jaszag1
17.10.07, 13:01
Pani doktor ja już pisałam w tej sprawie, ale proszę o jeszcze jedną
radę, ponieważ nie zgadzam się ze swoim pediatrą, ale nie wiem czy
dobrze robię.
Mój synek ma 9,5 miesiąca wszystko z nim ok ładnie je,przybiera na
wadze,jest zdrowy i pogodny itd. Pani doktor oceniała jego karmienie
więc przejdę do mojego problemu kolejnego.
otóz nie chce żuć. najchetniej jadlby same papki i jak wyczuje
grudki to pluje, czasem zwymiotuje, sa piski, krzyki, wyginanie i po
prostu nie chce jesc i koniec.Papki chętnie,ale jak mniej zmielone
nie przechodzi mu przez gardło, wiec ja zeby w ogole zjadl ustepuje
i daje mu te papki.
a pediatra powiedział mi ze to moja wina, ze on nie umie zuc, bo
powinnam na sile mu dawac mniej zmiksowane jedzonko. jak wypluje to
znowu dawac i tak do skutku.
ale ja sie boje go zmuszac, bo jak pisalam wyzej po prostu sa cyrki
i ja sie denerwuje i on, a dla mnie wazne zeby zjadl ten obiadek i
juz. i ja sobie nie wyobrazam wmuszania w niego czegokolwiek.
lekarz mowi ze potem jak skonczy rok moga byc duze problemy i wtedy
sobie nie poradze itd. wiec troche jestem w stresie.
i teraz moje pytanie.
1) czy ja mam w niego wmuszac te obiadki zeby w koncu nauczyl sie
zuc? tak jak pisalam wyzej,szczerze mowiac ta metoda mnie przeraza
bo wiem ze nic nie zje w koncu.
2) czy poczekac i sam sie jakoś nauczy powoli? dodam ze i tak
ostatnio zrobil postep bo sam je chrupki kukurydziane - bierze sobie
w raczke i pogryza i sam do tego doszedl po porstu lezaly i on je
sobi wzial - jako przegryzkę - za Pani radą. ale już jabluszko czy
banan czy ziemniaczek mniej zmielony wypluwa i nie bardzo wie co z
tym zrobic ugryzie i wypluwa.
Proszę o opinię, bo pewnie jestem przewrażliwiona, ale lekarz mnie
trochę przestraszyl. takze czekam na Pani zdanie, bo dla mnie Pani
zdanie jest bardzo ważne. nieraz nam Pani bardzo pomogła.
dziękuję i pozdrawiam