Komu też jest czasem żal?

30.03.10, 20:56
Witajcie.Dziś mam taki melancholijny dzień - wspominam sobie
pierwsze chwile z moją córeczką zaraz po narodzeniu i pierwsze
wspólne dni, tygodnie miesiące... Miesięcy minęło już 10. Niestety
te miłe wspomnienia zakłóca mi myśl o minonych kłopotach z kamieniem
piersiami, w których mleka było jak na lekarstwo. Mimo 2 miesięcy
starań o pobudzenie laktacji z moich piersi nigdy nie kapało. Jak
czytam na forum piersiowym o bluzkach zalanych mlekiem, o mokrym od
mleka łóżku, o tym że maleństwo nie nadąża przełykac tak szybko
leci... może to absurd ale marzyłam, żeby tego doświadczyc, takiej
obfitości! Zawsze kojarzyło mi się karmienie piersia z prawdziwym
macierzyństwem. Tymczasem moje dziecko doświadczyło obfitości mleka
jedynie z butelki. Pewnie - pogodziłam sie juz z tym i nie zadręczam
się. Jedni karmia piersia inni butelką, i nikt sobie z tego powodu
nie podcina żył. Ale pewnien żal mi pozostał. Jakiś brak, poczucie,
że nie do końca tak miało byc.
    • jus_1 Re: Komu też jest czasem żal? 30.03.10, 21:15
      ech... jakbym o sobie czytała:( na początku było tragicznie (prawie popadłam w depresję), teraz jest trochę lepiej... mam nadzieję, że z czasem zapomnę o tym okropnym uczuciu gdy nie byłam w stanie nakarmić piersią własnego dziecka.
    • agas-30 Re: Komu też jest czasem żal? 31.03.10, 09:26
      dziewczyny cieszcie się że Wasze maluszki są całe i zdrowe brak
      karmienia piersią niczego im nie "zabrał". Ja obie córki długo nie
      wykarmiłam a będąc w ciązy już siebie widziałam jak to robię, ale
      było minęło cieszę że mała jest zdrowa i dobrze się chowa.
      • matylda07_2007 Re: Komu też jest czasem żal? 31.03.10, 11:00
        Napiszę Ci tak: rodziłam cały dzień w okropnych bólach. Musiałam aż dostać zastrzyk rozkurczowy, bo na początku miałam już takie skurcze, jak na końcu-niemal bez przerwy, a niczego dobrego nie przynosiły.
        Doszłam do niemal pełnego rozwarcia, ale główka się nie zsuwała i nie ustawiła w kanale rodnym. Więc finałem była cesarka, po której wstawanie nie należy do najmilszych przeżyć (myślałam, że rozerwie mnie na pół).
        I wolę przeżyć jeszcze raz taki poród, niż takie karmienie, które nam się przytrafiło.
        Jedyne czego żałuję, to to, że karmienie tak właśnie wyglądało.
        Może uda mi się pokarmić drugie dziecko bez większych problemów, ale jeżeli znowu pojawi się koszmar, na pewno nie będę siebie i dziecka mordować-przejdę znów na butelkę.
    • nives1 Re: Komu też jest czasem żal? 31.03.10, 13:59
      Jeszcze do niedawna doskwierało mi uczucie żalu i wkurzenie jak ktoś mówił, czy jak gdzies czytałam że karmienie piersia jest lekkie łatwe i przyjemne a na dodatek najlepsze...
      Może i jest... nie dla nas.

      Ale na szczęscie już mi przechodzi - po 11 miesiacach mam zdrowe, radosne, swietnie rozwijajace sie dziecko. Mimo ze nie karmiłam piersia prawie w ogóle potrafię odczytać potrzeby dziecka, czuję z nim wieź. Dałam córce to co najlepszego potrafiłam jej dać. Mleko dostała z butelki ale miłosć i ogrom ciepła dostała ode mnie i tatusia. A to ani z butelki ani z piersi nie poleci :)

      Fakt - nie miało być tak. Jest inaczej - nie gorzej czy lepiej - tylko inaczej. Jedyne czego załuje, to ze tak długo nie umiałam podnieść głowy i z radoscia kroczyć drogą którą los nam wyznaczył.
    • agas-30 Re: Komu też jest czasem żal? 31.03.10, 15:03
      myślę,że ten żal z niekarmienia piersią pogłębiaja położne które
      powinny pomagać, wspierac a jest inaczej. Tak było i ze mną. Przy
      pierwszej córce to płakałam i siebie obwiniałam, że nie umiem
      karmić, że nie mam mleka a położna czy to w domu czy w szpitalu
      tylko moim stwierdzeniam przytakiwały. Przy drugiej córci położna
      była super. Nie naciskała tylko rozmawiała, szukała przyczyny i jak
      sama powiedziała" ważne by Pani i dziecku było dobrze". Nie rozumiem
      tych co mówią że jak karmisz butelką to nie ma więźi, milości takiej
      jak przy piersi - bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura.
      • yadrall Re: Komu też jest czasem żal? 31.03.10, 20:41
        Ja czuje glownie ulge... Nigdy nie widzialam siebie w roli maki
        karmicielki i probowalam karmic swoim mlekiem (odciagalam) tylko
        dlatego,ze mleko matki jest najlepsze dla dziecka. Samo karmienie
        piersia to nie dla mnie-nie czulam sie dobrze w tej roli i ani
        troche nie zaluje,ze maly nie wisial mi na cycku. Owszem,zaluje,ze
        moje dziecko musi jesc mleko modyfikowane,a nie moje,ale nie zaluje
        karmienia piersia.
    • elgosia Re: Komu też jest czasem żal? 02.04.10, 01:21
      Ja się z tym pogodziłam dopiero za trzecim razem.
      • eve-xim Re: Komu też jest czasem żal? 02.04.10, 20:05
        Ja tez bardzo zaluje ze nie karmie. Karmilam kilka tygodni, ale byly one
        okraszone placzem dziecka, moim placzem, bólem, płaczem, bolem i jeszcze raz
        placzem i bolem :( Wysiadłam psychicznie i fizycznie. Karmienie piersia to jak
        narazie najgorsze wspomnienie macierzyństwa, największa porażka tegoż
        macierzyństwa. A mimo to podanie 1, 2 i nawet 10 butli bardzo mnie bolało.
        Zreszta do dzisiaj nie moge przeżałowac :( Tym bardziej ze mleka bylo pod
        dostatkiem :(
        • mama-donna Re: Komu też jest czasem żal? 09.04.10, 11:22
          Ja mam tak samo. Córcia ma dopiero 6 tygodni a dostaje z butelki od
          pierwszego dnia. Najpierw była tylko dokarmiana a z czasem mleka było
          coraz mniej. Płakała, niecierpliwiła się, nie potrafiła się dobrze
          przyssać no i w efekcie po 45 minutach cyckowania i tak była głodna.
          Ja traciłam już siły, nerwy, płakałam, że nie potrafię tego ogarnąć i
          czułam się winna, że musi jeść mleko modyfikowane. Do dzisiaj
          odciągam kilka razy dziennie, że jak najwięcej podawać jej mojego
          pokarmu, no ale wiadomo, że jest coraz mniej. Początkowo było na 3
          razy dziennie, potem na 2 teraz jest tylko na raz, ale będę pompować
          aż całkiem się skończy. Tylko to mogę zrobić. Żal ciągle jest,
          dlatego, że nawet będąc w ciąży wyobrażałam sobie siebie karmiącą
          swoją córcię, no ale co zrobić. Wyszło jak wyszło. Ważne, że jest
          zdrowa i wesoła :) Ja też byłam chowana na butli i jakoś funkcjonuje
          jak należy. Tak po prostu miało być i nie ma co nad tym się
          rozczulać. Na pewno karmienie butelką nie pomniejsza więzi matki z
          dzieckiem. To nie piersi czynią kobietę dobrą matko, lecz miłość,
          którą daje swemu dziecku. A jak czujecie mniejszą więź to świetnie ja
          można poprawić biorąc maleństwo w samej pieluszce na swoje gołe
          ciało. Gdy się tak całe wtuli i spokojnie leży lub śpi jest to piękne
          uczucie i nawiązywanie bliskiego kontaktu. :)
    • monika3411 Re: Komu też jest czasem żal? 10.04.10, 08:39
      Nie mogę się pozbyć poczucia winy i kompleksów z powodu karmienia mm. Wiem, że
      nie to jest wyznacznikiem mojej miłości do moich dzieci, ale gdzieś z tyłu głowy
      wciąż towarzyszy mi myśl, że za szybko się poddałam, że może mogłam coś jeszcze
      zrobić. I to uczucie, że jestem gorszą mamą.... Coraz słabsze na szczęście,
      coraz rzadziej mnie nachodzi, ale jednak...
    • bell1977 A mi juz przeszło... 10.04.10, 08:51
      Przeżywałam to bardzo boleśnie, płacz, żal, stany depresyjne... Ale
      dziś już nie żałuję, że nie karmiłam. Dlaczego? Dlatego, że moje
      dzieci są zdrowe, starszy bardzo niewiele chorował i do tej pory tak
      zostało, nie pamiętam kiedy był ostatni raz potrzebny antybiotyk.
      Młodszy ma 7 miesięcy i nie chorował jeszcze wcale, chociaż szalała
      grypa, ma brata, który chodzi do szkoły i przynosi różna bakcyle,
      między innymi dwa razy w tym roku złapał niegroźną infekcję. Ja
      byłam chora i cały czas się mały zajmowałam, mój mąż też przeszedł
      grypę, cała rodzina coś tam złapała a mały zdrów jak ryba...
      A córeczki mojej siostry, karmione piersią obie, starsza 9 miesięcy,
      młodsza pół roku i choruja non stop, siostra załamuje ręce i sama
      nie wierzy w cudowną moc maminego pokarmu...
      Właśnie dlatego już nie czuję żalu...
      • aagnieszkaa1 Re: A mi juz przeszło... 10.04.10, 12:55
        U mnie podobnie. Odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży wyobrażałam soebie jak karmię moje dziecko piersią. MAcierzyństwo jednoznacznie kojarzyło mi się z laktacją. Było to dla mnie tak oczywiste, że niebardzo rozumiałam problemy bratowej, która urodziła kilka miesięcy przede mną. Nie obwiniałam jej, ale nie docierało do mnie jak to możliwe, że można nie móc karmić piersią. A potem ciężki poród, okropna żółtaczka małej i zero mleka w piersiach. Kiedy córkr przywieźli mi na salę spała jak aniołek, byłam tak wykończona, że zasnęłam razem z nią. Przespała pierwsze 30 godzin swojego życia i ŻADNA położna nie spytała czy próbowałam przystawić dziecko. Wszystkie cieszyły się, że nie zawracamy im głowy. A kiedy okazało się, że mała ma okropną żółtaczkę, m.in przez to że się głodzi napadnięto na mnie. Dziecko zabrano na naświetlania, nie było mowy o próbach karmienie. DOstałam sztuczne mleko i butelkę i rozkaz nakarmienia. A z drugiej strony pytania dlaczego nie karmię piersią, że robię krzywdę sobie i dziecku. Kiedy bilirubina zaczęła spadać położne przestały dawać nam mleko modyfikowane i kazały karmić piersią. Ale tam było pusto. Dziecko ssało jak szalone, ale nic nie leciało. Płakałyśmy obie. Żebrałam o mleko dla niej, bo inaczej nie da się tego nazwać. W końcu po przepłakanym tygodniu, bezmała z depresją, pewna, że jestem wyrodną matką wypisałam siebie i dziecko na własne żądanie. Wiedzialam, że jak nie uciekne to położne wykończą mnie psychicznie. W domu próbowałam jeszcze karmić, ale piersi puste a córcia głodna więc decyzja zapadła błyskawicznie - kończymy szopki i dajemy butlę. Córka rośnie jak na drożdżach, jest zdrowa, przez pół roku miała raptem raz katar. Rozwija się prawidłowo, jest niezwykle pogodnym malcem. A ja do dziś zastanawiam się, jaby było gdyby...

        Myślę, że to forum powinny poczytać położne. Może coś zmieniło by się w ich podejściu do rodzących. Kiedy czekałam na szycie po nacięciu, podziękowałam położnej za pomoc w rodzeniu. W odpowiedzi usłyszam: Pani jest beznadziejna, wogóle nie umie rodzić, wykończyła nas Pani...
    • mamamayusi Re: Komu też jest czasem żal? 10.04.10, 16:22
      Mi mleko kapalo jeszcze przed urodzeniem coreczki. W szpitalu nie
      powiedziano mi bym pompowala mleko choc juz tam dokarmialam moja
      malenka mm, bo jakos nie dala rady sie najesc. Po powrocie do domu
      mialam tyle mleka, ze obrzekly mi piersi do tego stopnia ze zatkamy
      sie kanaliki i nic nie mozna bylo z nich wyciagnac. Dziecko plakalo
      z glodu, ja z bolu. Doktor kazala delikatnie masowac i robic gorace
      oklady i pompowac mleko co 2 godz. BZDURA! Nie w takim stanie jak ja
      bylam. Mialam MELONY pod pachy. Twarde jak pilka. Po 2 dniach
      okladow i pompowania co 2 godz w dzien i w nocy zadzwonilam po
      konsultantke od laktacji, zlapala sie za glowe jak mnie zobaczyla.
      Wymasowala mi piersi i otworzyla kanaliki. Ja plakalam z bolu i
      siniaki goilam 3 tyg. Tydzien zajelo mi masowanie i pompowanie i
      przystawianie malej do piersi. Niestety nie chciala pic.
      Zdecydowalam,ze bede pompowac i podawac jej mleko z butelki, ale po
      tym calym stresie i wysilku zaczelam tracic mleko. Pilam bawarke,
      herbatki na pobudzenie laktacji jadlam za 3 pilam hektolitry wody i
      NIC. Dopiero po miesiacu znalazlam cos co sie nazywa FENUGREEK
      (tabletki ziolowe). Zadzialalo cuda! Po tygodniu nie dokarmialam juz
      mojej coreczki mm! Mialam bardzo duzo mleka. Choc nie udalo mi sie
      mimo wielu prob nauczyc coreczki ponownego picia z piersi, jestem
      dumna, ze przez 7 mcy karmilam ja moim mlekiem. Pompowalam co 4 godz
      w dzien i w nocy i na kazdym pompowaniu mialam 180 ml! Sprobujcie
      FENUGREEK. Ja to kupowalam na Amazon.com (mieszkam w USA). Nie wiem
      jak to w Pl dostac.
      • la-bast Re: Komu też jest czasem żal? 10.04.10, 18:25
        Nigdy nie zalowalam, bo nigdy macierzynstwo nie kojarzylo mi sie z
        karmieniem piersia.Ja mialam b.duzo mleka,moj syn z powodow
        zdrowotnych musial przejsc na mieszanke, a ja jeszcze dlugo
        borykalam sie z laktacja.
        Dla mnie butelka to bylo wybawienie, nie cierpialam karmienia
        piersia.Popekanych sutkow, nabrzmialych do potegi piersi.
        Nie bede miac drugiego dziecka, ale jakbym miala to bym od razu
        podala mu mieszanke.
        Jak tak podczytuje forum kp i dkp to widze, ze te dzieciaki wcale
        sie nie rozwijaja lepiej i nie choruja mniej niz moj syn.Szczerze to
        nie wierze za bardzo w te ogromne wlasciwosci mleka matki.
        Mozecie mnie zjesc, dla mnie karmienie piersia to byla mordega.
        jedyne co bym wolala, to zeby moj syn przeszedl na mm z powodu mojej
        decyzji, a nie z powodow zdrowotnych.
        Nie placzcie nad rozlanym (nierozlanym) mlekiem. Jestescie takimi
        samymi mamami jak te karmiace piersia i stwierdzam, ze nawet mamy
        wygodniej, zawsze ktos inny moze podac mleko:-D
    • fruzia01 Re: Komu też jest czasem żal? 10.04.10, 18:34
      mi jest żal, dopadają mnie myśli, że nie zrobiłam wszystkiego co mogłam aby
      karmić naturalnie, dać dziecku przeciwciała, poczucie bezpieczeństwa i
      odpowiedni rozwój emocjonalny... ale wtedy czytam sobie forum o karmieniu
      piersią - o uwiązaniu do piersi, nocnych pobudkach co 2h, nieprzespanych nocach,
      braku możliwości wyjścia gdziekolwiek, bo trafił się model 'cyckozwisek', który
      karmi się co godzinę przez godzinę, o wykańczających dietach matek alergików, o
      rykach, wrzaskach i płaczu głodnych dzieci, który trzeba przetrwać, bo to
      naturalne i być może wcale o głód nie chodzi, o zapaleniach piersi, zastojach,
      bólu brodawek to dziękuję cywilizacji za wynalezienie mm i całuję butlę z
      wdzięczności; dzięki nim mam szczęśliwe dziecko i ja jestem szczęśliwa
Pełna wersja