Dodaj do ulubionych

Do mam karmiących od początku butelką...

29.11.04, 10:08
Witajcie,
niedawno na forum Ciąża i Poród, a teraz jestem tutaj :)
Dziewczyny, mam ogromny problem... mój 12 dniowy synek karmiony jest od
tygodnia butelką. Odciągam swój pokarm i podaję mu przez butelkę Aventu.
Problemy z naturalnym karmieniem zaczęły się już w szpitalu - synek bardzo
pogryzł mi piersi (ma niesamowicie mocne ssanie) i już wtedy na jednej piersi
musiano założyc mi opatrunek. Karmiłam drugą, ale płakałam, bo tak bolało :(
Po powrocie do domu karmiłam przez kapturki, ale mały opijał się mojej krwi :(
Każde karmienie było dla mnie cierpieniem, płakałam, mały tez płakał, bo
pewnie wyczuwał, że mama się stresuje. Mieliśmy tez problemy z przystawieniem
do piersi: mały wpuszczał sutka po 2 sek., machał rączkami, wiercił się,
główka latała mu na wszystkie strony. Czasami takie przystawianie trwało
nawet 30 min. Możecie sobie wyobrazić jakie to było wkończające. Po 3 dniach
położna środowiskowa poradziła mi, żebym podała mu butelke.
Od tamtej pory synek je z butelki, zrobił się spokojniejszy.
Tylko ze mną coś nie tak... mam potworne wyrzuty sumienia, że nie karmię go
piersią. Boję się, że w ten sposób wyrządzam mu krzywdę. Czuje się gorszą
matką, wyrzucam sobie, ze może za szybko się poddaliśmy. Ale gdy pomyślę o
bólu podczas karmienia, to włosy staja mi dęba. Dochodziło już do tego, że
gdy spał bałam się, że zaraz się ubudzi i będzie chciał cyca. Bałam się brać
go na ręce by nie widzieć jego buzi poszukującej piersi...
Miniony weekend znowu próbowalismy przystawiać do piersi. Udało się tylko
raz - na wiele prób - i tylko na 15 min. Potem było wierzganie i nerwy.
Dlatego pomyślałam, że lepiej przejść na butelkę, a ciepło cycka serwować mu
poprzez prztulanie do piersi zaraz po karmieniu.

Karmić butelką można z różnych powodów. Jak się z tym czujecie? Czy miałyście
poczucie winy? Jak sobie z tym poradzić?
Przynajmniej kilka razy dziennie płaczę z tego powodu.

Pozdrawiam Was serdecznie.
Atlantis z Kubusiem
Obserwuj wątek
    • pszczolka10 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 10:40
      Witam Cie! Myśle że nie masz powodu do wyrzutów sumienia. Ja mam 3 dzieci
      najmłodsze ma 4 miesiące i żadne można powiedzieć nie było karmione piersią.
      Najstarszy syn poprostu był strasznym żarłokiem i mój pokarm mu nie wystarczał
      tak że po tygodniu był juz dokarmiany a jak spróbował butli to nic innego nie
      chciał, córa natomiast dostała po wyjściu ze szpitala zapalenia ucha i też
      karmienie piersią sie skończyło jeszcze za nim na dobre sie zaczeło. Najmłodszy
      synek Oliwier najdłużej cieszył sie piersią bo aż 3 tygodnie dopóki nie okazało
      sie że ma refluks.Strasznie ulewał i zaczeło mi brakować pokarmu. No i
      oczywiście w ruch poszła butla. Uwierz mi wcale nie są moje dzieci ani mniej
      inteligentne ani mniej czułe ani też mniej pewne siebie od tych karmionych
      piersią.Poprostu dzieci trzeba kochać i im to okazywać nie koniecznie karmiąc
      piersią to przecież nie jedyna metoda okazywania miłości. Nie każdej matce dane
      jest karmić piersią i trzeba sie z tym pogodzić . Nie stresuj sie z tego powodu
      bo przekazujesz go maleństwu ona bardzo dobrze wyczuwa twój niepokój. Pazdrawiam
      • atlantis75 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 11:21
        pszczolka10 napisała:
        >Poprostu dzieci trzeba kochać i im to okazywać nie koniecznie karmiąc
        > piersią to przecież nie jedyna metoda okazywania miłości. Nie każdej matce
        dane jest karmić piersią i trzeba sie z tym pogodzić . Nie stresuj sie z tego
        powodu bo przekazujesz go maleństwu ona bardzo dobrze wyczuwa twój niepokój.

        Pszczólko! Dziękuję :) Aż mi się rażniej zrobiło czytając tak życzliwe i
        rozsądne słowa...

        Pozdrawiam. Atlantis
        • menadka Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 11:34
          Ja też miałam problem z karmieniem, mam wklęsłe brodawki i karmiłam przez
          kapturki. Mimo to bardzo bolały mnie sutki, a mała tak samo wkurzała się i
          wierciła przy karmieniu. Już w szpitalu dokarmiałam butelką, moje mleko zaś
          było coraz rzadsze i było go coraz mniej. Po 2 tygodniach została sama butla.

          Nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia, moje dziecko jest zdrowe i pogodne, co
          prawda ma kolki ale miała je już w pierwszym tygodniu życia, czyli jeszcze na
          piersi.
          Nie zamartwiaj się, to nie tragedia. Kochasz swoje dziecko i chcesz dla niego
          jak najlepiej,wszyscy o tym wiedzą i tylko to się liczy.
          Przyjmij z otwartymi ramionami zalety karmienia butelką i ciesz się swoim
          zdrowym i slicznym bobaskiem :)
          Jakim mlekiem karmisz ?

          Powodzenia
          • atlantis75 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 12:31
            menadka napisała:

            > Nie zamartwiaj się, to nie tragedia. Kochasz swoje dziecko i chcesz dla niego
            > jak najlepiej,wszyscy o tym wiedzą i tylko to się liczy.
            > Przyjmij z otwartymi ramionami zalety karmienia butelką i ciesz się swoim
            > zdrowym i slicznym bobaskiem :)
            > Jakim mlekiem karmisz?

            Dziękuję Menadko :)
            Karmię swoim mlekiem. Ale laktacje mam średnią i czasami (szczególnie w nocy)
            dokarmiamy Bebiko 1 Omneo.

            Pozdrawiam :)))
            >
    • toska212 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 12:12
      Miałam również wyrzuty sumienia że zaczynam wprowadzać mleko modyfikowane, ale
      moja mała miała taki apetyt że tego co wyciekało z piersi było o wiele za mało
      niż potrzeby mojej córy. I tak po tygodniu pobytu w domu i karmieniu głównie
      piersią córka ważyła mniej niż przy wypisie ze szpitala. Dopiero wówczas
      wpadłam w panikę. Popłakałam jeszcze trochę, pochodziłam po internecie i
      znalazłam fajne określenie które oddaje to co czułam - terror laktacyjny. Może
      trochę przejaskrawione ale chociaż dowiedziałam się że nie tylko ja tak mam. I
      jeszcze jedno huśtawka hormonów po porodzie mam nadzieję że za parę dni
      przejdzie to Tobie.
      • atlantis75 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 12:41
        toska212 napisała:
        >Popłakałam jeszcze trochę, pochodziłam po internecie i
        > znalazłam fajne określenie które oddaje to co czułam - terror laktacyjny.
        Może trochę przejaskrawione ale chociaż dowiedziałam się że nie tylko ja tak
        mam.

        Tosiu, z tym terrorem laktacyjnym nie przesadziłaś zbyt mocno. Wszyscy wokół
        pytają się mnie o dziecko, a zaraz potem pada to pytanie, a raczej
        stwierdzenie: oczywiście karmisz piersią? Nie mam ochoty tłumaczyć się dlaczego
        nie, ale wewnętrznie czuję, że zawodzę wielu ludzi (nie tylko mojego synka). W
        szpitalu, w którym rodziłam kładzie się nacisk na karmienie naturalne. Po
        porodzie, gdy miałam po kilku godzinach ssania poranione do krwi brodawki nikt
        mi nie pomógł. Położne miętosiły moje piersi i kazały znosić potworny ból "aż
        się brodawki zahartują". Czasami domagałam się środka przeciwbólowego. Dawały
        niechętnie, bo przenika do mleka matki, ale dawały... bo nie było wg. nich
        wyjścia.
        Po powrocie do domu zrozpaczona zadzwoniłam do poradni laktacyjnej mieszczącej
        się w tym szpitalu. Podawałam już wtedy swoje mleko z butelki. Gdy położna
        usłyszała przez telefon, że dokramiamy z butelki przez smoczek powiedziała
        mi... że robie krzywdę swojemu dziecku! Nie muszę opisywać jaki to dla mnie był
        szok i jakie potworne wyrzuty sumienia wywołało we mnie to stwierdzenie.

        Dziekuję za słowa wsparcia.
        Miło na tym forum :)

        Atlantis




        >I jeszcze jedno huśtawka hormonów po porodzie mam nadzieję że za parę dni
        > przejdzie to Tobie.
    • kulka50 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 12:22
      ja po cesarce nie miałam pokarmu i również zaczęłam już w szpitalu karmić
      butelką, choć krzywo na mnie patrzono, bo akurat ten szpital jest wiodącym w
      promowaniu karmienia naturalnego
      kilka razy dziennie położne przychodziły do mnie i boleśnie naciskając
      brodawki sprawdzały czy aby nie napłynał pokarm a ja przypadkiem nie jestem
      zbyt leniwa i dlatego nie karmie naturalnie
      w końcu się wkurzyłam i zaprotestowałam!!!
      mój mały wcale nie jest pozbawiony czułości, przytulam go, kołyszę i całuję
      kiedy tylko mogę
      zresztą wróciłam do pracy po 2 miesiącach więc i tak musiałabym przejść na
      butelkę
      a odruch szukania sutka wkrótce minie
    • dota_mama_jasia Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 12:37
      Kompletnie sie nie przejmuj :) Ja odciągałam i dawałam z butelki prawie 4
      miesiące, potem pojechałam z Jasiem na długi, samochodowy urlop z napiętym
      programem wycieczek :) i nie chciało mi się juz poswiecac czasu na odciaganie,
      wiec przerzucilam go na modyfikowane. Mialam dokladnie jak Ty - pierwsze dni po
      urodzeniu Jasia to byl jakis koszmar. Jas rzucal sie na piersi, zasysal tak, ze
      ja syczalam z bolu i z rosnaca zloscia patrzylam na zblizajace sie zelazne
      dziąsełka mojego malucha. Odpusciłam piątego dnia, zaczęłam ściągąć i wszystko
      uleglo magicznej przemianie na lepsze. Jas najedzony i zadowolony, ja bardziej
      wyspana, odprezona i zadowolona z macierzynstwa, karmienie krotkie i
      bezstresowe, z laktatorem mozna sie zaprzyjaznić. Pomyśl o korzyściach! Masz
      spokojne, najedzone dziecko, możesz wyjść z domu załatwić własne sprawy, nie
      będziesz miała później tysiąca idiotycznych problemów jak: jak przestawić na
      butlę, jak odzwyczaić od cycka, czy karmić publicznie na spacerze, mam za mało
      pokarmu, mam kryzys laktacyjny, nie wiem, ile je i czy dobrze przybiera, ma
      ząbki i pogryzł mnie, nie chce jeść nowych pokarmów, budzi się w nocy 20 razy i
      chce cycka, to jakiś obłęd :) Ciesz się, dziewczyno, będziesz miała
      przyjemniejsze macierzyństwo, lepiej śpiące dziecko, więcej czasu dla siebie,
      większą niezależność :) Twój synek już się przecież wypowiedział, co woli -
      woli być najedzony, a nie walczyć o pokarm. Nie płacz już, karmienie butelką
      jest super :)

      Pozdrawiam
      Dota
      Dota
      • atlantis75 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 12:48
        Dota, wielkie DZIĘKUJĘ! :)
        Dziś przeczytam te posty mojemu mężowi :) To on namówił mnie, bym napisała na
        forum o tym problemie i poszukała mam z podobnym doświadczeniem. I pomyśleć, że
        ja "stara forumiara" ;) wstydziłam się przyznać do tego nawet na tym forum...
        Rano się przełamałam i czuję się naprawdę lepiej.
        Tego mi było trzeba! :)

        Pozdrawiam wszytskie mamy :)
        Atlantis
        • dota_mama_jasia Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 14:05
          Cieszę się, że masz już lepszy nastrój. No to dodam jeszcze kilka zdań. Ja i
          moja bratowa mamy dzieci w podobnym wieku (6 i 9 miesięcy), oboje karmione
          butlą ze ściąganym mlekiem przez kilka miesięcy (ja od początku moje mleko +
          modyfikowane 1-2 razy dziennie), a później juz tylko modyfikowanym. Jesteśmy
          mamy laktatorowe z wyboru i przekonania, nie żadne "nie mogłam karmić piersią,
          więc niestety..., ale bardzo cierpię", tylko "nie lubię i nie chcę karmić
          piersią, ale podobno mleko mamy lepsze, więc pójdę na kompromis przez kilka
          miesięcy dla dobra malucha". Nasze dzieci nigdy nie miały kolek, nie mają na
          nic alergii, skórę mają absolutnie pokazową, motorycznie rozwijają się jak
          zwariowane i są bardzo pogodne i ufne, a my pracujemy, znajdujemy czas na
          przyjemności i w ogóle nie mamy żadnych kompletnie wyrzutów sumienia. Oboje nie
          są grubi, choć Ala jest wręcz drobna i szczuplutka, a Jaś jest duży (urodził
          sie już 4,6 kg), ale tez nie gruby. Różnica polega na tym, że Ala budzi się w
          nocy 4 razy na jedzenie, a Jaś raz, ale tu już niestety nie wiemy, dlaczego tak
          jest :) Tak więc nasze przykłady są raczej zachęcające do karmienia butlą.

          Dota raz jeszcze
    • bozena771 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 12:54
      Atlantis moje dziecko nie chciało piersi od samiutkiego początku. Też sie
      nakombinowałam, ale zostało mi odciąganie laktatorem i tak robiłam. Gdy
      odwiedziła mnie położna doradziła by ściągnąć smoczek z butelki (tez używalam
      Aventu) i przystawić do piersi, moje dziecko tak ssało. Pozdrawiam,
    • sylvia12 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 13:20
      Wyrzuty sumienia?? Chyba żartujesz :)
      Nie mogę zrozumieć dlaczego tak czesto się pojawiają ,to pewnie przez te
      hormony.
      To jak karmisz swoje dziecko to tylko i wyłącznie Twoja sprawa.Jestes dorosła i
      to Ty decydujesz.Czy przez cały czas będziesz słuchać innych co dla dziecka
      jest lepsze? i martwić się że inne mamy tak robią a Ty inaczej? Mam nadzieje że
      nie :)
      Nie chce mi się juz nawet rozpisywać na ten temat,jakiś czas temu założyłam
      tutaj wątek o tytule Terror laktacyjny :) napewno jak będziesz chciała to
      poszukasz,już tam wyraziłam chyba co o tym wszystkim myślę .
      Ja od początku karmiłam butelką ,wiedziałam ile mały wypił,że nie jest
      głodny,albo że wypił mało i może być głodny,na piersi niestety nie ma zadnej
      miarki :) i dziecko nawet jak już bardzo dobrze umie ssać to potrafi całą noc i
      dzien być przy piersi,żeby tylko co jakiś czas popić.
      Jesteś mamą nowoczesną i karmisz butelka ,i bardzo dobrze.
      Nie każda z nas jest stwozona do karmienia piersia jak i nie kazde dziecko chce
      z nij pic.A co do smoczków i butelek jeśli Avent to uważam że wybór
      najtrafniejszy.Dziecko nie nałyka się powietrza,kształt jest anatomiczny,nie
      leje się z nich ciurkiem ,musi ssać żeby pic ,zupełnie jak z piersi,jeśli to
      Cię pocieszy :)
      Poszukaj tamtego wątku,warto,bo są tam fajne wpisy innych mam o podobnych
      poglądach.
      A jak jeszcze to Cię nie przekonuje to zobacz na linku ponizej jaki mój mały
      szczęśliwy,nie uważam żeby był pokrzywdzony nawet w najmniejszym procencie,wiem
      natomiast że zaoszczędziłam mu kolek,nocnego płaczu i znerwicowanej mamusi :)
    • paraga Rozumiem Cię 29.11.04, 14:11
      Kochana, jestem z Tobą, rozumiem Cię, bo sama przeszłam przez to dwa razy.
      Dokładnie tak samo (niewyobrażalny ból, rany i krew, strach, że mała zaraz się
      obudzi i wszystko od nowa, kapturki, odciągacz i butla - najpierw z moim
      mlekiem, potem z modyfikowanym...), pomimo, że za drugim razem obiecywałam
      sobie, że będzie inaczej (pamiętałam ten uraz psychiczny, wstyd przed
      przyznaniem się że nie karmię, potępienie, terror). Mam to już za sobą.
      Dziewczyny maja rację. Okazuj swojemu maluszkowi dużo miłości. Za miesiąc - dwa
      spojrzysz na to wszystko z innej perspektywy :-)

      A na poranione brodawki dobra rada mojego pediatry (można stosować nawet jak się
      nadal karmi lub odciąga - bo to same naturalne produkty, które dziecku nie
      szkodzą):
      *smarować brodawki jogurtem naturalnym - goi i koi (bo mówiąc krótko - na rance
      może rozwijać się zakażenie, które może postępować wgłąb; trzeba więc zaszczepić
      szlachetne bakterie, które wykonają dobrą robotę za antybiotyk, który być może
      za jakiś czas byłby potrzebny...)
      * przemywać naparem z majeranku - działa przeciwzapalnie (1 łyżka na pół
      szklanki wrzącej wody, koniecznie dobrze odcedzić przez sitko)

      Niestety Bepanthen-maść mi nie pomagał...

      Powodzenia!
      • emi73 Re: Rozumiem Cię 29.11.04, 14:23
        Hej, Atlantis! witaj! Mój Łukasz ma już 3,5 miesiąca, ale pamietam Cię
        doskonale z forum "CIąża i poród", a szczególnie Twój wątek z prośbą o relacje
        z porodu. Tak na marginesie, ciekawa jestem, jak przebiegał Twój poród. Nie
        było tak strasznie chyba, no nie?
        A co do depresji i poczucia bycia gorszą, że nie karmisz piersią, to... hehe
        każda mama, która z takich czy innych powodów musi przejś na butelkę, ma takie
        uczucia i przechodzi przez to samo. Ależ ja miałam doła! Płakałam non-sto. Ale
        tu na tym forum był taki wątek (może go odnajdziesz) "Czuję się gorsza, bo nie
        karmię piersią" (czyjakoś podobnie) - bardzo pomogły mi wypowiedzi dziewczyn.
        Naprawdę, nic się nie przejmuj! Czasem tak bywa i nie jest to niczyją winą, a
        dzieci na butelce chowają się równie dobrze. ja karmię Bebilonem 1, jest super,
        ma prebiotyki (tak jak naturalny pokarm), łukasz tolerujego doskonale i rosnie
        pieknie,kupki robi bez problemów, jest idealnie zdrowy poki co (odpukac) i
        wszystko gra. przesypia cale noce i nie sprawia najmniejszych klopotow. trzymaj
        sie i nie daj sobie wmawiac glupstw! (przepraszam za brak wielkich liter, ale
        synek na reku.
        • atlantis75 Re: Rozumiem Cię 29.11.04, 14:43
          emi73 napisała:
          > Hej, Atlantis! witaj! Mój Łukasz ma już 3,5 miesiąca, ale pamietam Cię
          > doskonale z forum "CIąża i poród", a szczególnie Twój wątek z prośbą o
          relacje z porodu. Tak na marginesie, ciekawa jestem, jak przebiegał Twój poród.
          Nie było tak strasznie chyba, no nie?

          Emi :) Nie taki diabeł straszny. Miałam wiele szczęścia i dobra opiekę :)
          Jeśli masz ochotę to tu jest relacja
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=17840465
          Pozdrawiam i dziękuję za zrozumienie!
    • bazylea1 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 15:03
      to ja Ci powiem tak, z perspektywy tej której się "udało". moje poczatki
      wyglądały podobnie jak Twoje, z tym że nie lała się krew. przystawianie po pół
      godziny przy każdym karmieniu, krzyk dziecka, mój płacz. i tak dzień w dzień
      przez 2 miesiące, ciężka depresja poporodowa, zawalenie studiów (bo nie można
      przecież dać dziecku butelki). dla mnie terror był tak mocny że nie odważyłam
      się dać dziecku mleka z butelki. potem kłopoty przeszły ale niechęć do
      karmienia piersią została. żałuję że nikt nie dał mi takiej rady jak Tobie.
      odstawiłam po 7 miesiącach, stałam się wtedy lepszą matką, wreszcie odważyłam
      się wychodzić z dzieckiem, miałam dla niego więcej czasu i cieprliwości itd.
      zatem widzisz że nie zawsze warto walczyć do upadłego o karmienie piersią.
      karmisz swoim mlekiem a więc mały dostaje najlepszy dla niego pokarm (od
      mieszanki też dzieci nie umierają o czym próbowano nas przekonać na szkole
      rodzenia). na podforum karmienie piersią jest wątek dla mam karmiących
      odciąganym mlekiem, zajrzyj tam po wsparcie i rady. znam też przypadek dziecka
      które po 4 m-cach na odciąganym przekonało się do piersi - to gdyby Ci jeszcze
      jednak zależało na karmieniu samą piersią. wiem, że jest ciężko i jest ogromna
      presja na karmienie piersią. pocieszę Cię jednak że to trwa zaledwie kilka
      miesięcy, po pół roku już nie będzie istotne czy mały pije z butelki czy z
      piersi bo wtedy i tak już nie tak dużo kobiet karmi.

      pamietaj że jestes najlepszą mamą dla swojego dziecka a ono zasługuje na
      szczęśliwą, zrelaksowaną mamę a nie nieszcześliwą i płaczącą.
    • melba76 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 18:36
      Kochana Atlantis, miło Cię tu spotkać :) choć oczywiście smuci mnie, że tak
      bardzo się przejmujesz :(
      Ja wiedziałam od początku, że karmienie może się nie udać (pierś po chirurgu),
      pytałam po 100 razy mojej ginki jak się przygotować, byłam przed porodem w
      poradni laktacyjnej (!), dzwoniłam do swojego chirurga. A jednak terroryści
      laktacyjni w szpitalu zrobili swoje - grr! Moja Ida przez 40 godzin po poodzie
      niemal non stop wyła :( bo była głodna :( Co chwilę tabuny ludzi przychodziły,
      pytały po sto razy o to samo, miętoliły moje cycki, wpychały jej do buzi.
      Malutka kiepsko ssała pierś, a moje piersi nie oprózniały się prawidłowo :(
      KAŻDY był o takim ryzyku poinformowany i co? Każdy wmawiał mi , że "zaraz"
      będzie nawał pokarmu , jakby to o to chodziło. A dziecko wyło :(
      W końcu wymusiłam podanie mieszanki sondą doczepioną do moich piersi, w końcu
      mąż nafuczał na połowę szpitalnej zmiany - położne się poobrażały, w końcu
      pediatra zalecił dokarmianie, w końcu ostatniego dnia zjawiła się normalna
      położna, która przynosiła nam zapas żarcia. Ja poszłam spać - wreszcie, raptem
      40 godzin od porodu - wrr! - malutka się najadła.
      Po powrocie do domu dostałam nawału, co z tego, jak nieefektywnie się
      opróżniało. Ida nadal nie umiała ssać piersi - ja płakałam z bólu - moje sutki
      to była już miazga - i bezradności i wyrzutów sumienia - tak mnie nakręcili.
      Potem siedziałam w łazience, mąż karmił sondą , a ja płaczać ściągałam pokarm z
      krwią. W nocy starałam się znów przystawić małą do lepszej piersi - ona w RYK.
      I tu ryknął na mnie mąż - zapytał,czy mogę mu powiedzieć, co ja tak naprawdę
      chcę osiągnąć. Potem poszedł po butelkę i Bebiko Omneo 1. Dał to małej i
      natychmiast zapanował spokój, a dzieciątko jadło z błogim wyrazem pyszczka. Ja
      płakałam z bezsilności( idiotka ). Mąż był głosem rozsądku. Miał gdzieś
      teoryjki o zaletach karmienia naturalnego, nie mógł patrzeć na głodne dziecko i
      cierpiącą żonę. Ja wzięłąm lek na powstrzymanie laktacji, co w oststniej chwili
      uratwoało mnie od wyladowani ana ostrym dyżurze z piersią. Karmimy małą tylko
      mieszanką i jest super! Byliśmy już u pediatry - zero komentarzy, fachowa
      rozmowa o rodzaju mieszanki , malutka odbiła straty na wadze. Wiemy ile je -
      zapisujemy godziny karmień i ilośc wypijanego mleczka i herbatki. Ja dwa razy
      wyszłam z domu na półtorej godziny - kupić sobie ubrania poporodowe i
      wiedziałam, że jak Ida się zbudzi, kochający tatuś poda butelkę i po krzyku.
      Piersi wracają do normy, nie muszę mieć żadnej diety, co też jest fajne, bo
      podleczam anemię.
      Kochamy naszą córkę najmocniej na świecie i myślę, że to, że je z butelki, o
      niczym nie świadczy.
      Może niepotzrbnie rozpisałam się o sobie, ale wiem , co czujesz i myślę, że
      niepotrzebnie się zamęczasz wyrzutami sumienia. Kiedy płakałam z powodu nie
      karmienia i chaosu uzyskałam pomoc na tym forum. Napisałam maila do jednej z
      dziewczyn i dostałam błyskawiczną wyczerpująca odpowiedż - za co raz jeszcze
      dziękuję, Mymciu :)
      Tutaj każdy Cię zrozumie Atlantis, więc w razie czego - pisz :) Pozdrawiam
      najcieplej Ciebie i Kubusia :)
    • annpatka Re: Do mam karmiących od początku butelką... 29.11.04, 20:17
      Witaj Atlantis! Dobrze, że zaczęłam czytać ten wątek bo nareszcie zrozumiałam,
      że nie jestem sama i inne dziewczyny też mają kłopoty z karmieniem piersią. Ja
      po porodzie chciałąm bardzo karmić piersią tym bardziej, że wszystkie moje
      koleżanki karmią i to wydawało mi się naturalne i oczywiste, żę ja też będę. A
      tu niestety okazało sięzupełnie inaczej. Chęci miałam duże ale malutko pokarmu,
      walczyłam o ten pokarm bardzo ( w międzyczasie moje dziecko spadło bardzo na
      wadze a synek był duży 4250g).Czułam się fatalnie jako matka i zaczęłam podawać
      butlę (chociaż tak chciałam tylko piersią). Poczytałąm "fachowe" gazety i tam
      natknęłam się na stwierdzenie, że każda kobieta jest w stanie wykarmić swoje
      dziecko o ile tylko tego chce. No i jakby mi ktoś dał w twarz!! To oznaczało,
      że ja nie chcę katmić, bo jakbym chciała to bym mogła. i znowu zaczęłam walkę z
      moją "produkcją" ale przegrywałam i płakałam. Wreszcie dałam za wygraną i
      polubiłam się z butlą. Lepiej, żeby Patryk był najedzony niż wiecznie płakał z
      głodu. A ja na każdym kroku mu okazuję swoją miłość i oddanie. Zatem Atlantis
      trzymaj się i wszystkie mamusie, które jesteście w podobnej sytuacji trzymajci
      się. Pozdrawiam. Ania z Patrykiem.
    • szyszunia75 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 01.12.04, 10:10
      Kochana Atlantis. Bardzo dużo nas przechodziło ten koszmar - walkę z presją
      karmienia piersią. Wiele razy już pisałam na forum o swoich przejściach, nie
      będę się powtarzać. Muszę przyznać, że zaczynam być wojującą przeciwniczką,
      może nie tyle karmienia piersią, ile ludzi przekonanych o jedynej słuszności
      takiego podawania dziecku pokarmu. Szlag mnie trafia, jak słyszę, że najlepsze
      co matka może dziecku dać,to własne mleko. A ja myślałam, że miłość!!! Mleko
      zaniknie po kilku-kilkunastu miesiacach, miłość będzie je karmić przez całe
      życie. Mam wrażenie, że do karmienia piersią usilnie namawiają osoby, które a)
      nie miały z tym żadnego problemu b)mają to dawno za sobą c) za bardzo siedzą w
      naukowych opracowaniach, a za mało mają kontaktu z dziećmi.
      Ty jesteś i tak bardzo dzielna, że odciągasz swój pokarm (dla mnie to był
      koszmar). Cóż z tego, że podajesz go w butelce? W czym to ma umniejszyć Twoją
      miłość i szczęście dziecka? Jesteście blisko, wtuleni, zakochani - a że synek
      nie ssie twojej brodawki? Co z tego? Jeśli za jakiś czas przejdziesz na
      mieszankę mleczną, też to nic między wami nie zmieni. MOja córeczka jest na
      butli odkąd skończyła 8 tygodni i jest okazem zdrowia, wspaniałą kochaną
      przylepką, która rozpromienia się na widok mamy. Nie dawaj się presji
      otoczenia, uzbrój w cierpliwość, poczytaj wątki na tym forum o psychologicznych
      aspektach karmienia butelką - znajdziesz parę fajnych podpowiedzi, jak odcinać
      się natrętnym propagatorom naturalnego karmienia. Trzymaj się ciepło, ciesz
      synkiem. Jesteś dla niego najlepszą mamą. Pozdrawiam!
    • asia255 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 01.12.04, 16:55
      Droga Atlantis,
      ja również miałam problemy z karmienim piersią. U mnie pokarm pojawił się pod
      koniec trzeciego tygodnia po porodzie i to tylko dla tego, że sciągałam, żeby
      Kubuś mimo wszystko pił mamine mleczko. Niestety okazało się, że dla małego to
      już za późno na karmienie piersią, zdecydowanie bardziej pasowała mu butelka.
      Miałam doła, moralniaka i takie tam inne jeszcze głupstwa się mnie czepiały,
      dopóki...nie znalazłam tego forum. Z każdym kolejnym czytanym postem czułam jak
      rosną mi skrzydła, prawie wszystko, co czytałam idealnie pasowało do mnie.
      Doznałam olśnienia - oto nie ja jedna nie karmię piersią i co więcej nie tylko
      mnie wkurza terror laktacyjny. Żyć mi się zachciało! Zaczęłam mieć odwagę, żeby
      wkurzać się na te wszystkie mądrale od cycków. Jeśli teraz ktoś mnie pyta, czy
      karmię (a wiadomo pyta każdy, kto cie pierwszy raz z dzieckiem widzi)
      odpowiadam - Nie, głodzę - nie widać? (Kuba przytył przez 5 tyg. 1,5kg hi,hi)
      Mój starszy synek też był karmiony butelką tyle, że później - w 3 miesiącu,
      jest zdrowym ,pogodnym, inteligentym dzieckiem, nie choruje - poprostu super.
      Tym batrdziej zastanawiam się, dlaczego ja IDIOTKA myślałm, że wyrządzam małemu
      krzywdę?!
      Chciałabym podziękować bardzo, bardzo wszystkim butelkowym mamom, bez których
      byłoby mi o wiele ciężej
      Asia
    • triss_merigold6 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 01.12.04, 22:37
      Kochana Atlantis bądź dla siebie bardziej wyrozumiała bo zwariujesz.:)
      IMO macierzyństwo i karmienie nie powinno być krwawym koszmarem jak w Twoim
      opisie.
      Karmię piersią i butelką od początku. Do karmienia piersią miałam podejście:
      uda się bez problemów - fajnie; nie? - to mały będzie na mieszankach. W
      szpitalu prosiłam o dokarmianie, w domu w dzień jest pierś a na wieczór butla z
      NAN1. Pokarmu mam wystarczająco dużo a z dokarmiania nie zrezygnowałam.
      Odciągałam swój pokarm dwa razy i dałam spokój. Sorry, nie chce mi się.

      Dlaczego? Po pierwsze po mieszance dłużej śpi a ja jestem człowiekiem i wolę
      budzić się raz w nocy a nie trzy czy cztery;
      po drugie malucha przyzwyczajonego do smoczka i butli można z kimś bezstresowo
      zostawić na parę godzin (już to przerabiałam i wyszło bdb.);
      po trzecie nie przepadam za tym jak dziecko wisi mi na cycu i szybko naturalne
      karmienie sobie daruję - nie będzie problemu z przestawianiem, odzwyczajaniem
      od cyca itd.
      Mały na wadze przybiera, alergii niet, ja nie jestem kłębkiem nerwów. Dodam, że
      sama byłam wychowana na butli (mama była chora a wtedy obowiązywała w takich
      wypadkach ścisła izolacja), jestem encyklopedycznym okazem zdrowia i nie mam
      żadnej alergii.
      Może moje podejście wyda Ci się egoistyczne ale mnie z tym dobrze i nie mam
      wyrzutów sumienia. Do terroru laktacyjnego czy każdego innego radzę podejść
      bardziej olewczo.
    • mmmonika Re: Do mam karmiących od początku butelką... 02.12.04, 12:09
      Atlantis! Głowa do góry! Przeczytaj wątek, który kiedyś założyłam. Miałam
      podobne problemy i straszną deprechę, że nie karmię piersią. Teraz, po 4
      miesiącach, się z tego śmieje. Jest tyle rzeczy, które chce robić z moim
      dzieckiem i dla mojego dziecka, że zajmowanie się takimi pierdołami jak sposób
      karmienia to strata czasu.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=14916965&a=14916965
      Pozdrawiam
      Monika
    • mlodamama1 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 02.12.04, 15:48
      Witaj Atlantis
      podam Ci jeszcze jeden link , to post napisany przeze mnie
      karmiłam piersią tylko miesiac i bardzo mnie to dreczyło, ze może powinnam byla dłuzej sie meczyć, na szcęście sa tutaj na forum dziewczyny które maja podobne doswiadczenia z karmieniem piersia i dzięki nim jest mi juz duzo lepiej :)

      <https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=17073199>

      Ważne jestserce i miłosć okazane dziecku, a nie to jak sie je karmi : czy to piersia , czy odciąganym mlekiem, czy modyfikowanym. Wszystkie przeciez tak samo kochamy dzieci i chcemy dla nich dobrze :)
      Nie martw sie już :) Jestes na pewno super mama dla swojego maleństwa :) Pozdraiwam :)))
        • eballieu Re: Do mam karmiących od początku butelką... 03.12.04, 09:16
          A ja jestem w 20 tygodniu ciazy. W zasadzie powinnam napisac jestesmy, bo
          partner w ciazy uczestniczy na maksa. Tz. broni mni eprzed terrosrystkami
          laktacyjnymi, kobietami, ktore probuja nam dowiezc z Polski pieluchy tetrowe bo
          te najlepsze, tymi kotre strasza wozkiem inwalidzkim po znieczuleniu w trakcie
          porodu. I czuje sie super. Bo nie jak przedmiot - maszynka do rodzenia dzieci,
          ale jak podmiot. Mam prawo wybierac i decydowac. To nasze dziecko bedzie. I
          jeszcze przed zajsciem w ciaze wiedzielismy ze bedzie to butelkowe karmienie.
          Bo taka jest nasza decyzja. Oczywiscie kazdy znajdzie argumenty popierajace
          jego wybor. My obserwujemy jedno - mimo ze karmienie piersai ma dac dziecku
          odpornosc, to dzieci w Polsce i tak choruja bardzo czesto z prostego powodu -
          sa przegrzewane(zalecana temperatura do spania to 18 stopni od niemowlaka).
          Obserwujemy tez dziec karmione butelka i ich mamy. Wszyscy sa usmiechnieci,
          szczesliwi, dzieci wbre pozorom nie hcoruja, ale tez bardziej na luz sie
          podchodzi do ich wychowania - nie zabrania sie biegac na boso po trawiwe w
          ogrodku jakjest 12 stopni na dworze. Nie zaklada trzech czapek i ubran tyle
          warstw ze dziecko sie ruszyc nie moze.
          A na bolace piersi w ciazy polecam krem Mustela do piersi, drogi bo ok.80 zl,
          ale starcza na dlugo i zawiera skladniki usmierzajace bol. A jak nie pomaga to
          po ciazy mozna wziac srodki przeciwbolowe. Jak uslszalam, ze "paniusia
          delikatniusia" jestem, to powiedzialam "nie paniusi" - nie pros o znieczulenie
          przy nastepnej wizycie u dentysty. A moj maz prosi o posmarowanie zelem
          znieczulajacym dziaslo zanim wbija mu igle i wcale sie tego nie wstydzi, nie
          ujmuje mu to meskosc. W jego kraju tak po prostu sie podchodzi do pacjenta.
          Najlpeszego wam zycze. Czasami wrtos ie odciac od "terrorystow" psychicznych,
          bo zyskuje sie cos najwazniejszego - wlasne zdorwie pszychiczne
    • malgosik77 Re: Do mam karmiących od początku butelką... 04.12.04, 19:33
      Atlantis, doskonale Cię rozumiem - u mnie też były problemy z przystawianiem
      małej (może nie az tak straszne jak u Ciebie)- w efekcie ostry spadek wagi w
      szpitalu, odwodnienie, kroplówy dla małej itp... Ja po cesarce, zmęczona,
      zdołowana.... Zaczęłam dokarmiać butelką i teraz stosuję karmienie mieszane
      (córa nauczyła sie w końcu dobrze ssać). Też mam wrażenie że istnieje
      pewien "terror laktacyjny" - wszyscy sie pytaja czy karmię piersią a jak mówię
      że dokarmiam to kwitują że to źle, szkoda itp. Przestałam się tym przejmować,
      bo mała dobrze znosi mleko modyfikowane no i jak naje się butli to śpi jak
      anioł i ogólnie jest bardzo spokojna. Na mnie to tez dobrze działa, bo po
      porodzie miałam niezłego doła- mała jak nauczyła się ssać to się nie najadała i
      wisiała na mnie non- stop.. Ani się umyć, ani zjeśc, nie mówiąc o innych
      rzeczach. I też zaczęłam się bać brać ją na ręce, bo zaraz miałam wrażenie, że
      małą mysli tylko o jednym... wspominam to jak horror.. niestety nie umiem sie
      poswięcać- stwierdziłam, że robię małej większą krzywdę swoim dołem, huśtawką
      emocjonalną niz brakiem wyłącznego karmienia piersią... Teraz jestem
      spokojniejsza, lepiej się czuje i mam wiecej czasu na spokojny kontakt z córcią
      i co niebagatelne, również dla męża i siebie..
      Więc się nie przejmuj i głowa do góry- jesteś na pewno świetną matką :)

      PS. Ja też jestem dzieckiem wyłacznie butelkowym i przez całe dziecięctwo w
      ogóle nie chorowałam :)
    • aitee Re: Do mam karmiących od początku butelką... 09.12.04, 01:06
      I ja dołączę do grupy tych tzw wyrodnych matek, które nie karmiły piersią.
      Od początku karmiłam butelką, najpierw moim mlekiem, po kilku tygodniach już
      tylko mieszanką. Nie udało mi się karmić z powodu bardzo dużych piersi. I też
      przeżyłam ten cholerny terror laktacyjny, nie tylko w szpitalu ale jeszcze na
      forach dzieciowych. Matki butelkowe traktowane są jak jakiś margines społeczny,
      patologia. I o ile zgodzę się, że należy propagować w sposób zdrowy karmienie
      piersią o tyle szlag mnie trafia jak na każdym kroku muszę czytać o straszliwej
      truciźnie jaką podaję mojemu dziecku, jak to moje dziecko będzie miało niższe
      IQ, będzie chorowało na straszne choroby itp. I ja mam szanować matki karmiące
      piersią, jeżeli nie odpowiada mi czyjeś karmienie piersią dajmy na to w
      restauracji, tak że ja to widzę, natomiast dla mam butelkowych szacunku nie ma.
      Nie szanuje się ich uczuć, traktuje się je jak gorsze. W pokoju matki i dziecka
      w jednym z tutejszych sklepów wiszą plakaty robione przez jakieś aktywistki
      laktacyjne. I jak ja się czuję kiedy karmię małą mieszanką i przez bite 15
      minut muszę się wpatrywać w teksty o jedynym darze miłości jakim jest karmienie
      piersią. Ja daru miłości dziecku przecież nie daję, prawda? wrrrr
      Nie karmienie piersią i nagonkę, potępienie, tzw. współczucie, ocenianie mnie,
      krytykowanie przypłaciłam depresją. Z osoby za karmieniem naturalnym stałam się
      przeciwniczką tych, którzy propagują terror laktacyjny.
      Moja córeczka ma skończone 7 miesięcy. Jest zdrowa, nie choruje, żadnych
      alergii, wysypek. Nigdy nie zrobiła brzydkiej kupki. Jest wesoła, aktywna,
      inteligentna.
      Ja już zaczęłam sobie radzić z tym problemem. Dopiero teraz. Pomogło mi
      odcięcie się od tych osób, które powodują, że czuję się winna. Pomogło
      spojrzenie w lustro i powiedzenie sobie, że jestem matką tu i teraz. I każda
      minuta, która upływa mi na smutku i depresji z powodu nie karmienia odbiera mi
      radość bycia matką a mojemu dziecku zabiera pogodne dzieciństwo. Bo nie mam
      prawa dawać mojemu dziecku wspomnień mamy płaczącej, smutnej, przygnębionej.
      Mamy sfrustrowanej, niezadowolonej, złej. Im szybciej się z tego otrząśniesz
      tym lepiej. Głowa do góry i ciesz się każdą chwilą macierzyństwa!
      POzdrawiam cieplutko
      Iwona z maleńką Emmą
        • atlantis75 Przedwczoraj znowu dołek :( 09.12.04, 18:41
          W poniedziałek wieczorem dopadł mnie zastój w piersi: wysoka gorączka,
          dreszcze, bolesna pierś. We wtorek wybrałam sie do lekarza. Miałam do wyboru:
          pana doktora i panią pediatrę. Pomyślałam: pójdę do kobiety, pediatry. Ona
          zrozumie. Tymczasem: "nie karmi pani piersią? A DLACZEGÓŻ to?!"... moje
          tłumaczenia... "Proszę przystawiać do piersi. Dziecko do piersi, a nie pierś do
          dziecka"... to zdanie jak zdarta płyta w mojej głowie, juz słyszałam w
          szpitalu, potem w poradni laktacyjnej... "ma pani zastój, bo nie karmi pani
          piersią, żaden laktator nie wyprózni piersi tak jak dziecko!"... lekarka miała
          z 33 lata...

          Załapałam doła. Nigdy nie pójdę do tej baby! Zastój minął, gorączkę zbiłam
          paracetamolem.

          Pozdrawiam i dziekuję za słowa otuchy!
          Atlantis
          • emi73 Re: Przedwczoraj znowu dołek :( 11.12.04, 22:10
            Atlantis!
            Obejrzałam zdjęcia! :) jesteś taką ładną mamą, masz takiego fajnego małego
            facecika - i piszesz o jakichś dołach.. Eeee... Zabraniam! Nigdy więcej
            chodzenia do głupich bab, nigdy więcej słuchania głupot! Bez sensu! Nie trać
            czasu na martwienie się czymś, czy martwić się nie ma sensu! Ciesz się życiem i
            swoim prześlicznym Kubusiem! Zapewniam Cię, że masz więcej powodów do radości
            niz do zmartwień!
    • higa Re: Do mam karmiących od początku butelką... 19.12.04, 14:20
      hej atlantis razem byłyśmy na listopadówkach a teraz tu z takim samym
      problemem...
      ten wątek uleczył mnie z poczucia winy i bycia beznadziejną matką.
      po cesarce pokarm pojawił mi się pożniej do tego chyba trochę zle przystawiałam
      Weronikę bo mi tak pogryzła sutki że po trzech dniach krzyczałam z bólu przy
      każdej próbie karmienia i Maż musiał na siłę przytrzymywać głowę małej przy
      mojej piersi bo ja z bólu dosłownie wyłam i nie byłam w stanie tego wytrzymać.
      ok - nauczyłam się trochę lepiej przystawiać, ale to nie koniec. miała podobno
      jesc z jednej piersi i dosyc. ona jadła z dwóch i nadal była głodna. płakała z
      głodu. co maialm robić? trzeciego cycka nie mam. głodzić dziecka nie pozwolę.
      musiałam zacząć dokarmiać. ściągam mleko Aventem Isis i karmię ją tym ile mam a
      jak się kończy dokarmiam Bebilonem. Martwię się że mam za mało mleka. Z jednego
      ściągania z obu piersi mam 100ml. a ona zjada 150 przeważnie tylko czasem
      mniej, tak więc w kółko ją dokarmiam. co zrobić żeby mleka było więcej? ściągam
      co 3 godz mocno tak aż już nic nie ma. myślę pozytywnie, piję zioła mlekopędne
      i nic. strasznie bym chciała żeby było go więcej i żeby Bobas się najadał tylko
      nim. macie jakiś sposób?
      Boże jak to dobrze że nie jestem sama.
      Terroru laktacyjnego też zaznałam w szpitalu. Nikt do mnie nie przyszedł po
      cesarce zobaczyć czy dobrze karmię, zobaczyli tylko że przystawiam i koniec. a
      że ja żle przystawiałam stąd te poranione piersi. dostałam ochrzan po 3 dniach
      że dziecko straciło na wadze 300 gr. i straszyli że mi jej do domu nie wypiszą.
      przez całą noc nie spałam tylko płakałam i karmiłam ją co chwila. do rana
      przytyła 100 gr. z powrotem. nikt mi nie powiedział że ta utrata wagi jest
      normalna a ja całą noc przeżywałam horror...
      teraz oczywiście też wszechobecne pytania: ale oczywiście karmisz piersią?
      ach...
      higa

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka