jak karmienie piersią okazało się koszmarem

23.06.10, 21:55
Z moim karmieniem było tak:
po porodzie przystawiono Małą do piersi. Byłam tak zaaferowana tym, co się
właśnie wydarzyło, że nie pierś była ważna. Odwieziono mnie na salę. Ze mną
leżały dwie dziewczyny: jedna-urodzona mamucha :-), karmienie piersią to dla
niej pryszcz, druga też jakaś bezproblemowa. Odwiedziła nas położna, wszystko
co mówia chłonęłam jak ścierka wodę ;-), ale najbardziej utkwiło mi w głowie
zdanie "karmienie piersią nie boli, to czysta przyjemność, nie można mówić, że
boli". No a tu klops! Mnie boli i to cholernie! Wtedy pojawiły się po raz
pierwszy wyrzuty sumienia, że robię coś nie tak z moim ukochanym Maleństwem.
Bolało, krew leciała, Mała płakała, bo nie potrafiłam jej nakarmić - pomocy
brak. Kiedy o nią prosiłam słyszałam tylko bezczelne :"co, za młoda, żeby
wykarmić?", "a brodawki hartowała w ciąży?!", "a u pani co z tym karmieniem?",
"ja bym wykarmiła, ale wy młode..." itd. Pobyt w szpitalu był jednym wielkim
koszmarem. W domu nadal miałam problem z karmieniem. Podczas nawału zastój,
gorączka i antybiotyk. Zaczęłam używać kapturków - jakoś szło, dopóki nie
usłyszałam, że tak nie można, bo dziecko będzie źle ssało. Odrzuciłam
kapturki, co też mnie i Małą trochę kosztowało. Potem jakoś udawało mi się
karmić normalnie, jak Bóg i położna przykazali, ale przed każdym karmieniem
ogarniał mnie niewyobrażalny stres, co chyba potem poskutkowało niedoborem
pokarmu. Wtedy mówiono mi - nie ma czegoś takiego jak brak pokarmu. A Mała
ryczy, pręży się i nie najada. W głowę dostawałam, co robić. Zaczęłam odciągać
mleko i podawać z butli, w przypadku, gdy Mała chciała jeszcze dostawała
Bebiko. Tak jest do dziś. Oczywiście zdążyłam się już nasłuchać jak to
paskudnie, że karmię z butelki i że laktator hamuje laktacje i sratatatata.
Wiecznie coś nie tak, wciąż źle, niedobrze, a ja wpadłam w stany depresyjne...
nieprzespane, przeryczane noce (nie dziecko ryczało, bynajmniej, Mała śpi jak
aniołek całą noc). Teraz już jest lepiej z moją głową ;-), ale z karmieniem
nadal kiszka! Jedno potwierdzę, przy laktatorze łatwiej o zastoje. Mam już
tego dosyć! Chciałabym całkowicie przejść na butelkę, ale na tyle wkręcono mi
karmienie piersią, moim mlekiem, że się po prostu boję, że wyrządzę tym Małej
krzywdę. Masakra!
Skutek tego wszystkiego taki: macierzyństwo to dla mnie jedno wielkie poczucie
winy.
Eh, chyba powinnam tego posta umieścić na forum psychoterapeutycznym ;-), a
chciałam tylko zapytać jak to u Was było z przechodzeniem z piersi na butlę :-).
Pozdrawiam
    • mama_inka Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 23.06.10, 22:41
      Kochana głowa do góry , uwierz mi będzie dobrze . Moje dzieci są od urodzenia na
      butli i zdorowe jak cholera. Nie miej wyrzutów sumienia. Ja przechodziłam to
      samo przy córce i powiedziałam ze nigdy przy drugim dziecku nie będe karmć
      cyckiem. Ja wyznaję zasadę że lepiej dac dziecku z miłością butelkę niż z
      nerwami cyca. Moje karmione butla rosną i nie chorują . Olej temat , daj dziecku
      butlę i ciesz cie mamowaniem :) czass tak szybko leci że szkoda marnować go nad
      takim tematem. Nie zamartwiaj sie nie ty jedna karmisz dziecko butelką sa inne i
      żyją. Powodzenia
    • e-marlena Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 23.06.10, 22:57
      Moim zdaniem nie powinnaś się tak przejmować. Pomyśl, ile dzieci wychowało się na sztucznym mleku! Ja przeszłam w ciąży absolutne pranie mózgu, i nic innego się nie liczyło tylko to, żeby karmić piersią. Wychodziło mi to nieźle, karmiłam 6 miesięcy (dalej karmię ale tylko dlatego, że odstawiam mojego synka od piersi stopniowo, eliminując kolejne karmienia), niestety ostatnie 3 miesiące to dieta eliminacyjna nie przynosząca większych skutków. Słaniałam się na nogach z wyczerpania, budziłam w nocy z głodu częściej niż mój synek, byłam zła na cały świat, ale nie przyszło mi do głowy, żeby przestać karmić piersią. Byłam wyczerpana psychicznie i fizycznie, sfustrowana brakiem wyników diety, i przerażona że czas na wprowadzanie pokarmów stałych, a ja dalej nie wiem, co go uczula w moim mleku. Pewnego dnia położyłam się z dzieckiem w łózku, żeby się zdrzemnąć razem z nim, i obudziłam się po 4 godzinach...Nic się nie stało, mój synek nie spał i cichutko bawił się koło mnie, ale przestraszyła mnie ta sytuacja. Nagle dotarło do mnie, że przecież wcale nie muszę się tak katować! Właśnie po to są sztuczne mieszanki, aby można było nimi karmić kiedy nie możemy albo nie chcemy karmić piersią. Czasem męczy mnie poczucie winy (przecież mogłabym jeść tylko wafle ryżowe i królika i jakoś ciągnąć dalej), ale jednak nie zmieniam zdania i przechodzimy na mieszankę dla alergików. To równocześnie ogromne poczucie ulgi. A moje dziecko z pewnością zauważyło, ze mama częściej się do niego śmieje i ma dla niego znacznie więcej czasu i energii! Na odstresowanie polecam: butelkowy.blox.pl/html
      • matylda07_2007 Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 24.06.10, 07:41
        Eeeeh... jakbym o sobie czytała... w szkole uczyłam się o etapach przeżywania tragedii, np.kiedy dziecko rodzi się chore. Śmiem twierdzić, że te "miększe" z nas przechodzą podobne etapy z powodu propagandy laktacyjnej, problemów z karmieniem.
        Tak samo się mordowałam, jak Ty. Tylko, że ja z jednej piersi ściągałam (brodawka nie zagoiła się w ogóle ! przez 8 tygodni). Skończyło się ropniem. Na dodatek nikt go nie rozpoznał i położna go rozmasowała, sądząc, że to zastój. Odciągałam wówczas samą ropę, zamiast mleka... Wtedy już nawet lekarz, orędownik karmienia piersią, poradził, bym dała sobie spokój, bo po tych wszystkich antybiotykach, maściach, on już nie wie, co robić. Technika karmienia z czasem poprawiła się, bo druga pierś, mniej zjedzona, zagoiła się. Ale ja się jeszcze wtedy lekarzowi nie dałam! Mimo ciągłych stanów zapalnych i permanentnej gorączki. Człowiek to głupi jest, nie?
        Miarka się przebrała, kiedy Młoda na widok piersi rozdarła się, wpadła w histerię (po zapaleniu i gorączki prawie nie miałam mleka). Sama myślałam, że się popłaczę.
        Poszłam do lekarza po bromergon i tak to się skończyło. A moje dziecko przestało płakać i zaczęło się uśmiechać :-) Jakość macierzyństwa poprawiła się o 1000%.
        Długo jeszcze walczyłam z terrorystkami laktacyjnymi, ale to też już mi przeszło.
        Od wszystkich słyszę, że Młoda jest o jakiś rok do przodu względem rówieśników (jeśli chodzi o rozwój psychiczny).
        W wieku 2 lat i 4 miesięcy podjęłyśmy próbę przedszkola (klub maluszka+2 grupy przedszkolne). Brała udział w zajęciach z 3-latkami i biła wszystkie na głowę!
        Uświadom sobie, że wiele z powtarzanych rzekomych truizmów nt.karmienia piersią, to mit. O czym doskonale pisze Monika w swoim blogu (link w mojej sygnaturce). Przeczytaj cały, od początku.
        Głowa do góry.
        • mala220 Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 24.06.10, 09:57
          ja w ciazy nasluchalam sie takich zdan- co to za mtka, ktora nie umie wykarmic
          dziecka- itp i moje postanowienie bylo jedno- karmic ile sie da.
          W szpitalu mialam tak zgryzione sutki, ze karmienie bylo koszmarem. W domu bylo
          duzo lepiej jesli chodzi o sutki, ale synek jadł 3 godz, spal pol, ssal 3, spal
          15 minut. Rezultat- nie mialam czasu umyc sie i zjesc, a co dopiero np umycie
          glowy. Maz po tyg urlopu wrocil do pracy, ja dopiero robilam kolo siebie
          porzadek jak on wracal- ok 17.
          Gdy poszlam do pediatry, potem poloznej mowiac ze dziecko sie nie najada,
          uslyszalam ze po prostu potrzebuje mojej bliskosci a jedzenie na pewno jest. Ja
          po 10 minutach karmienia mialam cycki jak flak, wydawaloby sie- puste, a one mi
          mowily- pokarm na pewno jest. Czulam sie tak strasznie winna ze nie jestem dobra
          matka. az tu po 6 tyg męki, po 4 godz niekarmienia postanowilam sciagnac do
          laktatora pokarm zeby zobaczyc ile go jest. po 1,5 godz sciagania, sciagnelam z
          obu piersi 20 ml! i juz ani kropelka nie leciala. Wtedy moja mama mi powiedziala
          ze mnie karmila 3 tyg tylko :) i zebym nie sluchala gadania.
          Dalam dziecku mleko modyf. i spal 3 godz!moglam umyc glowe, moglam sie wykapac,
          zaczelam sie nawet nudzic. :)Pokarm mi zanikl w ciagu tygodnia. Od tamtej pory
          karmilam mm, bliskosc byla- okazalo sie ze nie tylko cyc jest jedyna bliskoscia
          dla dziecka. a dla mnie bylo czyms wielkim, ze w nocy mogl wstac maz zeby
          nakarmic synka, a ja moglam sie wyspac:)
          Chcialabym zeby teoria, ze tylko dzieci karmione piersia sa zdrowe itd przeszla
          w zapomnienie. Moj maluch skonczyl niedawno 9 m-c, jeszcze nigdy nie chorowal.
          Raz mial lekki katar- to wszystko.
          Takze ja tez karmienia piersia nie wspominam dobrze :)
        • mehil.dam Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 24.06.10, 10:12
          Ja jak miałam problemy karmieniowe to też się wybrałam do pediatry
          propagatora cycowego karmienia, żeby coś poradził. Jak zobaczył, że
          dziecko miesięczne w ogóle na wadze nie przybrało to od razu butelka.
          Teraz córcia ma prawie 3 miesiące - pięknie ja, dobrze przybiera na wadze
          i wspaniale się rozwija, bo chyba nie często dzieci jak mają 2 miesiące
          (bo wtedy się nauczyła) potrafią leżąc na brzuszku podnosić się na
          rączkach, a dwa i pół przewracać się z brzuszka na plecki :)
    • babecior Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 24.06.10, 11:28
      kepucha, jeśli dalej odciągasz zapraszam a forum "karmiące piersią
      inaczej". duuuuuzo wsparcia, doświadczonych w odciaganiu mam. bez
      tego forum nie dałabym rady. mi karmienie też nie wyszło, ja po cc,
      w spitalu pomocy brak, duży spacdek wagi, zakochanie w butli.
      odciągałam 4 miesiące. na szczescie bez zastojów. polozne zamiast
      pomagac tylko wpedzaja w wyrzuty sumienia, choroby psychicznej mozna
      sie nabawic. moj synek juz tylko na butli i posiłkach stałych, ale
      do dzis jak mowie o karmieniu piersia to głos sie załamuje.
      tak czy inaczej trzymaj sie dzielnie! i zapraszam na forum jeszcze
      rz:)
    • e-marlena Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 24.06.10, 20:09
      stwórzmy grupę wsparcia ;) ja własnie zaczynam się łamać, chociaż już ledwie
      ciągnę na mojej diecie...
      • kepucha Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 24.06.10, 20:49
        Dzięki wszystkim za odpowiedzi, wsparcie i zrozumienie :-). Ja dziś mam lepszy
        dzień, za to moja Mała coś marudna. Co gorsza - to jej marudzenie jest związane
        z jedzeniem! Tak jak kiedyś przy piersi, tak teraz przy butli się pręży, robi
        czerwona na twarzy i płacze! Trwa to od kilku dni, zdarzało się sporadycznie,
        ale dziś to przy każdym karmieniu. I nie ma różnicy, czy karmię ją moim, czy
        sztucznym mlekiem. Spokojnie pije do połowy butli, a potem zaczyna się to całe
        wariactwo! Mam nadzieję, że to przejściowe.
        Kota można dostać z tym karmieniem! Wrrr....
        A tak swoją drogą to Tośka ma już prawie trzy miesiące, na wadze przybiera
        książkowo, między posiłkami uśmiecha się pełną gębulą, radośnie piszczy i gaduli
        jak najęta. Jedyne co jeszcze, oprócz jedzenia, ją wkurza to leżenie na
        brzuszku, ale dzielnie nad tym pracujemy i bywa, że chętnie poleży nawet całe 5
        minut! ;-)
        Jestem za grupą wsparcia, bo wokół o to trudno. Najgorsze są te wszystkie ciocie
        klocie, co to swoich pociech milion lat temu ni razu do cycka nie przystawiły, a
        teraz się mądrzą, jaki to pokarm matki jest ekstra super najlepszy!
        Życzę wszystkim i sobie wytrwałości. Pocieszać może to, że kiedyś na pewno nasze
        maleństwa będą robiły sobie posiłki same ;-).
        Pozdrawiam
        • kamelia78 Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 24.06.10, 22:50
          Dzisiaj ,po 9miesiącach z hakiem od kiedy przestałam karmić piersią,
          mogłam czytać powyższe posty...z uśmiechem. I z wielką ulgą,że ten
          piersiowy horror juz za mną.Pocieszające jest to,że nie tylko ja
          jedna mam niemiłe przeżycia w związku z karmieniem,szkoda,że wówczas
          gdy tak się męczyłam nie miałam jeszcze internetu,by poszukać
          wsparcia na forum. Najgorsze było to,że nie miałam w pobliżu nikogo
          kto by coś sensownego doradził,pocieszył albo chociaż z e
          zrozumieniem wysłuchał.Bo albo ciocie i przyjaciółki-Matki Polki
          albo kobiety,które karmiły ot tak po prostu-krótko i bezproblemowo.A
          jeszcze gorsze były sprzeczne opinie lekarzy i położnych.
          Ja miałam pokarmu dużo za dużo,położna środ. kilka dni po
          porodzie ,na widok moich piersi powiedziała,że bliźniaki mogłabym
          wykarmić i wtedy jeszcze przyjęłam tę wiadomość z entuzjazmem.
          Szybko przestałam się z tego cieszyć. Nasze problemy,moje i córeczki
          z karmieniem nałożyły się.Ja miałam piersi wciąż jak balony,mleko
          tryskało,nawał u mnie też skończył się zastojem,gorączką i
          antybiotykiem. W nocy mała spała ,ja nie mogłam,bo alboz piersi się
          lało albo przepełnione bolały,wstawałam po kilka razy odciągać po
          trochu. Mała jadła nerwowo,mleko jej tryskało,musiałam odciągać
          trochę przed każdym karmieniem,karmienie trwało przeważnie godzinę
          lub dłużej, do tego codzienne całodzienne kolki,więc w rezultacie
          jadłam tylko gotowane ziemniaki,marchewkę i buraki( po 6 mies.
          ważyłam 44kg),ulewania,które wreszcie przeszły w wymioty.Karmiłam
          juz co 1,5godz.,by po tym mała połowe zwróciła. Dopiero gdy mała
          miała 6mies. i niedowagę,pediatra stwierdziła,że to może alergia i
          zaleciła na próbe odstawić od piersi i podać Bebilon pepti.Przyjęłam
          ta wiadomość z ogromną ulgą,bo sama nie mogłam się zebrać by
          przestać karmić i od razu postanowiłam,że to koniec karmienia.
          Stracić pokarm nie było łatwo ,bo pokarmu miałam dużo,ginekolog
          przepisł mi bromergon i po ok. 10 dniach było po wszystkim. A córcia
          zaczęła wreszcie przybierać na wadze,przestała
          wymiotować.Przestawiła sie na butelkę bez problemu,nareszcie piła
          spokojnie,mleko leciało równo. ;)Ale dopiero 2 mies. temu
          dowiedziałam się od alergologa,że to nie alergia,a nietolerancja
          pokarmowa. I potem jeszcze przeczytałam w necie,że przy
          nietolerancji pok. u dziecka karmienie piersią utrzymywać najwyżej
          do 3-4 mies....
          Kepucha na pocieszenie Ci powiem,że najbardziej stresujący i trudny
          jest pierwszy rok,potem problemów jest mniej ,a więcej radości...
          p.s.To prężenie Twojej córeczki wygląda na kolkę,może przydałoby się
          przejść do pediatry by dobrał inne mleko. MOżesz też wyprobować
          plantex,espumisan,infacol,masaże brzuszka.Polecam też antykolkową
          butelke Dr. Browna.
          Pozdrawiam serdecznie :)
          • e-marlena Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 25.06.10, 15:09
            Kamelio, miałam bardzo podobne problemy związane z nadmiarem mleka. Kiedy
            szukałam porady u pediatry, położnej, słyszałam tylko, że należy się cieszyć że
            mam tyle pokarmu. A kiedy skarżyłam się że mój synek marudzi przy karmieniu, to
            żartowały że wybredny jakiś. W końcu znalazłam trochę informacji w necie i udało
            mi się ciężką pracą zredukować ilość pokarmu. Ten nadmiar sprawiał, że moje
            dziecko miało straszne biegunki, zielone kupki, wysypki. Ale to już osobna
            historia. Mam do Ciebie jeszcze pytanie - czym różni się nietoleracja od
            alergii? Tu, w Belgii, pediatrzy stosują te terminy zamiennie. I gdzie można
            znaleźć informacje na ten temat? Pozdrawiam serdecznie.
            • kamelia78 Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 26.06.10, 14:18
              Nietolerancję pokarmową od alergii odróżnić trudno. Najlepiej zrobić
              testy,w ten sposób dowiedziałam się ,że moja córeczka żadnej alergii
              nie ma ,a podejrzana była głównie alergia na mleko krowie. Po
              opisaniu objawów alergolog stwierdziła,że to nietolerancja poarmowa
              wynikajaca najprawdopodobniej z niedojrzałości układu pokarmowego i
              powinna z czasem minąć,gdy ów układ dojrzeje. Wiele niemowlaków ma
              problemy trawienne(Np. kolki),ale większość tych dolegliwości mija
              po roku. U mojej córci trwa to dłużej(ma prawie 16mies.).Objawy u
              niej to były:silne kolki,które zaczęły się w 3 tygodniu życia,często
              od rana do wieczora,wzdęcia,gazy,problemy z odbiciem po
              jedzeniu,rzadkie kupki,czasem ze śluzem,najpierw ulewania potem
              chlustające wymioty. Przy alergii pojawiają się oprócz dolegliwości
              brzuszkowych ,wysypki lub częste infekcje ukł. oddechowego. Ona
              takich problemów nie miała i na tej też podstawie alergolog
              uznała,że to nie alergia.Wydaje mi się,że u niej ta nietolerancja
              mija,wprawdzie nadal nie je nabiału (zalecenie lekarza do
              18mies.),ale od niedawna nareszcie zaczęła dobrze tolerować produkty
              pszenne,białko jajka kurzego,posiłki gotowane w domu(długo jadła
              tylko słoiczki).
              Nietolerancja pok. może inaczej objawiać się u dorosłych inaczej u
              dzieci,nie zawsze daje takie same objawy,masz tu poniżej kilka
              linków,ale informacji w necie jest mnóstwo,wystarczy poszukać,a
              podstawa to tak jak pisałam na początku-zrobic testy alergiczne.
              www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/1,79369,1335573.html
              www.forumzdrowia.pl/id,300,art,9877,ptitle,wywiad-miesiaca---nietolerancja-pokarmowa.htm
              www.swiatzdrowia.com/diagnostyka/nietolerancja-pokarmowa.html
              Pozdrawiam
        • matylda07_2007 Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 25.06.10, 11:44
          Może Młoda musi sobie odbić w trakcie jedzenia? Spróbuj Ją odbić, kiedy zaczyna takie cyrki, po odbiciu dalej karmić. I główkę trzymaj Jej wyżej.
    • abigail83 Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 25.06.10, 17:32
      Dosłownie jakbym o sobie czytała. Identyczna kolej rzeczy i
      identyczne refleksje. Sciagam nadal, postanowilam dotrwac do konca
      3miesiaca Małej. Z tym, że nadal próbuję ja przystawiac, dzis rano
      jadla z piersi ze 40 minut - ale ta niepewnosc, czy sie najadla, czy
      znow nie spadnie na wadze przy piersi, a ja nic nie zauwaze,
      wszystko to sprawia, ze znow siegam po laktator.
      • mala220 Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 25.06.10, 19:44
        wiecie co dziewczyny? tyle z nas mialo problemy z karmieniem, niezbyt dobrze
        wspominaja ten czas, a polozne, lekarze pediatrzy, pielegniarki srodowiskowe
        caly czas jedno mowia- dziecko potrzebuje bliskosci, mleko zawsze jest, albo
        inne- jak wyzej.
        Mysle ze jakas grupa wsparcia dla mam-ktore w tym momencie maja dylematy i
        problemy z karmieniem przydalaby sie. Po co? zeby im nikt nie mieszal w glowie
        tak jak mi i innym- a potem taka matka czuje sie jak najgorsza mama na swiecie-
        bo nie potrafi wykarmic swojego dziecka- bo butelka jest beee i tylko cyc jest
        wporzadku, a jak cyca nie ma to mama jest zla.
        Jak sobie przypomne jak sie czulam po wizycie u lekarki.. jak mi w glowie
        namieszaly rozne ciotki..
        butelka wcale nie okazala sie zla. I warto by bylo zeby mamy, ktore teraz maja
        dylemat co do karmienia to wiedzialy:) butla wcale nie jest zla :)
        • e-marlena Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 25.06.10, 20:00
          no to zakładam nowy wątek na ten właśnie temat!
    • e-marlena Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 25.06.10, 20:11
      forum.gazeta.pl/forum/w,572,113409008,113409008,grupa_wsparcia_dla_mam_przechodzacych_na_butle_.html
      zapraszam :)
    • malazabka.de Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 29.06.10, 09:13
      A z moim karmieniem bylo tak:
      Moja matka nie karmila ani nie ani siostry, moja siostra tez nie
      karmila swoich dwoch synow (wszyscy jestesmy zdrowi i mamy sie
      dobrze). Ja bardzo chcialam karmic, ale balam sie, ze nie bede mogla-
      uspokoila mnie polozna. W ciazy przeczytalam mnostwo na ten temat.
      Po porodzie zostalam z dzieckiem sama, bo w szpitalu dzialo sie
      pieklo (mala klinika, 15 porodow w ciagu tego dnia). Dzieki lekturom
      z ciazy wiedzialam co i jak robic. Przystawilam mala do piersi, a
      ona sobie jadla.Nie mialam problemow z sutkami, dziecko sie najadalo
      i ladnie spalo (pielegniarka twierdzila, ze za duzo schudla i
      chciala zebym dokarmiala, ale ja nie czulam takiej potrzeby, po
      rozmowie z lekarzem, ktory kazal kierowac sie sercem nie podalam
      butelki), karmienie bylo czyms pieknym, mala od poczatku przesypiala
      min. 3-4 godziny, w wieku 8 tygodni przesypiala do 10 godz w nocy i
      wszystko byloby cudowne, gdyby nie kryzys laktacyjny po 3 m-cu. Mala
      zaczela sie domagac piersi co 2, pozniej co poltora i w koncu co
      godzine (tzn. pol godziny ssala, zasypiala ze zmeczenia i po 30
      minutach znowu ryk), rowniez w nocy. Z wesolutkiego dzidziusia i
      szczesliwej mamy zrobila sie jedna wielka tragedia-dziecko zaplakane
      i glodne, a ja zestresowana, niewyspana i zalamana. W koncu nie
      wytrzymalam i wyslalam meza po mleko do sklepu, zrobilismy malej
      butle, ona wypila, zdrzemnela sie pol godziny, pozniej wstala z
      usmiechem-pierwszy raz od tygodnia! A ja bylam tak szczesliwa jak po
      porodzie.
      Poczatkowo chcialam karmic mieszanie, ale bylo to b. meczace, wiec
      przystawilam mala jeszcze kilka razy (jak piersi byly wielkie i
      obolale) i przeszlam na butelke. Od tego czasu widze jak dziecko
      pieknie sie rozwija i jest szczesliwe.

      Ale oczywiscie to wszystko byloby troche za cudowne, wiec zyczliwi
      wkroczyli do gry:
      "Leniwa jestes i tyle! Kazdy ma taki krysyz", "Moje dziecko tez
      plakalo, ale ja przetrwalam ten czas i dalej karmie", "powiedz od
      razu, ze chcialas imprezowac, a nie zajmowac sie dzieckiem", "nie
      wiesz ze pokarm matki to najlepsze co mozna dziecku
      zaoferowac", "nie ma takiego czegos, ze mleka za malo albo ze za
      malaowartosciowe, dziecko potrzebowalo bliskosci, a ty je
      odrzucilas!" no i wiele innych madrosci...



      Na cale szczescie, nie jetem osoba, ktora wszystko bierze do siebie
      i caly czas mialam wsparcie ze strony meza, przyjaciolki, szwagierki
      i tesciowej

      Nie potrafie tylko zrozumiec dlaczego tyle osob nie wierzy mi, ze
      przeszlam na butelke, bo chcialam dobrze dla dziecka
      • bell1977 Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 29.06.10, 12:06
        Ale to nie ma znaczenia dlaczego przeszłas na butelkę, miałaś prawo
        podjąć taką decyzję, wybrałaś to co najlepsze dla Twojego dziecka.
        Ja tez chciałam karmić, niestety okazało się to dla mnie za trudne,
        przeszłam koszmar - przede wszystkim we własnej głowie - ale potem
        trafiłam na bulkowy blog i mi przeszło. Dlaczego mam mieć wyrzuty
        sumienia??? Moje dziecko jest zdrowe, radosne... Dałam mu wszystko
        co mogłam :)
        • pannamikotka Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 29.06.10, 13:39
          ja też przeszłam karmienie z problemami. Dołożył się do tego
          przedłużający się pobyt w szpitalu po porodzie (leżałyśmy dodatkowe
          2 tygodnie). Skończyło się na odciąganiu i podawaniu butelką. I tak
          prawie pół roku, sama podjęłam decyzję, że konczę. Dziecko zawsze
          uśmiechnięte, zdrowe. Też sobie dałam wkręcić tą propagandę
          laktacyjną i miałam wyrzuty - NIEPOTRZEBNIE! Bałam się, że przez to,
          że nie karmię małej bezpśrednio piersią, nie będę z nią miała takiej
          bliskości jak inne mamy. Bzdura! Mała jest ze mną bardzo związana,
          okazuje mi masę miłości, ciepła, nasza więź nic a nic na tym nie
          ucierpiała, bo tę więź buduje się na masę innych sposobów!
          Niedługo rodzę drugie dziecko i wcale nie mam zamiaru się napinać
          na karmienie piersią. Wyjdzie - ok, nie wyjdzie - będę odciągać jak
          przy Mili, mam to przetrenowane ;) a potem przejdę na modyfikowane.
          I nie dam sobie wkręcić tekstów o złej matce, o mleku matki jako
          jedynie słusznym pokarmie, w ogóle nie zamierzam tego tematu z
          ludźmi poruszać, bo to moja prywatna sprawa, jak karmię dziecko i
          nikt bliższy czy dalszy nie ma prawa się w to wtrącać (mąż to inna
          kategoria ;) ). Mam teraz dystans i doświadczenie i to daje mi siłę,
          żeby robić to, co ja będę uważała za właściwe dla mojego dziecka a
          nie położne i doradczynie latkacyjne, które zresztą i tak nie
          potrafiły mi pomóc.
          Głowa do góry! Naprawdę w życiu dziecka jest tak wiele ważnych
          spraw, etapów, tyle sytuacji, kiedy możesz, będziesz mogła dać mu
          poczucie bezpieczeństwa, miłości, troski.. karmienie to tylko jeden
          z elementów, wcale nie najważniejszy. I pamiętaj, że jesteś
          najlepszą mamą dla swojego dziecka! :)
    • ssijwa Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 29.06.10, 13:21
      witaj! ja miałam bardzo podobnie.w szpitalu jak dostawiałam synka niby
      okej,połozna widziała jak to robie.po powrocie do domu sie zaczeło.tak mnie
      bolały sutki że na sama myśl o karmieniu robiło mi sie żle.a tak być nei
      powinno.zaczełam odciągac laktatorem i karmić z butli.odzyskałam radośc życia.do
      czasu.pózniej gorączka dwa razy antybiotyk.synek juz nie chciał piersi ale
      akurat nie rozpaczałam z tego powodu.dośc miałam gorączki,osłabienia.za 3 razem
      jak dostałam temperatury pojechałam do szpitala w którym urodziłam.PAN doktor
      zapytał czy bede dostawiać do piersi.ja ze nie. przepisał tabletki hamujące
      laktacje.wyszłam stamtąd jak nowo narodzona.odzyskałam chęć życia i zmagania sie
      dalszego z opieką nad synkiem.cycki mizmalały niemal odrazu,pokarm zanikał
      stopniowo.pediatra przepisał mleczko bebilon pepti 1.nie mam żadnych wyrzutów
      sumienia."moja"ginekolog powiedziała ze to co sobie myśli na mój temat zostawi
      dla siebie.śmieszą mnie opinie ludzi na sprawy które mnie dotyczą.mam zupełnie w
      dupie czy ktoś mnei nazwie dobrą czy złą matką.mój syn dostanie wiele dobrego i
      tylko ja wiem jak bardzo mi zależy na jego szczęściu.a tymczasem jest zdrowy i
      najedzony.karmienie trwa pare minut.nie jak z cyckiem godzinami z efektem
      krwawiącego sutka.kto moze niech karmi piersią.kto nie może niech nie ma
      wyrzutów tylko sie cieszy ze dał życie i sam żyje.pozdro i rób jak Tobie
      wygodnie.a mówiły te stare baby ze szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko???
      • annamammal Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 02.07.10, 18:31
        Oto co dziś napisałam na forum "Karmienie piersią"
        Gdyby nie laktacyjna propaganda juz dawno przeszłabym na mm.


        "Moja córeczka ma 3 tygodnie, a ja od początku przechodze laktacyjne
        problemy. Początkowo poranione sutki, kapturki.
        Potem wciąż mało mleka. Mała przy piersi prawie non stop, ssała po 2-

        3h i udawało jej się usnąć na 0,5h. Wniosek położnej? Mało mleka,
        trzeba dokarmiać, bo słabo przybiera. Dokarmialiśmy wpierw po każdym
        cycu, około 20-30 ml, ale zdarzało się, że mała wymiotowała,
        dosłownie chlustała po butli. POtem zaczęliśmy dokarmiać wieczorem,
        przed snem, a w nocy znowu cyc. I czasem w ciągu dnia. Generalnie
        mała nie dostaje więcej niż 2 porcje mm na dobę, reszta to pierś.
        Martwię się, że ta laktacja nigdy się nie rozkręci. Mam strasznie
        mało mleka. Po karmieniu staram się odciągać, ale max co mi się
        udaje ściągnąć to jakieś 10 ml,a potem nic nie leci. Czy jest
        sens siedzieć z laktatorem przy cycku i nic nie ściągać? Czy to
        stymuluje pokarm? Dodam, że kiedy odciągam nie po karmienu, jest to
        samo, nie ściągnę więcej niż ok 20 ml. Czy to znaczy, że mała też
        tak mało zjada?
        Co w ogóle robić w mojej sytuacji? Tylko nie piszcie prosze że dawac
        tylko cyca, bo mała strasznie płacze, jest wciąż głodna. Musze
        dokarmiać, aby przybierała.
        Jestem już na krawędzi decyzji o przejściu na mm, choć byłam mega
        zdeterminowana aby karmić piersią."
        • kepucha Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 05.07.10, 22:25
          A ja wyluzowałam :-).
          Chyba w końcu udało mi się to wszystko opanować. Póki co sytuacja
          jest taka, że odciągam pokarm i podaję Małej z butelki, raz dziennie
          dostaje mm. Trzy zastoje w poprzednim tygodniu tak mnie jednak
          zdenerwowały, że teraz będę powoli przechodzić całkiem na mm! Już
          mam to gdzieś! Jestem też po lekturze blogu butelkowego :-) i trochę
          się podbudowałam.
          Jedno mi jeszcze śmierdzi: komu na świecie tak bardzo zależy na tej
          propagandzie karmienia piersią??? Przecież na mm ktoś mógłby
          zarabiać grubą kasę, więc czemu wkręcają, że mm jest be. Hm...
          Gdzieś znalazłam informację, że wzięło się to stąd, że kobiety
          trzeciego świata zaczeły karmić swoje pociechy mm, ale za bardzo nie
          miały na to kasy i rosła śmiertelność wśród niemowlaków. Dlatego WHO
          wydało dyrektywę na świat, by karmić piersią i już! Ale to też
          jakieś podejrzane, bo przecież w krajach trzeciego świata jest ludzi
          za dużo i pewnie niejednemu zależy, by więcej już ich nie było... Ło
          matko! W ten sposób to można odejść od forumowego tematu, więc
          kończę wywód ;-).
          Pozdrawiam pozbawiona kompleksów butelkowa mama! :-)
          • matylda07_2007 Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 06.07.10, 09:10
            Teorię spiskową można znaleźć wszędzie. Nie zachodź w głowę.
    • pepperonia Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 03.09.10, 23:27
      Ja wyznaję zasadę że lepiej dac dziecku z miłością butelkę niż z
      nerwami cyca.


      Mamo Inko - dziękuję za te słowa w imieniu wszystkich Mam, kóre z powodu terroru laktacyjnego miały depresję. Ja z niej dopiero wyszłam i nareszcie pełną piersią (he he he) cieszę się macierzyństwem. Mój synek ma za sobą 12 zdrowych, wspaniałych, butelkowych tygodni. Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i nie dajmy się zwariować już nigdy więcej...
      • annie_laurie_starr Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 11.09.10, 10:59
        Oczywisie byl skandal z mlekiem modyfikowanym firmy Nestle wiele lat temu. Powiedziano kobietom, ze jest tak dobre lub lepsze niz naturalne. I te mamy to kupily. Mleko nie bylo wadliwe tylko one biedne nie mialy kasy i rozrabialy ze zbyt duza iloscia wody i dzieci umieraly. Istnieje tez mozliwosc, ze mieszaly je z woda watpliwej jakosci - moze nieprzegotowana.

        (Byly tez inne skandale z firma Nestle, ktore nie mialo zwiazku z niemowletami. Na przyklad kupwanie mleka z mleczarni nalezacych do Mugabe w Zimbabwe i wiele innych ciekawych sprawek. Nie oznacza to jednak, ze mleko NAN to trucizna dla dziecka.;) Chociaz ja osobiscie wole Bebiko i Humana ;).

        Byl tez skandal dwa lata temu z mlekiem modyfikowanym w Chinach. Jakas szkodliwa substancja w nim byla.

        Nie oznacza to jednak, ze nalezy demonizowac mleko modyfikowane. Korporacje i tak zarobiaja na mleku modyfikowanym, bo zawsze beda matki butelkowe. Jest tez druga strona medalu - wieki temu dzieci umieraly, bo ich matki nie byly w stanie ich wykarmic piersia, bo mialy za malo mleko a nie mialy opcji mleka modyfikowanego. Jak nie bylo "mamki" to po bylo po dziecku. Co wiecej wielki oredownik karmienia piersia J.J Rousseau sam olal swoje dzieci, ktore zmarly w przytulkach. Wynalezenie mleka modyfikowanego przy wszystkich jego wpadkach i niedoskonalosciach wielu dziecom uratowalo zycie.

        Wniosek: mleko matki jest najlpesze, ale mieszanki moga stanowic jego niedoskonaly substytut. I gdy agencje bezpieczenstwa zywnosci dobrze takie mleko monitoruja (tutaj chyba trzeba zaufac Unii i naszym) to nie ma skandali takich jak w wyzej wymienionych przypadkach.
        • annie_laurie_starr Re: jak karmienie piersią okazało się koszmarem 11.09.10, 11:00
          Aha, ten skandal z Nestle i mm dotyczyl krajow tzw. Trzeciego Swiata.
Pełna wersja