anaveronika Re: Wołanie o szacunek 25.12.08, 00:57 tez jestem butelkową mamą, ale na szczeście nie przeszłam tego co Wy. Moj synek ma dopiero 10 dni i w zasadzie nigdy nie był karmiony piersia. Od początku nie nastawiałam sie na karmienie piersia ale nie byłam tez całkowicie przeciwna sprobowaniu tego. W 3 miesiącu owdowiałam i naprawde, ostatnią rzecza jaka by mi przyszła do głowy to przygotowywanie piersi i brodawek do karmienia. A brodawki mam dosc płaskie. Tak więc w nocy, 2 godz po porodzie nie udało sie małego nakarmic. Pielegniarka, ktora mi go przyniosła, tłumaczyła i pomagała jak dac mu cyca ale nic z tego nie wyszło. Mały nie umiał złapac porzadnie, ja nie umiałam go przystawic. Dostał glukoze i był spokój. Tak samo nie udało sie po kilku godzinach, więc pielegniarki same musiały go dokarmiac bo sie wydzierał. W drugiej dobie dalej nie mialam pokarmu, chyba wszystkie pielegniarki i połozne starały sie mi pomoc, pokazac jak przystawiac itp. Ale efekt był taki, ze mały był głodny, nie łapał dobrze, pogryzł mnie, on płakał z głodu a ja syczałam z bólu. Chciałam przestawic go zupełnie na butelke, ale lekarz na obchodzie jeszcze zasugerował by poczekac do 3 doby. W tej 3 dobie faktycznie piersi zrobiły sie twarde i nabrzmiałe, ale dalej niewiele leciało. Mały dostal zółtaczki, lezał w cieplarce. Karmiłam go przez 1,5 godziny najpierw z jednej piersi, potem z drugiej i znowu z tej pierwszej. Zawiozłam go do cieplarki a tam pielegniarka stwierdziła, ze on dalej jest głodny. Kolejne poł godziny i zasnął. On sie docieplał a ja przez 35min z laktatorem sciągnęłam 20 ml pokarmu. Po połtorej godzinie naswietlan dostalam go znowu do karmienia i powiedziałam "nie, nie nakarmie go, prosze nakarmic butelka". Dostałam bromergon. Dopoki lezał w cieplarce pielegniarki same go karmiły i przynosiły mi na troche by odpoczął od tego opalania. W ostatnim dniu sama pilnowałam godzin karmienia, szłam po butelke i sama karmiłam. Nie było najmniejszego problemu, dostawalam juz przyszykowana odpowiednio ciepła butle. Musze przyznac, ze zadna pielegniarka czy lekarz nie naciskali i nie zmuszali do karmienia piersią. Pielegniarki noworodkowe poprostu przedstawiły swoje zdanie i własne doswiadczenia typu "mam 2 dorosłe zdrowe córki butelkowe bo nie chciałam karmic" albo "karmiłam piersią 3 mies a dziecko nie przybierało na wadze wiec przesżłam na butle". Pediatra powiedziała, ze dziecko karmione butelką wcale nie rozwija sie gorzej niz karmione cycem. Bo moga byc zdrowe butelkowe i alergiczne czy chore cyckowe. Teraz synek ma 10 dni i zjada ok 40-60 ml, w zaleznosci jak mu sie chce, raz wiecej, to nastepnym razem mniej albo dłuzej spi. I nawet przez chwile nie czułam sie gorzej, ze bede zła matka bo nie karmie piersią. Byłabym zła matką gdyby dziecko było głodne. Odpowiedz Link Zgłoś
de_sathe Re: Wołanie o szacunek 25.12.08, 13:09 Ja karmiłam piersią od samego początku do ukończenia przez małą 6,5 miesiąca, ale już wcześniej chciałam przejść na butlę. Nie wiedziałam za bardzo, jak to zrobić, bo mała butli nie chciała. Dopiero przez cierpliwe podawanie codziennie kleiku z butelki, potem przez stopniowe przechodzenie na podawanie mleka modyfikowanego, udało mi się małą od cycka odzwyczaić. Miałam po prostu dosyć karmienia piersią. Nie mogłam nigdzie wyjść, ani na basen, ani na kurs, ani do pubu, bo mała jadła co 2 godziny w dzień, a w nocy z 2-3 razy. Odkąd dostała butelkę i inne jedzonko przybiera o niebo lepiej, w nocy wytrzymuje bez jedzenia 8-9 godzin i ja mam więcej czasu dla siebie. SAME PLUSY! Nawet jak karmiłam tylko piersią, to mi nigdy do głowy nie przyszła myśl, że dzięki temu jestem lepszą matką. Nie pomyślałam nawet, że matki karmiące butelką mogą być ode mnie z tego powodu gorsze! Kobiety chyba same często nakręcają się tą całą propagandą karmienia piersią i same później od tego cierpią. Trzeba myśleć nie tylko o zdrowiu dziecka, ale również o własnym - zadowolona i uśmiechnięta mama na pewno z większą radością, cierpliwością i otwartością podchodzi do zajmowania się maleństwem. A skoro karmienie piersią niektórym przynosi ból i frustrację, to moim zdaniem nie przynosi też za dużo dobrego dziecku. ZDROWIE MAMY JEST TUTAJ TAK SAMO WAŻNE! Nasze dzieci są kochane, ale nie zapominajmy o samych sobie w tym naszym macierzyństwie :) Odpowiedz Link Zgłoś
arathlo Wołanie o szacunek 07.01.09, 00:58 Mam 4miesięczne dziecko, miesiąc temu zaczęłam je dokarmiać, uprzednio jednak stoczyłam wielodniową walkę z laktacją, słabo ssącym dzieckiem oraz poczuciem powinności karmienia piersią, ale też chęcią. W ciąży i nawet przed nią planowałam wyłącznie karmienie naturalne co najmniej do roku. Podczas tej walki byłam wściekła i sfrustrowana, karmienie wzbudzało we mnie lęk (czy starczy mleka? czy dziecko będzie ładnie ssać?) frustracja odbijała się na dziecku, którym nerwowo szarpałam próbując go ładnie przystawić i by zassał wreszcie pierś. W końcu skapitulowałam- we łzach i sięgnęłam po mieszankę. Obecnie 2 karmienia są moim mlekiem ale w butelce, a reszta modyfikowanym. Co się zmieniło? Dziecko dobrze przybiera na wadze (wcześniej przybierało na dolnej granicy normy lub za mało), mam pewność, że jest najedzone, z butelki idzie trochę lepiej, jakoś mam więcej cierpliwości do długiego karmienia butelką, nawet jak dziecko się szarpie niż jak to samo odbywało się z moją piersią. Nie udało się. Wciąż popłakuję, ale czuję się coraz lepiej, odnajduję wiele plusów, by jakoś się pocieszyć. Ale miałam okropne poczucie winy i ono powraca, że nie wykarmiłam mojego dziecka. Ostatnio nawet wyobraziłam sobie sytuację, jak dziecko starsze zapyta mnie na widok karmiącej piersią mamy czy też tak było karmione! I wielkie poczucie winy znowu na mnie spadło jak głaz, bo jak się wytłumaczę swojemu dziecku z takiego "grzechu". Do tego promocja karmienia piersią doprowadziła. Uważam, że mogliby z tym już przystopować, jak ktoś chce karmić piersią to będzie walczył i albo się uda albo się nie uda. Ale niech te którym się nie udało będą równo traktowane. A także, te które nie chcą- mają prawo. Jakoś nie widzę, żeby z równym uporem było promowane zdrowe żywienie dorosłych, także ważne i mające wpływ na zdrowie- nawet chyba bardziej niż karmienie w pierwszym roku życia. Odpowiedz Link Zgłoś
melania29 Re: Wołanie o szacunek 07.01.09, 10:57 WITAM!!! MOJ SYNEK MA 3 MIESIACE OD PRAWIE DWOCH KARMIE GO BUTELKA:) Odpowiedz Link Zgłoś
melania29 Re: Wołanie o szacunek 07.01.09, 11:04 melania29 napisała: > WITAM!!! > MOJ SYNEK MA 3 MIESIACE OD PRAWIE DWOCH KARMIE GO BUTELKA:) pobyt w szpitalu byl kosszmarem a spedzilismy tam z powodu zakarzenia drug moczowych prawie 2 tyg.Wciaz ten teror za strony poloznych ze trzeba karmic, maly niechcial ssac nie umial zalapac brodawki,karmienie to byl koszmar plakal maly i ja,popadlam w straszna depresje do tego stopnia ze doslownie bylam zla na malego za to ze jest i ze muze go karmic na oczach poloznych i innych ludzi .po powrocie do domu koszmar plakal non stop spaliismy po 2 godz na dobe. jezdzilismy od lekarza do lekarza. tylko jeden nam pomogl stwierdzil ze synek cierpi na nie toleracje laktozy zalecil karmienie mlekem bez laktozy. I stal sie cud maly juz nie placze, ladnie spi i wszystko jest ok. jednak nasz pdiatra twierdzi ze zle robie ze nietoleracja to tylko wymowka do odstawienia od piersi.Ja juz teraz nie czuje sie gorsza i nikomu nie pozwole sobie tego wmowic wiem ze to jest dobre dla mojego dziecka.:0 teraz oboje jestesmy szczesliwi i cieszymy sie soba:) pozdrawiam wszystkie mamy Odpowiedz Link Zgłoś
monika.korcz-zawadzka Re: Wołanie o szacunek 08.01.09, 15:31 daj spokój, Twojego dziecka nie będzie interesowało jak go karmiłaś, myślisz, że kilkuletnie dziecko będzie przesiąknięte propagandą laktacyjną? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
paolin_ka_86 Re: Wołanie o szacunek 13.01.09, 19:46 Karmiłam synka 2 miesiące. Również pytano mnie w kółko czy karmię piersią. Szczególnie starsze panie pielęgniarki z oburzeniem mówiły "Jak to a niby dlaczego" spokojnie odpowiadałam, że ja decyduję o sobie i swoim dziecku. Nie odczuwam potrzeby tłumaczenia się komukolwiek dlaczego przestałam karmić piersią. Niestety stereotyp matki Polki uparcie tkwi szczególnie wśród starszych doświadczonych Pań, które nie mają pojęcia o mleku modyfikowanym. Odpowiedz Link Zgłoś
monika.korcz-zawadzka Re: Wołanie o szacunek 14.01.09, 22:27 paolin_ka_86, dobrze, że nie dałaś się wpędzić w poczucie winy :-) rzadko której kobiecie się to udaje Odpowiedz Link Zgłoś
paolin_ka_86 Re: Wołanie o szacunek 19.01.09, 15:48 Właśnie dziwię się, że panuje taka nietolerancja, przecież każda matka chce dla dziecka jak najlepiej, a to czy karmi butelką czy piersią nie zmienia nic w więzi jaka łączy matkę i dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
monika.korcz-zawadzka Re: Wołanie o szacunek 20.01.09, 11:13 zgadzam się z Tobą w 100%, m.in. po to założyłam blog, żeby walczyć z tym ciemnogrodem Odpowiedz Link Zgłoś
paolin_ka_86 Re: Wołanie o szacunek 20.01.09, 14:25 Bardzo ciekawy blog. Poczytałam sobie, ale to nie ja powinnam go czytać, tylko zatwardziali zwolennicy karmienia naturalnego mimo wszystko. Jak czytam jak kobiety cierpią, ponieważ społeczeństwo nie toleruje karmienia sztucznego to bardzo szkoda mi ich. W sumie są to niepotrzebne nerwy, ale kobiety trzeba bronić swoich racji, a nie tłumaczyć się, że nie możecie. Wiem jak hormony szaleją po porodzie i wiele kobiet bardzo przejmuje się tym co ludzie mówią, ale trzeba mieć swoje zdanie. Dobrze, że ja nie biorę do siebie tych mądrości ludowych. Nie karmię naturalnie. Mój synek ma już 7 mies. (czyli 5 mies. jest karminy sztucznie) i nie widzę, żeby się gorzej rozwijał. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kotopulo Re: Wołanie o szacunek 04.02.09, 23:23 Za dwa tygodnie mam termin porodu. Chciałabym karmić synka piersią, ale już teraz zdecydowałam się na wprowadzenie butelki z własnym pokarmem - dla własnego dobra, żeby móc ruszyć się z domu. Życie oczywiście zweryfikuje plany, mogę przecież mieć problemy z pokarmem. To co tu przeczytałam zrobiło na mnie ogromne wrażenie - negatywne. Współczuję Wam dziewczyny, tym bardziej mi przykro, że często to właśnie inne matki odnoszą się do butelkowych z pogardą. W szkole rodzenia położne mówiły jak wartościowe jest mleko matki i uważam, że promocja naturalnego karmienia jest pozytywna, ale właśnie... promocja, nie terror. Nie wyobrażam sobie takiego traktowania w szpitalu, to poniżające i stresujące dla i tak skołowanej kobiety. Nigdy nie pozwolę sobie na coś takiego, mam 34 lata, to moje pierwsze dziecko, chcę mu dać jak najwięcej ale nie kosztem własnej godności. Niech no spróbuje mnie jakaś położna obmacywać bez mojej wyraźnej prośby o pomoc, albo co gorsza wrzeszczeć na mnie - zrobię taką aferę na cały szpital, że im się odechce. A obcym ludziom na pytanie,czy karmię piersią mam zamiar odpowiadać, że to moja prywatna sprawa. Trzymajcie się ciepło i nie dajcie się wpędzić w poczucie winy. Odpowiedz Link Zgłoś
meresanch Re: Wołanie o szacunek 05.02.09, 13:54 do porodu mam jeszcze daleko ale podczytuje różne fora chciałabym karmić piersią, ale wiem, że może mi się nie udać, mam bardzo wrażliwe piersi, dam sobie trochę czasu i jeśli dziecko będzie głodne lub ja będę wyła z bólu, lub dieta wymagana do karmienia bezie zbyt restrykcyjna i przez alergię nie będę miała co jeść - bez wyrzutów sumienia przejdę na butelkę, przez 15 lat niektórym osobom muszę udowadniać że nie mogę jeść mięsa to i sobie z tym poradzę :D Odpowiedz Link Zgłoś
asia_inc Re: Wołanie o szacunek 25.02.09, 10:01 Mam 3 miesięczną córeczkę. Bogu dziękuję że udało mi się zajśc w ciążę i urodzic. Od kilku lat walczę z RZS i rok temu miałam usuwane polipy na jelitach, do tej pory mam przewlekłe zapalenie i guzki. Praktycznie odkąd pamiętam to biorę leki. Urodziłam naturalnie, bez znieczulenia "bo to szpital z fundacji rodzic po ludzku" - malutka miała 4 kg. Miałam tak potworny poród że aż mi się rany na jelitach porobiły. W szpitalu tylko usłyszałam, ze to nie powinno bolec. Mała była duża, nie dałam rady jej wykarmic. Pierwsza noc w domu była horrorem, ja nie dałam rady ani chodzic ani leżec ani siedziec - a mała cały czas głodna. Na następny dzień mąż poszedł do pediatry spytac się jakim mlekiem dokarmiac. I dokarmiałam ale mała wymiotowała, nie spała i tylko się męczyła. Nie wiedziałam czy to od mojego czy od sztucznego mleka. A ja cały czas nie byłam w stanie sie ją zajmowac, tak mnie wszystkio bolało. Po tygodniu nie wytrzymałam pojechałam prywatnie do lekarza i on mi powiedział: co pani woli karmic piersią i wylądowac za jakiś czas w szpitalu na operacji czy się wyleczyc? Oczywiście wybrałam to drugie. Przestalam karmic piersią i po tygodniu leczenia byłam jak nowo narodzona. Pediatra to rozumiał i ani przez chwilę mnie nie potępiał, gorzej było z otoczeniem i rodziną. Każdy wiedział że jestem chora ale nikt nie rozumiał dlaczego wybrałam własne zdrwie a nie karmienie piersią. A ja nie żałuję. Kocham ją nad życie i to że karmię butelką wcale nie oznacza że kocham ją mniej, nawet powiem więcej - teraz mam siły żeby lepiej się nią zajmowac. Ludzie powinni zrozumiec że nie każdy może karmic naturalnie i decyzja o tym zależy od matki, i zamiast ją potępiac powinno się wspierac obojętnie jakiego wyboru dokona. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Wołanie o szacunek 25.02.09, 12:53 Zachowanie ludzi świadczy o nich. Ponieważ i ja karmiłam krótko, to wiem cos na ten temat, z tym że mimo smutku, że skończyłam karmić piersią i nie będzie już tej jedynej w swoim rodzaju bliskości wcale a wcale nie przejmowałam się tym co ktoś mówił. No po prawdzie pomijam, ze w sowim otoczeniu miałam osoby też karmiące butelką, a lekarze nigdy nie powiedzieli ani słowa na ten temat. Co moge doradzić? Nie zwracac zupełnie uwagi na takie głupie gadanie. Nie tłumaczyć się bo i dlaczego? I zakończyć temat krótkim" To jest moja osobista sprawa, nie twoja/wasza" I nie wdawać sie absolutnie w dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
edytazynda Re: Wołanie o szacunek 25.02.09, 20:19 Witam Kiedy czytam o tych wszystkich historiach to normalnie gotuje się we mnie. Ja rozumiem kobiety, które chcą za wszelką cenę karmić naturalnie i są w stanie dla tego wiele poświęcić, ale dlaczego te, które nie mogą, nie udało się, NIE CHCĄ, są traktowane prawie jak nazistki? Osobiście nie spotkalam się z terrorem, dziecka 4-miesięcznego nie karmiłam piersią ani razu, ponieważ już na początku ciąży wiedzialam, że nie chcę tego robić i koło 30 tc powiedziałam o tym lekarzowi prowadzącemu. Powiedział, że jest jeszcze trochę czasu na przemyślenie, ale jeśli nie zmienię zdania da mi tabletki i po kłopocie. Mam takie nieodparte wrażenie, że w momencie zajścia w ciążę kobieta przestaje być traktowana jak człowiek, a zaczyna być MATKĄ- czyli robotem, który nie ma prawa zachcieć czegoś niedozwolonego, nie ma prawa chcieć znieczulenia bo po co, a jak nie daj Boże zechce nie urodzić sn to zbrodniarka, i w koncu jak nie chodzi wszędzie z wywalonym cycem, a ma czelność trzymać butelkę, to najlepiej na stos. I wszyscy ciągle próbują wzbudzić poczucie winy, że coś się robi nie tak. Ja chciałabym, żeby kobiety były świadome swoich możliwości i pragnień, miały pewną dozę zdrowego egoizmu i nie pozwoliły zrobić z siebie tylko poświęcającej się matki-polki. Wszystkie mamy prawo by powiedzieć JA. A teraz, proszę bardzo, można mnie zjeść za niedojrzałość, nieodpowiedzialność i inne takie. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
edzia132 Re: Wołanie o szacunek 26.02.09, 10:08 Mi tak samo otwiera się scyzoryk w kieszeni :) aaaaaaaaa można by krzyczeć, gdzie jakieś prawo wyboru w tej kwestii? Nigdy tego nie zrozumiem. Nie chciałam mieć dzieci z dwóch zasadniczych powodów, poród (jak dla mnie sn to abstrakcja i nie ma o tym mowy), po drugie karmienie piersią tutaj będę potępiona ale nie wyobrażam sobie żeby ktoś ciągnął mnie za sutka aaaaa od razu gęsia skórka. Zawsze były wrażliwe nawet mąż ma ogranioczone pole ruchu :), wszędzie czytam o pogryzionych sutkach, krwawiących, problemach z karmieniem, problemach z treściwością pokarmu? I szczerze mówiąc nie rozumiem czemu te kobiety tak się zażynają żeby karmić tym cyckiem? Bujda o odporności to następna kwestia, jeśli ma być chorowite i alergikiem to nic i nikt nie pomoże, dla mnie karmienie piersią to męka dla matki i dziecka ale podziwiam wytrwałe mamuśki. Jednak zdecydowałam się ( za mocne słowo - uległam )w końcu na dziecko, odkąd można obejść w Polsce poród sn i karmienie piersią bo można nawet laktację zatrzymać proszkami. Niestety kiedy w naszej Polsce okazało się że kobiety mają większe prawo wyboru i wybierają cc, powstała burza i fanatyczne szerzenie porodu sn, troszkę miałam to utrudnione ale udało się, 3 razy zmieniałam lekarza oczywiście nie powitał mnie z otwartymi rękami i nie obwieścił "super chce mieć Pani cc", ale po kilku wizytach chyba się poddał bo jestem stanowczo zdecydowana na to jak chcę rodzić. Nie mógł zrozumieć natomiast kwestii nie karmienia piersią, niestety do tego nikt ani nic mnie nie zmusi i na szczęście akurat za to nie muszę nikomu płacić. Jest to mój świadomy wybór i będę się upierać, chociaż pewnie położne zeżrą mnie żywcem. Chociaż będzie się coś działo hehe, dlatego dziewczyny jeśli jesteśmy o czymś naprawdę przekonane i zdecydowane, upierajmy się przy tym, każdy ma prawo wyboru. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: Wołanie o szacunek 25.02.09, 22:08 A ja szczerze mowiac mam w glebokim powazaniu co ludzie mowia czy mysla w tej kwestii. Ja pierwsze dziecko karmilam w sposob mieszany do 5go miesiaca a obecne karmie w ten sposob 2gi miesiac i potem chyba przejde calkowicie na butle bo tak mi jest latwiej. Mam tez drugie dziecko, bardzo wymagajace i mnostwo spraw do zalatwienia, wiec nie moge sobie pozwolic na relaks lezenia caly dzien z wywalonym cycem aby karmic na zadanie. Butelka daje ten komfort ze nakarmic dziecko moze tata, babcia itp. I to nieprawda, ze dzieci karmione mieszanka gorzej sie rozwijaja bo widze po pierwszym dziecku ze tak nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
rezurekcja a a bylam karmiona butelka 13.03.09, 14:20 i moja siostra tez. Wyroslysmy na zdrowe, normalne kobiety. Wiec bez przesady w opowiadaniu glupot, ze dzieci na butelce gorzej rosna albo ze cos im bedzie dolegac. Odpowiedz Link Zgłoś
semi-dolce Re: Wołanie o szacunek 15.03.09, 10:14 Wiecie co, ale coś jest nie tak. Mamy karmiące sztucznie skarżą się, że w szpitalach zmusza się je, do karmienia piersią. Mamy karmiące piersią skarżą się, że w szpitalach wbrew ich woli, często bez ich wiedzy, dokarmia się ich dzieci. Mamy butelkowe mówią, że brak im informacji o mleku początkowym, że nie wiedzą jak karmić, czym karmić, jakim mlekiem, smoczkiem, butelką itd. Mamy piersiowe mówią, że brak im informacji o tym jak przystawiać, skąd wiedzieć, czy dziecko jeszcze je, czy się najada, itp... Mamy piersiowe też w szpitalach są narażone na komentarze, spotykają się z brakiem elementarnej wiedzy na temat fizjologii laktacji i karmienia piersią u personelu medycznego. Jako mama poniekąd piersiowa też bardzo nie lubię pytań o to, jak karmię. To moje cycki w końcu. Kiedy mama piersiowa idzie z dzieckiem do lekarza, ponieważ boi się, że dziecko się nie najada, zamiast fachowej porady, pomocy, zazwyczaj słyszy "da butlę". Otoczenie wypytuje nie tylko o to czy karmimy, ale słysząc że tak, karmimy piersią, pojawiają się od razu komentarze "a na pewno się najada? Może masz za słaby pokarm?". Jeśli karmimy piersią dłużej niż 4-6 miesięcy patrzą na nas jak na ufo - bo po co, bo przeciez to mleko nic nie warte. Jak byśmy nie karmiły, otoczenie krytykuje, lekarze krytykują i ogólnie jest źle. Myslę sobie, że ten szacunek należy się wszystkim mamom. Że wybór sposobu karmienia to nasza, i tylko nasza rzecz. Że w szpitalu to matka powinna decydować o tym jak karmić. Że nikt nie powinien ani zmuszać do karmienia, ani dokarmiać wbrew woli i wiedzy matki. Że personel medyczny powinien mieć wiedzę na temat karmienia, laktacji (spotkałam położne, które nie wiedziały czym jest siara...). Że otoczenie - położne, lekarze powinno służyć wiedzą, ale nie narzucać swoje woli. Że powinny być łatwo dostępne informacje o karmieniu, o każdym jego rodzaju. Także o karmieniu mieszanym i o tym, że można karmić butelką ale własnym mlekiem. Myślę również, że niestety wina za taki stan rzeczy leży w nas matkach. Że powinnyśmy być bardziej pewne siebie, wierzyć w siebie, swoją intuicję i to, że tylko my matki wiemy, co dla naszych dzieci najlepsze, Wiedzieć, że tylko my decydujemy o naszych dzieciach, nie położne, lekarze itp. Egzekwować to swoje prawo. Nie bać się. Nie pozwalać się wtrącać obcym ludziom w kwestie karmienia naszych dzieci. Kiedy potrzebujemy porady i informacji twardo domagać się ich od osób, których zadaniem jest niesienie pomocy. Nie pozwalać się krytykować. To nasz wybór jak karmimy i nikomu nic do tego. Nie musimy się tłumaczyć. Nigdy, nikomu. Ten bark szacunku i nastawienie, że wszyscy wokół wiedzą co dla nas i naszych dzieci jest najlepsze nie pojawia się, kiedy decydujemy o tym, żeby karmić sztucznie. Nie pojawia się także wtedy, gdy nasze dziecko przychodzi na świat. Pojawia się wcześniej, kiedy jesteśmy w ciąży. Już wówczas wiele osób traktuje kobiety, jakby wraz z ciążą odebrało im rozum i nie umiały o siebie zadbać. Pozwalamy na to. Nie sprzeciwiamy się, nie głośno i wyraźnie. I to jest nasz błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
monika.korcz-zawadzka Re: Wołanie o szacunek 16.03.09, 11:24 Rezurekcja masz rację, zresztą większość z nas była karmiona butelką. Czy coś z nami jest nie tak? Semi-dolce całkowicie się z Tobą zgadzam, b. mądrze to napisałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
matylda07_2007 Re: Wołanie o szacunek 16.03.09, 13:21 Dobrze gada! Wódki Jej nalać! Od dziś niczym się już nie przejmuje i nikomu nie tłumaczę ;) Może faktycznie zmiana naszej postawy przyniesie pozytywne zmiany! Odpowiedz Link Zgłoś
semi-dolce Re: Wołanie o szacunek 16.03.09, 23:27 Byle nie za dużo, bo ja jednak poniekąd cyckowa :) Odpowiedz Link Zgłoś
mwwakcja Wołanie o szacunek 09.04.09, 17:14 Witam Ja wcale nie brałam pod uwagę ,że będę karmić dziecko butelką (nawet mi to przez myśl nie przeszło ) . Miałam jednak cesarkę i po niej zero mleka ! Po 6 godz. od cc przywiezli mi dziecko i kazali dostawiać , mały strasznie płakał i się denerwował ,chociaż łapał pierś .Po kilku godzinach poszłam do położnych mówiąc że nie mam mleka ,a mały płacze z głodu , powiedziano mi że nic mu nie będzie , że dziecko może do 24 godz. po porodzie nic nie jeść !Nie przespałam nocy , próbując pobudzić laktacje , pijąc herbatki itp. niestety skutku nie było żadnego . Na drugi dzień poszłam się już wykłucać o mleko dla małego wydawało mi sie ,że go zagłodze), zmieniła sie zmiana położnych i chociaż tez nie chciały mi dac butelki to juz nie miały wyjścia .Mały wypił 20stke i od razu sie uspokoił i zasnął .Dopiero póżniej dowiedziałam się że po cc pokarm może się pojawić dopiero w 6 dobie . Mleko u mnie pojawiło się w czwartej dobie , ale nadal mały był dokarmiany butelka bo ciągle miałam mało pokarmu . Dziś mój syn ma 7 tygodni , mleka nadal mam mało ,mimo odciągania i pobudzania piersi co 2-3 godz . Syn nadal je z butelki , pierś traktuje raczej do przytulenia jest najedzony i szczęśliwy . Magda Odpowiedz Link Zgłoś
lili-a31 Re: Wołanie o szacunek 13.04.09, 08:07 U mnie mało mleka a potem ogromne kolki. Mimo stosowania wszelkich porad "dobrego karmienia piersią" Mała prawie mdlała z głodu, no bo mam przecież karmić tylko piersią... PO drugie-moje mleko jej absolutnie NIE służy!!!TO znaczy nadal karmie mieszanie-ALE: 1. po moim mleku ZAWSZE ma gazy (boli ją brzuch-zwija się, płacze)-sprawdzone 100razy-Mała ma prawie 3 miesiące. U mnie akurat proszą mnie-żebym pierś odstawiła całkiem-oczywiście tylko te osoby z rodziny co na WŁASNE oczy widziały, że prawidłowo karmię, nie jem nabiału i innych świństw a Mała ledwo żyje po moim pokarmie. Mam prawdopodobnie za tłusty pokarm- po moim pokarmie paskudne kupy, śluz itd. Mimo stosowania diet itd...-nie wchodzę w szczegóły-ale walczyłam 2 miesiące- Mała nie spała, była głodna itd. NO ale wyrzuty sumienia. Matki-polki: "No jak to nie karmisz piersią???!!!" O mało cię nie zastrzelą. Otóż ja karmię jeszcze na tą niby "odporność" , bliskość itd-ale mój pokarm nie jest dobry. Zresztą znajomej już 40lat temu kazali odstawić pierś- za tłusty pokarm-dziecko wycieńczone-biegunka tłuszczowa...NO ale co tam!!!Dziecko ma nie spaść, nie jeść ale piersią trzeba karmić!!! 2. PO SZTUCZNYM pokarmie- Mała WRESZCIE zaczęła w miarę spać, kupy super...NO i co???? Miałam wykończyć dziecko w imię pytania: "A jak karmisz???" Odkąd jest mocno dokarmiana sztucznym to NIE TO SAMO dziecko!!!! Tamto dziecko mdlało od kolek i niewyspania i głodu... TERAZ jest pogodne, dobrze śpi... A mojego pokarmu z przeciwciałami dostaje jak oranżadę nawet 5razy dziennie- ale najada się sztucznym. A waży nadal mało...bo długo będzie nadrabiać efekty tej nagonki na karmienie tylko piersią. Zauważyłam jeszcze jedno_ dziewczyny się prawie licytują jak długo karmiły piersią. Niekiedy nawet to nie jest prawda bo dokarmiały sztucznym-ale czują że trzeba mówić że tylko pierś Odpowiedz Link Zgłoś
mamaaja Re: Wołanie o szacunek 21.06.09, 13:02 Witam miałam to samo z pierwszą córką i teraz mam 4 tyg. córeczke i powtorkę z historii karmienia piersią za mało pokarmu i malutka dostaje z butelki cycuś jest bardziej do przytulenia. Przerobilam jednak wszystkie komentarze i oburzone spojrzenia polożnych zarówno w szpitalu jaki wdomu, że jak pokarm jest to musi wystarczac że nie dokarmiac że jak najczęściej przystawiac. Jestem po dwóch cc przed pierwszą ciążą wiele lat leczyłam się gdyż mialam zaburzenia hormonalne ale na to nikt nie patrzy w szpitalu polożne gdy szłam po mleko dla malej na korytarzu kazały prawie za karzdym razem pokazywac piersi i SAME sprawdzały czy faktycznie nie mam pokarmu psychiczne byłam tak zdolowana i zmęczona że na samą myśl o karmieniu chciało mi się płakac dlatego całym sercem jestem z innymi butelkowymi mamami serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
avila34 Re: Wołanie o szacunek 19.04.09, 00:02 Wszystkie te historie opisane to kawalki mojej historii. Nie pamietam juz ktora z Was napisala, zeby popatrzec na karmienie butelkowe jak na cos wyjatkowego, o tworzeniu sie wiezi miedzy ojcami a dziecmi, ze to wyjatkowe. Patrze na swojego meza, tate od meisiaca i widze, ze on inny jest juz przez to karmienie:). Jeszcze lepszy:) A ja bym sobie koszulke za napisem: Nie karmie piersia zrobila (jestem tchorzem i nie zrobie), a jakie odpowiedzi dawac na pytanie czy karmie piersia? Prowokacyjne moze? Bo chcialam wrocic szybko do picia wina? Bo mi sie nei chcialo? Ile poczucia winy, ile tlumaczen w tych postach (sama tak mam) dlaczego nie wyszlo. Przykre to. Nie odbieram telefonow od znajomych, bo pierwsze pyatnie to czy karmisz piersia. Horror. Ale na szczescie mam meza i synka po swojej stronie. A w obliczu calego zycia czlowieka jakie to ma znaczenie cycek czy butelka? A w obliczu wiecznosci? Wybralam butelke i zdrowie psychiczne (choc w obliczu komentarzy kruche to zdrowie:) Chaotyczny ten post:) Usciski dla mam. Jednych i drugich, choc bardziej tych butelkowych, bo znam te rozne cierpienia... Odpowiedz Link Zgłoś
encepencewktorejrece Re: Wołanie o szacunek 20.04.09, 22:34 W listopadzie mialam CC w jakze wspaniałym szpitalu na Karowej. I jakże wspaniałe położne za kazdym razem, kiedy przychodziłam po butelkę (synek krzyczał z głodu, mleko / siara tak naprawdę/ pojawiło sie dopiero w trzeciej dobie) nawet nie starały się ukryć swojej niechęci do mnie. Szłam po to mleko jak na skazanie, i od razu SŁYSZAŁAM: nastepnej się w głowie poprzewracało, co za ksiezniczki itepe. Tak wprost, z buta, w twarz. Fakt, ze NIE MIAŁAM MLEKA nie liczył się, po prostu nie istniał. Przecież, zapewne, dziecko przyniósł mi bocian, a nie wyjeli mi je operacyjnie z brzucha, a wtedy tylko podłe matki udają, że nie maja czym karmić. O takich fanaberiach jak chociazby pomoc w przystawianiu dziecka nawet nie wspomnę. Znajomi dalsi czy bliżsi nie pytali mnie o karmienie w sposob, w jaki moglabym poczuc sie urazona. Raczej informacyjnie - karmisz tak czy tak? Bo ja tak, bo coś tam itepe. I ogolnie, podkreslali, ze nie ma nic w zlego w butelce (jakos tak sie zlozylo, ze wiekszosc pytanych byla na / po butelce). Dlatego tez, nie potrafię zrozumiec postawy szpitala, połoznych. Choć po części rozumiem - te zakompleksione baby wykorzystują słabość. Słabość fizyczną i psychiczną kobiet. W normalnej sytuacji nie byłoby problemem zamkniecie buzi takiej pani. Gorzej jednak, kiedy jest sie uzaleznionym od takiej jędzy - choćby od tego, aby raczyła podać wspomnianą butelkę. Odpowiedz Link Zgłoś
ewka027 Moja historia... 21.04.09, 12:54 Moja historia jest trochę inna od pozostałych,ale problem ten sam... Ja pod koniec sierpnia w zeszłym roku urodziłam dorodnego zdrowego chłopca(wczesniej,5 lat temu urodziłam córcię,której też nie udało mi się karmić piersią ze względu na liczne alergie pokarmowe i moją niewiedzę ale to zupełnie inna historia...). Byłam nastawiona na długie karmienie piersią,bardzo tego chciałam,tym bardziej,że córki nie udało mi się karmić naturalnie,byłam pewna,że tym razem napewno się uda. Wiedziałam wszystko co można wiedzieć o karmieniu piersią,naprawdę solidnie się do tego przygotowałam,ale życie jak wiadomo pisze własny scenariusz... Po szybkim porodzie(45min)jeszcze na sali porodowej przystawiłam synka do piersi,zassał pięknie,z tym nie było nigdy problemu mimo,że jestem posiadaczką zupełnie płaskich brodawek. Pierwsze trzy dni były jak bajka,przystawiałam całe dnie,mnóstwo pokarmu pojawiło się w trzeciej dobie(spodziewałam się tego). W czwartej dobie okazało się jednak,że tak szybko nie wydadzą mi synka do domu bo dostał silnej żółtaczki. Ja za radą lekarza i z własnej głupoty wyszłam do domu(mieszkamy niedaleko szpitala) i przez pięć dni dowoziłam trzy razy dziennie odciągnięte mleko dla synka. Dostałam wtedy silnej depresji,nie spałam te pięć nocy z tęsknoty za dzieckiem, nie pozwolono mi wrócić na oddział mimo,że płakałam i błagałam w gabinecie ordynatora. Myślałam,że pęknie mi serce... To był nietety mój pierwszy i największy błąd,że wyszłam ze szpitala,gdybym wtedy została to napewno do dziś karmiłabym Maksa. Muszę w tym miejscu dodać,że synek od początku był trudnym dzieckiem,jeszcze w szpitalu położne nie mogły się nadziwić jaki ma charakterek. Nazywały go "bandytą":) ,kiedy zasypiał to chodziły przy cieplarce na palcach,a mi nie pozwalały go nawet zobaczyć... Wreszcie po tych dłuuuugich 5 dniach mogłam zabrać go do domu. Pierwsze godziny były jak w bajce pokarmu miałam mnóstwo,ale wieczorem piersi zrobiły się sflaczałe,jakby puste,a ja głupia bałam się ,że nieodpowiednio podtrzymałam laktację laktatorem i mleka jest dla synka za mało... I zamiast przystawiać ze spokojem posłałam męża do sklepu po Bebiko1... Jednak kiedy zrobiłam mu butlę mały nie chciał... W nocy zaczęło się piekło,synek strasznie płakał podczas karmienia,sprawiał wrażenie jakby przełykanie i dostający się do żołądka pokarm sprawiały mu potworny ból(wył tak podczas picia obojętnie czy z butli czy z piersi kilkanaście tygodni),a dwa tygodnie później sytuację jeszcze pogorszył przepisany przez pediatrę antybiotyk-Sumamed(notabene z powodu głupiego kataru!). Zaczęły się okropne biegunki po 15-20 kupek na dobę,mały krzyczał dnie i noce,był tydzień w którym spałam ... 35 minut !!! Byłam wykończona.Zrobiłam małemu wszelkie możliwe badania,posiewy i USG,wszystkie wychodziły pięknie,mały był zdrowy jak rybka,przybierał też ładnie dzięki mojej determinacji-np.karmiłam go piersią chodząc po domu i śpiewając... Byłam przez dwa miesiące na niezwykle rygorystycznej diecie,bezmlecznej i beznabiałowej,jadłam tylko chleb z dżemem,herbatę bez cytryny,pieczeń wieprzową,ryż i parę innych produktów,ale efektów nie było żadnych... I tak przez ponad 5 miesięcy... W tym czasie karmiłam go mieszanie najpierw przez 3 miesiące z przewagą piersi,a potem z przewagą butli. W szóstym miesiącu moje mleko starczało już tylko na wieczorne i nocne karmienie.I mimo,że BARDZO chciałam utrzymać chociaż te karmienia jak najdłużej to się nie udało niestety. Karmiłam synka tylko niecałe szęść miesięcy...;( Teraz ma prawie 8 miesięcy i nadal niesamowity krzykacz z niego,wymaga stuprocentowej uwagi praktycznie przez całą dobę ale brzuszkowe rewelacje poszły na szczęście w niepamięć.Teraz z perspektywy czasu myślę,że mały miał po prostu niedojrzały układ pokarmowy,bo zaczął się uspokajać po 4 miesiącu... Gdybym tylko mogła cofnąć czas i wiedzieć to co teraz wiem... Bardzo mnie to dołuje,jak widzę mamy karmiące takie większe raczkujące już czy też chodzące dzieciaczki to chce mi sie płakać,że tak łatwo sie poddałam... Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: Wołanie o szacunek 06.05.09, 07:55 A ja jestem dumna jak Paw, że karmię butlą aż mi piórko z dupy wystaje. Moje dzieco NIGDY nie chorowało. A zaczyna 8-smy miesiąc. Wspaniale się rozwija. Nie płacze godzinami spazmatycznie rozrywając bluzkę. Je wszytko co mu się do ręki włoży a mimo tego jest szczupły. Wogóle jest zachwycający i wszyscy mi go zazdroszczą. A to ja wredna jędza patrze z politowaniem na podkrążone oczęta żałosnych matek przystawiających do piersi 3-latka (a raczej dzieciora co sam podchodzi, wyjmuje sobie cyca i zapija schabowego;) Żal mi tych co myślą, że jedyny sposób na wychowanie wspaniałego człowieka, przekazanie miłości i inteligencji to zapodanie cycocha. Feeee. Ja jestem karmiona butlą. Mleczko nie było wtedy tak skomponowane jak teraz (ponoć dzieliło się na niebieskie i Humane z Peweksu). A mimo tego mam się świetnie, na testach IQ jeden z najwyższych wyników, szczupła może jakoś ponad miarę nie jestem :P, ale guba także nie. Inteligencja to kwestia genów i wychowania. A mleczko załóżmy, że nawet ją wspomaga to może w jakiś 1-5%. Więc ja zakłądam, że moje dziecko będzie jej miało 95% a dziecko mam 'piersiowych" 1-5% ]:) Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Wołanie o szacunek 06.05.09, 09:35 ej, kolezanko. Żądasz szacunku, sama szanuj innych! Odpowiedz Link Zgłoś
fochmistrz_wg_mezowca Re: Wołanie o szacunek 06.05.09, 09:56 witam chciałabym tak jak Ty leneczkaz powiedzieć że jestem dumna , ale dopiero do tego dojrzewam, ... jestem mamą butelkowa , zle nie dlatego że nie moge karmić piersia , tylko dlatego że dokonałam takiego wyboru, i tym bardziej czuje sie poniżana w wielu instytucjach typu przychodnie itd... ale wiecie dlaczego dokonałam takiego wyboru ? przez piep....ny szpital i po lożne.. zaczęło się oczywiście w sppitalu, jestem młodą mamą ( mój synek kończy dziś 6 tyg) i to moje pierwsze dzieciatko, z racji ułożenia synka miałam cc...i wszystko ok do tego m omentu.. cc miałam o 23 jednego dnia....rankiem położne przyszły mi zakomunikować że niedługo przynioisami synka że mam sie przygotować wstac itd... i tu się zaczęło..poniżanie ..moim zdaniem...wszędzie na orytarzu, w sali,w sali noworodków wszedzie słysazłam " pani pokaże piersi" i bolesne duszenie żeby tylko coś polecioało.. niewazne czy był w poblizu ekarz czy pełna sala czy odwiedzający..dla mnie to było niemiłe... po przyniesieniu mi młodego wiadomo Pani karmi , no to ja karmie, młody płacze, przysypia płacze i tak dalej połozna wchodzi bo pewnie nie tak przystawiam, młody pije płacze ja razem z nim i tak w koo macieju, w efekcie tylko płacz i zero przyjemności, a wiadomo po cc, z pokarmem problemy sie zdarzaja,i u mnie tak było, młody nie dojadał, a połozne nie chciały mi dac butelki bo mam karmić, płacz i płacz.. nie mogłam sobie dać rady a te krowy tylko mnie dodatkowo upokarzały, szczyt gdy jedna z nich przyszła mnie skarcić ze mam sie zajac dzieckiem i uspokoić go bo sie drze na cały oddział...beszczelna...a jak się dra z jednego końca korytarza na drugi to jest dobrze....i znów płacz ...tym razem tylko mój.... gdy w końcu nie wytrzymałam i poszłam do pokoju i zażądałam butelki myslałam że mnie wzrokiem w ziemię wbiją...cóż dały...ale nie tak od razu...na złośc podgrzewały ze 3 razy gdzie normalnie 2 sek im to zajmowało widzac że ledwo stoję ....( źle zniosłam cc i długo dochodziłam do siebie ).. mój pobyt w szpitalu to głównie płacz..kiedy poprosiłam o wypis w 4 dobie, znów że jestem nieodpowiedzialna............ matko kochana, jacy ludzie sa cieżcy we współzyciu....i ta znieczulica powszechnie panujaca..... po powrocie do domu w efekcie karmiałam ale płacząc, denerwowałam się, przez co młody też, i tak razem chlipaliśmy..i byłam jak jeden wielki wyrzt sumienia przez ten nacisk i presję..zaczęłam młodego dokarmiać....i stał się CUD . nie płakał jadł, spał...i tak zostało. choć jestem spokojna , teraz nie denerwuję się młody dobrze przybiera ...to wszystko niewazne...wg rodziny cioć, babć, Pan w przychodni...jestem Be nie mając siły odpowiadac ciągle czy karmię, na pytania tak szybko butekla? odpowiadam szybkie i któtkie " tak butelka" wiem że pewnie długo i chaotycznie pisałam ale nie czytam tego bo i po co...mój problem jest natury psychicznej i nie moge się go pozbyc i nadal choc juz mniej tkwi we mnie że jestem ta gorsza, choć wiele pociechy i wsparcia znajduje właśnie na tym forum...musimy walczyć wspólnie. dlaczego nikt nie pyta o dzidziulki tylko o to czy karmie..nie głodzę !!!tak będe odpowiadać. pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: Wołanie o szacunek 06.05.09, 11:13 fochmistrz_wg_mezowca jak dobrze doczytałam to jesteś mamusią od 6-ciu ty. Jeśli tak to możesz być spokojna o swoją psychikę. Masz teraz niezłą imprezę w ciele i mózgu (hormony) i to wszytko przejdzie (mówię z dościadczenia bo miałam niezłego baby bluesa). A duma przyjdzie także z czasem. Jak zobaczysz jak Twoje dziecko pięknie śię rozwija, jest szczęśliwe i kochane. Jak obdaruje Cię pierwszym uśmiechem, lub da mokrego całusa... i nigdy Ci nie wypomni jakim mleczkiem go karmiłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
annadar Re: Wołanie o szacunek 06.05.09, 21:44 Ja od początku prawie karmię butlą... miesiąc karmiłam piersią... a raczej mały wisiał raz na jednej raz na drugiej i tak cały dzień. Skrajna anemia, poród z komplikacjami i jakoś tak wyszło... miałam mało pokarmu (sranie w banie z tym gadaniem że każda matka ma odpowiednią ilośc pokarmu tylko dlaczego młody bez przerwy płakał i był głodny... stwierdziłam że nie będę głodzić własnego dziecka.... potem dokarmianie... i za każdym razem kolka... co z tego ze uważałam na to co jem.... miałąm dietę dostosowaną do skrajnej anemii, leki krwiotwórcze.... i może to powodowało u małego dyskomfort.... nie wspomnę już o bólu i "pogryzionych" sutkach.... Powiedziałam koniec kropka przechodzę na butlę... byłam zmęczona i przestało mi to karmienie sprawiać przyjemność... a jak widziałam błogą minkę małego kiedy dostał flachę... wtedy dopiero czułam się dobrze... bo widziałam że moje dziecię szczęśliwe... tak więc jestem mamą BUTELKOWĄ i nie mam wyrzutów sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
mharaszyn Wołanie o szacunek 06.05.09, 22:03 Super wątek, więc i ja się wypowiem. Mam 7,5 miesięczne dziecko. Od początku karmię piersią. Na początku było różnie. Ciągły płacz: niby kolki, niby głodne, przez 2 miesiące od czasu do czasu dokarmiałam. Zaczęły się problemy - mała nie chciała pić z piesi, bo z butelki wygodniej. Postawiłam sobie to za punkt honoru, że będę karmić piersią. Dlaczego? Dziś sama nie wiem. Może chciałam być "lepszą" matką. Tak mi się chyba wydawało. Wmawiałam sobie, że nie chodzi o to, że moje jest zdrowsze, że pierś potenguje więź, etc.... Mówiłam sobie, że taka moja decyzja i już. Dziś... hmmm. W karmieniu piersią są rzeczy cudowne i są takie co zatruają życie... Mała dobija do 8 miesięcy. Nie chce niczego innego niż pierś. Zaczyna się męczarnia: przemęczenie,stres, presja, lęk i obawy. Chciałam być taka akuratna - jak zalecają lekarze - 6 miesięcy tylko pierś. Teraz wiem, że mogłam krócej karmić piersią i szybciej wprowadzić butlę, mogłam się nie upierać... Dziś... dziś wiem, że w temacie karmienia odniosłam porażkę. Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Wołanie o szacunek 06.05.09, 22:07 Dziewczyno, jak porazke? Mloda sie jescze nauczy jesc inne pokarmy, glowa do gory! Odpowiedz Link Zgłoś
fochmistrz_wg_mezowca Re: Wołanie o szacunek 07.05.09, 11:23 no właśnie jaka porażkę :) gratuluje zaparcia :) wiecie co..ja to ie myslę, że nie ważne jak karminy nasze dzidziulki, czy piers czy butelka..czy cuda niewidy...taki juz Nasz los jako Matek..zawsze bedziemy sie o coś martwic i o cos obwiniać, i z jakiegoś powodu mieć wyrzuty sumienia, i tak juz zostanie, sama nie jestem przykładem wiem, ale chyba zaczynam trzeźwo mysleć :P za kilka lat a może i juz za rok nastepny będziemy miały inny problem który będzie nam pewność siebie ( chwilowo oczywiście !!) jako Matek odbierał. i tyle. a później znów coś itd... więc tak jak mówisz dordulka....głowy do góryżycie jest zbyt krótkie i zbyt wiele mamy w nim do zrobienia , nie tylko jako Mamy choć to Nasza najwazniejsza rola. :) pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
fochmistrz_wg_mezowca Re: Wołanie o szacunek 07.05.09, 11:25 i kurde kurczak..zeby mi ten optymizm pozostał...i Wam też go zyczę :) Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Wołanie o szacunek 07.05.09, 21:50 Ech, myslalam, ze mi przeszlo, ale to , co dzis wyczytalam, to po prostu mnie powalilo. Nie bede pisac, gdzie przeczytalam, bo to ni nie zmieni. I jak tu mowic o szacunku do drugiego czlowieka... Taaaa... najlepiej to grzmotnąć butlę modyfikowanego krowiego mleka o takiej kaloryczności, której nawet cielak by nie przeżył a wątroba się przewraca, nic dziwnego, że dziecko cały czas śpi albo leży. I nic mu się nie chce. A mamusia spokojnie może sączyć piwko przy grillu... Producenci tzw mieszanek (co za nazwa, mój wujek karmił mieszanką ... świnie) chyba dodają do nich jakieś uzależniacze albo psychotropy, bo dzieci normalnie to się po tym nie zachowują, w każdym razie rozwiją się znacznie wolniej i są jakieś takie otępiałe (jak obserwuję butelkowe dzieci znajomych). Odpowiedz Link Zgłoś
fochmistrz_wg_mezowca Re: Wołanie o szacunek 07.05.09, 21:55 no wiesz co..normalnie az mnie k..wica bierze... i przepraszam bardzo ale ktoś kto to napisał niech nie mierzy Nas swoją miarka, bo ja nie karmię butla ani żadna z Nas by spijac piwka przy grilua autorowi wypowiedzi gratuluje znieczulicy i poziomu intelektu... co nie zmienia faktu że mi przykro czytajac to..naprawde przykro, a wiesz, swoją droga brak szacunku do siebie wzajemnie to Nasza choroba cywilizacyjna , i współczuję nawet troche autorowi , bo jast po prostu chora/y.. Odpowiedz Link Zgłoś
fochmistrz_wg_mezowca Re: Wołanie o szacunek 07.05.09, 21:59 a kontynuując, ciekawe jaki odzew i obraza by była gdybysmy nazwały mamy karmiące dojarkami, wiszącymi cycami..nie wiem cuda jakieś, nie robimy tego....ach....ręce mi opadają Odpowiedz Link Zgłoś
fochmistrz_wg_mezowca Re: Wołanie o szacunek 07.05.09, 22:02 a pewnie połowa potepiajaca Nas i autor , była karmiona tymi " mieszankami dla świń".. a propos do świń pasza z maczka jak juz a nie mieszanki, a wychowałam się na wsi..a już się zamkne bo sie zbulwersowałam.. Odpowiedz Link Zgłoś
fochmistrz_wg_mezowca Re: Wołanie o szacunek 07.05.09, 22:09 właściwie nie nie zamkne się... nie uważacie że to kwestia wychowania...ja byłam wychowana i wpajano mi szacunek do świata i ludzi,do pracy i pieniędzy, do zycia i smierci, do łez i radości, moi rodzice spisali sie pod tym katem wspaniale, zawsze mama mnie uczyła że nalezy szanować człowieka, a co za tym idzie jego zdanie, co z tego że się zkimś nie zgadzam , nie podzielam jego pogladów, czy musze zaraz go poniżać z tego powodu i równac z gównem , nie....nie bo SZANUJĘ GO... Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Wołanie o szacunek 07.05.09, 23:48 A ja sie po prostu poryczalam. Co by czlowiek nie zrobil i tak bedzie postrzegny tylko przez pryzmat tego, jak karmi wlasne dziecko. Dla wielu, niezaleznie od tego co zrobie, bede zla matka, niegodna nawet nosic to miano. Podczytywalam tamto forum. aby dowiedziec sie cezgos wiecej o karmieniu piersia, aby nie popelnic ponownie tych samych bledow co teraz, aby latwiej mi bylo przy kolejnym planowanym za jakis czas dziecku - ale wyrzucam je z "lubionych", nie mam juz tyle sily, by ponoiwnie przezywac takie hustawki nastrojow i chwile zalamania, jak wtedy, gdy zakonczylam niestety karmirnie piersia. Dzis wszytsko wrocilo ze zdwojona sila. Pomoglo tylko wtulenie sie w mala Miśke i udawanie, ze placze, bo mloda dlugo nei chce zasnac... Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: Wołanie o szacunek 08.05.09, 08:44 Dajcie mi tą prostaczkę.. Dajcie... Oj ja juz bym jej przygadała. Pewnie miała nerwa bo jej dziecior-bahor bluzke właśnie rozerwał a że nocy nie przespała już od 3 lat i łyka prychotropy co 10 min. to ma zaburzony obraz rzeczywistosci i wydaje się jej, że dzieci dookoła otępiałe, a to już jej beret wysiadł ;| Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Wołanie o szacunek 08.05.09, 09:14 widzisz, piszca te slowa niczym sie od niej nie roznisz... A my tu wolamy o szacunek. Obowiazuje to obie strony! Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: Wołanie o szacunek 08.05.09, 09:39 Ja o szacunek PROSIC nie musze bo wystarszy, że go MAM od siebie, meża i rodziny. Jestem dumna, że karmię butelką i tępię przymusową idee karmienia do 18-tego roku życia jako jedynego przekaxnika miłości/bliskości/inteligencji. Odpowiedz Link Zgłoś
fochmistrz_wg_mezowca Re: Wołanie o szacunek 08.05.09, 15:50 zgadzam się powinno TO działać w dwie strony, chcac byc szanowane szanujmy innych, nie ma sensu znizać się do jej/jego poziomu, ...i nie chodzi o szacunek dzieci męża czy tylko rodziny...to podstawowa zasada pozycia społecznego...podstawowy choć jakże juz trudny dla wielu mechanizm współistnienia. choc oczywiście masz i kazdy ma prawo do własnego zdania. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
matylda07_2007 Re: Wołanie o szacunek 08.05.09, 16:02 Zgadzam się, że to powinno działać w obie strony. Jednak w przypadku tej zacytowanej wypowiedzi, mam poważne wątpliwości, czy mogłybyśmy spodziewać szacunku od autorki. Pomimo pięciu ton naszego szacunku. Nie pojmuję takich osób. "U nas", na gazecie, też jest taka pani, która niezmiennie mm nazywa "bydlęcą wydzieliną", której nigdy w życiu nie podałaby do ust swemu dziecku. Takie osoby są najzwyczajniej w świecie głupie i ograniczone. Jestem impulsywna i czasem zupełnie nieopanowana. Może dlatego po przeczytaniu takich wypowiedzi bliżej mi do podejścia leneczki, aniżeli obdarzenia szacunkiem... Odpowiedz Link Zgłoś
fochmistrz_wg_mezowca Re: Wołanie o szacunek 08.05.09, 21:42 wiecie co..bo to jest tak.. po cześci to ja sie zgadzam z Wami wszystkimi..bo tak..mój pierwszy odruch to chęc wyrzucenia z siebie potoku wulgaryzmów , a przeklinam dużo o zgrozo, i tak tez był, potem myśl ze nie ma sensu dyskutować z ułomna emocjonalnie i intelektualnie osoba, czyt. autorem, później jeszcze mysl ę ma prawo przeciez...więc trudno jednoznacznie tu sie opowiedzieć... generalnie autor to łajza onkła i nie jest tak naprawde wart naszego zainteresowania.. Odpowiedz Link Zgłoś
fochmistrz_wg_mezowca Re: Wołanie o szacunek 15.05.09, 12:03 po przerwie... dziś byłąm w przychodni, Młody ma zapalenie gardła :( , zdarza się cóż, tylko mi go strasznie żal, zdarza się też że pediatra go badająca poucza mnie, zjechała mnie jak uczniaka ze nie karmie, a dlaczego , że źle robię , że to przez to że nie karmię jest chory...stałam i słowa nie mogłam wykrztusić...taki mały pikuś...pomieszczenie w przychodni małe wszystko słychać na zewnatrz...loodzie sie gapili jak na zbrodniarkę...wyszłam i się poryczałam..a myslałam że się uodporniłam na NICH wszystkich...niech mi dadza spokój wrzszcie.!!!!Nam!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
moniss.13 Re: Wołanie o szacunek 15.05.09, 21:13 Słuchaj nie zwracaj uwagi na takie rzeczy - Twoje dziecko Twoja sprawa a następnym razem jak Pani Doktor zechce pouczać to zwróć uprzejmie uwagę, że sobie nie życzysz komentowania tylko tego żeby się zajęła tym od czego jest, czyli leczeniem dziecka. Jest w naszym kraju wielu cudownych pediatrów, ale jest też równie wielu takich, którzy nie powinni tego zawodu uprawiać. A tak naprawdę nikt nie ma prawa odnosić się do drugiego człowieka w ten sposób - w każdym razie dyplom ukończenia akademii medycznej na pewno na to nie pozwala. Zapaleniem gardła też się nie martw, gwarantuję Ci że jeszcze wiele przed Wami - kilka dni i będzie po krzyku. Na pocieszenie powiem, ze moja Córeczka karmiona piersią zaczęła chorować jak miała 4,5 miesiąca i właśnie najczęściej na zapalenie gardła więc wiem o czym piszę. Życzę z całego serca dużo zdrówka i następnym razem jeśli kiedykolwiek ktoś zwróci Ci uwagę w tym temacie ucinaj poprostu wszelkie dyskusje - to działa:) Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Wołanie o szacunek 15.05.09, 23:10 Trzymaj sie jakos. Nie dawaj sobie wmowic, ze jestes zla matka! To tylko karmienie. Pamietaj, ze ci sami pediatrzy, ktorzy rugaja za niekarmirnie piersia, sami nei znaja sie na laktacji, czesto nei umieja nam pomoc w problemach z karmirniem i dieta (sztuczne, naturalne - jeden czort), a jka juz karmisz piersia - to bron boze za dlugo, tez cie za to opieprza. Mam nadzieje, ze taka nei bede:-) nauczona swoimi przykrymi doswiadczeniami w zakresie karmienia i piersia i butelka... Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: Wołanie o szacunek 08.05.09, 21:08 Agresja budzi agresję, a ja mam dosyć bycia poniżaną. matylda dogadabysięmy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
moniss.13 Re: Wołanie o szacunek 08.05.09, 21:54 dordulka jesteś świetną mamą bez względu na to jak karmisz. Póki Ty sama będziesz się zadręczała sposobem karmienia dzieciaczka będzie Ci się wydawało, że wszyscy dookoła zwracają na to uwagę. A tak naprawdę, uwierz mi dzieci szybko rosną i nie ma co tracić czasu na rozpamiętywanie jakim mlekiem karmisz. Za chwilę dzidzia będzie jadła schabowego:) i na mleko nawet nie zerknie:)Jest wiosna, piękna pogoda pokazuj małej świat a nie trać czasu na czytanie wspomnainego forum. Ja podobnie jak Ty często je podczytywałam, chyba już z przyzwyczajenia:) I jakieś dwa tygodnie temu miałam dokładnie tak samo jak Ty - ogromny dół, że nie udało nam się karmienie. Mój mąż - jak już mnie uspokoił powiedział że sam mi to forum zablokuje:) Myślę, że te dziewczyny robią dużo dobrej roboty ale niestety też tyle samo złej. Mają fanatyczne podejście i poczucie pełnienia mlecznej misji i słowo "niepowodzenie" nie mieści się w ich słowniku - bo same nie zaznały porażki. Nie mówie oczywiście, ze wszystkie takie są - ale wieje tam fanatyzmem:)Ja z chęcią czytam porady Pani ekspert, bo uważam że kobieta jest rewelacyjna i bardzo żałuję że nie trafiłam na swojej drodze na kogoś takiego. No ale widocznie tak musiało być, w życiu żadko miewa się to czego się za bardzo pragnie. Pozdrawiam Cię serdecznie i głowa do góry, nie krzywdzisz własnego dziecka. A swoją drogą zastanawiałam się kiedyś jak to jest, ze w trakcie karmienia nie można przyjmować prawie żadnych lekarstw bo przenikają do pokarmu. A ciekawe co z tą całą chemią która nas otacza, czyżby ona nie przenikała?Cudotworcza teoria dotycząca mleka kobiecego jest moim zdaniem z lekka przesadzona i nigdy nie wiadomo co naukowcy odkryją za kilka czy kilkanaście lat, bo jak wiadomo nie raz już potrafili zaskoczyć:) Odpowiedz Link Zgłoś
elaboracja Wołanie o szacunek 02.06.09, 11:08 ja juz opadlam z sil... "karmienie to najlepsze co mozesz dac swojemu dziecku".. tesciowa walczyla o "uswiadomienie" swojej jakze glupiej synowej o tym jakie to wspaniale (sama karmila swoja corke 3 lata) ja niestety gdy mala miala 2 tygodnie wyladowalam w szpitalu i stracilam sporo pokarmu. nie jestem osoba podatna na promocje laktacyjna- chcialam karmic piersia ,ale nie za wszelka cene. niestety stalam sie ofiara mojego wlasnego meza, ktory uwaza, ze jestem wyrodna matka ,bo dokarmiam nasza coreczke sztucznym mlekiem.. wiele lez wylalam, doszlo nawet do przemocy ( uderzyl mnie maz , by wyrwac mi butelke z przygotowanym mlekiem) dziecko plakalo bo bylo glodne :( ja mialam mieszane uczucia- z jednej strony wysluchiwanie CO ZE MNIE ZA MATKA, ze nie zalezy mi na dobru dziecka.. itp, a z drugiej strony placzaca malutka istotka, ktora mogla liczyc tylko na mnie..poczatkowo podajac butle cala sie trzeslam i plakalam.. dzis malutka ma 5 miesiecy i jest dokarmiana, maz i jego mama stali sie ofiara promocji laktacyjnej ,a u mnie opadly emocje, nie czuje nic..odebrano mi szczescie i swobode.. dobrze, ze chociaz juz nie boje sie podawac butelki...i ze nie robie tego po nocach, zeby maz nie widzial... trzymajcie sie dziewuchy..jakos musimy sobie same radzic.. Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Wołanie o szacunek 03.06.09, 00:02 Ja sie wreszcie trzymam dobrze. Napisalam pare razy "co mnie gryzie", choc z watku na KP chetnie bym wykasowala swoej wypociny, ale co tam, niech zsostana:-) Ty sie tez trzymaj, nei daj sie wpedzic w poczucie winy, sama widzisz, czas szybko leci. U nas mloda wcina juz marchewe, rosnie, rozwija sie dobrze, znamy sie juz jak lyse konie i z kazdym dniem moje poczucie kleski na polu karmienia piersia topnieje. Pozdrwaiam mimo poznej pory. Odpowiedz Link Zgłoś
benderka Re: Wołanie o szacunek 20.06.09, 21:32 Przeczytałam list i kilka komentarzy do niego i musiałam przestac czytac. Po prostu się popłakałam. Przed porodem mówiłam wszystkim że chcę karmic piersią i to jak najdłużej aż tu nagle szok. Po porodzie jak to nowicjuszka nie umiałam sobie poradzic z przystawieniem synka. Mam jakieś niekształtne brodawki, on nie umiał schwycic. Położna przychodziła, naciągała brodawkę, wkładała małemu i wychodziła. On 2 razy mlasnął i pierś wypadła...Nie chciał ssac, przepełnienie piersi, zastój i nikt nic z tym nie robił. Myśleli że nie mam pokarmu i dawali mi herbatkę na laktację. Lekarz od laktacji wmawiał mi, że tuż po porodzie odwiedzał wszystkie kobiety więc i mnie musiał badac. Tak nie było. Dopiero w dzień wyjścia zaczęli się wszyscy interesowac moimi piersiami, na szczęście wcześniej mały dostawał mleko z butli. Miałam taki zastój, że elektryczny, szpitalny laktator nie mógł uciagnąc. Dopiero położna która do domu przyszła kazała natychmiast biec po receptę na lek który zatrzyma laktację, okłady: przed ściaganiem ciepły termofor potem zimna kapusta, no i odciaganie non stop. Po dwóch dniach ruszyło coś ale w laktatorze spalił się silniczek. Tak bardzo chciałam karmic piersią że wyszło zupełnie na odwrót. Przez 3 miesiące karmiłam mieszanie, najpierw pierś (przez nakładkę na sutek) potem butla. Ale to była dla mnie katorga bo synek przy piersi płakał, wyginał się, napinał. Tak jak by tam nic nie było. Aż w końcu naprawdę nic nie poleciało. I została tylko butla. Mimo że nie doświadczyłam jakiegoś poniżenia w związku z nie karmieniem piersią to bardzo tego żałuję, że nie mogłam normalnie karmic. A TAK BARDZO TEGO CHCIAŁAM!! Trzymajcie się mamy butelkowe i nie przejmujcie się głupimi docinkami lekarzy którzy też pewnie byli karmieni sztucznie. Popatrzcie na to z innej strony...dzieci mogą byc karmione przez ojców!! Odpowiedz Link Zgłoś
aniaw_w7 Wołanie o szacunek 08.06.09, 22:31 Niezgadzam się z tym artykułem. Moja córcia ma prawie 6 miesięcy, a karmiłam ją piersią tyko 3,5 tygodnia. Życie tak sie potoczyło, że nie dało rady dłużej. Gdy przeszłam na buteklę nikt mnie nie szykanował, nie krytykował. Lekarka rodzinna pomogła w doborze mleka, a położna środowiskowa doradzała w innych kwestiach związanych z karmeiniem butelką. Miałam wsparcie rodziny i przyjaciół. Nie ma powodu dla którego miałabym mieć jakieś wyrzuty. Nie rozumiem dlaczego miałam męczyć dziecko i śiebie. Ala przesypia 10 godzin w nocy bezprzerwy, i dzięki temu jest radosna w dzień. Uważam, że wszystko zależy od naszej postawy, trzeba mieć swoje zdanie. W końcu to nasze dzieci i my wiemy najlepiej co jest dla nich dobre. Pozdrawiam wszystkie zastraszone mamy. Nie dajcie się wmanipulować :) Odpowiedz Link Zgłoś
ila79 Re: Wołanie o szacunek 20.06.09, 17:02 Więc może i ja też dodam coś od siebie, skoro i tak już doszło do "przetasowania" forumowiczek z kp i kb. Myślę, że mamy karmiące piersią również mogłyby napisać taki list, to jest chyba kwestia szacunku do człowieka wogóle, obojętnie czym karmi. Ja postanowiłam karmić długo, ale nie spodziewałam się tego co nastąpiło po roku czasu. Dobrze, że już byłam w miarę pewna siebie i obeznana w temacie. Nawet w tym wątku są wypowiedzi niektórych forumowiczek w stylu, że karmienie piersią jest feee, obrzydliwe, patologiczne. Mamy długo karmiące również są zmuszane do tłumaczenia się na każdym kroku, jest im odbierane prawo do intymności i cieszenia się kontaktem z dzieckiem. Niektóre uwagi zasłyszane od różnej maści "specjalistów" i innych ludzi były dla mnie wręcz upokarzające. Tak więc apeluję abyśmy się szanowały na wzajem i walczyły o godność u np. personelu medycznego ramię w ramię. Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Wołanie o szacunek 20.06.09, 20:12 Ila79, oczywiscie, ze sie z Toba zgadzam i podpisuje pod tym, co napisalam. Glos mamy karmiacej piersia juz sie tu pojawil (wypowiedz semi-dolce, ktora trafila nawet do "butelkowego blogu"). Zdarzylo mi sie kilka razy przypomniec na tym forum, ze skoro same zadamy szacunku do nas i naszych dzieci, tego samego powinnysmy wymagac od siebie. Pisalam to glownie myslac o bezsensownej krytyce dlugiego karmienia piersia, gdzie nie padl ani jeden sensowny argument przeciw, tylko same "patologie, zboczenia, rozdarciuchy itp), czasem mialam wrecz wrazenie, ze pracuje dla konkurencyjnej firmy:-) Swiata nie zbawimy, do szacunku i zrozumienia nikogo sila sie nei zmusi, ale jestem zdania, ze warto probowac prawdziwej dyskusji, bo jak wielokrotnie podkreslamy, zalezy nam na dobru dziecka, a "wyswiechtana" moze witamina M plynie w kazdym strumieniu mleka:-) Wyszlo cokolwiek grafomansko:-) Ale coz, nobody is perfect:-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Wołanie o szacunek 20.06.09, 20:23 >podpisuje pod tym, co napisalam< Tfu, co napisalas:-) Choc pod tym, co napisalam, dalej moge sie podpisac, nic sie w tym temacie nie zmienilo:-)) Przeczytalam sobie wlasnie jeszcze raz caly watek. Odpowiedz Link Zgłoś
blueheart2 Wołanie o szacunek 15.07.09, 23:30 witam ja jestem mama karmiaca piersia i chcialabym wam powiedziec ze tu gdzie mieszkam tzn w irlandii to ja jestem wytykana palcami za to ze karmie piersia moje dziecko ma w tym momencie 10miesiecy a oni nadal sie na mnie patrza jak na idotke ze karmie wiec wiem co czujecie Odpowiedz Link Zgłoś
balsamina-niecierpek Re: Wołanie o szacunek 18.07.09, 00:34 Cześć, jestem tu nowa, ale pewnie nic nowego nie napiszę... Czytam różne poradniki dotyczące opieki nad małymi dziećmi - wszędzie gdzie jest mowa o karmieniu butelką spotykam się z sążnistą preambułą, jakie to karmienie piersią jest super i jak nie należy z niego rezygnować, następnie autor/ka wymienia wszystkie zagrożenia i problemy zdrowotne wynikające z karmienia butelką. Potem następują porady dla matek karmiących "sztucznie" - kilka ogólników o konieczności sterylizacji butelek i obowiązkowy wykład o tym, że karmienie piersią jest nie tylko och i ach, ale także o wiele łatwiejsze i mniej kłopotliwe. Potem dwa zdania o rodzajach pokarmu, i na koniec jeszcze jedna katecheza laktacyjna. Przejaskrawiam? Jeżeli, to niewiele. Kiedy zaczynałam karmić i dobre rady były mi potrzebne jak powietrze (ze szpitala wypuszczono mnie z zerową wiedzą o karmieniu butelką, gdybym sie nie upomniała, nikt by mi nawet nie pokazał, jak się to robi), przekopałam pół internetu w poszukiwaniu informacji. Na szczęście trafiłam na rozsądną położną środowiskową, która bardzo mi pomogła. Odpowiedz Link Zgłoś
de.light82 Wołanie o szacunek 13.12.09, 17:02 Podpisuje się pod tym artykułem całym sercem. Również jestem mamą butelkową, bynajmniej nie z własnego wyboru. Złożyło się na to wiele czynników. Główna przyczyna - moje dziecko po prostu nie chciało ssać piersi. Córeczka ma miesiąc, a ja wciąż walczę z ciężkim poczuciem winy i depresją. Podejrzewam, że jeszcze długo się z tym nie uporam (pomimo wsparcia męża). Mogłabym się długo rozpisywać odnośnie wszystkich ciężkich chwil, jakie mnie w związku z zaistniałą sytuacją spotkały, ale wątpię czy ma to sens. Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama - bo jedna z rzeczy, które mi ciągle towarzyszą to poczucie kompletnego odosobnienia. Nic nie pozostaje tylko próbować walczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
melba76 Re: Wołanie o szacunek 14.12.09, 03:06 De.light82, odpuść walkę, szkoda Twojego czasu. Twojemu dziecku nie stanie się nic złego z powodu tego, że jest karmione butelką. Mamy XXI wiek i mimo że mleko mamy jest optymalne, to mleko modyfikowane jest dobrym sposobem karmienia dziecka. Spotkasz tu mnóstwo kobiet, które karmiły i karmią butelką i napiszą Ci o dużej odporności swoich dzieci, świetnym rozwoju psychomotorycznym, wysokiej inteligencji...Sama jestem jedną z nich. Nie mogę karmić piersią, karmię butelką, drugą już córcię, dziś 4 - miesięczną. Doświadczenie sprzed kilku lat, kiedy terror laktacyjny dał mi się we znaki i postanowiłam z nim zawalczyć (vide - akcja opisana w artykule) dalo mi siłę na obecny czas. Już wiem, z perspektywy mamy przedszkolaczki, jak szybko mija czas niemowlęctwa, czas na piersi/butelce i jak znikomy jest w całym doświadczeniu wychowywania swojego dziecka. I jak wiele innych, ważnych spraw absorbuje nas jako rodziców, a nie tylko to, czy podajemy pierś czy butelkę. Tak jak piszesz, nie jesteś sama. I nie jesteś złą matką - takie nie szukają widzy i wsparcia na forach eksperckich poświęconych żywieniu i chowaniu dzieci. Całuj, tul, pieść, patrz w oczy, noś w chuście, jeśli chcesz i umiesz i lubisz, gilgocz w brzuszek, łap pierwsze uśmiechy i pamiętaj, że to, co ma znaczenie, to witamina M - MIŁOŚĆ do Twojej Córci. Nie zaprzątaj sobie głowy otoczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
aniaidaniel Ja też wołam o szacunek 17.12.09, 15:03 karmię piersią już półtorej roku i odkąd syn skończył rok bez przerwy słyszę: "jeszcze karmisz piersią??? odstaw go!!! Też wołam o szacunek. Niech sposób karmienia będzie sprawą matki i dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
izak31 Re: Ja też wołam o szacunek 17.12.09, 15:26 Przeczytałam prawie cały wątek. Powiedzcie mi jedno. Jak mozna pozwolic obcej babie aby dotykała Waszych piersi???? Pytanie kieruje do tych matek, które juz w szpitalu dokarmiały lub karmiły butelka. Ja jestem na lekach i tylko na czas ciazy przerwę branie ipo porodzie wracam do leczenia. oczywsice te leki wykluczaja karmienie piersia. No przeciez jakby polozna macła moje piersi bez mojej wyraznej zgody to by dostała w twarz i oskazrzenie o naruszenie nietykalnosci fizycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
bweiher Re: Ja też wołam o szacunek 17.12.09, 19:44 A najśmieszniejsze z tego wszystkiego jest to,że jak dziecko będzie miało 3,4,5,6 lat,pójdzie do przedszkola/szkoły to nikt nie zauważy różnicy jakie było karmione butelką a jakie piersią.Bo takowych różnic nie ma. Mało tego,niemowlakowi jest to całkiem obojętne.Dla niego najważniejsze jest to ze ma pełen brzuch. Tylko dorośli się nakręcają i walczą ze sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
pam_71 Re: Ja też wołam o szacunek 18.12.09, 09:22 Mało tego,niemowlakowi jest to całkiem obojętne.Dla niego najważniejsze jest to ze ma pełen brzuch. No niemowlakowi chyba jednak nie jest obojętne ;-) Mój pierworodny miał mega kolki i zaparcia po Bebiko. Jak byłoby po cycku ? Nie wiem ;-p Chyba jednak bardziej lekkostrawne jest. Co do przedszkolaków to się zgodzę, bo moje chorowały równie często jak ich piersiowi rówieśnicy. W szkole toż samo. Tylko dorośli się nakręcają i walczą ze sobą. No i z tym należałoby walczyć - bo szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko ;-p Odpowiedz Link Zgłoś