villemo86
22.06.09, 19:17
Nie wiem jak mam sobie poradzić. Jestem rozdarta. Moja córcia ma 2 tygodnie.
Ja jestem po cesarce więc pierwsze przystawienie małej miałam po 15 godzinach
od cc. Wspominam to strasznie. Mam wklęsłe brodawki, mała się awanturowała i
skończyło się na krwiakach i siniakach. Musiałam do końca pobytu karmić małą
mieszanką. Po powrocie do domu popracowałam z laktatorem i udało się zastąpić
całkowicie modyfikowane moim. Niestety pomimo używania nakładek silikonowych
każde karmienie to ból niesamowity, stres dla mnie i dla dziecka. W dodatku to
okropne zalewanie się w nocy pokarmem i chodzenie z mokrą bluzką bo wkładki
przesiąkają w moment. Czuję się z tym wszystkim strasznie. Mąż jednak silnie
się upiera przy karmieniu. Za każdym razem przypomina mi jakie to ważne dla
małej i jak dobrze, że to robię. Czuję się emocjonalnie szantażowana. Mąż
wyrabia we mnie świadomość, że jak przestanę to skrzywdzę nasze dziecko. Nie
wyrabiam już psychicznie. Powiedziałam mu, że będę jeszcze dwa tygodnie
walczyć, ale jak dalej tak będzie to zrezygnuję. On nie chce tego słyszeć. Nie
wiem co mam robić! Nie chcę dłużej złościć się na moje dziecko, bo jest
głodne, a do tego to zmierza :(