"dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !"

24.07.05, 23:00
Dziewczyny, jestem po lekturze jedngo wątku z niemowląt, gdzie jedna z mam ma
świetny sposób na zachęcenie dziecka do piersi. PRZEGŁODZIŁA je, po czym
kochana mama pobiegła do lekarza sprawdzić czy
nieodwodnione...!!!ratunku!!!!Ale walczyła! osiągneła cel! Biedne , umęczone z
głodu i pewnie płaczu maleństwo w końcu z powrotem nawróciło się na pierś...
Ile mam głodzi własne dzieci, w imię chorej ambicji , czy w ogóle czego???
I to my - butelkowe, podobno nie kochamy naszych dzieci i wyrządzamy im
krzywde butelką...
Mama ta dodatkowo poinformowała, że dzieci na mieszance zapadają na choroby i
inne tajemnicze przypadłości.... brak mi słów.

przepraszam, że nie na temat, ale strasznie jestem poruszona.
    • kubona Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 24.07.05, 23:13
      nie wyobrażam sobie głodzenia mojego Kubusia chociaż on na kolację potrafi
      zjeśc 330ml mleka zagęszczonego kleikiem ryżowym a ma 4 miesiące i dwa dni i
      norma wynosi 210ml. płakałam jak sciągałam mleko do zlewu bo nie mógł go jesć
      ale cieszyłam się jednocześnie że jest najedzony.. co za pomysł, zeby głodzić
      dziecko!!!
      • iwka901 Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 25.07.05, 01:42
        Jestem winna wyjasnienie- że mama ta sytuację opisała i wyjaśniła. Jedno zdanie
        zabrzmiało alarmująco , a potem , po opisaniu całej sytuacji okazało się , że w
        tym przypadku nie było naprawdę nic złego.
        Trochę przesadziłam w tekstach, ale kamyczek poruszył lawinę... i juz nie
        chodziło o personalne wycieczki, tylko o cały problem - ale mama wzięła to
        bardzo do siebie, chociaż nie o nią mi juz chodziło.
        Jak chcecie zgłoście wątek do kasacji
        pozdrawiam
    • femalespirit Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 25.07.05, 11:55
      Iwka, abstrahujac od tego przypadku to ja mam ogolne wrazenie, ze "dla dobra
      dziecka" robi sie wiele bardzo nierozsadnych rzeczy. Nigdy nie zrozumiem
      (czasem wielotygodniowego) glodzenia noworodkow, bo ta straszna butla na pewno
      je zepsuje. Moj syn dostal butle kilka razy zanim pojawilo sie mleko i
      jednoczesnie go przystawialam i jakos sie nauczyl jesc z piersi i byl potem
      karmiony przez dwa miesiace wylacznie piersia. Nie wyobrazam sobie sluchania
      przez wiele dni placzu dziecka z glodu!
      Nie mowiac juz o tym, jak wiele mam robi sobie krzywde przechodzac z byle
      powodu na restrykcyjna diete i nie lykajac zadnych witamin czy wapnia oslonowo,
      a potem sie dziwia, ze wypadaja im garsciami wlosy i psuja sie zeby, a co
      bedzie z kosciami za 20-30 lat jak przyjdzie menopauza to juz lepiej nie mowic.
      Wiele w tym winy pediatrow, ktorzy na najlzejszy objaw niedyspozycji dziecka
      wieszcza "alergia!" i kaza matce jesc wode i chleb, nie badajac glebiej sprawy
      i zapominajac im wspomniec o koniecznosci dodatkowej suplementacji.
      • veev Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 25.07.05, 12:52
        > Wiele w tym winy pediatrow, ktorzy na najlzejszy objaw niedyspozycji dziecka
        > wieszcza "alergia!" i kaza matce jesc wode i chleb, nie badajac glebiej sprawy
        > i zapominajac im wspomniec o koniecznosci dodatkowej suplementacji.

        Ale to jakas polska tradycja chyba jest. Ja urodzilam w Niemczech i tu z reguly
        lekarze maja skrajnie inne podejscie (nie martwic sie na zapas, nie doszukiwac
        chorob na sile, jesc wszystko byle rozsadnie). Mloda miala przez jakis czas
        wysypke i tez sie - naczytawszy forum - balam alergii, ale lekarz stwierdzil, ze
        to tradzik niemowlecy, samo przejdzie, nic nie trzeba z tym robic, i faktycznie,
        po paru tygodniach zniklo bez sladu. A wnioskujac z doswiadczen moich kolezanek,
        w Polsce dostalabym kategoryczny zakaz jedzenia czegokolwiek poza gotowanym
        kurczakiem bez soli i gotowanym jablkiem, a dla Mlodej masc z antybiotykiem lub
        sterydami :/ Poza tym nie ma cisnienia na karmienie piersia za wszelka cene (co
        jakis czas daje Mlodej mieszanke, bo wole miec najedzone i zadowolone dziecko,
        niz uznawac za swoja misje dziejowa redukowanie sie do roli cycka).

        Ja nie lubie opowiesci z cyklu "a bo za granica to jest lepiej" (zreszta bede tu
        jeszcze tylko pare tygodni i nie moge sie juz doczekac powrotu), ale akurat z
        tego, ze tu przerabialam ciaze, porod i pierwsze miesiace zycia Mlodej, bardzo
        sie ciesze.

        v.
    • madziakan1 Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 25.07.05, 14:26
      Ja też uważam że nie można karmić piersią za wszelką cenę. Wydaje mi się że
      przez to "reklamowanie" piersi to właśnie my, "mamy butelkowe" wkładamy więcej
      miłości i czułości w karmienie naszysz pociech.Staramy się wynagrodzić brak
      piersi poprzez więcej czułości przy karmieniu.
    • ninka70 Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 25.07.05, 14:50
      Dziewczyny - to bardzo wazne ze o tym piszecie. Mnie to forum pozwolilo
      psychicznie stanac na nogi, gdy po wyjsciu ze szpitala okazalo sie, ze nie mam
      pokarmu. Zaczelam dokarmiac 4 dnia. Nie moglam sie z tym pogodzic faszerowana w
      szkole rodzenia i we wszystkich publikacjach informacjami, ze kazda matka moze
      wykarmic swoje dziecko. Myslalam co ze mnie za matka. Dodam maly juz w szpitalu
      stracil ponad 15% i nie zaintersowano sie jaka moze byc tego przyczyna. A na
      wszelkie pytania odpowiadano mi przystawiac, przystawiac. Co z tego, ze moje
      brodawki byly popekane, a maly dwa razy zwymiotowal krwia. Mialam przystawiac.
      To byla jedyna rada. Swoich perypetii w poradni laktacyjnej nie chce juz
      opowiadac. Jedna ze slynnych pan spejalistek od laktacji, ktora w swoich
      publikacjach wypowiada sie tak autorytatywnie, ze "kazda kobieta..." na moje
      pytanie pani doktor to ja mam ten pokarm czy nie? Odpowiedziala: No trudno
      powiedziec trzeba probowac. Probuje. Karmie malego przez sonde i SNSa, daje
      cyca na zyczenie, na razie nie daje butli. Z psychika troche lepej. Jestem
      pogodzona z mysla, ze moze w koncu bede sie musiala poddac, ale jeszcze tydzien
      temu calkiem powaznie myslalam o pomocy psychologicznej. Taka kobieta jak ja
      wypuszczona juz z problemem ze szpitala wlasciwie nie ma gdzie szukac pomocy.
      To jest straszne przezycie. To dzieki temu forum dotarlo do mnie, ze karmienie
      to tylko ulamek macierzynstwa, a moja forma fizyczna i psychiczna jest w tej
      chwili dla malego najwazniejsza. A moj syneczek to najwieksze szczescie, a nie
      powod do wiecznego placzu.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkie butelkowe mamy.
      • mazuba Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 25.07.05, 21:05

        ninka70 napisała:
        > [...] karmienie
        > to tylko ulamek macierzynstwa

        ja proponuje to zdanie (co prawda wyciete z kontekstu) na motto naszego forum
        (jesli Pan Doktor sie zgodzi;)).
        pieknie napisalas.
        ja tez myslalam, ze bede musiala sie leczyc psychologicznie mimo, ze moja walka
        byla krotka (tylko trzy tygodnie).

        pozdrawiam serdecznie
        magda mama ninki
    • anecik10 Re: Ninka 26.07.05, 07:53
      Wiesz Ninko myślę, ze wiekszosci z nas było ciężko. Mi w każdym razie bardzo i
      też się łamałam i załamałam.A teraz jest naprawdę super,bo mogę normalnie
      funkcjonować i cieszyc się z okresu macierzyństwa.
      Jeśli zrobiłaś wszystko co mogłaś, albo bardzo dużo i bez efektu to ODPUŚĆ
      SOBIE! Zobaczysz będzie dobrze/choc nikt nie mówi, ze bezproblemowo/.
      Pozdrawiam i życzę CI powodzenia!
    • piotr-albrecht Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 26.07.05, 13:26
      Na temat dogmatycznego stosunku do karmienia piersią ale i butelką już się
      wypowiadałem i nie będę się powtarzał, gdyz dogmatykiem nie jestem.
      • ninka70 Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 26.07.05, 21:04
        Magda i Anecik, bardzo dziekuje za wasze posty.
        Panie doktorze, szkoda ze lekarzy z takim podejsciem jak Pan jest niewielu,
        niestety jak ktos wczesniej na tym forum trafnie to ujal "terror laktacyjny"
        kwitnie. A swiezo upieczone mamy traca kompletnie poczucie rzeczywistosci jak
        rowniez bezpowrotnie pierwsze dni, a moze i tygodnie z zycia dziecka.

        Pozdrawiam jeszcze raz wszystkie Mamy i Pana doktora
        • karolina10000 Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 27.07.05, 08:38
          To prawda. Wieeel jest przykładów, ze tzw. doradcy laktacyjni
          doradzają "przystawianie, przystawianie"nie bacząc na to, ze dziecko jest
          wygłodzone i grozi mu odwodnienie.To jakaś paranoja.Jedyne wyjście to
          ostentacyjnie przynieść do szpitala mleczko i butelke i nakarmic głodnego
          dizidzusia, tak mam zamiar zrobic. Przez to że kobiety boją sie nawet poprosic
          o dokarmianie, kółko się zamyka. Mi tzw. specjaliści wmawiali, ze dziecko ma
          szok poproodowy. a Asia była po prostu głodna i wcale sie przy piersi nie
          uspokajała.Traciła na wadze, ale to nie lakarze zalecili dokarmianie, tylko mąż
          wymusił.Brak słów.
    • bieke Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 27.07.05, 11:09
      a ja muszę napisać, że trafiłam na rozsądnych ludzi w szpitalu i w poradni
      laktacyjnej. Kazano mi dokarmiać od początku, żeby dziecko nie było głodne, bo
      ja miałam ewidentnie za mało pokarmu. I oczywiście jak najczęściej przystawiać.
      I rozbudzać laktację ściągając pokarm jak najczęściej. I nie dokarmiać butelką,
      tylko strzykawką lub SNS-em. Po kilku tygodniach mogłam dokarmiać własnym
      mlekiem, teraz znowu muszę dwa razy dziennie mlekiem modyfikowanym, ale ogólnie
      jestem zadowolona i ja, bo od trzech miesiecy młody dostaje mój pokarm i on, bo
      jest najedzony.
    • mamaroksany Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 27.07.05, 12:42
      ach, jak sobie pomyślę co przeszłam i co mogłoby mnie czekać i mojego synka
      gdybym nie podała butli to ciarki biegną mi po plecach. Ale na szczęście mam
      super męża i gdyby nie on nie wiem czy moj synek ważyłby dziś 9 kg i ciągle się
      uśmiechał. Po 3 tyg walki z brakiem pokarmu dał mu butlę i od tego czasu
      wszyscy są szczęśliwi. Długo by opisywać całą przeprawę ale wiem że teraz
      postąpiłabym dokładnie tak samo tyle że o 3 tyg wcześniej, pozdrawiam wszystkie
      niezdecydowane Aga
    • iziak80 Re: "dla dobra dziecka je sobie zagłodzę !" 27.07.05, 20:25
      Hmmmm po porodzie okazało się, że nie mam pokarmu. Rada lekarza i położnych ;
      przystawiać, przystawiać PRZYSTAWIAĆ. Dopiero jak dziecko straciło na wadze
      ponad 15 %, pozwolono na JEDNORAZOWE dokarmienie.
      Pokarm 'nadszedł', karmiłam synka piersią do szóstego miesiąca, ale nie uważam,
      że karmienie piersią to cudowna rzecz. Karmiłam, bo mleko miałam i nic mnie to
      nie kosztowało (oprócz piersi jak kamienie, wiecznie cieknącego mleka, gorączki,
      zastojów itd.)
      Pamiętam jak w szpitalu czułam się jak wrak kobiety, bo nie mam pokarmu. Jak
      piłam hektolitry herbatek laktacyjnych, pracowałam laktatorem i przystawiałam na
      zmianę. Jak moje dziecko płakało z głodu, a ja razem z nim. Jak chodziłam w nocy
      po korytarzu i czytałam ulotki i plakaty propagujące karmienie naturalne.
      Mój synek od cyca odstawił się sam. Od razu zaaprobował butlę. A ja przeszłam
      kolejny koszmar związany z zatrzymaniem laktacji. Tego bólu, otępienia i innych
      'przygód' opisywać nie będę.
      Teraz karmię butelką, jestem spokojna, synek spokojny, przybiera na wadze, NIE
      CHORUJE i wszyscy są zadowoleni. Przy drugim dziecku na pewno nie będę karmiła
      piersią.
Pełna wersja