Dodaj do ulubionych

Przechodzę z piersi na butelkę

07.03.06, 17:05
Muszę, bo u nas karmienie piersią to jeden wielki dramat, nie będę się
rozpisywać. Na razie co drugie karmienie podaję butelkę, dziecko ewidentnie
stało się spokojniejsze i pogodniejsze. JA się tylko zastanawiam, czemu tak
jest? Przybiera ładnie na wadze, ale jakim kosztem? - ciągłe wiszenie na
kompletnie obolałych piersiach i ciągły płacz w przerwach. Frustracja w domu,
frustracja dziecka. Miało się wyregulować, ale się nie wyregulowało. Mały ma
prawie 2 miesiące.
Czy któraś z Was tak miała?
Czuję, że to rozwiązanie będzie dla nas wszystkich najlepsze, ale zewnętrzna
presja na karmienie piersią i te wszystkie opowieści dziwnej treści, że TYLKO
PIERŚ, bo jak nie, to znaczy że matka jest egoistką itd powodują, że
zastanawiam się chwilami, czy moje dziecko nie ma do mie pretensji, że podaję
mu bezduszną butelkę. :/
Obserwuj wątek
    • jotemka PS 07.03.06, 17:18
      A do tego wszystkiego ta presja i ten cały piersiowy szum spowodowały, że mam
      teraz wrażenie, że przerywam jakąś więź z moim synkiem i robię mu straszną
      krzywdę. To pewno hormny, ale czmu to takie ciężkie jest???
      • pimpusia77 Re: PS 07.03.06, 17:44
        ja karmiłam tylko miesiąc i też miałam wyrzuty sumienia. Nie potrzebnie! U mnie miłość do syna
        wzrosła po przejściu na butle, bo karmienie piersią powodowało u mnie depresję i wydawało mi się, że
        nie kocham mojego dziecka. Nie zawsze karmienie piersią jest najlepsze. Nie miej wyrzutów sumienia.
        Butelką też można karmić z miłością i czułośćią. Poza tym są inne sposoby okazywania czułosći niż
        cycek!!!
        • jotemka Re: PS 07.03.06, 17:55
          CZesć Pimpusia, znowu się spotykamy :) Ja na razie karmię mieszanie, ciekawa
          jestem jak długo będę mieć pokarm, jeśli w sumie wyjdzie trochę mniej tych
          karmien piersią na dobę. Być może jeszcze z miesiąc będę go karmić również
          piersią - przecież jak piersi dostaną sygnał, że karmienia są (tylko miej
          liczne) to się uregulują!
          Ale prawdą jest, że wyrzuty sumienia się odzywają. Eh..
      • mantosia Re: PS 07.03.06, 18:04
        Wiem o czym mowa! Ja też przez dwa miesiące próbowałąm karmić piersią, bardzo
        chciałam. Nie wyszło. Złorzyło się na to wiele problemów: wcześniactwo dziecka,
        jego skaza białkowa, nieumiejętne ssanie, słabe przybieranie na wadze. Dwa
        miesiące spędziłam przykuta dzień i noc do laktatora. Wykańczałam się
        psychicznie. W końcu uzmysłowiłam sobie, że chcę spędzać czas z dzieckiem a nie
        z laktatorem i że przede wszystkim chcę być pogodną, nie zestresowaną mamą, że w
        końcu dziecko też musi się rozwijać a nie tylko spać, płakać z głodu i być
        musztrowane przy piersi. Jak to się mogłoby w przyszłości odbić na jego
        psychice, to, że matka trzymała go głodnego na siłę przy piersi, że płącze przy
        tym ze zmęczenia? Czy wreszcie teraz karmię go trucizną, nie kocham? Kiedy teraz
        patrzy mi głęboko w oczy pijąc z butelki śmieję się z naszego "braku bliskości",
        a odstawiłam go od piersi raptem dwa tyg. temu! I było niesamowicie ciężko. Po
        szkole rodzenia, marzeniach o karmieniu naturalnym i długiej walce o nie.
        Ci wszyscy, którzy wywierają presję, nie ponoszą odpowiedzialności za Moje ( i
        Twoje) dziecko. Sama wiesz najlepiej, co dla niego dobre. Uwierz w to i podejmij
        swoją decyzję. My czujemy się wygrani. Jesteśmy zdrowi (fizycznie i psychicznie)
        a o emocjach związanych z "przejściem" szybko zapomniałam, bo cieszę się każdą
        teraźniejszą chwilą.
        • gusia1111 Re: PS 08.03.06, 22:17
          Mój synek jest karmiony od 3 go tyg. życia z butelki. Bardzo walczyłam o karmienie piersią (przy pierwszym dziecku nie wyszło). Juz w ciąży przygotowywałam się do karmienia. Niestety tym razem również nie wyszło. Płakałam z tego powodu nie raz. Wydawało mi się że jestem złą matką bo nie potrafię wykarmić mojego dziecka piersią. Odciągam mleko laktatorem ale udaje mi się co 3 godz. odciągnąć tylko 40 ml. Wypróbowałam wszystko i Avent i Medelę i ręką i laktacja się nie zwiększyła. No i mały ma cyca gdzieś. Byłam w poradni (przejechałam w tym celu 120 km) i nic nie pomogło.Po próbach powrotu do piersi przez dwa tyg. oboje z dzieckiem byliśmy wykończeni fizycznie i psychicznie. Teraz przestałam się martwić. Inaczej nie będzie. A karmienie piersią być może jest wygodne( nie trzeba myć butelek i ich wyparzać) ale ciągle się człowiek stresuje a to czy nie ma za mało pokarmu i czy dziecko się najada, a to zapalenia itd. Karmienie naturalne nie jest wcale takie proste i naturalne. Wydaje mi się że i tak dużo zrobiłam. Mam zamiar odciągać jeszce do kwietnia i koniec. Będę miała w końcu czas iść do fryzjera czy na zakupy, zrobić porządki w domu no i przede wszystkim zająć się starszą córeczką którą srasznie zaniedbałam z powodu mojej walki o karmienie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka