bluebebe
09.06.09, 10:39
Przeczytałam wątek "wołanie o szacunek" i jestem wstrząśnięta.
Widać, nadgorliwość może zrobić wiele złego... Bardzo jest to przykre.
Mamom, z którymi się spotykam mówię, że doradcy, którzy wiedzą "lepiej" co
nasze dziecko powinno dostać są i będą. Będą wypowiadać się w wielu kwestiach.
A to wyboru sposobu karmienia, a to czapki na dwór, wyboru przedszkola,
partnera na życie itd.:)
O czym chcę napisać?
Nie każdy doradca laktacyjny jest terrorystą!:)
Nas (szkolenie w 2006 roku, certyfikat w 2007) uczono, że:
- wybór sposobu karmienia jest decyzją matki. Ja choćbym chciała to i tak nie
nakarmię.
- zawsze przed zbadaniem mamy muszę zapytać, czy mogę dotknąć jej piersi,
brodawki. To jest jej pierś. Podobnie jeśli chodzi o dziecko. Zawsze pytam,
czy mogę zobaczyć, czy mogę wziąć na ręce. Czy możemy przystawić? itd. itp.
- w trakcie wywiadu nie oceniam i nie wartościuję. Przede wszystkim słucham, a
nie gadam.
- Bardzo ważne: na koniec daję mamie KILKA propozycji wyjścia z sytuacji. I
staram się podać rzetelną wiedzę. Mówię np. "wyjść jest na szczęście parę.
Pani decyduje ostatecznie jakie będzie bliższe pani sercu. Pierwsze to
karmienie piersią wyłącznie. Wymagało to będzie tego i tego. Drugie wyjście to
karmienie mieszane. Mamy takie plusy, takie minusy. Trzecie wyjście to
karmienie mieszanką i hamowanie laktacji. Wiąże się to z tym i z tym.
Pacjentki są bardzo często zaskoczone, że od doradcy laktacyjnego słyszą takie
rozwiązanie. A przecież jest to zupełnie zrozumiałe! (Czy raczej powinno być.)
Ze swojego krótkiego doświadczenia widzę, że danie matce WYBORU częściej
prowadzi do sukcesu (w moim przekonaniu= do karmienia piersią). Mama zawsze
musi mieć świadomość, że ma WYBÓR i w każdej chwili może zrezygnować z
karmienia naturalnego, jeśli okaże się ono dla niej za trudne.
Postanowiłam napisać parę słów, żebyście wiedziały, że są doradcy laktacyjni,
którzy pracują według nowych nie-terrorystycznych zasad. Warto ich poszukać.
Warto - jeśli chce się karmić piersią.
Kobiety czują, że powinny karmić, przyjeżdżają na wizyty, mówią że chcą, że
muszą. Że oczekuje tego od nich rodzina, mąż, koleżanki, sąsiedzi. Często
mówię im, że NIE muszą. Ale jeśli chcą możemy spróbować:)
Przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie innych standardów pracy. Wiem, że w
taki sposób pracują też moje koleżanki.
Piszę to też jako mama, która karmiła pierwszą córkę mlekiem odciąganym w
butelce przez jakiś czas, bo inaczej mała nie chciała. Pamiętam jak w trakcie
tych koszmarnych, przepłakanych dni powiedziałam sobie, że nigdy nie będę
dziwić się matkom, które wybiorą karmienie butelką, bo wiem ile stresu może to
kosztować.
Znosiłam też pytanie sąsiadów: "Oczywiście, karmisz??" takiemu podejściu do
sprawy mówię "NIE".
Pozdrawiam wszystkie mamy. Jeszcze raz namawiam do szukania dobrego,
życzliwego doradcy laktacyjnego. Tacy ISTNIEJĄ!:)
blue
CDL