white_rabbit1
01.04.05, 18:16
Cieszę się, że do trfiłam do tego wątku:-)
Jestem mamą malutkiego dzidziusia urodzonego 20 marca.
Niestety nie karmię piersią z pewnych względów ( psychika).
No właśnie - czuję się jak wyrzutek społeczeństwa, ufoludek czy wyrodna matka!
Terror laktacyjny zaatakował mnie od razu w szpitalu. Te dziwne, lekceważące
spojrzenia, lekarek, położnych. Namawianie mnie na siłe na zmianę decyzji, w
pewnym momencie musiałam stać się niemiła. Ba, gdy spojrzałam na tablicę na
której wypisane były położnice zauważyłam czerwony napis obok swojego
nazwiska - KARMI SZTUCZNIE!!!
Widziałam dramaty dziewczyn leżących na oddziale, ich nawały, gorączki,
płacz, poranione piersi - nie ważne, tylko karmić, karmić i karmić za wszelką
cenę!
Powrót do domu - każdy z każdej strony pyta czy karmię piersią. Na moją
odpowiedź że nie reaguje oczami wielkimi jak 5 cio złotówki.
Znowu musiałam ostrzej zareagować.
Czuję się terroryzowana, miałam kryzys kilka dni po porodzie związany właśnie
z tą sytuacją. Zastanawiałam się czy czasem naprawdę nie jestm wyrodną matką
bo...no właśnie - NIE KARMIĘ PIERSIĄ!!!
Przeszłam już traumę laktacyjną z pierszą córką, to było 10 lat temu. Wtedy
lekarka szybko zareagowała i przestawiła nas na buteleczkę. Inne
czasy,tolerancja na tym punkcie. Córka rozwija się prawidłowo, nie choruje.
Dodam, że i ja i mój mąż i nasi rodzice oraz rodzeństwo, wszyscy byliśmy
karmieni butelkami. Żyjemy, mamy się dobrze i naprawdę niczego nam nie
brakuje.
Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem tego chorego jak dla mnie terroru
laktacyjnego!!!Chyba założę jakąś organizację zwalczającą taki stan rzeczy;-)
Miłośnicy Bebika:
króliczek + malutki ssaczek