klub wyrodnych mam karmiących butelką

08.06.05, 16:15
Witam !!
Zwracam się do wszystkich mam które chociaż się starały nie mogły karmić lub
nie mogą karmić piersią.Chciałabym założyć klub internetowy ( póki co) na
forum e-dziecko dla takich właśnie pociech.Jestem mamą 4 miesięcznej
Łucji.Niutka urodziła się przez cesarskie cięcie.Starałam się karmić piersią
ale poddałam sięnie nadawałyśmy na 1 fali: niutka nie chciała ssać,moje
brodawki początkowo też nie były super,mało mleka leciało i potem kapturki i
potem butelka no i tak już jest.Potem próby jakie mleko w końcu wylądowałyśmy
na bebilonie pepti na recepte.Czuje się prześladowana w tym kraju gdzie
panuje ( i może słusznie obsesja karmienia piersią).Ja płakałam,starałam się
karmić i nic z tego nie wyszło.Za kazdą wizytą u lekarza jednego i drugiego
słyszę że najlepsze karmienie to cyckiem.Chętnie powymieniam doświadczenia z
kobietami które znalazły się w podobnej sytuacji,chciałabym żeby to była taka
nasza grupa wzajemnego wsparcia i zrozumienia.Co wy na to,jeśli któraś chce
napisać to prosze o maile na mój adres:jowitka@hotmail.com.W jedności siła.Ja
bardzo kocham moją córeczkę pomimo tego że nie karmię jej piersią.Czekam na
odzew od zainteresowanych,może po spotkaniach w internecie ,zorganizujemy
kiedyś spotkanie w realu.Czekam na listy.Trzymajcie się
    • malgos79 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 08.06.05, 16:50
      Zapisuję się. Mamy pisać tylko na maila, czy możemy i tutaj?

      Najpierw napiszę tutaj. Pisałam juz troszkę o swojej historii, ale
      niedokładnie. Myślę, że jest taka jakich wiele. Od razu chcę nadmienić, że nie
      zamierzam krytykować mam karmiących piersią, nie taki mój cel.
      Chciałabym wesprzeć te, które tak jak ja chciały piersią karmić, ale się to nie
      udało. I niech uwierzą wszyscy: nie z lenistwa, nie ze złej woli, nie z powodu
      małej wiedzy - po prostu czasem tak TRZEBA.
      A butelkę TRZEBA podać wtedy gdy jest za mało mleka i dziecko jest ciągle
      głodne. I naprawdę nie pomaga przystawianie, czekanie aż laktacja się zwiększy
      (dziecko ssało dobrze i bardzo mocno), picie herbatek, relaksowanie, pomaganie
      laktatorem. Na dobry napływ mleka składa się tak wiele czynników, że u kobiety,
      która nie ma skłonności do obfitej laktacji bardzo trudne jest, lub wręcz
      niemożliwe skumulowanie tych czynników.

      A dlaczego? Dlatego, że jest to zamknięte koło: laktacji sprzyja spokój i
      relaks, a jak się zrelaksować, kiedy dziecko płacze z głodu, ubywa na wadze,
      bolą piersi?
      Niech odpowie na to choć jedna mama, która pokonała taki stan, bez ujemnych
      skutków dla zdrowia dziecka.
      Teraz po dwóch latach od tamtego momentu myślę sobie, że niepotrzebny był ten
      cały stres i dziecka cierpienie. I wstyd mi, że uparcie nie chciałam podać
      butelki idąc za głosem lekarek i położnych. Wszyscy straszyli, że gdy tylko
      dokarmię córkę, laktacja natychmiast zniknie i że tylko jej zaszkodzę.

      A co się okazało.... Podałam wkońcu butelkę gdy mała miała 2 tyg, bo ileż można
      męczyć dziecko, w imię czego karać tak małego człowieczka? No i dziecię wreszcie
      zadowolone, najadało się. Najpiierw z cyca, a potem z butli. I udało się tak
      przez 5 miesięcy. Potem żarłok wybrał butelkę.
      Żarłok ma teraz 2,5 roku, dalej jest żarłokiem, ale żarłokiem szczupłym.

      Chciałabym dodać jeszcze jedno, być może na pocieszenie nieprzekonanych i
      zrozpaczonych niemożnością karmienia piersią (zaznaczam jeszcze raz, że nie jest
      to skierowane przeciwko mamom karmiącym naturalnie):
      Znane mi przypadki długiego karmienia piersią wyglądają tak, że taki np
      dwulatek nie chce jeść normalnego jedzenia, tylko cyc i w żaden sposób dziecię
      nie chce zakończyć tej sielanki. Czy to dobre czy złe dla zdrowia to sprawa
      dyskusyjna, ale mama takowego jest już w tej chwili raczej zmartwiona niż
      zachwycona ową sytuacją.
      Pozdrawiam wszystkich gorąco.
      • gosialeszcz Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 09:28
        Ja również chciałabym dołączyćdo tego klubu. Swoją Olę karmiłam tylko dwa
        miesiące z czego pierwszy samą pierśią drugi już musiał byc mieszany. Były
        herbatki były kapturki bo mam małe brodawki i nic. Ja się złościłam Ola się
        złościła no i niestety nie udało się. A tak bardzo chciałam nie tylko ze
        względów finansowych ale przedewszystkim zdrowotnych. Ale cóż trzeba życ dalej i
        nie przejmować się tym najważniejsze aby dziecko było zdrowe a wszystko będzie
        dobrze. Pozdrawiam Gosia i Ola !!!
    • kanna Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 08.06.05, 17:32
      Karmiłam moje dziecko prawie wyłącznie butelka przez cały pierwszy miesiąc, bo
      nie potrafiło ssać piersi. Potem sie nauczyło, a ja podaję piers i ciesze się,
      że nie musze myć butelek :)
      A mój synek całe życie jadł zamiennie z piersi i butelki, i żyje...

      pozd. Ania
    • epjasa Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 08.06.05, 17:35
      Ja też mam takie doświadczenia za sobą. Stres, ciąła chęć karmienia piersią i zerowe wyniki. Przy mojej starszej (już 15 lat) próbowała mi pomóc moja mama, któa całe życie przepracowała jako położna, więc wiedzę i doświadczenie miała. Cuda robiłyśmy i nic. Trudno, poddałam się, ale ciąle tkwiło we mnie poczucie winy. To chyba wynik tej "nagonki" ogólnospołecznej - że dobre TYLKO karmienie piersią. Postanowiłam, że przy drugim dziecku na peno mi się uda, że zrobię wszystko i jeszcze więcej. I co? I gucio. też nic nie wyszło z karmienia piersią. Tym razem była też sonda i inne dziwolągi. I ponownie fiasko oraz poczucie winy. Staram się nie rozmyślać, "jak to skrzywdziłam" dzieci. Są zdrowe, dobrze się rozwijają i chyba o to głównie chodzi.
    • married Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 08.06.05, 18:10
      Ja karmię piersią a chciałabym, żeby mój synek chociaż raz dziennie wypijał
      mleko z butelki. Tylko, że on nie chce i już. Pije herbatki, soczki a nawet
      kaszkę mleczno-ryżową. Mleko jest beee i koniec. I wcale nie potępiam mam
      karmiących butelką. Ja mam zamiar karmić synka (tak jak i starszego) tylko do
      roku. Potem jakieś mleczko z butli albo z kubeczka i koniec. Pozdrawiam i
      przepraszam, że tak się wtrąciłam :0)
    • golka24 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 08.06.05, 19:24
      Zapisuję się do tego klubu:)Mnie o mało gromy nie zabiły,jak zaczęłam karmić
      moją córkę butelką ze sztucznym mlekiem.Pewne osoby z mojej rodziny uważają, że
      powinnam karmić dziecko najlepiej do 18 roku życia. Najbardziej mam żal do
      siebie, o to że wiedziałam iż moje dziecko jest głodne, bo nie miałam za dużo
      pokarmu, a bałam się podać mu sztuczne mleko, bo co powiedzą ci, z którymi
      mieszkam.Nie mogę sobie tego darować do dzisiaj ( mała ma 16 miesięcy, a
      karmiłam ją przez 3 ).Każda mama jest wspaniała: i ta, która karmi piersią i
      ta, która może tego robić.Pozdrawiam.
      • aga9643 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 10.06.05, 14:50
        Czesc wszystkim "wyrodnym" mamom.Chetnie przylanczam sie do klubu.Moja còrcia
        ma 11m i wyrosla na sztucznym mleczku,dlatego,ze miala kròtkie wiezadelko.Tak
        wiec karmienie piersia bylo jedna wielka porazka.Mala nie mogla sie najesc do
        syta a ja mialam problemy z popekanymi,bolejacymi sutkami.Mala zaakceptowala
        butelke od razu,nie miala po niej zadnych klopotòw.Ja dostalam za to ogromnych
        wyrzutòw sumienia po tym jak inne mamy zaczely mnie krytykowac za brak
        dojrzalosci i instynktu macierzynskiego.Wedlug niektòrych mam karmienie butelka
        to wrecz niedopomyslenia.Juz nie jest sie dobra mamà.Naszczescie dzieki mojemu
        mezowi nie popadlam w depresie.Chwalil mnie kazdego dnia za to jak sie
        obchodzilam znasza còreczka.Robi to po dzis dzien-jest kochany,duzo mi
        pomaga.Nie potrafie jednak przebolec faktu,ze nie moglam karmic
        piersia,poniewaz bardzo tego pragnelam.
        Najwazniejsze jest jednak,ze nasze dzieciatka rosna zdrowe i silne.A mamy i
        osoby,ktòre uwaza nas za "wyrodne" powinny pomysles trzy razy zanim otworza
        buzie.Bo takie komentowanie i rzucanie uwag w zlym guscie ukazuja nic innego
        jak ich glupote i brak wychowania.
        Jestesmy cudownymi mamami chociaz nie karmimy piersia.Przeciez to nie koniec
        swiata.
    • mrufka4 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 08.06.05, 20:52
      I ja zapisuję się do tego klubu.Karmię butelką i nie mam poczucia, że jestem
      wyrodną matką. Butelka uratowała życie mojemu dziecku. Niestety zupełnie
      nieświadoma tego, że mam mało pokarmu karmiłam moje dziecko 24/24.
      Po dwóch tygodniach okazało się że dziecko przybrało 70g a na dodatek jest
      odwodnione. Trafiłyśmy do szpitala zaczęła dostawać butlę i przebierać
      100g!!dziennie. Teraz ma 3 miesiące i jest słodziutkim pulpetem a ja z miłością
      patrzę w szczęśliwe, a nie zrozpaczone oczy mojego dziecka.
      Czasem daję jej pierś tak dla pieszcz9oty cudowne uczucie niestety nie za cenę
      zdrowia i życia dziecka.A wścibskim się nie tłumaczę !!
    • antonina_74 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 00:46
      Zgłaszam się, jestem wyrodna i po 3,5 miesiąca odstawiłam drugie dziecko od
      piersi bo najpierw nie przybierała a jak już zaczęła przybierać to nie
      wytrzymałam diety eliminacyjnej (alergia). Córka ma 20 miesięcy, rozwija się
      dobrze, alergia chyba jest już tylko wspomnieniem, dzięki butelce zyskałyśmy
      spokój, przespane noce i radość bycia razem. A publicznie też się czułam
      prześladowana choć nie przejmowałam się aż tak bardzo bo to drugie dziecko i
      nie byłam już tak zastraszona jak świeże mamy.
    • mamaglusia Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 08:05
      Też się zapisuję do klubu. Okres karmienia a właściwie ściągania mleka
      wspominam jako straszny horror. Mój mały był wcześniakem, więc mleko matki było
      tym bardziej dla niego ważne. Nie miał siły ssać, był karmiony sondą a ja
      siedziałam praktycznie ciągle u niego w szpitalu, albo w domu podłączona do
      laktatora.Ledwo wyciągałam 20 na dobę.
      Nie dałam rady więcej.
      Jak przyszedł do domu to chyba z powodu stresu i zmęczenia całkowicie straciłam
      mleko. Pamiętam jak dzwoniły do mnie "dobre" koleżanki i tłumaczyły jakie to
      ważne jest mleko dla dzieci itp. A ja odkladałam słuchawkę i ryczałam tak,że
      nic mnie nie mogło uspokoić.
      Aż w końcu moja mama postawiła mnie do pionu mówiąc, że ona dwoje dzieci
      wychowała na niebieskim mleku i proszę jakoś żyjemy.
      I pomyślałam sobie, że to prawda.
      Na szczęście moja pani pediatra też nic nie miała przeciwko karmieniu sztucznym
      mlekiem.
      I tak niuniek jest szczęśliwym, zdrowym (odpukać) roczniakiem zajadającym ze
      smakiem mleko z butli.

      PS. A ta dołująca mnie koleżanka dwa miesiące po mnie straciła mleko i potem
      jak dzwoniła to okazło się, że sztuczne mleczko też jest dobre, no proszę...
      Do dziś nie bardzo mam ochotę do niej dzwonić, bo mi się horror przypomina.
      • alfinka1 Ja to dopiero jestem wyrodna ..... 09.06.05, 08:24
        Sama zrezygnowalam z karmienia piersia a probowalam tylko 8 godzin. dostalam
        leki na zatrzymanie laktacji. wlasciwie przez cala ciaze myslalam jakie to jest
        uciazliwe karmienie piersia a potem odstawianie dziecka ..itd. i wlasciwie na
        butelke bylam zdecydowana od ciazy. proba byla tylko pro forma.
        i co ja to jestem dopiero wyrodna matka. a corka zero alergii, problemow
        zdrowotnych, przespanae noce, super waga i wzrost a ja naprawde nie mam
        wyrzutów sumienia ..


        pozdrawiam butelkowe mamy

        a.
        • alfinka1 Re: do jagnaaa 09.06.05, 08:27
          jednoczesnie wyslalysmy posty ..

          pozdrawiam chyba my powinnysmy tez zalozyc klub mam nie karmiacych z wyboru bez
          poczucia winy
        • gandzia4 A ja wykarmiłam trójkę..............butlą 09.06.05, 18:02
          Daria dziś już lat prawie 16 ruszyła na butlę jak miała 2 tygodnie - powód,
          zaczęłam tracić pokarm. Oskar został odstawiony od cycka w wieku miesięcy trzech
          - powód, miałam dość wiszącego żarłoka non stop 24h/dobę. Odpadał od cyca góra
          na 15 minut, poddałam się. Weronika była karmiona moim mlekiem ale z butelki
          przez 3 tygodnie, zdecydowałam sama o odstawieniu, gdy podsłuchałam lekarzy, że
          najlepszym lekarstwem na ciągłe skoki bilrubiny u małej byłoby odstawienie od
          piersi. Weronika jest alergikiem i wcina nutramigen i ładnie przybiera na wadze.
    • jagnaaa Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 08:21
      Ja też się zapisuję!
      Od początku wiedziałam, że nie chcę karmić piersią (chyba jestem tu najbardziej
      wyrodną matką;)). Po prostu czułam, że będę się zmuszać i że kłóci się to z
      moim poczuciem estetyki. Trudno, bywają i takie przypadki. Wiedziałam jedno, że
      jeśli będę to robić wbrew sobie, to na pewno ani mnie, ani dzieku nie wyjdzie
      to na dobre. W szpitalu posądzono mnie, że skoro nie chcę karmić, to pewnie
      chcę zostawić dziecko i uciec. To był dla mnie szok, koszmar, do dziś śni mi
      się lekarka, która wiedziała pewnikiem, jaką wredną babą jestem. Swoje
      przypuszczenia wyraziła w obecności kilku położnych i innych mam....mniejsza z
      nią.
      Wróciłam do domu i pod presją wszystkich wokół (wyłączając z tego męża, dla
      któego moje potrzeby też były ważne i moje uczuica też miały znaczenie)
      próbowałam karmić. Nie dałam rady, szybko przestałam i zaczęłam być
      najszczęśliwszą mamą pod słońcem. Mogłam rozkoszować się obecnością maluszka,
      zamiast stresować, że mi karmienie nie wychodzi. Przestałam zwracać uwagę na
      docinki, komentarze itp.
      Dziś mój synek ma skończone trzy lata. Póki co nie choruje, nigdy nie brał
      antybiotyku. Jest bardzo pogodny, zawsze był. Nie wiem, co to nieprzespane
      noce, nie wiem, co to kolki, nie wiem, co problemy z wagą dziecka, a przede
      wszystkim wiem, że można szalenie kochac swoje dziecko i nie umieć, a nawet nie
      chcieć karmić go piersią. Dzisija nie czuję się już gorsza.

      Odpowiedziałam na post, który skieowany był do mam, które "chociaż się starały,
      nie mogły karmić". Chyba nie powinnam, bo jestem z grupy chyba najmniej licznej
      (ale sądzę, że istniejącej), która nie karmiła, bo nie chciała.
      Serdecznie pozdrawiam wszytskie mamy, te karmiące piersią, te karmiące butelką,
      a najgoręcej te, których dzieci muszą być karmione sondą.
    • lolka11 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 08:30
      Witam,

      Karmienie juz dawno za mna, ale dla chetnych i tych ktorzy jeszcze nie odryli,
      link do forum "karmienie butelka"
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=632
      Pozdrawiam
      Dorota
      • szeri55 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 22.06.05, 14:28
        Zapisuje sie!!!
        Przeczytałam wszystkie dotychczasowe wypowiedzi.Wiekszość z Was to szczesciary
        miałyscie choć na chwilke swoje skarby przy piersi.Ja zastanawiam sie jakie to
        uczucie.
        W ciązy miałam problemy z cisnieniem ale w granicach normy!Niestety ostatnie
        dwa tygodnie spedziłam w szpitalu(przyjmowali mnie z cisnieniem 188/129)Przez
        dwa tygodnie brałam 3xdziennie dopegyt ,4xdziennie dihydralazyna,1x dziennie
        reolanium5 i 3xdziennie presokard.
        Masakra czulam sie coraz gorzej(ciaze mozna było rozwiazac po tygodniu)Szanowny
        ordynator twierdził ze powinnam rodzic naruralnie.Wczesniej stwierdził ze biore
        maxymalne dawki leków w ciaży.Cisnienie przy tych lekach wachało sie 140-160
        górne i 90-110 dolne,z bólami migrenowymi.Nie widzaił obrzeków-a jak wróciłam
        do domu schudłam 7 kilo w 9 dni-tyle miałam wody.
        Zwielka łaska zrobił ciencie po 2 tygodniach.Miałam pełna narkoze(kondycje
        fiz.miałam taka ze jak szłam sie umyc to po powrocie padałam na pysk-przed
        porodem)Wybudzali mnie 5 godzin z tej narkozy-podobno leki sie skumulowały.
        Moja Juleńka urodziła sie jak śliwka z niedotlenieniem-pediatra stwierdził ze
        leki znacząco wpłyneły na dziecko.Pomijajac fakt ze czólam sie fatalnie Dopegyt
        na mnie nie działał mniałam cały czas cisnienie 150/100 (na nim mogłam karmic
        mała)niestety mósiałam zmienic leki.Julka ma prawie 3 miesiace i cały czas jej
        sie robi sine w okół ust-jest to objaw niedotlenienie.Ja cały czas jestem na
        lekach.Dowiedziałam sie ze owy ordynator chciał mnie trzymac jeszcze tydzien-CO
        BY BYŁO Z MOIM DZIECKIEM???Załuje ze nie karmie!!!
    • kasper68 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 09:04
      Pierwsze dziecko wykarmiłam metodą mieszaną-butelka z moim ściąganym mlekiem.
      Mały musiał zostać po urodzeniu miesiąc w szpitalu po zarażeniu sepsą i miał na
      zmianę podawane moje mleko i sztuczne, oba w butelce. Było to 12 lat temu, gdy
      dziecko nie mogło być 24 godz. z mamą.Po przyjściu do domu za bardzo nie chciał
      ssać pierś a i ja miąłam jakieś dziwne uczucie narastającej agresji w stosunku
      do dziecka podczas karmienia( zupełnie nie dało się tego rozumowo wytłumaczyć-
      ja byłam bobrze nastawiona do karmienia, chciałam, a tu takie horrorowate
      odczucia jakby ktoś nacisnął guzik i momentalnie zniana odczuć. Nie spotkałam
      się jeszcze z opisem takich przeżyć przy karmieniu, może ja taka nienormalna
      jestem). Dałam więc spokój i odciągałam ręcznie!!! mleko przez 9 miesięcy bo
      mały owszem tolerował jedynie butelkę ale z moim mlekiem, nie chciał nic
      sztucznego. Miałam szczęście bo pokarm mi nie zanikał a nawet miałam go nadmiar.
      Przy drugim dziecku sprawa karmienia rozwiązała się samoistnie. Ale tym razem
      sprawa dotyczyła mnie jako, że byłam zarażona gronkowcem złocistym na twarzy.
      Brałam tak silne leki że niemożliwe było karmienie naturalne i mała musiała
      zadowolić się sztuczną karmą. I nie miała żadnych komplikacji. Po to w końcu
      zostało to sztuczne mleko stworzone, aby w takich awaryjnych sytuacjach szło
      dziecko wykarmić.
    • agnes0101 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 09:18
      Bardzo się cieszę Jowitko że podjęłaś ten temat, gdyż mimo że mój Michaś ma
      już6 m-cy nadad czasami nachodzą mnie myśli, że nie do końca jestem 100% matką.
      Podobnie jak ty miałam cesarkę a później problemy z karmieniem. A nie tak miała
      być. Chciałam urodzić naturalnie i nawet do głowy mi nie przyszło że może być
      inaczej, a jednak. Po prawie 2 dniach podawania oksydocyny (poród wywoływany po
      terminie) decyzja - cesarka. Już w tedy się podłamałam, bo tak bardzo zależało
      mojemu mężowi by przeciąć pempowinę. On oczywiście nie miał żalu, ale ja tak.
      Póżniej karmienie. Owszech chciałam karmić piersią, ale nie tyle z własnej
      potrzeby ile z uwagi na dobro dziecka. I tu znowu niespodzianka. Dziecko wciąż
      płacze i jest głodne a pielęgniarki rozkładają ręce i każą przystawiać do
      piersi przekonując że po 2 czy 3 dniach laktacja się pojawi. Owszem pojawiła
      ale dla żarłoczka było mało i nadal płacz. Raz jeden udało mi się wybłagać o
      mieszkankę do strzykawki i dopiero gdy mały się najadł pierwszy raz po 2 dniach
      przespał ciurkiem 2 godziny. Widząc to, poprosiłam męża by kupił taką mieszankę
      i codziennie rano i wieczorem przynosił mi po 20mil do strzykawki. Pielęgniarki
      i lekarze na obchodzie byli zdziwieni jak mały się uspokoił, oczywiście
      nieświadomi że podaję mu mieszankę. Ale to miałam już gdzieś, gdyż dziecko od
      tej pory było pogodnie i ładnie spało. Gdy wróciłam do domu mimo wszyskto
      próbowałam karmić tylko piersią, ale wyglądało to tak, że musiałam przystawiać
      dosłownie co 15 , 30min. bo mały wciąż płakał i był głodny. Poddałam się w 3
      miesiącu. Oprócz piersi zaczęłam regularnie już karmić butelką. Od tamtej pory
      skończyły się problemy ze złym humorkiem brzdąca. I przekonywanie że pierś jest
      najlepsze mnie już nie przekona. Owszem to najlepszy skarb dla dziecka, ale co
      z nami, z matkami. Czy matka z depresją, złym nastrojem będzie dobrą matką.
      Przecież tyle się mówi o tym, że dziecko wyczuwa nastrój matki. Także przyszłe
      mamy, nic na siłę.
    • kaja2071 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 09:21
      Zapisuje sie do tego klubu:))
      moj synek odziedziczyl apetyt po tacie.Gdy sie urodzil nie robilam nic tylko wiecznie mialam go przy piersi-a on i tak ciagle plakal z glodu.Nic nie pomogly rady "laktacyjnej Agnieszki" ze szpitala na Gdanskiej Zaspie.Mialam poprostu za malo pokarmu by mogl sie najesc.W koncu pielegniarka sie nad nami zlitowala i podala malemu mieszanke-i CUD-maly spokojnie przespal 2 godziny:)) Po powrocie do domu zaczal sie horror-podawalam malemy najpirw piers-potem butelke bo bardzo bardzo chcialam karmic go piersia. Skonczylo sie tak,ze gdy przystawialam go do piersi rzucal sie na nia,ssal tak lapczywie ze SZOK,a gdy mleczko sie konczylo gryzł mi sutki.Efekt jest taki ze do dzis mam na nich strupy. I tym sposobem przeszlismy na butle.Od 3 tygodnia zycia dostaje mieszanke,dopoki mialam jeszcze cos w "cycusiu" sciagalam pokarm i dolewalam do mieszanki,ale trwalo to baaardzo krotko.Dzis moj maluch ma 5 miesiecy,jest zdrowy,silny,pogodny i radosny,a to dlatego ze pomimo braku cyca,nigdy nie zabraklo mu najwazniejszej witaminy M (miłości).
      Butelkowe mamy-trzymajmy sie razemi n ie dajmy zwariowac
    • golka24 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 09:55
      W Polsce ( w innych krajach pewnie też )większość i lekarzy i położnych i
      innych osób uważa, że tylko mleko matki jest dla dziecka najlepsze. Ba,
      Światowa Organizacja Zdrowia zaleca karmienie piersią przynajmniej przez
      pierwsze 6 miesięcy. Nie spieram się z tym poglądem, bo faktycznie mleko mamy
      zawiera wiele cennych składników i jest dobre dla dziecka. Ale nigdy nie
      potępiałam i nie krytykowałam takiej mamy, która nie może karmić piersią i robi
      to przy pomocy sztucznego mleka i butelki. Niestety mamy, które nie karmią
      naturalnie są przez wielu nazywane wyrodnymi!!! Cóż za koszmarne słowo, nie
      uważacie? Ja do tej pory cały czas myslałam, że tylko ja jedna w Polsce jestem
      taka wyrodna! :( Mieszkam z teściami i to oni tak strasznie zaleźli mi za skórę
      z karmieniem, że do dnia dzisiejszego nie mogę im tego zapomnieć. Uważają, że
      ich oszukiwałam podając mojej córce sztuczne mleko. Według nich powinnam była
      się zmuszać do podawania dziecku piersi, bo przecież jest to najlepsze mleko na
      świecie. A ja miałam pokarmu niewiele. Moja córka płakała z głodu, a ja jak
      sierota siedziałam po 2-3 godziny z nią przy cycku i zastanawiałam się, czemu
      to ona tak płacze? Oprócz podawania dziecku piersi i siedzenia godzinami, nie
      robiłam prawie nic innego. Myślałam, że cholery dostanę, zwłaszcza że piersi
      bolały mnie strasznie, a kiedy mała starała się wyssać tą nieszczęsną kropelkę
      mleka, ja mogłam mysleć tylko o tym, kiedy ona w końcu przestanie.Ale moi
      teściowie mieli jeden argument: jak możesz chcieć podawać sztuczne mleko, skoro
      my rano widzimy, że masz plamy na piżamie od mleka, co znaczy że pokarm masz!To
      moja mama w końcu się wkurzyła i podała pierwsza sztuczne mleko. Efekt? Córcia
      w końcu porządnie najedzona, zadowolona, opita jak bączek i przede wszystkim
      nie płacząca!Aż mi się serce uśmiechnęło.Ale to, w jaki sposób potraktowali
      mnie później teściowie i ich komentarze zostaną we mnie na długo. I gdzieś tam,
      w środku mam głęboki żal do nich za niepotrzebne moim zdaniem słowa, które
      padły i których nie uda się cofnąć, za ich zachowanie wobec mnie ( przez
      tydzień teść nie raczył się do mnie odezwać ). Jedno jest pewne: planujemy z
      mężem drugie dziecko i nigdy już nie pozwolę na to, aby moje dziecko było
      głodne przez moją głupotę i lęk przed tym, co powiedzą inni. To Ja zadecyduję,
      kiedy przejść na sztuczny pokarm i nikomu nic do tego. Pozdrawiam bardzo
      serdecznie wszystkie piszące tu mamy. Trzymajmy się razem, bo jest nas więcej,
      niż nam się wydaje. I wszystkie jesteśmy wspaniałe i super fajne babki :)))
    • kasiali2 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 10:07
      Zapisuję się od zaraz do Was!! J apo urodzeniu mojej córki nie miałam żadnych
      problemów z karmieniem piersią. Pokarmu miałam sporo, ale cóż z tego....
      Coreczka była głodna, a moje mleko powodowało, że robiła bardzo luźne kupki. Po
      wizucie pediatry w domu dowiedziałam się, że japroawdopodobniej coś nie tak
      przyjmuje moje mleko i powinnam co drugi posiłek podać mleko sztuczne (przy
      okazji przyplątała się mojej Julce skaza białkowa). Na cycusiu i butli
      wytrzymałysmy 2 miesiace. Potem już Julcia nie chciała cycusia i ja straciłam
      pokarm. Bardzo chciałam karmić piersią, ale nie wyszło. Nie załamywałam się
      mimo, że słyszałam, że najlepiej karmić piersią. Ale widocznie najlepiej dla
      mojej córci było podac butelkę. Teraz ma 10 miesiećy i jest wesołym szkrabem.
      pozdrawiam wszystkie mamusie i ich pociechy.
      • basiaf1 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 10:52
        No to i ja:)))
        Mój synek jest wcześniakiem. Urodził sie w 30 t.c. Tak szczerze mówiąc, to
        pojęcia nie miałam jak to będzie z karmieniem. Nie miałam pojęcia, że mleko
        trzeba ściągać od razu po porodzie ( w moim przypaku cesarka). Nie przyszło mi
        to do głowy. Miałam wtedy inne zmarwienie- krytyczny stan mojego 800 gramowego
        dziecka. Dopierow 3 dniu dostałam laktator ale mleka było bardzo mało. Może
        przez cały dzień udało mi się uzbierać 20 ml. Po wyjściu ze szpitala po
        czterech dniach siedziałam ciągle i ściągałam mleko. Niestety stres spowodował,
        że po jakis 3 tyg. pokarm zanikł zupełnie. Jas zaczął jeść moje mleko jakieś 2
        tyg po urodzeniu więc przez tydzień woziłam je codziennie 100 km do Warszawy
        zamrozone + jeszcze na miejscu ściągałam trochę. W końcu było tak, że udało mi
        się wycisnąć 2 kropelki... Dałam spokój. Jas dostawał sztuczne mleko i wszystko
        było w porządku, ja byłam wyspana, spokojniejsza , jeśli w naszym przypadku
        wogóle o spokoju można mówić. Baaardzo, bardzo długo czułam sie przez to
        gorsza, niepotrzebna, wyrodna. Na szczęście otoczenie mnie oszczędziło-
        rozumieli naszą tragiczną sytuacje i tak naprawdę nikogo nie obchodziło czy
        sciągam mleko czy nie. Ja natomiast wybuchałam płaczem na każda wzmiankę w
        gazecie czy telewizji na temat tego jakie to mleko matki jest cudowne i
        jedyne. Kluby matek karmiących piersią doprowadzału mnie do szewskiej pasji.
        Teraz Jasiek ma juz 1,5 roku, jest zdrowy, rzadko choruje, dobrze się rozwija a
        ja nie mam juz wyrzutów sumienia , że moze za wczesnie się poddałam. moje
        dziecko jest szczęsliwe bo ja jestem szczęśliwa:)))
        • kawusia76 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 11:19
          moja Ludwisia urodziła sie przez cc w 38 tygodniu.poczatkowo nie miałam pokarmu
          wogóle,pózniej było go tak mało ze starczało zaledwie na jedno karmienie w
          ciagu dnia a mała była ciagle głodna.karmiłam ją w zasadzie do 3
          tygodnia,pózniej nie było juz czym-pokarm zanikł zupełnie.po konsultacjii z
          pediatrą karmimy NAN HA1 a za kilka dni przechodzimy na ,,2".córcia jest
          zdrowa, tłuściutka,ma apetyt,dobrze sie rozwija a ja nie miałam i nie mam
          wyrzutów sumienia że karmię butelką,nie wzruszaja mnie opowiesci o kobietach
          karmiacych dzieci do roku,o tym ze to naturalne i jedynie słuszne.to co jest
          dobre i naturalne dla jednych moze byc nienajlepsze i niewykonalne dla
          innych.kiedys na uwagę mojej teściowej ze kazda kobieta ma mleko mój mąz
          warknął ze mleko to ma krowa i temat upadł:)

          kawusia mama Ludwisi ( za 4 dni juz 4 miesiace!)
    • reyka Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 11:29
      nie masz sie czym przejmowac. ja karmilam piersia przez 6 m-cy i nie powiem ze
      caly czas bylo sielsko anielsko. bardzo czesto przy cycu plakalam ja i mala.
      kiedy mala zaczela mnie gryzc i budzic sie co dwie godz w nocy na karmienie
      powiedzialam dosc.bylo mi ciezko(presja!!)ale odetchnelam z ulga. mala sie
      najadala, ja moglam wreszcie przespac spokojnie kilka godzin w nocy, czasem
      wyreczal mnie maz.spacery tez przestaly byc problemem, po prostu bralam butelke
      z woda, mleko i kiedy mala byla glodna to ja po prostu nakarmilam. z cycem
      bywalo roznie. mieszkam za granica i warunkow po za domem na karmienie to tu
      raczej nie ma. tzw. presja radzilabym sie nie martwic, bo nie warto.co komu do
      tego!!! jesli mama jest szczesliwa to i dzidzia bedzie. aha i po to sa butelki
      i mieszanki zeby kobiety mialy wybor jak chca karmic swojego malca. pozdrawiam
    • bunia79 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 15:48
      Hello. Też powinnam uznawać się za wyrodna matkę, ponieważ nie podniecało mnie
      w ogóle karmienie piersią. Byłam tak wykończona ciągłymi gadkami otoczenia
      (głównie moich teściów), że po prostu chyba to mnie tak zniechęciło. Fakt że do
      teraz zściągam mleko i podaje je małej, zagęszczone sztucznym i kleikiem.
      Szczerze powiedziawszy jestem bardzo szczęśliwa że tak się stało. Mąż także ma
      zajęcie a nie tylko wszystko jaaaaa!!! Jestem zmęczona tematem "karmienie
      piersią" i mam nadzieję że to się wkrótce skończy! Mała ma 5,5 m-ca a ja wracam
      niedługo do pracy więc to chyba najodpowiedniejszy moment. Uważam że karmienie
      dziecka to wyłącznie prywatna sprawa MATKI i nikogo więcej. Pewnie zlinczują
      mnie Panie lekko nawiedzone w tej kwestii ale mam to gdzieś. Pozdrawiam.
    • jowitkaw1 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 16:31
      dziekuje za odzew.przyznam ze jestem bardzo milo zaskoczona.chcialabym
      podziekowac za odpowiedzi bo uwazam ze w jednosci sila.my z Łucją(ma juz na
      karku 4 miesiące)jesteśmy na bebilonie pepti,tą zmorę karmienia piersią mam
      jednak glęboko w psychice,przy cycku płakałam ja bo nic nie leciało,płakała
      mała bo była głodna,wisiała i godzine potem 10 minut przerwy i znowu ryk
      głodu,to był obłęd a jeszcze mój szanowny mążże kobieta powinna karmić cyckiem
      i że to moja wina bo nie chciałam no i oczywiści jego mamuśka jako wyrocznia,do
      tego ból szwów po cesarce no i żal bo daleko od swojej rozdziny 200km,bez
      żadnej pomocy tyle co mąż po 18 a ty dla dziecka 24h na dobę to można
      zdurnieć.Wnioski chciałam mieć dwójkę dzieci ale teraz to bardzo się będę
      zastanawiać.Oj bardzo.Chciałabym żeby ta podjęta przeze mnie inicjatywa tu na
      forum nie zgasła śmiercią naturalną więc piszcie i podtrzymujmy się razem na
      duchu bo nikt tak jak my same nas nie zrozumie.Pozdrawiam kochająca chociaż nie
      cyckowa mama
    • adriado Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.06.05, 22:24
      Ja miałam prawie taką samą sytuację jak jowitkaw1,jakby ktoś opisał mój dwu m-
      czny horror karmienia piersią.Ciągły płacz dziecka niemalże doprowadził mnie do
      depresji.Córcia była karmiona piersią ok 1 m-ca i później dokarmiana
      mieszanką.Po 2 m-cach przeszłam na bebilon pepti,płacz się skończył, dziecko
      zaczeło normalnie przybierać na wadze i wreszcie więcej spać.Na drugim
      szczepieniu pielęgniarka pyta się mnie: karmi pani piersią?Ja mówię,że już
      nie.A ona to zobaczymy jak się będzie mózg rozwijał.Powiedziałam jej ,że mnie
      mama nie karmiła piersią i jakoś studia skończyłam i do głąbów nie należę.I w
      końcu raczyła się zamknąć. Chciałam dodać,że moje maleństwo ma prawie 16 m-cy i
      ani razu nie była chora,nie miała nawet katarku, jest bardzo kochaną i mądrą
      dziewczynką.Uważam,że karmienie jest tylko i włącznie indywidualną sprawą
      kobiety, i nikt nie powinien przez to wzbudzać w niej poczucia winy.
    • mary22 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 10.06.05, 12:39
      Zosia za parę dni skończy roczek. Od początku (po cesarce i wczesniak) była
      dokarmiana z butelki. Oczywiście na początku przepłakałam parę nocy, bo bardzo
      chciałam karmic piersią (miałam zakażenie pooperacyjne i nie mogłam karmic
      przez tydzień) ale absolutnie nie spotkałam się z jakąś nagonką w szpitalu, co
      do nieudanych prób. Własnie odwrotnie, chciałam pomocy przy karmieniu Zosi - a
      słyszałam, że trudno i mam się pogodzic z butelką. Do piątego misiąca podawałam
      pierś i butelkę i nie miałam poczucia winy, że krzywdze córeczkę! Rosła i
      rośnie wspaniale, nie choruje, jest pogodna. Mamy butelkowe - nie dajcie wmówić
      sobie, że to cos strasznego. Pozdrawiam.
      • natalia433 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 10.06.05, 12:59
        Ja co prawda drugiego dziecka spodziewam sie dopiero za miesiąc ale juz
        podjełam decyzje o karmieniu butelką i z pewnoscia niezmienie tej decyzji!
        pierwszego synka karmilam 13miesięcy wyłącznie piersią i wcale tego dobrze nie
        wspominam ! przez 13 miesiecy ani jednej przespanej nocy, przez pierwsze 5
        miesiecy nie mogłam sie nigdzie ruszyc bez synka bo nie uznawał butelki,
        pierwsze 3 miesiace przesiedziałam nonstop na kanapie z synkiem przy piersi a
        do tego schudłam tak potwornie że 2 razy zasłabłam. Karmiłam bo meczyły mnie
        wyrzuty sumienia że nie potrafie wykarmić i tak jakos wyszło. Z drugim
        dzieckiem od razu sie nastawiam na sztuczne karmienie i wcale nie chce sie czuć
        przez to gorsza przeciez to nie znaczy ze mniej kocham swoje dziecko bo co ma
        karmienie wspólnego z okazywaniem dziecku miłosci!

        pozdrawiam!!!
    • kaskasa1 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 10.06.05, 12:48
      Starałam się karmić piersią, stosowałam metody wspomagania laktacji,
      wysłuchałam tysięcy "dobry rad" od "100% matek"; mała krzyczała, płakała, a ja
      za wszelką cenę przystawiałam do pustych piersi, do połowy 3 miesiąca
      stosowałam karmienie mieszane później mała zbuntowala się i odmówiła ssania
      piersi; na początku maiłam wyrzuty sumienia że nie karmię piersią, teraz płakać
      mi się chce że tak długo męczyłam dziecko, głodziłam, wsadzałam pustego cycka
      do buzi ... Mała ma teraz 6 miesięcy, jest zdrowym wesołym dzieckiem, prawie
      nie płacze, miesiąc temu przestała się rzucać na butelkę ... Chyba jestem
      wyrodną matką, głodziłam swoje dziecko.
      • ledzeppelin3 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 10.06.05, 15:36
        kaskasa1, mam to samo. Poczucie winy, że (głównie dzięki szalonym doradcom
        laktacyjnym)głodziłam swoją córcię w imię hasła" Karmić wyłącznie piersią za
        wszelką cenę!!" Koszmar. Nigdy więcej!!
    • marcel25 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 10.06.05, 14:11
      Ja też chcę się zapisać. Moje dzieci są już duże tj. 4 i 2 lata. Przy pierwszym
      walczyłam !!! z piersią 1 miesiąc i skończyło się na braku przyrostu wagi,
      kiepskich badanich krwi i mojej nerwicy a potem depresji. Przy drugim dziecku
      trwało to tylko 2 dni i od razu kroplówka. Także ja za karmienie piersią
      dziękuję i już uodporniłam się na zdziwione pytania "ależ dlaczego, czy Pani nie
      wie, że to dla dziecka najlepsze". Już nawet nie tłumaczę dlaczego tak się
      stało. Ale współczuję wszystkim młodym mamom, które przez to wszystko muszą
      przechodzić i się tym stresować. Moje pokolenie było wychowane na butelce i
      żyje. Trzymajcie się i nosy do góry - żadnych wyrzutów sumienia!!!
      Pozdrawiam,
      Marta
    • a_m_k Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 10.06.05, 15:25
      Cześć mamy karmiące butlą przeczytałam wszystkie posty i wiecie utwierdziły
      mnie one tylko w jednym. A mianowicie jak współczesne mamy są "zdominowane"
      przez dobre rady i jak baedzo nie ufają własnemu instynktowi zarówno
      macierzyńskiemu jak i zachowawczemu. Ja gdy tylko zaszłam w ciążę to siedziałam
      i czytałam wszysto jak leci a to że karmić piersią i tylko!!!! a to że dziecko
      kąpać w 37 stopniach itp. Mój młody urodził się mały niecałe trzy kilo w 37
      tygodniu ale apetyt miał jak smok w szpitalu przeżyłam pierwszy szok bo nikt
      niczego mi nie pokazał tylko podali mi dziecko i kazali karmić, płacze karmić,
      ma czkawkę karmić itp tak przez trzy doby non stop miałam syna przy cycku jak
      wyszłam to moje piersi osiągneły rozmai xxxl a ja dostalam super fajnej
      gorączki i zastoju pokarmu nikomu nie życzę takiego bólu. W tym momencie
      poprostu coś we mnie pękło i powiedziałam że nie ja karmić nie będę. Mały
      przeszedł na mieszankę której doił butelkę co 2 godziny. Jest zdrowy a ja
      szczęśliwa a wracając do instynktu jednego się nauczyłam po to mamy instynkty
      żeby ich słuchać a nie obiegowych opini mam, cioć, wujków.
      Ps. Mój synek od małego kąpie się w bardzo gorącej wodzie standardowe 37 to dla
      niego lód tak jak i dla mnie a nie mówiłam:)
    • limes1 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 10.06.05, 15:37
      Jak najbardziej dołączam i popieram. U nas w kraju panuje dziwna nagonka na
      karmienie piersią.
      Ja karmiłam samą piersią przez miesiąc, momentami mała wisiała na mnie po kilka
      godzin, kwadrans przerwy i znów na 4-5 godzin. A przybierała na wadze w dolnych
      granicach normy. I mądra neonatolog powiedziała: niech pani ściągnie pokarm,
      potem go pani poda butelką, ale sprawdzi, ile tego jest. No i okazało się, że
      jest niewiele - za jednym zamachem jakieś 30 ml, a młoda już wtedy miała
      zapotrzebowanie na około 80-100 ml. Ściągałam, co miałam i podawałam butlą,
      resztę dopychałam sztucznym. Oczywiście spotykałam się z komenatrzami i radami
      życzliwych, w tym teścia (specjalista, który własną piersią karmił!), że może
      nie mam łaknienia, że może za mało przystawiam (tak - 15 godzin na dobę), że
      kuzynka nie miała pokarmu, ale jak zaczęła jeść, to pokarm wrócił itd.
      Konsekwentnie to ignorowałam - moje dziecko, moja sprawa. W końcu się
      uodporniłam. Młoda ma teraz świetną wagę - ok. 10 kg i 9 m-cy, pałaszuje, co
      podleci na łyżeczce.
      Zauważyłam, że w naszym kraju dalej są powielane mity:
      1. Każda matka wykarmi swoje dziecko. Guzik prawda - ilość pokarmu zależy od
      budowy piersi, jak ktoś ma piersi tłuszczowe albo tłuszczowo-gruczołowe, to nic
      nie wskóra, bo z tłuszczu to wielbłąd wodę na pustyni produkuje, a nie matka
      mleko.
      2. Jak chcesz mieć pokarm, to musisz pić dużo mleka. Jakby to była prawda, to
      krowa na łące musiałaby się sama wydoić i napić.
      3. Częste przystawianie powoduje napływ pokarmu. Ale tylko do istniejących
      gruczołów. Jak ich nie ma, kaplica.
      4. Pokarm ma się w głowie. W głowie to można mieć pomysł, a nie pokarm.
      Ucałowania dla wszystkich mam i maluszków butelkowych. Nasze dzieci wcale nie
      są gorsze lub uboższe tylko dlatego, że są karmione butelką.
Pełna wersja