na butelce - zdrowiutkie dziecko

08.02.05, 09:42
Witam drogie Mamy.
Wszędzie słychać "mleko matki jest najzdrowsze, kształtuje odporność
dziecka". Moja mała ma już 16 m-cy i jest okazem zdrowia, pomimo że karmiłam
ją zaledwie 2 tygodnie. Nigdy nie miała gorączki, raż tylko (gdy skończyła
rok) miała chore gardziołko, ale nic poza tym, żadnych infekcji. Koleżanki
synek - na piersi, ale wiecznie chory, szybko się zaziębia. Różnica pomiędzy
nami (mamami) jest taka, że moje dziecko codziennie (od 2 tygodnia życia)
przebywa na dworze, a koleżanka zawsze mówiła "szkoda mi wystawić dziecko w
zimie" - bo ja zawsze wystawiałam dziecko - gdy było mniejsze - w wózku na
balkon. Polecam to wszystkim, naprawdę warto dziecko hartować w ten sposób,
dopuki jest malutkie.
Magda mama Dominiki
    • izia30 Re: na butelce - zdrowiutkie dziecko 08.02.05, 09:56
      zgadzam się w 100%. dziecku trzeba powietrza!!!!!!!!!też karmię moją od 4 tyg
      zycia butelką (dokarmiałam ) a od 7 tyg już tylko butelka. wogóle nie choruje,
      miała tylko trzydniówkę. ale jest na dworze 2-3 godziny nawet zimą. teraz to
      jest koszmar bo babcie i ja musimy przymarzać razem z nią (ma 20 mcy), ale w
      zeszłym roku spała na tarasie, po 3-4 godziny na mrozie, aż sprawdzałam czy
      jeszcze nie zamarzła tam na kość, a jej było tak dobrze ze aż się uśmiechała
      przez sen. nie samym karmieniem człowiek zyje, trzeba czegoś wiecej do
      szczęścia. zresztą daleko nie trzeba szukać, ja wogóle byłam karmiona tylko
      butelką i nigdy nie miałam grypy czy anginy, czasem tylko mały katarek. mój mąż
      karmiony piersią jest chory ciągle, ale ja wychodziłam na dwór a on nie bo
      zimno było. pozdrawiam i agituję: z dzieckiem dużo na dworze.
      • kasiulka751 to balsam na moje poczucie winy-dziękuję 08.02.05, 10:23
        Walczyłam o karmienie, ale wciąż dokarmiam i tak już zostanie, moje mleko to
        może 1/5 dobowej porcji i wciąż -już 4 tygodnie -tyle ma córeczka, walcze z
        wyrzutami sumienia i poczuciem,że nie daje jej szansy na lepszy start. TWasze
        posty mnie pocieszyły, bo widać mogę jeszcze wiele zrobić poza butelką bebiko
        omneo :D ....spacery hartujące...tego będę się trzymać...DZIĘKUJĘ
    • mamaskarba Re: na butelce - zdrowiutkie dziecko 08.02.05, 11:32
      Mój synuś karmiony był piersią pierwsze cztery tygodnie życia, obecnie ma
      prawie dziesięć miesięcy, karmiony bebilonem, nie chorował nigdy (prócz
      trzydniówki). Moim zdaniem ważniejszy jest styl życia (codzienne spacery, nie
      przegrzewanie, itp.)niż sposób karmienia.
      • ana50 Re: na butelce - zdrowiutkie dziecko 08.02.05, 13:28
        Wkurza mnie jedna rzecz. Mleko matki jest przecież dla dziecka przede
        wszysykim pokarmem.
        Tymczasem wszystkie autorki bardzo mądrych artykułów w pismach dla dzieci
        piszą tylko o odporności. Wszyscy trąbią odporność i odporność! Jakby to nie
        było zwykłe jedzenie tylko cudowny środek na niechorowanie. Ciekawe jak to ma
        się do rzeczywistości.
        Ja karmiłam krótko. Moja córcia ma rok i jeszcze nie chorowała. Codziennie
        chodzi na spacery nawet jak pada śnieg. Ja z bratem też wychowaliśmy się na
        butli, a przecież kiedyś mleka w proszku nie były tak doskonałe jak teraz. I
        co? I też nie chorujemy.
        To jakaś jedno wielkie oszustwo! O odporności decyduje wiele innych
        czynników, nie tylko pokarm.

    • izia30 Re: na butelce - zdrowiutkie dziecko 08.02.05, 13:35
      tak trzymać. nie widzę powodu by nas, butelkowe mamy miał ktoś dyskryminować.
      nasze dzieci przede wszystkim powinny jeść, a co mamy zrobić jeżeli nie jesteśmy
      w stanie ich wykarmić. głodzić??????? to prawda że cyc jest najlepszy,
      najwygodniejszy i najtańszy, ale czasami trzeba inaczej.NA BUTELCE MOŻMA
      NORMALNIE ŻYĆ I NIE BYĆ CHORYM. i jeszcze jedno czy spotkałyście się z poglądem
      że butelkowe dzieci są zapasione lub coś w tym rodzaju??? bo ja często. i powiem
      wam tyle. moje dziecko ma 20 mcy. 91 cm wzrostu, i waży tylko 12 kg. chyba nie
      ma nadwagi, choć nie jest też chuda.
      • moniaweg Re: na butelce - zdrowiutkie dziecko 08.02.05, 14:33
        Ja uważam, że mleczko mamy jest najlepsze, a przeciwciała które zawiera
        NAPRAWDĘ podnoszą odporność dziecka - co nie znaczy że w 100 % ochronią je
        przed chorobami. Stanowią tylko barierę silniejszą lub słabszą, w zależności od
        dziecka.
        Predyspozycje genetyczne, warunki w jakich wychowują się dzieci, ich
        pielęgnacja (to o czym piszecie: czyli hartowanie przez spacery, nie
        przegrzewanie, kąpiele). To wszystko składa się na budowanie systemu
        odpornościowego u dziecka. Dużo zależy od nas- "butelkowych" i "cycowych" mam.
        Jeśli z różnych powodów nie możemy karmić, to trudno, mnóstwo dzieciaków
        wychowało się na butli i żyją. Ale nie podchodzmy do karmienia butlą, czy cycem
        w sposób dogmatyczny. I jeden i drugi sposób jest dobry. ma swoje plusy i
        minusy, a dzieci chorują i tu i tu (również dzięki chorobom nabywają odporność)
        PS
        Moja córcia karmiona wyłącznie piersią przed Świętami zachorowała na
        śródmiąższowe zapalenie płuc, a ciągnęła cyca co godzinę i przez godzinę.
        Najadła się tych przeciwciał i co? I zachorowała. A może dzięki tym
        przeciwciałom po dwóch tygodniach była już zdrowa? (a śródmiąższówki leczy się
        minimum 3 tygodnie). Od m-ca karmię Ją mieszanką i jest dobrze (puk puk w
        niemalowane), a przeciwciał już nie ma dostarczanych.
        Pozdrawiam i życzę zdrówka Waszym dzidziom!
    • amra1 Re: na butelce - zdrowiutkie dziecko 08.02.05, 17:24
      Podpisuję się obiema rękami, szczególnie pod tymi spacerami... Moje dziecko
      jest na piersi i na butelce, ma 2,5 mies. i jak dotąd nawet katarku (pomijając
      gronkowca, którego sprzedali jej w szpitalu po porodzie). Też jest codziennie
      na dworze, bez względu na pogodę i mróz tudzież sypiący śnieg. To ja czasem nie
      wytrzymuję i wracam do domu... A ile słyszę od babć i dużej ilości
      społeczeństwa, że chcę, aby moje dziecko miało zapalenie płuc...
      Tymczasem moja koleżanka ma dwoje dzieci. Oboje wykarmieni piersią do
      pierwszego roku życia. Oboje chorują na okrągło, jak nie zapalenie gardła to
      uszu, jak nie grypka to katarek. Dosłownie nie ma tygodnia, żeby z którymś nie
      była w przychodni... A w domu 30 stopni, duchota i gorąc nie do wytrzymania,
      ona w krótkim rękawku i na bosaka, ale dzieci w swetrach... Z córką kiedyś na
      dwór nie wyszła, bo "przed chwilą przecież padało..." No cóż, każdy robi jak
      uważa...
      Pozdr.
      • rodzice_julii Re: na butelce - zdrowiutkie dziecko 09.02.05, 08:57
        nie ma to jak łyk świeżego powietrza:)
        moja ma 7 tygodni od 4 jest na butelce
        wychodzimy na spcery żeby zahartować maleństwo
        ja marznę a ona jest taka cieplutka jak wracamy...:)
        w domu 22-23 stopnie
        na razie jest ok!:)
        Ps. ja też jestem wychowana na butli chorowałam i choruję rzadko...
        hartowana w moźne dni bo jestem z listopada,
        mama wychodziła z nami nawet jak była zawierucha a wózki wtedy nie były
        najlepszej jakości (przewiewne)
        pozdrawiam
        • tiya Re: na butelce - zdrowiutkie dziecko 09.02.05, 10:32
          Moje dziecko jest na butli od urodzenia(10,5 mies), a na zdrowko nie narzeka.
          Odporność odziedziczyła po rodzicach, to raz. Dwa, że śmiga po dworku
          codziennie, a w domku mamy max 19-20 stopni. Przeciwciała nie są ostatnią deską
          ratunku :)
Pełna wersja