sylvia12
23.09.04, 15:19
Fajnie to któraś z Was ujęła :) To prawda,u nas nie można tego inaczej
nazwać ,to faktycznie terror.
Ja przez cała ciążę martwiłam się co to będzie,wszyscy karmia a ja nie chcę i
juz teraz wiem o tym.Zupełnie zielona w sprawach
mleka ,butli,wyparzania,karmienia,pisałam tutaj,pytałam o rady jak podawać
itd i powiem wam że chociaż to forum ma chyba jasną nazwe to prawie za każdym
razem padało pytanie -a dlaczego nie chcesz? moze bys jednak spróbowała? :)
Po urodzeniu,jeszcze w szpitalu to wiadomo,terror,zmuszają ,musisz i
koniec.Ale pomyslałam sobie tak....jak to jest,przecież nie jestem nastolatką
ani ubezwłasnowolnioną osoba i takie decyzje należą do mnie.Inne mamy
chodziły czasem w nocy prooosić o butle z mlekiem ,ale to tez
sporadycznie.Dzieci płakały głodne,ale nie dokarmiły bo nie mozna,bo się
jeszcze przyzwyczai.Były to dla mnie teorie co najmniej śmieszne.
Podawałam małemu tyle ile widziałam ze potrzebuje,na noc zawsze z
butelki,wtedy i ja się wyspałam i on .Nie chodzi tu o mój egoizm,ale wiadomo
ze jak mama jest wyspana to tez lepiej zajmie się dzieckiem .
W domu też byla pierś,ale to nie wystarczało i zawsze po butla.W koncu juz
chyba po 2 tygodniach mały z wielkim smakiem pił wypijał mleczko z buteleczki
nie domagając się wcale piersi.
Nie miałam problemów z czasem,z sobą ,z zadbaniem o siebie,z depresjami,z
nabrzmiałymi cieknącymi,obolałymi piersiamia mały spokojny,najedzony.
Piszę to po to żeby rozwiac watpliwosci tych które zaczynaja mieć wyrzuty
sumienia że karmienie nie sprawia im przyjemności.
Ja na pytania czy karmie odpowiadałam zawsze tak,oczywiście ze
karmie,butelką :)