magda.evie.zoe
26.02.10, 19:11
Pamiętacie taki program unijny dotyczący profilaktyki wad postawy? We wrześniu
we wszystkich gazetach były o nim entuzjastyczne artykuły.
Moje dzieci chodzą do szkoły podstawowej w Poznaniu, my rodzice o projekcie
wiedzieliśmy już w maju zeszłego roku - wyglądało to świetnie, diagnostyka,
spotkania z fizjoterapeutami, zajęcia dodatkowe typu basen, tańce. Ale
oczywiście diabeł tkwi w szczegółach, okazało się, że rodzice boją się podjąć
zobowiązania dowożenia dzieci na zajęcia - nie było wiadomo, gdzie te zajęcia,
w jakie dni, w jakich godzinach? A szkoła zamiast zaoferować pomoc
w zorganizowaniu dowozu - odpłatne busy np. - nabrała wody w usta. W
rezultacie, o ile rozumiem, zbyt mała liczba rodziców podpisała umowy - i z
projektu nici.
Może to nie powinno dziwić, zważywszy że wszystkie "szkolne" programy UE, z
którymi miałam do tej pory do czynienia, są jakieś kulawe. Pij mleko - zamiast
codziennej szklanki mleka były to kartony cieczy bez smaku wydzielane hurtowo
raz w miesiącu. Owoce i warzywa - stęchłe produkty, których dzieci nie chcą jeść.
Czy nie można by tego jakoś lepiej przemyśleć i zaplanować?