marzena1208
24.01.09, 21:59
Droga Pani Doktor, Drogie Mamy,
Zabrnęłam 'w kozi róg' jeśli chodzi o karmienie mojej 11 miesięcznej
córki - strasznego niejadka... Codzienne karmienie to za każdym
razem przeprawa, więc uwaga zawsze była skupiona na tym, żeby
zjadła...a nie na tym w jakiej konsystencji... i tak w tym wieku
jesteśmy na etapie słoiczków dla 5 i 6 miesięczniaków...oczywiście
czyniłam i czynię próby podawania 'dorosłego jedzenie' (np. mięsko,
ziemniak, brokuł, marchew), ale kończy się na 3 łyżkach, więc nijak
nie można uznac tego za posiłek...z domowymi zupami jest
podobnie...Jak przez to przebrnąć... ? Na początku obiadku czyli
zupki- papki próbować podac za każdym razem te 3 łyżki np.
ziemniaków czy jak proponujecie? Odruch wymitny jest na porządku
dziennym... Mała skubnie chlebka, banana i widzę że ma odruch
żucia...ale cały posiłek z żuciem to na razie marzenie. Chrupki to
dla niej zabawka do kruszenia. O zjedzeniu całej kanapki nie ma
mowy...przy 3 kęsie jest odruch wymiotny. I tak w kółko... Jak to
ułożyć drogie Panie? Jeśli miałyście podobny problem lub macie cenne
rady w zanadrzu - będę szczerze wdzięczna...