojej decyzji.
          • malinka_g Re: Juz w szpitalu - nie karmię piersią 11.11.09, 14:11
            Dwa razy rodziłam w Centrum Zdrowia Matki Polki. Pierwsze dziecko miało silną żółtaczkę, spędziliśmy tydzień w szpitalu. O karmieniu nie było mowy, położna pokazała jak rozmasowywać twarde piersi i to wszystko. Po powrocie do domu mały nie chciał ssać piersi. Zostaliśmy przy butli. Drugiego synka urodziłam 1 października i już w ciązy wiedziałam, że karmić go będę butlą. W szpitalu w 3 dobie poprosiłam lekarza o tabletki na powstrzymanie laktacji. Zadawał mi kilka razy to samo pytanie, dlaczego nie chce pani karmić? A ja uparcie powtarzałam, że nie chę i koniec. Nie muszę się nikomu tłumaczyć, taką podjęłam decyzję i już. Kazał podpisać oświadczenie i dał Bromergon. Dwa dni miałam twarde piersi a po 2 tyg pokarm zanikł. Dzisiaj synek ma 1,5 miesiąca a ja nie żałuje swojej decyzji. Przy dwójce małych dzieci nie dała bym rady fizycznie i psychicznie karmic piersią. Moje samopoczucie nie jest na ostatnim miejscu. Dzieci są najważniejsze ale ja zaraz po nich. To była wyłącznie moja decyzja.
Pełna wersja