graga05
14.12.05, 23:06
Jestem starsza pania, znalazlam sie tu przypadkowo i w wiekszosci zal mi
Was mlode mamy. Wiele lat temu bylam taka sama, zadreczalam siebie a przede
wszystkim swoje dzieci tym, ze nie sa tak " z ksiazki" - a powinny. Mam
czworo wnukow, najmlodze ma wlasnie 8 tygodni. Jego matka, (sila medyczna),
nie mierzy, wazy, zmusza, przelicza tych wszystkich posilkow. Skoro wg jej
obserwacji i wizyta kontrolna wykazuje, ze wszystko jest w porzadku to jakie
ma znaczenie, czy w ciagu doby dziecko zje dwie uncje mniej, albo tez chce
jesc czesciej, ale malo itd. Moj najstarszy wnuk nigdy nie przeszedl na duza
butelke, przybieral i rozwijal sie absolutnie normalnie, a matka nie
zadreczala sie tak jak ja zadreczalam sie jej marnym apetytem. Mieszkam za
granica i wlasnie ta swoboda z jaka traktuje sie dzieci rzucila mi sie na
poczatku tutaj w oczy, i te dzieci znacznie mniej placza. Widocznie jest im
znacznie bardziej komfortowo w ich krociutkim zyciu. Jakos nie zauwazylam, po
przeczytaniu kilkanustu watkow, zeby opiekujacy sie nim przypominal matkom,
ze macierzynstwo to niekoniecznie perfekcja, ale tez radosc.