3 miesiące - strasznie nerwowa....

01.03.05, 14:21
Nasza córcia za tydzień skończy 3 miesiące. Od pewnego czasu - od ok. 3
tygodni zrobiła się strasznie nerwowa. Kiedy śpi w ciągu dnia, wybudza ją
nawet najmniejszy hałas, często budzi się z płaczem i bardzo trudno ją
uspokoić. Na szczęście w nocy śpi bardzo mocno (jeszcze...), jednak dość
długo trwa zanim zaśnie, i chociaż jest już bardzo zmęczona, macha nerwowo
rączkami i nóżkami, ściska sobie rączkami policzki i nosek...
Dodam jeszcze, że miesiąc temu była w szpitalu przez tydzień i tak
przyzwyczaiła się, że ciągle ktoś siedzi przy łóżeczku, że teraz w ciągu dnia
nawet przez sen sprawdza (otwiera oczka), czy ktoś jest w pobliżu...
Pediatra powiedziała, że zachowanie małej może być związane z pobytem w
szpitalu, ale to trwa już prawie miesiąc...
Może martwię się na zapas... Czy ktos tez ma takiego nerwuska w domu?
Poradżcie...
    • szyszunia75 Re: 3 miesiące - strasznie nerwowa.... 01.03.05, 14:28
      Jeśli nie ma żadnych innych objawów (wysypki, gorączka, zaburzenia trawienia
      itp, co mogłoby wskazywać na alergię np), to też wydaje mi się, że to kwestia
      szpitala. To musiało być przeżycie, może ból, strach... A może Twój lęk o
      dziecko, bo skoro było w szpitalu to pewnie jest w Tobie jakiś lęk o nią i
      przekłada się na jej emocje? Dzieci, nawet takie maluchy, bardzo to wszystko
      wyczuwają... Poza tym w tym wieku niemowlę zaczyna więcej widzieć, bardziej
      interesować się światem, a ten świat jest czasem niezrozumiały, dziwny. Moja
      córka, gdy miała 3 miesiące przestała np. chcieć jeździć na spacery. Starsznie
      się denerwowała, płakała, czasem trudno ją było w ogóle uspokoić. Każdy listek,
      piesek, klaskon - wszystko ją budziło, drażniło. Tak się po prostu dziecko
      rozwija.
    • mamaroksany Re: 3 miesiące - strasznie nerwowa.... 01.03.05, 14:39
      hej, ja tez mam 3 m-cznego nbyłego nerwuska. Tak, był nerwusek bo m-c temu
      zaczełam tracic z nerwów pokarm a mały głodował dlatego był taki nerwowy.
      Wybudzał go kazdy szmer,nawet szum otwieranych drzwi do pokoiku. Płakał i
      płakał, ciagle ktos go bujał i zabawiał. Az w końcu poszłam go zwazyc i okazało
      sie ze mało przybrał i zdecydowałam sie go dokarmiac. Teraz gdy jest najedzony
      to sam zasypia a na noc to wrecz dopomina sie ze juz chce spac. Czasami ma
      gorszy humorek ale wtedy po utuleniu i obcałowaniu daje mu sie po prostu
      wypłakac oczywiscie bez przesady ale generalnie pomaga, potem jest
      spokojniejszy. A ten szpital to mógł tez zrobic swoje. Musisz wiecej niz
      wczesniej ja tulic i piescic. Powodzenia.
    • mamikola No to już wiem o co chodzi.... :( 15.04.05, 07:27
      Mała ma teraz 4,5 miesiącą. Do tego czasu doszły jeszcze paskudne kupy,
      ostatnio nawet ze śluzem. Rejonowy pediatra: "dzieci tak mają, trzeba
      przeczekać.., pewnie zaczyna ząbkować... może po szczepieniu..." A że
      to "pewnie po antybiotykach", kazała dawać lakcid i enterol. W międzyczasie
      faktycznie ciągle coś się działo (kolejna infekcja dróg oddechowych, potem
      początki zapalenia ucha), więc dawliśmy lakcid (enterolu nie, bo wymiotwała) no
      i czekaliśmy...
      Znalazłam kilka postów na podobne tematy na "alergiach" i wierzyć mi sie nie
      chciało, jak lekarze potrafią lekceważyć to co się do nich mówi... (chciałam to
      napisać inaczej, ale Ryża musiałaby to pewnie wywalić :))
      No i przyszło nam do głowy, żeby zrobić badania kupy małej. Ot tak, aby
      WYKLUCZYĆ wszelkie żyjątka i się uspokoić... Skonsultowane z innym lekarzem
      (prywatnie, rzecz jasna), zrobione w porządnym laboratorium (oczywiście również
      prywatnie, bo na rejonie potrafią próbki np. krwi trzymać kilka dni...).
      Wynik: gronkowiec jelitowy, wyjątkowo wredny szczep typowo szpitalny, odporny
      na prawie wszystkie antybiotyki... Według pani analityk z tego lab. , powinno
      się to leczyć w... szpitalu (!!!). Hmmm. może tam gdzie ją tym zarazili??!!
      No to czekamy sobie teraz na lekarza i mam nadzieję że nie usłyszę tego samego :
      (.
      Od wyjścia ze szpitala minęły ponad 2 miesiące. I nie dosyć, że wcale jej do
      końca nie wyleczyli (trzy dni później infekcja wróciła = kolejne dwa tyg.
      antybiotyków...), to jeszcze złapała to świństwo, które będziemy leczyć... aż
      boję się pomyśleć jak długo... I szlag mnie trafia, kiedy pomyślę, że męczy się
      już z tym tyle czasu... A pytałam o to kilka razy. Nie kobitę na straganie
      tylko PEDIATRĘ na rejonie!!! I trudno było powiedzieć: "zróbcie badania"? Ja
      mam się domyślać? Ciekawe co by teraz powiedziała? Wiem, naiwna jestem. Pewnie
      dlatego, że ciążę prowadziła mi pani doktor z powołania, a nie tylko z nazwy...
      Jak już uda nam się to zwalczyć, "weźmiemy się" za jej skazę białkową -
      stwierdzoną przez... "lekarza" z rejonu...
      No to sie wyżaliłam....
    • malagonia6 Re: 3 miesiące - strasznie nerwowa.... 15.04.05, 08:31
      Pobyt w szpitalu pewnie zrobił swoje, ale dziecko w tym okresie zaczyna być
      bardzie czułe na to co się dzieje w otoczeniu. Rozwija się i dociera do niego
      więcej bodźców. Dlatego staje się bardziej "nerwowe", ale to jest jego reakcja
      na zasłyszane głosy np. szczekanie psa gdy zasypia. Jeszcze do niedawna nie
      przeszkadzało mu to. To mija
      Pzdrv
Pełna wersja