loona28
30.07.07, 14:36
Mam pytanko do mam, ktore borykaja sie z problemami na poczatkach karmienia
piersia – czy naprawde uczynie swojemu dziecku wielka krzywde dokarmiajac ja
gotowa mieszanka? Mala ma dopiero 10 dni i karmienie jej jest droga przez
meke dla nas obu.
Jestem przekonana ze sie nie najda, bo ciagle zsuwa sie z piersi, nie
przybrala nic na wadze, jest ciagle niespokojna, podenerwowana, ma gazy i
czkawke praktycznie non-stop. Wszystko dlatego ze ciagle placze i zlosci sie,
bo jest albo glodna albo zsuwa sie podczas karmienia i automatycznie uderza w
placz. Mieszkam w Anglii gdzie klada ogromny nacisk na karmienie piersia i
absolutnie sa na nie zeby podac malej butelke, chocby co ktores karmienie. Ja
wiem jednak, ze wiele mam w Polsce dokarmia dzieci, wlasnie z opisanych
powyzej powodow.
Nie chce rezygnowac z karmienia piersia, mysle o tym zeby np. wprowadzic jej
butelke tylko na noc, na 2-3 karmienia i stopniowo, gdy karmienie piersia sie
jakos unormuje, zrezygnowac z dokarmiania.
Niestety nie moge tu liczyc na niczyje wsparcie ani pozbawiona ideologii
rade, zwlaszcza lekarza czy poloznej, a nie daje juz po prostu rady, od jej
urodzenia nie przespalam nawet 2 godzin i zaczynam czuc po prostu niechec do
tego wszystkiego. Ze wzgledu na sytuacje rodzinna przez najblizsze tygodnie
nikt nie moze mnie odciazyc, i boje sie ze wysiade psychicznie i mala na tym
straci jeszcze bardziej:((( Prosze o jakas obiektywna rade.