Jak można zmuszać?

01.01.04, 23:52
Powiedzcie mi Drogie Mamy, jak to jest, że w szpitalu Was zmuszali do
karmienia piersią? W ogóle jest to dla mnie nie pojęte. Czytam watki o
porodzie i jestem w trakcie tego o karmieniu piersią i co rusz się
dowiaduję, że młode mamusie są do czegoś zmuszane. No po prostu włos staje
na głowie! Rozumiem - karmienie piersią zdrowsze, lepsze - bo naturalne. Ale
jesli kobieta wyje z bólu i nie chce karmić mimo, że ma pokarm? Uświadomcie
mnie jak o jest, bo nie na żarty zaczynam się bać.
    • bubab Re: Jak można zmuszać? 02.01.04, 13:25
      Witam,
      niestety mozna:(
      ja moge powiedziec jak jest w szpitalu im. Orlowskiego w Warszawie. Po
      urodzeniu dziecko zabieraja na badania i po ok 2 godzinach przynosza je do
      matki. Nikt nic nie pokazuje (mam na mysli technike przystawiania) - radz sobie
      sama. Ja nie mialam pokarmu i dziecko caly czas plakalo z glodu. o tym, ze
      istnieje mozliwosc dokarmienia dziecka przez pielegniarki noworodkowe
      dowiedzioalam sie od wspollokatorki z sali, ktora chodzila dokarmiac swoje
      dziecko. Widzialam jak wrocila prawie z placzem bo uslyszala: ma cycyki wiec
      niech karmi". mimo wszystko tez tam poszlam - trudno patrzec jak dziecko mimo
      prob karmienia caly czas placze. pielegniarka wziela ode mnie dziecko i
      zamknela mi drzwi przed nosem, tak, ze nie wiem co mala dostala (mleko czy np
      glukoze). potem bylo troche lepiej bo zostalam wpuszczona i moglam popatrzec
      jak dziecko "przyssalo" sie butli. tak wiec teoretycznie nikt mnie nie zmuszal
      do karmienia piersia - po prostu nie ma innej alternatywy...
      dodam, ze kazda z lekarek z potepieniem odnosila sie do mojego dokarmiania
      sztucznym pokarmem ale zadna z nich nie zainteresowala sie moimi problemami z
      karmieniem, nie zaproponowala np konsultacji w poradni laktacyjnej. Zreszta
      poszlam tam z wlasnej incjatywy (nawet do dwoch roznych), gdz\ie okazalo sie,
      ze mam guzka na piersi co znacznie utrudnia karmienie (strasznie bolalo) i malo
      pokarmu (dziecko przy zmniejszonym dokarmianiu przybieralo 2gramy na dzien -
      srednia to ok 17-30)
      moze w innych szpitalach jest inaczej...
      pozdrawiam,
      • nocnepisanie Re: Jak można zmuszać? 02.01.04, 15:58
        To może lepiej się ubezpieczyć "na wszelki wypadek", dowiedzieć się od
        doświadczonych jak przygotowywać mieszanki i jak karmić, samemu zabrać do
        szpitala własną butlę, własne mieszanki i własny czajnik bezprzewodowy i
        nikogo nie prosić o łaskę?

        Przecież chyba nie skonfiskują tych rzeczy? To samo tyczy się innych rzeczy
        osobistych. Wiele kobiet opowiadało, ze nie mogły założyć w szpitalu własnej
        koszuli, a dziecko ubrać we własne śpieszki. Co to znaczy nie mogły? Na siłę
        im to prawo odbierano? Dla mnie to po prostu niepojęte.
        • malylos Re: Jak można zmuszać? 02.01.04, 18:31
          to znaczy,że szpital zapewnia codziennie ciuszki i pampersy a piżamę można
          założyć
    • bazylea1 Re: Jak można zmuszać? 02.01.04, 20:41
      może nie zmuszanie w sensie fizycznym, ale ostra presja psychiczna, a przy
      szalejących po porodzie hormonach naprawdę trudno postawić na swoim...
      słyszałam o kobietach zdecydowanych od początku na butelkę, nie dość ze
      nachodzili je lekarze to jeszcze współtowarzyszki z sali potępiały. ale jak
      ktoś się uprze to zabronić nie mogą. mysle że jeśli chcesz karmić piersią to
      nie ma co kupować butelek i mieszanek, (zawsze może je ktoś z rodziny kupić w
      razie potrzeby). początki prawie zawsze są trudne, pytanie tylko kiedy
      powiedzieć sobie - dość męczenia mamy i dziecka. mam nieodparte wrażenie że ta
      granica jest obecnie w szpitalach postawiona za daleko, dopiero jak dziecko
      ląduje na intensywnej terapii niedożywione i odwodnione to jest zgoda na
      mieszankę. i nie bierze się kompletnie pod uwagę odczuć matki, ja pokarm
      miałam a karmienie to była dla mnie tortura przez 2 miesiące, miałam ciężką
      depresję ale wszyscy kazali mi karmić dalej.

      mimo wszystko życzę powodzenia, moze nie będziesz miała takich problemów,
      wiele kobiet karmi z łatwością i czerpie z tego przyjemność.
    • olivkaaa1 Re: Jak można zmuszać? 06.01.04, 09:18
      Miałam pokarm,
      mogłam karmić
      i robiłam to przez 2 m-ce
      ale co z tego
      kiedy moja córeczka stanowczo odmawiała ssania
      aby jej nie głodzić wprowadziłam butle i mleko modyfikowane
      Ola jest zdrowym (wogóle nie choruje ma ma już 11 mcy)radosnym dzieckiem
      A to zmuszanie do karmienia i gadanie o wyrodnych matkach
      nie sobie wsadą...............

      OLA (17.02.03) i jej "wyrodna" matka Edyta ;-)
    • olivkaaa1 Re: Jak można zmuszać? 06.01.04, 09:20
      A muszę dodać że rodziłam na Solcu
      i tam nikt mnie do niczego nie zmuszał
      a pielęgniarki i położne i pediatrzy byli
      i w dzień i w nocy bardzo pomocni
      • ewa216 Re: Jak można zmuszać? 06.01.04, 19:05
        Witam. Ja rodziłam 3miesiące temu w szpitalu w Olsztynie i byłam zmuszana do
        karmienia piersią.Mleko miałam ale właśnie ta technika przystawiania;mój synuś
        uparł się by jeść tylko z jednego cyca,ból był niesamowity,brodawki
        pokrwawione itd.położna znów,uparła się by go przystawiać do drugiego cyca i
        potrafiła godzinami ciągnąć mnie za brodawki i wpychać małemu do buzi, on się
        darł w niebogłosy,jeść nie chciał więc był głodny. Ja skapitulowałam i
        poprosiłam by dokarmili synka,wtedy usłyszałam:" TYLKO NIE W
        SZPITALU!!!!".Dokarmili go po wielu prośbach glukozą(przestał krzyczeć
        na "całe"15 minut! poprosiłam o rozmowę z pediatrą i powiedziałam,że więcej
        małego do cyca nie przystawię,żeby go zabrali na noc i dokarmiali mlekiem z
        BUTELKI a nie strzykawki.W szpitalu tak przeżyłam tą presję,że nie walczyłam
        po powrocie do domu o karmienie piersią i od razu zaczęłam wprowadzać
        mieszankę,a swoje mleczko odciągałam i dawałam z butli ale tylko dwa tyg.
        Nienawidziłam mleka w swoich piersiach i w ogóle to wszystko sprawiło,że
        czasami czułam niechęć do własnego synka.Teraz jest super jesteśmy na
        mieszance i bardzo kocham moje słoneczko. Przepraszam,że tak się rozpisałam
        ale jak sobie o tym przypominam to mnie jeszcze"trzęsie".Pozdrawiam.Ewa
        • bazylea1 Re: Jak można zmuszać? 06.01.04, 21:54
          jejku Ewa, jak przeczytałam Twój list to znów mi się przypomniało... tyle że
          ja nie byłam taka silna żeby przestać karmić, horror trwał 2 miesiace a potem
          karmiłam jeszcze 5,5 m-ca już bez trudnosci ale z niechęcia. i teraz nie wiem
          czy drugie dziecko w ogóle chcę karmić piersią. jak o tym myslę to mi się
          zimno robi.

          aha rodziłam tez na Solcu jak Oliwka ale czułam sie zmuszana. kazali karmić
          ale każdorazowo o pomoc przy przystawianiu musiałam prosić, wlokłam się do
          pokoju pielegniarek które mnie olewały. natomiast musze przyznać że 2 razy
          dokarmiły malucha żebym mogła chwile odpocząc.
          • ewa216 Re: Jak można zmuszać? 06.01.04, 22:06
            Wiesz to mnie też sporo kosztowało(odstawienie cyca) bo oprócz presji w
            szpitalu była też presja otoczenia np.teściowa,kóra bez przerwy mi wmawiała że
            powinnam karmić,że jestem wyrodną matką itd.Chciałam uzyskać pomoc od pediatry
            jak karmić synka(jakim mleczkiem,ilości itd.)to przez godzinę powtarzał jak
            mantrę"proszę udać się do poradni laktacyjnej i wrócić do karmienia
            piersią."Ale teraz już wszystko wiem, w końcu od czego jest nasze forum:-
            ).Pozdrawiam.Ewa
            • nocnepisanie Re: Jak można zmuszać? 07.01.04, 00:56
              Dzięki Forum edziecko, dowiedziałam się masę rzeczy, o których nie miałam
              zielonego pojęcia. W szoku jestem, kiedy czytam niektóre posty. Najgorsze, że
              to nie są pojedyncze horrory, które mogłabym uznać za skrajności - to spotyka
              wiele kobiet!

              Dziękuję Wam serdecznie za podzielenie się doświadczeniami. Teraz wiem, co
              ewentualnie może mnie czekać, może zaskoczyć. Wcześniej się będę mogła
              przygotować do przykrych niespodzianek i może łatwiej się postawię, zareaguję.

              Tak mi jeszcze przyszło do głowy, że do tego wszystkiego trzeba koniecznie
              wciągnąć partnera, by w razie czego interweniował. Kobieta jest w trakcie bądź
              po porodzie w stanie "rozchwianym" i może mieć faktycznie problemy z
              asertywnością, domaganiem się praw itd. Tu mąż, przyjaciółka czy inny bliski
              powinien stanąć murem za mamuśką i odpierać za nią ataki. Swojego mężczyznę
              już "katuję" pięknymi książeczkami o dzieciach, ciąży i porodzie - ba, sam się
              domaga, bym mu poczytała do poduszki:)). Tyle, że tam nie jest napisane, że
              karmienie piersią nieraz boli jak cholera, ominiętych jest mnóstwo ważnych i
              mniej ważnych szczegółów. Dlatego tak mnie szokowały m.in. posty na tym forum.

              Przepraszam, za przynudzanie. Pozdrawiam wszystkie Mamuśki!!!
Pełna wersja