koszmar karmienia

13.12.10, 18:01
Witam Was:). Mam taki oto problem: karmię swoją 9 tyg. córcię pokarmem mieszanym (pierś, potem butla). Mala jest wcześniakiem (urodziła się w 36 t.c.), potem 3 tyg. leżała w szpitalu, gdzie karmiona była najpierw sondą do żołądka, potem butelką. Ja dowoziłam swój ściągniety pokarm, którego z resztą było bardzo mało. Jak już mała była w domu, karmiłam ja główne mm, swoje mleko też ściągałam i dawałam przez butlę, bo mała przyssać sie do piersi nie umiała. Ja się jednak zaparłam i przystawiałam ją do piersi coraz częściej aż w końcu załapała. Niestety, moim mlekiem sie nie najada, a wogóle to zasypia przy cycu - i koniec karmienia. No i tu zaczyna sie problem: karmiąc cycem, a potem butlą straciłam kontrolę nad tym ile właściwie dziecko zjada mleka. Mała jest strasznym łakomczuchem, więc ciągnie butlę az do końca - ale potem jest mocno przejedzona - wymiotuje wtedy albo strasznie ulewa. Czasami zjada tylko pół porcji - i wtedy nie wiem czy w nią wmuszać resztę, czy już nie. Najłatwiej było chyba jak ściągałam laktatorem swoje mleko i jej dawałam naprzemiennie z mm - przynajmniej miałam kontrolę nad ilością zjadanego mleka. Nie chciałabym jednak do tego wracać, bo karmiąc piersią jest jakiś kontakt emocjonalny między nami, poza tym czytałam, że przy ssaniu piersi pracuje więcej mięśni niż przy ciągnięciu smoka z butli. Ale z drugiej strony, karmienie w systemie pierś + butla jest koszmarem: ciągnie się nawet do 2 godz - a staram się karmić co 3 godz :( Przy piersi zasypia, więc ją muszę non stop rozbudzać, a przy butli - odbijam, wmuszam, odbijam i znowu wmuszam i tak w kółko. Dodam jeszcze, że córka bierze sporo leków i witamin, które podaję przed cycem z butelki - to dodatkowo jeszcze wydłuża czas karmienia - wygląda to tak: przygotowuję pełną porcję mm (100 ml). Z tego w 20 ml podaję leki butelką. Potem cycek (15 min jedna pierś, 15 min druga). Na koniec butelka z pozostałym mlekiem modyfikowanym (to jest zjadane przez ok. 40 min - włącznie z odbijaniem w trakcie). Co robić??? Jestem umęczona takim karmieniem. Córka też. Może wrócić lepiej do laktatora? Najłatwiej byłoby przejść zupełnie na mm, ale ja póki co ze swojego mleka nie chcę rezygnować - nawet jeśli nie ma go dużo. Może ktoś mi coś doradzi, bo juz nie wiem co robić.
    • arista_gda Re: koszmar karmienia 13.12.10, 21:46
      o matko!
      czy ty przypadkiem nie przesadzasz z podawana iloscia mleka?100ml mm + jeszcze cyc...nie dziwie sie ze mala jest przepelniona i ze tobe tak dlugo idzie to karmienie.
      fakt ze moja córa jest troche mlodsza - 8tyg - ale ona sciaga max 6 x 100mm czystego mm bez cyca a to i tak nie zawsze.
      na twoim miejscu nie wmuszalabym w nia tyle mm, dziecko wie kiedy juz jest pelne.jak moja definitywnie wypycha jezykiem butle albo ciamka ja jak smoczek to znak ze jest full, wtedy do odbicia max 10min czekam, bo jak juz nie odbije to nie ma dziecka wytrzasac ;D zreszta jak malenstwo na boczek polozysz to nawet jak bedzie bek z ulaniem to nic sie nie stanie - moja mala notorycznie w nocy na spiocha jak karmie nie odbija (taki leniuch :)) i jak uleje na boczku to nic sie nie dzieje.
      sprobuj troche zmniejszyc racje, zreszta jak bedzie glodna to da ci znac :)

      sorki za brak capsa i ort ale jedna reka pisze :))
      pozdrawiam i glowa do gory
      --
      • ania2028 Re: koszmar karmienia 14.12.10, 11:27
        Mam wrażenie, że z cyca ona bardzo mało wyciąga - tak naprawdę porządne ciągnięcie trwa ok. 2-3min. Potem jest ciumkanie, odpoczywane itp. - generalnie mała traktuje mojego sutka jak smoczek. Od czasu do czasu sie ocknie i znowu pociągnie łyk alb dwa. Oczywiście staram się ją stymulować, wyjmuję pierś z buzi, ponownie przystawiam i tak przez 15min. Często jest tak, że z drugiej piersi wogóle nie chce jeść, bo przysypia (przystawiam do 2 piersi, bo zależy mi na rozbujaniu laktacji). Nie mam pojęcia ile ml wyciąga. Mówi sie, że dziecko ciągnie wiecej niż laktator (ja laktatorem sciągałam ok. 40 ml z obu piersi za jednym razem, czasem nawet mniej), ale tak naprawdę kompletnie nie wiem ile ona wyciąga z piersi. Czasami mam wrażenie, że tyle co nic :(. Już sama nie wiem, czy ja ją przekarmiam, czy może odwrotnie - niedojada. Póki co na wadze przybiera, ale już nie tak dynamcznie jak kilka tyg. temu.
        Ech... karmienie powinno byc przyjemnością, a ja mam stresa za każdym razem.
        Coraz bardziej kusi mnie przejście tylko i wyłącznie na butelkę.
    • matylda07_2007 Re: koszmar karmienia 14.12.10, 13:10
      Aaaa, widzisz, dzieci są różne. Niedawno wyszłam po 5 dniach ze szpitala. Młody miał 3 tygodnie, jak tam poszłam. Początkowo dostawał 100 ml mojego mleka (ściągałam), ale rozglądał się dalej, był niespokojny i szybko domagał się kolejnego karmienia. Okazało się, że potrafi jednorazowo wrzucić 150 ml! Fakt, że spał później pięknie i jadł rzadziej.
      Mam trochę łatwiejszą sytuację (dokarmiam sporadycznie), bo synulec je tyle, ile Mu trzeba. Jak się zatankuje piersiami, doje z butelki, wypycha smoczek językiem.
      Spróbuj Małej przygotowywać mniejszą porcję. Jak wypije i będzie płakać, dorobisz. Mojemu Młodemu też się ulewa czasem fest, ale to przez to, że odbija połkniętym powietrzem, razem z częścią pokarmu. Nie jest to z przejedzenia, bo chętnie później dojada i nie zwraca.
    • livia25 Re: koszmar karmienia 14.12.10, 14:07
      mi sie wydaje ze jej za duzo mm dajesz, skoro chcesz rozbudzic laktacje, to przystawiaj czesciej do piersi a mm dawaj niewiele jakies 30 ml po kazdym posilku, wtedy dziecko bedzie czesciej ssalo piers ale tez rozbudzi laktacje i bedziesz miala wiecej swojego mleka i nie trzeba bedzie dopajac mm
      jesli okaze sie ze nie chce ssac piersi to albo przejdz na butle tylko a z piersi sciagaj dopoki bedziesz chciala i mogla

      ale jesli ona z obu piersi je na raz czyli ty sciagasz z 40 ml to powiedzmy ze ona wyciagnie z 60-70 wczesniej dajesz 20ml mm, to juz mamy prawie 100ml na posilek, to moim zdaniem jak jeszcze z 30 wyciagnie to powinno byc maks
      moja 9 tyg wypija maks 130-140 ale to tez rzadko zazwyczaj 90 ml tylko

      a i najwazniejsze to ja uwazam ze dopoki dobrze przybiera to wmuszac nie powinnas, bo skoro raz zje mniej to potem szybciej bedzie chciala zjesc znowu i wtedy pewnie zje wiecej

      a moze tez byc tak ze tak czesto i dlugo ja karmisz ze ona nie jest wcale bardzo glodna i stad takie slabe jedzenie z piersi, w koncu z butelki latwiej, prawie samo leci
    • monia76 Re: koszmar karmienia 14.12.10, 16:08
      a czemu chcesz mieć kontrolę nad ilością mleka, które zjada córeczka? karmienie mieszane u tak malutkiego dziecka rzadko działa. jeśli naprawdę chcesz karmić piersią, odstaw zupełnie butelkę i przystawiaj dziecko ile wlezie. początki mogą być trudne, bo przez karmienie mieszane laktacja nie jest uporządkowana, ale powoli dojdziecie do wprawy. problem ulewania możesz próbować zmniejszyć karmiąc córkę "pod górkę", może to zadziała? traktowanie piersi jak smoczka i miętoszenie sutka godzinami jest zupełnie normalne. nei staraj się też karmić co 3 godziny, po co Ci dodatkowy stres? karm kiedy mała zażąda - czasem jest to co 5, czasem co 2 godziny. później wypracujecie swój rytm karmień i będzie łatwiej. zdecyduj się na którąś formę karmienia, bo inaczej zwariujesz.
      • krooowka Re: koszmar karmienia 14.12.10, 21:39
        ja miałam podobny problem gdy moja córka miała 4 miesiące, z tym, że nie podawałam na początku tej porcji mm z lekami. każde karmienie tez trwało bardzo długo...

        zanim jednak zdecydowałam sie dokarmiać ją butelką usiłowałam za wszelką cenę podtrzymac laktację, ale mleka było coraz mniej i mniej. mała wisiała na cycu nawet 20 minut i ostro ciumkała, ja myslałam, że po prostu łąkomczuch sie zrobił, ale problem był w tym, że mleka było coraz mniej. koleżanka z forum oświeciła mnie, że dziecko będzie tak ciumkac w nieskończoność, bo po kropelce to zawsze tam będzie z piersi kapać. ale maluch się nie naje.

        wtedy kilka razy odciągnęłam mleko i okazało sie, że mam max 50ml pokarmu! dla dziecka 4miesięcznego to stanowczo za mało. i wtedy zaczął się właśnie koszmar z karmieniem mieszanym, który jednak nie trwał długo, bo moje mleko po prostu zanikło (mimo ciągłego przystawiania - nie podawałam mojego mleka butlą)

        moja rada jest taka, żebyś odciągnęła kilka razy pokarm i sprawdziła ile faktycznie w piersi masz. potem dostosuj ilość mm w butli do tego co jest w piersi (nie pamiętam zalecen dla takich maluszków, chyba 120ml??)

        w każdym razie nie wpychaj w malucha mleka. mnie sie wydaje, że po tych 3 minutach aktywnego ssania piers może być juz pusta. wtedy przystaw do drugiej, niech też opróżni. potem podaj resztę z butli, ale nie wmuszaj jeśli przysnie - widocznie ma juz dość :)

        trzymam kciuki!
        • monia76 Re: koszmar karmienia 15.12.10, 10:44
          ilość odciągniętego pokarmu ma się nijak do tego jak naprawdę wygląda laktacja, dlatego odciąganie i "sprawdzanie" to żart. są mamy, które nigdy nie odciągnęły nawet 10 ml a wykarmiły dwójkę dzieci.
    • barbara.gierowska Re: koszmar karmienia 15.12.10, 18:41
      Witam,
      Według powyższego opisu- w tej chwili maluch jest karmiony praktycznie sztucznie.

      Myślę,ze warto jeszcze powalczyć o efektywne karmienie naturalne- zwłaszcza,ze córcia ma prawidłowy odruch ssania i dobrze sobie radzi z opróżnianiem butelki.
      Na pewno warto sie zastanowic nad konsultacja doradcy laktacyjnego.

      Na obecną chwilę wskazana jest na pewno sytmulacja laktacji - a wiec częste przystawianie małej,odciąganie pokarmu z piersi lakatatorem miedzy karmieniami ,nawet jeśli nic nie leci - służy to tylko dodatkowej stymulacji.
      Trzeba pic duzo płynów ( ok 1,5- 2 litrów dziennie) i ewentualnie można sie wspomóc herbatkami mlekopędnymi.
      Na pewno trzeba przemysleć strategię dokarmiania- może uda się osiagnąć sytość przy piersi i zrezygnować choć z niektórych porcji mieszanki.
      a jak wygladaja w tej chwili przyrosty masy ciała ?
      • ania2028 Re: koszmar karmienia - do Pani doktor 15.12.10, 22:54
        Pani doktor, dziekuję za odpowiedź.
        Konsultacja z doradcą laktacyjnym była, a jakże. Dzięki temu wiem jak mam małą przystawiać do piersi. Ma Pani rację w 100% co do tego, że jest karmiona głównie sztucznie i że ma bardzo silny odruch ssania. Natomiast widzę problem z jeszcze większą stymulacją laktacji - nie dam rady jeszcze pracować laktatorem - fizycznie jest to niemożliwe przy moim trybie karmienia. Przyznam szczerze, że zrobiłam eksperyment i ściągałam dziś mleko laktatorem żey zobaczyć czy przystawianie do cyca sprawiło, że mleka produkuję więcej (nie przystawiałam dziś małej do piersi tylko dawałam jej butlę). I co? Wcale mi się laktacja nie rozbujała - sciągnęłam niecałe 60 ml z obu piersi - czyli niewiele więcej ile ściągałam laktatorem zanim zaczęłam regularnie przystawiać dziecko do piersi. Dlaczego? Myślałam, że dzięki temu, że dziecko jest regularnie przystawiane do piersi przed karmieniem, to laktacja ruszy. Siły do dalszej walki mnie opuszczają, ale jeszcze nie potrafię tak po prostu dawać jej tylko i wyłącznie butelkę.
        To co córka wyciąga z piersi na pewno jej nie syci. Jak jej nie dam mm "po", to wczesniej czy później będzie płacz wielki i kategoryczne domaganie się "jeszcze mleka".
        Przyrosty (ważona jest 1x tyg) wyglądają tak
        13.11 - 3,10
        19.11 - 3,24
        30.11 - 3,57
        03.12 - 3,68
        10.12 - 3,84
        Co Pani sądzi?
        pozdrawiam
        • mob-ka Re: koszmar karmienia - do Pani doktor 16.12.10, 12:51
          Ja syna karmilam podobnie, ale tylko przez pierwsze 4 tygodnie, wlaczylam jeszcze laktatorem. W najlepszym momencie sciagalam 60ml z dwoch piersi przez cala dobe. Sayn ladnie sie przystawial, ale szybko sie meczyl. Moj dizen wygladal tak, ze jak nie Mlody na piersi, to z butelka, a pozniej ja z laktatorem. Dopoki maz byl w domu sie jakos dalo. Al ejak poszedl do pracy po 2 tygodniach, to bylo a wykonalne, bo przeciez w miedzyczasie trzeba bylo sie dzieckiem zajac. Wyrzuty mialam duze, szczegolnie, ze wszyscy mowia, jak sie chce, to sie da. O za przeproszeniem g.no prawda. Na kontroli ginekolog dal mi skierowanie na USG piersi i co sie okazalo? Ze mam taka budowe (tluszczowa ze znikoma il. tkanki gruczolowej, jak to p. doktor w opisie ujela), ze prawdopodobienstwo wykarmienia syna bylo minimalne. I to uspokoilo moje wyrzuty sumienia. Choc moglam dluzej przystawiac syna i dawac mu butle nie odciagajac juz. Ale twarde piersi, kapiacy z nich pokarm i swiadomosc, ze syn dostaje sldowe ilosci jakos mnie zniechecily totalnie. Teraz Kuba ma 4 m-ce, odpukac jak na razie nie choruje, ladnie rosnie. Mam nadzieje, ze tak zostanie. Nie kazdy musi karmic piersi, a szczegolnie, ze sa osoby, ktore jednak nie moga - mimo ze nie mialy nigdy zadnych ingerencji chirurgicznych, czy tez nie przyjmuja lekow, ktore by karmic nie pozawalaly.

          Takze trzymam kciuki za dobra decyzje. Nasze samopoczucie tez jest wazne. Bo wypoczeta i zadowolona mama, to tez weselsze dziecko :)
          • monia76 Re: koszmar karmienia - do Pani doktor 16.12.10, 15:52
            nie ma takich piersi, które nie mogłyby wykarmić dziecka. tym bardziej, że, jak mówisz, miałaś pokarm, który sam kapał. trudności w karmieniu piersią często wynikają z nieumiejętnej interpretacji zachowań dziecka. karmienie butelką bardziej przypomina karmienie dorosłego, jest "logiczniejsze".
            natomiast, absolutnie zgadzam się z tym, że karmienie piersią nie jest dla każego i że, w ostatecznym rozrachunku, dla dziecka ważniejsza jest zrelaksowana mama niż zestresowane zombie za wszelką cenę walczące o karmienie piersią. całe pokolenia były karmione mm i żyją, mają się dobrze, są sprawni na ciele i umyśle. sama byłam karmiona butlą, a na bliską więź z matką nie mogę narzekać.
            • dot9.1 Re: koszmar karmienia 16.12.10, 16:39
              Miałam to samo. Pierś - odbijanie - ryk - butla - spokój. Pozatym jedna pierś przestała mi działać więc jedną miałam napompowaną a druga zwis :) Pokarm kapał z jednej ale mały się nie najadał. Więc nie widziałam dłużej sensu skoro karmienie i tak się kończyło butlą to przynajmniej ja nie chciałam się ograniczać.
              Ja zdecydowałam - tylko butla. Od wtedy spokój: dziecko najedzone, szczęśliwe, zero cyrków po karmieniu, nie choruje, przybiera ładnie (wcale nie za gruby czy coś bo na "sztucznym gó...e" jak to mówią niektórzy), i karmię co 2,5 lub co 3 godziny. Noce przespane. Ostatnie mleko 21-22 a ptoem 6-7 rano. Jesteśmy szczęśliwi oboje. Miałam trochę wyrzutów sumienia że nie walczyłam o laktację, ale tej drugiej piersi nie byłam w stanie uruchomić, jak przystawiałam małego to było pół godziny darcia bo nie umiał jej chwycić więc przystawiałam do drugiej.
              Także Ania - sama podejmij decyzję. Ja nie namawiam. Piszę tylko co sama przeszłam i zdecydowałam. Powodzenia

              Ps. do monia76: są takie piersi które nie wykarmią dziecka - moje :) pokarm kapał ale nie wtedy co trzeba. Jak dziecko jadło to 5 minut wszystko wyssane i ryk i butla. Ale ważne żeby dziecko było najedzone - nie ważne czym. Ja też jestem "butelkowcem"

              Pozdrawiam wszystkie mamy i te cyckowe i te butelkowe
              • anusia_magda Re: koszmar karmienia 16.12.10, 17:00
                i ja mam identyczny koszmar a karmienie trwa i trwa, najpierw pierś ( przez kapturki) po 15 min. a potem butla i uwaga - mała je nawet do 140, choć rzadko, ..a czasem 65 ( no to może się wtedy najada z cycka)..ale nareszcie przybiera jakiś 1kg na m-c..wcześniej na piersi zupełnie stanęła na wadze i przez 12 dni nie przybrała..Ja po 3cim m-cu chyba zrezygnuję z piersi i będę ściągać..no bo ile można wytrzymać..dziecko praktycznie cały czas je..i wg. mnie śpi ciut za krótko..mleka pewnie mamy coraz mniej przy takim systemie karmienia..ja chciałam karmić piersią ale mała dostała w szpitalu butlę i potem nie potrafiła się przyssać ( stąd kapturki)...Także wiem co czujesz..ale prawda jest taka że i tak skończy się butlą.. :) Moim zdaniem ważne żeby dziecko było szczęśliwe , najedzona, wyspane..
                • anusia_magda Re: koszmar karmienia 16.12.10, 17:04
                  jeszcze obalę mit karmienia na żądanie, ja tak karmiłam a mała na wadze nie przybierała i cały czas rykoliła..i jeszcze zasugeruję Ci kupno smoczka i butelki medela calma - to jest trójprzepływowy smoczek i ma takie działanie jak pierś ( wiem od doradcy lakt) także dziecko ma stymulację jak przy piersi..więc bez wyrzutów..
            • mob-ka Re: koszmar karmienia - do Pani doktor 18.12.10, 15:36
              Musze sie nie zgodzic, owszem, sam kapal, ale jak sie odciagnelo to bylo tego 10-20ml. Malo gruczolow, mala pojemnosc -> kapanie, bo pojemnosci nie ma, a pokarmu w zwiazku z tym jak na lekarstwo.
              Maly sie ladnie przyssawal, z tym problemu nie mialam. Spijal to co bylo w 2 min i juz po pokarmie, a z butli 60-90ml wypijal (biorac pod uwage pierwsze 2 tyg. zycia)
              Owszem, mialam szanse na karmienie mieszane, ale swoim pokarmem nie wykarmilabym Mlodego.
        • barbara.gierowska Re: koszmar karmienia - do Pani doktor 22.12.10, 00:19
          Witam,
          Sciagnięcie pokarmu nie ocenia miarodajnie jego produkcji,często dziecko wysysa znacznie więcej,niż uzyskuje się z pomocą laktatora.
          Co do aktualnych przyrostów ( to zdecydowaie o wiele bardziej obiektywna wykładnia) - to jest OK
Pełna wersja