Terror laktacyjny:))

23.09.04, 15:19
Fajnie to któraś z Was ujęła :) To prawda,u nas nie można tego inaczej
nazwać ,to faktycznie terror.
Ja przez cała ciążę martwiłam się co to będzie,wszyscy karmia a ja nie chcę i
juz teraz wiem o tym.Zupełnie zielona w sprawach
mleka ,butli,wyparzania,karmienia,pisałam tutaj,pytałam o rady jak podawać
itd i powiem wam że chociaż to forum ma chyba jasną nazwe to prawie za każdym
razem padało pytanie -a dlaczego nie chcesz? moze bys jednak spróbowała? :)

Po urodzeniu,jeszcze w szpitalu to wiadomo,terror,zmuszają ,musisz i
koniec.Ale pomyslałam sobie tak....jak to jest,przecież nie jestem nastolatką
ani ubezwłasnowolnioną osoba i takie decyzje należą do mnie.Inne mamy
chodziły czasem w nocy prooosić o butle z mlekiem ,ale to tez
sporadycznie.Dzieci płakały głodne,ale nie dokarmiły bo nie mozna,bo się
jeszcze przyzwyczai.Były to dla mnie teorie co najmniej śmieszne.
Podawałam małemu tyle ile widziałam ze potrzebuje,na noc zawsze z
butelki,wtedy i ja się wyspałam i on .Nie chodzi tu o mój egoizm,ale wiadomo
ze jak mama jest wyspana to tez lepiej zajmie się dzieckiem .
W domu też byla pierś,ale to nie wystarczało i zawsze po butla.W koncu juz
chyba po 2 tygodniach mały z wielkim smakiem pił wypijał mleczko z buteleczki
nie domagając się wcale piersi.
Nie miałam problemów z czasem,z sobą ,z zadbaniem o siebie,z depresjami,z
nabrzmiałymi cieknącymi,obolałymi piersiamia mały spokojny,najedzony.

Piszę to po to żeby rozwiac watpliwosci tych które zaczynaja mieć wyrzuty
sumienia że karmienie nie sprawia im przyjemności.
Ja na pytania czy karmie odpowiadałam zawsze tak,oczywiście ze
karmie,butelką :)
    • la_lunia Re: Terror laktacyjny:)) 23.09.04, 16:04
      tak jak ktos to kiedys powiedzial (a wlasciwie napisal) na forum :
      "Mowia ze karmimy dziecko mlekiem i miloscia,
      mleko kiedys sie konczy ale milosc pozostaje na zawsze!!!.."
      • ryza_malpa1 Re: Terror laktacyjny:)) 24.09.04, 09:38
        No, widze że moje nazewnictwo sie przyjłęo :)))

        JA osobiście czuje się nabita w butelkę. Te polozne co kity wciskaja na szkole
        rodzenia to powinny iść siedziec za powodowanie masowych załamań nerwowych i
        wpędzania w poczucie winy.
        Kity wciśnięte na mojej szkole rodzenia:
        1. jak się chce to zawsze można karmić - pokarm to sprawa psychiki - jak widac
        na tym forum, bardzo często tak nie jest . Ja na przykald nie chciałam karmić a
        pokarm pojawil mi sie od razu p[o cesarce co zaraz wykorzystały te hydry w
        bialych fartuchcach korzystając z tego,z ę jestem na haju po znieczuleniu....
        2. nie może byc tak , ze "mleko jest za młao tłuste" - a ja ostatni o
        usłyszałam od lekarza, ze sa podejrzenia, ze moje mleko jest
        niepełnowartościowe.....? No i co ja mam myśleć?
        3. Karmienie piersia umacnia więź matki z dzieckim - hmmm..jak karmię piersią
        to czytam sobie gazetę albo książeczkę a jak karmię butlą obie ręce i uwage mam
        zajete dzieckim. Poza tym karmienie piersią mnie wkurza.
        4. Karmienie piersia jest przyjmen - po 6 tygodniach karmienie stwioerdzam :
        karminie nie jest przyjemne, mało tego, to boli...

        Itd.
        Jak juz mówiłam, czuje sie wpuszczona w maliny i zaszczuta przez opinię
        społeczną...
        • madziulec Re: Terror laktacyjny:)) 24.09.04, 09:53
          Pokarm to rzeczywiscie sprawa psychiki. U mnie bylo tak - im bardziej chcialam
          karmic, tym mniej mialam pokarmu. W ruch poszly: ziolka (granulki i te "na
          smyczy"), homeopatia, piwo Karmi, ogromne ilosci wody, laktator, by pobudzic...
          Wszystko na nic. Dochodzil stres, ktory przenosil si ena dziecko.
          I wtedy pojawil sie cudowny pediatra. I on powiedzial, ze nie trzeba karmic
          piersia za wszelka cene i mozna butelka, ale trzeba to robic odpowiednio
          (odpowiednie pokarmy). Szkoda tylko, ze nie mialam odpwoiedniego wsparcia ze
          strony rodziny i z tego mialam depreseje potworna....
    • sylvia12 Re: Terror laktacyjny:)) 24.09.04, 14:04
      Moim zdaniem to nie jest żadna sprawa psychiki.Ja nie myslałam o karmieniu a
      pokarm był już w połowie ciąży :)Myślę,to taka moja teoria,że to jest bardziej
      związane z uwarunkowaniami genetycznymi.
      Ja do szkoły rodzenia nie chodziłam,w moim mieście nawet nie ma takiej
      teraz,chodziło za mało kobiet i się nie opłacało :)
      Z zawodu jestem pielęgniarką ,ale to akurat nie ma wiekszego znaczenia.Tylko
      takie że w pracy usłyszałam-no wiesz...nie będziesz karmić ? Ty chyba najlepiej
      powinnaś wiedzieć jakie są tego zalety .
      I to był tylko jeden ,jedyny taki tekst.Spodziewałam się wszędzie,a okazało się
      ze nie.Po urodzeniu jak do domu przyszedł pediatra to też pytanie było w jaki
      sposób karmię od razu odpowiedziałam 1 bebilon,cała gotowa do odparcia ataku,a
      tu nic :) zapisał i powiedział ze dziecko jest zdrowe to nie ma problemów

      Może faktycznie gdyby odzucał sztuczne mleko,miał kolki albo jakieś inne
      sensacje żoładkowe to miałabym wyrzuty sumienia że nie karmie ,ale nic takiego
      nie było.Mały przyjmował każdy rodzaj mleka,chociaż osobiście polecam
      bebilon.Teraz juz zajada się objadkami
    • asikx Re: Terror laktacyjny:)) 24.09.04, 16:19
      Też się dałam sterroryzować.
      Przed ciążą nie uważałam karmienia piersią za cud boski, ale myślałam, że w
      czasie ciąży hormony zmienią to myślenie. Nie zmieniły. Potem myślałam, że po
      porodzie mi się odmieni. Nie odmieniło.
      Karmiłam 6 tygodni. I zamiast cieszyć się pierwszymi chwilami z dzieckiem przy
      każdym karmieniu martwiłam się, że za trzy godziny będzie kolejne. Koszmar.
      Jak mała miała 5 tygodni zapadłam na jakąś trzydniówkę - 40 st. temperatury.
      Jak temperatura spadła - pokarm się skończył. Jaka ja byłam szczęśliwa!
      I karmię butelką. Kolki sporadyczne - przy cycku trwały dwie - trzy godziny
      codziennie. Dziecko przybiera przepięknie - przy cycku przybierało ale raczej w
      dolnych granicach norm. Ja jestem szczęśliwa - i myślę że moje maleństwo
      wyczuwając mój nastrój też jest szczęśliwe.
      A ja każdemu mówię, że karmienie piersią WCALE nie jest cudowne ani przyjemne.
      Po prostu nie dla każdego.
      I nie czuję się bynajmniej gorszą matką! A jak czytam i słysze takie żale
      dziewczyn - to zamordowałabym tych wszystkich doradców laktacyjnych i ich
      popleczników. Co to za idiotyczna metoda wzbudzania poczucia winy!
      To jest rzeczywiście terror!
      Pozdrawiam,
      Aśka
      PS. I jak cudownie jest móc spać (o seksie nie wspomnę) bez stanika i wkładek
      laktacyjnych! Bez zalewania się mlekiem! Jak super jest móc iść wszędzie bez
      stresu że gdzieś tam maluch się rozpłacze z głodu i będzie trzeba szukać
      ustronnego miejsca żeby wywalić cycka na wierzch! I nic mnie nie boli (anie
      pogryzione brodawki - ani przepełnione piersi)! SAME POZYTYWY!
    • anetka8 Re: Terror laktacyjny:)) 25.09.04, 21:37
      też to przeżyłam. Zaczęło się już w szpitalu, po znieczuleniu do cesarki złapał
      mnie niemiłosierny ból w karku i nie mogłam się ruszać i co z tym związane przy
      każdej pozycji do karmienia niemiłosiernie bolało. JEdyna na leżąco nie
      pasowała mojemu małęmu. Ale ja próbowałąm a mały się darł w nieboglosy. To
      trwało nawet do 2 godzin. Chyba każda pielęgniarka miała w swoich rękach i
      głókwę mojego małego i mojego cyca, ugniatanego niemiłosiernie. Ja ciągle
      jeszcze chciałam. Tym bardziej, że na sali wsytskie karmiły i te po cesarce
      też, czyli teoria, że po cesarce z pokarmem jest trudniej sprawdzałą się tylko
      u mnie. Czy miałm depresję??-cholerną. Czułam się jak wyrodna matka, gdy po
      wielogodzinnych próbach przegrywałam z moim maleństwem i szłam z nim do baru
      mlecznego-czyli dokarmiania. Wychodząc ze szpitala nadal chciałam karmić.
      Zaopatrzyłam się w ziółka, homeopatię, piwo karmi, kminek i pierwszy
      najprostrzy laktator. Ale mały cały czas darł się przy cycu i te próby kończyły
      się butlą, przy której oczy mu odlatywały.A ja płakałam. Kupiłam lepszy
      laktator i zamykałam się w pokoju, żeby nikt nie widział jak się męczę.
      Przecież to jest okropny widok, to dojenie się laktatorem. I co się okazało na
      raz sciągałąm po 10 ml, i czym to baby miało się najeść. Na prośbę pediatry
      podjęłam ostatnią próbę, miały miał być od czwartku do poniedziałku tylko na
      cycu. Wytrzymaliśmy do soboty, pojechaliśmy go ważyć i okazało się, że schudł
      200 gram. I to był koniec terroru cyca w domu.
      Ale to ni ekoniec nieprzyjemności. Ile ja się nasłuchałam u lekarza od innych
      matek, że źle że nie karmię, że to takie dobre dla dziecka. JA się pytam, co
      jest dobre głodzenie bobasa w imię czego?? A może by się tak zastanowić, że te
      matki chcą ale nie mogą, i to nagabywanie to dla nich jak gwóźdź do trumny.
      Dlaczego pierwsze pytanie, często całkiem obcych ludzi, to czy karmisz piersią
      i dlaczego nie. Ja miałam często jeszcze łzy w oczach, już mi prawie przeszło.
      Nie dajmy się, te co same świadomie wybrały i te za które zdecydował organizm.
      butelkowa mama
      • juliaaaaa Re: Terror laktacyjny:)) 28.09.04, 20:18
        He, he, terror laktacyjny. Ja to sobie nazwałam tę nagonke "faszyzmem
        cyckowym". Nie chciałam karmić i miałam nadzieję, że nie będę miała pokarmu
        (zwłaszcza że miałam cc). Ale teoria o nastawieniu psychicznym nie sprawdziła
        się i pokarmu miałam baaaardzo dużo. Ustaliłam, że będę karmić 6 tygodni, żeby
        synek dostał przeciwciała. Myślałam, że może mi się spodoba - tyle się słyszy,
        że to najpiękniejsza rzecz na świecie. Guzik. Karmienie było gorsze niż
        myślałam. Ciągle zalane bluzki (wkładki nie dawały rady), pogryzione brodawki
        (płakałam przy każdym karmieniu), wstawanie w nocy co 2 godziny - koszmar.
        Odetchnęłam po 6 tygodniu. Nareszcie mogłam wychodzić z domu, ubierać się
        normalnie, przesypiać całe noce. Oczywiście nie obyło się bez współczujących
        spojrzeń i tektów, zebym sie nie załamywała i próbowała dalej karmić. Tak
        jakbym marzyła, żeby znów sie stać dojną krową. Przecież nie każda kobieta to
        lubi. A jak mnie ktoś pyta, czemu już nie karmię, to odpowiadam: "bo jestem
        wyrodną matką"!!!!
    • szyszunia75 Re: Terror laktacyjny:)) 29.09.04, 10:16
      Bardzo mi się spodobało to stwierdzenie: Karmisz? Tak, butelką! :-)) Też tak
      będę odpowiadać!
      Ja juz kilka razy tu pisałam o tym, dlaczego karmienie i związana z tym presja
      były dla mnie koszmarem, więc nie będę powtarzać. Dodam tylko, że ostatnio
      rozmawiałam z koleżanką, która rodziła w Stanach. Tam przed porodem kobieta
      deklaruje czy chce, czy nie chce karmić piersią i nikt jej do niczego nie
      zmusza. Ma zapisane w karcie i lekarz nie ma prawa jej nakłaniać do niczego ani
      tym bardziej obrażać czy wywierać presji. Może i ta moda dojdzie do nas (jak
      zwykle z opuźnieniem?). Bo tak naprawdę wszystko to są mody i tendencje, które
      przychodzą i odchodzą.
      Pozdrawiam!
    • oxygen100 Re: Terror laktacyjny:)) 30.09.04, 11:14
      Boze jak to dobrze ze nie ja jedna tak mysle o karmieniu naturalnym:)) Nie mam
      dziecka ale pewnie kiedys zechce je miec a ta laktacja spedza mi sen z powiek.
      I cala ta nagonka na "wyrodne matki" ktore przeciez moga wykarmic jesli tylko
      zechca. A jak nie moga to znaczy ze nie chca. Szukalam kiedys nawet w
      internecie medycznych obiektywnych przeslanek przemawiajacych za karmieniem
      sztucznym w niekotrych wypadkac. Nie mam tu na mysli oglupiajacych gazet czy
      stron poradni laktacyjnych itp. tylko rzetelna medyczna wiedze. i wiecie co
      znalazlam?? Dwie ale tylko dwie prace w ktorych wykazano ze kobiety alergiczki
      ktore maja wysokie IgE wlasnie z pokarmem przekazuja to IgE swoim dzieciom.
      Prace te sa nowe chyba z tego roku w jakims Journal of Alergology. Badano tam
      kobiety z podwyzszonym IgE ktore karmily piersia i karmily sztycznie. I okazalo
      sie ze u dzieci karmionych piersia poziom IgE byl podwyzszony w porownaniu z
      dziecmi karmionymi sztucznie. jaki z tego wniosek?? Mozna przekazac swoje
      uczulenie dziecku. Slabo??? Ale jak na razie na ten temat zasunieto zaslone
      milczenia. Ciekawe dlaczego???
      Druga moja refleksa jest taka ze tak naprawde ssanie jest ODRUCHEM. Ten odruch
      maja wszytskie ssaki. Zlokalizowany jest nie w osrodkach korowych ale w
      rdzeniowych. To znaczy ze cale te cyrki zwiazane z uczeniem dzieci ssania sa
      niepotrzebne. Bo wczesniej czy pozniej jak dzieciak zglodnieje to instynktownie
      bedzie wiedzial jak sie je. A te wszytskie zabiegi sa po to zeby polozne
      pielegniarki i poradnie lekatacyjne mialy zajecie. Bo wiadomo jaka jest
      sytuacja w sluzbie zdrowia. No to sie wygadalam... Tu bo licze na zrozumienie i
      poparcie :))))
      pozdrawiam.
      • ryza_malpa1 Próba stworzenia teorii spiskowej 30.09.04, 13:13
        ha, ja sie cały czas zastanawiam o co tu chodzi...skad ta presja, zwłaszcza ze
        w Polsce nigdy karmienie sztucznie nie było tak popularne jak na Zachodzie.
        Kiedy na Zachodzie i w Stanach był boom na karmienie sztuczne , to w POlsce był
        głęboki socjalizm i mleko modyfikowane nie było tak łatwo dostępne.

        Jak nie wiedomo o co chodzi to wiadomo, że chodzi o pieniądze - ten argument
        byłby zrozumiały, gdyby byla presja na kraminenie sztuczne - wiadomo,
        przekupstwo medycyny przez wzielkie koncerny ( nie jest to nic nowego :-) typu
        nestle .

        A przy karmieniu piersią? Nie wiem kto na tym korzysta oprócz dzieci.

        Doszukuje sie spisku, bo naprawdę trudno mi uwirzyć, że służba zdrowia sama z
        siebie interesuje się rozwojem naszych dzieci ( a moze to kolejne zastępcze
        dzialanie jak np. piąta lekcja w-fu w szkole).

        A tak w ogóle to wczoraj byłam z małą u pediatryczki - na wejście przybralam
        bojowa mine zarezerwowaną do tej pory do załatwiania spraw urzędowych,
        wkroczyłam do gabinetu, przyznalam sie , ze czasem podaję małej butlę ( raz
        dwa dziennie) , stanęłam i czekam na joby.
        A tu..nic. Miły, pełen zrozumienia i współczucia ( no nareszcie!!!) uśmiech,
        żadnych min, komentarzy i fachowa pomoc na temat doboru mieszanki i sposobu
        odstawienie małej od cycka . Jestem w szoku!!!
        Nie tylko z powodu zajebiście czerwonych rajstopek pani doktor :)

        Dobrze ludzie mówili, że to dobra lekarka :D
    • dusia7 Re: Terror laktacyjny:)) 30.09.04, 18:28
      a ja już coś otym napisałam więć dołączę link:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=16235427&a=16271574
      • la_lunia Re: Terror laktacyjny:)) 30.09.04, 21:04
        czytam zawziecie ten watek i .... szkoda ze tak malo osob uczeszcza na to
        forum :(
        pamietam jak szykowalam wyprawke - w spisie byl laktator, butelki, smoczki
        powiedzialam - CO?? Mam karmic stzucznie? Nigdy! Mojej dzidzi dam to "co
        najlepsze"
        ale zycie pokazalo swoja twarz :)))
        bolace, krwawiace, ze strupami brodawki
        podpisywalam w szpitalu oswiaczenie, ze nie bede karmic piersia
        no ale KAZDA ale to doslownie KAZDA pielegniarka (mialam cc wiec troche
        przelezalam w szpitalu) pielgnierka/lekarka/lekarz przekonywali mnie o
        slusznosci KARMIENIA PIERSIA
        a ja beczalam, beczalam i beczalam :(
        a dzidzi spadala z wagi i spadala co mnie dolowalo jeszcze bardziej

        teraz dzidia ma prawie 4 miesiace
        karmilam ja odciaganym mlekiem, byly momenty kiedy karmilam tylko swoim mlekiem
        ale kiedy brakowalo robilam mieszanke

        i spac po nocach nie moge bo albo ma brzydkie kupy, albo wyskakuja liuszaje,
        albo jakies krosty na buzi albo jeszcze cos innego
        tak wiec od wczoraj odciagam mleko, mroze a malej daje NAN HA2
        zobaczymy co z tego wyniknie

        nagonka - jak ja nie moge scierpiec jak slysze "karm jak najdluzej, to
        najlepsze co mozes dziecku dac itp itd"
        szlag mnie po prostu trafia
        wstyd/strach sie ludziom przyznac bo zaraz slyszy sie komentarze tego typu
        dlatego musimy byc przekonane co do slusznosci swojego dzialania i bronic sie
        jak LWY :)
        • ryza_malpa1 Re: Terror laktacyjny:)) 01.10.04, 10:11
          Załamamłama sie po dzisiejszej nocy :(
          Nadal karmię małą w większości piersią, trochę pod presją społeczna i presją
          męża a w nocy z wygody ( nie chce mi się wstac i przygotowac butelki - a ktoś
          na forum " karmienie piersią " stwierdził ze karmienie butlką to lenistwo!!!).
          Nie dość, ze mała budzi się 3 razy w ciagu nocy na jedzenie to jeszcz ma dośc
          długa przerwę ok. 4- 5 rano na puszcza nie bąkuw , stekanie i meczenie sie z
          kupą.
          Męczenie się z kupa już weliminowałam pchając w nia Plantex i 1 - 2 porcje
          dziennie Bebiko Omneo ( piekne, zielone kupy robione wreszcie bez wysiłku i
          bez miny pt' wściekły pomidor").
          Teraz planuje poić ja Bebiko również w nocy - zobaczymy czy poradzi na wzdęcia.
          Dzis sie biedna męczyła z bączkami od 4 - 7 rano!!
          Raaatuuunkuuuuuu....Myśłicie , ze po przejściu na mleko mod. będzie lepiej??
          • asikx Re: Terror laktacyjny:)) 01.10.04, 13:17
            Ja karmię moją 2 miesięczną Olę już tylko butlą. Dostaje NAN1. Próbowaliśmy
            Bebiko Omneo ale zieleń i konsystencja kupy nas przeraziły a kolka zamiast
            zniknąć nasiliła objawy. Wróciliśmy do NAN1 i przed każdym jedzeniem Infacol
            (butelki AVENT).
            Kolki praktycznie ustąpiły. Czasem się zdarza - ale incydentalnie.
            Kupa raz dziennie o tej samej porze - mozna zegarek regulować. Niestety
            obarczona miną "wściekły pomidor". Może spróbuję Plantexu.
            Ale na mleku z piersi był horror. Kolka trwałą 2-3 godziny i żaden specyfik jej
            nie eliminował. A dźwięk kupy (na piersi robionej z 5 razy dziennie) podrywał
            umarłego z grobu! A dziecku aż się pupa unosiła w powietrze z odrzutu.
            Butla GÓRĄ!
            Aśka
            PS. W spadku po kolkach zostało nam uwielbienie dla dźwięku suszarki! Kiedy
            Olka popłakuje (z różnych przyczyn) - włączamy suszarkę i dziecko ma zachwyt na
            buzi i panuje błoga cisza!
          • ryza_malpa1 Re: Terror laktacyjny:)) 01.10.04, 16:44
            No i ajk ja napisałam ..."bąków" miało być a nie "bąkuw"...:)
    • tucepi Re: Terror laktacyjny:)) 02.10.04, 13:32
      cześć
      to świetny wątek, zgadzam się z Wami w 100% !
      jestem mamą 6-tyg. Łukaszka i na razie dokarmiam go od 4 tygodnia bebilonem.
      teraz karmienie nie sprawia mi już takiego bólu jak na poczatku (pogryzione i
      zmaltretowane brodawki) ale nie cierpię go i marzę aby jak najszybciej się
      skończyło
      tymczasem mleczko cały czas płynie a ja boję się przestać karmić z obawy przed
      zastojami i kolejnym zapaleniem piersi (miałam już dwa i bardzo źle znoszę
      kurację antybiotykami)
      czekam z utęsknieniem na kryzys laktacyjny - podobno pojawia sie ok. 6 tyg.
      pozdrawiam i życze powodzenia wszystkim butelkowym mamom i ich bobaskom
Pełna wersja