Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie?

28.08.09, 11:49
Sprawa dotyczy mamy karmiącej butelką i jej 2,5 miesięcznej córeczki. Ostatnio
odwiedziłam koleżankę (sama mam 10 m-czną córę) i jej malutką. Zdziwiło mnie
to, że mała jest karmiona w leżaczku-bujaczku i wogóle spędza w nim sporą
część dnia (bo wtedy nie płacze!). Starałam się jak najdelikatniej wyjaśnić,
że dziecko potrzebuje bliskości matki i nie powinna ją w ten sposób karmić.
Usłyszałam, że ją kręgosłup boli. Mnie tez bolał więc karmiąc małą piersią
podkładałam poduszki po łokcie albo karmiłam leżąc na boku. Mało tego okazuje
się, ze ją we wszystkim wyręczają mama i babcia. Dziecko ma 2,5m-ca a ona dwa
razy je kąpała. Uspokoić malutką potrafi tylko mama koleżanki. Ja mam
wrażenie, ze mała się tak drze, bo brakuje jej poczucia bezpieczeństwa w
ramionach mamy. Wogóle coraz częściej odnoszę wrażenie, że to dziecko to
chwilowy kaprys 'bo po ślubie powinno się mieć dzieci'. Nie wspomnę, że ją
utuczyła (mała zjada o jedną porcje więcej niż na opakowaniu), bo każdy płacz
odbiera jako głód. A ja będąc tam 4 godz. mówię, słuchaj a może ma mokro? I
co, pielucha spęczniała na maxa! Ja wiem, że ciężko jest być mamą, przeszłam
etap odrzucenia, baby bluesa, ale nigdy nie byłam obojętna na płacz i potrzeby
małej.
Jak przypomnę sobie moja córkę w tym wieku, to reagowała już na mój głos,
odwracała główkę w moją stronę, uśmiechała się do mnie po przebudzeniu,
pięknie wodziła oczkami za zabawkami, próbowała je złapać. A ta leży jak ten
cielaczek i jak wlepi wzrok w ścianę to nic do niej nie dociera :-(. Szkoda mi
tej małej bo mam wrażenie, że jest niedopieszczona. Jak zaczęłam do niej mówić
i głaskać po brzuszku to była tak skoncentrowana na mojej twarzy, ze aż miło,
na co moja koleżanka 'tak, ona tak lubi jak ją tata albo babcia głaszcze' To
mi się wyrwało 'to czemu Ty tak nie robisz?" Cisza. Dziewczyny, czy to ja
zwariowałam, czy tu jest coś nie tak?! Jak wy karmicie swoje pociechy? Czy
starcie się do nich mówić jak najwięcej przy codziennych czynnościach? Ja mam
wrażenie, ze u mojej córy to procentuje w dwójnasób. Co zrobić, żeby ta moja
koleżanka (bardzo ją lubię) wzięła sobie do serca moje uwagi? Czy to może
jeszcze ten etap nie możności pogodzenia się z obecnością własnego dziecka?
    • boguszynka Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 28.08.09, 12:04
      Wybacz, ale jestem zdania, że każdy niech patrzy na Siebie i wychowuje według
      własnych zasad - nie oceniajmy innych...
      Skoro jej tak dobrze to niech tak wychowuje i postępuje jak chce...
      • agnieszka_z-d Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 28.08.09, 13:01
        boguszynka napisała:

        > Wybacz, ale jestem zdania, że każdy niech patrzy na Siebie i wychowuje według
        > własnych zasad - nie oceniajmy innych...
        > Skoro jej tak dobrze to niech tak wychowuje i postępuje jak chce...

        Boguszynko, wybacz, ale chyba sobie jaja robisz.

        Bo to nie Jej ma być przede wszystkim dobrze, a Dziecku.
        • boguszynka Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 30.08.09, 18:43
          Nie robię sobie jaj!!!
          Tak uważam - to jej dziecko i jej sprawa jak okazuje mu uczucie i jak je karmi i
          ma ku temu pełne prawo.
          Jestem ciekawa jak Ty byś się czuła gdyby ktoś Ciebie krytykował?
          Każdy człowiek jest inni i inaczej podchodzimy do wielu spraw - czasami i mnie
          dziwi wychowywanie innych mam ale nie krytykuję ani nie pouczam bo sama bym tego
          nie chciała.
          • agnieszka_z-d Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 01.09.09, 21:02
            No i tu się różnimy. Bo abstrahując już od Pani, wokół której kręci się ten
            wątek - ja uważam, że to nie jest tak do końca - Jej Dziecko, Jej sprawa.
            Bo Dziecko nie jest własnością Matki, tylko odrębnym człowiekiem. Fakt -
            zależnym plus/minus w 100% od osoby, która się Nim zajmuje - z reguły Matki, ale
            jednak odrębnym człowiekiem. Ze swoimi potrzebami, emocjami i uczuciami, z
            którymi trzeba się liczyć.
            Więc to nie jest tylko sprawa Matki jak Dziecko jest traktowane, wychowywane.
            Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie - jako Matki - Dziecko i Jego potrzeby są
            najważniejsze.
    • pam_71 Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 28.08.09, 15:31
      Jak dla mnie Dziewczyna ma normalna deprechę i warto by to delikatnie uświadomić
      np. jej mężowi lub tym pomocnym Babciom (jezeli są ROZSĄDNE).
      Krytykować na forum jest najłatwiej ... tym bardziej po 2h wizycie ;-)
      Wyciągnij kumpelę na miasto i pogadajcie o tym "co was boli" może się otworzy i
      da sobie pomóc !
    • pam_71 Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 28.08.09, 15:38
      A co do techniki karmienia butlę - to ja też Moje Młode od ok.4-5mc zsyłałam na
      leżaczek, bo akurat im było tak wygodniej (a ja wisiałam przy tym leżaczku ;-)
      taki łepek przy łepku ... hihi i też narzekałam w tej pozie na kręgosłup :-p
      Czy wiesz jakie były powody, że przeszła na butlę? Często wiążą się z tym
      "traumatyczne" przeżycia ... NIe w moim interesie bronic Twojej Kumpeli, ale
      może cierpi bo "nic jej nie wychodzi i Babcie wszystko robią lepiej" .. na
      dodatek "nawet karmić nie potrafię piersią" ... to może się nawarstwiać i
      Dziewczyna sobie nie radzi.
      • wiki11110 Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 28.08.09, 18:24
        W ogóle miała długi poród, który zakończył się cesarką. Nie mogła jeść ani nawet
        pić (nie wiem czemu) przez 24h i zaczął się horror, bo Wiktoria prężyła się za
        każdym razem jakby ciągle nie dojadała. Po dwóch dobach w szpitalu Wróciły do
        domu ale szopki przy karmieniu nie ustawały. Z ciekawości kupiła laktator i
        okazało się że ma ok 20ml pokarmu w piersi po 2godz od karmienia, w dodatku
        podobno bardzo wodnisty. Dała butelkę i mała uspokoiła się. No i tak to się
        zaczęło. Ja nigdy nie krytykowałam jej z tego powodu. Sama miałam mega problemy
        z karmieniem i dokarmiałam ale jakoś mi się udało rozbujać laktację. Ja zdaję
        sobie sprawę, że nie do końca jest z nią wszystko ok, bo sama przeszłam małą
        deprechę. Zresztą ona nie należy do osób skrytych i miesiąc po porodzie, sama
        się przyznała, że jak mnie odwiedzała (ona wtedy była w ciąży) to zastanawiała
        się co ja robię całymi dniami, że ciągle u mnie bałagan i nieład. A teraz dobrze
        to rozumie, bo u niej to samo i do 13ej potrafi w koszuli nocnej chodzić. Sęk w
        tym, ze wpadła akurat w sobotę a ja byłam tuż przed weselem i nawet nie mogłam z
        nią spokojnie porozmawiać. Zresztą zawsze służę jej radą, jeśli tylko pyta.
        Pewnie, że bym chciała się z nią spotkać sama na neutralnym gruncie tylko nie
        mam z kim zostawić mojej córy a niestety z naszymi dziewczynami nie da się
        spokojnie porozmawiać :-( Jak nie marudzą to płaczą jedna przez drugą i efekt
        taki, ze ciągle coś przy nich robimy i odrywamy się od rozmowy. Generalnie jeśli
        już uda się nam zamienić słowo to ona ma te same frustracje co ja w tym okresie
        z tym że u niej zawsze jest mama a ja byłam sama.
        Broń Panie Boże jej nie krytykuje tylko chciałabym, żeby obie się sobą potrafiły
        cieszyć.
        • bweiher Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 28.08.09, 20:05
          Chyba przyznam rację koleżance wyżej,ze może jej jest ciężko
          psychicznie bo wszyscy ją w czymś wyręczają,coś za nią robią zeby
          było jej lzej(taka niedzwiedzia przysługa),a ona przez to nie ma
          czasu nawet żeby pobyć sam na sam z dzieckiem.Może myśli że tak
          jest dobrze jak robi?
          A może wręcz przeciwnie,myśli ze wszystko robi źle,że mała ciągle
          płacze,że coś jest nie tak bo nie umie się zająć własnym
          dzieckiem.Może mała ją denerwuje do tego stopnia że nie chce jej
          przytulac,nosić,popieścić?
          Ja też karmiłam w leżaczkach długi czas bo tak mi było
          wygodniej.Tyle ze miałam bliźniaki i niestety inaczej się ich
          nakarmić nie dało,bo jedli równocześnie.Jak był mąż to każde z nas
          brało na ręce "swojego" blixniaka i wtedy karmiliśmy.A jak byłam
          sama to w ruch szły leżaczki(dzięki CI Panie za tego kto je
          wynalazł!).
          Ciężko stwierdzić o co chodzi kobiecie ze tak traktuje swoje
          dziecko.Może trzeba im czasu,zeby się siebie nauczyły?Zajrzyj do
          niej za 2 miesiace i zobacz czy coś się zmieniło :D
          I czasami wspomnij jej żeby małą wzięła na ręce,bo dzieci to lubią.
        • pawerka Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 28.08.09, 20:05
          Wiki ja wiem o co Tobie chodzi i zgadzam się z Tobą. Takie malutkie
          dziecko potrzebuje czułości i bliskości mamy. Koleżanka może mieć
          depresję. Ale to trudny grunt. Chcesz dobrze a cała syt.może
          odwrócić się przeciwko Tobie. Powodzenia.
          • wiki11110 Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 28.08.09, 21:08
            Jutro są chrzciny malutkiej i jestem z mężem zaproszona. Rozeznam się z deka w
            sytuacji i może dam rade namówić koleżankę żeby któregoś dnia zajrzała do mnie
            bez córeczki na takie mamine pogaduchy. Moja Córka jest już na tyle duża, że
            sama się zabawi jak ma swoja podłogę i swoje zabawki. Może coś wtedy uda mi się
            więcej z niej wydobyć i jakoś wytłumaczyć, ze będzie lepiej i to minie. Dzięki
            dziewczyny za wszystkie słowa otuchy. Odkąd zostałyśmy mamami to dla mnie taka
            bratnia dusza. W końcu kto lepiej zrozumie świeżo upieczoną mamę jak nie druga mama.
    • rosario.o Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 29.08.09, 16:29
      Depresja może być wyjaśnieniem, ale nie jedynym. To może też być
      nieumiejętność odnalezienia się w roli matki, brak instynktu
      macierzyńskiego.
      Przeżyłam coś podobnego. Dziecko było bardzo oczekiwane, starania i
      leczenie trwały kilka lat. Po porodzie miała być wielka euforia i
      uczucie szczęścia, spełnienia. Tylko, że ja nie czułam NIC. To było
      strasznie przykre i zupełnie niezależne od mojej woli, bo ja bardzo
      chciałam byc jak inne matki, oszaleć na punkcie dziecka. Jednak
      chęci nie miały tu nic do rzeczy.
      Początek to był koszmar, ale z czasem, powoli było coraz lepiej,
      choć nadal nie jest idealnie.

      Dziecko mam już póltora roku, a ja nadal zmagam się z tym problemem
      i każdego dnia staram się, żeby było lepiej. Nic nie przychodzi
      samo. Myślałam nawet o jakiejś terapii, ale na razie jakoś daję
      radę. Z dzieckiem wszystko jest OK, jest ładne, zdrowe, mądre. To ze
      mną coś jest nie tak. To jest naprawdę przykre i jest mi z tym
      bardzo źle.

      Czytałam kiedyś wstrząsający post matki, która zastanawiała się nad
      oddaniem do adopcji swojej 2-letniej córki, bo nic do niej nie
      czuła, mimo upływu czasu. Posypały się na nią gromy. Ze mną nie jest
      na szczęście aż tak źle, ale teraz jestem w stanie ją zrozumieć
      (wcześniej myślałam, że to jakaś psychopatka).

      Także ostrzegam przed pochopną oceną, bo być może opisywana mama
      przechodzi przez piekło i bardzo chciałaby, żeby było inaczej ale
      nie jest to w 100% zależne od jej woli. Niestety nie na każdego
      automatycznie spływają uczucia macierzyńskie, choć wszyscy uważają,
      że powinny.
      • wiki11110 Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 31.08.09, 21:53
        Dziewczyny, tak jak wspominałam byłam na chrzcinach małej i ku mojemu
        zdziwieniu, przez te trzy tygodnie sporo się zmieniło. Koleżanka zdecydowanie
        wyciszona, malutka radosna, nawet karmienie na rękach u mamy było. Poza tym
        zaczynają być sobie bardzo bliskie. Pierwszy raz widziałam jak mała uspokoiła
        się błyskawicznie na rękach u mamy (wcześniej potrafiło to trwać nawet 15minut).
        Tak wiec chyba wszystko jest na dobrej drodze. Zresztą samo stwierdzenie
        koleżanki "wiesz ona jest naprawdę dobrym dzieckiem, tylko płacze wtedy kiedy ja
        jestem zła lub zdenerwowana" spowodowało napływ łez do moich oczu. Poza tym
        jesteśmy umówione na pojutrze na pogaduchy ale jest bardzo dobrej myśli, wygląda
        na to, że zaczyna cieszyć się tą małą kruszynką :-).

        rosario.o
        Po porodzie miała być wielka euforia i
        > uczucie szczęścia, spełnienia. Tylko, że ja nie czułam NIC. To było
        > strasznie przykre i zupełnie niezależne od mojej woli, bo ja bardzo
        > chciałam byc jak inne matki, oszaleć na punkcie dziecka. Jednak
        > chęci nie miały tu nic do rzeczy.
        > Początek to był koszmar, ale z czasem, powoli było coraz lepiej,
        > choć nadal nie jest idealnie.
        Ja też spodziewałam się fajerwerków i strasznie się rozczarowałam. Po pierwsze
        jak położyli mi ją na brzuch nie czułam nic). Potem byłam zła, że nie chce spać,
        ze jestem zmęczona, że przez z nią nic nie mogę zrobić. Tak naprawdę dopiero jak
        córka miała 8m-cy poczułam, że bardzo ją kocham i jest moim największym
        szczęściem i życiowym osiągnięciem. Jestem bardzo dumna i szczęśliwa, aczkolwiek
        zmęczona. Ale uśmiech małej łobuzicy wynagradza mi wszystkie trudy i zarwane
        nocki :-).
        • mama_martynki2 Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 31.08.09, 22:31
          a widzisz,czyli faktycznie potrzebowala czasu....ciesze sie:)
    • mama_martynki2 Re: Karmienie a okazywanie czułości, co myślicie? 31.08.09, 22:30
      ja karmie w lezaczku,bo moja mala nie chce pic na rekach,jest jej za goraco...
      ale czulosci okazuje w zupelnie inny sposob...lezymy razem albo na kocyku,albo
      na lozku i sie tulimy....mysle ze nie robie bledu z tym lezaczkiem...
      natomiast ta kobieta zle postepuje ze swoim dzieckiem,i moze musi sie jeszcze
      wiele nauczyc,niestety malenstwo na tym cierpi....
      przykre...
Pełna wersja