Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu ....

25.08.04, 12:59
Tak właśnie się czuję i to uczucie się we mnie potęguje. Mój syn ma 5
tygodni, ładnie je z butli, co 3 godziny około 100 ml. Od porodu miałam
problemy z pokarmem, było go bardzo mało, synek się nie najadał, płakał. Ja
robiłam co mogłam, herbatki Hipa, dużo piłam, nawet słynną "bawarkę",
wszystkie metody niewiele dały, po odciągnięciu pokarmu z jednej piersi
miałam maksymalnie 30 ml. Synek jak go przystaiwiam bardzo się denerwuje i
płacze bo mleka mało, a po butelce jest zadowolony i śpi. Wszystko pięknie
tylko ... no właśnie ... wszędzie słyszę od mamy i teściowej takie
teksty: "JA MIAŁAM TYLE POKARMU ŻE AŻ SIĘ LAŁO, MOGŁAM KILKORO DZIECI
WYKARMIĆ" . Teściowa takimi tekstami bardzo mnie dołuje, czuję się gorszą
matką nie mogąc wykarmić własną piersią dziecka tylko butlą (bebilon1).
Wczoraj jak powiedziłam teściowej że już prawie nie mam pokarmu, bo udało mi
się ściągnąć z jednej piersi tylko 10 ml, to wpierw powiedziała: NIE TY
PIERWSZA I NIE OSTATNIA, a potem wzięła mi synka na ręce i taki tekst:
DAWIDKU, BABCIA TO BY CIĘ WYKARMIŁA, TYLE MIAŁA POKARMU. Zrobiło mi się
strasznie przykro i wyszłam z pokoju, całą noc dzisiaj nie spałam i w głowie
tylko jedna myśl... jestem gorsza bo ja nie potrafię swojego dziecka
wykarmić...
Przepraszam że się tak rozpisałam ale naprawdę muszę się komuś wygadać.
    • s.ivona Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 25.08.04, 13:24
      czesc ja jestem w tej samej sytuacji. moj syn ma teraz 2 miesiace. nie mialam
      pokarmu przez pierwsze dni po porodzie. maly plakal tak bardzo ze wpadlam w
      depresje. plakalam bardzo. zaczelam go karmic sztucznym mlekiem i plakalam
      dalej. po powrocie do domu sytuacja nie ulegla poprawie. pokarm co prawda sie
      pojawil ale bylo go malo a poza tym ja mam plaskie brodawki wiec synek nie mogl
      sobie poradzic. znow plakalismy oboje. zaczelam go karmic przez kapturki. ssal
      ale jak mial dobry humor co niestety zdarzalo sie bardzo rzadko. ja nadal
      plakalam no bo dlaczego kolezanki moga karmic a ja nie. czulam sie gorsza od
      wszystkich dookola. gdy na osiedlu widzialam karmiace matki lzy stawaly mi w
      oczach. tak bardzo im zazdroscilam. tak jak Ty probowalam wszystkiego i nic. w
      koncu trafilam na to forum, czytalam posty i uswiadomilam sobie ze nie tylko ja
      jestem w takiej sytuacji. poczulam sie lepiej. teraz mam na rekach syna ktory
      spi i ciesze sie ze jest ze mna i ze jest zdrowy. to jest najwazniejsze. daje
      mu tyle ile moge i chyba mu to wystarcza. przestalam juz plakac, zaczelam sie
      usmiechac i okazalo sie ze swiat jest piekny a ja mam cudowne dziecko. Amelko,
      usmiechnij sie i pomysl ze masz cudownego, zdrowego chlopczyka. nie rezygnuj z
      przystwiania do piersi. ja robilam tak ze najpierw troche podkarmialam a jak
      maly zaspokoil pierwszy glod to do piersi a potem znowu butelka. dzialalo. nie
      zalamuj sie. synek potrzebuje radosnej mamy to bedzie dla niego wazne. piersi
      nie sa jedyne na swiecie. glowa do gory. a mamie i tesciowej pokaz moj list
      moze zrozumieja ze swiat nie konczy sie na cycach. serdecznie pozdrawiam. zycze
      duzo radosci. nie poddawaj sie. jestes napewno cudowna mama a przede wszystkim
      jedyna dla synka.
      Iwona i Szymus
      • kamilka1979 Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 25.08.04, 13:35
        Być dobrą matką nie oznacza KARMIĆ PIERSIĄ, ale kochać i opiekować się
        dzieckiem w najlepszy z możliwych sposobów.Jeżeli nie mogłyśmy z różnych
        powodów karmić dzieci piersią, nie oznacza to ,że jesteśmy gorsze.Ja piersią
        karmiłam tylko 4 tygodnie, potem przyszły dwie poważne choroby, dwa tygodnie
        brania antybiotyków ,gorączka prawie 40 stopni i choć nie wiem co robiłam
        laktacji nie utrzymałam.(pokarm zanikł w ciągu 2 dni)Ale mój synek rozwija się
        wspaniale, tydzień temu skończył 3 miesiące , nie dokuczają mu kolki ( a na
        piersi niestety miał prawie co wieczór)najada się do syta, nie
        płacze ,przesypia całe noce.Ja jestem wypoczęta i szczęśliwa patrząc na radość
        mojego Bartusia ,gdy podchodzę do niego z BUTELKĄ!!!
        Pozdrawiam Kamila z Bartusiem.
    • mymcia Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 25.08.04, 14:02
      HEj,
      głowa do góry! Naprawdę jest nas sporo - nie dajmy się kretyńskiej nagonce!
      Tylko to bardzo boli jak slyszy sie takie komentarze od tych "najblizszych",
      prawda? Wiem coś o tym!
      Uważam że my, mamy które walczyły ile mogły o pokarmy i niestety tę walkę
      przegrały możemy trzymać głwoy dumnie w górze- bo to my wiemy ile wysiłku to
      wszsystko kosztuje i nie przychodzi tak lekko jak innym...
      Pamiętaj, dajesz swojemu maleństwu to co najlepsze, a że akurat nie jesteś w
      stanie wszystkiego- nie Twoja wina. Nie miej poczucia bycia gorszą- kochaj
      całym sercem, przytulaj i ..rób swoje.Twoj Maluszek wyczujwa Twój niepokój, a
      tego nie chcesz prawda? Spraw by był spokojny i najedzony, smacznie sypiał i
      czuł się szczęśliwy i kochany przez swoją Mamusię- patrz ile to ważnych zadań.
      Myśl o tym co ważne a ignoruj to co nieistotne.
      Wszystkiego najlepszego i trzymaj się cieplutko
      butelkowa mymcia
    • josik11 Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 25.08.04, 21:09
      odkad Marta skonczyla 2 tyg. dokarmialam ja Bebiko teraz ma 3,5 m-ca a ja ją
      karmie tylko Bebiko. Mleko zginelo mimo herbatek, bawarek i innego gowna.
      To nie nasz wina ze nie mamy pokarmu!
      Lepiej karmic dziecko sztucznie niz dawac piers z ktorej leci pare kropelek i
      byc nerwowym. Wtedy i dziecko jest nerwowe, placzliwe itp itd.
      Karmienie sztuczne ma wiele zalet (byl taki watek) tak wiec glowa do gory!

    • madziulec Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 25.08.04, 21:32
      Tja...
      Bylam dokladnie w podobnej, jesli nie tej samej sytuacji.
      Przy okazji natrafilam na odwiedziny babci i nasluchalam sie roznych zlotych
      rad, od mamy rowniez. Bylo coraz gorzej. Ja sie stresowalam coraz barziej, a to
      "owocowalo" coraz mniejsza ilsocia pokarmu.
      Jedyna osoba, ktora mnie zrozumiala byl pediatra (tak, mozna trafic na
      normalnych lekarzy).
      A juz stawalam na glowie. Leki homeopatyczne, ziola, piwo karmi, wody pilam tyle
      ile smok... Myslalam, ze pekne. I nic. Pokarm odciagalam, by pobudzic laktacje,
      dziecko przystawialam do piersi. NIC, JEDNO WIELKIE ZERO.
      Czulam sie okropnie, beznadziejnie. Jak niepelna matka. Po prostu tak jakbym
      zawiodla.
      I olalam sytuacje, wzielam butle. Od tego czasu ja jestem spokojniejsza, synek
      tez. Depresja zaczela mijac i juz.
      Jest lepiej.
      A dziecko rosnie, zdrowe jest i juz;-)))
      • gagarin3 Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 25.08.04, 22:31
        Ja też nie mogłam karmić mojego synka piersią. Po szkole rodzenia i całym stosie
        lektury na ten temat wydawało mi się, że nie będę miała najmniejszych problemów.
        Niestety stało się inaczej. Na szczęście nie spotkłam się z żadnymi przykrymi
        komentarzami. Chociaz tak myślę, że Twoja teściowa nie miala nic złego na
        myśli... To jej stwierdzenie to może coś w rodzaju wspomnienia - przechwałki...
        Niedługo mój synek kończy rok, żal po niespełnionym karmieniu już dawno
        zbladł... Mieliśmy po drodze o wiele większe problemy, swego czasu pojawiły się
        diagnozy co do jego zdrowia i rozwoju, które zwaliły nas z nóg... Na szczęście
        nic się nie potwierdziło, rozwija się wspaniale, ale wtedy, gdy czekaliśmy na
        "wyrok" to, jak go karmię nie miało żadnego znaczenia. Dlatego ciesz się z
        całego serca swoim macierzyństwem i przytulaj swoje maleństwo do nagiej piersi,
        żeby poczuło Twoje ciepło i bliskość...
    • amama2 Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 26.08.04, 20:43
      Witam!
      Jestem mamą dwójki pociech: córka - 5 lat i syn - 5 miesięcy. Córkę karmiłam
      piersią przez miesiąc, później zaczęłam dokarmiać bo mała nie dojadała, poza tym
      były kolki i chyba brak samozaparcia z mojej strony. Kiedy miał się urodzić
      synek przyrzekłam sobie, że będę go karmić tak długo jak się da a pierwsze 6
      miesięcy to już na mur-beton. I co? Karmiłam 3 miesiące a później synkowi było
      za mało, zaczął wstawać w nocy dość często i lekarz zalecił dokarmianie. W ruch
      poszła butelka (początkowo tylko na noc) i tak się to małemu spodobało że za nic
      nie chciał jeść z piersi. Więc go nie zmuszałam i dostawał flachę pełną mleka.
      A ja wcale nie czuję się gorszą matką dlatego, że nie karmiłam piersią. Moje
      dzieciaczki zdrowo rosną, slicznie się rozwijają a kiedy słyszę od córci 'kocham
      cię mamo" to chyba nic piękniejszego nie mogłabym usłyszeć. Obdarzam moje dzieci
      miłością, czułością, są dla mnie najważniejsze na świecie i nie ma tu żadnego
      znaczenia czy były karmione piersią czy butelką.
      Nie dajmy się tej nagonce rozpętanej w mediach, w prasie i wszędzie gdzie się
      tylko da, że kobieta nie karmiąca dziecka piersią jest gorsza. Wcale nie! My też
      kochamy nasze dzieci!
      Pozdrawiam
      • amelia791 Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 27.08.04, 10:26
        Z całego serca Wam dziewczyny dziękuję za to że podniosłyście mnie na duchu i
        że dzięki waszym postom czuję się znacznie lepiej psychicznie i już teraz wiem
        że to nie karmienie piersią jest wyznacznikiem naszej miłości do dzieci.
        Dodatkowo porozmawiałam szczerze z mężem który bardzo mnie wsparł i nie widzi
        żadnego problemu w karmieniu butlą, wręcz mnie do tego namawiał widząc jak mały
        krzyczy wniebogłosy przy piersi bo mleko leciało małymi kropelkami.
        Jesteśmy takimi samymi mamami, pełnymi miłości i oddania dla swoich dzieci bez
        względu na to czy karmiemy butlą czy piersią !
        P.S. Ale faktycznie można wpaść w depresję gdy sięgając po mieszanke, po którą
        sięgamy tylko dlatego że nie mamy własnego pokarmu, czytamy:"Karmienie piersią
        jest najbardziej właściwym sposobem żywienia niemowlęcia"
    • bazylea1 Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 28.08.04, 13:23
      masz biedaczko strasznego pecha, większosc mam i tesciowych nie karmiła piersią
      i raczej zniechęca do tego młode matki :)

      pocieszę Cię że problem zniknie po kilku miesiącach, powyżej pół roku już nie
      będzie takie wazne jakie mleko dziecko pije tylko czy je deserki itp, jak się
      rozwija. otoczenie przestaje zwracac uwagę a wręcz dziwi się jesli dziecko jest
      karmione piersią długo. jestes najlepszą mamą dla swojego dziecka, przytul je i
      ciesz się nim.
    • mama_wiktora Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 28.08.04, 17:02
      Ojej, to i ja się dopiszę...

      Przy pierwszym dziecku przeszłam prawdziwy sajgon, w szpitalu darł się w
      niebogłosy, bo nie miał co jeść, jak tylko dostałam pokarm to od razu poranił
      mi brodawki do krwi i musiał dostawać tylko tyle ile udało mi się odciągnąć,
      potem w domu nie było lepiej, na cycu wisiał 24 godziny na dobę więc nie mogłam
      się nawet uczesać, dziwię się że nie zdecydowałam się wtedy na zakup basenu:)
      żeby w ogóle się wysikać.

      Poza tym jedną pierś mam pokrojoną (mam wyciętego guzka) i cięcie wykonane jest
      po otoczce brodawki, w tym miejscu zrobiły mi się zastoje i zapalenie piersi.
      Tydzień spędziłam w łóżku z obłędną gorączką i bez możliwości zajęcia się
      własnym dzieckiem. Do tego ból przy ssaniu w miejscu gdzie mam szew powodował
      że płakałam jeszcze zanim dostawiłam małego.

      Na szczęście natura po zapaleniu rozwiązała problem za mnie, pokarm mi zaczął
      zanikać. Kombinowałam jeszcze dwa miesiące na żywieniu mieszanym, stymulowałam
      laktację odciągaczem, piłam tony herbatek, żywiłam się głównie granulkami na
      pokarm, używałam SNSa. I wiecie co? Gdzieś zgubiłam pierwsze miesiące życia
      mojego syna męcząc się z tymi cholernymi cycami i uganiając za pokarmem, choć
      powinnam była dać mu to co mogłam czyli czas i siebie.

      Właśnie urodziłam córeczkę. Pierwsze dni w szpitalu znowu mogły stać się
      horrorem, ale na szczęście położne po kryjomu ją dokarmiały, a ja gdy tylko
      pojawiły się pierwsze problemy zrezygnowałam z karmienia chorą piersią. Podobno
      to cud że w tym szpitalu w ogóle na to pozwolili. Teraz karmię tym jednym cycem
      i butlą i naprawdę jestem szczęśliwa. Co prawda przeżyłam dwa dni totalnej
      depresji jaką to jestem nieudolną matką, ale to już za mną. Pomogła mi rozmowa
      z moim lekarzem, a teraz z położną.

      Nie dajmy się zwariować. Karmienie piersią nie jest wyznacznikiem naszych uczuć
      macierzyńskich. Gdyby od tych uczuć leciał pokarm, to pewnie zalało by nam
      mieszkania:) Poza tym gdzie jest napisane, że matka musi wyglądać jak umęczone,
      nieszczęśliwe zombi? My w większości zostałyśmy wykarmione tzw. "niebieskim
      mlekiem" w proszku i mamy się dobrze, osobiście nie czuję ubytków emocjonalnych
      ani braków w inteligencji. Na zdrowie generalnie również nie narzekam.

      Gdy przy synu ktoś mnie pytał dlaczego nie karmię piersią, to miałam łzy w
      oczach i takie poczucie winy, jakbym conajmniej go podtruwała. Tym razem
      postanowiłam trzymać głowę wysoko. Nie będę się przed nikim tłumaczyć.
      Dokonałam świadomego wyboru, żeby nie walczyć z wiatrakami.

      Pozdrawiam
      Gosia
      Wiktor i Juleczka
      • emi73 dzięki dziewczyny! 30.08.04, 15:39
        Hej, dziewczyny!
        Jestem szczęśliwa, ze trafiłam na to forum, jestem szczęśliwa, że posiadam
        internet i że mogłam przeczytać Wasze posty! Ja także robiłam wszystko, co się
        da, zeby karmic piersią (odpowiednia dieta, homeopatia, piwo Karmi, laktator,
        cuda niewidy), ale mój synek przez trzy tygodnie nie wrócił do wagi
        urodzniowej. Byłam tak strasznie załamana, że łzy non-stop same ciekły mi z
        oczu. Ja po ciązy - wciąż gruba, upasiona, a mój maluch głodny...
        Od trzech dni dokarmiam go Nan HA 1 i są już efekty! (Byłam dzisiaj na
        ważeniu).
        Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!
    • gosia_d Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 31.08.04, 15:04
      Wrrr! O żesz ja bym tę twoja teściową zadusiła chyba! Zwykła bezczelność,
      chamstwo do kwadratu.
      Męczyłam sie okrutnie 5 miesięcy z nieudanym karmieniem piersią. Cóż z tego że
      pokarmu miałam dużo? Mała wiła się, szarpała na wszystkie strony, ssała
      godzinami, katowała piersi. Nic się nie zmieniało... Zdrowe normalne dziecko...
      Przyczyna do tej pory nie jest mi znana. To było KOSZMARNIE wyczerpujące
      psychicznie i fizycznie, byłam cieniem człowieka, strzępkiem nerwów. Na widok
      butelki z odciągniętym czy sztucznym mlekiem - moja córcia krzyczała, nie
      tolerowała, odmawiała. Bałam sie odstawiania na siłę, przegłodzenia. Masz
      jednak szczęście, twój mąż jest z tobą. Mój nie był. Nie popisał się w tych
      chwilach, uważał że liczy się wyłącznie dobro naturalnego pokarmu, nie spokój
      mój i małej. Miotałam się przerażona każdym kolejnym dniem.
      Nadszedł dzień cudu :-) Milionowa próba z butlą. Bo ponawiałam udręczona próby
      regularnie, licząc na ten cud właśnie. Nagle... radosne ssanie, spokój,
      zjedzenie z butli... To był początek końca karmienia, początek normalności.
      Cóż, mój mąż jest niezadowolony, jego rodzinka też krzywo patrzy, bo siostra to
      2 lata karmiła. Mam to gdzieś... Tak chcę, żeby moja mała była zdrowa i miała
      to co naj naj najlepsze. Ale jakim kosztem? jeszcze chwila karmienia piersią a
      moja psychika chyba wysiadłaby na amen...
      To jakaś mania i paranoja w dzisiejszych czasach, katować kobiety wizją bycia
      złymi matkami z powodu karmienia butlą. Nonsens i moda.
      Pozdrawiam
      NIE ŁAM SIĘ!!! NIE DAJ SOBIE WMÓWIĆ KOMUKOLWIEK ŻE TO PORAŻKA KARMIĆ BUTLĄ!!!
      TO BEZSENS!
    • sandra76 Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 31.08.04, 19:38
      Jak tu się nie czuć złą matką gdy wszędzie czytamy, że naturalny pokarm jest
      jedyną, właściwą formą karmienia dziecka, że nasze dzieci będą chorować, będą
      mniej inteligentne, otyłe, z ząbkami zgniłymi od pruchnicy butelkowej?
      Ja strasznie przeżyłam to, że nie miałam czym karmić swojego synka, w ciąży
      naczytałam się różnych rzeczy i w domu nie było nawet butelki nie mówiąc już o
      mleku. Po porodzie okazało się, że nie mam pokarmu, mały odmawiał ssania,
      wszyscy naciskali na karmienie piersią, udzielali "dobrych rad" a ja popadałam
      w coraz większe przygnębienie. Walczyłam z zastojami, zapaleniami piersi, z
      samą sobą bo nie wiedziałam co robić. Skończyło się oczywiście na karmieniu
      butelką ale ogromny żal do siebie samej pozostał. Żal o to, że mój syn nie
      dostaje tego co najlepsze, bo tak właśnie wszędzie pisze. Nawet w internecie
      przez przypadek natrafiłam na strony o karmieniu piersią gdzie w tytule
      wielkimi literami napisano: Mleko krowie jest doskonałe.... dla cieląt.
      Osoby, które są odpowiedzialne za wypisywanie takich tekstów powinny mieć na
      uwadze to, że my, które z różnych powodów nie karmimy piersią po przeczytaniu
      takiego tekstu czujemy się jeszcze gorzej, ja byłam załamana i długo
      dochodziłam do siebie. Za około 1,5 miesiąca zostanę po raz drugi mamą i wiecie
      czego się najbardziej boję? Chyba nie muszę pisać.
      Mam nadzieję , że uwierzysz, że jesteś wspaniałą mamą, że twoje dziecko
      potrzebuje Ciebie jako osoby a nie twojej piersi. Twój syn na pewno wyrośnie
      zdrowy i będziecie dla siebie wszystkim pomimo tego, że karmiony jest butlą.
      Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.
      Sandra mama Jakuba i Dzidzi 33 tydz.
      Ps. Teściową się nie przejmuj one czasami tak mają, że powiedzą coś co nas
      dotknie a nie mają nic złego na myśli.
    • koloris5 Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 07.09.04, 14:50
      ...brak mi słów...jak ja was rozumiem...Zawsze pragnęłam karmić piersią...
      Pierwszą córkę przestałam karmić już w drugim tygodniu życia. Miałam zakażoną
      ranę po cc i dostałam silny antybiotyk. Po powrocie do domu męczyłam się parę
      dni aby przywrócić laktację. W końcu stwierdziłam, że nie będę głodzić dziecka
      i zaczęłam dawać butlę. Powiedziałam sobie, że to wina tego, co przeszłam w
      szpitalu i drugie dziecko spokojnie uda mi się karmić. Moja druga córeczka ma
      teraz miesiąc. Urodziła się bardzo malutka, ale cycusia pięknie ssała. Pokarm
      napływał powoli, ale był. Kaja jadła co 3 godz. Ja szczęśliwa, że tym razem się
      udało. Po dwóch tygodniach wieczorami już brakowało w cycusiach. Zaczęłam 1 raz
      dawać butelkę. Po kolejnych dwóch tyg. na kontroli u lekarza okazało się, że
      mała głoduje i nic prawie nie przybiera. Doktorka kazała dawać butlę 3 razy na
      dobę i za tydzień kontrola, czy to wystarczająco. Ten tydzień wystarczył, aby
      Kaja zniechęciła się do piersi...
      Niby już raz przez to przeszłam i pół roku się obwiniałam...myślałam, że tym
      razem nie będę tego robiła a jednak czuję żal, nie wiem tylko do kogo, że nie
      mam dużo pokarmu pomimo picia herbatek, piwa karmelkowego, wody, ricinus,
      masowania i odciągania...
      Pomogło mi trochę to, jak pani doktor powiedziała mi dlaczego nie wolno głodzić
      dziecka, co wiele matek robi, chcąc tak bardzo karmić piersią. Nie jest
      dostarczana wystarczająca ilość glukozy do mózgu co powoduje, że przestaje sie
      on rozwijać. Zatem chyba lepiej dać sztuczny pokarm. Moja starsza córka prawie
      nie choruje, nie ma alergii i świetnie się rozwija a jest prawie od narodzin na
      butli, to a propos tych głupot co wypisują na temat konsekwencji sztucznego
      karmienia. Denerwujące jest to, że jesteśmy dyskryminowane...nie wiem dlaczego
      nawet na puszce mleka mam napisane "najlepszy pokarm dla dziecka to mleko
      matki" ja to wiem ale co moge poradzić...jeszcze bardziej mnie potem boli
      podawanie butli swojej kruszynie...Długo i dużo można sie rozpisywać.
      Pozdrawiam gorąco wszystkie mamy karmiące butlami!
      • tsulej Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 08.09.04, 10:10
        Dodam jeszcze inny skutek braku pokarmu. Naszemu 3tyg. dzieciaczkowi nasiliła
        się żółtaczka (bilirubina 18 jedn.), był odwodniony, krew miał zagęszczoną. W
        trzecim tygodniu przybrał na wadze 120g. Wisiał non-stop przy cycu - bo
        oczywiście postępowaliśmy zgodnie z ideologią poradni laktacyjnych,
        czyli "karmić piersią przede wszystkim, a kryzysy przeczekać" (hippy, karmi,
        dużo płynów, odpoczynek - nie pomagały).
        Oczywiście wylądowaliśmy w szpitalu, gdzie przeleżał pod lampą 2 doby, został
        nawodniony, a my zostaliśmy pouczeni, że wbrew wszelkim wymysłom poradni
        najważniejsze jest zdrowie dziecka. W szpitalu dostawał Nenatal i w ciągu dwóch
        dni przybrał na wadze 200g - to bardzo świadczy o niedożywienia maleństwa...
        I od tej pory dokarmiamy i nigdy nie dopuścimy do sytuacji, aby dzieciak
        cierpiał - tutaj cel nie uświęca środków.
        • mmmonika Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 08.09.04, 17:17
          U mnie było to samo - mój spadł 250g w ciągu tygodnia, nawrót żółtaczki,
          odwodnienie!!! Dziewczyny nie dajcie sie zwariować!! Dokarmianie to nie koniec
          świata. Kiedyś kobiety jak nie miały pokarmu karmiły swoje dzieci mlekiem
          prosto od krowy tylko rozcieńczonym woda i te dzieci też żyły i były zdrowe.
          Mnie mama nie karmiła piersią wcale a jestem mgr inż. z dwoma fakultetami więc
          z głową tez nie najgorzej po tym sztucznym mleczku :)
    • zaholec Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 08.09.04, 11:39
      Z właściwą facetom delikatnością stwierdzam, że głupstwa Pani mówisz,
      głupstwa.... Być mamą to nie być mleczarnią ale być Mamą; kochać, tulać,
      wychowywać. Ważne, że Synek rośnie w siłę, zdrowy i spokojny. Tak na prawdę to
      jest priorytet; Twoje Dzieciątko malutkie i kochane, a nie opowieści " ja w
      Twoim wieku.....".


      Pozdrawiając życzę zdrowego rozsądku i olania głupich pieprzeń o mleku strugą
      płynącym z piersi urodzajnej ponad wszelki Świata wymiar. Mały jest szczęśliwy?
      I o to chodzi moja Pani, o to chodzi:)))
    • volenka Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 14.09.04, 10:45
      Jak czytam Twój post to tak jakbym siebie słuchała. Moja Zuzia już w szpitalu
      cycusia nie chciała, bo niewiele z niego leciało. Moje próby ściągania pokarmu
      kończyły się tak samo jak Twoje. "Karmiłam" 7 tygodni. Teraz karmię tylko butlą,
      też bebilonem. Zuzia jest wesołym, spokojnym dzieckiem i rozwija się książkowo.
      Jak na razie nie choruje, a kilka moich koleżanek karmiących tylko piersią już
      borykały się z przeziębieniami. A to co teraz przeżywasz, przejdzie. Nabierzesz
      dystansu. Jak zobaczysz pierszy uśmiech maluszka, kiedy zacznie coś do Ciebie
      mówić po swojemu, wszystkie troski znikną. Dla Twojego dziecka nie tylko mleko
      jest ważne, ale także Twoja miłość. To, że tak przeżywasz fakt braku pokarmu
      świadczy o tym jak bardzo zależy Ci na Twoim dziecku. I to jest najważniejsze. A
      z tym mlekiem płynącym u teściowych, to czasem bywa tak jak z rybakami i ich
      zdobyczami. Co opowieść to ryba o kilka centymetrów dłuższa :) Teraz
      rzeczywiście dużo się mówi o zbawiennym wpływie mleka kobiecego na organizm
      dziecka, ale kto wie czy kiedyś te same autorytety nie powiedzą, że środowisko
      jest zbyt zanieczyszczone, żeby dzieciaczki mogły pić mleko matki, bo nie
      wiadomo co te matki zjadły. Kiedyś mleka modyfikowane były gorszej jakości, a
      dzieci rosły i były zdrowe. Na przykład ja i mój mąż. I nasze dzieci też będą
      zdrowe i mądre. To mnie podtrzymywało na duchu. Może powinnaś porozmawiać też o
      tym z mężem, żeby wpłynął troszkę na Twoją teściową. Trzymam kciuki.
      Pozdrawiam
      volenka i Zuzia - Rozrabiara
    • mag2004 Re: Czuję się gorsza bo nie mam pokarmu .... 16.09.04, 20:58
      witaj:)w 100 % Cie rozumiem ! Mialam niestety identyczna sytuacje, rowniez
      rozpoczelo sie juz w szpitalu, chociaz tam ciagle mi wmawiano, ze jesli Maly
      bedzie ssal do woli, to pokarm bedzie. I bylo tak, ze przez prawie miesiac
      Michal wisial mi na cycu non stop i ciagle byl glodny, a pokarmu zamiast wiecej
      bylo mniej:( w koncu musialam zaczac go dokarmiac, ale ciagle walczylam o
      pokarm naturalny. Cala ciaze nastawialam sie tylko i wylacznie na karmienie
      piersia, nawet nie mialam smoczka... wiec moja prawie juz depresja potegowala
      coraz bardziej...na pewno nie wplywalo to tez dobrze na synka, zupelnie nie
      potrafilam dac sobie z tym rady... maz niby rozumial, ale chyba nie do konca,
      mama tez...ale za to tesciowa zupelnie:( ona nie dosc ze wykarmila 3 dzieci, to
      jeszcze na dodatek litr dziennie oddawala do szpitala !!!!! zupelnie nie mogla
      pojac jak mozna nie miec pokarmu... na szczescie nie mieszka blisko ;)ale
      podczas wizyt dobijala mnie pytaniami:robisz mu mleko, a w piersiach juz nie
      masz nic ?? no przeciez gdybym miala to bym dala,prawda ?? w kazdym razie po
      jakims czasie nie wytrzymalam i powiedzialam jej grzecznie, ale stanowczo, zeby
      skonczyla temat karmienia piersia, bo mi jest bardzo ciezko i jeszcze troche to
      wpadne w depresje. chyba zrozumiala, bo juz sie to wiecej nie powtorzylo.
      teraz karmie mojego 5 mcznego synka Humana SL, przez jakis czas probowalam
      karmic mieszanie, ale pokarmu bylo coraz mniej, wiec w koncu dalam sobie
      spokoj, chociaz nie ukrywam duzo mnie to kosztowalo (wyrzuty sumienia na
      najwyzszym poziomie:( ale uwierz mi-karmienie butelka w sytuacji gdy nie mozna
      karmic piersia jest jedynym slusznym wyjsciem !! ciezko sie z tym pogodzic, ale
      z czasem sie to udaje !! teraz mleka sa naprawde dobrej jakosci, wiec dzidzius
      otrzymuje naprawde bardzo duzo! pewnie, ze cyc jest lepszy, ale pewnych rzeczy
      czasami naprawde nie przeskoczysz !! mowiac szzerze, ja teraz dostrzegam
      korzysci butelki;) chociaz oczywiscie gdybym miala wybor, to nie zdecydowalabym
      sie na butelke...
      przepraszam, ze sie tak rozpisalam,ale naprawde mam nadzieje, ze moje
      doswiadczenie pomoze Ci !!gdybys miala ochote to pisz na maila !!
      trzymaj sie cieplutko !!
      Asia, mama 5 mcznego cudownego Michałka :) !!
Pełna wersja