coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :-)

30.07.07, 12:45
Już od kilku lat jestem uczestniczką tego forum.
Co chwilę pojawiają się tu wątki dotyczące karmienia piersią,prezentujące
liczne plusy tego sposobu karmienia. Jest też wiele wątków od mam, które mają
trudność z karmieniem piersią a panicznie boją się dokarmiania nie mówiąc już
o całkowitym przejściu na butelkę.

Dlatego ( nie aby wywołać awanturę) ja jako mama, która wyłącznie butelką
karmi już drugiego maluszka chciałam napisać wszystkim "smutnym" mamą ze butla
wcale nie taka straszna :-)

Osobiście jestem bardzo zadowolona, że karmię tak karmię.

Moje dzieci są najedzone, wyspanie, szczęśliwe i kochane najbardziej na świecie

nigdy nie miały kolek mimo że oboje cierpią od urodzenia na nietolerancje
laktozy ( zresztą tak jak ja)
wiem ile zjedzą i kiedy będą głodne
w nocy synek je już tylko 1 raz ( ma 2 miesiące)
ja mogę jeść wszystko i również śpią całe noce a więc mam siły i chęci do
całodniowej zabawy z maluchami
synka nosze w chuście więc ma pod dostatkiem bliskości i czułości mama
tatuś również karmi więc bierze czynny udział w opiece nad małym
na spacerze nie muszę szukać ustronnego miejsca ( choć oczywiście też nie
lubię karmić w tłumie)
moje cykle miesiączkowe są regularne więc mogę stosować skutecznie metodę
antykoncepcyjną

Wiem że statystycznie dzieci butelkowe bardziej chorują ale u nas to się nie
sprawdziła ponieważ 2,5 letnia córeczka nigdy jeszcze nie była chora mimo
częstych kontaktów z rówieśnikami i ciężkiej zamartwicy z w jakiej się urodziłą
a synek, który w szpitalu został zarażony klepsiellą zwalczył ja sam.

Do napisania tego postu zainspirowała mnie ostatnia wizyta u mojej
przyjaciółki , mamy 2 miesięcznego maluszka.
Chłopczyk ma non stop kolki mimo, że mama nie je już właściwie nic. Popłakała
się na widok mojego słodko śpiącego Jaśka.
Jednak gdy delikatnie zasugerowałam jej aby spróbowała podać małemu mleczko
modyfikowane aby sprawdzić czy pomoże. Obraziła się na mnie śmiertelnie :-(
Wiem, że wiele mam karmi bez problemu i ona jak najbardziej powinny karmić ale
napisałam to z myślą o cierpiących mamach i ich maluszkach

Butelka naprawdę nie jest taka straszna :-)
    • pikum Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 12:53
      Pewnie zaraz wybuchnie straszna burza,ale korzystając jeszcze z chwili
      spokoju,podpisuje sie pod tym.Ja karmiłam ok.4 tygodni i były to
      najkoszmarniejsze chwile.Pewnie zaraz zakrzyczą mnie,że jestem wyrodną
      matką,samolubną i wogóle egoistką,ale myślcie sobie co chcecie.
    • keja34 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 12:56
      Ja mysle,ze to w jaki soposob bedziemy karmic duzo zalezy od naszego
      nastawienia psychicznego.Ja bedac w ciazy blizniaczej bylam nastawiona na
      butle.Kupilam wszytsko.Sterylizator (wiadomo przy dwojce liczy sie kazda
      minuta),butelki,smoczki.Potem na forum dla blizniakow poznalam dziewczyne, z
      ktora sie spotkalam.Ona urodzila w kwietniu ja mialam termin na sierpien.Bedac
      u niej nastapila zmiana planow o 180 stopni. Pokazala mi jak sie karmi blizniaki
      (miala specjalna poduszke,ktora potem tez sprowadzilam) i powiedziala mi o
      plusach karmienia piersia. Pierwszy pokarm pojawil mi sie juz w
      czerwcu.Urodzilam 01.08 z nastawieniem ze chce i bede karmic piersia.Mialam
      morze mleka.Dzieci od razu zaskoczyly.Pewnie,ze byly i kryzysy,ale przetrwalam
      i w sumie karmie do dzis(tylko synka i raz w nocy).Dzieci jadly o tej samej
      porze dzieki poduszce moglam karmic 2 na raz. Mleko zawsze bylo gotowe.Nie
      bylam uwiazana,ze musze juz wracac bo karmienie.Karmilam w
      parku,sklepie,samochodzie tam,gdzie akurat dzieci chcialy jesc.Potem zaczelam
      podawac im jedna wspolna butle na noc,ale najpierw byla piers. Zaczely
      przesypiac noce. Teraz dostaja butle rano i wieczorem.Nie neguje matek,ktore
      nie karmia.Ale uwazam,ze kazda powinna sprobowac zanim podejmie decyzje
      odnosnie sposonu karmienia. Dzieci kolek nie mialy,ale ja rzeczywiscie przez
      pierwszy miesiac pilnowalam sie z jedzeniem.Teraz kiedy zamierzam przestac ich
      karmic lezka mi sie kreci w oku bo to bylo najwspanialsze uczucie na
      swiecie.Pozdrawiam wszystkie cyckowe i butelkowe mamy
    • spaska Dzięki bardzo:)))) 30.07.07, 12:58
      tego nam właśnie potrzeba!!!Ja tez karmię moje słonko butelka i bardzo sobie to
      obie chwalimy, mała zdrowa jak dwa rydze, rozwija się swietnie jest radosna,
      kolek brak, miałysmy tylko przejsciowe kłopoty z nietolerancją białka mleka, ale
      skończyło się jak reką odjął po zmianie mieszanki. Dorotka w nocy budzi się
      tylko raz, więc się wysypiam, dokładnie kontroluję ile zjadła więc wiem czy jest
      najedzona, pięknie przybiera na wadze. U nas karmienie pierią nie wyszło, czego
      naprawdę szczerze żałowałam i bardzo bolą mnie porównania typu :mama karmiąca
      butelką to gorsza mama.A tak wcale przeciez nie jest!Moje dziecko jest
      najukońsze na świecie i SZCZESLIWE! Ja mam w rodzinie bardzo podobny przypadek
      jak opisany przez Ciebie bratowa karmi synka piersią, a mały ma rozdety
      karykaturalnie brzuszek, ciągłe kolki, płacze, non stop ulewa, jest niespokojny,
      mało śpi, a pediatra do którego poszła z pytaniem o ewentualne dokarmianie czy
      przejscie na mieszanke powiedziŁ, ŻE W ZADNYM WYPADKU I MUSI SIE POSWIECIC!!!a
      chyba nie o to w ty wszystkim chodz?!
    • melory_nox Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 13:18
      Jedne karmią butelką, inne piersią i super. Nie ma się czym podniecać, ani
      namawiać kogoś na zmianę. Każda mama wie co robi.
      • bu-mader Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 13:36
        A ja karmię piersią juz drugie dziecko.Jest ok,ale czasem jak patrzę na moją
        kuzynkę która karmi swoje bliźnięta butelką to zazdroszczę.Ja nie mogę niestety
        nigdzie wyjść na dłużej,bo mały średnio je co 1,5-2 godz.,tęsknię już za
        normalną bielizną(te biustonosze dla karmiących już mi bokiem wychodzą) i
        niestety muszę tak jeszcze troszkę wytrzymać póki małemu nie rozszerzę
        diety.Osobiście uważam,że każda metoda karmienia ma swoje plusy i minusy.I
        myślę,żę to lekka przesada ta cała otoczka wokół karmienia piersią.Co z tego,że
        mój dzidziuś śliczny,uśmiechnięty i tłuściutki skoro mamusia chuda jak patyk
        (ważę 45 kilo :( ),niewyspana i bez siły.Ale z drugiej strony mleko jest
        zawsze"gotowe do spożycia",nie muszę bawić się w żadne wyparzanie butelek,itp...
        I ten uśmiech na twarzy synka kiedy widzi,że dostanie pierś ;) Pozdrawiam
        wszystkie mamy :)
        • ados.ka Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 13:55
          a moja corka na widok butelki macha raczkami i nozkami z radosci ;-) zawsze jej
          pokaze ze idzie buteleczka pomacham jej kolo buzi i zaraz buzke rozdziabia zeby
          jej dac smoka. a jak sama prubuje utrzymac butle to z mezem mamy radoche, jest
          dla niej za ciezka ale twardo nie poddaje sie i chce czynnie uczestniczyc w
          karmieniu.
          takze karmienie butelka ma walory edukacyjne, wiec chyba nie jest tak zle.

          moja dobra kolezanka urodzila 3 miesiace po mnie, ona karmi piersia bez
          problemu a ja od poczatku butla i zadna z nas nie ma z tym problemu. razem
          spotykamy sie, ona daje malej cyca a ja ide robic butle. obydwie corki ulewaja,
          gaworza jak najete, i sa kochaniutkimi dziewczynkami.

          moja odpowiedz na pytanie - jak karmic? to karmic jak kto moze.
          • sabko Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 14:56
            Faktycznie są kobiety stworzone do karmienia. Mam koleżankę która ma dwie
            córeczki w wieku mojej starszej. Obie długo karmiła piersią. Małe nie miały
            kolek mimo że ona jadła wszystko, ładnie spały i widać było że mleczko mamy
            bardzo ima spakuje :-) Moja reagowała na butlę dokładnie tak samo wesoło jak
            one na cycusia mamusi.
            Teraz porównując rozwój naszych pociech nie widzimy absolutnie żadnej różnicy.
            Tak jak pisałam, najważniejsze to aby obie strony były zadowolone :-)
            Tu chyba nie ma sensu poświęcać się
    • pixi18 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 13:28
      Dzięki za ten Wątek, jestem mamą Dominiki, własnie skończyła 10 m-cy i wszystko
      jest OK, choć od 2 m-ca karmiona jest butelką, dobrze przybiera na wadze i jest
      bardzo wesolutka i ruchliwa....
      pozdrawiam wszystkie mamy
    • roma5566 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 13:32
      witam
      zgadzam sie w 100% z wami. karmienie piersia wspominam jak koszmar. ciagle
      kolki,placz bo maluszek byl nienajedzony. a do tego czasem bolace piersi a
      teraz ,,sflaczale" odkad karmie butelka jest wszystko ok. maly najedzony, zero
      kolek, i nie zadreczam sie ze gloduje dziecko. widocznie tak musialo byc. a
      teraz jjem co chce, i mge wyjsc gdziekolwiek bo ktos nakarmi synka. nie
      rozumiem mam ktore sie zadreczaja jakby butelka byla jakims zlem koniecznym.
      bez przesady, ja tez bylam karmiona sztucznie i jestem okazem zdrowia .
      oczywiscie nie potepiam mam ktore karmia piersia. jesli tylko moga to niech
      karmia jak najdluzej. pozdrawiam goraco butelkowe mamy i piersiowe.
    • bozenka19781 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 13:34
      Witam,
      Dołączam się do tej wypowiedzi. Teraz panuję ogromne lobby na karmienie piersią
      i dlatego my butelkowe mamy czujemy sie przez to gorsze.
      Nic bardziej mylnego ,my też najbardziej na świecie kochamy nasze maluszki.
      Pozdrawiam wszystkie butelkowe mamuśki :)))
    • jasia127 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 14:13
      witam, moj antos od poczatku jada z butelki. tak wyszlo, ze nie moglam go
      karmic. w szpitalu baby patrzyly na mnie jak na jakas wyrodna matke;) dobrze, ze
      bylismy tam tylko 3 dni;) a jak wrocilam do domu to tez pytania kazdego kto nas
      odwiedzil skupialy sie na karmieniu!!! to jakas obsesja.
      ja osobiscie jestem zdowolona z tego, ze maly jada z butli. nie mielismy zadnych
      problemow z wyjsiami z domu, moglam jesc co chce, a na poczatku jak maly budzil
      sie w nocy czesciej na posilki to wstawalismy z mezem na ziane.
      od dluzszego czasu antos przesypia cala noc, jada z apetytem i rosnie jak na
      drozdzach;)
      mysle, ze kazda z nas karmi tak jak moze, czy woli i nie nalezy dyskryminowac
      butelkowych mam;)
      pozdrawiam wszystkie mamy
    • gabi_10 AMEN 30.07.07, 14:23
      I skonczmy z terrorem laktacyjnym! jak ktoś nie hcce karmić piersią, niech nie
      karmi-i juz!
    • zabolotek Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 14:27
      Wprawdzie po raz pierwszy zajrzalam na to forum, ale widocznie tak mialo byc :)
      DZIEKUJE ZA TEN WATEK !!!!
      Dzis po raz pierwszy podalam mojej 11 dniowej coreczce mleko modyfikowane.
      I mialam wielkie wyrzuty sumienia, poczucie winy....wszedzie kazda kolezanka ostatnio rodzaca karmi piersia....
      Wprawdzie jest to moje 3 dziecko(7 lat i 20 miesiecy) i kazde karmilam krotko.
      Tutaj chcialam karmic.Ale coz chciec a moc....
      Nie chce sie czuc gorsza bo podaje butelke zamiast piersi.
    • weronikarb Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 14:54
      A ja juz myslalam ze ten terror laktacyjny nnie minie
      Prez to ze glupiepolozne z lekarzem na czele sie uparly iz mam karmic piersia
      to siedzialam z malym 9 dni w szpiatlu i wyladowalam na SEP-tyku z podejrzeniem
      wady serca, a on najnormallniej w swiecie byl glodny.

      Non stop plakal, mi leciala z piersi obu krew, strupy. Biorac go na rece wylam
      z bolu. Po cc mialam mniejszy bol niz tych piersi.

      W koncu uparlam sie i powiedzialam ze maja mi dac laktator i udowodnie im jak
      duzo mam pokarmu - przez caly dzien sciagnelam 10 ml

      Daly mu mleko i wypusicili do domu.
      Mial kolki bo mial nietolerancje laktozy - ja tez mam

      Jednak smoczka odrzucil w wieku 6 m-cy - sam
      Butle uwielbia do dzis - a ma 3,8l

      Czy chorowal? Tak sobie.
      Grubaskiem nie jest bo waga to 14 kg
      • sabko Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 14:58
        Mnie terror dopadł ze starszą córeczką. Teraz z Jaśkiem było o niebo lepiej. W
        szpitalu prawie normalnie mogłam dokarmiać butlą :-)
        Mój post też nie spowodował żadnej awantury więc może idzie ku lepszemu :-)
    • scorpio111 dzieki za ten watek 30.07.07, 15:02
      karmie butla i tez miedzy innymi przez to forum czulam sie gorsza matka
      pozdrawiam
    • masio13 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 15:05
      Ja się dołączam, chodź karmię piersią, ale za to przez butelkę :), Dlatego
      uważam sie za butelkową mamę:) odciąganie mleka traktuję jak przygotowanie
      mieszanki, bo poza tym wszystko odbywa się tak samo, karmienie na godziny i
      przez kogokolwiek. Niedługo jednak przejdę równiez na mleko modyfikowane (czekam
      na wyniki badań, aby wiedzieć na jakie), i sądzę że moj Jasiek wreszcie
      przestanie mieć sensacje biegunkowe. Widocznie nie zawsze mleko mamy jest
      najlepsze. Co do statystyk: na cztery najbliższe mi osoby dwie były karmione
      piersia i dwie butelką - karmione piersią chorjuą całe życie i są słabe
      fizycznie chociaż juz dorosłe, karmieni butleką zdrowi jak ryby, nigdy nic im
      nie dolega, nawet przeziębienie nie zawsze... więc chyba różnie to bywa i tak
      naprawdę nigdy nie wiadomo co dla kogo najlepsze. Jaska karmię mlekiem z piersi
      i juz jest przeziębiony (3 m-ce), że o biegunkach od dwóch miesiecy nie
      wspomnę!!! Gdzie te przeciwciała, pytam, gdzie?????:/ ;) Dlatego osobiście
      uważam, ze lepiej butelką :). Pozdrawiam.
    • misiaczek85 Re: a ja nie czuję się gorsza 30.07.07, 15:07
      karmię synka butelką odkąd skończył 3 tygodnie i nie żałuję tego ani trochę. 3
      tygodnie karmienia piersią były koszmarem dla nas wszystkich, nie uważam że
      należy poświęcać się tak bardzo po to, żeby na siłe utrzymać laktację.

      podziwiam matki, które karmią swoje dzieci wiele miesięcy. dla mojego synka
      wybrałam mniejsze zło. i dla siebie i mojego męża również.

      dzięku za ten wątek!
    • sylviacokolada Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 15:07
      ja karmie piersia i nie czuje sie ani lepiej z tego powodu ani gorzej...tyle ze
      jest super wygodnie. wyciagasz bufet i jedzenie gotowe. Tez uwazam ze powstal
      jakis terror laktacyjny. Najwazniejsze aby dziecko KOCHAC! a i jeszcze
      obserwuje jakas manie odciagania (wsrod moich kolezanek). maniakalnie odciagaja
      pokarm a potem miaucza ze maja nawal :/ dziwny swiat
    • kropkaa Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 15:50
      Matka nie jest gorszą matką tylko dlatego, że nie karmi piersią.
      Ale widzę jakiś dziwny w tył zwrot i "terror laktacyjny" zamienia się w "terror
      butelkowy".
      Podziwiam z całego serca mamy, które czasem dosłownie walczą, by karmić piersią
      i udje im się.
      Jednocześnie czasem nie dziwię się mamom, że mają po prosu dość i poddają się.
      Ja karmię tylko piersią, żadnych problemów, kolek, zastojów, zapaleń etc. nie
      doświadczyłam. Na szczęście mi się udało. Z perspektywy czasu - czy bym
      walczyła o pierś do upadłego? Tak. Bultę można podać zawsze, do piersi łatwo
      się nie wróci.
      Nie odczuwam, że jestem uwiązana, bo zdarza się, że muszę karmić co 2-3
      godziny. Jest to moja decyzja, że teraz jest czas dla mojego dziecka i jednym z
      elementów jest karmienie piersią.
      Problemy najczęściej są na początku, jednak prędzej czy póżniej zwykle mijają,
      a świadomość, że dajesz dziecku najlepsze, co możesz, trwa.
      • karina9918 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 16:46
        Ja walczyłam o to by karmić piersią i żałuję, bo dla mamuś to jest walka a dla
        dzieci to koszmar. I może można walczyć do upadłego tylko za cenę ilu dni
        niekończącego się wrzasku noworodka? Dla mnie to nienormalne. Jak kobieta po
        porodzie ma dużo sycącego mleczka to cudownie i tylko pozazdrościć, a jak nie?
        Ja 6 tygodnia zupełnie przeszłam na butelkę. Moja laktacja ustała. Czułam się
        strasznie i bardzo cierpiałam, ale teraz jestem bardzo zadowolona. Wiem
        dokładnie ile moja córeczka je, kiedy będzie jadła (teraz je co 5 godzin), nie
        miała kolek, a jeżeli kobiety które karmią wyłącznie piersią myślą, że karmienie
        butelką to takie męczące (bo one mogą zawsze i wszędzie), to podpowiem, że jest
        sporo sposobów na to, by karmić butelkę zawsze i wszędzie, z ciepłą wodą,
        mleczkiem i buteleczką przy sobie.
      • mha1 wypowiedź nie na temat 30.07.07, 16:51
        wątek miał podnosić na duchu kobiety, które są zmuszane przez sytuację do
        podawania butelki dzieciom. miał na celu poprawić ich samoocenę i upewnić, że
        nie są złymi matkami, bo nie karmią piersią. nie pomagasz mówiąc o walce do
        upadłego. bo gdzie leży granica "do upadłego"? kto ją wyznacza? dosyć wyrzutów
        sumienia "bo może mogłam powalczyć jeszcze trochę? może jutro by się udało?"!
    • ikabg Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 17:47
      Ja jestem na etapie wątpliwości i obaw co do butelki.Zdecydowałam sie na
      karmienie mieszane-cyc i butla- ponieważ mała chciała jeść co godzinę (ma 3,5
      mies..)i ciągle była nie w humorze. Teraz jest dużo lepiej, jest radośniejsza i
      je rzadziej. Po pół godzinnej sesji przy piersi dopija jakieś 60 ml, miałaby
      ochotę na więcej ale ja sie boję, że ją przekarmię...Martwi mnie też trochę
      fakt, że drugi dzień nie robi kupki...Podałam jej trochę herbatki na trawienie,
      może pomoże..
      Ech macierzyństwo...:)
      • wiola19714 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 17:57

        • roma5566 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 22:24
          nie chodzilo mi o to ze przestalam karmic piersia bo zrobily sie sflaczale
          tylko o to ze jest to minus jesli chodzi o ten rodzaj karmienia!!!!!!!!
    • torianka Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 19:02
      Ja karmiłam tylko piersią swoją córeczkę do połowy 4 miesiąca. Po prostu
      zaczęłam być już strasznie zmęczona tym, że ciągle "wisi" mi przy piersi - i w
      dzień i w nocy. Teraz (ma prawie 7 miesięcy) karmię ją w sposób mieszany - w
      dzień dostaje mieszankę, zupki, deserki, a wieczorem, po kąpieli (i butli
      oczywiście) po mniej więcej godzinie pierś.To samo jest rano - moja córeczka
      budzi się o 5 rano, biorę ją do nas do łóżka i ciągnie cycusia coś koło godziny
      (w nocy też się budzi, ale tylko po to żeby się poprzytulać do mamy albo taty:))
      Ja osobiście jestem zadowolona - wyregulowało się karmienie i wiem, że moja
      córeczka jest najedzona.
      Nie zapomnę natomiast szpitala - kiedy nie umiałam jeszcze karmić piersią i
      wiedziałam, że moja córeczka jest głodna, błagałam położną żeby dała mojemu
      dziecku choć wodę z glukozą. Olała mnie centralnie. Musiałam czekać aż będzie
      zmiana. Inna położna nie tylko, że najpierw nakarmiła dziecko butelką, potem
      przystawiła mi małą do piersi to jeszcze trzymała cały czas w czasie karmienia.
      Anioł normalnie...
      Ale to już jest inna historia...

      Nie żałuję, że karmiłam i dalej karmię swoje dziecko piersią tak samo jak nie
      żałuję, że karmię butelką. Dziecko ma być najedzone i nie ma większego znaczenia
      czy przez cycek czy przez butelkę. I przyznam uczciwie, że trochę nie rozumiem
      mam, które mają wyrzuty sumienia, że dają butlę jak i tych, które tak strasznie
      negują mamy butelkowe. W końcu każdej z nas chodzi o to samo - chcemy by nasze
      dzieciaki były szczęśliwe :)
    • ik_ecc Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 21:17
      www.thestar.com/article/241176

      • mommy_b Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 21:36
        Synka udało mi się karmi piersią przez 5 m-cy (z dokarmianiem wieczorem) zaś
        córeczkę 3 m-ce. U synka zrezygnowałam sama, bo miałam już dośc karmienia
        piersią, po prostu nie było to dla mnie komfortowe pomimo iz synek ładnie ssał.
        Jak nagle wylądowałąm w szpitalu w środku nocy mój biedny mąż zmuszony był dac
        małej butlę, a żebuy miał trudniej z dwójką dzieci musiał sam szukac otwartrej
        apteki i kupic mleko no i potem je odpoqiednio zrobic. Malej butla podpasowala
        i tak zostalo. Nie zaluje swojej decyzji, tym bardziej ze mam zdrowe, pogodne
        dzieci, ktore bardzo zadko choruja i rozwijaja sie tez wspaniale.

        Dodam tez ze bedac na scislej diecie mala i tak bardzo ulewala, a po
        przestaqwieniu na mleko modyfikowane problem sie zminimalizowal i to bardzo,
        takze dla nas butla okazala sie lepsza.

        Pozdrawiam Beata
      • sabko Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 30.07.07, 21:43
        mam nadzieję, że problem przedstawiony w tym artykule nie dotyczy żadnej z mam
        na forum :-(
      • delfina77 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 31.07.07, 14:29
        Artykul mowi o biegunce w krajach afrykanskich, podejrzewam, ze wynika ona ze
        zlej jakosci wody czy tez braku higieny podczas przygotowywania mieszanki a nie
        z tego, ze mieszanka jest zla. Polska jest chyba krajem rozwinietym wiec nie
        mamy sie czego obwaiac:)
        • ik_ecc Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 31.07.07, 17:29
          UNICEF i inne organizacje pomocno/zdrowotne nie stwierdzily ze do mieszania
          sztucznego byla uzywana zla woda, tylko ze dzieci nie mialy np. antycial z
          mleka matki zeby sie wybronic przed ta smiertelna biegunka.
          Specyfika afrykanska na pewno ten fakt przejaskrawia i w inych miejscach byc
          moze tak widocznych rezultatow nie ma - ale tak czy inaczej jest to dowod na to
          ze karmienie piersia jednak daje cos wiecej niz sztuczne.

          • delfina77 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 31.07.07, 18:27
            Na pewno cos daje, ale nie o to chodzi w tym watku - autorka chciala pokazac, ze
            jesli jakas kobieta nie moze karmic piersia to nie powinna sie umartwiac z tego
            powodu bo dzieci karmione butelka maja sie na ogol rownie dobrze co te karmione
            piersia. Sa kobiety, dla ktorych karmienie jest rzecza naturalna i sa takie,
            ktore wspominaja to jako horror zakonczony niepowodzeniem. Mysle, ze czas
            skonczyc ten horror i wyrzuty sumienia... A biegunka nie bierze sie z niczego,
            przewaznie to bakterie, ktore biora sie z zepsutej zywnosci itp. Lepiej nie
            stwarzac sytuacji, zeby maluch musial sie az tak 'bronic' a juz w wieku 5 m-cy
            dieta malca sie rozszerza i czerpie zasoby odpornosciowe takze z innych pokarmow
          • malabju Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 31.07.07, 20:09
            > Specyfika afrykanska na pewno ten fakt przejaskrawia i w inych miejscach byc
            > moze tak widocznych rezultatow nie ma - ale tak czy inaczej jest to dowod na
            to
            >
            > ze karmienie piersia jednak daje cos wiecej niz sztuczne.

            jeśli masz artykuł, który przedstawiałby wyniki podobnych badań przeprowadzone
            w kraju rozwiniętym to chętnie się z nim zapoznam.
            swego czasu było na ten temat głośno w prasie, telewizji i zawsze był jako
            jeden z czynników podawany właśnie brak chigieny

            ja nie karmię od 2 tygodnia życia małej
            nie miałam wyżutów, jak wspominam tamtem okres, notoryczny brak snu,
            niedojadanie (rono robiłam śniadanie a dopiero wieczorem miałam czas aby je
            zjeść), karmiąc mieszanką wiedziałam przynajmniej że mała dostaje coś
            pełnowartościowego, bo przecież mleko matki owszem może i ma cudowne
            właściwości , ale nie samo z siebie.. w mleku matki znajdują się wartości
            (minerały itp), które przekazuje organizm matki.. a jakie wartości ma mleko
            matki, która nie dojada, której samej brakuje witamin, grozi anemia... pokarm
            matki sam z siebie nie robi się pełnowartościwy
            już nie mówiąc o patologiach, gdy matka pije, pali itp
            jak koszmar pamiętam tylko wizyty u pediatry i ginekologa
            pierwsze pytanie jakie padalo to czy karmię piersią? NIE??!!! i wywód jak to
            krzywdzę dziecko i jaka to ja zła jestem... i pomyśleć że tacy lekarze w jednej
            z "najlepszych/najdroższych" poradni leczą

            -
    • anuszkak26 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 31.07.07, 12:36
      Sabko fajnie że to napisałaś.Ja też padłam ofiarą terroru laktacyjnego już w
      szkole rodzenia się nasłuchałam wręcz ibraźliwych słów na temat matek
      karmiących butelką.
      Strasznie chciałam karmić piersia moje bliźniaki ale niestety sie nie
      udało.Byłam załamana i płakałam 2 miesiące z tego powodu.Wręcz wstydziłam się
      tego że nie karmie piersią.Dopiero pani pediatra podniosła mnie na duchu mówiąc
      że to bzdura że dzieci karmione piersią są zdrowsze.A ta cudowna więz to też
      przereklamowane podobno hasło.
      Odciągałam 2 miesiące ale wkońcu miałam dość siedzenia po pół godziny co 2
      godziny przy "dojarce" słuchając ryku moich głodnych dzieci.Dałam butle i
      wszyscy poczuli się lepiej i ja i dzieci.
      Też wkurzały mnie pytania -a karmi pani piersią?Teraz umiem już odpowiedzieć
      ciekawskiej osobie że to nie jej sprawa!
      Koleżanka karmi synka piersią już 6 miesięcy i zazdrości mi że moge dać butle i
      mam spokój,że mogę zostawić dzieci na kilka godzin i wyjść z domu,bo mąż je
      nakarmi lub moja mama.Ona jest uwiązana bo mały cyckuje cały czas a zostawić go
      nie może bo butelki się nie chwyci.Ostatnio się popłakała że ma dość karmienia
      piersią.
      Ja jestem znów w ciąży i chce karmić piersią ale jak nie wyjdzie to nie
      zamierzam robić sobie wyrzutów.
      • zona29 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 31.07.07, 13:44
        Mój synek od 9 lipca je wyłącznie butelke Miał wtedy prawie 8 miesięcy.Do decyzji dojrzewałam bo nie chciałam być złą matką co siedzi w domu i nawet cyca nie daje.Rozmawiałam ze znajomą pediatrą o moim poczuciu winy ale ona powiedziala że swoje najważniejsze zrobiłam i tak długo karmiłam.Problem rozwiązał sie (pojawił bo nie byłam jeszcze przygotowana) w nocy z piątku na sobote.Nie wiem dlaczego ale nie miałam pokarmu a moje dziecko budziło sie co 1.5 godz a ja na dwie piersi w których nic nie było.Drugiego dnia szybko kupiłam mleko modyf z kaszką.Synek przestawił sie bez problemu.Niestety je kaszke tak jak kiedyś pierś czyli nie przesypia nocy.Większość znajomych pyta mnie czy karmie piersią a ja z radością odpowiadam że nie.Karmienia nie wspominam z czulośćią i dlatego ciesze sie że ten wątek sie pojawił Nika
    • ula27121 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 01.08.07, 11:54
      Myślę dokładnie taj jak Ty!!! Miałam straszne wyrzuty, że nie karmię piersią
      przy pierwszym dziecku, przy drugim mi przeszło. Uważam, że presja karmienia
      piersią jest ogromna. Nie wiem czy to dobrze czy źle ale dla mnie to było
      okropne a wydaje mi się, że nie ma jednego super sposobu dla wszystkich dzieci i
      wszystkich mam. Bardzo się psychicznie nastawiałam, że będę karmić piersią i
      mimo wszystko nie wyszło. Dzieci zdrowe, zadowolone, mama wypoczęta i mniej
      zdenerwowana co i dla nich na pewno lepsze. Pozdrawiam wszystkie "wyrodne":-)
      • chantal23 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 02.08.07, 13:48
        Tak bardzo dziekuje za ten post!!!!!!!!
        Urodziłam 14 lipca 2007 wspaniałą córeczke.Tak bardzo sie cieszylismy z naszego
        szczescia az do momentu przystawienia małej w szpitalu do piersi...to był
        koszmar-ja zdeterminowana,ze chce karmic piersia ona głodna ryczała w cały
        świat.Malutka nie umiała sobie poradzić z niewykształconymi brodawkami,łapała
        samego sutka i zaraz wypuszczała.Serce mi krwawiło,ze nie umiem jej nakarmić.Na
        oddziale nie otrzymałam zadnego wsparcia,zostalam pozostawiona sama
        sobie.Płakałam a moja córka ze mną...Kiedy przyszedł wieczór mała zasneła z
        głodu prawdopodobnie a ja z nadzieja,ze jutro napewno bedzie lepiej.Niestety
        kiedy rano połozna przywiozła mi dzieco z uśmiechem oświadczyła,ze mała pięknie
        zjadła 3 razy w nocy... butelkę.Próby przystawienia jej do bolących piersi,z
        których trzeba się nameczyc aby wyleciała kropla mleka zakończyły sie wielkim
        niepowodzeniem.Efekt był taki,ze lecze sie ze strasznej depresji
        poporodowej...Jesteśmy od poczatku na butelce i dopiero teraz zaczynam sie z ta
        sytuacja oswajac...trudno poprostu tak musi byc i koniec.To co sie w obecnych
        czasach dzieje z terrorem karmienia piersia jest przygnebiajace.Kazda strona w
        necie,kazda kupiona gazeta manifestuje karmienie piersia-Ludzie pomyślcie o
        tych kobietach,które bardzo chciały ale im nie wyszło!!!!!!.Nie namawiajcie do
        czegos co jest niemozliwe!!

        Mam nadzieje,ze znajde poparcie wśród was w tym co napisałam.
        Pozdrawiam serdecznie
        • aneta231 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 02.08.07, 14:16
          Ja tez karmie butelką i bardzo bardzo zle sie z tym czulam przez tą nagonke na
          karmienie naturalne. Bardzo chcialam karmic piersia, ale to byl
          koszmar....męczylam sie 6 tygodni. Od początku miałam tak poorane brodawki że
          krew się lała, w jednej mały zrobił mi normalnie dziurę, do teraz całkiem się
          nie zagoiła, a mały ma ponad 3 miesiące! Karmiłam i płakałam z bólu, wyłam
          czasem. Atmosfera w domu zrobił się przez to strasznie nerwowa, bo chcielismy
          zeby bylo dobrze, ale nie było. Ja ciagle mialam wrazenie ze to wszystko przez
          to ze maly łapie zbyt płytko, ale lekarze, położne i konsultantki laktacyjne z
          ktorymi mialam kontakt w Warszawie twierdzily ze wszystko jest ok i ze to
          minie, zagoi sie i bedzie dobrze. Nie bylo! Przeszlam dwa zapalena piersi, rany
          dalej byly takie same. Przelom nastąpil w momencie przeprowadzki do Wrocławia -
          tu połozna zdiagnozowała ze maly chwyta zbyt plytko, cwiczylam z nim,
          odstawialam i przystawialam ponownie, probowalam nauczyc jak jesc poprawnie.
          Ale maly stał sie nie do zniesienia, ciągle wył, a ja bylam skonana. Co sie
          okazalo: dopóki Kuba mial male potrzeby a mleka bylo tyle ze prawie ze samo
          lecialo, wystarczalo mu.....potem byl problem bo jak przestawalo samo leciec
          Kuba nie potrafil go wyssac, zaczynal sie denerwowac, preżyc i wyc. A ze
          wzgledu na to ze ssal zle, mleka produkowalo sie coraz mniej - i kolko sie
          zamyka. Nauczyc ssac poprawnie juz sie nie udalo - chyba bylo za pozno.
          Skonczylo sie na butelce - Kuba mial wtedy wlasni 6 tygodni. Teraz nie mam juz
          wyrzutow sumienia. Moj maluszek jest szczesliwym, pogodnym, radosnym i co wazne
          grzecznym dzieckiem. A to glownie dlatego ze ma pełny brzuszek.

          I wkurza mnie przekonanie niektorych ze jak sie chce to mozna.....ja chcialam,
          na mysl by mi nie przyszlo ze bede karmic mieszanka. Bylam w pelni nastawiona
          psychicznie na karmienie naturalne, nie kupowalam butelek bedac w ciazy, bo
          wydawaly mi sie zbedne.
          Bardzo chcialam, ale nie wyszlo.............................
    • minkal hahah ale z Was naiwniary 07.08.07, 14:59
      kilka firm się bardzo cieszy, jeszcze dłuuuugo zmodyfikowane mleko krowie będzie
      się dobrze sprzedawało, niektóre z Was to nawet tak mocno w brak pokarmu wierzą,
      ze az nie są w stanie wykarmic. Nie ma się co bać, nie popłyniemy, pozdrowienia,
      nie ma jak dobry PR kilkadziesiąt lat temu, a teraz trzeba tylko utwierdzać Was
      w pewnych stereotypach...i kasa leci...
      • aneta231 Spadaj cwaniaro!!!!!!!!!!! 07.08.07, 15:37
        Jak Ty nie masz problemu z karmieniem to się ciesz, a nie dobijaj
        innych. A jesli sądzisz ze brak pokarmu to zawsze wynik wiary w ten
        fakt, to powinnaś się trochę dokształcić bo masz duże luki w
        wiedzy!!!!!!!!!
        • minkal heh kolejny mit prezentujesz zresztą 07.08.07, 16:16
          "Jak Ty nie masz problemu z karmieniem to się ciesz, a nie dobijaj
          innych. A jesli sądzisz ze brak pokarmu to zawsze wynik wiary w ten
          fakt, to powinnaś się trochę dokształcić bo masz duże luki w
          wiedzy!!!!!!!!!"
          jestem facetem, nie karmię(choć i facet jest w stanie , bywało tak, oj tak
          moje kochane).
          Brak pokarmu dotyczy zaledwie ok 1% kobiet. Mój post dotyczył karmiących
          krowim modyfikowanym mlekiem, którym -wydaje -się -ze im brak pokarmu, bo albo
          w to wierzą albo chcą wierzyć, bo im tak wygodniej. I zwracam uwagę na fakt,
          ze duuuża w tym rola koncernów produkujących mieszanki, biznes się kręci, a Wy
          się obwiniacie. wiem coś o tym.
          Post nie dotyczył kobiet świadomie karmiących miesznką( wiedzących to, co
          dawniej jasne było jak słońce, ze natura nas nie wyróżniła zbytnio pomiędzy
          ssakami w kwestii karmienia piersią. i to jest fizjologia), kobiet, które
          dokonały nie manipulowanego, świadomego wyboru.
          • aneta231 Skandal - żeby facet pouczał w takich kwestiach!!! 07.08.07, 16:56
            Koncerny produkujące mieszanki na karmienie mojego dziecka nie miały
            żadnego wpływu. Przez całą ciąże byłam pewna że będę karmić
            naturalnie i o mieszankach pojęcia nie miałam żadnego. Po czym maly
            w wieku 6 tygodni wył z głodu, odmówił jedzenia (bo ssać nie umiał
            dobrze), ja wyłam z bólu a z ran na piersiach lała sie krew. Mąż
            chcąc nie chcąc pojechał do apteki po mleko, całkowicie zdając sie
            na porade farmaceuty. Ale oczywiscie mogłam pozwolić dziecku umrzeć
            z głodu, wtedy zachowałabym dumę Matki Polki. Czy tak????!!! Wtedy
            byłoby fizjologicznie prawda? Ssaki ktore są po urodzeniu słabszymi
            egzemplarzami z reguły sa odrzucane przez matki i skazane na śmierć.
            Czy tak powinny zachowywac sie matki zeby bylo fizjologicznie?
            Zreszta po co ja cokolwiek tłumaczę...

            Minkal lepiej wypowiadaj sie w tematach ktore mozesz podeprzec
            praktyka!
          • aneta231 PS nie jestesmy dla Ciebie "kochane"!!! 07.08.07, 16:58

            • minkal Re: PS nie jestesmy dla Ciebie "kochane"!!! 07.08.07, 17:36
              czyżby?"nie jesteśmy dla CIebie kochane" Czy zostałaś mianowana rzecznikiem
              wszystkich forumowiczek? nie? to w liczbie pojedynczej proszę.
              poza tym ssak, który sprawia, ze z brodawek leje się krew, jest nieźle silnym
              ssakiem. Około 6tego tygodnia normuje się laktacja i piersi z przepełnionych
              stają się sflaczałe, co wiele matek interpretuje- koniec laktacji. Co więcej
              maluchy wyją, bo stale chcą być przy piersi, a matki interpretują to jako
              koniec pokarmu. bo wyobrazają sobie,ze piers to butla i karmienie ma wyglądać
              identiko jak krowią mieszanką. mogę się wypowiadać a i owszem , choćbym nawet
              ni emiał, ale mam żonę, co przeszła wszelki etapy karmienia z paniką około
              6tego tyg. włacznie. ale zamiast lecieć do apteki kupiłem wagę niemowlęcą i
              skontrolowaliśmy przyrosty.mam to szczęscie, ze wiem co nieco o marketingu
              koncernów i mam głeboko w poważaniu mieszanki.
              • kreciola_mis Re: PS nie jestesmy dla Ciebie "kochane"!!! 07.08.07, 18:33
                minkal ,
                czemu tak na prawde piszesz na temat ktory Ciebie nie dotyczy??

                wszyscy wiemy, ze pokarm matki jest najlepszy, czasem po prostu brak
                nam wiary i sily..
                po 9 miesiacach ciazy , po trudach porodu , problemach z piersiami,
                peknietymi brodawkami podajemy dziecku butelke..

                czy ten fakt czyni z nas bycie gorsza mama???

                pozdrawiam

                aga
                • aneta231 Re: PS nie jestesmy dla Ciebie "kochane"!!! 07.08.07, 20:45
                  Poza tym oceniasz innych na podstawie jednostkowego przypadku -
                  sflaczałych piersi swojej zony! Kazda historia karmienia albo braku
                  jego mozliwosci jest inna. Jesli ktos ni karmi to ma do tego powody.
                  nie wiem dlaczego uwazasz, ze jestesmy jakimis kretynkami, ktore nie
                  umieją oceniz czy pokarm jest czy go nie ma. Nie oceniaj, jezeli cos
                  Cie nie dotyczy. I nie zasmiecaj watku, ktory został stworzony do
                  podbudowania duchowego.
                  • sabko Re: PS nie jestesmy dla Ciebie "kochane"!!! 07.08.07, 21:54
                    Najbardziej mi się podoba jak o karmieniu wypowiadają się faceci ( w takim
                    tonie) . To my chodzimy w ciąży, my rodzimy i my mamy pełne prawo decydowania do
                    czego będą służyły nasze piersi. Kochający mąż i tatuś to taki który wspiera,
                    doradza mamę a nie krytykuje.
                    żadna z nas nie jest głupią ani zła mamą bez względu na powody z jakich
                    zdecydowałyśmy się na karmienie butelką.
                    • e_t_zz Re: PS nie jestesmy dla Ciebie "kochane"!!! 08.08.07, 15:04
                      Dziewczyny - olejmy goscia, który najwyraźniej ma kompleksy i może
                      wykazać sie w temacie, który go w praktyce nie dotyczy...
                      Ja też miałam kłopot z karmieniem piersia, mały nie potrafi ssać i
                      każde przystawianie to była jedna wielka jego histeria. Bałam sie
                      wręcz, że jedzenie, które powinno byc dla dziecka przyjemnością
                      stanie sie dla niego traumą. I próbowałam ile sie dało, ściagałam,
                      karmiłam z butli ale pokarmu było coraz mniej. I do 3. miesiąca
                      karmiłam mieszanie a po 3. miesiącu juz przeszłam na modyfikowane.
                      Mały jesy cudowny, zdrowy, wesoły, pogodny a czułości wzajemnych nam
                      nie brakuje. Ale oczywiście - pierwszy miesiąc to dla mnie był jeden
                      wielki wyrzut sumienia... Zamiast ciieszyc sie macierzyństwem i
                      synkiem ja przeżywałam, że jestem wyrodna...Ech, mineło na
                      szczęście - m.in. dzieki ogromnemu wsparciu kochanego męża.
                      Pozdrawiam i wierzcie, że jesteście najlepszymi mamami dla swoich
                      maluchów.
                      • 13061985n Re: karmienie mieszane 10.08.07, 12:32
                        Moj synek ma 10 tyg i od urodzenia karmie go butelką. Nie chciał
                        ssać mojej piersi i byl przy tym wielki placz wiec zaczelam sciagac
                        porarm. A dodatkowo karmie go mlekiem Bebilon bo swojego pokarmu mam
                        za mało. Jestem zadowolona ze synek jest karmiony butelka. Niedlugo
                        skonczy 3 miesiace i bede rezygnowac z odciagania pokarmu bo jest
                        go coraz mniej(teraz odciagam 2 butelki po 100ml a wczesniej byly 3
                        po 130ml)i zostanie tylko Bebilon.Na poczatku bylo mi przykro ze nie
                        moge karmic piersia ale przeciez to nie moja wina ze tak sie stalo.
          • ula27121 Re: heh kolejny mit prezentujesz zresztą 17.08.07, 12:36
            I zwracam uwagę na fakt,
            > ze duuuża w tym rola koncernów produkujących mieszanki, biznes się kręci, a Wy
            > się obwiniacie. wiem coś o tym.

            To ciekawe dlaczego na każdym mleku modyfikowanym piszą , że sięganie po nie to
            stateczność- co notabene tez mnie dołowało- a w wielu szpitalach nie chcą
            dokarmiać dzieci?
            I ciekawe dlaczego tyle kobiet ma wyrzuty sumienia, ze to takie wyrodne ....i że
            złe matki są?
            A skoro skorzystać ma i matka i dziecko i koncern to co w tym złego?
    • kekoa2 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 08.08.07, 15:30
      a ja jestem dumna ze swojej decyzji ze nie dalam sie terrorowi i wybralam
      karmienie butelka co jest lepsze dla mnie i mojego synka,karmiac czulam sie jak
      krowa a maly tylko ryczal bo nie umial ssac,ze nie bede karmic wiedzialam juz w
      ciazy-przerazala mnie ta fizjologia i uzaleznienie,bo kto powazny by sobie
      pozwolil zeby mu dziecko wisialo pol doby u cycka-przeciez to depreja murowana,a
      tak karmimy oboje z mezem a ja czuje sie sie jak atrakcyjna i kochajaca swoje
      dziecko mama bo nie robie niczego co jest dla mnie nie do przyjecia.szczerze
      piszac to juz w szpitalu uswiadomilam z satysfakcja bardzo agresywna polozna ze
      poprostu nie bede karmic piersia bo takie mam zyczenie:)
      • saralee Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 08.08.07, 20:21
        kekoa, sprawdz @ gazetowego...
    • umberto_14 Re: coś pozytywnego dla mam karmiących butelką :- 10.08.07, 23:18
      To bardzo przyjemne móc się cieszyć z tego, że się karmi butelką.
      Moja historia jest nieco inna: ja chciałam karmić piersią ale mimo
      prób - bardzo rozmaitych - trwających ponad miesiąc nie wycisnęłam z
      siebie prawie nic. Oczywiście musiałm dać małej butelkę. I co miałam
      zrobić? Nie było osoby wokół mnie - położnej, lekarza, która nie
      podreśliłaby jakaż to tragedia nas spotkała. No i jeszcze pewien
      lekarz, który oświadzcył mi, że nie karmię piersią, bo nie chcę, bo
      przecież jesteśmy ssakami i on nie przypomina sobie żeby kiedyś
      słyszał, że jakaś - dajmy na to - suka nie mogła wykarmić swojego
      szczeniaka.
      i co Wy na to?
      I cały czas to uczucie, podtrzymywane generalnie przez wszystkich
      dookoła, że krzywdzi się dziecko dając mu butelkę. Niezależnie od
      tego czy to wybór czy konieczność - to karmienie butlą nie może być
      obarczone poczuciem winy. Okazuje się, że co najmniej równie ważne
      jeśli nie ważniejsze są uczucia i bliskość.
      Nasza córeczka ma 2,5 i na razie nie chorowała ani razu.
      Pozdrawiam
      • ula27121 Re: coś o ssakach 17.08.07, 12:43
        to ja jeszcze dodam, że jestem lekarzem weterynarii i bardzo często zdarza się,
        ze suka nie jest w stanie wykarmić szczeniąt bo po prostu nie ma pokarmu albo
        brodawki są źle ukształtowane. To samo tyczy sie loch i wszystkich innych
        zwierząt. Są specjalne preparaty, którymi można odkarmić zwierzęta. Dotyczy to
        oczywiście tych, które dla właściciela są ważne i cenne. Bo są tacy, którzy wolą
        uśpić niż płacić za pokarm. Podejrzewam, ze wielu nawet nie dociera do lekarza i
        szczenięta czy kocięta same zdychają.
Pełna wersja