pomóżcie- nie radzę sobie....

10.10.04, 09:13
Jestem mama 7 tygodniowej zuzi, ktorej w skutek popelnionych bledow
(dokarmianie butelka, za pozne zgloszenie sie do poradni laktacyjnej) nie
karmie piersia...

bardzo, bardzo to przezywam, a poczucie winy wrecz mnie paralizuje... to trwa
juz kilka tygodni i jest coraz gorzej.... nie moge spac, jesc, normalnie
funkcjonowac...

maz, rodzina i starsze dziecko nie moga juz zniesc mojego placzu, a ja nie
moge przestac....

czy ktoras z was przechodzila to samo? jak dac sobie z tym rade?

pomozcie.....
    • mymcia Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 10.10.04, 10:00
      hej
      przeszłam dokładnie to samo... do tej pory czuję że gdyby ktoś mi pomógł
      powiedział jak co robić to mogłabym karmić... wierzę w to, bo do tej pory jak
      uciskam brodawkę pojawia sie kropelka mleka... A moja mała skończyła niedawno
      roczek. Karmiłam ją piersią może przez półtora tygodnia, potem moja połozna
      stwierdziła ze muszę zacząć dokarmiać, zamiast pomóc mi sprawdzić jak mała
      ssie, jak ja przystawiam... Mam zal, ogromny żal tyle ze udało mi się o nim
      nieco zapomnieć. Zawsze pocieszało mnie tylko to że malutka po dokarmieniu
      butelką była spokojniejsza, lepiej spała, no i wtedy ja też byłam
      spokojniejsza, a to znowu lepiej przecież było dla niej, prawda?
      Obiecałam sobie że jesli będę miala nastepne dziecko to zrobię wszystko co
      mozna zeby jednak je karmic...Choć teraz też sobie obiecywałam...
    • ryza_malpa1 Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 10.10.04, 10:25
      Dziewczyno, naprwde nie robisz dzicku krzywdy karmiąc butelką.
      JA niestety karmię piersią - pisze niestety - bo tego nie znoszę!!! Już nie
      moge sie doczekac kiedy miną obiecane mężowi kolejne 2 tygodnie i będe mogła
      moja mała odstawić. Na razie karmię ją z flaszki na noc, zebysmy obie spły
      spokojnie.
      Czy naprawdę chcesz:
      - pogryzionych, bolących brodawek?
      - kolek i wzdec..

      a zreszta poczytaj :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=14916965&v=2&s=0
      nie daj sobie wmówic ze jestes wyrodna matka - nie głodzisz, nie bijesz, nie
      zaniedbujesz...skad te wyrzuty?????
    • asikx Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 10.10.04, 12:24
      A skąd w Tobie takie poczucie winy? Ktoś Ci wmówił że zrobisz dziecku krzywdę?
      To się nazywa terror laktacyjny;) Poczytaj sobie wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=16046935
      Jeżeli Twoje dziecko dobrze się rozwija to dlaczego robisz sobie wyrzuty.
      Dzieci na butli też są zdrowe i szczęśliwe.

      Pozdrawiam,
      Aśka z butelkową Olą
    • volenka Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 10.10.04, 12:42
      Przeżywałam dokładnie to samo. Płakałam przy każdej próbie przystawiania małej.
      Mleczka było niewiele i Zuza - Łakomczuszka nie miała ochoty zaciągnąć, (min.
      też dlatego, że w szpitalu karmili ją z butli z wielkim smokiem) dostawała butlę
      i w domu, i kółko się zamknęło. Na prawdę nie robisz dziecku krzywdy. Twoja
      Zuzia oprócz mleczka potrzebuje mamusi, uśmiechniętej, wypoczętej, a to przy
      karmienu butelką możesz jej zapewnić. Ja pokonałam ten okres dzięki mężowi.
      Najpierw pomagał mi wywoływać laktację (na różne sposoby), a gdy to nie dało
      rezultatów zmienił front i cały czas mi powtarzał, że mamy zdrowe, piękne
      dziecko, które rozwija się pięknie i nic złego się niedzieje. Wiem, teraz jest
      istna nagonka na konieczność karmienia piersią i nadal ilekroć jestem u jakiegoś
      lekarza po mojej odpowiedzi na pytanie czy karmię piersią robią głupie miny.
      Olewam to!! Guzik o mnie wiedzą, a tłumaczyć się co ja przeżyłam, nie mam
      zamiaru. Nie zrobiłam tego z chęci tylko z konieczności. Te "autorytety" nie
      mają pojęcia jaką robią krzywdę kobietom, które karmić by chciały, a nie mogą.
      Żeby nie zwariować ułożyłam sobie w myślach taką listę: Zalety karmienia butlą,
      a mąż kilka razy dziennie powtarzał mi ją jak mantrę :) A w 28 dniu życia małej
      wysłał mnie do fryzjera. Kobiety siedzące obok mało nie pospadały z foteli i
      powiem Ci, widziałm u niektórych z nich chyba błysk zazdrości ;) Moja Zuzia ma
      już teraz prawie 4,5 miesiąca. Jest radosnym, ślicznym bobaskiem. Noc przesypia
      od prawie 2 miesięcy. Wszyscy jesteśmy wypoczęci, mamy chęć na zabawę.
      Jeśli chciałabyś pogadać moje gg 5107350. Trzymaj się!! I nie dajmy się!!
      pozdrawiam serdecznie
      volenka i Zuzia
    • joaska7 Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 10.10.04, 17:09
      Naprawdę nie jesteś sama. Tutaj wiele z nas przechodziło przez to co opisujesz.
      A jeśli sobie naprawdę nie dajesz rady, to zadzwoń na telefon dla mam
      fundacji "Rodzić po ludzku" (0-22)635 30 92 i porozmawiaj z psychologiem. Ja
      tak zrobiłam i mi pomogło. Przede wszystkim nie obwiniaj siebie za to co się
      stało, bo pewnie wpływ na to miało dużo czynników. I pomyśl sobie, że karmiąc
      butlą nie tylko odbierasz coś dziecku, ale przede wszystkim dajesz swój spokój,
      że się najada, a ty jesteś zrelaksowana. Myślę, że to ważniejsze od karmienia
      piersią.
      Trzymaj się
      Joasia
      • xxxinkaxxx Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 11.10.04, 19:13
        dziewczyny,

        dziekuje za slowa wsparcia, troche pomaga przekonanie ze nie jestem jedyna...

        napiszcie prosze jak sobie radzicie z butla, jakich mieszanek uzywacie, jak
        rozpoznajecie kiedy mala placze z glodu a kiedy z innego powodu, jak
        uspokajacie dziecko po badaniu, szczepieniu, jak uspokoic je w czasie choroby...

        chociaz jestem matka po raz drugi to okazuje sie ze musze sie tego wszystkiego
        uczyc na nowo- poprzednio na wszystko byl zloty srodek- cycunio....

        moja mala dostala alergii po nan ha sensitive wiec jestesmy na nutramigenie
        (boje sie ze to straszne swinstwo), w dodatku zlapala infekcje od brata i
        ciagle placze a ja nie umiem jej uspokoic...
        • enora Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 11.10.04, 23:21
          Nutramigen głównie w smaku jest paskudny - ciesz się, że to nie ty musisz go
          pić. Niektórym matkom alergików podobno lekarze radzą takie "wyzerowanie"
          diety. Brrr... ja tego spróbowałam. Ale dzieci potrafią się do tego
          przyzwyczaić. Ja też płakałam podając pierwszą butelkę, ale nie było sensu
          głodzić małego. Tyle że ja uwielbiam karmić piersią (mimo że pierwsze 6 tygodni
          było bardzo bolesne), więc został na karmieniu mieszanym. Łyżeczki nie
          tolerował, a smok (Avent 1) mu nie zaszkodził - i tak preferuje pierś. Jeśli
          nie masz nic przeciwko karmieniu piersią, to zawsze możesz spróbować przystawić
          małą, nawet, jak ja to nazywam, do "pustaka". Mój miał okres takiej niechęci do
          butelki (i to po okresie, kiedy był wyłącznie na butli), że pociągał 3 razy ze
          smoczka, potem 3 razy pustą pierś, potem znowu ze smoczka itd...
          O wyrzutach sumienia zapomnij. Zrobiłaś wszysko, co mogłaś dla swojego dziecka
          najlepszego - na pewne rzeczy po prostu nie mamy wpływu. Większość obecnych mam
          wychowała się na mieszankach i to o wiele gorszych niż obecne.
          • xxxinkaxxx Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 12.10.04, 03:27
            ja tez uwielbiam- a raczej uwielbialam- karmic piersia... mojego syna karmilam
            1,5 roku...

            mysle, ze wlasnie dlatego teraz tak bardzo cierpie kiedy przystawiam mala a
            ona po prostu piersi nie chce....

            kiedy mysle co stracilam ja, co stracila ona - chce mi sie doslownie wyc,
            bardzo chcialabym sie juz z tym pogodzic, ale jakos nie moge...

            jak dlugo to moze jeszcze bolec?
            • ryza_malpa1 Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 12.10.04, 10:37
              A co straciła? Przeciwciała? Bez przeciwcial da się dobrze i zdrowo żyć czego
              ja jestem przykładem - byłam na butelce :]
              A do tworzenia więzi matki z dzieckiem wcale nie jest potrzebny cyc - jak chcę
              uspokic małą po prostu ją mocno przytulam i kołyszę . Przeważnie pomaga :)
              • mana76 Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 12.10.04, 10:53
                kochana!osoby takie jak ty przywracają mi wiarę w siebie, mocno nadszaprpniętą przez panie od laktacji lub jak je cudnie nazwałaś hydry w białych fartuchach.Przepraszam więc że zaśmiecam wątek, ale muszę przekazać wyrazy sympatii osobie o tak podobnych do moich poglądach.Nie dajmy się strerrozryzować i nie wierzmy (to do autorki wątku)że karmienie piersią jest podstawowym warunkiem bycia porządną, dobrą, kochającą matką!!!
                • mana76 Re: ryza małpa 12.10.04, 10:55
                  za bezmyślnie przed chwilą wcisnęłam enter. ryza małpo to moje na górze jest do Ciebie!!!
                  • ryza_malpa1 Re: ryza małpa 12.10.04, 21:09
                    E, no ja taki chojrak to jestem głównie w gebie ;) bo nadal ulegam terrorowi i
                    troche karmię z cycka :D
                    Ale już nieługo... :D
    • szyszunia75 Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 12.10.04, 11:32
      Myślę, że większość z nas miała psychiczny problem z przejściem na karmienie
      butelką. Ja byłam smutna kilka tygodni, smutek mieszał się z ulgą, radością,
      wątpliwościami... Ale po prawie 7 m-cach bycia mamą przekonałam się, że
      wszystkie te uczucia towarzyszą nam na co dzień, po prostu. Niezależnie od
      tego, czy mowa o karmieniu, czy powrocie do pracy, czy o codziennych
      spacerkach. Chcemy dla dziecka jak najlepiej, ale nie zawsze się udaje osiągnąć
      szczyt możliwości. Życie zmusza do weryfikacji różnych postanowień, założeń.
      Chciałam długo karmić piersią - nie udało się. Chciałam być z dzieckiem w domu -
      musiałam wrócić do pracy. Chciałabym czytać mu książeczki, chodzić na dwa
      spacery dziennie, uczyć pić z kubka-niekapka, ale nie zawsze mam na to czas,
      siłę. Ale coś mi się zdaje, że moja Maja i tak uważa, że jestem całkiem niezłą
      mamą. Chyba w sumie najlepszą na świecie. Przylepia się do mnie, tuli łapkami
      za szyję, całuje, śmieje się... Ja razem z nią. Dobrze nam ze sobą. I kiedy tak
      się przytulamy zastanawiam się, czy czegoś nam brakuje do szczęścia? Czy to
      magiczne karmienie piersią coś by jeszcze poprawiło? Na pewno nie.
      A teraz jeszcze odnośnie pierwszego postu. Xxxinkaxxx! Poczytaj sobie różne
      wątki na tym forum, wcześniejsze. Zobacz, ile osób karmi butelką i chwali to
      sobie. Ile dzieci wyrosło na mieszankach. Zdrowo! W mojej rodzinie w ogóle nie
      ma nikogo karmionego piersią, wszyscy których znam ssali butlę. Są zdrowi,
      mądrzy i kochają swoje matki. Albo mają z nimi na pieńku, ale na pewno nie
      przez formę podawania pokarmu we wczesnym niemowlęctwie ;-) Pomyśl sobie na
      tym, ale jeśli nadal będziesz płakać i zamarwtiać się, poszukaj porady
      psychologa, bo to zdaje się ma więcej wspólnego z depresją poporodową niż z
      samym karmieniem dziecka. Pozdrawiam bardzo ciepło.
      • kinga.krolikowska Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 12.10.04, 14:40
        czesc mamuski,
        opowiem wam swoja historie przygody z butelka. u mnie bylo troszke inaczej, niz
        u pozostalych mama, ja nie karmilam dlatego ze nie moglam, ale dlatego ze NIE
        CHCIALAM. juz bedaz w ciazy postanowila, ze nie bede mojej corki karmic. Co
        prawda jak sie urodzila to przez pierwszy miesiac wbrew swojemu postanowieniu-
        kartmilam piersi i butla, ale po miesiacu zostalam tylko przy butli. moj maz
        poparl mnie w mojej decyzji, gdyz stwierdzil ze jak ja bede szczesliwa, to i
        nasza corka tez bedzie. i tak sie stalo. ja nie karmie piersia, jestem
        szczesliwa, mala jest zdrowa, grzeczna i wesola. Nie poddalam sie "terrorowi
        laktacyjnemu" (jak to ktos swietnie okreslil) i jestem super zadowolona. nie
        czuje sie gorsza, zla i wyrodna. Mam wielki komfort, ze moge mala zostawic z
        tatusiem i pojsc z kolezankami do knajpki, czy na zakupy. Do pracy nie latam z
        laktatorem i nie przesiaduje w ubikacji i nie sciagam mleka.
        Mala przesypia cale nocki od 21 do 7, przybiera na wadze, dobrze sie rozwija
        (5,5 miesiaca i staje:)). Chodzi o to, zeby nasze dzieci byly szczesliwe i nie
        wazne czy to szczescie plynie z mlekiem matki czy mlekiem sztucznym???
        Pozdrawiam wszystkie mamy ktore karmia butla i te ktore karmia cycem.
        Dziewczyny szczescie naszych pociech jest najwazniejsze. szanujmy swoje decyzje
        i szanujmy siebie nawzajem:)))
        • kinga.krolikowska Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 12.10.04, 15:54
          sorki ze brak skladni i drobne literowki, ale jestem w pracy....... i musze
          szybko pisac, zeby nikt mnie nie nakryl:))
    • enora Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 12.10.04, 16:38
      Inka - jeśli to mała nie chce, to przestań się zadręczać i uszanuj jej wybór.
      Widocznie w tym wypadku Tobie jest przykro, ale Twojemu dziecku nie. Cóż,
      prawdopodobnie nasze dzieci będą podejmowały wiele decyzji, które nie będą się
      nam podobały ;). Twoja po prostu wyjątkowo wcześnie zaczęła. Można oczywiście
      powiedzieć, że nie wie, co traci. Ale jeśli uparcie odmawia, to widocznie na
      prawdę nie potrzebuje - a to znaczy, że jej potrzebę bliskości i kontaktu z
      Tobą potrafisz zaspokoić. Przecież chodzi przede wszystkim, o to, żeby ona była
      szczęśliwa.
      Wykorzystaj zalety butli. Najedz się porządnie (wszystko możesz). Wyśpij. Ustal
      nocne dyżury (jeśli masz zmienników). Ja zostawiałam w lodówce na noc butelki z
      naklejonymi godzinami (w okresie butelkowym) - jedna była moja, jedna ojca,
      jedna babci. Chyba że wolisz na razie mieć monopol na karmienie (niektórzy tak
      radzą).
      Jak poza tym sobie radzimy? Mieszanka Nutramigen (witaj w klubie alergika),
      butle Avent (drogie, ale kupiłam najpierw laktator, więc...), sterylizacja w
      garze, podgrzewanie na gazie (te ceny sterylizatorów...), woda mineralna
      niskozmineralizowana (mieszkam w Warszawie, więc kranówa się nie nadaje).
      Pozdrowienia dla nieznośnej Zuzi, pewnie niedługo zacznie gaworzyć. Trzymajcie
      się!
      • as09 Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 17.10.04, 23:41
        A może lepiej bys się czuła karmiąc inaczej tzn. odciąganym mlekiem?ja karmiłam
        małego piersią 2 tygodnie a potem też miałam taką deprechę płakałam codziennie
        ale czułam się lepiej kiedy odciągałam i dawałam .
        zawsze to w inny sposób ale mleczko z piersi.a próbowałas pójść do poradni
        laktacyjnej?
        może tam pomogą i nauczą małą ssać?
        a jesli nie to wierz mi to minie nie zadręczaj sie i tak tyle robisz dla
        malutkiej najważniejsze że ją kochasz.
        postaraj się nie płakać! to mała wtedy też będzie spokojniejsza trzymaj się
        pozdrawiam!
    • re_haj Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 20.10.04, 13:06
      Nie martw się, czasami tak bywa, że mimo najlepszych chęci karmienie nie
      wychodzi. Ja z moim małym już po pierwszym tygodniu trafiłam do poradni
      laktacyjnej - mały nie chiał ssać, w szpitalu poradzono mi kapturki. Po szkole
      rodzenia byłam strasznie nakręcona na karmienie piersią więc jak tylko moglismy
      (mały urodził się tuż przez Wielkanocą) pojechaliśmy do poradni. Nie zlicze
      ilości wizyt, które tam odbyliśmy i mimo, ze lekarki i położne tam pracujące
      były fantastyczne, karmienie nam nie wychodziło. Próbowałam wszystkich
      możliwych pozycji, ale ciągle albo mały się krztusił bo mleko za szybko
      wypływało, albo był nienajedzony. Nie wspomne o moich piersiach, które
      zamieniły się w jeden wielki strup, ciągłe zastoje, po prostu istna makabra.
      Kiedy doszłam do etapu, że nie byłam w stanie wytrzymać z małym przy piersi
      dłużej niż minutę (tak bolało)a myśl o karmieniu przyprawiała mnie o ból
      brzucha poddałam się. Dodam, że karmienia trwały od 30 do 40 min. i tylko w
      pozycji siedzącej - kiedy leżałam Kubuś wogóle nie chciał ssać. Co ciekawe
      ostatecznie w poradni zaproponowano mi ściąganie pokarmu i podawanie przez
      strzykawkę, żeby piersi odpoczęły. Nikt nie powieedział tego wyraźnie, ale
      prawdopodobnie powodem problemów ze ssaniem jest krótkie wedzidełko u mojego
      synka. Tak więc najpierw wojowałam ze strzykawką a potem przeszliśmy normalnie
      na butelkę. I to było najlepsze rozwiązanie ściągałam pokarm (udało mi się
      tanio kupić elektryczny laktator) i od tamtej pory karmienia były czystą
      przyjemnością. Ale tak jak Ty dręczyłam się myślą,że może byłam za mało
      wytrzymała, że może gdybym bardziej zagryzła zęby to karmiłabym piersią, ale
      tutaj pomógł mój mąż i przyjaciółka, która sama karmiła dziecko przez prawie 2
      lata i na własnym przykładzie pokazywała mi jakie są plusy karmienia butelką.
      Więc pomyśl, że teraz masz trochę więcej swobody, a karmiąc butelką można dać
      tyle miłości jak przy piersi, nie mając potem problemów z odstawianiem, czy
      nocnymi pobudkami. Poza tym podobno laktację można przywrócić, więc jeżeli tak
      strasznie Ci na tym zależy to możesz popróbować laktatorem, albo przystawiając
      dziecko,żeby sobie possało cycusia. Ale najważniejsze to nie popadaj w
      depresję, bo dla Twojego dziecka najważniejsza jest uśmiechnięta i spokojna
      mama. Myślę, że z czasem wszystko sobie ułożysz, a może to co teraz czujesz to
      jeszcze efekt hormonalnej hustawki po porodzie? Trzymaj się cieplutko, dla
      Twojej córeczki i tak jesteś najwspanialszą mamą na świecie.
      • ingutka Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 23.10.04, 19:49
        re_haj, wybacz, żę dopytam, ale jak długo próbowałaś karmienia piersią? Moja
        Mała urodziła się z odruchem przykładania jezyka do podniebienia, co poczatkowo
        uniemożliwiało jej ssanie. Chodzimy z nią do poradni laktacyjnej i mamy ostry
        trening (całość zamyka się w godzinie-półtorej, co trzy godziny).Teraz potrafi
        już pięknie ssać, za to do piersi nie ma już przekonania - tylko sobie potrzyma
        w buzi, przełyka jak jest wypływ, ale nie chce głęboko ssać. Ożywia się dopiero
        jak ją dokarmiany strzykawką-sondą-palcem i ciągnie pokarm jak smok - w ciągu
        10 min jest w stanie wciagnąć 60-80ml mleka. Walka trwa już dwa tygodnie i
        powiem szczerze, że jestem okropnie zmeczona tym karmieniem piersią - zaczynam
        myślec o podawaniu jej swojego pokarmu poprzez butelkę. Psychicznie wysiadam
        jak widzę ją jak zasypia z cycem w buzi a odłożona awanturuje się o pokarm.
        Podobno nie wolno łaczyć karmienia z piersi z butlą (zanika odruch ssania
        piersi), więc boję się zacząc z tymi butelkami. Z drugiem strony mam wrażenie,
        że skoro tak pięknie ssie to i butla jej sie spodoba. Jak to u Ciebie?
        wyglądało?
        • re_haj Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 26.10.04, 12:33
          Igutko - karmiłam dokładnie 6 tygodni, z czego przez ostatnie dwa ściągałam
          pokarm i jeszcze dokarmiałam strzykawką. Potem już tylko ściągałam i przez
          jakiś tydzień karmiłam strzykawką, ale nie wyrabiałam w nocy i w końcu
          przeszliśmy na moje mleczko w butelce. Karmienia były straaasznie długie bo po
          30-40 min, Mały trochę possał i przysypiał, więc go pobudzałam (tak jak mi
          kazano) łaskotałam w stopki, poruszałam nóżkami, rączkami - więc znów było
          ssanie i zaraz spanie i tak w kółko. Kazali mi też wybudzać go na karmienia,
          regularnie co 3 godziny, więc zabawa była niesamiowita. Też w poradni
          laktacyjnej zabraniali podawać smoczka, bo zanika odruch ssania - nawet dla
          uspokojenia miałam dawać mu palec do ssania. Ponieważ to wszystko było w
          dłuższym okresie czasu niewykonalne (nie miałam pomocy domowej) a mój synek
          mógł z moim palcem spoędzić całą dobę więc najpierw zaczęłam dawać mu smoczek
          (najpierw tylko do zasypiania i jak usnął to wyjmowałam), a jak przeszliśmy na
          butlę to przestałam się tym przejmować. Z tym karmieniem piersią to sama musisz
          zdecydować, dla mnie przejście na butelkę to była wielka ulga, chociaż okupiona
          poczuciem winy. Ale bolało mnie tak, że dłużej bym nie wytrzymała a tak to i
          dziecko i ja byliśmy o wiele bardziej spokojniejsi. Butlą karmiłam "na
          żądanie", po przejściu całkowicie na sztuczne Kuba sam zaczął sobie robić
          dłuższe przerwy ale nie ustawiałam mu godzin karmień, jak chciał to dostawał
          jeść. Teraz z perspektywy czasu stwierdzam, że dobrze się stało, bo nie miałam
          problemów z powrotem do pracy, mogłam się gdzieś wybrać bo ktoś inny mógł
          małego nakarmić, no a teraz jak zaczęły mu wychodzić zęby to nie wyobrażam
          sobie karmienia piersią - na samą myśl o włożeniu do takiej buźki- gryzawki
          piersi robi mi się słabo (wystarczy jak mnie w palec ugryzie!)Dodam jeszcze, że
          Kubul ma teraz 6,5 m-ca i od 3 tyg. je tylko łyżeczką (sam zrezygnował z
          butelki) więc i karmienia nocne nam wypadły (ale na spanie to nie specjalnie
          się przełożyło). Generalnie karmienie butelką chwalę sobie bardzo, tylko
          żałuję, że z tym ściąganiem nie udało mi się dłużej pociągnąć. Ale jeżeli
          zależy Ci na karmieniu piersią to może spróbuj jeszcze trochę, w końcu
          przejście na butlę to chwilka ...
          Pozdrawiam
          • ingutka Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 26.10.04, 19:24
            dzięki bardzo za Twoją wypowiedz, widzę, że wygląda to mniejwięcej jak u nas -
            przy piersi to Mała może siedzieć bardzo długo, zasypia, nie można jej
            dobudzić. Faktyczne karmienie odbywa się przy strzykawce i sondzie. Mi to już
            się marzy karmienie butelką, po pierwsze, żeby karmienie zamknęło się w czasie
            pół godziny a nie godziny-półtorej no i tez chciałabym mieć możliwość wyrwania
            się z domu. Chcę tylko nadal karmić moim pokarmem dla dobra Małej, który będę
            odciągać, ciekawa jestem czy nadal bedzie sie pojawiać i na ile go starczy.

            pozdrawiam serdecznie!
    • mamaigora1 Re: pomóżcie- nie radzę sobie.... 20.10.04, 13:13
      Nie czytalam odpowiedzi powyżej...

      Ja Igusia karmiłam cale trzy tygodnie (był wcześniaczkiem, wiec dostawal moje
      mleczko przez sondę - nigdy nie karmiłam piersią) - czyli w sumie cały czas
      jest na sztucznym.
      Nie mam wyrzutów, żeby byc dobra mama nie trzeba karmic piersią, swoje oddanie
      i miłośc można pokazać w inny sposób.

      Teraz te sztuczne mleczka sa naprawde wysmienite, producenci prześcigaja się w
      wymyslaniu receptur jak najbardziej podobnych do mleka kobiecego. Oststnio
      zapoznajemy sie z nowością - Enfamil premium LIPIL (w aptece bez recepty).
Pełna wersja