Karmienie jest przymusem...

24.06.09, 22:30
Witam,
pytałam na forum "Karmienie piersią" ale zapytam i tutaj,
szykuje się do drugiego porodu poprzez cc - pierwszy był identyczny.
Do porodu będę miała znieczulenie podpajęczynówkowe i mój szpital
wymaga 24 godzinnego leżenia. W tym czasie dziecko jest karmione
sztucznie. Dopiero po około 20godzinach jest próba karmienia
naturalnego. I tu zaczynają się schody. Dziecko moje nie chciało
ssać wogóle piersi. Było do tego zmuszane tak samo jak i ja. Położne
wymuszały karmienie, obrażały, były złośliwe. Moje sutki wyglądały
koszmarnie, dziecko piło mleko z krwią po czym wszystko ulewało.
Płącząc nadal z głodu. Karmienie było koszmarem. Po powrocie do domu
spaliłam pokarm i przeszłam na karmienie sztuczne. Wiem, że w moim
szpitalu nadal "terroryzuje" się matki. I obawiam się, że sytuacja
może się powtórzyć. Tym razem zabieram laktator (czy mogę odmówić
przystawienia dziecka do piersi? i czym to argumentować?) wolałabym
odciągnąć pokarm i karmic butlą. Biorę również mleko modyfikowane.
Czy ktoś może mi zabronić karmienia dziecka mlekiem modyfikowanym
(swoim prywatnym). Komu mogę zgłosić, że chcę karmić w taki czy inny
spoósb. Proszę o odpowiedź. To dla mnie bardzo ważne.
Pozdrawiam
    • barbara.gierowska Re: Karmienie jest przymusem... 24.06.09, 23:02
      Witam,
      Prosze zgłosic sprawe pediatrze obecnemu przy cieciu cesarskim,powinien wydac
      odpowiednie zlecenia
      • boguszynka Re: Karmienie jest przymusem... 24.06.09, 23:18
        Dziękuję za odpowiedź.
        Rozumiem, że mam powiedzieć, że chcę odciągać pokarm laktatorem lub
        karmić mlekiem modyfikowanym?
        Pozdrawiam
        • barbara.gierowska Re: Karmienie jest przymusem... 24.06.09, 23:19
          Tak - w zaleznosci od pani wyboru.
          Przy negatywnej reakcji - prosic o rozmowe z kierownikiem oddziału
          • boguszynka Re: Karmienie jest przymusem... 25.06.09, 09:01
            Bardzo dziękuję za odpowiedzi i pomoc.
            Pozdrawiam
            • atena12345 Re: Karmienie jest przymusem... 25.06.09, 09:03
              przygotuj sie na ciężką przeprawę..
              pozdrawiam i trzymam kciuki za Cie i Dziecia
              • boguszynka Re: Karmienie jest przymusem... 25.06.09, 09:25
                wolałabym aby ktoś dodał mi otuchy a nie dołował mnie jeszcze
                bardziej :( wiem, że będzie ciężko i naprawdę boje się coraz
                bardziej...dziękuję
    • zona_mi wklejone przez moderatora 25.06.09, 09:45
      black-cat

      Chyba powinnaś zadać to pytanie na forum KB:)
      Przede wszystkim masz prawo do wyboru w jaki chcesz karmić swoje
      dziecko. Możesz odmówić karmienia dziecka piersią i nikomu nic do
      tego. Nikt nie ma prawa wymagać zmuszać Cię do czegkolwiek. A Ty nie
      musisz się nikomu tłumaczyć.
      A jeżeli chcesz karmić piersią, muszą pozwolić przystawić Ci dziecko
      do piersi od razu po urodzeniu. Znieczulenie nie ma nic do tego.
      Pytasz czym argumentować odmowę przystawienia dziecka do piersi -
      wystarczy powiedzieć, że chcesz karmić dziecko butelką.

      boguszynka

      Przepraszam, ale nie wiem co to forum KB ?
      W tym szpitalu gdzie ja rodzę, nie przystawiają dziecka do piersi po
      cc. Tak jak napisałam po około 20 godzinach to robią. Jak rodziłam
      pierwsze dziecko o 14 do przystawiono mi je nastepnego dnia rano.
      Dziękuję za odpowiedź

      gyokuro

      O rany, 24 godziny?! Ja pionizowałam się 9 godzin po cc w
      znieczuleniu ppn... Dziecko jednak trochę później dostałam.
      Przyssało się bez problemu i pokarm od razu był (inaczej niż po
      pierwszej cesarce, kiedy mimo przystawienia dziecka od razu, na
      pokarm czekałam ze 4 dni). Ale ja w sumie nie o tym - jeśli nie
      chcesz karmić, powiedz to od razu na początku, masz takie prawo. Ale
      gdybyś chciała spróbować, to prawdziwa historia na pokrzepienie: na
      sali była ze mną dziewczyna, z drugim synkiem. Pierwszy nie chciał
      ssać i karmiła butelką. Ten drugi przyssał się pięknie i nie było
      problemu. Cokolwiek będzie Twoim udziałem - powodzenia!

      boguszynka

      Kiedy po pierwszym cc próbowałam karmić bo bardzo chciałam ale nie
      byłam w stanie poprostu. Okropny ból, krew itp. Prosiłam o
      dokarmienie mlekiem modyfikowanym - traktowano mnie jak wyrodną
      matkę. Pani były bardzo nieprzyjemne. Bałam się, że zrobią coś
      dziecku kiedy zabierają je na badania czy kąpiel. Dziękuję za
      odpowiedź.

      basiak36

      Masz prawo podjac decyzje jaka chcesz i tyle. Przeciez nikt Cie nie
      zmusi do karmienia, wiec jak nie chcesz karmic, powiedz ze nie
      chcesz i juz.
      Co do koszmarnych poczatkow z karmieniem jakie opisujesz, to
      niestety efekt tej niepotrzebnej separacji dziecka od matki i
      dokarmiania. Po cc mozna karmic od razu, dziecko mozna i powinno sie
      miec caly czas przy sobie, i wtedy karmienie ma o wiele wieksze
      szanse na jakis normalny poczatek a nie takie cos jak opisujesz.
      Polozne z tego co piszesz najpierw skutecznie utrudnily karmienie
      przez zabranie dziecka, po czym byly niemile kiedy efektem tego
      dziecko nie potrafilo ssac. Wspolczuje takiej sytuacji.
      Co do mleka z krwia, czasem na poczatku moga pekac drobne naczynia
      krwionosne bo piers nabrzmiewa, i nie jest to problem, dziecku nic
      sie od tego nie dzieje.
    • zona_mi wklejone przez moderatora 25.06.09, 09:46
      boguszynka
      Odpowiedz Zdaje sobie sprawę, że to ewidentnie ich wina. Pytałam
      ginekologa czy nie mogę wstać po 12h ale takie mają zasady w tym
      szpitalu i tyle. Bo niby później matki mniej cierpią (ból głowy
      itp). Niestety na sali porodowej tylko pokazuje dziecko (nie mogę go
      przytulić) później przynoszą może na 5 minut. I dopiero na następną
      dobę mogę je zobaczyć. Nie ma czegoś takiego aby dziecko było przy
      mnie. Dopiero jak wstanę na następną dobę. Wiem, że to bardzo
      niedobrze, bo dziecko jest odseparowane ale takie mają zasady.
      Naprawdę bardzo się boję, że znów wszystko się powtórzy. Już mam
      taką blokadę wewnętrzną. Dziękuję za odpowiedź.

      basiak36
      boguszynka napisała:

      > Zdaje sobie sprawę, że to ewidentnie ich wina. Pytałam ginekologa
      > czy nie mogę wstać po 12h ale takie mają zasady w tym szpitalu i
      > tyle. Bo niby później matki mniej cierpią (ból głowy itp).

      Ja nie wstawałam dość długo, cc mialam o 11.30, i wstałam dopiero na
      drugi dzień. Dziecko miałam przy sobie cały czas ( w niecala godzine
      po cc mi dali mala), w koncu noworodek nigdzie nie ucieknie, leży
      sobie przy mamie i uczy sie ssac. Jedynie przewinac (raz na dobe)
      musial moj maz. Wiec owszem, lezec sobie moglas, ale po co bylo
      zabierac dziecko?? Chyba ze to taki na niby 'przyjazny karmieniu'
      szpital (jesli przyjaznym mozna nazwac takie traktowanie jakiego
      doswiadczylas przez polozne), bo jesli dokarmiaja rutynowo w
      pierwszej dobie, to raczej 'przyjazni' sa firmom produkujacym
      mieszanki.

      Jak dla mnie to dobrze byloby zebys miala przy sobie kogos na kim
      mozna polegac.

      boguszynka
      Tu twierdzą, że zabierają dziecko aby mama mogła sobie odpocząć ale
      po czym ja mam odpoczywać po 30 minutowej operacji? Dla mnie to
      żaden wysiłek. Bólu i tak nie czuję to przecież cały czas podają
      leki przeciwbólowe. Po pierwszej cc czułam się bardzo dobrze. Bardzo
      chciałabym aby dziecko było przy mnie. Ale tylko przynieśli i
      pokazali mi i mężowi i zabrali. Kolejne spotkanie następnego dnia
      rano. Dla mnie to było "szokiem". 9 miesięcy dziecko jest ze mną a
      tu zaraz po porodzie rozdzielają nas na prawie 24g. Co czuje
      dziecko? Boje się bardzo jak to będzie tym razem. 2 tygodnie temu
      rodziła kuzynka i przeszła to samo co ja ponad 3 lata temu. Nie chcę
      być szykanowana i źle traktowana. Po pierwszej ciąży i pobycie w
      szpitalu wpadłam w depresję - skończyło się na leczeniu - było aż
      tak źle :( Dziękuję za odpowiedź.

      mruwa9
      Bardzo nielogiczne jest to, co wyprawia szpital, w ktorym masz
      rodzic :-( Najpierw sami, z urzedu, wprowadzaja karmienie sztuczne,
      a potem maja pretensje, ze matka nie karmi piersia :-( W dodatku ta
      izolacja dziecka i matki. Nie masz mozliwosci zmiany szpitala na
      normalniejszy? Niezaleznie od tego, czy bedziesz karmic piersia, czy
      nie, takie podejscie personelu jest IMHO nie do zaakceptowania.
      IMHO jesli kobieta nie chce karmic piersia, to i tak nie bedzie i
      zawsze znajdzie sposob i powod, zeby przejsc na mieszanke. jesli
      jednak chcialabys sprobowac, to najlepsze, co mozna zrobic, to
      nastawic sie pozytywnie, nabyc wiedzy na temat laktacji, oraz
      zakazac dokarmiania dziecka po porodzie, zamiast tego- przystawic do
      piersi, najszybciej, jak to mozliwe, chocby lezac na wznak (choc tak
      dlugie lezenie jest bez sensu i w innych krajach nie jest
      praktykowane). Jesli jednak jestes zdecydowana, zeby nie karmic
      piersia, pozostaje uzbroic sie w duzo sil psychicznych (a zwazywszy
      na baby blues i delikatna konstrukcje psychiki swiezo upieczonej
      mamy nie zawsze jest to latwe) i egzekwowac od personelu
      poszanowanie Twojej decyzji. Albo sprobowac chocby karmic w trakcie
      pobytu w szpitalu, ile sie da, zeby choc uzbroic dziecko na starcie
      w przeciwciala z siary. W koncu przejsc na mieszanke zawsze zdazysz.
    • zona_mi wklejone przez moderatora 25.06.09, 09:47
      boguszynka

      Ja chcę karmić swoim mlekiem ale wolałabym odciągać mleko za pomocą
      laktatora i tak karmić. Wiem, że moje mleko jest bogate w
      przeciwciała i dlatego chcę to przekazać dziecku. Jednak boję się
      podać pierś bo wiem co działo się za pierwszym razem. A czy jest coś
      złego w tym, że chcę swoje mleko podawać w butli. Przecież to moje
      mleko. Polecono mi kupić mleko modyfikowane bo podobno później już
      nie chcą dokarmiać modyfikowanym bo to koszt :( dlatego biorę swoje.
      Rodzę w tym szpitalu bo tam pracuje mój ginekolog - a będę mieć cc.
      Tylko, że on jest ordynatorem ginekologii a nie położnictwa. I to
      jest minus. Spróbuję porozmawiać przed porodem z pediatrą i położną.
      Powiem jak wygląda sprawa. Może to coś pomoże. Dziękuję za
      odpowiedź.
Pełna wersja