mkonkol Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 10.06.05, 15:43 Ja się również dopisze ;) Wcinamy nan ha ;) Amelia zdrowa, ładna i rośnie jak na drożdżach! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
dorcia75 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 11.06.05, 02:50 Ja juz trzecie dziecko karmie piersia , poczytalam sobie ten watek i glupio mi sie zrobilo. A wiecie dlaczego bo ja sama mialam nie najlepsze zdanie o mamach ktore karmia butla ale zrozumialam po przeczytaniu tego watku ze to nie wazne jak karmi sie dziecko , najwazniejsze jest zeby mama byla szczesliwa to i dziecko bedzie zdrowe bo karmimy nie tylko mlekiem ale i miloscia. Buziaki dla butelkowych mam. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Nie uważam się za wyrodka! 11.06.05, 09:29 Witam, mam dwóch synków, jeden karmiony butlą, drugi piersią. Tak wyszło, że za pierwszym razem naprawdęnie miałam pokarmu. Karmiłam butlą, wysłuchując"mądrych" i życzliwych inaczej uwag lekarzy i położnych, ale gdy dziecko traciło na wadze, a ja po 2 godzinach stosowania laktatora miałam 10-20 ml mleka - to nikt nie umiał pomóc. Ale za wyrodną matkę nigdy się nie uważałam, wręcz przeciwnie. Dziecko wykarmione butelką, pieszczone, kochane, przy tym zero nadwagi (chudsze od tego karmionego piersią!), obydwa chłopaki zdrowe, rosłe na schwał - ideały :-)) Mimo różnych metod karmienia. Grunt - to zapewnić dziecku miłość, czas, uczucie, jak nie można karmić piersią - to karmić butlą, ale z całą możliwą miłością. A przy następnym dziecku, może uda się karmić piersią!!! Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
ryza_malpa1 Re: Mała prośba agitacyjna :) Tu jest tekst. 11.06.05, 10:43 Wysłało mi sie puste :( A teraz do rzeczy: Swego czasu wystosowałyśmy z dziewczynami z forum "karmienie butelką"' list zbiorowy do dzieciowych mediów - właśnie o traktowaniu mam butelkowych przez społeczeństwo, medycyne i tp. W najnowszym lipcowym "Dziecku" ten list jest wydrukowany wraz z bardzo ciepłym i krzepiącym komentarzem naszgo eksperta Piotra Albrechta. Pod artykułem jest prośba do mam aby opisały swoje historie związane z karmieniem butelką. Napiszcie coś od siebie - być może jeżlei przyjdzie dużo odpowiedzi na artykuł rozpęta się jakaś mała dyskusja, może inni dzięki temu będą mielilżej :) Treść listu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=20194117&a=20194117 Adresy do napsiania od siebie: Adres redakcji ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa, tel. (0-22) 555-68-82, faks (0-22) 555-66-69 e-mail: dziecko@agora.pl Odpowiedz Link Zgłoś
alicja0 butelka 11.06.05, 15:41 Ja również na początku walczyłam o karmienie piersią. Po wielkich wyczynach (ściąganie, karmienie sondą, karmienie przez kapturki, w końcu pierś) udało mi się karmić córkę piersią do 5 miesiąca, oczywiście w tzw. międzyczasie mając jeszcze kilka razy problemy z zanikaniem pokarmu. W 5 miesiącu, gdy znów pokarm zanikał, zaczęłam podawać sztuczne mleko i pierś, i tak jest do dziś, z przewagą sztucznego mleka. Natomiast powiem ciekawostkę (tak sądzę :))) mimo iż na początku córka dobrze przybierała na wadze karmiona MOIM pokarmem czy to sondą czy przez kapturki, to moja własna mama USILNIE namawiała mnie na karmienie butelką "bo może cóka się nie dojanda" :)) Moja mama do tej pory nie jest w stanie zrozumieć, że są kobiety które karmią wyłącznie piersią i idzie im to dobrze. Wg niej, pokarm matki to jakiś taki "cienki" jest i trzeba dokarmiać sztucznym. :)) W końcu teraz jest szczęśliwa, bo jak wyżej pisałam, karmię córkę sztucznym mlekiem, bo dość już mam walki o pokarm. Oczywiście nadszedł też czas na nowe posiłki, więc jakoś przebrnęłyśmy z córką ;))) Ale co przepłakałam, to moje i wiem, że nie warto było tak płakać, stresować się itd. Odpowiedz Link Zgłoś
sabko Re: butelka 11.06.05, 16:30 ja również chętnie zapiszę się do klubu. Oto moja historia, opisałam ją już wcześniej na formu mam butelkowych: Kiedy jeszcze byłam w ciązy słyszałam o problemach mam karmiących butelką, o braku zrozumienia wśród lekarzy itp. Było to dla mnie tak niedorzeczne, że nie potrafiłam uwierzyć, że coś takiego ma miejsce. 3 miesiące temu urodziłąm Oliwkę, moja cÓraczka przyszła na świat w bardzo cięzkim stanie i pierwsze dni spędziła na intensywnej terapii,potem obie trafiłyśmy do Chorzowskiego szpitala dziecięcego, i tam zaczłą koszmar. Maleńka nie potrafiła ssać a ja z powodu stresu i braku dziecka przy sobie przez pierwsze dni miałam bardzo mało pokarmu. Oliwkia płakała z głodu a ja nie wiedziałam co robić,nikt nie przyszedł mi pomóc , pokazać jak mam dziecko przystawić za to wszyscy mówili tylko jedno karmić,karmić karmić. Mowili z pretensją, że to pewnie ja nie chcę i dlatego nie potrafę, i że krzywdzę tym swoje dziecko. Mała chudła , w końcU kazali mi waŻyć jĄ przed przystawieniem i po a potem dokarmiać butelką. To było jeszcze gorsze. Kiedy wypisali nas ze szpitala miałam już dość wszystkiego, w przeświadczeniu, że jestem złą matką zaczęłam karmić buteką......i wtedy zaczęło się moje prawdziwe szczęśliwe macierzyństwo. Maleńka zaczęła przybierać i zdrowieć w błyskawicznym tempie a ja nareszcie zaCzełam dostrzegAć co to znaczy być mamą i jakie to wspaniałE. teraz mała ma 3 miesiące, jest zdrowym, wesołym niemowlakiem, karmionym tylko butelką. Uważam, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Mam jedynie, żal do lekarzy i tych wszystkich którzy rozpętali tą całą antybutelkową kampanie, za to,że wzbudzili we mnie tyle niesłusznego poczucia winy. DZIEWCZYNY NIE DAJCIE SIĘ TAK ZTERRORYZOWAĆ JESTEŚMY TAKIMI SAMYMI MAMAMI JAK KARMIĄCE PIERSIĄ I TAK SAMO KOCHAMY SWOJE DZIECI Odpowiedz Link Zgłoś
26magda3 Re: Nie uważam się za wyrodka! 12.07.05, 13:14 to i ja sie dopisze: mam 2 synów i obaj po 2 miesiacach przeszli na butlę. Nie karmię bo po prostu psychicznie mnie to wykańczało. Na szczęście trafiłam na lekarkę, która nawet nie pytała dlaczego nie karmię tylko poradziła jakie mleko dawać. Nie czuje sie wyrodna a jak mi się trafi kiedyś 3 dziecko to nie zamierzam nawet próbować dawać cyca tylko od początku butle. A uwagi na temat jakie cudowne jest karmienie cycem już dawno przestały na mnie robić jakiekolwiek wrażenie. Nigdy nie miałam i nie zamierzam mieć poczucia winy z tego powodu i Wam też to radzę. Odpowiedz Link Zgłoś
ela861 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 11.06.05, 22:46 Przyłączam się i ja. Moja historia jest podobna do waszych: zbyt mało pokarmu, walka o laktację, itd. Na szczęście w szpitalu w którym rodziłam (miałam cc) podawano dziecku mieszankę jeśli mama nie miała pokarmu więc przynajmniej moje dziecko nie głodowało. U mnie laktacja rozpoczęła się na 5 dzień po porodzie, ale była słabiutka i musieliśmy dokarmiać. Miałam strasznego doła, bo "każda matka może wykarmić". Na szczęście trafiłam na forum "mamy butelkowe" i okazało się że nie jestem osamotniona. Moja niunia ssała pierś około miesiąca a potem wybrała butelkę. Były owszem głupie komentarze lekarzy i ciągłe pytania jak karmię. Po jakimś czasie nauczyłam się odpowiadać hardo że butelką i widocznie ton mojego głosu powstrzymywał pytających. Ale do dziś czasem dopadają mnie wyrzuty. Na szczęście córcia jest pogodnym, wesołym dzieckiem i nie choruje. Pozdrawiam wszystkie butelkowe mamy:-) Odpowiedz Link Zgłoś
piotr-albrecht Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 19.06.05, 11:27 Dołączyłbym do Waszego klubu, nie jestem jednak matką choć butelką zdarzało mi się karmić. Tak czy siak będąc zwolennikiem karmienia piersia zdecydowanie Was popieram w walce o słuszne prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
tuskas Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 19.06.05, 22:16 Też się zapisuję :) Urodziłam Zuzię przez cc, mimo że poród zaczął się naturalnie. Urodziła się duża, bo 4270g. Potrzebowała dużo pokarmu, więc na początku w szpitalu była dokarmiana. W tempie ekspresowym miałam poranione sutki, ale za chwilę już położne nie dokarmiały Zuzi, bo wg nich miałam wystarczającą ilość pokarmu. Pediatrę pytałam, czym dokarmiać, jeśli się okaże, że mam za mało pokarmu. Usłyszałam odpowiedź, że niczym, bo przecież mam pokarm. I tak karmiłam piersią 6 tygodni. Aż się w końcu okazało, że Zuzia straciła na wadze w stosunko do... najniższej wagi osiągniętej w szpitalu. No i zaczęły się badania. Miała bardzo wysokie wartości prób wątrobowych (AlAT i AspaT). A ja w międzyczasie zaczęłam ściągać pokarm... 60 ml z dwóch piersi. Nic dziwnego, że Zuzia była głodna. A jest takim dzieckiem, że się wiecznie uśmiechała i gadała, ale nie płakała, że jest głodna. Myślałam, że jest wszystko ok, zwłaszcza że nie można przecież dokarmiać sztucznie dziecka, prawda?? Tragedia, omal nie zagłodziłam własnej córki!! Od dwóch tygodni jest dokarmiana nutramigenem, przy dobrym wietrze daję jej 3 razy dziennie moje mleko (ściągnięte, nie z piersi...), jestem na diecie bezmlecznej. A moja mama też już krzyczała "karm chociaż trochę piersią, bo już to dziecko nie będzie miało w ogóle kontaktu z matką". Jakbym się swoją córką w ogóle calymi dniami nie opiekowała i nie przytulała, nie?? A mam dziwne przeczucie, że zaraz stracę resztki swojego pokarmu - dzisiaj po całym dniu bez odciągania odciągnęłam znów 60 ml. To już końcówka... A dzięki karmieniu butelkowemu może Zuzię karmić także mój mąż, siostra, czy mama. A sama Zuzia ma możliwość ruszania główką i rozglądania się w trakcie jedzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
karolina10000 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 20.06.05, 10:32 Witam!Ja też dopisuję się do klubu:-) Moja historia jest podobna do opisywanych powyżej: mało pokarmu, potworny ból piersi i brodawek,prawie zagłodzone dziecko, skandaliczne traktowanie przez nawiedzone położne w szpitalu itp. Asia jest na butelce od 4 tyg. życia, rośnie zdrowo (oby tak dalej!)a ja czuję się wręcz bardziej uświadomiona, odporniejsza psychicznie od mam, które karmią piersią za wszelką cenę z powodu tej całej nagonki.Przesypiam cąłe noce od 3 mcy.(Asia ma 6) Karmienie piersią budzi we mnie wstręt. Wiem jedno,na drugi poród zabieram do szpitala buteleczkę i bebiko omneo:-) Serdeczne pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
demika Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 20.06.05, 10:48 Również zapisuję się do klubu. Miałam cc,syn urodził się spory(prawie 4kg).Pomimo ciągłego uczepienia mojej piersi wiecznie głodny i płaczący.Wytrzymaliśmy miesiąc.Po wizycie u pediatry gdyy waga małego spadła decyzja o podaniu butelki.Igor najedzony,nie płakał.Miałam wyrzuty,że tak późno to zrobiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
melba76 A ja nie jestem wyrodna ;) 20.06.05, 12:18 Jestem dobrą mamą butelkową :) i zagorzałą przeciwniczką terroru laktacyjnego - czemu dałam wyraz pisząc z Ryżą Małpą list, który podpisała ponad setka mamuś i który teraz ukazał się w Dziecku. I przyłączam się do prośby Ryżej Małpy - zareagujcie na ten artykuł. A jeśli chcecie nas poprzeć , skontaktować się z nami - piszcie na mamy_butelkowe@o2.pl Odpowiedz Link Zgłoś
haika Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 20.06.05, 12:37 I ja się dopiszę... Z perspektywy czasu - teraz wcale nie żałuję, że moje dziecko jest karmione butelką, teraz już się tego nie wstydzę, nie czuję się gorsza... ale na początku było inaczej. Jeszcze w ciąży zakładałam, że będę karmić piersią - przeciez to najlepsze, wygodne, zdrowe, tanie - ogólnie super! W ciąży wykryto u mnie toxo, leczyłam się Rovamycyną w bardzo dużych dawkach. Do samego końca nie było wiadomo czy z małą będzie wszystko ok, poważne wady zostały wykluczone, jednak po porodzie mogło się okazać, że czegoś nie wykryto... przed samym porodem tylko ta myśl zaprzatała mi głowę :( Mała urodziłą sie o czasie, kolosem nie była, ale waga w normie - chwilę po porodzie przystawiłam ja do piersi a tu szok! Nikt mi nie pokazał, nie pomógł jak mam karmić - w efekcie mała pogryzła mi brodkawki do krwi. Przez 2 doby, które spędziłyśmy w szpitalu - karmiłam (a raczej próbowałam) i wyłam, ryczałam jak bóbr, ból był nie do zniesienia, mała płakałą strasznie - pewnie z głodu. W międzyczasie poprosiłam o dokarmianie - odmówiono mi, podająć glukozę z strzykawce, która starczyła na 2 pojenia :( W domu - rozpacz! Nikt nie rozumiał, ze nie mam pokarmu! Doszły straszne nerwy o zdrowie małej, czekaliśmy na wyniki badań, pokarmu zero... Nie wiedziałam co robić, wciąż słyszałam zewsząd "nakarm ją, daj jej cyca! , ona chce jeśc.." Koszmar. W dodatku tatuś Róży musiał wyjechac na kilka dni i nawet jego wsparcie przez telefon nic nie dawało. Po tygodniu zadzwoniłam nad ranem do mojej mamy, aby przywiozła mi jakieś (!) mleko sztuczne, że nie daję rady, nie wiem co robić... Mama przywiozła mi bebilon, podałam go małej drżącą ręką, z ogromnym poczuciem winy. Ale to poczucie winy bardzo szybko zamieniło się w uczucie ulgi, kiedy widziałam, ze mała je, jest pogodna, szybko zaczęła przesypiać całe noce, nie zaznałyśmy ani kolek, ani tym podobnych rewelacji. To nasza historia. A teraz krótko o tym jakie spotkały mnie przykrości z powodu karmienia butelką: - teściowa (brrr) cudowna kobieta... do czasu... aż nie urodziłam małej, bardzo ubolewała nad faktem, ze nie karmię piersią (sama wykarmiła swe dzieci niebieskim mlekiem), fakt ten spedzał jej chyba sen z powiek do tego stopnia, ze wynalazła mi MAMKĘ - osobę z dalekiej rodziny, która urodziła 2 m. po mnie, a której mleko lało się z piersi szerokim strumieniem, Teść się zaoferował, ze będzie mi dowoził z drugiego końca Warszawy to mleko ! Wstrząsnął mną ten pomysł/incydent i nigdy nie zapomnę jakiego upokorzenia doznałam pod hasłem "Lepsze mleko jakiejkolwiek matki niż sztuczna trucizna"... - ciągłe pytania czy karmię, myśłałam, ze oszaleję, nawet pani w kiosku, pani z okolicznego warzywniaka!!! - położna środowiskowa - wróg butli! Przez tą panią płakałam tydzień. Powiedziała, że życia nie znam, jestem leń, pewnie spieszy mi sie na imprezę i dlatego chcę karmić sztucznie! - itd. itp. Teraz, mimo, iż doszłam do wniosku, że dobrze sie stało, ze karmię sztucznie i widze sporo plusów takiej sytuacji - jakiś straszny uraz został :( i niesmak - jestem pamiętliwa i niestety nie zapomnę jak mnie traktowano i tego, że nikt mi nie pomógł zamiast besztać. No to się rozpisałam!:) Pozdrawiam wszystkie mamy butelkowe - te z wyboru i te z przymusu, oraz wszystkie cudowne i najedzone dzieciaczki! - Odpowiedz Link Zgłoś
demika Re: haika 20.06.05, 13:15 Chyba miałyśmy możliwość poznania tej samej położnej(jeśli z Konwiktorskiej).Straszna kobieta.Tylko pierś i nic więcej nie widziała.W końcu mąż się zdenerwował i poprosił,żeby się uspokoiła bo inaczej podziękujemy jej za wizytę.Ale zszargała mi nerwy Odpowiedz Link Zgłoś
pat171 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 20.06.05, 14:02 Witam wszystkie mamy butelkowe, w moim przypadku wygladalo to tak: po 26 godzinach porodu wykonano cc pod narkoza, zatem syna dostalam dopiero ok 10 godzin po operacji z zakazem wyjmowania i noszenia poniewaz wymiotowal wodami plodowymi. Oczywiscie w tym czasie pokarmu u mnie bylo zero. W koncu nadeszla wielka chwila kiedy kazano mi go nakarmic, a ja zielona jak mam to zrobic, tzn. w ciazy wydawalo mi sie ze to prosta rzecz, naturalna, a okazala sie w moim przypadku niewykonalna. Po kilku probach przystawienia malego do piersi z pomoca przyszla jedna z pielegniarek worodkowych i zaczela szarpac dziecko i moja piers (maly i tak nie umial zlapac), po kilku probach kazala cwiczyc i poszla, a maly wyl z glodu. Tak wygladaly kolejne proby, z kolejnymi pielegniarkami i wszystko konczylo sie niczym, slyszalam wiele przyczyn, male brodawki (kupilam kapturki), maly ma cofnieta dolna szczeke i nie umie chwycic, za malo pokarmu (mial sie pojawic pozniej)- syn byl caly czas dokarmiany, na poczatku strzykawka, a potem wg zalecen lekarz butelka, a mnie kazano sciagac to co moglam i tez karmic butla. W kazdym badz razie bedac 8 dni w szpitalu przezylam najwiekszy koszmar i stres (a myslalam ze bedzie tak latwo). W domu probowalam 3 dni dawac sama piers, maly wisial 1h lub dluzej a potem wyl 2h, a ja nie wiedzialm co sie dzieje az w koncu podalam mu butle ze sztucznym mlekiem i zasnal bez problemu. Natomiast na wizycie u lekarza okazalo sie ze syn przez 7 dni przybral na wadze tylko 100 gram. I tak karmimy sie butla, w wiekszosci sztucznym mleczkim plus ok 100ml mojego (tyle sciagam przez caly dzien po wypiciu kilku herbatek mlekopednych i innym specyfikach na laktacje), dziecko przybiera i w koncu jest szczesliwe. I to by bylo na tyle, troche dlugo, ale musialam sie gdzies wyzalic. Zycze wam wszystkim powodzenia i pozdrawiam Patrycja Odpowiedz Link Zgłoś
agusmichal Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 20.06.05, 15:37 Witam, ja to chyba w innym świecie żyję:) Po porodzie karmiłam małą piersię bo bardzo tego chciałam. Ale dokarmiałam małą bo była ciagle głodna - nie było z tym żadnego problemu. Położna robiła mleczko i z uśmiechem dawała mówiac że apetyt dopisuje:) Byłam jedyną matką na sali która nie oddawała dziecka na noc a było nas 6. Nikt nigdy nie usłyszał, że jest gorszą matką bo daje do karmienia! Położne poprawiały humor zmęczonym matką obwiniającym się o brak pokarmu, że będzie dobrze a jak nie to mieszanki są teraz super a one tez butlą wykarmiły i dzieci żyją:)) W otoczenu tez nik nigdy mnie do karmienia nie namawiał - sama chciałam. kiedy okazało sie, że mała nie przybiera na wadze pediatra zapisała Nutramigen bo mała ma uczulenie na białko mleka i kazała dokarmiać. A najlepiej żebym mleczko ściagała to będe wiedziała ile mam dokarmiać. Mama też nie miała pokarmu i tylko 2 miesiące nas karmiła i żyjemy w zdrowiu:) wiec wcale mnie nie namawiała zeby walczyć tylko robic tak, żeby dziecko było zdrowe i szczęśliwe a to wcale nie równa się karmić tylko piersią!! Teściowa wcale nie karmiła piersią podobnie siostra męża a dzieci nigdy nie chorowały i są okazem zdrowia i zawsze jak się łamałam, że nie mam mleka to mi top mówiły na pocieszenie:))) one nie karmiły z wyboru! Na ulicy nikt mi się nie pyta "czy karmie" a gdyby się zapytał to bym mu odpowiedziała że by mu w pięty poszło!!! Do czego to doszło!!! Co to jakaś sprawa publiczna? Jak dzieci w beczkach leżały to się nikt nie zainteresował gdzie są a mnie się taka jedna z drugą miałyby o cycki pytać?!!! Dziwie się wam, ze sie łamiecie tym co ludzie mówią. A może dlatego mówią, że widzą że to temat drażliwy dla was a ludzie są wredni!!! Ja jestem szczęsliwą matką karmiącą butelką już drugie dziecko bo inaczej się nie dało mimo szczerych chęci ale to nie znaczy, że mam to sobie za złe- absolutnie!!! Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
karolina10000 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 20.06.05, 15:48 A w którym szpitalu rodziłaś??? Odpowiedz Link Zgłoś
szeri55 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 22.06.05, 18:02 Zapisuje sie!!! Przeczytałam wszystkie dotychczasowe wypowiedzi.Wiekszość z Was to szczesciary miałyscie choć na chwilke swoje skarby przy piersi.Ja zastanawiam sie jakie to uczucie. W ciązy miałam problemy z cisnieniem ale w granicach normy!Niestety ostatnie dwa tygodnie spedziłam w szpitalu(przyjmowali mnie z cisnieniem 188/129)Przez dwa tygodnie brałam 3xdziennie dopegyt ,4xdziennie dihydralazyna,1x dziennie reolanium5 i 3xdziennie presokard. Masakra czulam sie coraz gorzej(ciaze mozna było rozwiazac po tygodniu)Szanowny ordynator twierdził ze powinnam rodzic naruralnie.Wczesniej stwierdził ze biore maxymalne dawki leków w ciaży.Cisnienie przy tych lekach wachało sie 140-160 górne i 90-110 dolne,z bólami migrenowymi.Nie widzaił obrzeków-a jak wróciłam do domu schudłam 7 kilo w 9 dni-tyle miałam wody. Zwielka łaska zrobił ciencie po 2 tygodniach.Miałam pełna narkoze(kondycje fiz.miałam taka ze jak szłam sie umyc to po powrocie padałam na pysk-przed porodem)Wybudzali mnie 5 godzin z tej narkozy-podobno leki sie skumulowały. Moja Juleńka urodziła sie jak śliwka z niedotlenieniem-pediatra stwierdził ze leki znacząco wpłyneły na dziecko.Pomijajac fakt ze czólam sie fatalnie Dopegyt na mnie nie działał mniałam cały czas cisnienie 150/100 (na nim mogłam karmic mała)niestety mósiałam zmienic leki.Julka ma prawie 3 miesiace i cały czas jej sie robi sine w okół ust-jest to objaw niedotlenienie.Ja cały czas jestem na lekach.Dowiedziałam sie ze owy ordynator chciał mnie trzymac jeszcze tydzien-CO BY BYŁO Z MOIM DZIECKIEM???Załuje ze nie karmie!! Odpowiedz Link Zgłoś
dziubulek111 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 23.06.05, 10:41 Świetny pomysł, chociaż ja się nie nadaję, bo karmię piersią :) Ale dlaczego wyrodnych? Pozdrowionka T. Odpowiedz Link Zgłoś
jowitkaw1 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 27.06.05, 13:26 Ja jestem trochę zdziwiona i zadowolona że mój post znalazł aż tyle zwolenniczek.Jest taka prosta prawda w kupie raźniej.Nie można dać się zwariować a z drugiej strony nie można dać dyskryminowaćtylko dlatego że ktoś nie wywala cycka do karmienia,sytuacje bywają różne a każda matka niezależnie od tego jak karmi ,o ile było to dziecko oczekiwane bardzo je kocha.Kochamy nasze skarby choć są butelkowe a ludzie no coż oni powielają tylko taki sposób myślenia jaki lansują media.My z moją Łucją przechodzimy włąsnie na bebilon pepti 2. Dziewczyny trzymajmy się i niech tam sobie gadają Odpowiedz Link Zgłoś
madix1 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 27.06.05, 15:00 Ja również zapisuję się do klubu :) Karmię mojego synka butelką od początku drugiego miesiąca życia, czyli od czasu adopcji :) I jeśli o mnie chodzi, większego szczęścia sobie nie wyobrażam :) Odpowiedz Link Zgłoś
bejoy Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 27.06.05, 16:46 Zapisuję się! Co się u nas działo, to opisywałam już kawałekj czasu temu, bo Ol ato już kawał babki, skończone 10 miesięcy :))) Oczywiście podpisuję się pod wszystkimi postami. Do tej pory mam resztki depresji poszpitalnej. A Ola, na karmieniu najpierw mieszanym, a potem sztucznym, jest dwa miesiące przed tabelami rozwoju :))) Odpowiedz Link Zgłoś
truskaweczka12 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 01.07.05, 19:01 a ja jeszcze walczę - głównie ze sobą :( Dziś mały dostanie pierwszy raz butlę - ja już psychicznie nie wyrabiam i nie chcę karmić piersią. Niemądra jestem ??? Może i tak, ale jak ja będę w dobrym nastroju to i dziecko będzie zadowolone. Dlatego dopisuję się do tego klubu !!! Odpowiedz Link Zgłoś
gusia40 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 30.06.05, 02:43 Czasem sobie tak myśle;krowy to mają lepiej .Te mleczne idą na chów,te mniej mleczne na rzeź.Przynajmniej nie muszą słuchać że nie maja mleka. Odpowiedz Link Zgłoś
anka766 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 30.06.05, 20:29 Cześć! Jestem butelkową mamą od urodzenia (dziecka mojego oczywiście)i choć nie czuję sie wyrodną chetnie przyłączę się do grona walczących o prawa matek nie mogących karmić piersią. Muszę przyznać że moja historia z początkami karmienia wyglądała tak jak u ciebie. Wszystkie zalecenia wspaniałych położnych i pediatrów wzieły w łep i moje cycki dały plamę.Karmię butlą i jestem z tego dumna ponieważ wiem że moje dziecko nie płacze z głodu i ja mogę cieszyć się macieżyństwem bez stresów małej laktacji czy bólu piersi. Zrobiłam wszystko co możliwe by karmic piersią ale nie wyszło , trudna ,nie czuję sie z tego [powodu gorsza. NIE WAŻNE JAK KARMISZ SWOJE DZIECKO PIERSIĄ CZY BUTELKĄ WAŻNE JEST TO CZY CZUJE SIĘ KOCHANE I SZCĘŚLIWE. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda051 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 01.07.05, 11:39 Cześć. Świetny pomysł. Kingę też urodziłam przez cesarkę. Po godzinie parcia nadal nie chciała wyjść więc musieli ją wyjąć. I się zaczęło. Od razu położne powiedziały że mam kiepskie brodawki i będzie problem. Kapturki też nie pomogły. Mała nie potrafiła złapac mi cyca. W szpitalu byłam przez tydzień, Kinga dużo straciła na wadze. Przed każdym jedzeniem położne przez ok. godzinę probowały wlozyc jej do buzi mojego cycka i po godzinie się udawało. Ja sam nie dawałam rady - mała chciała jeść ale nie mogła się przyssać. Położne w szpitalu darły się na mnie że to moja wina ze nie umiem jej przystawić. Całe dnie ryczałam. Przyszła do mnie nawet Pani z poradni laktacyjnej i się nie udalo. Ze szpitala wyszłam z ogromną depresją i nerwicą z dwóch powodów: nie udawało mi się jej karmić i brak pomocy ze strony personelu. Po powrocie do domu położna z mojej przychodni powiedziała że mała ma za krótki języczek i z tego wynika problem. Podobno kiedys przycinało sie wędzidełko a teraz tego nie robią. Więc wina lezy i po mojej stroni i po Kingi. Więc zaczęłyśmy z butelką. Treaz ma 3,5 miesiąca, je Benilon 1 i świetnie rośnie, super się rozwija i jest szczęsliwym niestresującym się dzieckiem. Jak wracałam ze szpitala to czułam się jak wyrodna matka rozrabiając małej sztuczne mleko i ryczałam kilka dni. Bo teraz moda na pierś. Ja na prawdę chciałam ją karmić naturalnie i zazdroszczę mamom, które mogą to robić. Nam nie wyszło. Ale przynajmniej teraz się nie męczymi i obie już jestesmy szczęśliwe. Gorąco Was pozdrawiam I SORKI ŻE TAK SIĘ ROZPISAŁAM ALE MUSIALAM TO Z SIEBIE WYRZUCIĆ. Odpowiedz Link Zgłoś
kretka77 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 01.07.05, 20:36 Hej, ja też urodziłam Antosia przez cesarkę (planowaną). Od razu go zabrali do inkubatora:(( Nauczył się pić z butelki i nie umiał ciągnąć cycka. Ja pokarm ściągałam i mu nosiłam żeby tylko złapał trochę odporności (miał zapalenie płuc). Później jak go już wyjęli z inkubatora to się zaczęło. Najpierw dawałam mu cycka, ale kończyło się płaczem i dostawał mój pokarm z butli. Nie miałam twardych sutków. piersi były mokre, śliskie od mleka i znowu nie umiał złapać. W domu jakoś szło, ale pojechaliśmy na usg bioderek i jak lekarz go zobaczył to od razu spytał ile waży i kazał dokarmiać sztucznie. No i Antoś jakby go zrozumiał. W nocy męczyliśmy się od trzeciej do sódmej rano aż w końcu mąż pojechał po sztuczne mleko. Wypił 120ml i zasnął na.............7 godzin!!!! I tak już zostało. Antoś ma 2,5 miesiąca i waży prawie 6kg. A jest wcześniakiem :)) Pozdrawiam i cieszę się , że mam najedzonego syna Aga i Antoś Odpowiedz Link Zgłoś
manti75 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 01.07.05, 22:50 wow... nie karmiaca cycem i z planowana cesarka ... czy mozna prosic o meila gg ? proponuje zalozyc klub mam wyrodnych ktore nie maja ochoty na poznanie bolu narodzin i naciaganych piersi :)) a tak powaznie .. kto porozmawia z zdecydowana osoba na cesarke i karmienie butelka ? ale powaznie porozmawia , za uwagi typu : zobaczysz jak urodzisz dziekuje ... caluje mocno wszystkie malenstwa Odpowiedz Link Zgłoś
kretka77 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 02.07.05, 09:06 mój nr gg 9393775 pozdrawiam aga Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda051 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 02.07.05, 09:24 Wiesz, z tym bólem to jest różnie. Urodziłam cesarką bo mała nie chciała wyjść sama. Moja koleżanka prawie w tym samym czasie urodziła naturalnie. I ona dużo wcześniej doszla do siebie. Jestem 3 miesiące po cesarce i jeszcze potrafi zaboleć mnie blna. Moja znajomą zaboli jeszcze po roku. A koleżanka po naturalnym po 3 dniach wyszła ze szpitala i cała w skowronkach bo extra się czuła. Dziecko rodziła przez godzinę!!! i wypluła je jak pestkę od śliwki! I zazdroszczę jej bo do tej pory ciągnie mnie bliza i wokół niej mam odrętwiałe ciało. A tak podobno zostanie przez kilka miesięcy - wiem to od lekarzy. Więc różnie z tym bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
magdek2 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 01.07.05, 16:17 a ja urodziłam "normalnie" ale od początku szło nam ciężko, mała ma bardzo silny odruch ssania, ale u mnie mleko pojawiło się w 4 dobie i to po usilnym macaniu mnie przez każdego w szpitalu i głosnym wykrzykiwaniu <ale pani tam nic nie ma !> było mi "bardzo miło", czułam się winna bardzo długo, po wyjściu dokarmiałam Asię butelką i z każdej strony słyszałam jak źle robię, jak mam za mało silnej woli, jak to laktacja jest w głowie, nawiasem mówiąc, ktoś kto mi tak powiedział teraz sama ma kłopot z karmieniem, piłam herbatki, wodę hektolitrami, mała krzyczała z głodu a ja płakałam po kątach, a wszystkie koleżanki i położna gadały <nie dawac butli, nie dawać, niech ciagnie, niech się nauczy> a potem trafiłam na madrego pediatrę, który mi powiedział, żebym nie dała się zwariować i karmiła małą butelką a jeśli coś bede miała to żeby jej też dawać, od miesiąca karmię już tylko butlą, po prostu z dnia na dzień pokarm zginął, ale nie czuję się juz winna, i uważam za brednie gadanie, że laktacja jest w głowie, tak bardzo chciałam karmić ale się nie udało i tyle, Aśka ładnie rośnie, jest wesoła, zawsze usmiechnięta i to jest dla mnie najważniejsze, ale generalnie presja jest tak duża, że można oszaleć a ludzie tak nieobliczalni z pytaniami <a dlaczego nie karmisz piersią ???> że też można oszaleć, któraś z dziewczyn na forum kiedyś tak fajnie to ujęła, <wolę karmić butelką z miłością niż piersią z nienawiścią> nic dodac nic ująć :-) Odpowiedz Link Zgłoś
gruba135 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 03.07.05, 06:39 Zapisuję się obiema rękami!!!!!!!!!!! Moje nędzne próby karmienia piersią trwały jakieś trzy tygodnie.Od początku była to wielka walka,bo najpierw malutka nie bardzo umiała ssać,a później okazało się,że pokarmu jak na lekarstwo(w najlepszym okresie udało mi się ściągnąć laktatorem przez cały dzień z obu piersi 150 ml!).Co ciekawe,to przez cały ten czas,zwracając się o pomoc do położnych i lekarzy,słyszałam,że wszystko jest ok.Ściskały mi na chwilę pierś,a na końcu pojawiała się maleńka kropelka.Na tej podstawie stwierdzono,że pokarmu jest wystarczająco dużo i nikt nie chciał słuchać moich nieśmiałych przebąkiwań,że może jednak troszkę dokarmić.Tylko,cholera,one szły sobie do domu,a ja zostawałam z utkwionym we mnie wzrokiem mojej głodnej córeczki.Serce mi pękało,ale próbowałam naturalnie,bo skoro specjaliści tak mówią... Pewnego wieczoru nie wytrzymałam.Do jasnej cholery,pomyślałam, w imię czego mam głodzić własne dziecko!!??Posłałam męża do apteki po pudełko modyfikowanego i...ten widok wynagrodził wszystko:Mała przyssała się do butelki jak harpia,opróżniła ją migiem,a błogi uśmiech jaki wykwitł na jej buźce,rozgrzał moje udręczone serce.Zasnęła spokojnie na kilka godzin. Początkowo podawałam mieszankę na zmianę z cycem(Ach,te wyrzuty sumienia!)ale,gdy przy kontrolnym ważeniu okazało się,że mała słabo przybiera(100g tygodniowo),pediatra sama poleciła karmić tylko sztucznie.Teraz obie jesteśmy szczęśliwe,córcia rośnie jak na drożdżach(waga w samym środeczku normy) i, prawdę mówiąc, mam gdzieś co powiedzą inni.Najważniejsze jest szczęście mojego dziecka. Pozdrawiam serdecznie wszystkie butelkowe mamy. Daga i Olga malutka Odpowiedz Link Zgłoś
oli011 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 04.07.05, 11:13 Witam, Ja również chciałabym dołaczyć do klubu "wyrodnych" matek. Moja historia przedstawia się nastepująco: kiedy byłam w ciąży przez media itp źródła informacji byłam tak nastawiona na karmienie piersią, że nawet nie pouszczałam do siebie mysli, że mogę mieć z tym problem. Kiedy córcia pojawiła się na świecie okazało się, że nie jest tak kolorowo. Na początku w ogóle nie chciała ssać, tylko spała. Nie wiedział do czego służy pierś. W szpitalu robiłam wszystko, żeby mieć jak najwięcej pokarmu. Miałam anemię poporodową i słaniałam się na nogach, ale co 3 godziny siedziałam z laktatorem, żeby dla niej wyciągnąć jak njawięcej się da. Obok mnie w tym czasie siedziała dziewczyna,która świetnie sobie radziła z karmieniem piersią. Praktycznie cały czas płakałam i o mały włos nie wpadłam w depresję. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że można dziecko wykarmić inaczej. Więc była karmiona sonda-palec, żeby nauczyła się ssać (bo podobno nie potrafiła, ale prawdy się nie dowiem). Snu w szpitalu miałam ok. 50 min, bo dziecko jadło prawie godzinę, a biorąc pod uwagę, mój bardzo niski poziom hemoglobiny... Przez miesiąc czasu ściągałam pokarm i ryczałam. Na szczęście moj kochany mąż odciążał mnie w nocy - ja ściągałam pokarm, a on karmił (oczywiście sonda-palec). W ciągu dnia próbowałam ją przystawiać do piersi, ale nic z tego nie wychodziło. Mała zalewała się mlekiem a nadal niew iedziała co ma robić przy piersi. A ja chodziłam wyczerpana psychicznie i fizycznie, pozalewana mlekiem. Nie pomogły poradnie laktacyjne, podcinanie wiązadełka. Stwierdziłam (po rozmowie z psychologiem), że tak dalej być nie może, bo jak zostanę sama w domu to sobie nie poradzę. Nie mogłam tego znieść, że zamiast przytulać się do dziecka i nawiązywać z nim więź zajmowałam się laktatorem. A Mała chciała coraz więcej. Zaczęłam pić szałwię, robić lodowate okłady z mokrych pieluch i kapusty i chciałam za wszelką cenę pozbyć się laktacji, a mleka naprodukowałam chyba dla dwójki dzieci. Odkąd pozbyłam się laktacji zaczęłam cieszyć się macierzyństwem. Niunia je bebilon 1 i obie jesteśmy szczęśliwe. A mojemu mężowi nadal pozostał odruch karmienia w nocy, więc wysypiam się wspaniale. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kasia27 Wkurzają mnie rady karmiacych piersią! 05.07.05, 14:05 Mnie też wypytują jak karmie. I jak mówię że butelką to jest ironiczny uśmiech, tysiąc pytań dlaczego, po co i na co i mnóstwo rad. Straszą mnie że dziecko będzie chorowało, że emocjonalnie będzie się mniej rozwijać itd itp. Wpadłam więc w kompleksy na tym punkcie! Odpowiedz Link Zgłoś
agula111 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 05.07.05, 16:33 chetnie sie dopisze.ja przez pierwsze tyg karmilam nonstop a maly i tak byl glodny. plakal a ja z nim.nie chcial spac a ja odwrotnie ze zmeczenia padalam.oczywiscie slyszalam ze mam karmic piersa bo to zdrowe( a kiedys kazali tylko butla i co nagle mleko z piersi jest inne?)ze inne jakos potrafia a ja to jestem len, ze mam pic herbatki na laktacje i inne dobre rady.ja odciagalam do butelki i po calym dniu nazbieralo sie ok 100 ale wtedy nic nie zostawalo w cycku.pozatym ta presja ...nawet maz dal sie wciagnac.jak bylam sama to tylko ryczalam bo karmic cyckiem to chcialam ale trzeba tam jeszcze cos miec. ja mialam wyzuty ze glodze dziecko. poszlam wiec z malym do lekarza na kontrole i okazalo sie ze prawie nic nie przybral i pani doktor kazala podawac na zmiane butle. jak maly dostal pierwszy raz to wkoncu sie uspokoil a jak poczul smoka to broda mu "latala" ze szczescia. potem dawalam cycka tylko na noc ale szybko sie skonczylo.teraz maly ma 5 mies super rosnie i jest wesoly .ja tez a jeszcze chwila a wpadla bym w depresje.nie mam wyrzutow ze karmie butla i w nosie mam tych co pytaja czym karmie. a co ich to... pozdrawiam "butelkowe" Odpowiedz Link Zgłoś
jagia Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 05.07.05, 21:43 Zapisuję się obydwoma rękoma. Jak trzeba to i nogami też. Moja historia zapewne podobna jest do wielu. Czekałam 5 lat na dziecko, przeszłam wiele metod leczenia i tragedię straty dzieci. Przysięgłam sobie, że jeśli mi się uda, dam z siebie wszystko co najlepsze, jeśli będzie trzeba, to wypruję to z siebie tępą żyletką. W końcu się udało. Miałam jednak cc, mleko popłynęło w 4 dniu. Przez ten czas Michaś dostawał butlę. Dziury w szpitalnych smoczkach były tak wielkie, że pytałam, czy aby dziecko się nie udusi, kiedy mleko tak zalewa mu buzię, wzbudzając tym śmiech położnych. Z drugiej strony doświadczone położne przekonywały mnie, że to nic strasznego jeżeli nie będę mogła karmić piersią. Przecież nawet stulecia temu nie wszystkie kobiety karmiły swoje dzieci, jeśli nie mogły,robiły to za nie wynajęte mamki. Ale ja, niestety, z powodu wszechobecnego promowania karmienia naturalnego miałam poczucie, że jestem najgorszą matką na świecie, do niczego się nie nadaję. Siedziałam z wrzeszczącym, głodnym maluchem przy pustej piersi i ryczałam razem z nim. Kiedy rozpoczęła się laktacja, dziecko przyzwyczaiło się już do łatwego ssania z butelki. I zaczął się kolejny horror. Przez 3 tygodnie próbowałam go karmić. Nie spałam, nie jadłam, nie żyłam - tylko siedziałam i odciągałam, żeby dostał choć trochę mojego mleka (bo to przecież najlepsze), a trwało to godzinami. W efekcie ja byłam wycieńczona a dziecko głodne i sfrustrowane. Na szczęście moja ukochana mama przemówiła mi do rozumu tłumacząc, że i ja i mój brat byliśmy karmieni sztucznie, wyrośliśmy na dorodne ;) dzieciaki, radzimy sobie nie najgorzej i nie czujemy się przez to ani trochę mniej kochani. Michaś w końcu dostał mleko modyfikowane, jest zdrowy, radosny, świetnie się rozwija, a ja wreszcie mogę się cieszyć swoim szczęściem bez poczucia winy. Początkowo jak wszystkich męczyły mnie pytania o sposób karmienia. I te zawiedzione miny po usłyszeniu odpowiedzi, nawet kobiet, które jeszcze nie rodziły i nie mają większego pojęcia o macierzyństwie jak ja wcześniej. Teraz na pytanie: "Karmisz?" odpowiadam: "Oczywiście! Butelką". Każdy się uśmiecha i nikt mnie już więcej o nic nie pyta. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamarceliny Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 08.07.05, 16:30 Marcelina urodziła sie bez odruchu ssania. Nauczyła sie po dwóch dobach, ale w tym czasie dostawała już sztuczne /palec+sonda/. Potem było sporo prób przystawiania do piersi, poradnia laktacyjna i tak walczylismy dwa tygodnie. I w imie czego? Nagonki spzitalnej ze to niemozliwe aby dziecko nie ssało? nie chce piersi? to na pewno pani wina.... itd. Przez to całe gadanie miałam 6 tygodni depresje poporodowa, corka bardzo straciła na wadze i dopiero karmienie butelka postawiło ja "na nogi". Najbardziej wkurzaja mnie te zawiedzione miny osob, które nie maj pojecia o dzieciach i pytaja karmisz? , tak karmie butelka! ale dlaczego???? A moja córeczka jest piekna zdrowa 6 miesieczna dziewczynka, która nigdy nie była chora i prawidłowo przybirea, spi cała noc i bardzo sie kochamy! pozdrawiam wszystki e-mamy butelkowe, tak naprawde jestesmy kobiety bardzo dzielne w tym chorym "na pierś" swiecie! Odpowiedz Link Zgłoś
jane795 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 08.07.05, 18:36 Witam kochane mamy!Ja chyba wśród Was mam najstarsze dziecko.Moja córcia w pażdzierniku skończy 8 lat.Swietnie rozumiem Wasz problem,zdziwienie otoczenia,namowy lekarzy na karmienie piersią,wyciąganie wszelkich możliwych powikłan a najgorsze własne wyrzuty sumienia.Moja coreczka urodziła się o czasie po cięzkim porodzie po kótrym nie mogłam dojśc do siebie(jedyne dziecko na oddziale,które czekało na mamę a nie mama na dziecko) i nie miałam pokarmu.Piszę z pełną swiadomością nie miałam bo nawet położne na oddziale nie mogły mi pomóc.Po urodzeniu moj mały obżartusek jadł-nie uwierzycie-60ml.Była zdrowa silna i GŁODNA.I od pierwszego dnia swojego życia jest karmiona butelką.Dziś nie ma alergii,dobrze sie uczy i ma 100% obecnośc w szkole.Nie zachorowała ani razu przez cały rok szkolny chodząc 3 razy w tyg na basen.A więc róbcie swoje karmcie butelka(moje dziecko nie miało tez nigdy kolki) i cieszcie sie swoimi pociechami.A komentarzami się nie przejmujcie.Ja byłam o tyle w gorszej sytuacji,ze wtedy nie miałam internetu i tylu fajnych mam wkoło.Teraz to ja sie smieję kiedy pytają mi się co robię,że dziecko nie choruje...Pozdrawiam gorąco,wszystkie mamy karmiące butelką jak i te,które karmią piersią....jesteśmy wszystkie szczęsciarami bo mamy swoje małe szczęsia... Odpowiedz Link Zgłoś
mikanm "czy karmię jeszcze?" 09.07.05, 16:10 Cześć! Dołączam się jako "wyrodna" mama butelkowo-cycowa, z przewagą butli :) W moim przypadku to po prostu nieudany start. Pokarmu miałam mnóstwo, lało się strumieniami, w dzień i w nocy. Na początku byly problemy z przysysaniem, choć w szpitalu szło mu świetnie. Potem miałam wrażenie że mały się nie najadał, wisiał mi godzinami przy cycu, a za 15 min znow krzyczał jeść. Po czym wypijał butlę tak jakby ode mnie z cyca nic nie zjadł. Stopniowo pokarmu robiło się coraz mniej. Do dziś mam do siebie żal, bo być może mogłam wykarmić go cycem. Z drugiej strony cieszę się że nie mam już piersi jak kamienne stodoły i nie muszę 3 razy zmieniać koszul w nocy ;) Karmię cycem rano i wieczorem, reszta to butla. Mały jest zdrowy, pogodny, ja zadowolona z życia. Czy nie tak właśnie powinno być? :) Wkurzają mnie pytania ludzi "czy karmię jeszcze?" Nie spotkałyście się z tym? Bo ja na każdym kroku! Pytają obcy ludzie, zaczepiają gdy tylko usiądę obok kogoś, lub np. czekam w przychodni. Przecież to jest moja prywatna sprawa!! Czy ja ich pytam co jedzą na śniadanie??? I przez tą głupią nagonkę na karmienie naturalne czuję się jak zbrodniarz tłumacząc że karmię pół na pół i jak kompletne dno gdy słyszę " aaaaa moja synowa/córka/wnuczka karmiła cycem przez rok/półtora roku/dwa lata" Pozdrawiam mamy butlowe mik. Odpowiedz Link Zgłoś
beciak1 Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką 09.07.05, 22:31 To jest przykład na to jak w sumie słuszna ideę sprowadza się do jakiegos szaleństwa. Nie wiem czy to tylko u nas w Polsce tak jest czy wszedzie. Wydaje mi się, ze to "propagowanie" karmienia piersią, nosi znamiona zmuszania, i moze gdyby podchodziło sie to tego ze zdrowym rozsadkiem to wiecej z nas karmiło by piersią? A tak, mamy karmiace butelką czuja sie jak wyrodne matki a mamy karmiace piersia jak uswięcone. Oczywiscie uogólniam. I jest jakaś wojna miedzy jednymi a drugimi co jest chore.Jedna i druga strona rzuca jakies kosmiczne argumenty i ja osobiscie mam często wrażenie, ze w naszym kraju wszystkie mamy byc Matkami Polkami, nie pracowac i karmić piersią najlepiej do 18-go roku zycia. A wszystkie powinnysmy się starać dac naszym dzieciom wspaniałe dzeciństwo i mnóstwo miłości i walczyc o respektowanie naszych praw i wyborów przez personel medyczny. Ja podlączam się do klubu, bo sama karmie mojego 5-miesiecznego syna butelką od samego poczatku. Przyznam, ze na poczatku żałowałam, ze nie wiem jak to jest, miałam nawet z tego powodu deprechę, a teraz już wiem, ze to wcale nie jest najważniejsze w wychowywaniu dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś