Strach iść na wuef. Agresja w sali gimnastycznej

IP: 165.72.200.* 24.08.10, 10:59
Zawsze tak było, że dzieciaki się śmiały ... Zaczynam się
zastanawiać czy czasem nie robimy z obecnej młodzieży psychicznych
inwalidów, co z niczym sobie nie mogą poradzić ...
    • Gość: Migdal Strach iść na wuef. Agresja w sali gimnastycznej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.10, 11:13
      A przeprowadził ktoś badania ile z tych samych dzieci doświadcza agresji na
      przerwie, podwórku czy ulicy? Ile z nich jest ofiarami frustracji ze strony
      starszych kolegów, rodziców, nieznajomych na ulicy? Żadne programy edukacyjne
      i dodatkowe zajęcia nic nie zmienią jeżeli sami nie zmienimy podejścia do
      otaczającego nas świata. Skąd niby dzieci mają brać dobry przykład?

      • von_seydlitz To przez dominację lekkiej atletyki! 24.08.10, 13:13
        Też miałem z WF "pod górkę" aż zacząłem uprawiać Judo. To był sport dla mnie, a
        nie te "skoki przez skrzynie" i popłuczyny po lekkiej atletyce i popularnych
        grach zespołowych.

        Jak na studiach zaczęło się od nowa, uciekłem do sekcji AWF....

        Po prostu jedni mają smykałkę do popularnych sportów inni nie.

        A najzabawniejsze to to, że wszystkie ówczesne "asy" z WF podstawówki to teraz
        takie małe konusy.... choć kumple w porzo....
    • Gość: Piripiri :) Re: Strach iść na wuef. Agresja w sali gimnastycz IP: *.icpnet.pl 24.08.10, 12:00
      Wf był dla mnie znienawidzonym przedmiotem, a już zwłaszcza jakiekolwiek gry
      zespołowe... Siedzieć na ławce czy mieć zwolnienie z wf-u to był często dla mnie
      szczyt marzeń. A nie byłam gruba, czy mniej sprawna, po prostu stres spowodowany
      wf-em był tak duży, że paraliżował, zniechęcał i sprawiał, że te 45 minut było
      naprawdę koszmarem. Nauczyciele najczęściej w ogóle nie reagowali na chamskie i
      poniżające uwagi 'koleżanek'.

      Ale później, w liceum i na studiach było już zupełnie inaczej, nie było tam już
      agresywnie nastawionych, prymitywnych ludzi, liczyła się gra (wynik miał
      znaczenie drugorzędne), było bardzo sympatycznie i ochota do sportu wróciła :)

      Tak więc, bardzo dużo zależy od innych i naprawdę trzeba zrobić coś żeby
      dzieciaki nie przeżywały koszmaru związanego z wf-em, bo to potrafi zrazić
      bardzo mocno do jakiejkolwiek aktywności ruchowej!
    • Gość: W.W. Strach iść na wuef. Agresja w sali gimnastycznej IP: *.dpts.put.poznan.pl 24.08.10, 12:22
      No, no ! Jestem ciekaw dlaczego moja wypowiedź umieszczona jako
      pierwsza została skasowana. Czyżby nadal działała cenzura wycinająca
      niepożądane wypowiedzi! Pozdrawiam dbajacych o poprawność
      wypowiedzi. W.W.
    • Gość: Robert Strach iść na wuef. Agresja w sali gimnastycznej IP: 109.243.43.* 25.08.10, 10:07
      Lekcje WF w szkole podstawowej to był dla mnie prawdziwy horror. Wolałem być przez godzinę odpytywany z matematyki przy tablicy, niż przez 45 minut grać w piłkę. Najgorszą sytuacją był udział "trenera" w grze, i to w mojej drużynie. Na ogół szło mi nieźle, ale kiedy coś nie wyszło - miałem przeciwko sobie własna drużynę, brutalnego, cynicznego i psychopatycznego trenera, no i drużynę przeciwników. Do dziś nie cierpię zawodowego sportu gdzie wynik jest priorytetem, oraz wszelkich gier zespołowych. Miałem wrażenie, że w czasie tych lekcji bynajmniej nie chodziło o moje dobro, ani też o jakąkolwiek edukację. Byłem tylko pionkiem w grze. Co ciekawe - brutalny atak drużyny na własnego zawodnika, który popełnił błąd - nie tylko nie był neutralizowany przez "trenera", ale wręcz podsycany. Tym samym pan "trener" zyskiwał na popularności wśród "swoich", których dodatkowo utwierdzał w słuszności takiego postępowania.

      Dzieci zawsze były wobec siebie bardzo brutalne i agresywne w stosunku do wszelkich odmienności, czy ułomności. Tym bardziej, jeśli znajdą po temu podatny grunt. W ostatnich latach zaobserwowałem, że poziom tej agresji znacząco wzrósł, współczuje nauczycielom. Jednak to rolą szkoły powinno być stwarzanie takich warunków, by możliwa stała się koegzystencja w jednej klasie dzieci lepiej radzących sobie z programem, i tych nieco gorszych. Wszak to w szkole kształtują się postawy społeczne. By gorsze wyniki nie stawały się powodem wyśmiewania, docinków, lżenia, marginalizowania. Takie wrażenia pozostawiają ślad na całe życie.
Pełna wersja